Dodaj do ulubionych

czy z tym da sie zyc??

17.08.06, 15:45
jestem ciekawa jak Wam udaje sie zyc z chad.czy normalnie pracujecie i
wykonujecie obowiazki domowe itd. czy uwazacie t chorobe za jakies skazenie??
czy moze dobrze sie Wam z nia zyje??
Obserwuj wątek
    • cocosss Re: czy z tym da sie zyc?? 17.08.06, 19:45
      Z tym " sie dobrze zyje" to chyba przesada,jak mozna zyc dobrze bedac
      chorym???? To jest zawsze problem,poczytaj troche,to sie zorientujesz na czym
      ta choroba polega!
      • kfiatuszekw Re: czy z tym da sie zyc?? 18.08.06, 15:33
        wiem ze zycie z choroba nie moze byc latwe ale czytajac wypowiedzi zamieszczone
        na tym forum mam wrazenie ze osobom na chad wcale nie jest z tym zle...nie
        mowia one wcale o trudnsciach jakie przynosi depresja a wiem jakie sa bo sama
        ja przezylam i moge powiedziec ze byl to nagjorszy okres mojego zycia...
    • tango45 Re: czy z tym da sie zyc?? 19.08.06, 03:21
      kfiatuszekw napisała:

      > jestem ciekawa jak Wam udaje sie zyc z chad.czy normalnie pracujecie i
      > wykonujecie obowiazki domowe itd. czy uwazacie t chorobe za jakies skazenie??
      > czy moze dobrze sie Wam z nia zyje??


      swietnie nam sie z ta choroba zyje. Coza durne pytanie, z jaka choroba moze sie
      dobrze zyc?!
      • matt35 żyć się da, tylko tzw. jakość życia cierpi... 23.08.06, 01:25
        do odpowiadających na to pytanie: może kfiatuszekw zadal(a) je trochę naiwnie -
        przypuszczam, że z niewiedzy - to nie oznacza, że należy ją od razu mieszać z
        blotem.
        Choć - fakt - nie żyje się z tym cholerstwem (ChAD) latwo, o czym - gdy wczytać
        się w informacje na ten temat, nietrudno nabrać krztyny wyobrażenia...

        Trudno cokolwiek planować, planować swoje życie i trudno zachować wiarę, że ono
        ma jakiś sens, a plany dadzą się zrealizować. W tej chwili jestem na etapie
        stwierdzania, że ChAD zwyczajnie odbiera wiarę i nadzieję, wiarę w to, że coś
        się może udać, że mogę spożytkować moją inteligencję i wiedzę w taki sposób jak
        ludzie nie obarczeni ChADem - ku swojej satysfakcji - zawodowej, prywatnej
        życiowej...
        ...odbiera nadzieję, że można sobie "ulożyć" życie, być z niego zadowolonym, że
        można w codziennych zmaganiach coraz lepiej dawać sobie radę z życiem.
        Odbiera nadzieję, że życie może być przyjemne, fajne, dobre, promienne,
        sloneczne, jasne i pelne możliwości...

        ChAD odsuwa przyjaciól, znajomych, rodzinę, którzy - czasem pelni najlepszych
        chęci - nie są w stanie pojąć tych gigantycznych wahań nastroju.
        ChAD jest w stanie z przebojowego czlowieka sukcesu uczynić niezdecydowanego
        nieudacznika, który nie potrafi wykorzystać swojego potencjalu, a wlasciwie w
        widoczny sposób go marnuje...

        ChAD na dluższą metę będzie się domagal swojej daniny w twoim życiu: nie
        pozwoli Ci odnosić sukcesów, a nawet jeśli na chwilę odpuści - to utrzymanie
        się na "powierzchni życia" i w jego nurcie od ChADowca zawsze będzie wymagalo
        wysilku nad sily i baaardzo dużo szczęscia (do dobrych terapeutów i np.
        inteligentnej, rozumiejącej i wspierającej rodziny... bez tego - zero szans).

        Wszystkim ChADowcom dużo dobrego... trzymajcie się dzielnie, jesteśmy wielcy.
        • kingpin33 wszak wszystko co nie jest śmiercią jest życiem... 05.09.06, 17:43
          Zgadzam się w zasadzie z Mattem35 w 100 procentach i gratuluję mu niezwykle
          wyważonej oceny sytuacji...poczucie zmarnowanych szans i niezrealizowanych
          ambicji odbiara wszelkie chęci.Trudno się bowiem zmusić do pływania po
          powierzchni życia z przywiązanym do nogi ogromnym kamieniem. Nawet jeśli jakimś
          cudem uda się Tobie na tej powierzchni utrzymać to i tak nie masz z tego żadnej
          satysfakcji ponieważ nawet największa "lebiega" będzie w tym "wyścigu" lepsza
          od Ciebie i będzie patrzeć na Ciebie z pogardą!To wywołuje lęki które
          przeradzaja się czasem w fobie itd.
          Poza tym ta "nieuchronność"...jest dramtyczna!!!To ze Twoje własne samopoczucie
          nie zależy od Ciebie!!!Nie jest uwarunkowane Twoją uczciwą pracą, błędami czy
          nawet pechem lub szcześciem...nie schowasz się przed depresją-ona dopada
          wcześniej czy póżniej, wyjdziesz z niej po czasie dzieki lekom, potem zdaje Ci
          się że możesz góry przenosić, że to już koniec i nigdy już tam(na dno) nie
          wrócisz a potem znów to samo...ja tego życiem nie nazywam...to jest TRWANIE...
          Pozdrawiam
    • avoid Re: czy z tym da sie zyc?? 05.09.06, 22:55
      Jak mi sie udaje?
      Otoz miewam lepsze i gorsze dni.. czasem dopada dol, taki ze zyc sie nie chce,
      a czasem zaczynam snuc wielkie plany bo akurat dopadla mnie gorka.
      Nie miewam juz tak wielkich manii przez to, ze biore leki.
      Miewam czasem ciezsze depresje ale juz nie takie jak niegdys bo tez biore leki.
      Przyznam, ze w fazie manio-depresji napisalam w miesiac prace magisterska, do
      ktorej mateialy zbieralam przez 2 lata.
      To jakis sukces...
      Pomagaja mi ludzie, ktorzy daja mi szanse na choc probe samorealizacj ale gdy
      ich nie ma zaczynam miec pretensje do siebie, ze nic nie potrafie zaczac a tym
      bardziej skonczyc.
      Na CHAD choruje prawdopodbnie juz od paru lat, choc dopiero w zeszlym roku
      stwierdzono to u mnie w szpitalu.
      Teraz jak zawsze miewam gorki i dolki z mniejsza lub wieksza intensywnoscia.
      Staram sie sobie radzic ale nie jest latwo.
      Mam duzy zal (czasami), ze akurat musialam sie urodzic i dotrwac do tej choroby
      w wersji MAX
      Ale coz, zycie jest pokrecone i jestem w tym 1%, ktorego to dopada (mam CHAD 1)
      • kasiula1235 Re: czy z tym da sie zyc?? 06.09.06, 19:11
        Witajcie, Chcialabym sie Was poradzic Szanowni forumowicze. Prosze o informacje
        w jakich byliscie szpitalach lub klinikach i czy sa takie ktorebyscie polecali.
        Moja mama leczy sie od wielu lat i czesto bywa tak ze spedza jesien lub zime w
        szpitalu. Niestety mam wrazenie ze szpital do ktorego laduje jest jak z komedii
        "daleko od noszy". Mielismy juz wypadki przedawkowania i straszenia
        oddelegowaniem na zamkniety. Slyszelismy wiele roznych opinii na temat szpitala
        w Komorowie, niestety nikogo nie znamy kto tam byl. Czy moze ktos polecic ten
        szpital i opisac na czym polega terapia. Mama cierpi na CHAD. Czy ktos moze wie
        jak maja sie do siebie zaburzenia schizoafektywne a choroba CHAD. Bede wdzieczna
        za wszystkie uwagi. Dziekuje serdecznie i wszystkim zycze zdrowia.
    • klementynka83 Re: czy z tym da sie zyc?? 12.02.07, 11:34
      żyć się da, jak najbardziej, ale trochę cięższe to życie niż zdrowego...
      ja np radze sobie "w miarę": studiuję dziennie (chę jezu, ile męczarni! tzn pod
      względem ocen w porządku, ale po drodze to jest koszmar - nie mogę się skupić
      itd), mam chłopaka, ogólnie funkcjonuje normalnie.
      ale.... no właśnie: ale naprawde, jest ciężko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka