22.10.06, 19:11
witam wszystkich
jestem tu nowy, ale od dłuzszego czasu przeglądam forum. 2 lata temu poznałem
wspaniałą dziewczynę bardzo zaradna odważną naturalną po pół roku nastapił u
niej epizod manii i to bardzo silnej znalazła się w szpitalu 2 miesiące mnie
odrzuciła obecnie jetem z nia ale sie zaczynam bac różne są wasze opinie o
takich związkach proszę podzielcie się swymi doświadczeniami
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • suchyxxx2 Re: nowy 22.10.06, 22:03
      jeżeli będzie przyjmowała leki codziennie i regularnie to będzie ok.Te leki
      nazywa się stabilizatorami nastroju
    • ezoteryk1 Re: nowy 23.10.06, 19:29
      wiesz
      ona bierze najpierw brała depakine teraz tegretol nie wiem czy ta zmiana jest
      dobra ale jakoś "leci" jest dziwnie a długi czaqs było ok
      • miszko21 Re: nowy 24.10.06, 14:42
        Hej,
        Jestem w bardzo podobnej do Ciebie sytuacji. Nie wiem jak to wszystko się dalej
        potoczy. Staram się za bardzo nie myśleć o przyszłości. Na razie jej stan jest
        stabilny... może aż zbyt stabilny. Dam Ci znać za rok lub 2. Trzymaj się i
        życzę cierpliwości.
        • ezoteryk1 Re: nowy 24.10.06, 14:57
          Witaj Mieszko
          mówisz że nie myslisz o przyszłości, ale ja nie potrafię nie mysleć o
          przyszłości mam plany marzenia wiele osób na forum mówi że nalezy jak
          najszybciej odejść o osoby chorej na CHAD, bo to będzie piekło, i pewnie maja
          rację ale jak wyzuć się z miłości??? a masz dzieci??? ciekaw jestem jak kobiety
          chore przechodzą ciążę??
          pozdrawiam
          ezoteryk
          • miszko21 Re: nowy 24.10.06, 15:13
            Miałem wielkie plany i marzenia, ale wszystko to zostało zniszczone. Jedyne co
            mi zostało to miłość do tej dziewczyny. Uczucie to zostało poddane bardzo
            ciężkiej próbie (klasyczny scenariusz epizodu maniakalnego), ale przetrwało. Ja
            bardziej martwię się o Nią niż o siebie. Być może powinieniem odejść juz teraz,
            bo nie wiem czy uda mi się znieść kolejny epizod.. a po nim następny itd.
            (szczerze mówiąc wątpię). Jednak starałem się postawić sprawę jasno - że po
            prostu nie wiem.. i nie jestem już zdolny do zadnych zobowiazan.. Nie myślę o
            przyszłości. Być może nie udało mi się jeszcze otrzasnąć z tego niesamowitego
            szoku i ogromnego bólu, wywołanego tym, że cos tak potwornego spotkało
            najukochańszą na Świecie kobietę i najlepszego przyjaciela. Swoją niechlubną
            rolę odegrała tu też jej rodzina, ale trudno wymagać ludzkich zachowań od ludzi
            do szpiku kości prymitywnych. Jesteśmy razem, pomagamy sobie nawzajem. To
            wszystko. [Dzieci nie mamy.]
            • ezoteryk1 Re: nowy 24.10.06, 19:30
              mnie jej rodzina też zarzucała wszystko co możliwe, ale ja wiem że najłatwiej
              jest zgonic na kogoś, a teraz po wnikliwej obserwacji i oczytaniu wiem że to
              nie jest moja wina, to geny a srodowisko zrobiło swoje, kocham ja bo gdyby tak
              nie było to bym nie pisał
              poz
    • poetkam Hej witaj! 24.10.06, 15:31
      Ja mam męża chorującego na CHAD. Ja przed ślubem nie wiedziałam nic o chorobie męża. Wszystko wyszło na jaw po ślubie. Wyglądało to tak, jakby mąż zdjął maskę którą nosił do dnia ślubu. Dlatego myślę, że Ty masz łatwiej wiedząc o chorobie swojej dziewczyny, możesz świadomie podjąć decyzję co do dalszego Waszego związku. Jak już na pewno zauważyłeś, osoby chorujące na CHAD , jak również na inne zaburzenia psychiczne są bardzo wrażliwe. To jest to, co mnie u nich pociąga. Nie mogę dać Ci recepty: ożeń się z nią, albo: rzuć ją. To bez sensu. Najlepiej słuchaj swego serca: ono podpowie Ci jak postąpić. Póki co pozdrawiam Cię serdecznie. M.
      • ezoteryk1 Re: Hej witaj! 24.10.06, 19:51
        a poetka nie uwazasz ze to takie po trochu "oszustwo" masz racje że to osoby
        wrażliwe ale czy tak musi być?
        • poetkam Re: Hej witaj! 26.10.06, 10:04
          Wiataj! Ezoteryk, w pewnym sensie masz rację-jest to oszustwo. Czułam się przez jakiś czas oszukana, próbowałam wyjaśniać sytuację z mężem, dlaczego nie wyjawił mi sprawy o chorobie przed ślubem. Tłumaczył się tym, że bał się odrzucenia, bał się, że go zostawię, powiedział mi, że prawdopodobnie popełniłby wtedy samobójstwo. Niestety, prób samobójczych męża i tak nie uniknęliśmy. Skończyły się one nie samobójstwem, ale odwiezieniem męża w kaftanie do szpitala psychiatrycznego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka