Dodaj do ulubionych

Moja dziewczyna cierpi na ChAD

22.04.07, 20:34
Witam. Moja dziewczyna cierpi na ChAD. Poznaliśmy się kilkanaście lat temu.
Przez ostatnie 5 lat nie mieliśmy ze sobą kontaktu. Od 2 miesięcy jesteśmy
razem. Dziwi mnie jej zachowanie, nie potrafię jej zrozumieć. Teraz jest taka
chaotyczna i zmienna. Dopiero wczoraj, podczas kłótni powiedziała mi, ze
choruje na ChAD.. Nie wiem jak mam się zachowywać? Czy zwykła cierpliwość
wystarczy? Jak mam reagować na jej zmiany nastroju? Zupełnie nic nie wiem..
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • miriam11 Re: Moja dziewczyna cierpi na ChAD 22.04.07, 20:52
      Cześć! Myślę, że najlepiej doradzą Ci partnerzy chorych - a są tutaj wśród nas
      na forum tacy. Ja tak na szybko co mogę napisać. Na pewno: nie popadaj na razie
      w panikę, przejrzyj forum, poszperaj w googlach pod "choroba afektywna
      dwubiegunowa", to się zorientujesz pokrótce "czym to się je". Na pewno
      cierpliwość, wyrozumiałość i dużo miłości będą potrzebne....
      ale też ważne, żeby Twoja dziewczyna była pod kontrolą lekarza i brała leki, a
      Ty możesz tego przypilnować, jakby co.
      Nie przerażaj się, są różne postacie i nasilenia tej choroby, tak jak napisałam,
      ważna jest opieka lekarska i leki.
    • comsui Re: Moja dziewczyna cierpi na ChAD 22.04.07, 21:43
      Kochaj ją, po prostu smile


      Robert Redford w "Zaklinaczu koni": "Nie wiem, czy ona pasuje do mnie, ale kocham ją, po prostu"
      • comsui P.S. 22.04.07, 21:44
        Dużo spokoju. Im bardziej ona jest chaotyczna i pobudzona, tym większa niech w Tobie będzie czułość i spokój. Przytulaj ją często.
        • comsui sorry za nadmiar własnych postów, 22.04.07, 21:49
          ale cieszą mnie takie pytania ze strony osób najbliższych chadowców. ktoś chce zrozumieć, nie odrzuca, jupi!!! smile
          • nefeo Re: sorry za nadmiar własnych postów, 22.04.07, 22:34
            hej. ale to jest trudne.. każdy ma swoją tolerancję na słowa. Czasem muszę
            "odejść" na jakiś czas..
            • comsui "odejść" od niej? 22.04.07, 22:43
              dlaczego?
              • nefeo Re: "odejść" od niej? 22.04.07, 22:50
                nie odejdę.. ale czasem czuję, ze powinienem zniknąć na chwilę.. nie wiem dlaczego.
                • comsui bo ona "rozrabia"? 22.04.07, 22:52
                  a co ona mówi, że masz ochotę dać nogę na trochę?
                  jest agresywna? dużo mówi? jeśli chcesz, opowiedz trochę o jej zachowaniu. mnie się to przyda. nie widzę swoich zachowań sama, a myślę, że czasem też zachowuję się dziwnie smile
                  • comsui P.S. 22.04.07, 22:53
                    jeszcze pytanie dodatkowe, OK?
                    gdyby była zdrowa, też miewałbyś ochotę "zniknąć na trochę"?
                  • nefeo Re: bo ona "rozrabia"? 22.04.07, 22:56
                    hm. nic nie mówi gdy znikam.. wyzywa, milczy i znów odzywa się do mnie.. Stara
                    się poruszyć moje serce, nie wiem co ona myśli gdy "znikam". Myślę, że już wie o
                    tym, że zawsze wrócę, w sumie o jej chorobie wiem od wczoraj, wcześniej jej
                    zachowanie odbierałem inaczej, jako próba zadrwienia ze mnie, dziś mam większą
                    świadomość..
                    • kropka Re: bo ona "rozrabia"? 23.04.07, 14:00
                      poczytaj spokojnie to forum. W żadnej encyklopedii i fachowej książce nie
                      znajdziesz tylu praktycznych informacji, tak szczerych wypowiedzi ludzi chorych
                      i ich partnerów. Wiele zrozumiesz, wiele się nauczysz. Jedno pewne - ludzie z
                      CHAD są niesłychanie wrażliwi. Na wszystko: na złe i dobre. Szybciej się
                      wkurzają, ale i mocniej kochają.
                      ChAD jest chorobą jak każda inna. Zawałowiec też wymaga cierpliwości i
                      specjalnej troski bliskich osób. Jeśli się rozumie i wie jak postępować, żadna
                      choroba nie jest wielkim problemem.
                      A wiedzę praktyczną masz tutaj. To wspaniałe forum i niesamowici ludzie smile

    • kotomysza Re: Moja dziewczyna cierpi na ChAD 23.04.07, 10:59
      mam ChAD. od ponad 15 lat żyję w związku, jesteśmy po ślubie 10 lat, mamy
      prawie 2-letnią córę. o tym, że mam ChAD dowiedziałam się niedawno, wcześniej
      miałam "ciekawą osobowość" i "trudny charakter".
      no ale też nigdy wcześniej się tak nie awanturowałam, nie miałam też takich
      odjazdów z nastrojami. mój mąż, zupełnie instyktownie wziął na przeczekanie,
      czekał cierpliwie, pozwalał się wygadać, nie pocieszał takim głupim "zajmij się
      pracą, to ci pomoże". był, a ja czułam, że jest, choć w jakimś amoku starałam
      się rozwalić nasz związek. czułam jakieś zagrożenie z jego strony. przeczekał,
      przekonał do konieczności pójścia do lekarza. a teraz wspiera.

      nie jest tak, że mi dał luz we wszystkim. ale nie widzi we mnie bezmyślnego
      potwora z opcją "nie". po prostu wie, że mogę niektórych rzeczy nie widzieć,
      albo czuć je inaczej.

      dla odmiany - znajomy, który deklarował przyjaźń, przepięknie uciekł ode mnie.
      bo okazałam się podła, bezinteresownie złośliwa, dziecinnie egocentryczna i
      jeszcze wredna ekstrawertyczka. a choroba... jak mu o niej powiedziałam - to
      kolejna rzecz, żeby otoczenie zainteresować. jakoś nie polecam takich zachowań.
      właśnie ów znajomy miał taką metodę, jak mnie coś jadło to on "znikał". im
      bardziej mi były potrzebne kontakty z kimś twrdo stojącym na ziemi, tym
      bardziej go nie było. i zostawałam sama, coraz bardziej rozdrażniona i
      nieszczęśliwa. i pogubiona. więc się złościłam i błędne koło się zamykało.
      a najgorsze było to, że pamiętałam te deklaracje przyjaźni....
      • nefeo Re: Moja dziewczyna cierpi na ChAD 23.04.07, 19:15
        kotomyszo. ale ona krzyczała, chciała abym odszedł.. boże! moje ręce drżą. dziś
        znów mam odejść?!
    • poetkam Re: Moja dziewczyna cierpi na ChAD 23.04.07, 12:09
      Witaj!
      Słuchaj, spróbuj na początek spokojnie oswoić się z tym faktem.
      Później , kiedy ochłoniesz, poszukaj, poszperaj trochę w internecie na ten
      temat. A informacji jest cała masa, zacznij może od przeglądania tego forum.
      Ja mam męża chorego na CHAD.
      Przed ślubem nie przyznał mi się do choroby, a później różne wydarzenia
      potoczyły się jak lawina: kłopoty w domu, brat alkoholik, śmierć mojej
      teściowej, wieszanie wielokrotne męża, cięcie sznyt na rękach, agresja, bicie,
      napastowanie seksualne, szpital,itp.

      Przede wszystkim staraj się ją zrozumieć, otaczaj miłością i zrozumieniem.
      Rozmawiaj, rozmawiaj, rozmawiaj.
      Jeśli nie chce, bądź po prostu przy niej.
      jeśli masz potrzebę pobycia choć chwilę bez niej-powiedz jej o tym.
      Cierpliwość na pewno dużo znaczy w takim związku, zrozumienie, jeśli nie ,to
      akceptacja, pozytywne nastawienie.
      jeśli masz jakieś pytania pisz na mój adres mailowy poetkam@.gazeta.pl
      Będzie dobrze, pozdrawiam
      M.
    • kassa10 Re: Moja dziewczyna cierpi na ChAD 24.04.07, 16:14
      witaj!
      Przeglądałam odpowiedzi dotyczące tego co napisałeś. Zrozumienie, cierpliwość,
      miłość, akceptacja - to wszystko bardzo ważne elementy (bez tego nie ma nawet
      co próbować być razem, jak w każdym innym związku). Prawdą jest także, że
      ludzie cierpiący na chad są czesto wrażliwsi od innych, kochają wspaniale, ale
      na manii potrafią też "wspaniale nienawidzić", zmieniając życie w piekło.
      Myślę, że podejmując decyzję o wspólnym życiu najważniejsza jest świadomość
      tego co może Cię czekać (ale oczwiście nie musi, bo nie wiesz jak akurat będzie
      wyglądał obraz kliniczny choroby u Twojej dziewczyny). Musisz spróbować ocenić
      czy będziesz w stanie udźwignąć konsekwencje wynikające ze stanu, w którym może
      się ona znajdować krócej lub dłużej. Jeśli będziecie mieli dzieci (też sprawa
      do przemyślenia, bo jest to choroba uwarunkowana w sporym stopniu genetycznie),
      to czy znajdzie się ktoś kto pomoże Ci się nimi zajmować, kiedy ona nie będzie
      w stanie (a mogą to być dłuższe okresy), czy będziesz w stanie ewentualnie
      sAmodzielnie finansowo podołać utrzymaniu rodziny, itd. Mogłabym wyliczać
      jeszce długo, ponieważ osobiście wiele doświadczyłam. Wiem jak ciężko jest
      opiekować się noworodkiem i mężem w głębokiej depresji jednocześnie, wiem
      jakiego bólu emocjonalnego dostarcza agresja słowna i fizyczna, jak ciężko
      kolejny raz wzywać pogotowie, bo mąż na manii przecież czuje się wspaniale, a
      ja jestem wtedy najgorszym wrogiem. Wiem jak to jest patrzęć na zniszczone
      rzeczy, dokumenty, wiem jak to jest pokrywać szkody poczynione na manii (gdy na
      przykład przyjdzie do głowy obrzucć kamieniami czyjś samochód). Najgorsze jest
      chyba uczucie siedzenia na bombie, która nie wiadomo kiedy wybuchnie i jaka tym
      razem będzie jej siła rażenia. Przy tym wszystkim co napisałam, skłamałabym
      gdybym powiedziała, że nasze życie było do kitu. Było w nim dużo dobrych chwil
      i to nie tylko w ciągu pierwszych 7 lat bez choroby, ale też w następnych 8 już
      przez nią ocienionych. Pozdrawiam i służę wsparciem - jest potrzebne.
    • samaelita Re: Moja dziewczyna cierpi na ChAD 28.05.07, 14:15
      Moja dziewczyna przezywa to samo. Pamietaj najwazniejsza jest Milosc, ona
      pokona wszysto, musisz tylko szczerze kochac, to jest Warunek. Postaraj sie
      Zrozumiec i pamietaj ze bez wzgledu na wszystko Ona tez ma uczucia, jest
      normalnym czlowiekiem, czasem nawet lepszym od nas , tych niby zdrowych...
      Nie poddawaj sie...
      AMOR VINCIT OMNIA.
    • rudziaa5 Re: Moja dziewczyna cierpi na ChAD 28.05.07, 14:27
      Mnie wczoraj rzucił facet, choc i tak dlugo wytrzymywal,nie tylko zmienne
      nastroje ale rozne inne podle rzeczy..ale ROZSZARPAŁABYM GO !!!!!!!!!!
      • com_sui Jak dzikie zwierzę? 28.05.07, 14:37
        A to dlaczego?
        • rudziaa5 Re: Jak dzikie zwierzę? 28.05.07, 14:47
          Bo jestem wsciekla i zla, uraził mnie mocno, a wogole to wlasnie sie czuje
          dzisiaj jak dzikie zwierze, ostatnio spalam z piatku na sobote a potem nic, juz
          mnie cos straszy i lata przed oczami a teraz chce mi sie plakac i mial isc
          dzisiaj ze mna do lekarza a ja sobie pójde sama i nikogo nie potrzebuje.
          • kmka Re: Jak dzikie zwierzę? 28.05.07, 17:24
            trzymaj się rudziaa
            • rudziaa5 Re: Jak dzikie zwierzę? 29.05.07, 08:10
              Dziekuje Kmka!!! Juz dzis jest o wiele lepiej.
              • samaelita Re: Jak dzikie zwierzę? 29.05.07, 13:00
                Nie poddawaj sie, kazdy ma swoja polowe, na pewno znajdzie sie taki ktory Cie
                pokocha bez wzgledu na wszystko...Cierpliwosci, nigdy nie wiadomo co czeka na
                Ciebie za zakretem a Zycie potrafi pisac niewyobrazalne scenariusze. Trzymaj
                sie....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka