Dodaj do ulubionych

Nadciśnienie a ChAD; leki.

25.05.07, 14:22
Mój mąż ma bardzo wysokie ciśnienie (z reguły 170/110, puls 120). Właściwie
codziennie mierzy regularnie od miesiąca. Kilkakrotnie był na pogotowiu,
kazano mu się zgłosić do lekarza rodzinnego, a najlepiej powiadomić lekarza
prowadzącego o tym ciśnieniu. Mąż wielokrotnie wspominał o tym swojemu
lekarzowi, ale ten kazał mierzyć codziennie i zbagatelizował problem. Byliśmy
później prywatnie u innego psychiatry, ten twierdzi, że to nadciśnienie
trzeba leczyć.
Tak się zastanawiam, czy to nadciśnienie jest wynikiem ChAD, czy może
zażywanych leków, a może współistniejącą chorobą?
Obserwuj wątek
    • esowx1 Re: Nadciśnienie a ChAD; leki. 25.05.07, 14:57
      Z tego co wiem, co nadciśnienie jest często współistniejącym schorzeniem w
      chorobie dwubiegunowej.
      Co do zależności leków a nadciśnieniem to ja się nie znam, ale na bank jakieś są...
      A możliwe też, że akurat u Twojego męża nadciśnienie byłoby nawet, gdyby ChADu
      nie było, a ChAD po prostu teraz dodatkowo "nie pomaga"?
      Możliwości jest wiele, ale że zależności między ciśnieniem lekami i ChADem na
      pewno są...
      • allan122 Re: Nadciśnienie a ChAD; leki. 25.05.07, 18:49
        Sam mam nadćiśnienie od 2lat i wystąpiło ono przy chad miałem wysokie bo
        190/150 nawt leki nie pomagały robili mi zastrzyki w szpitalu żeby
        obniżyć.Teraz biorę bisocard i jest dobrze i dalej nie wiem czy to przyczyna
        chad czy czegoś innego pytałem śie lekarzy ale oni twierdzą że powstało to
        samoczynnie, ale jak takie coś powstaje samoczynnie muśi być przećież jakaś
        przyczyna.Pozdrawiam.
    • kmka Re: Nadciśnienie a ChAD; leki. 25.05.07, 19:49
      Nie wiem co jest większym gównem chad czy same leki, tak czy inaczej rozwala to
      to wszystko
      • com_sui Re: Nadciśnienie a ChAD; leki. 26.05.07, 14:29
        Można Tobie jakoś pomóc? Serdecznie pytam...
        • kmka Re: Nadciśnienie a ChAD; leki. 27.05.07, 10:32
          com_sui Ty mnie o to pytasz ?
    • com_sui Re: Nadciśnienie a ChAD; leki. 26.05.07, 14:32
      Coś jest na rzeczy, też mam podwyższone ciśnienie, chociaż nie aż tak wysokie,
      jak opisujesz. Wspomniałam o tym lekarce - zamieniła wtedy jedną tabletkę
      efectinu na xetanor (nie powodujący zmian w ciśnieniu krwi).

      Pijecie kawę? Ja tak - ciut przydużo.
    • aurelia_aurita Re: Nadciśnienie a ChAD; leki. 26.05.07, 14:36
      nie wiem... ja tam zawsze miałam dość niskie.
      więc może jednak nie mam żadnego chada? wink
      • com_sui Niepokoi Cię to? :-) 26.05.07, 15:45
        Jak to jest - musisz poczekać na wyniki testów, o ile takowe się stosuje, czy
        też psychiatra nie postawił żadnej diagnozy? (dziwny) Na karcie jest
        "rozpoznanie", przez moment miałam swoją kartę i sobie poczytałam. Te cyferki
        nic mi nie mówią, ale i tak wiem, co mi. A co Tobie? wink
        • aurelia_aurita Re: Niepokoi Cię to? :-) 26.05.07, 16:10
          krótko się leczę u mojej nowej lekarki i chyba jeszcze nie mam diagnozy. (a na
          wszelki wypadek wolę nie pytać wink
          na razie chciała ode mnie, żebym przez kilka tygodni codziennie zapisywała swój
          nastrój, bo uznała, że zbyt chaotycznie jej wszystko opowiadam wink
          nie no, kurde, na pewno nie mam depresji jednobiegunowej. mam albo jakąś formę
          chad albo borderlajna albo cholera wie co...
          • com_sui :-) 26.05.07, 16:41
            Wiesz co, pytałam wczoraj właśnie o borderline. Czy to moja przypadłość.
            Odpowiedź była fajna. "Nie. Bo pani w jednej chwili nie ma tak, że kocha, a za
            chwilę nienawidzi". No nie mam, uff. Czy ten chaos wypowiedzi nie podpowiedział
            Twojej lekarce, że oto masz hypmanię? Chodź, zwolnimy ją smile)
            • aurelia_aurita Re: :-) 26.05.07, 17:00
              nie nie to nie tak smile
              myślę że lekarka doskonale wiedziała że mam hipomanię, sądząc po jej niektórych
              uwagach... ale nie należy ona do osób, które przerwałyby mi słowotok i
              zakrzyknęły: "o! hipomania!" smile po prostu jakoś chyba nie byłam gotowa do
              szczegółowego analizowania mojego stanu i ona nie naciskała. zapytała mnie
              tylko, czy bym przypadkiem nie chciała jednak wrócić do stabilizatora, ale
              ponieważ byłam niechętna, to mi na razie darowała - powiedziała że sobie mnie
              poobserwuje na samym antydepresancie.
              w sumie byłam u niej dopiero 3 razy i podoba mi się to, że nie stawia od razu
              kategorycznych diagnoz.
              ale zapewniała mnie, że nie widzi u mnie żadnego borderlajna smile - a jedynie
              cykliczne zmiany nastroju.
              a to co Ty piszesz - jest dla mnie kolejnym argumentem za tym, że tego
              borderlajna jednak nie mam smile bo ja też nigdy nie miałam tak, że w jednej chwili
              kochałam a w drugiej nienawidziłam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka