monia77771
06.06.07, 17:18
Dokładnie 7 czerwca 2006r. zaczęło sie to piekło. 6-cio tygodniowy pobyt w
szpitalu z powodu ostrej manii. Potem leki, leki leki i wielkie otepienie,
dlugi okres rekonwalescencji. Teraz naprawde doszlam do siebie, czuje sie
świetnie, żadnych objawów choroby, ani deprechy, ani manii. No moze nie jest
tak jak bylo kiedys, kiedy bylam pelna entuzjazmu zywiolowa blyskotliwa, ale
wszystko miesci się w granicach normy. Naprawdę się cieszę, że ten rok
przetrwałam w dobrej kondycji psychicznej i mam nadzieję, że chad mnie juz
nie złapie w swoje szpony. Trzymajcie kciuki. Zaraz ide to oblac ukochanym
piwkiem. Pozdrawiam gorąco.