Tak sobie dzisiaj grzebię w necie, bo w poniedziałek mam wizytę u świrologa.
Nie wiem, co będzie dalej z Mirtastadem - czy dalej będę go brać (jeśli tak,
to już chyba musiałabym dojść do dawki max: 45 mg), czy też lekarz zdecyduje o
zmianie. No i tak a propos tej zmiany. Już przed zmianą na Mirtastad lekarz
długo myślał, bo ja w zasadzie przerabiałam już prawie wszystko, co się da z
leków nowszych, łącznie z IMAO. I wychodzi na to, że pozostają mi jedynie
antydepresanty tzw. starej generacji, trójpierścieniowe, czyli np.
Amitryptylina, czy Anafranil. Ludzie różnie o nich mówią, z tego co znalazłam,
na pewno dość dobrze robią na lęki, co jest moim wielkim kłopotem.
Pytanie: czy ktoś z Was brał trójpierścieniowe antydepresanty? A jeśli tak, to
jakie wrażenia? Tak na wszelki wypadek pytam, bo przecież nie wiem, co doktor
wymyśli