Witajcie!Pragne sie z Wami podzielic swoja historia-liczac na to ze dacie mi
jakas wskazowke,lub kopa,bo juz sama nie wiem co robic ze soba...Moje zycie to
jedna wielka trauma...
O tym ze mam CHAD dowiedzialam sie w lutym.Wtedy jeszcze naduzywalam alkoholu
a moj 17-letni syn przebywal w szpitalu z podejzeniem o CHAD.W marcu mialam
probe samobojcza-wypijajac 3 piwa najadlam sie tabletek(nie wiem
dlaczego,nigdy tego nie planowalam)Potem szpital ok 6 tygodni w tym odwyk.Dzis
wiem ze jestem alkoholiczka i nie pijac lecze sie.Lecze sie tez na CHAD i
zaburzenia osobowosci

Biore tegretol 2x1 i od zeszlego tygodnia bioxetin-gdyz zycie mnie nie cieszy
ale mam brac tylko pol tabletki dziennie zeby nie wywolac mani.W mani
narobilam tyle zlych rzeczy ze do dzis wlos mi sie jezy i boje sie jej
powrotu.Ale teraz ten dol...bol...nawet fizyczny...Nic kompletnie mi sie nie
chce,wykonuje tylko czynnosci ktore musze i to jak automat.Spie i
jem...Otoczenie tzn partner kompletnie mnie nie rozumie.Jestem mama 3
dzieci(17,14 i 3)Choc nie pracuje obowiazki sa,ale one mnie
przerazaja,przeraza mnie ten swiat.Wole moj idealny swiatek pod kocem w
ciszy-ale nie bardzo moge sobie pozwolic na marzenia.Kiedy najmlodsza corka
placze a placze czest wpadam w panike...Brak mi uczuc-ale tych dobrych,bo tych
zlych mam w nadmarze;-(
Prosze nie smiejcie sie z tego postu,ja naprawde czuje ze gubie sie coraz
bardziej...Napiszcie cokolwiek...