Dodaj do ulubionych

rapid cycling

16.11.07, 05:41
Hej, pytam, bo może ktoś otarl się o to...Na CHAD jestem chory odkąd
pamiętam czyli jakieś dwadzieścia lat (teraz mam 33 i to nie znaczy,
że się przyzwyczailem, raczej jestem wyniszczony). Kiedyś oczywiście
nie wiedzialem że to CHAD, raczej, że jestem przeklęty, czy
nienormalny, a 5 kolejnych psychiatrów dawalo mi leki wzmacniające
manię, badź wpędzające w depresję. Jakoś to przeżylem, dzięki ultra
wypracowanemu kalendarzowi swoich faz i noszenia formulek na każdą
okazję, typu: "nie zabijaj się, to tylko zludzenie, że wszystko
wydaje ci się bez sensu. Wytrzymaj jeszcze 4 dni, potem to się
zmieni...". Ostatnio mam bardzo dobrego doktora, ale i ten się
zasępil gdy podsumowaliśmy 3-letnie leczenie. Z lekkich hipomanii
trwających miesiąc i 4-dniowych ultramasakrycznych depresji zrobilo
się 3 i 3/4 dnia extra manii i 3 i 3/4 dnia extra depresji i tak jak
na rollercasterze. I tak jak pól roku temu moglem jeszcze jakoś
sensownie pracować (wolny zawód) tak teraz masakra. Kiedy mam
depresję śpię po jakieś 18 godzin, kiedy mam manię jestem
przerażająco skuteczny i szybki (za skuteczny i za szybki: robie
kupę burdelu, a potem wylączam telefon) Biorę 3 depakine dziennie i
3 effektin. Może ktoś ma jakieś dobre rady. Glównie chodzi mi o
jakieś funkcjonowanie w czasie depry (krótszy sen, jakieś witaminy,
czy co), bo dlużej tak nie pociągnę. Dzięki i pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • gasiennicaaa Re: rapid cycling 16.11.07, 09:53
      ja mam tzw. tapid cycling, a dokładnie stany mieszane z rapid cycling - gówno
      nieprzeciętne

      ale zmartwić muszę, bo nie mam jakichś sensownych rad, zwłaszcza, że gdy
      przeważa u mnie depresja nie śpię prawie wcale tak jak gdy przeważa podwyższony
      nastrój - tak się ogólnie mam raczej kłopoty z niespaniem niż z nadmiarem snu

      ja robię dokładnie jak Ty kiedyś, tzn. gdy jest źle nakręcam we łebie mantrę
      typu: wytrzymaj jeszcze trochę, to minie, to tylko źle funcjonujący mózg, będzie
      dobrze, nie bój się. Wyłączam myślenie i "wytrzymuję". Ale pracować zawodowo
      chyba bym nie dała rady w takim stanie. Choć w sumie ja w takim właśnie stanie
      zdawałam maturę i aby przez to przebrnąć wytworzyłam sobie taki dziwny mechanizm
      obronny polegający na "oddzieleniu" się od mojej chorej części i funkcjonowaniem
      jakb "obok" całych tych "schizów" - rozmawiałam z ludźmi będąc jednocześnie w
      panicznym lęku i bojąc się że głosy moich rozmówców we mnie "wejdą" etc. Dalej
      robię to samo i tylko dzięki temu funkcjonuję tak, że nikt postronny nigdy nie
      zorientowałby się, że mam coś z głową. Ale jak już się nie da, to się chowam w
      domu...

      nie wiem, co można by poradzić na nadmiar snu. jakieś preparaty
      ogólnowzmaniające na pewno powinieneś brać.
      a czy czujesz, że depakine i effectin spełniają swoją rolę? mnie depakine za
      bardzo "ściągała w dół" no i senność okropną powoduje...

      powodzenia, trzymam kciuki, sorry się tyle napisałam i w sumie nie
      odpowiedziałam na pytanie, tzn. żadnej rady nie dałam...
    • czareg Re: rapid cycling 16.11.07, 15:02
      Ciężko coś doradzić. Jesteś pewien działania depakiny? Moim zdaniem branie antydepresanta przy takiej jeździe mija się z celem. Najprostszym wyjściem byłoby się schronić na dobrym oddziale w klinicznym i niech dobierają leki mając Cię ciągle na podglądzie, pytanie tylko czy to wytrzymasz psychicznie i znajdziesz czas - to raczej będzie długo trwało. Skonsultuj to ze swoim prowadzącym i tylko nie daj się zamknąć w jakimś prowicjonalnym szpitalu - no chyba że jesteś pewien, że tam smacznie karmią, smaczne posiłki to podstawa by szybko pozbierać się w psychiatryku.
      • laminowany Re: rapid cycling 16.11.07, 15:26
        Czareg, czy napewno depakina jest antydepresantem? Nie jest to
        stabilizator?
        • czareg Re: rapid cycling 16.11.07, 16:27
          Depakina to stabilizator, efectin to antydepresant - za niejasność wypowiedzi przepraszam. Psychotropy zbyt długo są wchłaniane i rozkładane przez organizm, by przy szybkich zmianach nastroju spełniały rolę spowalniacza lub polepszacza - pechowo najczęściej max. stężenie pojawia się wtedy, gdy chcemy już uzyskać przeciwny efekt. Dlatego psychiatrzy nie znoszą szybkich cyklów. Jedyna nadzieja w dobranym stabilizatorze.
      • czerwonamamba Re: rapid cycling 16.11.07, 22:55
        Wiesz, zabrzmi to może glupio ale nie mam czasu na psychiatryk.
        Zresztą nie wiem co by zrobili ze mną gdy mam manię. W domu mam
        wyscigowe auto i jakoś wtedy daję rade. Zresztą ogólnie przesrane to
        fakt. ja jakoś daję radę dzieki temu chyba, że przez kilkanaście lat
        zmagalem się z tą chorobą bez leków, a tylko za pomoca technik
        psychologicznych, medytacji etc. Teraz z bólem serca do
        stabilizatorów dodaje też wlasne regulatory: alkohol, kokaina, amfa
        etc. Niestety rapid cyckling czesto przybiera formę krzyżowego
        uzależnienia. Niestety deprechy są dla mnie nie do zaakceptowania:
        zmieniam sie caly psychicznie i przypominam spoconego szczura. Chcę
        od nich uciec nawet za cenę uzależnienia. Chociaż teraz już się nie
        da. Zaczynam się z tym godzic. Przygotowuję sobie zapasy: dobre
        filmy, jedzenie na cztery dni, tabletki nasenne, rozluźniające, w
        zamrażarce dwa litry wódki (w ostateczności na tzw: szybki strzal),
        wylączam telefon i jakos tam przeczekuję, ale pytam: może ktoś zna
        coś co chociaż fizycznie dawalo mu kopa (pomijam dragi, bo chcę od
        nich uciec). Nie mogę sobie pozwolić na cztery dni z ośmiu w
        bezczynności. Nie interesuje mnie takie życie. Chcę żyć normalnie na
        tyle ile tylko sie da. Kupię więc rady takie jak tai chi czy masaż
        gorącymi kamieniami. Co do depakiny. Nie wiem co na jej temat
        powiedzieć. Wiem, że dwa lata temu mialem miesięczną depresje i
        chcialem się zabić. Mój lekarz dzieki depakinie i asentrze wyciagnąl
        mnie z tego. Potem asentra przestala dzialać, więc dostalem
        effektin. Nie wypadaja mi wlosy, nie przytylem, depa jest
        smaczna smile, ale nie bede obiektywny jesli chodzi o prochy, bo biore
        duże ilości dragów i wszystko dziala na mnie inaczej. Lekko to
        wszystko przesrane.
        • czareg Re: rapid cycling 17.11.07, 05:33
          > stabilizatorów dodaje też wlasne regulatory: alkohol, kokaina, amfa

          No to jest odpowiedź, dlaczego masz takie jazdy - tego typu używki strasznie chuśtają. Mogą pomóc na 3-4 godziny, ale przez następny tydzień za to płacisz. Z technik relaksacyjnych używam rower lub forsowny spacer - na inne jestem zbyt leniwy. Ja postąpiłem dokładnie odwrotnie niż ty - praktycznie całkiem wyłączyłem się z życia i dopiero po 5 latach powoli powracam do aktywności. Niespecjalnie polecam takie wyjście - życie przeciekło mi między palcami.
          • ditta12 Re: rapid cycling 17.11.07, 07:07
            Ja mam potworne manie ze schizami a w depresje wprowadzono mnie kiedys lekami.To
            było okropne,spałam podobnie jak Ty cały dzień.Poodstawiałam te wszystkie
            "chemikalia"i został mi tylko lit.Piwko sobie tylko piję i tak jak gąsienicaaa
            udaje w chorobie że jestem zdrowa w pracy.Mam psychozę schizoafektywną.
            • asiuniaa36 Re: rapid cycling 17.11.07, 12:11
              czerwonamaba-ja jestem uzalezniona od alkoholu i moze malo wiem o
              CHAD(ucze sie od Was)wiem ze jakiekolwiek uzaleznienie jest
              smiercionosne a w naszym wypadku to masakra i niewatpliwie stad te
              Twoje jazdy..
              Nie pije 7,5 miesiaca i jest ciezko,ale wiem ze jak sie napije to
              konsekwencje beda tragiczne...pozdrawiam
              • lolinka2 Re: rapid cycling 17.11.07, 16:54
                Ja mam ultra rapid cycling - szczytowe możliwości to 6 zmian na dobę.
                Co robić?
                Nie pić i nie ćpać, bo to gówno nie regulator. Nie oszukuj się.

                Antydepresant (effectin) rozregulowuje skutecznie.

                Zostają stabilizatory - depakina, lit, neuroleptyki (zolafren, zalasta,
                rispolept, abilify i takie tam). Oczywiście, regularny tryb życia, posiłki i
                sen. Zero imprez, zero stresów których jesteś w stanie uniknąć, nie podejmować
                ŻADNYCH życiowych decyzji. Tyle.
            • gasiennicaaa Re: rapid cycling 17.11.07, 20:28
              no to teraz już jasne dlaczego żeśmy takie podobne - ja też mam schizo
        • gasiennicaaa Re: rapid cycling 17.11.07, 20:41
          JEZUUUUUUUUUUUUUUU

          ej Mamba tyś na głowę upadła
          weź, normalnie słabo mi się zrobiło już na sam widok tycg słów: alkohol, że nie
          wspomnę o: kokaina amfa
          i nic innego w tej chwili "wystukać" na klawiaturze z siebie nie mogę jak:
          OOOOOOPANUUUJJJJ SIę!!!
        • laminowany Re: rapid cycling 18.11.07, 01:04
          To nie jest kwestia Twojego braku czasu na psychiatryk. Psychiatry
          znajdzie czas dla Ciebie jak tak dalej będzie. Tak było w moim
          przypadku. Też taką miałem jazdę z tymi używkami. Trochę się
          zmieniło jak odszedł JP2. Przestałem palić, pić. Biegałem 10 km
          każdego dnia. I tak 1,5 roku. Skończyło się jak zabrano mi córeczkę.
          Cos pękło. Szpital.
          Z mojego doświadczenia polecam koniec używek, sport (coś prostego,
          rytmicznego, np. basen, bieganie- człowiek się wyłącza), nie
          podejmowanie ważnych decyzji ani w pracy, ani w życiu osobistym.
          Czyli koniec z tematami, które mogą w konsekwencji Cię zaboleć i
          zburzyć z trudem utrzymywana równowagę.
          Pozdrawiam.
          • czerwonamamba Re: rapid cycling 18.11.07, 20:29
            Dzięki za wszystkie rady i w ogóle za głosy. Zalasty próbowałem, ale
            mnie rozwala: podwójne widzenie, nierówność ruchowa. ból głowy itp.
            Decyzji chciałbym niepodejmować, ale pracuję na stanowisku
            kierowniczym i mam pod sobą zespół ludzi, którymi muszę zarządzać.
            Na szczęście nie jest to praca stała tylko krótkotrwałe ale
            intensywne projekty, ale fakt rozwalajace, tylko, że ja to kocham,
            więc się wyrównuje. Co do opanowania się: bardzo bym chciał, tylko
            jestem uzalezniony. Być uzależnionym od dragów i się opanować to nie
            taka łatwa sprawa. Poza tym czasem musze pewne rzeczy wykonać na już
            (praca) a ja mam akurat depre, no to co? No to amfa idzie w ruch,
            podlana wóda. I wiem, że nie jest to zdrowe, ale jeżeli mam żyć jak
            warzywko, to niby po co? Ja nie szanuję swojej choroby, uwazam ją za
            wstretną dziwkę i postanowiłem, że albo ja ją wyprawię do grobu,
            albo ona mnie. Napewno nie bedę chodził na paluszkach, aby się nie
            odezwała, bo co to za życie. No ale ja sobie takie ostre życie
            załozyłem od zawsze. Może to ona zresztą załozyła za mnie kiedy
            jeszcze nie wiedziałem, że ją mam. Z uwagi na swój tryb
            funkcjonowania przezyłem siedem wypadków, które wygladały na
            śmiertelne typu: rozwałka samochodem przy 200 km na liczniku.
            Przeżyłem chyba tylko ze wzgledu na moje anioły ochronne. Dziś
            jeżdżę odrobinę wolniej, ale nie zamierzam leżeć w łóżku. Jedni mają
            raka inni mają rapid cycling, ja szukam lepszych pragmatycznych
            rozwiązań, obecnie pobudzaczy na te straszliwe śpiączki 16-godzinne
            w depresjii. Pozdro
            • kr1970 Re: rapid cycling 18.11.07, 20:38
              No to ładnie żyjesz szybko i ostro......
              • cassandrax Re: rapid cycling 18.11.07, 21:08
                ....sama wiem po sobie, jak wielki ma wpływ zarzywanie różnych,
                różnistych środków odurzających (jak to brzmi...) na
                późniejsze "jazdy"....mój lakarz na samym początku spytał mnie czy
                miałam "do czynienia" często z alkoholem i narkotykami...to bardzo
                niebezpieczne...połączenie "tego" z lekami, ogólnie z samą
                chorobą...pozdrawiam serdecznie!
            • laminowany Re: rapid cycling 18.11.07, 21:06
              pewnie nie masz dziecka, co? Miałem podobne podejscie. jednak przy
              córce spokorniałem. Minimum wyskoków, ogon pod siebie, miły dla jej
              mamy zeby się móc z córką spotkać, branie stabilizatora. chce mieć
              kiedys rodzinę. Nie jestem w stanie być dłużej sam. Musze o to
              walczyc.
              • kr1970 Re: rapid cycling 18.11.07, 21:10
                Walcz a wygrasz,bo jeżeli się czegoś bardzo pragnie to się to ma
                • laminowany Re: rapid cycling 18.11.07, 21:20
                  dzieki kr. 1970 to tez mój.
                  • kr1970 Re: rapid cycling 18.11.07, 21:27
                    Cała przyjemnośc po mojej stronie....
                    ja zawszę walczę deo końca,choć miewam chwilę zwątpienia....
            • gasiennicaaa Re: rapid cycling 19.11.07, 13:34
              podziwiam
              ale nie popieram
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka