Dodaj do ulubionych

ChAD a dieta, czyli...

15.12.07, 12:29
co jeść, aby lepiej się czuć.
Raz na jakiś czas lubię zwracać baczniejszą uwagę, na to co jem mniej pod kątem kaloryczności, bardziej pod kątem zdrowia psychicznego. Teoretycznie niby wiem, że eliminacja używek dałaby dobre efekty, ale jak tu odzwyczaić się od 3 obecnie filiżanek aromatycznego napoju...No i żywność mało przetworzona też by pomogła. Tylko razowy chleb, bo obfitość wit. z grupy B, bo magnez. Nasyciłam się wczoraj taką lekturą okołomakrobiotyczną i trochę zamierzam zdrowiej pożyć wink Opowiecie o swoich kuchniach? Mój kierunek - Daleki Wschód. Miso, glony, japońska zielona herbata, ostatnio biała, jakkolwiek fundowanie sobie dodatkowej porcji kofeiny bardzo zdrowe nie jest.

Naukowcy pewnie powiedzą, że nie ma związku między dietą a zachorowalnoscią na ChAD, ale jakoś nie wyobrażam sobie zwariowanego Japończyka stosującego zdrową kuchnię w całości tradycyjną. Mogę się mylić.
Obserwuj wątek
    • i_am_the_army Re: ChAD a dieta, czyli... 15.12.07, 12:49
      Zazdroszczę.

      Ja w zasadzie skupiam się głównie na tym, żeby w ogóle coś jeść... Od dziecka
      mam kłopoty z jedzeniem w kierunku jadłowstrętu, do tego dochodzi zespół
      nadpobudliwego jelita.
      Tak więc jem to, co najbardziej mi "przechodzi" (zupy) i to, co w danej chwili
      chcę zjeść, żeby znów nie spaść do wagi poniżej 40 kg.
      Tak więc dbam o jedzenie, ale - jak już powiedziałam - bardziej w taki sposób,
      żeby w ogóle jeść i być jako tako odżywiona.

      Używki dla mnie nie istnieją - poza herbatą. Wszelkie używki (nawet bardzo mocna
      herbata, czego unikam) wyzwala we mnie nawroty ChADu.
    • audrey2 Re: ChAD a dieta, czyli... 15.12.07, 14:55
      A. jesteś niexle zorientowana w temacie, więc pewnie to już wiesz.
      Warto zainetereswoać się kawasami Omega 3, czyli rybami, zdaje się,
      że głownie morskimi. W szeroko omawianym swego czasie na forum
      programie S. Fry'a na temat Chad jedna z boaheterk twierdzi, że
      utzrymuje swoja chorobę w ryzach głownie dzięki spokojnemu trybowi
      życia i rybom...Jasne, że to pewnie znacznie bardziej skompliwoane i
      nie niech Bóg broni przestawiać się tylko na rybywink Z tego, co
      czytałam dietę z wykorzystaniem Omega 3 próbuje się też stosować w
      leczeniu autyzmu.

      A., sporo czytasz, może warto by się też tym zainteresować. Z
      drugiej strony, nie mam głebszej wiedzy i być moze opowiadam teraz
      głupoty.

      Off topic - podoba mi się, jak podchosz do swojej choroby. Mam na
      myśli to, że traktujesz ją metodyczie: leki swoją drogą, ale dużo
      czytasz, intersujesz się różnymi teoriami. Z własnego doświadczenia
      wiem, że to pomaga na różne problemy.

      tyle tylko, pozdrawiamwink
    • kotomysza :-) 16.12.07, 19:16
      a ja się ubawiłam trochę, tak całkiem serdecznie. bo podobnie się
      zachowywałam na początku ciąży, czyli zwracałam uwagę na to co jem,
      zeby Larwie wewnętrznej nie zaszkodzić. doszło do takiej paranoi, że
      uciekałam przed serami pleśniowymi, bo mogę listeriozę załapać.
      po pewnym czasie wyluzowałam. i jem jak lubię. dla mnie sprawdzianem
      diety jest stan Zo, bo ona je to samo co my. jak długo jest zdrowym
      i zadowolonym dzieckiem, tak długo jest ok.

      a glony. na wigilię zamówiłam sobie wielką porcję sushi: z ogórkiem,
      awokado, marchewką... mniam. i do tego imbir marynowany, wasabi.
      • 35.a ? 17.12.07, 10:10
        smile ale ja tak naprawdę jem. Plus trochę rzeczy niezdrowych.
        W Wigilię będzie tradycyjnie, tak lubię. Najbardziej kapustę
        z olejem lnianym, malutkie uszka, kluski z makiem i bakaliami,
        piernik. Wigilia mogłaby być co dzień.
        Pomyślałam po prostu, że można sobie trochę pomóc dietą.

        P.S. Audrey, dziękuję za cenną uwagę o rybach (jem, a jakże)
        i za komplement. Trochę na wyrost, ale miły smile
        • kotomysza Re: ? 17.12.07, 10:35
          smile. wierzę i jesz fajnie. zadroszczę tym, którzy potrafią jeść
          ryby, ja mam jakiś wewntrzny blok. miałam całkiem sympatyczne
          skojarzenia z czasów, gdy ciąża mnie jeszcze bawiła. bo w okolicach
          6 miesiąc przestała, bo zrobiłam się za ciężka.
          uszka będę robić w łikend przedwigilijny, czeka mnie ok 300 sztuk
          tych zlepieńców. piernik był pieczony w sobotę, przełożony powidłąmi
          śliwkowymi dojrzewa w chłodnym pokoju. ciasto na piernik nastawiłam
          na ponad miesiąc przed pieczeniem.
          jak wiesz mam lekkiego swira na punkcie gotowania. to dla mnie jakaś
          form ekspresji. najciekawsze jest w tym, że sama relatywnie mało jem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka