dr.zabbon
13.01.08, 18:07
Zasadniczo nie mam już depresji. Funkcjonuję dość dobrze, zajmuję się
dzieciakami, planuję na dniach powrót do pracy. Tylko czasem mnie nachodzi...
Kiedy nie potrafimy się dogadać z mężem, kiedy mi nie idzie z dziećmi, gdy
jest problem, z którym nie potrafię się zmierzyć - uciekam wtedy w myśli
samobójcze. Szczegółów nie podam, żeby nie siać tutaj dekadencji, nie to jest
moim zamiarem.
To tak jakby umysł przyzwyczaił się, żeby na trudności reagować myślami o
samounicestwieniu, zamiast szukać konstruktywnych rozwiązań...
Czy to jest objaw, o którym należy powiedzieć lekarzowi?
Czy raczej nie zawracać mu takimi głupotami głowy?
Czy ktoś z Was też tak ma?
Pozdrawiam,
Dorota.