Dodaj do ulubionych

Rozmoczony herbatnik

08.02.08, 12:00
Od paru dni, czuję jak moja pewność siebie ulatuje ze mnie , jak powietrze z
dziurawego balonu.. Nie wiem jak powstrzymać ten proces? Nie wiem..czy będzie
tak ulatywać bez końca..i w pewnym momencie nie zostanie nic? Czy też,
zatrzyma się na jakimś etapie? Albo po czasie wszystko wróci do normy..? Wiem
tylko, że czuję się co raz mniej wartościowa, że zaczynam mieć bardziej
krytyczne zdanie o sobie, przestaję widzieć w sobie pozytywne cechy, i co raz
częściej widzę się w lustrze.. i patrzy na mnie jakiś mały potwór.. Moja wiara
w to, że coś mi się uda osiągnąć, powoli opuszcza mnie.. Co raz więcej w mej
głowie myśli- NIC, NIGDY.. Ehh.. a tyle było we mnie wiary.. i naprawdę
wierzyłam, że góry przeniosę.. że idąc krok po kroku do celu, który sobie
wymarzyłam..osiągnę go.. Teraz te moje marzenia.. i to wszystko..wydaję mi się
funta kłaków warte.. I coś we mnie śmieje się z tego, że wierzyłam, że ktoś
taki jak ja..może do czegokolwiek dojść.. Przykre to takie.. Wiem..że te
myśli..że to nie żadna depresja..że na to antydepresanty nie pomagają.. Ale
nie chcę mi się toczyć z tym walki..budować w sobie przekonania-że jestem
wartościowa..że uda mi się.. Czemu to tak po prostu znikać zaczęło?? Czemu
zaczynam czuć się gorsza..niż byłam kilka dni temu..? Blleee... Dosyć mam
tego.. I dosyć mam siebie.. Czuję się jak rozmoczony herbatnik.. Rozmymłana..
Tłumaczę sobię, że to brak zajęcia .. Że gdy zacznę praktykę..lub pracę..to
się to zmieni.. Ale fakt, że póki co tej pracy nie posiadam / praktykę zacznę
za ok2 tyg / utwierdza mnie w przekonaniu o mojej beznadziejności.. Co jakiś
czas przypominają mi się też, słowa mojej lekarki z ostatniej wizyty.. że ja
ciągle czegoś szukam, że powinnam się zdecydować na to, co chcę robić w życiu,
że mam już swoje lata.. a ciągle się miotam.. Trafiła w mój słaby punkt.. I
to chyba racja, że przeżywam jakiś kryzys wiekowy.. że mam ile mam, a mimo to
nic jeszcze nie mam.. poza jakimś takim wewnętrznym niepokojem.. i poczuciem,
że inni w moim wieku wiedzą więcej.. i deptają już jakąś ścieżką od
dłuższczego czasu, a ja dopiero podejmuję decyzję, którą ścieżką dreptać..
Obserwuj wątek
    • poetkam Re: Rozmoczony herbatnik 08.02.08, 12:13
      Aniołku! Wypisz się, wypłacz się, spróbuj może terapii
      psychologicznej? Lekarka Ci nie proponowała? A z tymi latami,
      osiągniętymi celami?....Psu na budę...Ja mam latek trochę więcej od
      Ciebie, skończyłam studia, wyszłam za mąż, mam dom, dziecko,
      powiedziałabyś : ona już osiągnęła wszystko, to jest jej droga
      życiowa? Ty może tak, ale ja tak nie powiem, bo tak nie myślę! Stale
      jestem na początku tej drogi. Rozdroży jest wiele. Coś się kończy,
      coś zaczyna...Tak będzie już zawsze. Osiągniesz jedno marzenie,
      wpadnie Ci do głowy nowe i tak w kółko. Spokojnie poczekaj do
      praktyk, pogadaj ze znajomymi, zobacz , co w kinach grają, może
      teatr? Rozejrzyj się spokojnie za pracą, ale niczego na sobie nie
      wymuszaj.

      A herbatnik wyschnie- wystarczy włożyć go do nagrzanego piekarnika
      na parę minut smile
      • aniol.co.rozki.ma Re: Rozmoczony herbatnik 08.02.08, 16:00
        "A herbatnik wyschnie- wystarczy włożyć go do nagrzanego piekarnika
        na parę minut smile "

        smile)))))))) Że też sama na to nie wpadłam wink))))
    • matrioszka42 Re: Rozmoczony herbatnik 08.02.08, 12:14
      Aniołku, pamiętaj że to tylko nasza dziwaczna choroba nas co jakiś czas rozdeptuje i "rozmemłuje". Pomyśl, że masz 2 tyg. żeby dojść do siebie. Może jakiś antydepresant? Mi pomaga ucieczka w sen, nie napinanie się na realizację czegokolwiek, muzyka i taniec. Zagłusz głosy prześmiewcze ostrą muzą (mi pomaga Rammstein włączony na cały regulator, za co nienawidzą mnie sąsiedzi)... Jesteś wspaniała i cudowna. Nie ma sensu porównywać się z kimkolwiek, każdy podąża własną drogą. Przytulam mocno do mojego okrągłego matrioszkowego ciałkasmile
      • dol_inka Re: Rozmoczony herbatnik 08.02.08, 15:54
        Nie lubię słowa "powinnaś". Jeszcze nie zdecydowałaś się, nie jesteś
        pewna w którą życia chcesz iść. Widocznie jeszcze nie ten czas.
        Jesteś nie zdecydowana, a czsaem tych pomysłów jest aż nadto.
        Zapominamy że oprócz choroby jest jeszcze indywidualizm, cechy
        charakterologiczne, rodzaj wcześniejszych doświadczeń itd! Chcę
        powiedzieć, że nudno by było gdyby wszyscy ludzie w wieku np. 23 lat
        wszystko już doskonale nieomylnie wiedzieli. Uczymy się cały czas -
        tak jak poetka napisała bez względu na posiadaną ilość mężów,
        dzieci, fakultetów czyli tzw.osiągnięć. I chorzy i zdrowi też...
    • aniol.co.rozki.ma Re: Rozmoczony herbatnik 08.02.08, 16:15
      Dziękuję Wam. Naprawdę, jakoś tak lżej. Bardzo spodobało mi się zdanie:
      "Aniołku, pamiętaj że to tylko nasza dziwaczna choroba nas co jakiś czas
      rozdeptuje i "rozmemłuje". " Antydepresant na pewno by pomógł..ale nie dostanę
      go. Zbyt duże ryzyko, że mnie rozhuśta.. Dostaję antydepresanty tylko w
      chwilach wielkiego kryzysu, a w innych sytuacjach sama sobię muszę radzić. Z
      antydepresantami u mnie tak, że mija dużo czasu za nim zaczynają działać-o ile
      zaczynają, a gdy już zaczynają, na tyle poprawiają nastrój, że nim się
      spostrzegam mam hipomanię, dlatego gdy nastrój jest w miarę dobry-lekarka mi go
      odstawia. W moim obecnym stanie, gdy miewam lekkie wahnięcia w dół- na bank nic
      nie dostanę. Depresja to nie jest, ale ściąga mnie lekko w dół, jest dobrze, a
      za chwilę czuję, że lecę.. Nie panikuję..ale denerwuję mnie to.. Teraz najgorsze
      jest to poczucie niższej wartości.. Nie wiem co z tym zrobić. Może po prostu
      przeczekać? Dziękuę za wsparcie wink)
    • kajka68 Re: Rozmoczony herbatnik 13.02.08, 09:40
      Aniołku...a ja tak lubię rozmoczone herbatniki..uwielbiam...w kawie
      ,herbacie...obojętnie...ale do rzeczy...czasem trzeba chyba się tak poczuć ,żeby
      docenic jak to jest gdy jest inaczej...nie wiem...chyba wszystkiego nie da się
      wrzucic do worka z napisem Chad...każdy ma takie dni..czy chory czy zdrowy...my
      własnie przerabiamy z męzem jego doła giganta...masakra...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka