Dodaj do ulubionych

chad a ciaza

06.05.08, 09:48
Chad ujawnil sie u mnie na poczatku ciazy, burza hormonow plus brak
stabilnosci w zyciu wywolaly u mnie takie reakcje ze...nie pytajcie.
aktualnie jestem mama 3,5 letniej coreczki. dodam ze bardzo
szczesliwa mama. dla niej chcialabym byc zdrowa i zrobie wszystko
zeby nigdy to cholerstwo do mnie nie wrocilo. ale...chcialabym zajsc
w ciaze, wiem ze teraz nie jest najlepszy moment, dopiero co
niedawno zaczelam brac leki, zaczelam psychoterapie. ale boje sie,
ze juz nigdy nie bede mogla miec dzieci. w ulotce o depakinie jak i
seroxacie napisane jest ze moga miec zly wplyw na plod, a co jesli
je odstawie na okres ciazy?czy choroba wroci?ma ktos jakies
doswiadczenia w tej gestii?
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: chad a ciaza 07.05.08, 00:23
      ja drugą ciążę planowałam wiedząc świadomie co mi jest, po
      zaliczeniu i poznaniu wszystkich możliwych własnych faz, leczeniu
      szpitalnym kilkumiesięcznym itp. - wszystko w porozumieniu z
      lekarzem.

      Dobra rada i morał z tego - ustabilizuj się najpierw na super, żebyś
      mogła spokojnie odstawić leki na 40 tygodni plus ileś tam poczynania
      potomstwa (u mnie ponad pół roku plus 37 tyg ciąży), zasada jest
      taka że po poczęciu się wszystko odstawia obowiązkowo i ewentualnie
      włącza wtedy gdy jest źle, nie wcześniej, profilaktyki żadnej -
      tylko unikanie stresów i L4 na życzenie w każdej chwili. Mądrzy każą
      odstawiać na jakiś czas przed zajściem w ciążę ( u mnie było tak -
      miesiąc bez leków - potem brak antykoncepcji pół roku - potem
      ciąża). Wytrzymałam bez leków do końca ciąży z trudem, najpierw
      jakiś debil na IP na Karowej w W-wie zapisał mi luteinę po której
      wpałdma w taką depresję że się nei dałam rady podnieść a mój gin jak
      mnie zobaczył, załamał ręce i kategorycznie zabronił hormonów
      podtrzymujących ciążę w jakiejkolwiek postaci i zmienil sposób
      leczenia. Potem w 34 tc doszły lęki, ostatnie dni przed ukończeniem
      37 tc spędziłam na patologii, na podstawie kwitka od psychiatry o
      konieczności hospitalizacji do ukończenia ciąży i ukończenia jej
      możliwie najwcześńiej. Bardzo miło, szpital cudny, lek. prow. w
      stałym kontakcie telefonicznym z moim psychiatrą, hydroxyzinum i
      relanium dawali, chusteczki do popłakania też, położne siedziały i
      pocieszały godzinami, psycholog raz dziennie wspierała... nie mogę
      narzekać.

      Dwa tyg po porodzie włączono antydepresant (Aurorix), potem po 3
      kolejnych tyg Depakine (mała karmiona piersią 8 m-cy, przy
      regularnym badaniu parametrów wątroby), a po 8 m-cach lit, i wtedy
      przestałam karmić.

      Samą ciążę oceniam dość wysoko, poza tymi dwoma epizodami było
      super, tyle energii nie miałam nigdy wcześniej, bo pierwsza ciąża to
      kompletny niewypał był.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka