anetta1773
27.09.08, 14:47
Swego czasu jak miałam manię robiłam psikusy lub kawały znajomym.Jak teraz o
tym wspominam to byłam okrutna.Na przykład dzwonię do znajomego pisarza,o
którym wiem ,że ma kłopoty z wydaniem książki i zmieniając głos mówię, że
wydamy.Potem on dzwoni do mnie - opisuje rozmowę a ja w duchu się śmieję.To
samo ze znajomym malarzem - podstawiam się za znaną galerię i proponuję
wernisaż.Poniekąd jestem rozgrzeszona - bo to choroba - ale co to człowiekowi
do głowy przychodzi.Mielicie tak?