04.11.08, 12:18
Witam.
Czytam od dawna, teraz spróbuje napisać.
Mam Chad od kilku lat. Leczę się. Pracuję, mam rodzinę.
W przedostatniej manii miałam krótki romans z kolegą z pracy. Nie doszło do
niczego poważniejszego. Całość wzajemnego zauroczenia to zaledwie kilka dni.
Potem miałam już silną manię i szybko przyszły pacyfikatory, które sprowadziły
mnie na ziemię. Potem miałam dwie depresje i krótką hipomanię. Jednak przez
cały ten czas, a mijają już cztery lata, nie mogę zapomnieć tamtym facecie.
Mam w pamięci wszystkie szczegóły - gesty, słowa, pocałunki.
Mam szczęśliwą rodzinę. Dobrego męża. Dwójkę uroczych dzieci. Czemu te
wspomnienia powracają i są tak żywe? Czemu wciąż czuję się zakochana? Cztery
lata?!!! Zmieniłam pracę, żeby się z nim nie spotykać. Widuję go sporadycznie.
A fantazje przychodzą codziennie.
Kiedy stają się bardziej nachalne, proszę lekarza o Olanzapinę, "bo mam takie
niepokojące myśli".
Ale czy to nie jest absurd brać lek, bo jest się zakochanym?
Obserwuj wątek
    • kruszonka1 Re: Paranoja 04.11.08, 14:09
      to może to psychoterapeuty to ostatnie pytanie?

      jeszcze tylko smutna prawda:serce faktycznie czasami nie sługa.
    • 35.a Re: Paranoja 04.11.08, 15:26
      Ostrożnie napiszę, że takie historie (zakochanie, fascynacja) mogą nie
      mieć nic wspólnego z ChAD. Olanzapina na emocje?

      Odpowiadam: absurd.
      • ikar113 Re: Paranoja 04.11.08, 17:36
        Olanzapina nic Ci na to nie pomoże. Musiałabyś brać jakis zamulacz
        wielkiego kalibru typu np. Haloperidol, i wtedy wszystko by Ci
        zwisało. No ale wtedy ucierpiałaby tez Twoja rodzina i praca.
        • sekwanna Re: Paranoja 04.11.08, 18:12
          Tylko, że to naprawdę jest wielki problem.
          Jestem żoną, matką dla dzieci, takie urojenia nie mają racji bytu.
          Specjalnie byłam u psychologa z tą sprawą. Odbyłam kilka spotkań i myślałam, że
          udało się to rozwiązać. Ale wróciło. Olanzapina tłumi problem - pewnie jak inne
          neuroleptyki hamuje popęd płciowy.
          Ale co z tym do jasnej cholery zrobić?
          Pojechać i zdradzić? (z drugiej strony jest wciąż zielone światło)
          Ale co to rozwiąże?
          • tosiedazrobic Re: Paranoja 04.11.08, 18:23
            a Zielone Światło bez zobowiązań jest?
            • sekwanna Re: Paranoja 04.11.08, 18:28
              Żona, dwójka dzieci.
    • lolinka2 Re: Paranoja 04.11.08, 19:19
      ejjjj, skąd ja to znam....?

      też 4 lata temu (kurna, jakiś mocno maniakalny sezon był??), też mam
      męża, też mam 2 dzieci, tamten koleś też ma żonę ino dziecko jedno


      i też mi nie mógł ze łba wyleźć, pacyfikowałam się prochami,
      chodziłam przepracować to do psychologa.... a trzeba mi było w sumie
      czego innego... PRZEPRACOWANIA NIE MARZEŃ O TAMTYM, TYLKO RELACJI Z
      OBECNYM.

      ChAD to jedno. Zmienia percepcję i to mocno, fakt. Ale z drugiej
      strony na marmurze kwiatek nie wyrośnie. Żeby wyrósł musi mieć choćby
      ociupinkę pożywki... tak samo z rojeniami o iksie czy igreku (bo to
      rojenia, tacy skokowbokowi to na ogół największe patafiany świata).
      Żeby te rojenia zaistniały, muszą mieć pożywkę w postaci poprawnej a
      nie świetnej relacji z obecnym partnerem. Mam to w zasadzie już za
      sobą smile (ufffff, chciałoby się rzec) więc mogę ci doradzić: spróbuj
      szukać zalet w obecnym egzemplarzu chłopa. Jak się powczuwasz w jego
      zalety, to ci odejdzie chęć na tamtego...

      teraz przyziemne, ale prawdziwe: ja sobie zdałam sprawę z tego, jak
      mi dobrze z mężem w momencie kiedy siedziałam w kinie na całonocnym
      maratonie z koleżanką, a małżonek z silną biegunką siedział w domu
      niańcząc przy okazji progeniturę. Zaczęłam doceniać. Powiedziałam mu
      o tym - raz, potem następny. On starał się jeszcze bardziej -
      zaczęliśmy się nawzajem nakręcać w dobrym kierunku smile i potem, po
      jakimś czasie dotarło do mnie, że ja z tym człowiekiem to nie tylko z
      przywyczajenia jestem, ot po prostu ja go kocham... i chcę z nim być.
      • sekwanna Re: Paranoja 05.11.08, 13:27
        Lolinko, dziękuję za tak otwarty wpis.
        Mąż mój najkochańszy jest, może aż tylko za mocno mnie nawet kocha. Potomstwem
        wspaniale się umie zająć, no, czy w czasie biegunki, to nie wiem... Potrzeby
        moje zauważa, dba, dogadza. Nie jest nam razem "z przyzwyczajenia", jesteśmy
        kochającym się mocno małżeństwem.
        Dlatego ja czasem myślę, że tamto drugie to choroba.
        Tamten facet to nie "patafian". To był niesamowity zbieg okoliczności, że ja
        byłam tak nakręcona, a trafiła się wspólna podróż i jeszcze kilka
        okoliczności... To nie miało prawa się zdarzyć. "Świat się pomylił". A jednak to
        jedno z najpiękniejszych wydarzeń w mym żywocie - nie mogę tak przestać myśleć.
        Może to tak, że ta sprawa musi się jakoś wypełnić, wybrzmieć.
        Zmienia się we mnie intensywność emocji, dziś nie napisałabym już "czy
        zdradzić". Na pewno nie zdradzić.
        Będę inwestować w obecnego ile wlezie.
        Dziękuję Ci Lolinko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka