Dodaj do ulubionych

to teraz ja i moja chad

24.11.03, 12:57
Hej.
To moj pierwszy post. Przede wszystkim podziekowania dla mirona17 za to
forum. Tez nosilem sie z pomyslem zelozenia takiego kacika dla takich jak my
od dluzszego czasu.
Mam 24 lata, choruje od 4.
W ciagu choroby 3 razy rozpoczynalem studia i rzucalem. Moja choroba zaczela
sie hipomania polaczana z drastycznym odchudzaniem. Potem przyszla depresja,
stany lekowe, rezygnacja z pierwszych studiow. Na przelomie 200/01 mialem
lekkie stany mieszane. Ale dwa lata temu przezylem epizod maniaklny ze
wszystkimi objawami. Podejrzliwosc, zaburzenia percepcji, pobudzenie
seksualne( cos niesamowitego!), chudniecie, gadatliwosc, towarzyskosc,
lekkie urojenia wynikajace z nieomyslnosci moich sadow, naduzywanie alkoholu.
Po beztroskiej 4 miesiecznej letniej manii, przyszla depresja, chociarz wole
ja nazywac proznia emocjonalna, bo byl moment , ze nawet nie czulem smutku.
Do mirona17 mam pytanie, czy jak zaczeles w stanie manikalnym przyjmowac
leki normotymiczne, tudziez neuroleptyki, nie miales stanow nie do
wytrzymania?
To bylo dla mnie najgorsze, trwalo okolo 3 tygodni, ale to bylo najgorsze,
najgorzej to wspominam......mialem to samo, strasznie zalowalem , mojego
zachowania w manii, wyrzuty sumienia, ( teraz jak o tym mysle, to dochodze
do wniosku, ze wlasciwie nic zlego nie robilem, ludzie zdrowi gorzej sie
zachowuja). Depresja trwala w sumie 5 miesiecy, miedzy mania a depresja byla
3 tygodniowa przerwa w miare "normalnego"- bo normalnie to sie czuje np.
teraz- samopoczucia.
Bedac w depresji, wyjalowiony z emocji, myslem( mialem malo mysli) ze nigdy
z tego nie wyjde. Wraz z przyjsciem wiosny 2002 zaczalem odczuwac jakies
bodzce.poszlo mi najpierw w depresje, ale juz taka z emocjami, czulem
smutek, przygnebienie z powodu choroby, ze juz nigdy nie bede taki, jjak
przed choroba, ale juz bylem czlowiekiem z uczuciamismile
Z kazdym dniem czulem poprawe w druga strone, zaczely mnie interesowac
gazety, telewizja. Zapisalem sie na kurs jezykowy, wakacje, wyjazd na Krym,
bylo tak pieknie.......Podstepna choroba, na Krymie i po powrocie, moge
stwierdzic, ze mialem lekka hipomanie, ale nie bylem tego pewien jak to
mialem. W zeszlym roku z pozytywnym nastawieniem rozpoczalem kolejne - 3-
studia. Chodzilem dwa miesiace, zaczela sie supdepresja, ataki paniki na
wykladach- koszmar..grrrr.... Niska samocena dala sie we znaki, uwazalem, ze
nie podolam.Rzucilem jesad
Teraz nie robie nic, ucze sie tylko francuskiego i robie prawo jazdy, nie
pracuje. A chcialbym, zeby mi sie cos w zyciu udalo, zebym byl taki jak
kiedys, jak zdawalem mature, jak mialem 19- 20 lat, moze nie stapalem mocno
po ziemi, ale stapalem, a teraz latamsad
Od prawie dwoch lat nie mam wiekszych nawrotow, ale i tak nie jest tak jak
bym chcial.
Obserwuj wątek
    • empeka Re: to teraz ja i moja chad 24.11.03, 16:03
      Witamy w zespole smile

      A jak się leczysz?
      Bo widzisz są ludzie, którzy mają sukcesy zawodowe i inne
      osiągniecia mimo CHAD, są w normalnym nurcie życia a nie
      odsunięci na ubocze.
      Nie wiem od czego to zależy, ale przeczuwam, że należy brać
      sprawy ostro w cugle póki się jest młodym i bardziej elastycznym.
      Czyli jakoś to zależy od szczęścia do lekarzy i terapeutów...

      Powodzenia
      Marta
      • lorist Re: to teraz ja i moja chad 24.11.03, 23:26
        Tak, lecze sie, biore sulpiryd i tegretol, jak na razie leki, ktore mi
        najbardziej pomagaja. Z antydepresantow aurorix na mnie dziala ok. Tylko , ze
        wydaje mi sie, moze okresowo u mnie powodowac stany lekowe.
        Z psychoterapii nie korzystam bo nigdy nie lezalem w szpitalu, dowiedzialem
        sie , ze sobie dluuuuuuggggggggggggggoooo poczekam jesli sie zdecyduje.Jeszcze
        sa psychologowie prywatni, nawet przez pol roku korzystalem z ich uslug, ale
        niestety troche to nadszarpuje finanse.

        Pozdr
        • empeka Re: to teraz ja i moja chad 25.11.03, 23:18
          Jeśli jesteś z Warszawy to możesz chodzić na psychoterapię grupową do Poradni Zdrowia
          Psychicznego na Saskiej Kępie.

          Marta
          • ne.la Re: to teraz ja i moja chad 26.11.03, 03:19
            Marto, czy w tej poradni można też mieć indywidualną? Od niedawna mieszkam
            właśnie na Saskiej Kępie... Gdzie ona jest dokładnie?
            • empeka Re: to teraz ja i moja chad 26.11.03, 14:14
              Indywidualną to można mieć za pieniądze... "Firmy" na to nie stać.
              Nie próbowałam.
              A co do grupowej, to znam relacje jej uczestników.
              Trzeba zapisać się do psychologa (nie każdy lubi każdego wink

              Przyjdź wreszcie na nasze spotkanie, to Ci wszystko wytłumaczę, bo nie mogę "obsmarowywać" i
              "chwalić" publicznie poważnych ludzi.

              Marta
    • miron17 Re: to teraz ja i moja chad 26.11.03, 09:37
      Przepraszam, że dopiero dziś odpisuję. Jakoś wcześniej nie czułem się
      najlepiej, a wtedy mam problemy z wyrażaniem własnych myśli.
      Ja rozchorowałem się w wieku 21 lat. najpierw miałem ciężki zespół depresyjno-
      paranoidalny, potem wspaniałą, pełną przygód manię (w jej trakcie zwiedziłem
      całą Polskę na gapę), potem znów b. ciężka depresja.
      Kiedy byłem w Twoim wieku, poznałem wspaniałą dziewczynę. Jesteśmy małżeństwem
      już 9 lat.
      Rzeczywiście, choroba zmienia podejście do życia. Inne wartości stają się
      ważne. Ale też dużą wagę, moim zdaniem, odgrywa czynnik czasu. Mam taką teorię,
      że po prostu zmieniamy się z wiekiem, tylko że choroba nie pozwala nam tego
      dostrzec. Mój pierwszy cykl chorobowy (depresja-mania-depresja) trwał w sumie
      trzy lata, a jeśli dodać późniejsze continuum depresyjne, to nawet dłużej. W
      tym czasie po prostu się o te trzy lata zrobiłem starszy. Dziura spowodowana
      chorobą stwarza dysonans: "jestem inny, niż dawniej". Oczywiście, że inny -
      starszy, bardziej doświadczony. Czas płynie.
      Co do Twojego pytania o przyjmowanie leków, nie pamiętam, żebym to jakoś
      specjalnie przeżywał. Ale te ciężkie stany były tak dawno...
      Natomiast co do jakości życia teraz, to muszę Ci powiedzieć, że jestem bardzo
      szczęśliwy, kiedy jestem chory. Mam wspaniałą Żonę, pracę, mieszkanie,
      samochód, kończę studia... Do szczęścia brakuje nam dziecka, ale pracujemy nad
      tym.
      Życie może być piękne.
      Pozdrawiam
      Miron

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka