Mam teraz taką: "każda njmniejsza czynność i praca, a także
wypoczynek, zbliżają mnie do zdrowia".
Myślę: o jedno śniadanie bliżej do celu, o jedno umyte okno także, o
jedną chwilę relaksu.
Wiem,że leki wyrównają mój stan,choć trzeba czekać tygodnie, ale te
zajęcia skracają czas oczekiwania.
Mam nie najcięższą depresję, ale wszystko wykonuję pod przymusem,
który sobie zadaję.
Piszcie swoje mantry i słowa otuchy, które do siebie kierujecie.
Zabijcie tego nieprzejednanego krytyka, który siedzi w naszej głowie
i czyni spustoszenie wieczną frustracją.

