majagor
11.07.09, 21:22
Wysiadłam. Wysiadłam z tego pociągu. Nie było tam już miejsca dla mnie. Nikt
mnie nie chciał, nikogo ja nie chciałam. Więc wysiadłam. W biegu żeby nikt nie
zauważył..
Straszna noc, z krzykiem, płaczem, przepychankami, siedzeniem w kącie,
straszny poranek - to nie z mojej winy.. i wieczór też ciekawie się nie zapowiada.
Oszukiwałam, wmawiałam sobie, że wszystko ok, że dzielną trzeba być.. ale sił
już mi nie starczyło..
Czy ktoś mi powie, ile człowiek może płakać? Czy istnieje takie coś jak
"koniec łez"?
Miłych chwil Wam życzę.. Ja ich nie mam, ale chociaż Wy je miejcie..