po pierwsze martwię sie tym, że malej nie schodzi wylew po wenflonie. Juz dwa
tygodnie jesteśmy w domu a ona dalej ma siny wylew na wierzchniej stronie
dłoni (nie zmniejszył się przez ten czas ani trochę). Czy to może tak długo
sie wchłaniać?
po drugie - siny trójkąt wokół ust. Początkowo łączyłam to z otwartym otworem
owalnym (bo wyczytałam że takie zasinienie jest często związane z problemami z
sercem). Ale dzisiaj wydawało mi się ze jest bardziej sine więc poszperałam w
internecie - i oczywiście znalazłam mnóstwo złych informacji - że może to
także być objawem anemi, ukrytego zakażenia organizmu itd. Niech mnie ktoś
pocieszy, że to nie musi być nic groźnego

no i po trzecie - jedzenie. Mała potrafi przespac ciągiem 5 -6 godzin, ssie
bardzo krótko, a od dwóch dni szybko po kilku łykach zasypia przy piersi
(wczoraj wogóle odrzuciła piers - na szczęście dzisiaj popołudniu jej przeszły
fochy i trochę zjadła) Nie moge jej dobudzić na karmienie - jestem pewna, że
nie je tyle ile powinna. Jeśli połączyć to z informacją, że zasinienie okolicy
ust można łączyć z odwodnieniem i anemią to naprawdę zaczynam się bać. Z
drugiej strony mała moczy pieluchy i robi regularnie kupki - co przeczy
odwodnieniu. Macie jakieś sposoby na dobudzenie dziecka na karmienie? Przez
sen nie chce ssać.
Generalnie od kilku dni zaczynam schizować - chyba zaczynam się doszukiwać
dziwnych objawów u mojego dziecka, świadczących o zaburzeniach w rozwoju (i
fizycznym i psychicznym). Analizuję każde jej wygięcie ciałka, machnięcie
nogą, czy przewracanie oczkami. Mój stres rośnie z dnia na dzień.