Dodaj do ulubionych

Cop robić?

27.11.10, 17:05
Dziewczyny, co robić? Moje dziecko nienawidzi lekarzy. Już po wejściu do przychodni zaczyna strasznie płakać, nie wspomnę już o wejściu do gabinetu lekarza. Nie da się go w żaden sposób zbadać ani ocenić jego stanu zdrowia...sad Ostatnio byłam na bilansie 2-latka i wizyta to jeden wielki płacz, krzyk, wyrywanie sięsad Co robić w takich sytuacjach. dochodzę do wniosku, że nasze wizyty nie mają sensu, bo narażam dziecko na potworny stres a z badania i tak "nici"sad A przed nami kardiolog... Co robić?
Obserwuj wątek
    • kajos5 Re: Cop robić? 27.11.10, 17:22
      mam ten sam problem - córka wpada w histerie już w momencie wejścia do gabinetu.
    • mama-cudownego-misia Re: Cop robić? 27.11.10, 17:29
      Z 2-latkiem już wbrew pozorom się da sporo zrobić. Kup zestaw małego doktora, fartuchy dla siebie i dzieciaka, prawdziwy stetoskop, plasterki, strzykawki bez igieł i bawcie się dużo w lekarza - niech leczy Ciebie albo misie, niech posłucha, jak serce bije (moja panna się uczepiła kotów, bo twierdzi, że w nich gra muzyka smile ).

      Poza tym zawsze można się umówić z lekarzem w przychodni, ze poza godzinami przyjęć pacjentów przyjdziecie sobie posiedzieć w jego gabinecie. Tak zwyczajnie, tylko posiedzieć, jak np. recepty wypisuje. Albo że miś jest chory i go "zbada". Nasi pediatrzy wyjątkowo chętnie się dawali wciągnąć w takie zabawy - dla nich to czysty zysk, bo nie głuchną przy kolejnych badaniach wink

      Poza tym Misica często chodzi do gabinetów lekarskich wystrojona we własny stetoskop i porównuje, kto ma dłuższy wink
    • zdunia1979 Re: Cop robić? 27.11.10, 19:00
      Ja mam tak samo. W zeszły wtorek miała bilans dwulatka i otrzymałam wpis: dzieci nie współpracowały smile Maks w ogóle nie wszedł do gabinetu a Jasiek wszedł, ale nie dał się dotknąć. U mnie taka sytuacja zaczęła się kilka miesięcy temu po wizycie u okulisty. Potem był ortopeda a potem bilans. Szczególnie Maks bardzo to przeżył i teraz mamy ogromny problem. Nie chce wychodzić na dwór (woła : do domu), nie ma mowy o odwiedzinach u znajomych. Toleruje tylko mieszkania obu babć. W zeszłą sobotę odbieraliśmy starszego syna z zajęć w szkole. Jak mały zobaczył tylko obcy budynek wpadł w szał. Następnego dnia mieliśmy parapetówkę u mojej siostry. Byliśmy ok 30 min. płakał non stop. Teraz już nigdzie nie chodzimy. Mam nadzieję, że to się zmieni. Ja nie wiem co mam zrobić żeby mu pomóc, ale widzę, że to dla niego wielki stres. Dzisiaj byliśmy na spacerze na deptaku. Normalnie mały gada i ucieka. Dzisiaj kurczowo trzymał się ręki i nie odezwał się. Był bardzo smutny. A ja myślałam że mi serce pęknie. Dodam, że pediatra zawsze przychodziła do nas, więc tu przykrych doświadczeń nie ma.

      Jeśli macie jakieś pomysły co z tym zrobić to będę bardzo wdzięczna. Z zestawem małego lekarza spróbuję!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka