lala01
23.02.11, 23:03
Jestem mamą dwumiesiecznego malucha, nie wczesniaka (troche was podczytywalam w ciazy i teraz). Pisze tutaj, bo widzialam ze kilka oob spotkalo sie tez z tym z czym my musimy walczyc.
Ale od poczatku. Moj maluch przyszedl na swiat w polowie grudnia we wroclawskich klinikach. Wszystko bylo z nim w porzadku, do domu wrocilismy po kilku dniach. Po ok 1.5 tyg zauwazylam, ze z jego skora dzieje sie cos dziwnego. Najpierw w okolicach pieluszki dostal okropnej wysypki, pozniej cala buzia stala sie krwisto czerwona. Jednoczesnie na pieluszce na ktorej spal znajdowalam pomaranczowe plamy (myslalam, ze to od ulewanego mleka, pozniej sie dowiedzialam, ze to ze skory sie cos lało). Poszlam z nim do lekarza. dostal jakas masc ale bylo tylko gorzej i gorzej. Po kilku dniach cala buzia stala sie jednym wielkim strupem i zaczalel puchnac z jednej strony. W tym stanie trailismy do szpitala. Po pobraniu wymazu okazalo sie ze to gronkowiec. Maluch dostawal przez 2 tyg antybiotyk. Skora sie poprawila, opuchlizna zeszla. Jednak przed wypisem nikt nie zrobil badan czy gronkowiec zniknal z jego organizmu. Wczoraj mi na to zwrocila uwage pielegniarka. Czy powinnam sie tym martwic? Podobnie oprocz zalecenia abym byla na diecie i nawilzala mu skore nie zalecono mi innych zabiegow na jego skore. Tak wiec po powrocie do domu znowu zaczely sie pojawiac wysieki na skorze. Popedzilam zaraz do poleconej alergolog i dopiero ona powiedziala jak mam pielegnowac skore. Odkazanie rivanolem, natluszczanie itd. Caly czas walcze, ale caly czas niestety skora sie łuszczy-czyli gronkowiec sobie tam siedzi. Napiszcie prosze czy spotkalyscie sie z tamim czyms. Co mm robic, zeby czegos nie przegapić.