Dodaj do ulubionych

Vojta kontra NDT = dylemat

22.07.11, 01:17
Witajcie, mam pytanie.
Jesteśmy pod okiem rehabilitantki od ndt od początków Hani w domu, od początku czerwca także od Vojty. Jedna lekarka oceniła Hankę w czerwcu na mniej więcej jej wiek korygowany czyli coś około 7 miesiąca, druga w odstępie tygodnia na 4 góra 5 miesiąc. Dostaliśmy miesiąc Vojty, chodziliśmy i chodzimy raz w tygodniu na ndt.

Mam dylemat. Pracowaliśmy Vojtą pilnie przez miesiąc, potem trochę poluzowałam, zaliczyliśmy kontrolę - niby lepiej ale profilaktycznie jeszcze mamy miesiąc Vojty od 1 sierpnia.W przeciągu miesiąca niemal Hanka zaczęła siadać w wózku (wsporniki smile ) a od paru dni stanęła na "raczki", próbuje przemieścić się już do przodu, parę razy sama z tych raczków usiadła, i jak nie uda jej się wystartować na czterech (takie skoki bardziej to są na tym etapie) to ewidentnie pełza do przodu (wcześniej tylko okrężnie). Babki od ndt są zdania, że po prostu Hania osiąga to normalnym trybem, że jest ok, oczywiście Vojty nie zakazują, ale nie widzę u nich promiennego uśmiechu gdy mówię o turnusach. Babki od Vojty - wiadomo co mówią, i żeby nie przestawać.

A ja cholera nie wiem: czy dobrze zrobiłam, że znów na ten miesiąc Vojty się zapisałam, bo koszta emocjonalne wiadomo jakie są... A mała idzie do przodu - najbardziej w przerwie od Vojty (choć podobno wtedy się "układa" wszystko). Przedtem Hania też rozwiajała się bez większych nieprawidłowości, dwóch neurologów nie miało zastrzeżeń (a "tylko" ndt szło). A z drugiej strony jej największe osiągnięcia właśnie w czasie i po tym turnusie Vojty..

Nie wiem po porostu czy Hania nie zostanie przestymulowana. Dwa obozy - jedni to, drudzy tamto, a ja jestem w kropce.
Obserwuj wątek
    • annafelczerek Re: Vojta kontra NDT = dylemat 22.07.11, 10:42
      Hej.
      Wiesz, ja bym ten miesiąc Vojtą jeszcze pociągnęła. Miesiąc rehabilitacji to wcale nie tak dużo. Nie pamiętam ile razy w tygodniu mała ma Vojtę. Ewentualnie rozważyłabym właśnie zmniejszenie czasu trwania lub częstości ćwiczeń. Ale to i tak należałoby skonsultować osobami prowadzącymi rehabilitację.

      Pozdrawiam
      Ania
      • kasienka-5 Re: Vojta kontra NDT = dylemat 22.07.11, 15:24
        a powiem tak, moje dziewczyny 15 miesiecy były ćwiczone ndt i nie bylo efektów. po 2 miesiacach vojty wreszcie coś drgnęło. a też rehabilitanci od ndt mowili, jaka ja krzywde robie dzieciom. Teraz głównie vojta i 3 razy w tyg ndt.
        • marianna_x Re: Vojta kontra NDT = dylemat 22.07.11, 16:07
          O u nas tak samo jak u Kasi. Na początku tylko NDT(czyli od listopada) a od połowy maja jeszcze Vojta (tylko 2 razy dziennie bo wada serca) a NDt 3 razy w tyg. Od momentu wprowadzenia Vojty ruszyło - no może nie jest rewelacyjny ten postęp ale cos drgnęło w końcu. No i w naszym przypadku to rehabilitantka od NDT nam zasugerowała żeby jeszcze vojtę dołaczyć. IMO Bobathy 1 raz w tyg to nic tak naprawdę. ja kiedys byłam zdecydowana przeciwniczką Vojty ale teraz widze że się myliłam
    • eda321 Re: Vojta kontra NDT = dylemat 22.07.11, 17:43
      Napiszę o moich doświadczeniach: ćwiczyliśmy Vojtą długo ok. 1,5 roku - od 8 m-cy urodzeniowych do 2 lat i 2 m-cy + NDT cały czas. W okresie gdy zaczynaliśmy Vojtę Błażo rzeczywiście zaczął osiągać kolejne umiejętności rozwojowe. Jednak nam nie udało się wyjść całkowicie na prostą (jest MPD). Dopiero niedawno (ma teraz 2,5 roku) zaczął stawiać pierwsze kroki. Z Vojtą skończyliśmy całkiem niedawno - kiepsko to znosiłam psychicznie w takiej perspektywie czasowej - na początku myśl, że to będzie tylko kilka tygodni, miesięcy jakoś trzymała mnie w pionie. Potem już nie dawalam rady - płacz i bunt 4 razy dziennie przez taki okres czasu zrobił swoje. Po odstawieniu Vojty odżyliśmy - i ja i Błażo. Nie tylko psychicznie ale też fizycznie - Błażo zaczął chodzić za jedną rękę, samodzielnie stać no i od niedawna stawiać pierwsze kroki. Trzeba wziąć pod uwagę wszystkie za i przeciw. Dobre nastawienie jest tu chyba kluczem do wszystkiego. A myślę że w perspektywie krótkiego czasu (tak jak Wy macie spróbować) jest to do zrobienia. Napiszę jeszcze o bardzo pozytywnym przykładzie stosowania Vojty. Jak zaczęłam jeździć na Vojtę spotkałam tam prawie równolatka Błaża starszego o 1,5 m-ca. Też dopiero zaczynali Vojtę - wcześniej tylko NDT. Miał wtedy 9 m-cy (wcześniak 34 tyg.). Nie robił nic - dosłownie - nawet nie trzymał głowy. Jego mama mówiła mi że w ogóle nie rusza też lewą stroną ciała - ręka i noga sztywna. Bardzo im współczułam - wyglądało to naprawdę kiepsko. Chłopczyk po 2 m-cach Vojty miał niesamowity przełom. W odstępach kilku dniowych zaczął osiągać kolejne etapy rozwoju fizycznego. Po 3 m-cach Vojty siedział, raczkował, wstawał. Po 6 już chodził. My zosalismy daleko w tyle mimo że na początku to Błażo zapowiadał się lepiej. Jak widać na każdego Vojta działa inaczej. Są mega pozytywne przykłady - są i takie w których wyrządziła więcej szkody niż pożytku. Trudna decyzja przed Tobą i życzę Ci podjęcia właściwej choć to nie łatwe.
      Błażek 17.01.2009, 29 tydz., 1430 g, 5 Apg.
    • venla Re: Vojta kontra NDT = dylemat 06.08.11, 22:29
      Syn też był rehabilitowany metodą Vojty 4 razy dziennie przez rok czasu. Pytałam naszej rehabilitantki czy powinniśmy jeszcze coś z nim dodatkowo ćwiczyć ale powiedziała, że metoda Vojty jest bardzo intensywną stymulacją i nie ma potrzeby przeciążać dziecka (miała na myśli NDT) . Dodam, że rehabilitantka ta z ciekawości skończyła też kurs metody Bobathów, dlatego też ma porównanie. Mi też było ciężko, ale uznałam, że moje odczucia są nieważne, najważniejsze, by nie zmarnować czasu, który u małego dziecka pod kątem usprawniania jest bezcenny. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka