Chłopaki znowu mają niską hemoglobinę i po roku przerwy wróciliśmy do podawania żelaza.
Przyniosłam pediatrze ulotkę od tych niemieckich kropli Ferro Sanol, żeby zapodał dawkowanie, ale on nawet nie chciał o tym słyszeć. Ten lek nie jest dopuszczony w Polsce i on nie będzie nic dawkował, jak chcę, mogę sobie sama na własną rękę... no to odpuściłam i poprosiłam go o Ferrum Lek w syropie, chłopaki dobrze go tolerowali ostatnio.
No i jest problem, śmierdzący bardzo. Po tym syropie walą takie kupy, że aż nos wykręca, fetor jest niesamowity, ciężko to nawet wywietrzyć. Takie potwory walą gdzieś ze 3 razy na dobę, czarne (wiadomo, jak to po żelazie) ale zapaszek po prostu mega-gnijący! Nie takie rzeczy człowiek w życiu wąchał, ale nawet ja wysiadam

Odstawiłam na jeden dzień żelazo i na drugi dzień było normalnie, więc to musi być wina Ferrum.
Mam pytanie do mam, które podawały dzieciom niemiecki Ferro Sanol, czy Wasze dzieci też miały takie kupy? No i kto wam ustalał dawkowanie - lekarz czy posiłkowałyście się ulotką?
Nie wiem, co z tym fantem zrobić...
-----
Justyna & stonki: Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
31 tc, ur. 17.10.2009 r.