To była moja pierwsza ciąża i nigdy wczesnie nawet bym nie przypuszczała ze
wsztko będzie takie pechowe .Już od 6 tygodnia sie zaczeło .Najpierw
plamienia i bóle w podbrzuszu no i Dupathson.W 23 tygodniu całkiem przez
przypadek (niechce myśleć co by było gdyby) okazało sie ze mam rozwarcie na 1
cm. założono mi szew okręzny - niestety troszke za póżno (taki zabieg robi
sie w 14-17 tygodniu) Po dwóch tygodniach szew "spełzł" i juz praktycznie nic
ne trzymal. Wszystko pozostało w moich rękach ......nie spisałam sie

(((
(nigdu ,przenigdy sobie tego nie wybacze !!)
Zignorowałm pierwsze oznaki porodu ...tz. nie przypuszczałąm ze tz.skurcze to
będzie porostu ból kręgosłupa !!!!
No i w 31 tygodniu (27/10/2003)w szpitalu specjalistycznym na Karowej (w
warszawie)urodzilo sie moje najukochańsze maleństwo.Poród miałm bardzo łatwy
(tak mi se wydaje) 4 godziny z czego Jaś urodził w 7 minut!