Dodaj do ulubionych

Natalia-32 tydz.

01.06.04, 11:34
Z problemami "przywitałam " się juz na poczatku ciąży. Ledwie dowiedziałam
się, że na świat prosi sie nowy obywatel, a juz się zaczęło... Najpierw
plamienie, które pewnej nocy przeszło w całkiem spore krwawienie. Byłam już
pewna, że niestety...Ale okazało się, ze dzieciątko ma się dobrze, a mnie
pomogły końskie dawki luteiny a potem duphastonu. Potem niewielkie skurcze i
kolejne leki. No i skracajaca się szyjka-szew w 16 tyg. Oczywiście zwolnionko
i odpoczywać, odpoczywać... No więc zaprzyjaźniłam się z pozycją
horyzontalną. Na szczęście nie musiałam cały czas leżeć, choc i tak
przymusowe nieróbstwo skutkowało moimi napietymi nerwami (Nobel dla męża, że
wytrzymał smile). I tak nam płynęło, aż do pewnego wczesnego ranka, kiedy
poczułam całkiem wyraźne skurcze. Kierunek szpital, ciężarówka leków i
zastrzyków (jeszcze długo potem nie mogłam wygodnie usiąść). Udawało się
przez 3 dni, a potem mimo cudów medycyny skurcze co 4 min, spełznięty szew,
całkowite rozwarcie, kroplówa i decyzja o cc. Nasza dziewczynka miała swoje
zdanie i mimo przemawiania jej do rozsądku zaprosiła się na świat znacznie
wczesniej, zmuszając rodzinę do panicznego przeczesywania sklepów w
poszukiwaniu wyprawki...
Obserwuj wątek
    • tiya 1 miesiąc 01.06.04, 12:03
      Mała ważyła 1730g i choć na wcześniaka to podobno całkiem przyzwoicie, była
      taka malutka... Oddychała sama, ale oddech był nieregularny i zdarzały się
      krótkotrwałe bezdechy. Okresowo dostawała tlen- do inkubatorka albo przez
      maseczkę(niewiele-1,2l/min)Jej waga spadła do 1500. USG głowki wykazało
      krwawienie 1st. do OUN, które potem zaczęło się wchłaniać. Miała silą i
      długotrwała żóltaczkę-wyszła z niej po ok 4 tyg. No i anemia, w związku z czym
      3 razy podawano jej krew. Największym problemem był układ pokarmowy, który
      długo nie chciał podjąć pracy.Wyglądało to tak: wzdęty brzuch, stawiające się
      pętle jelitowe (w środku dużo gazu)i tylko śladowe ilości smółki. Próbowano jej
      podawać mój pokarm (ilości powalały na kolana 1, 2,3...do 6 ml) jednak trawiła
      go tylko czasami i t6o nie w całości. Zwykle zalegał w żołądku. No więc
      kroplówki... Najpierw cewnik w pępku (zapchał się po tygodniu) i wenflony
      wytrzymujące najdłużej 1,5 dnia (pamiątka-stos zrostów). Juz właściwie nie było
      co kłuć.... Po 3 tyg obserwacji (sic! no coments) zdecydowano się na rentgen
      brzucha i zdiagnozowano martwicę jelit. Zapadła najszczęśliwsza dla nas decyzja
      o przesłaniu małej do innego szpitala (ponoć jelito mogło w każdej chwili
      perforować). Przyjęłam ją z ulgą mając nadzieję, że coś się ruszy i dla mnie
      skończy się koszmar mieszkania w jednej sali z inkubatorem, wyjącym
      pulsoksymetrem i własną bezradnością, kiedy sprzęt alarmował, a ja nie
      wiedziałam, czy to słaby sygnał, czy coś się dzieje z moim dzieckiem (kiedy
      ktoś się pojawiał, ja juz byłam na granicy choroby psychicznej i zwykle nie
      przebierałam w słowach...). Mała była bardzo biedniutka i nie wyglądała zdrowo,
      zwłaszcza, że w ciągu tych 3 tyg przytyła zaledwie 200g.
      • tiya Re: 1 miesiąc 07.06.04, 10:16
        Natalka trafia na OITP szpitala dziecięcego (opieka genialna i
        skuteczna).Już nie jest jedynym szczurkiem w towarzystwie dwudziestki
        odpasionych niemowlaków.Szybko okazuje się, że to jednak nie
        NEC.Trzeba "rozruszać" ukaład pokarmowy. Dostaje sondą początkowo 1ml/h ciagle.
        Trudności są, ale powoli zaczyna trawić i oddaje resztkę smółki.Stopniowo ma
        zwiększane jedzonko, a zmniejszane kroplówki (na wstępie zakładają jej ECC,
        więc odpoczywa od wenflonów.Te, które sa niezbędne umówiły się, że nie bedą sie
        psuć i wytrzymują przepisowe 72h smile))
      • tiya 2 miesiąc 07.06.04, 11:02
        Mała dobija do 45 ml co 3 godz, cały czas sondą. Przybiera na wadze
        dosłownie w oczach. Kiedy przekracza "barierę dźwięku" 2kg mamy w domu święto
        narodowe... Ale cały czas ma problemy z oddychaniem i czasami musi być
        podrasowana tlenem. Kiedy wreszcie mija jej żółtaczka i nie musi się opalać
        dostaje eksmisję z inkubatora. teraz ma tylko 1 kabelek - od pulsoksymetru (jak
        ja go nie cierpię!!!). Saturacja waha się. Od kiedy dostaje jedzonko smoczkiem
        w trakcie bardzo spada. Natalka nie może zaskoczyć trudnej sztuki ssania,
        połykania i oddychania naraz... Smoczkiem wypija 10-20ml, (bardzo sie przy tym
        męczy), resztę sondą. Świetnie idzie jej tylko wtedy, kiedy ma rurkę z tlenem w
        nosie. Niestety mamy zakaz naduzywania rurki. I słusznie, nauczyć się
        musi. "Zasysa" dosłownie z dnia na dzien. Od tej pory rzuca sie na jedzonko jak
        wygłodniały wilk. Żegnamy "ukochany" pulsoksymetr, co każe mi walczyc z
        uzależnieniem od tej parszywej maszyny. Okazuje sie, że mogę sie zrelaksowac
        nie wyczekując nerwowo kiedy zacznie wyć...
        Zostaje jeszcze jeden szkopuł-mała cały czas śpi, czasami tylko "daje głos"
        (cos jej musi baaaaardzo przeszkodzić). Zaczyna sie szukanie przyczyny, ale
        wszystkie badania są w porządku. Powstaje teoria, że to skutek początkowego
        niedożywienia i Misia musi nabrac sił(oj, nabrała!!!).
        Oprócz tego problemy ze wzmożonym napieciem mięsni w konczynach, uporczywe
        układanie główki w prawo i ciałka w "rogalik". Dostajemy zestaw ćwiczen i
        rehabilitujemy się. Ciągle utrzymują się odruchy noworodkowe, ale podobno nie
        ma sie jeszcze czym martwic, bo w końcu teraz dopiero powinna sie urodzić...
        Podejrzewają infekcję ukladu moczowego, bo posiała się jakaś wredna bakteria.
        Dobijają ją antybiotykiem i wypisują Natalkę do domu (bilans-7,5 tygodnia w
        szpitalu). Z wagą 2800 w naszych oczach wygląda jak prawdziwy prosiaczek!


    • blu4 Re: Natalia-32 tydz. 08.06.04, 22:53
      Dużo dużo zdrówka życzę dla Twojego słoneczka.Aga
      • tiya Re: Natalia-32 tydz. 11.06.04, 18:51
        Dziekujemy smile)). Mała nabiera siły z dnia na dzien i idzie to w parze z jej
        wymaganiami wobec mamy. A ja nie potrafię jej odmówić...
    • bornholmka Re: Natalia-32 tydz. 16.06.04, 14:44
      Trzymamy kciuki, juz najgorsze za wami, teraz bedziesz sie juz tylko cieszyc
      swoja kruszyna.
    • tiya 3 miesiąc... 21.06.04, 13:40
      ...to głownie pielgrzymki po lekarzach. Oczka w porządku, słuch też.Mała wygina
      się czasami w rogalik i pręży podczas płaczu (ale chyba trudno się wyluzować
      jak się jest wściekłym)co zastanawia neurologa i rehabilitantów. Swoją drogą
      jak to jest, że dzieci urodzone o czasie mogą się czasem prężyć i wyginać
      (porównujemy z dziećmi znajomych), a wcześniaki nie???. Ostatnio usłyszeliśmy
      miłą wiadomość: napięcie mięśniowe w normie. Tak, że chyba coraz lepiej.
      Neurologicznie Natala rozwija się ponoć jak miesięczniak. To by się zgadzało,
      tyle tak naprawde ma.
      Rozpieściliśmy ją do granic przyzwoitości i mamy za swoje. Uwielbia być noszona
      w różnych kombinacjach (co starsze ciotki dostają na ten widok migotania
      przedsionków wink). Cierpi na wyraźny łóżeczkowstręt. Z rozrzewnieniem wspominam
      czasy kiedy głównie spaławink). Teraz głównie wrzeszczy, jeśli nikt się nia nie
      zajmuje.Odpłaca się pięknymi uśmiechami(ale to jeszcze odruch, nie świadome
      działanie). Marzymy,żeby usłyszeć pierwsze gardłowe dźwięki, o których piszą w
      poradnikach. Na razie na "gruchanie" się nie zanosi.
      Jak dla nas umie już całkiem sporo: leżąc na pleckach unosi główkę i trzyma ją,
      robi kołyskę, podciągana za rączki dzielnie walczy i próbuje utrzymać łepetynę
      (różnie jej to wychodzi), kiedy jest trzymana w pionie przez chwile trzyma
      glowę prosto. Chciałaby popełzac, ale nie umie się odepchnąć i komicznie to
      wygląda. Coraz bardziej interesuje się światem, zwłaszcza oknem, zapaloną
      lampą. Zwraca uwagę na żywe kolory, zwłąszcza czerwony, ale zabawki jeszcze jej
      nie interesują smile). Nie odwraca głowy w strone dżwięku.
      Ma ogromny apetyt i szybko odrabia zaległości. Miesiąc po wypisaniu ze szpitala
      (2800) wazyła 4500g.W dniu swoich ćwierćurodzinek 4900. Mamy troszkę
      przystopować z jedzonkiem (ale jak to zrobić???).
      ciągle leczymy dawna anemię (ferrum lek), choć teraz to chyba bardziej
      profilaktyka i robimy badania, posiewy moczu i usg nerek ze względu na bakerię
      z czasów szpitalnych i podejrzenie zakazenia układu moczowego. We wrześniu
      czeka nas kolejne usg i ew. cystografia mikcyjna, żeby potwierdzic albo
      wykluczyc reflux.
      Na co dzien prawie nie pamietamy o niechlubnej przeszłości. Cieszymy się Pysią
      i wyluzowaliśmy trochę, jeśli chodzi o jej rozwój. W końcu kazdy ma swoje
      tempo. Jak będzie-czas pokaże. smile))
    • paulinka11 Re: Natalia-32 tydz. 21.06.04, 15:18
      Życzę Natalce przede wszystkim dużo zdróweczka. Tyle już przeszła w swoim
      króciutkim życiu. Z taką mamusią na pewno będzie jej lżejsmile Niech wszystko się
      dobrze układa.
      Pozdrawiam_Paula
      mama Oliwki (1.11.03 r. 3940/56)
    • tiya 4 miesiąc 21.07.04, 10:16
      Mała to już prawdziwa osobowość! Kontakt ze swiatem został nawiązany. Uwielbia
      być w centrum zainteresowania, lubi, kiedy się do niej mówi i odpowiada
      guganiem (szczególnie uwielbia swoją prababcię). Poznaje nas, odwraca się juz
      coraz częściej na dźwięk znajomego głosu. Smieje się zupełnie świadomie,
      ostatnio zaczęła wydobywać przy tym jakieś dżwięki (czyżby niedługo głośne
      rechotanie???) Ma swoje ukochane zabawki pieska-grzechotke(dla mnie zupełnie
      nieatrakcyjny, ale Młoda zakochana), karuzelę, z która gada (potrafi też
      rozmawiać z żyrandolemwink))i kolorową smoczycę. Wodzi wzrokiem. Podciągana za
      łapki trzyma łepetynę (uczciwie przyznaję, że jednak nie za każdym razem, ale
      tak w 80%).Niedawno nakryłam ją na zabawie rączkami. Kilka razy zdołała się
      przefiknąć (chyba czysty przypadek) z brzuszka na plecy. Niemniej jednak
      zostawić jej już na minutę nie mozna. W ogóle jest wedrująca-rano często
      znajdujemy ja wkomponowaną w szczebelki-w poprzek łóżeczka.
      Ślini się jak mały buldog i obgryza łapki(podobno objawy zabkowania, ale to
      może jeszcze potrwac naewt 2 mies, o zgrozo!)A marudzi przy tym! Do tego objawy
      kolkowe, tak więc na spokój i ciszę nie mamy co liczyc. Dobrze chociaż, że
      przesypia noce (od22 do 7 mniej więcej, potem micha i jeszcze 2 godz drzemki)
      Zdarza jej się zgłodniec o dziwnych porach, ale już bardzo rzadko.
      Nazywamy ją Pimpusiem (Sadełko, z takiej bajki o kocie), bo to mały tłuścioszek-
      6 kilo i 60 cm. Chć apetyt nie taki jak dawniej: 5,6 razy dziennie po 100-140
      ml Bebiko Omneo(choć zdarza sie wtrąbić i 200, ale to incydent)+herbatka w
      przerwach. Chyba po prostu nadrobiła straty smile). Na wadze też juz nie przybiera
      tak duzo- kiedyś średnio 400g/tydz. teraz ok 250.
    • tiya 5 miesiąc 21.08.04, 10:18
      Natalka to bardzo towarzyskie stworzonko. Uwielbia byc noszona, zabawiana.
      Kocha, kiedy się do niej mówi, zwłaszcza róznie intonujac. Guga wtedy jak
      najeta i ze szczęścia strasznie się slini. Repertuar guganiowy zwiekszony o
      nowe dźwieki (ostatnio ukochane takie "brrr" usteczkami, a przy tym plucie na
      kilometr).Krzyczy, kiedy jej się cos nie podoba. Uśmiecha się szeroko i często.
      Płacze mniej niz kiedyś, chyba dlatego, że potrafi już inaczej wyrazić swoje
      emocje.
      Zostawiona sam na sam z wiszącymi nad nia zabawkami albo karuzelą potrafi zajać
      sie nawet poł godziny. Odląda, uśmiecha się, guga, trąca rączkami i nóżkami
      (ale sądzę, że nieświadomie). Ostatnio zabrała się do chwytania (jeszcze bardzo
      nieporadnego) zabawek wiszących z boku. Strasznie pasjonujace zajęcie!
      Zorientowała się, że świat widziany z pozycji półsiedzącej jest ciekawszy.
      Dlatego najlepiej jej na kolankach lub w foteliku, który robi tez za hustawkę
      (uwielbia!).
      Łepetynka jeszcze słaba: na brzuszku trzyma pięknie, spionizowana często też (i
      rozgląda się), ale na pleckach (ciągnieta za rączki)tylko czasami wie o co
      chodzi. W ogóle jeszcze jest dosyć wiotka.
      Za to uaktywniła nóżki- kopie jak szalona, kiedy się rozbawi. Ta umiejętnosć
      służy tez do skopywania kocyka.
      Rączki najczęściej służa do skubania ubranka i podciągania koszulek do góry,
      łapania mamy za włosy i łańcuszek oraz jedzenia, bo Młoda nabrała brzydkiego
      zwyczaju ssania paluchów.Czasem wepchnie je sobie tak głęboko, że się krztusi.
      Smoczek poszedł w odstawkę.

      Pod koniec miesiąca jedzonko(bebiko omneo1) dobiło do 160-180 4,5 razy dziennie
      (ok 180- 200 na śniadanko). Mała próbuje nowych smaków. Na początek kleik
      ryżowy, potem kaszka kukurydziana (uwielbia!). Dostaje kaszkę zamiast jednej
      porcji mleczka. No i soczek jabłkowy-na razie bardzo malutko (2 łyżeczki).
      Strasznie się krzywi!
      Mały pampuch kiedy skończył 5 mies. osiągnął wagę 7150 (czyli jesteśmy kolejne
      1150 do przodu). Ręce wysiadają. Zaczynamy wprowadzac zupki, żeby trochę
      oszukać na kaloriach smile)).



    • tiya 6 miesiąc 05.09.04, 15:36
      Wielkimi krokami zblizaja się pólurodzinki. A mała cały czas sie czegoś uczy.
      Pokochała trzymanie w rączkach zabawek(najlepiej z cienkim uchwytem smile), ogląda
      je, pcha do buzi (głównie). Bawi się smokiem-wyciąga z buźki i wkłada
      odwrotniesmile))! I uwaga- rozprawiła się z największą zmorą mamy- podciągana do
      siadu trzyma głowkę!!! Odkryła to babcia smile))
      Mały zarłok je coraz więcej-dziś wtrąbiła na sniadanko kaszkę "pod korek"
      butelki 250ml... Staram się ją trochę oszukiwać, ale nie zawsze z dobrym
      skutkiem. Bardzo smakują jej zupki warzywne, choc starczają na krótko. Uwielbia
      deserki (tak jak mama wink)) ). No i rośnie...smile
      • tiya Re: 6 miesiąc 18.09.04, 14:58
        Jutro Nata kończy poł roku (kiedy to zleciało...smile)). Ciągle nas zaskakuje.
        Ledwie zaczęłą trzymać głowę, już chce siadać. Wystarczy podać jej palce, a ona
        się podciaga. Walczy też sama na plecach, ale na razie w powietrzu tylko głowa
        i jakiś kawałek. Najchętniej spędza czas w foteliku lub na kolanach -
        oczywiście siedząc. Nawet nakarmić się na wpółleżąco nie daje. A je już sporo:
        zupki warzywne z mięskiem, kaszki, deserki (te zdecydowanie wygrywają z
        resztą). No i nastąpił bojkot butelki-najchętniej wszystko jadłaby łychą.
        Badania wychodzą ok: refluxu nie ma, usg główki w porządku, napięcie mięśni
        prawidłowe. 1,5 tyg temu ważyła 8kg, długość 66cm.
    • tiya 7 miesiąc 22.10.04, 17:18
      Nata dobiła do wagi 8600 i 72cm. Przestaje powoli wydlądać dzidziusiowato, wyciągnęła się i zmienia proporcje.
      Mleko je 3x dziennie ok 200 ml (rano z kaszką) i raz dziennie tyle samo zupki lub obiadku. Jedzeniowo traktuję ją właściwie jak donoszonego bobasa: je mięso, żółtko (dostała pod koniec 7 mies), chyba wszystkie warzywa oprócz fasoli, kapusty i cebuli, z owoców jabłka, gruszki, morele, brzoskwinie, winogrona, maliny, porzeczki (słoiczkowe). Nie ma alergii na nic, co próbowała do tej pory. Soczki uwielbia, razem z herbatką picia zbiera jej się dziennie ok 200 ml. Ale jak jedzenia lub picia sobie aktualnie nie życzy, żadna ziemska siłą ją do tego nie zmusi, nawet jak ostatni posiłek zjadła o 16... Cóż,rzadko, ale bywa i tak.
      Noce przesypia od dawna, ale w dzień tylko 2 drzemki po ok 0,5-1 godz. Wyjątkowo więcej i dłużej, i nigdy na mnie nie trafiło smile)).
      Jest bardzo zajęta odkrywaniem świata, interesuje ją wszystko. Najbardziej stymulująco działa na nią monitor od kompa i telewizor. Wyczynia nieprawdopodobne ewolucje, żeby chwile popatrzeć...
      Ostatnio nauczyla się przekręcać na boki (zwlaszcza prawy), no i na brzuszek z plecków też jej się udaje. Zwłaszcza, jak chce dopaść zabawkę. Leżąc na brzuszku robi kołyskę, sięga po zabawki, ostatnio zaczęła się podpierać na wyciągniętych rękach. Sama jeszcze siedzieć nie potrafi, choć lekko podtrzymywana tak. Ale wyrywa się do siadania okropnie, szuka tylko, za co by sie tu podciagnąć smile. Z leżenia za szczebelki w łózeczku jej się udaje tylko do połowy, z pozycji półleżącej się podciągnie.
      W ogóle jest dość aktywna, uśmiecham się już tylko na szpitalne wspomnienie, że szukano przyczyny, dlaczego cały czas śpi i nie placze...
      No i, rzecz jasna, najlepiej na świecie jej na rączkach, które od małego klocka opadają.

      • ania.silenter_exunruzanka Re: 7 miesiąc 18.11.04, 16:47
        tiya napisała:

        > Nata dobiła do wagi 8600 i 72cm.



        Ola waży tylko 7 kg a ma prawie 10 miesięcysad((.
        pozdrawiam
    • tiya 8 miesiąc 19.11.04, 22:49
      Dziś urodzinki, a mała solenizantka juz śpi smile. Co nowego? Natalia gaworzy jak najeta, piszczy, wydaje okrzyki radosci i głosno sie smieje. Opanowala turlanie. Odkąd nauczyła sie przekrecac na brzuch mam wrażenie, że ma gwoździe w plecach-nawet zmiana pieluchy to herkulesowa praca. Przekręca sie też w nocy, jej wygodnie, a ja wstaję i przerzucam ją z powrotem na plecy. Z marnym skutkiem.
      Uwielbia zabawę właśnie na brzuchu-prostuje ręce, pełza do tyłu(!) i w kółko. No i przybiera dziwaczne pozy:pupa do góry i opiera się na palcach albo kolanach. Jedynym bezpiecznym miejscem jest dla niej teraz podłoga.
      Siedzenia jeszcze na dobre nie opanowała, potrzebuje pomocnej dłoni, inaczej po kilku sekundach przewraca sie na boki. Prawie zapomniałam-zjada nóżki! Ogromne osiągniecie zwazywszy na okragły brzuszek, który trochę jej chyba przeszkadza.
      Kocha kąpiel, glownie za to, że można chlapać.
      I... mamy pierwszy ząbek-ujrzał światlo dzienne wczoraj smile).
      W 8 miesiącu miała pierwsza szczepionkę Infanrix z polio i hibem.
      Nie ważyłam jej teraz, ale 2 tygodnie temu bylo 9030/74cm. Siedem kilo temu byla naszą mała Misią, teraz przechrzcilismy ją na Wielką Niedźwiedzicę smile))
      • tiya 9 miesiąc 18.12.04, 16:38
        Jutro młoda konczy 9 miesięcy. Przez miesiac nauczyła się siadać i siedziec już
        na dobre, choć jak się zmeczy, zdarzy jej sie jeszcze przewrócic. Do pełzania
        wprzód zbiera sie od paru tygodni, ale na razie nic z tego. Za to upodobała
        sobie stanie(raczej chyba opieranie na nóżkach smile) oczywiście z podtrzymaniem i
        baaardzo rzadko. Ulubioną zabawą jest wywalanie z krzesełka zabawek na podłogę i
        obserwowanie, gdzie lecą. A mama musi podnosić i to szybko! No i uwielbia
        siedzieć w oknie i obserwowac przejeżdzające samochody smile
        Niestety, okazało się, że Natalka ma alergię pokarmową. Najprawdopodobniej na
        mleko i pochodne. Pije więc (od dzisiaj)obrzydliwe mleko sojowe-isomil. Mam
        nadzieję, że to strzał w 10, bo jeśli nie, musimy eliminować dalej, a nie je już
        jajek, biszkoptów, jogurtów, malin, selera. Wprowadzilam jej za to sinlac-bardzo
        jej zasmakował.
        9 miesiąc kończymy z dwiema dolnymi jedynkami.
        wczoraj miała druga dawkę szczepionki Infanrix IPV+hib (mamy opóźnienie). Waży
        9520, a mierzy 75cm.

        • tiya 10 miesiąc 02.02.05, 13:11
          Uprzejmie donoszę, że moje dziecko przestało mieć cokolwiek wspolnego z
          grzecznością.smile
          10 miesiąc to duży skok naprzód. Mała nauczyla sie mowić sylabami, chociaz wraz
          z rozwojem ruchowym przestala, niestety. Szkoda, tak fajnie to brzmialo...
          Ale za to nauczyla się pelzać, a potem raczkować. Jest wszędzie.
          No i kilka dni przed skonczeniem 10 mies stanęla na nożki, trzymajac się
          dmuchanej zabawki. Oczywiście łożeczko zaraz wywędrowało na najniższy poziom.

          w 10 mies wyrósł jej trzeci zabek-górna jedynka. Niestety, przyplacila to bólem,
          bo rósł dość opornie sad
          Już nie tyje tak jak dawniej - ważyla ok 9800, za to zmierzyc nie dala się za nic smile
    • mamaigora1 Re: Natalia-32 tydz. 20.12.04, 09:24
      Tiya,
      opisujesz to wszystko z dużą dawka humoru, czyta sie jak feletion w magazynie...
      A z tej Natalki to naprawde łakomczuszek, wagowo to jest jak donoszone
      dzieciaczki - u nas niestety prawie 10 m-cy a waga tylko 6200g.
      • tiya Re: Natalia-32 tydz. 20.12.04, 21:47
        Co ja bym zrobila bez poczucia humoru! Resztki mojego zdrowia psychicznego
        trwają tylko dzieki niemu...wink)))
    • m1ona Re: Natalia-32 tydz. 30.12.04, 08:27
      No cóz ja urodziłam Kubusia też w 32 tygodniu ale dla odmiany podczas całej
      ciąży nie miałam żadnych problemów. W dniu porodu do godz. 15.00 byłam w pracy,
      a wieczorem o 18.00 pojechaliśmy do szpitala ponieważ dostałam krwotoku. Pomimo
      wszystkich códów medycyny Kuba urodził sie o 21.15- waga 2280 dł.45 cm. Spędził
      w inkubatorze 2 tygodnie, odbyliśmy wizyty okulista, neurolog (krótka
      rehabilitacja metodą Vojty). Na szczęście wszystko było w porządku. Dziś ma 3
      latka. Najwięcej musiał doganiać w 1 roku zycia. Dziś nie różni się niczym od
      swoich rówieśników, żadnych alergii, lekka mowa, 98 cm wzrostu i 16 kg wagi. A
      więc wszystkie mamy wczesniaczków bądźcie dobrej myśli wszystko będzie OK!!!
    • tiya 11 miesiąc 19.02.05, 10:58
      Dzis dzidzia ma małe święto - kończy 11 mies(ale imprezujemy dopiero za miesiącsmile).
      Przeczytałam swoje najwcześniejsze wpisy w tym wątku i nie mogę uwierzyc, że tak
      bylo. Dzisiaj Natusia śmiga już swobodnie na czworakach, przyjmuje
      najdziwniejsze pozycje (raz udalo jej się usiąść po turecku big_grin). Wstaje na nóżki
      (po meblach albo scianach) i potrafi sie przemieścić kawalek w bok. Rąbnęła tez
      nie raz, niestety... Tak upodobala sobie pozycję stojącą, że nawet w takiej sie
      kąpie (oczywiście chociaż jedną lapką musi się trzymać).
      Ekspansja mojego dziecka wiąże się z totalnym wyczerpaniem fizycznym mamusi.
      dzidzia w miejscu 5 min nie usiedzi, a ja latam za ną wszędzie, żeby sie nie
      obiła lub nie chciala spróbować, jak smakuje kabel podlączony pod 220V...
      Zmiana pieluchy graniczy z cudem, bo młoda zwiewa z gołym tyłkiem na drugi
      koniec chałupy smile

      Rozgadała się teraz bardzo, najchętniej mówi tata. I jak tu wierzyć w
      sprawiedliwość...

      Nie mam pojecia, jakie wymiary ma teraz Natusia. Nie była wazona, zmierzyc się
      nie pozwoli. Ale widocznie wyszczuplala na rzecz wzrostu. Najważniejsze, że nie
      choruje (pomijam AZS).
      • tiya 12 miesiąc 16.03.05, 10:27
        I tak powoli dobijamy do roczku... Kiedy to zlecialo?
        Mloda z niedożywionego szczurka zmienila się w świadomą swego 11-kilową
        (uch...!) babę... Z perspektywy tego trudnego roku przemiana jest doprawdy
        imponująca.
        Natka jest sprawna fizycznie i szybka (nabiera niebywalego przyspieszenia, kiedy
        biegnie broić smile). Biegnie oczywiście na czterech łapkach, bo samodzielnego
        chodzenia prędko jeszcze nie opanuje. Na razie uwielbia być prowadzana za dwie
        rączki, albo za jedną, drugą w tym czasie podpiera się np. o ścianę. Czasami
        zapomina, że nie umie chodzić, odrywa się od jakiegoś sprzeta i oczywiście, ku
        swojemu wlasnemu zdumieniu, ląduje na podłodze... Siniaki są teraz stalą ozdobą.
        Poza tym nauczyla się wchodzić do pudełka z zabawkami, wspinać po np. miśku na
        kanapę.Trzeba mieć oczy dookola głowy i mama siłą rzeczy ma przymusowy aerobik
        (przyda się...wink).
        Nie cierpi jeździć w wózku. Pewnego dnia tata zbierał nas na sygnale ze środka
        ulicy, taki dzidzia dała koncert... A mama, oprocz mlodej, miała jeszcze wózek i
        torby z zakupami.Oczywiście w oczach przechodniów była maksymalnie wyrodna;0)
        Charakterek ma przewrotny, kiedy coś zbroi (np. wrzuci piloty w komplecie z
        telefonami za kanapę)rozklada rączki w geście "nie ma, ale to nie ja".
        Jednym slowem - mały czorcik.
        Bardzo się cieszymy z jej odporności-w ogole (tfu!) nie choruje. Walczymy jednak
        z czerwonymi policzkami, ktore od czasu do czasu dają o sobie znać. Ale
        ostateczne podsumowanie wychodzi na plus smile
        • hanti Re: 12 miesiąc 16.03.05, 10:40
          super babeczka smile)))))))))
        • asiaaa25 Re: 12 miesiąc 16.03.05, 11:20
          fajnie się czyta o Twojej córci, zuch panienkasmile))
          Pozdrawiam Asia i Kamilek
    • mamaigora1 Re: Natalia-32 tydz. 16.03.05, 11:01
      Spryciula mała...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka