Dodaj do ulubionych

Corka-wczesniak, dziwne zachowanie po szpitalu

15.03.12, 19:28
Juz tutaj pisalam na tym forum o mojej corce. Sprawa zakonczyla sie pomyslnie, bo corka zdrowa i od ponad tygodnia jest w domu. Mimo, ze mnie straszyli, ze moze miec problem z jedzeniem to jednak mala pije bardzo dobrze. Mam tylko jeden problem: corka caly czas chce byc ze mna. Przejawia sie to tym, ze jesli poloze ja do lozka to mala zaczyna piszczec, poplakiwac, "chrumkac" itp. To zachowanie jest i w dzien i w nocy i ona na pewno nie jest wtedy glodna. Kiedy biore ja na rece automatycznie milknie i jest aniolkiem. smile Corka byla ponad 5 tygodni od porodu w szpitalu (wiem, ze to w porownaniu do innych to krotko, ale jednak nie byla to normalna sytuacja). W szpitalu odwiedzalam ja codziennie, praktycznie siedzialam u niej calymi dniami, jak byla w inkubatorze (2 tygodnie po porodzie) to mialam od samego poczatku kangurowanie, potem mala byla w takim podgrzewanym lozeczku to bralam ja zawsze na rece jak przychodzilam (czyli codziennie). Teraz jest w domu i doszlo do tego, ze w dzien nic nie moge zrobic, bo mala placze, piszczy, "chrumka" kiedy ja odkladam do lozka. W nocy spi ze mna w lozku (wiem, niektorzy mowia, ze to niebezpieczne), bo inaczej ona nie zasnie a i caly dom obudzi. Wszystko zaczelo sie naszej drugiej wspolnej nocy i trwa do dzis. (Pierwszej naszej wspolnej nocy gdy wyszla ze szpitala byla cichutka i przespala cala noc, nawet na jedzenie musialam ja w nocy budzic, ona zjadla i zasnela). Od drugiej nocy sie zaczelo. Co mam robic? Czy to pozostalosc pobytu w szpitalu? Z jednej strony, wiem ze jestem niekonsekwentna, bo od razu reaguje na jej placz i ulegam jej "zadaniom". Z drugiej strony to jednak male dziecko, ktore wrocilo ze szpitala, ktore potrzebuje mamy. Mial ktos taki problem?
Obserwuj wątek
    • szalona-matematyczka Re: Corka-wczesniak, dziwne zachowanie po szpital 15.03.12, 19:30
      Dodam, ze genralnie mam wrazenie ze gdybym ja nie wziela na rece czy do lozka ze mna to ona by nie zasnala. Kiedys probowalismy ja "przetrzymac" ponad godzine, ale ona caly czas plakala i piszczala. Dluzej nie mielismy serca. sad
      • mama-cudownego-misia Re: Corka-wczesniak, dziwne zachowanie po szpital 15.03.12, 19:44
        A to jest aż taki problem?
        Dziecko skłute, zmaltretowane, wystraszone, wymęczone, a Ty jesteś dla niego całym światem, gwarantem bezpieczeństwa, ukojenia, spokoju. Daj jej tej bliskości, sama też ją buduj, bo obiektywnie wcale nie jest łatwo poczuć się mamą, gdy ma się wcześniaka...
        Miej serce i nie przetrzymuj na dłużej, niż wizyta w kibelku smile
        • szalona-matematyczka Dla usprawiedliwienia: poszlam do dentysty na 1h 15.03.12, 20:51
          mama-cudownego-misia napisała:

          > Miej serce i nie przetrzymuj na dłużej, niż wizyta w kibelku smile

          Dla usprawiedliwienia: poszlam do dentysty na ta godzine. Naprawde musialam isc do tego dentysty, bo bym w koncu stracila zeba. Zostawilam mala z mama i mezem. Moja mama wychowala 2 dzieci i 2 wnukow. I mama i maz sa bardzo cierpliwymi ludzmi. Kiedy wrocilam dziecko bylo az opuchniete od placzu. Podobno prawie caly czas plakala (z przerwa na jedzenie). Nawet moja mama byla zalamana, bo nie mogla ja uspokoic. sad
          • mama-cudownego-misia Re: Dla usprawiedliwienia: poszlam do dentysty na 15.03.12, 21:02
            Ale nie musisz się usprawiedliwiać, rożne są życiowe sytuacje, a my też się uczymy być mamami, i mam wrażenie, że przychodzi nam to trudniej, niż takiej "zwykłej" mamie.
            Małgosi było właściwie wszystko jedno, kto ją kangurował - zarówno u męża, jak i u mnie "na klacie" w 10 sekund robiła się wiotka i zasypiała, ale pediatra kiedyś wspomniał o tym, że tata może kangurować przez zużyty podkoszulek mamy, bo jej zapach uspokaja (chociaż nie wiem, czy to działa, jeśli dziecię karmione piersią, u nas było mleko z butli).
            No i drugi sposób - niektóre noworodki lubią być ciasno opatulone, oczywiście nie jakoś mocno i nie bez przerwy, ale tak, żeby im rączki i nóżki same nie machały - to się sprawdza w kąpieli (można zawinąć w pieluszkę), ale też przy wielkich dramacikach. Moja panna akurat nie lubiła, ale niektóre wcześniaki tutaj tak.
            Spoko, przejdzie jej z czasem, a na razie trzeba jej dać, czego chce.
        • rewolka404 Re: Corka-wczesniak, dziwne zachowanie po szpital 16.03.12, 08:43
          > Miej serce i nie przetrzymuj na dłużej, niż wizyta w kibelku smile
          a wszystko wokol sie samo zrobi? przy dziecku trzeba prac, to pranie wieszac, prasowac, gotowac jak karmi sie piersia, moze jeszcze sciagac mleko. Konia z rzedem, kto potrafi to wszystko z dzieckiem na sobie, bo chusta przy wczesniaku czesto zakazana.
          • mama-cudownego-misia Re: Corka-wczesniak, dziwne zachowanie po szpital 16.03.12, 09:11
            Nie no, bo oczywiście żyjemy w kraju, w którym nie ma mężczyzn, a materiał genetyczny do zapłodnienia dostarczany jest w eleganckich probówkach wraz z zestawem "zrób to sama" smile

            Tak naprawdę ideałem byłyby pewnie stare anglosaskie zwyczaje, kiedy to matka w połogu przez 6 tygodni była wyłączona z życia domowego, opieki nad starszymi dziećmi, zastępowana w pracach przez wszystkich dookoła - zajmowała się w tym czasie tylko dzieckiem i powrotem do formy. Ale to se ni da, coś jeść trzeba, a i czyste majtki na odwłoku by się przydały na co dzień.
            Da się natomiast trochę przemeblować sobie hierarchię wartości - uznać, ze owszem, pewne rzeczy trzeba zrobić, ale niekoniecznie na błysk i niekoniecznie muszą mieć priorytet. Że można machnąć ręką na bałagan, wyprane rzeczy pobierać bezpośrednio z suszarki, a nie wkładać do szafy, żeby zaraz z niej wyjąć, nowe pranie robić, jak się ubranka kończą, do garów i odkurzania zapędzić małżonka, podrzucić mu ze dwa śpioszki, jak już sobie prasuje koszulę, podrzucić mu dziecię do kąpania, jak same mamy coś do zrobienia...
            A przede wszystkim powiedzieć sobie, że tu i teraz najważniejsze jest dziecko i ono ma priorytet. Nikt nie mówił, że łatwo jest wszystko pogodzić, ale się da przy odrobinie zdrowego rozsądku smile
            • rewolka404 Re: Corka-wczesniak, dziwne zachowanie po szpital 16.03.12, 10:47
              Mojego M. wraca z pracy ok. 19. gdy wyszlismy ze szpitala pobyl z nami 2 dni robocze i wrocil do pracy, bo wolne w zasadzie mial, gdy synek byl w szpitalu - trzeba bylo zrobic wyprawke, urzadzic pokoj etc. Jak ktos nie ma rodziny na miejscu nie jest tak latwo. Jasne, ze najwazniejsze jest dziecko i moze brak mi zdrowego rozsadku, ale trzymajac caly dzien dziecko na sobie nie dalabym rady ze wszystkim. Jak Synek wyszedl ze szpitala zaczal bardzo duzo jesc, moje zycie to bylo sciaganie mleka, karmienia i mycie laktatora. Czy nie robilam tego tez dla Jego dobra? Stawialam na jakosc kontaktu a nie ilosc, czyli sesje kangurowania a nie calodzienne noszenie dziecka. Zreszta nie wiem, czy byloby to takie zdrowe...Mialam szczescie, bo Julek z tamtych czasow to dziecko, ktore od zycia chcialo tylko rzeki mleka. Cieszylo sie na kangurowanie, ale i w lozeczku nie wygladalo na nieszczesliwe.
              Rozumiem autorke watku i chcialam tylko zwrocic uwage, ze nie zawsze zycie jest tak idealne jakbysmy chcieli.
              • mama-cudownego-misia Re: Corka-wczesniak, dziwne zachowanie po szpital 16.03.12, 11:05
                Kluczem jest tu słowo "zdrowy rozsądek" wink

                A drugim - słuchanie dziecka i wychodzenie naprzeciw jego potrzebom. Nie bardzo sobie wyobrażam sytuację, w której ja robię obiad czy prasuję, a dziecko się drze, bo chce na ręce, i ja je olewam... To tylko taki "słodko-parszywy" etap i na tym etapie po prostu warto się zastanowić, co jest ważniejsze - ta sterta prania (przecież nie odpełznie), domowy obiad (mrożonki i surówki w sumie teraz robią bardzo przyzwoite), sprzątanie, czy chwila błogiego lenistwa na kanapie z dzieckiem.
                I to w sumie nie tylko dla samopoczucia dziecka - ja sobie na czas macierzyńskiego nabrałam kupę zleceń, bo mi się dużo rzeczy wydawało, a tu się okazało, że poród to ogromny wysiłek dla organizmu, wcześniaczy stres równie wielki, i nie było sensu się tak szarpać. Pół nocy przepłakałam z niewyspania na klawiaturze, a potem oddałam część zleceń koleżance i dałam sobie czas.

                A M.-ża współczuję (o ile tak musi pracować, bo jak nie, to bym zamordowała na Twoim miejscu). Też tak niestety miałam, z tym, ze mój wracał do domu o przyzwoitej porze, ale siadał do kompa i robił doktorat. Dzisiaj bym się na niego darła, aż by mu zadek odpadł, ale wtedy przez półtorej roku grzecznie brałam na siebie pranie, gotowanie, kąpanie, spacery, zakupy, prasowanie, masaże, wizyty u specjalistów, ćwiczenia, wstawanie w nocy i co tam jeszcze życie przyniosło. Nie warto było, naprawdę.

                > Rozumiem autorke watku i chcialam tylko zwrocic uwage, ze nie zawsze zycie jest
                > tak idealne jakbysmy chcieli.
                Co nie oznacza, ze nie mamy gonić tego króliczka, tfu, ideału. Mamy się tylko zastanowić, jaki jest nasz ideał - trzydaniowy obiad i błyszcząca chata z nadzieją na aprobatę teściowej, czy uśmiech własnego dziecka i ładny pedicure wink
                • rewolka404 Re: Corka-wczesniak, dziwne zachowanie po szpital 16.03.12, 11:16
                  olewania dziecka tez sobie nie wybrazam, zeby nie bylo a te moje gotowanie to tez co mama wrzucila do zamrazalnika albi przywiozla w sloikach wink
                  moje dziecko plakalo kiedys tylko za jedzeniem, ale nie wiem, co by bylo gdybym znalazla sie na miejscu autorki watku...Tym bardziej, ze proby wprowadzenia mm zawsze byly nieudane.
                  • mama-cudownego-misia Re: Corka-wczesniak, dziwne zachowanie po szpital 16.03.12, 11:34
                    Gosia miała taki okres, nie zaraz po przyjściu ze szpitala, że się domagała obecności. Ale to potrwało ze 2-3 tygodnie, wtedy właściwie cały dzień spędzała ze mną w łóżku, a potem już były tylko takie wymiany zdań:
                    - Aa! (tzn: mama, podejdź no do płota)
                    - jestem!
                    - Le! (... i daj jeść).
                    I spokojnie czekała na butlę.

                    Całkiem przydatny był fotelik-bujaczek (tylko blokowałam bujanie i nie włączałam wibratora, bo to niezdrowo podobno), w którym ją przenosiłam wszędzie tam, gdzie coś robiłam. Zresztą jest rewelacyjny do karmienia, jeśli dziecko jeszcze nie siedzi samo.
                    • rewolka404 Re: Corka-wczesniak, dziwne zachowanie po szpital 16.03.12, 12:05
                      Foteliki ogolnie zdrowe nie sa i akurat slaby w nich kontakt z matka. Wlasnie dlatego, ze dziecku nie poswiecam duzo czasu fotelika do karmienia nie uzywam. Wole blizszy kontakt z Julkiem podczas karmienia i pielegnacji, choc konczy sie to czasem dynia w moich wlosach smile
                      Gdybym miala inne dziecko, moze bym zostala zmuszona do bujaczka. nie wiem.
                      • mama-cudownego-misia Re: Corka-wczesniak, dziwne zachowanie po szpital 16.03.12, 12:18
                        Dynia to i tak we włosach będzie smile
                        Ale akurat bujaczka będę bronić własnym cycem (z tym, ze takiego blokowanego, niebujającego się smile) jako technicznie wspaniałego rozwiązania - jednoosobowe karmienie dziecka takimi np. brokułami to wyczyn godny woltyżera. No bo jak?
                        - na leżąco się nie da, bo breja spada z łyżeczki,
                        - dziecka sobie nie oprzesz o tors, bo jak jest obrócone tyłem, to nie wiesz, czy mu pchasz jedzenie do paszczy, czy do oka, poza tym ma wtedy przewagę taktyczną, jeśli chodzi o machanie łapkami i wytrącanie Ci łyżeczki z ręki
                        - unieść kolana i je na nich położyć twarzą do siebie się da, ale wytrzymaj w takiej pozycji 40 minut, jak już dziecko zjada cały słoiczek albo półtora
                        - to samo dotyczy pozycji, gdy dziecko trzymasz jakby przy piersi, bokiem.
                        O karmieniu na kanapie już nawet nie wspomnę z wiadomych względów. No chyba, ze rozwiniesz folię malarską (ja rozwijałam, bo dziecię robiło pffffrtt smile )

                        A tak dziecko leży w pozycji właściwej, głowę ma lekko uniesioną, Ty się nad nim pochylasz, karmić łatwo...
    • mama-cudownego-misia Re: Corka-wczesniak, dziwne zachowanie po szpital 15.03.12, 20:02
      > Z jednej strony, wiem ze jestem niekonsekwentna, bo od razu reaguj
      > e na jej placz i ulegam jej "zadaniom".
      A jeszcze se pobajdurzę smile
      Wiesz, to "wychowywanie od kołyski", twardy chów, niereagowanie na płacz to tak naprawdę forma okrucieństwa wobec dziecka i przeżytek z dawnych czasów. Działa, a i owszem, bo niemowlę z czasem traci nadzieję, uczy się, że wołanie nie ma sensu, ale czy tego chcesz dla dziecka?
      Zaufaj mu, na rękach staje się aniołkiem, bo mu z Tobą dobrze, i naprawdę go przez to nie rozpuścisz. Wręcz przeciwnie, jak dostanie dużo bliskości, zrozumienia, pozytywnych reakcji, to łatwiej mu będzie "puścić" mamę i ruszyć na odkrywanie świata, niż jeśli będzie się stale bało, że ta mama zaraz zniknie. No i to zaprocentuje w przyszłości, zobaczysz.
      • szalona-matematyczka mamo-cudownego-misyia, mam takie poczucie winy :-( 15.03.12, 21:03
        mama-cudownego-misia napisała:

        > Wiesz, to "wychowywanie od kołyski", twardy chów, niereagowanie na płacz to tak
        > naprawdę forma okrucieństwa wobec dziecka i przeżytek z dawnych czasów. Działa
        > , a i owszem, bo niemowlę z czasem traci nadzieję, uczy się, że wołanie nie ma
        > sensu,
        ale czy tego chcesz dla dziecka?

        Ja wlasnie boje sie tej swiadomosci, ze moje dziecko juz to przezylo. Bo w szpitalu bylo cichutenkie, taki aniolek. W pierwsza noc razem ze mna tak samo. Dopiero od drugiej wspolnej nocy w domu nastapil przelom i mala zaczela krzyczec itp. Ja juz tak wczesniej pomyslalam, jeszcze przed twoim wpisem, ze ona w szpitalu moze noca krzyczala, nikt jej nie uspakajal, to w koncu przestala i dlatego byla taka cichutka w tym szpitalu. sad Odwiedzalam corke codziennie, siedzialam tak wiele godzin dzien w dzien, bralam na rece, kangurowalam ale mam mimo wszystko poczucie winy, ze ona trafila do szpitala i tam cierpiala, ze mnie tam nie bylo jak plakala . Choc to nie przeze mnie byla wczesniakiem, ale mam poczucie winy. sad
        • mama-cudownego-misia Re: mamo-cudownego-misyia, mam takie poczucie win 15.03.12, 21:27
          Nie pocieszę Cię chyba, mam to samo - zaczynając od tego, że nie dość dbałam o siebie w czasie ciąży, poprzez złe decyzje odnośnie brania/niebrania leków, a kończąc na tym, że w szpitalu się nie odnalazłam i przychodziłam nie do dziecka, a dowiedzieć się o jego stan - po kilka minut dziennie. Potem też nie do końca potrafiłam odpowiedzieć na jej potrzeby - kangurowałam dużo, bo pediatra kazał, rozróżniałam rodzaje płaczu, bo młoda była komunikatywna, opiekowałam się wzorowo, doiłam laktatorem, ale już z mówieniem do niej, uśmiechaniem się, nawiązywaniem kontaktu wzrokowego było gorzej - jak pierwszy raz się do mnie uśmiechnęła, to zamiast się odszczerzyć, zrobiłam w tył zwrot i poszłam odhaczyć ten fakt w książeczce zdrowia. Minęło mi po paru miesiącach dopiero, jak trochę zelżał lęk o nią i przed przywiązaniem się do niej, i przede wszystkim jak fatalne rokowania się nie sprawdziły.
          Paradoksalnie - mimo tylu moich błędów mam superfajne, zupełnie normalne, czułe, empatyczne, spokojne i kute na cztery nogi dziecko, w którym jestem zwyczajnie zakochana, ale czasem mnie dopada zgryzota, ze jeszcze mi przyjdzie zapłacić za to, co młoda przeżyła w szpitalu.

          Popatrz na to tak - Ty jesteś na początku drogi, nie popełniłaś jeszcze żadnych błędów, byłaś przy niej od początku i ona to czuła, skoro tak lgnie do mamy. Masz mnóstwo czasu i okazji, żeby nauczyć ją dobrego dotyku, zaufania, dać jej ciepło i bliskość.
          Więc poczucie winy czy żal niech sobie będzie, skoro się nie da inaczej (nie da się? smile), ale do tej pory sobie poradziłaś i tak mi się wydaje, że wszystko jest na jak najlepszej drodze. Tylko obie potrzebujecie czasu.
    • helka.pentelka Re: Corka-wczesniak, dziwne zachowanie po szpital 15.03.12, 20:34
      Moje dziecko spało na nas przez 3-4 miesiące.
      W nocy spał w wózku przy naszym łózku, żeby któreś mogło dotykać go ręką we śnie, inaczej był płacz. Sam nie usypiał, usypialiśmy na naszych kolanach (bez huśtania, noszenia itp, bo tego bym już długo nie zniosła). Fotel, kocyk na kolanach, na nim dziecko - tak pamiętam pierwsze miesiące.
      Nie byłam w stanie inaczej werandować dziecka, jak tylko na własnych rękach na tarasie, bo odłożyć się nie dawał, na spacerze w wózku ryczał, jedynie w chuście można było chodzić do kolejnego karmienia. myślę, ze sporo przyczynił się do tego trudny start i pobyt w szpitalu w inkubatorze.
      Taki typ smile

      Mija z czasem, więc sugeruję - daj dziecku poczucie bezpieczeństwa, jakie kojarzy z Tobą, z dotykiem. Za kilka tygodni będzie lepiej, odetchniesz, a psychikę dziecku na pewno stawiasz tak na nogismile
      • szalona-matematyczka Dzieki za wasze odpowiedzi. 15.03.12, 20:56
        helka.pentelka napisała:

        > W nocy spał w wózku przy naszym łózku, żeby któreś mogło dotykać go ręką we śni
        > e, inaczej był płacz.

        No wlasnie. Moja to nie uspakaja. Ja musze ja wziac na rece badz polozyc sie blisko niej w lozku.

        > Mija z czasem, więc sugeruję - daj dziecku poczucie bezpieczeństwa, jakie kojar
        > zy z Tobą, z dotykiem. Za kilka tygodni będzie lepiej, odetchniesz, a psychikę
        > dziecku na pewno stawiasz tak na nogismile

        Dzieki za pocieszenie, bo dalyscie mi nadzieje, ze to mija. Ja nie jestem zwolenniczka "chlodnego chowu" ale z drugiej strony nie chce wychowac dziecka, ktore bedzie sie trzymalo maminej spodnicy. Dzieki za wasze odpowiedzi, bo teraz wiem jak sie zachowac (to moje pierwsze dziecko, stad ta niepewnosc). Po prostu musze dac jej cieplo, a po jakims czasie, kiedy ona uwierzy, ze mama jej nie opusci, to moze poczuje sie pewniejsza.
        • mama-cudownego-misia Re: Dzieki za wasze odpowiedzi. 15.03.12, 21:03
          jeszcze będziesz za nią ganiać wink
          • mamaduo Re: Dzieki za wasze odpowiedzi. 15.03.12, 21:15
            kup sobie chuste albo nosidlo ergo - wsadzisz dziecko i bedziesz mogla robic co chcesz. Dziecko bedzie blisko a Ty bedziesz miala wolne rece.
            Nie odmawiaj dziecku bliskosci, bo i tak dostalo w dupe na starcie jak malo kto.
            Poza tym to jest tak krotki okres czasu, ze trzeba go wykorzystac maksymalnie na bliskosc z dzieckiem. Za trzy lata powie ci, ze Cie nie lubi i chce inna mame, a za 10 ze Cie nienawidzi.
            Wiec ciesz sie poki masz taka mozliwosc, ze dziecko chce byc z Toba i jestes jego calym swiatem - to sie wiecej nie powtorzy.
            • mama-cudownego-misia Re: Dzieki za wasze odpowiedzi. 15.03.12, 21:29
              Eee... Ergo to jak będzie stabilnie siedzieć, a chusta dopiero jak neurolog albo rehabilitant pozwoli - dzieci słabe, małe, z obniżonym albo podwyższonym napięciem często w ogóle nie nadają się do chusty.
            • myszon999 Re: Dzieki za wasze odpowiedzi. 15.03.12, 21:39
              jak to piszę to olivkę mam na kolanach, bo inaczej nie zaśnie. większość czasu wisi u mnie na ramieniu, tylko na kąpiel się urywam i do toalety. Generalnie to jej wszystko jedno czy leży na moich czy na męża rękach, a my nie możemy jej tego odówić wiedząc co przeszła i co jeszcze przed nią. Zresztą neurolog zaleciła jak najwięcej kontaktu i kangurowania małej
        • helka.pentelka Re: Dzieki za wasze odpowiedzi. 16.03.12, 10:48
          szalona-matematyczka napisała:

          > Dzieki za pocieszenie, bo dalyscie mi nadzieje, ze to mija. Ja nie jestem zwole
          > nniczka "chlodnego chowu" ale z drugiej strony nie chce wychowac dziecka, ktore
          > bedzie sie trzymalo maminej spodnicy. Dzieki za wasze odpowiedzi, bo teraz wie
          > m jak sie zachowac (to moje pierwsze dziecko, stad ta niepewnosc). Po prostu mu
          > sze dac jej cieplo, a po jakims czasie, kiedy ona uwierzy, ze mama jej nie opus
          > ci, to moze poczuje sie pewniejsza.

          Słuchaj, na każdym etapie dziecko potrzebuje matki inaczej. Teraz jest przyklejone, ale będzie potem inaczej.
          Pisałam Ci jak było u nas. Mój teraz jest na etapie odkrywania mieszkania samodzielnie, więc najchętniej po prostu wędruje. A ja dyskretnie czuwam, by w szkodę nie wszedłwink
          Ale jak się zmęczy albo znudzi, to zaczyna mnie szukać wzrokiem i wołać. Gdy już zobaczy, to pędzi tym swoim nieudolnym pełzakiem, żeby mamę złapać za rękę i wtulić się. Bezcennesmile
          Obcych, pozytywnie nastawionych się nie boi i chętnie zaczepia, rehabilitantów hurtem nie cierpi i wtedy preferuje ręce mamy, ale to też efekt zmęczenia terapiami, a nie trzymanie kiecki wink
          • misiekjasiek Re: Dzieki za wasze odpowiedzi. 16.03.12, 11:39
            Autorko, pytanie podstawowe, ile maluch jest w domu, jak długo to przyklejenie trwa, czy mowa o dniach, tygodniach czy miesiącach?
            -----
            Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
            • szalona-matematyczka misiekjasiek 16.03.12, 14:06
              misiekjasiek napisała:

              > Autorko, pytanie podstawowe, ile maluch jest w domu, jak długo to przyklejenie
              > trwa, czy mowa o dniach, tygodniach czy miesiącach?
              > -----
              > Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.

              Mala urodzila sie 1 lutego i 5 tygodni spedzila w szpitalu.
              Czyli od poczatku marca jest w domnu, wiec sprawa dotyczy poltora tygodnia. Przyklejanie sie trwa od drugiej naszej wspolnej nocy w domu. Podczas pierwszej nocy mala byla - jak juz napisalam - niesamowicie spokojna.
              • misiekjasiek Re: misiekjasiek 16.03.12, 17:51
                Króciutko. Stanowczo za krótko, żeby mówić o trzymaniu się spódnicy w perspektywie najbliższych kilku lat.
                Mała potrzebuje bliskości, to już wiesz. Na pewno jest to męczące szczególnie wtedy, gdy chcesz coś zrobić. A to, że tata na spółkę z babcią nie dali rady uspokoić małej zupełnie mnie nie dziwi, pewnie byli bardziej zestresowani od niej i mała wyczuła ich nastawienie, tak to się musiało skończyć. Na początek może niech tata spróbuje kangurować, tak jak radzi Beata, niech ma przy sobie bluzkę z Twoim zapachem. Powoli wdrażajcie małą w rytuały, to pozwoli jej poczuć się bezpiecznie - ale nie da się tego zrobić w parę dni. Trzeba czasu i cierpliwości.
                Spróbuj z tym leżaczkiem, jeśli nie chcesz wydawać kasy, podobną funkcję spełnia fotelik 0-13 kg, wsadzaj ją na kilka minut (nie dłużej), w tym czasie mów do niej, niech wie, że jesteś blisko. Spokojnie, Wy się dopiero siebie uczycie.
                Co do wspólnego spania, tutaj każdy ma swoje gusta - ja akurat spałam z małymi, w najgłębszym śnie odkładaliśmy ich do łóżeczek, aż się powoli nauczyli. Ale do dzisiaj przychodzą w nocy i nie wyganiamy ich z łóżka, wręcz przeciwnie smile Pytanie, dlaczego nie chcesz z nią spać - czy Ci to nie pasuje, chcesz się wyspać, boisz się o jej bezpieczeństwo czy są jakieś inne powody? Usiądź na spokojnie i pomyśl. Mała jest krótko w domu, na pewno jesteś zmęczona, stres szpitalny może dopiero się odzywa (5 tygodni to wcale nie jest mało!), nie licz na to, że wszystko sobie ułożysz w ciągu paru dni. Oczywiście fakt, że taki maluch tęskni za mamą i chce być blisko niej cały czas nie gwarantuje, że będziesz miała w domu rzepa przy spódnicy, to są bzdury. Tak jak te wszystkie złote rady "nie noś" "nie przyzwyczajaj, bo będziesz miała" itd.
                Fajnie by było, jakbyś miała jakąś pomoc, niewidzialną rękę, która posprząta, wypierze i ugotuje wink lub chociaż pomoże przy kąpieli.
                -----
                Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
    • tully.makker Re: Corka-wczesniak, dziwne zachowanie po szpital 16.03.12, 21:09
      Gratulacje! Twoja coreczka zachowuje sie jak normalny noworodek! Naprawde zwlaszcza po tym wszystkim co przeszla tak ciezko dac Jen bliskosc matki?

      Rzadko tu pisze, ale ten post mnie szczerze zbulwersowal.
      • myszon999 Re: Corka-wczesniak, dziwne zachowanie po szpital 16.03.12, 21:58
        neurolog na pierwszej wizycie powiedziała, żeby dziecko jak najwięcej kangurować, przytulać, dotykać. A kobita jest dobrym lekarzem i wie co mówi więc ja tak robię. Widocznie tego nasze wcześniaczki najbardzie teraz potrzebują
      • wyspa-ela Re: Corka-wczesniak, dziwne zachowanie po szpital 16.03.12, 22:00
        tully.makker napisała:

        > Gratulacje! Twoja coreczka zachowuje sie jak normalny noworodek! Naprawde zwlas
        > zcza po tym wszystkim co przeszla tak ciezko dac Jen bliskosc matki?
        >
        > Rzadko tu pisze, ale ten post mnie szczerze zbulwersowal.

        a ja nie rozumiem co może Cię tu bulwersować - dziewczyna ma wątpliwości, pewnie w jakiś sposób jest zagubiona i przestraszona, szuka porady i czy jest mniej lub bardziej bulwersującego, ma prawo pytać i mieć niepewność.
        Nie wiem jak inne mamy wcześniaków ale ja byłam strasznie "zakręcona" i przestraszona po wyjściu z młodym ze szpitala.
        • szalona-matematyczka wyspa-ela, dzieki za obrone :-) 16.03.12, 22:06
          wyspa-ela napisała:

          > tully.makker napisała:
          >
          > > Gratulacje! Twoja coreczka zachowuje sie jak normalny noworodek! Naprawde
          > zwlas
          > > zcza po tym wszystkim co przeszla tak ciezko dac Jen bliskosc matki?
          > >
          > > Rzadko tu pisze, ale ten post mnie szczerze zbulwersowal.
          >
          > a ja nie rozumiem co może Cię tu bulwersować - dziewczyna ma wątpliwości, pewni
          > e w jakiś sposób jest zagubiona i przestraszona, szuka porady i czy jest mniej
          > lub bardziej bulwersującego, ma prawo pytać i mieć niepewność.
          > Nie wiem jak inne mamy wcześniaków ale ja byłam strasznie "zakręcona" i przest
          > raszona po wyjściu z młodym ze szpitala.

          Wyspa-ela, dzieki za obrone. smile Dzieki, ze nie pozwalasz na mobbing ze strony tully, ktora lubi "gilotynowac" na roznych forach. Jest dokladnie tak jak napisalas: jestem zagubiona i niepewna w tej sytuacji, tym bardziej ze to moje pierwsze dziecko. Dziecko wymarzone, planowane i nie chce zrobic mu krzywdy. Tez jestem taka "zakrecona", bo poza tym, ze jestem zmeczona jak to przy kazdym noworodku (karmienie, wstawanie w nocy itp.) to doszedl problem obaw ze wzgledu na wczesniactwo.
          • wyspa-ela Re:szalona-matematyczko rozumiem... 16.03.12, 22:16
            kochana, rozumiem Cię doskonale i w takiej sytuacji człowiek pyta się nawet o absurdalne rzeczy (tak się później już wydaje, że są absurdalne wink ) więc nie zrażaj się i pytaj nawet o to czy dziecko złapać lewą czy prawą ręką wink jak tylko będziesz miała taką potrzebę smile napewno wiele forumek wie o co "kaman" i sama widzisz jaki jest odzew i jak dziewczyny chętnie opowiadają, opisują i pomagają smile
            pozdrawiam
            Ela
    • kdys Re: Corka-wczesniak, dziwne zachowanie po szpital 19.03.12, 15:33
      Mój mały ma 11 miesięcy (9 korygowane) i nadal największą dla niego traumą jest brak kontaktu z inną osobą. Na szczęście nie muszę to być tylko ja. W nocy śpi z nami, w dzień w czasie drzemki siedzi przy nim babcia i trzyma z rękę. Ale i tak jest dużo lepiej, bo mogę już odłożyć go do wózka i wyjść na spacer. Przez całe wakacje spacer był akceptowany tylko w wersji - mama niesie dziecko na rękach a zębami ciągnie wózek. Moja rodzina nazywa to syndromem niedonoszenia. Trzeba przetrwać, z każdym miesiącem jest lepiej.
      • szalona-matematyczka Troszke sie polepszylo:-) 19.03.12, 17:31
        Troszke sie polepszylo u mojej corkismile Zrobilismy jej pare sesji z tata i nagle mala akceptuje tate i lubi jak ja nosi czy przytula. Wiec mozemy sie wymieniac. Dzisiaj pol nocy przespala w swoim lozeczku. Dopiero o 4 rano jak byla karmiona to nie chciala wrocic do swojego lozeczka (kwiczala, piszczala jak sie ja tam kladlo), wiec znowu spalam z nia wspolnie. Rano bylismy u okulisty i jest wszystko w pozradku - Hurra!!!! Jak wrocilam z nia do domu to byla troche oszalomiona tym badaniem (te glupie krople, samo badanie dosyc nieprzyjemne, choc krotkie i bezbolesne), wiec zasnela sama w lozeczku. Potem po obudzeniu i jedzeniu wzielam ja "na kangura" na 3 h. Bede ja tak "kangurowala" dopoki wytrzymam. Ona juz teraz wazy te okolo 2,5 kg, wiec juz jest nieco trudnoi jak tak lezy na mnie, ale ile da sie to bede to robila. Ja kanguruje zawsze na gola skore, by kontakt byl wiekszy. W kazdym badz razie po tych 3 h kamgurowania nasarmilam ja i odlozylam do lozeczka a ona slodko zasnela. Dzieki temu moglam w koncu sama nieco odpoczac, zrobic sobie obiadek, w spokoju posurfowac. Mysle, ze idzie ku lepszemusmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka