aga25095
26.03.12, 20:01
Jestem na tym forum poraz pierwszy i chyba jestem gotowa na to żeby opowiedzieć historie swojego synka a może poprostu nie mam już siły i potrzebuje wsparcia. zaczne od początku 24.12.2011 roku 4 rano zaczeły mi odchodzić wody był to 32 tydzień ciązy pojechałam do szpitala gdzie powiedziano ze dziś napewno nie urodze, ze narpiew muszą mi podać sterydy na płucka dostałam 4 zastrzyki 26.12.2011r wieczorem zaczełam mieć skurcze i o 21:45 urodziłam Patrysia z wagą 1730 gram i 44 długości dostał 9 punktów w skali apgar byłam szczęśliwa bo wszyscy mówili że duży się urodził i w dobrym stanie tak było do 3 doby kiedy zrobili mu usg głowy i się zaczeło wylew III stopnia i szok potem na 5 dobe wiadomość Patryś został zainfekowany bakterią klebsiella pneumoniae po kolejnym usg wiadomość wylew IV stopnia spad z wagi do 1500gram przeniesiony na intensywną terapie rokowanie złe 3 razy przetaczana krew po 9 dniach stan zaczoł się poprawiać . Do domu wyszliśmy 16 lutego z wielką nadzieją że teraz już będzie tylko lepiej lekarze sami byli zdziwieni ze dał rade bez żadnego wspomagania. Wróciliśmy do domu zaczeły się kontrole i diagnozy duże zmiany malacyjne w prawie całym płacie ciemieniowym i płacie czołowym po prawej stronie. Groziła nam zastawka ale narazie Patryś i z tym walczy i póki co nie musi jej mieć ale lekarze nie pocieszają mówią ze nie ma co się cieszyć bo to że jej nie ma teraz to nie znaczy ze nie będzie jej mieć ja wierze że nie będzie . Najgorsze jest to że do tego wszystkiego u patryka wyszło żle badanie eeg dostał lek sabril neurolog mówi że nie stwierdza u niego zespołu westa ( bo na to jest ten lek) ale na ten typ drgawek jest tylko ten lek ale mówi ze nie daje gwarancji jak to będzie mówi ze Patryś ma duże szanse na zachamowanie tych drgawek bo szybko są wykryte i nie są typowe dla zespołu westa ale jednak są i trzeba to leczyś strasznie sie martwie jak to będzie