MCM

01.11.12, 20:07
Kurcze, nie chciałabym radzić sobie jak matka dziecka niepełnosprawnego i do niej się porównywać. Okrutne jest to, co napiszę, ale efekty jej walki bywają mizerne, a to radzenie sobie często niestety przypomina nieporadzenie sobie - bo niby sobie taka matka radzi, ale dziecko i tak niepełnosprawne i nikt nic nie jest w stanie tu zmienić.

Mylisz się. Ja jako matka dziecka niepełnosprawnego nie uważam, żeby sukcesy mojego dziecka były mizerne.

Na pewno też nie uważa tak Tolka, bo Miłosz pomimo autyzmu jest mega inteligentnym dzieckiem, chodzącym do normalnej szkoły i mającym masę kolegów.

Mylisz się też co do Karolinki Dokawei, bo jakiś czas temu całe forum oglądało jej pierwsze kroki mimo MPD. Widziałam ją ostatnio, coraz piękniej chodzi.

Myślę, ze wieloma sukcesami Magdy pochwalić może się też Bijou. O sukcesach Krzysia możemy przeczytać na blogu Mam-ann. Albo o tym jak do przodu idzie dzielny Franek Agi.nf.

Mam nadzieję, że z Twojej strony to była jakaś bardzo niefortunna wypowiedź.
    • mamaduo Re: MCM 01.11.12, 20:50
      ja sie dolacze, bo czuje sie zniesmaczona ta wypowiedzia. Niepelnosprawne i co z tego? Od nas zalezy, jak bedziemy postrzegac swiat. Idac tym tropem, to po co rehabilitowac wczesniaki? Przeciez efekty moga byc marne, jesli nie zadne. Lepiej od razu strzelic sobie w glowe, bo przeciez z niepelnosprawnych dzieckiem nie mozna normalnie zyc, tym zyciem sie cieszyc i miec z niego (i Z DZIECKA) satysfakcji.
      • mama-cudownego-misia Re: MCM 01.11.12, 21:28
        Eech, znowu burza w szklance wody. Przepraszam wszystkie, które się poczuły urażone, ale wyrwałyście to zdanie z kontekstu. A kontekst rozmowy z Werką był taki, że:

        1. głową się muru nie przebije, bo nie ze wszystkim można sobie poradzić. No bo nie można. Sorry. To nie dotyczy tylko niepełnosprawności dziecka, ale bardziej ogólnie życia i tego, co w nim ostateczne, choćby (tematycznie dzisiaj) śmierci. Żadna pozytywna filozofia tego nie zmieni i żadna wiara gór nie przeniesie, więc chyba nie ma co utrzymywać tutaj jakiejś fikcji, ale też stwierdzenie tego prostego faktu nie umniejsza w niczym wartości postępów dzieci niepełnosprawnych ani sensu rehabilitacji.

        2. perspektywa matki dziecka niepełnosprawnego będzie zupełnie inna, niż perspektywa matki dziecka zdrowego i porównywanie się do kogoś, kogo los bardziej doświadczył, tylko po to, żeby się "wziąć w garść", nie ma żadnego sensu i niczemu nie będzie służyło. To są inne światy z innymi problemami i tyle. Żadna z nas nie poczuje się szczęśliwsza przez to, ze ktoś ma bardziej przerąbane. To też chyba nie budzi specjalnie wątpliwości, prawda?

        Naprawdę tak zawile to napisałam? Proszę, zanim się zniesmaczycie, oszczędźcie czasu sobie i mi, i przeczytajcie całą dyskusję, dobrze? Bo akurat mam pilną robotę i nie chce mi się streszczenia robić.
        A jak ktoś przeczyta od dechy do dechy rozmowę z Werka i Eweliną i dalej się czuje urażony, to... no cóż, w takim razie przepraszam. Nie miałam na celu umniejszania wysiłków matek niepełnosprawnych.
    • nastjaa Re: MCM 01.11.12, 21:27
      I ja nie sadze,zeby starania Poli, Agi,Dokawei,czy Tolki byly bezcelowe- uwielniam Mikiegio,Franka,Karolinke, Milosza i inne dzieciaki i dostrzegam ich postepy i wiem, ze jest sens w ich rehabilitacji.
    • kenijka Re: MCM 01.11.12, 21:32
      efekty również bywają fantastyczne, szkoda ze to co dla mnie jest wielkim sukcesem i powoduje motyle w brzuchu dla kogos oznacza tylko to mizerny efekt....
      Nigdy nie byłaś matką dziecka niepełnosprawnego, więc nie znasz tego smaku życia,
      w ksiązkach tego nie wyczytasz, na ulicy nie zobaczysz.
      A często zmiana polega nie na tym ze uzdrawiam dziecko, a na tym ze mimo iż nie mam przetartych dróg w społeczeństwie umiem z nim normalnie żyć.
      Jest nas tu sporo, takich mam i przykro mi że taką nam wystawiasz plakietkę - niby sobie radzą a efektów brak bo dalej niepełnosprawne. To jest bardzo niesprawiedliwe.
      • mama-cudownego-misia Re: MCM 01.11.12, 21:38
        A powiedz mi, przeczytałaś w ogóle całą dyskusję? Wiesz, o co chodzi, czy tylko ten fragment zacytowany przez Pole wyczytałaś?
        bo jak nie, to może jednak uczciwie by było najpierw poczytać, o czym sobie skrobałyśmy na tym wątku? Bo w kontekście się nagle okazuje, ze to zdanie nie było o tym, że matki dzieci niepełnosprawnych sobie nie radzą, tylko że porównywanie się do nich matki dzieci zdrowych czy względnie zdrowych i zdanie "radze sobie jak taka a taka matka dziecka niepełnosprawnego" jest zupełnie bez sensu.
        • mamusiahanuni Re: MCM 01.11.12, 21:47
          Nie znam całego wątku, nie czyatłam, pomimo to myślę, że MCM jest osobą, której raczej nie powinnyście dziewczyny w taki sposób oceniać i wystawiać żółtą kartkę. Wielu pomogła, wielu wsparła - nie oceniajmy dopóki nie znamy całego kontekstu. Myślę, - mam nadzieję - że to poprostu nieporozumienie.
          Pozdrawiam.
    • mama-cudownego-misia Polu 01.11.12, 22:01
      a tak już zupełnie na marginesie nie rozumiem, czemu to zdanie do siebie bierzesz. Możesz mi to wyjaśnić? Nie napisałam, że efekty wysiłków matki dziecka niepełnosprawnego są mizerne, tylko że takie bywają. Jest jakieś przekłamanie w tym zdaniu, no powiedz?
      Może od biedy Tolka mogłaby odnieść wrażenie, ze do niej piję, bo gdzieś się tam powyżej przewija - ale znowu, przewinęła się w zupełnie innym kontekście, w kontekście stwierdzenia Werki, że bardziej docenia swoje życie, jak jej matka dziecka bardziej chorego powie "weź się w garść". Chyba jednak nawet zakładając, że złośliwa jędza ze mnie, trudno mniemać, że próbuję na przykładzie Miłosza udowodnić tezę, że wysiłki rodziców dzieci niepełnosprawnych nie mają sensu. Bo... Eeee... No chyba mnie za taka blondynkę nie uważasz?

      No to ja już chyba wsio powiedziałam, co mogłam na ten temat...
      • polaa27 Re: Polu 01.11.12, 22:11
        mama-cudownego-misia napisała:

        > a tak już zupełnie na marginesie nie rozumiem, czemu to zdanie do siebie bierze
        > sz. Możesz mi to wyjaśnić?

        Bo jestem matką dziecka niepełnosprawnego. I jakby to zdanie nie było umiejscowione w kontekście, tak samo brzmi. Po prostu przykro. A od Ciebie jako matki wcześniaka, wymagam jednak trochę więcej empatii. Za dużo?
        • mama-cudownego-misia Re: Polu 01.11.12, 23:08
          Polu, ale Ty ode mnie wymagasz nie tylko empatii, a wyłączenia logicznego myślenia. Ok, wyrwane z kontekstu to brzmi strasznie, aż się sama przeraziłam, ze takie coś napisałam. Ale zerknęłam na ten wątek i... no nie wiem, mi się kontekst wydaje jasny:
          1. Ewelina rozpacza nad swoim pechem, bo się sraczka przyplątała.
          2. Werka jej pisze, że ma wyłączyć negatywne myślenie, że wcale nie ma pecha, bo pecha to mają matki dzieci niepełnosprawnych.
          3. Ja pisze Werce, ze to żadne pocieszenie, że ktoś ma gorzej i że jakby jej matka dziecka ciężko upośledzonego napisała, żeby się wzięła w garść, bo tak naprawdę ma szczęście, to wcale by się na dłuższą metę od tego szczęśliwsza nie poczuła.
          4. Werka stwierdza z pewnym zażenowaniem, ze wręcz przeciwnie, jej ta świadomość, ze ktoś ma gorzej i takie porównywanie się pomaga.
          5. Ja pisze dość długi post, którego kawałek zacytowałaś:
          Eeech, no to ja jakiś odmieniec jestem
          Mnie tekst "weź się w garść" nie stawia bynajmniej do pionu, raczej wbija w poczucie winy i przekonanie, ze jestem nic nie warta, gorsza od tego, kto mi się w garść wziąć każe. A jak człowiek już się czuje taki winny i nic nie wart, to mu trudniej coś konstruktywnego ze swoim życiem zrobić. Bo i tak się do niczego nie nadaje, więc po co próbować? Dlatego zawsze miałam tekst "weź się w garść" za jeden z rodzajów toksycznej krytyki, ukrytej pod płaszczykiem troski, która tak naprawdę jest formą ataku.
          No ale to ja, Ty możesz to odbierać zupełnie inaczej przecież Pytanie, jak odbiera takie szturchnięcie Ewelina i czy jej pomoże. Coś mi mówi, że niekoniecznie... Już raczej będzie się wstydziła przyznać, że znowu ma dołek

          Za to uważam, że to "życie słowo w słowo" (bardzo ładne wyrażenie, swoją drogą) z innymi mamami wcześniaków, przy jednoczesnym niedostatku zwykłych relacji ze zwykłymi rodzicami wypaczyło nam trochę optykę. Kurcze, Werka, naprawdę uważasz, ze Ty, matka 2- i 3-kilowych kloców, pięknych, kochanych chłopaków, z których jeden ledwie się pozbierał, a potem na dodatek miał tego guza, a z drugim nie wiadomo co tak naprawdę się działo, jak mu wtedy przedawkowali leki, a teraz ma problemy rozwojowe, masz "problemy żadne w stosunku do tego, co mogło być". No bez jaj! Masz koszmarnego pecha. Macie go we trójkę - Ty, Janek i Aleksander. Los Was kopie nieustannie i do tego w sumie nie ma powodu nabierać dystansu, tłumacząc sobie, że to pikuś w porównaniu z przeżyciami Tolki czy Bijou. Bo to pikuś nie jest, to jest Twój zadek i on zawsze będzie bolał bardziej niż zadek sąsiadki, nawet jeśli ją los skopał dotkliwiej, więc i dołki są niejako uprawnione. Ale to wiesz, bo w dołki wpadasz, jak każdy normalny człowiek.
          I jeszcze na końcu... Kurcze, nie chciałabym radzić sobie jak matka dziecka niepełnosprawnego i do niej się porównywać. Okrutne jest to, co napiszę, ale efekty jej walki bywają mizerne, a to radzenie sobie często niestety przypomina nieporadzenie sobie - bo niby sobie taka matka radzi, ale dziecko i tak niepełnosprawne i nikt nic nie jest w stanie tu zmienić. Czasem muru nie przeskoczysz... Ale znowu: problemy takiej matki są innymi problemami, niż problemy moje czy Eweliny. Inna bajka, inny świat i trudno tak naprawdę cokolwiek konstruktywnego wynieść z porównywania ich.

          Naprawdę jednak nie musimy tego wszystkiego odbierać tak samo Tak czy siak również Ci dziękuję za rozmowę, lubię takie klimaty


          Naprawdę, ale naprawdę uważasz, ze to o Tobie było?
          Albo że coś złego jest w powiedzeniu, że nie chciałabym sobie radzić jak matka dziecka niepełnosprawnego? Znamy się nie od dziś, wiesz, że miałam niepełnosprawnego przyrodniego brata. Kiedyś już o tym pisałam, jak również o tym, że jego niepełnosprawność (nie on! niepełnosprawność, na którą nic się nie dało poradzić) zniszczyła życie jego bliskim, bo zwyczajnie sobie z tym nie poradzili - jedno w poświeceniu, które nie dało efektów, drugie w ucieczce od odpowiedzialności ku nowemu życiu u boku nowej kobiety i nowego dziecka.
          No i w powyższym kontekście, myśląc o nich, napisałam to, co napisałam - o totalnym bezsensie opisanego przez Werkę "terapeutycznego" porównywania się matki zdrowego do matki niepełnosprawnego, że dla matki zdrowego lub względnie zdrowego dziecka branie za przykład radzenia sobie rodzica dziecka niepełnosprawnego to pomysł (no dobra, będę bardziej dosadna, niż w poście do Werki) poroniony, bo bywa, że taki rodzic sobie nie radzi (sama wiesz, ze historia mojego ojca i jego pierwszej żony jest bardzo typowa) albo że właściwie o radzeniu sobie nie ma mowy, bo z czasem (!) jedyną formą takiego poradzenia bywa zaakceptowanie braku perspektyw. Z czego tu matka zdrowego dziecka ma czerpać wzór i pociechę? Jak w ogóle miałaby odnieść doświadczenia matki niepełnosprawnego do swoich własnych??

          Nijak się to nie odnosi do Waszych wysiłków, waszych dzieci i ich sukcesów, przyznasz, prawda?

          Oczywiście jestem w stanie zrozumieć, co dokładnie razi Cię w moim poście. I przykro mi z tego powodu, bo nie taka była moja intencja. Nie wiem, znamy się tyle, że chyba miałam nadzieję, ze jednak nie potraktujesz tego dosłownie, jak ŚJ Biblię, zakładając dodatkowo moją złą wolę i rozszalałą jadowitość smile
          W każdym razie przepraszam, jeśli Cię uraziłam, ale jednocześnie zaznaczam, że zupełnie, ale to zupełnie o czym innym pisałam i że interpretowanie mojego postu jako podważającego sukcesy Tolkowego syna czy Dokawejowej córy to jednak jest gruba nadinterpretacja.
        • zdunia1979 Re: Polu 01.11.12, 23:08
          Aniu zrobiło ci się przykro i rozumiem to doskonale. Bywa,że źle odczytamy intencje rozmówcy. A jeśli chodzi o nasze dzieci to zawsze boli wyjątkowo mocno.
          Bardzo często Aniu zastanawia mnie to właśnie jak ty piszesz do innych (często też do mnie) i nigdy nie zastanawiasz się jak bardzo przykre, bolesne bywają twoje słowa. Piszesz często o innych ludziach (np. bardzo mi bliskich) w sposób taki jakby zupełnie nic nie znaczyli i właściwie to, że o nich się pisze to zupełny przypadek i strata czasu.
          Do czego zmierzam? No właśnie do tego, że jeśli piszesz o empatii to znaczy,że rozumiesz to słowo i pewnie potrafisz taka być. Szkoda tylko, że tak często piszesz w zupełnie innym tonie.
          • ewelajnawrocek Moje drogie.. 02.11.12, 07:27
            a mi ta cała dyskusja nie wygląda na rzeczowe spieranie się, tylko szukanie pretekstu do osobistych wycieczek, nie, nie jestem niczym adwokatem, ale boli mnie to, że tak na siebie naskakujecie zapominając jakie jest pierwotne założenie tego forum. A co jesli jakaś mama, ktora by oczekiwała pomocy, po przeczytaniu uzna, że tu siedzą same jędze, i nie napisze? Bądźmy odpowiedzialni za słowa, mówię to też do siebie oczywiście.
            Co do empatii..i MCM i Polaa27 potrafiły mi nieźle "dosrać", zwł. jak były dyskuje nt refluksu Symeona, że go męczę, bo go piecze gardło, bo ma zapalenie przełyku, a ja go tuczę jak kaczkę etc. Nikt się nie szczypał i nie myslał, co ja czuję..więc prosze, nie bądźcie teraz nagle takie poprawne politycznie. Ja tam jestem taka, że mnie boli każda krytyka, ciężko czasen znosze niektóre posty od was, mówię ogolnie nie o konkretnych osobach, ale dużo mi też pomogłyście i ciężko mi tu nie zaglądać.
            Dyskusja nt tego co czuje matka dziecka niepełnosprawnego a co matka donoszonego bobasa jest co najmniej bezsensowna..bo tu nie chodzi o to jak chore jest dziecko tylko jak się z tym czuje mama. Ja się mogę gorzej czuć psychicznie przy sraczce niż inna mama przy MPD, bo jest innej konstrukcji psychicznej, ma więcej energii, a może wsparcia bliskich..każdy ma prawo do swojej małej rozpaczy, dlaczego ja nie mogę płakać nad kupami, kolkami, katarami? Bo ktoś ma gorzej a ktoś lepiej? Czy będę mogła tu pisać dopiero jak moje dzieci będą śmiertelnie chore? Wtedy uznacie, że no teraz to mam prawo rozpaczać? To chore jest i pokazuje jak mało w coniektórych empatii jest. Jeśli możecie komuś w czymś pomóc, to zróbcie to, jak Was razi jakiś wątek, bo jest dla was zbyt błahy, to nie odpisujcie. Proste. Nigdy nie wiadomo w jakiejś ktoś jest sytuacji osobistej, ile ma na barkach, ile potrafi znieść. Czasem taka sraczka to jest tylko przelanie goryczy..
            ..ale nie o tym chciałam..dajcie dziewczyny spokój, lubię Was i szanuję wszystkie..szkoda, że nie można się spotkac z wszystkimi w realu, zapewne żadna by tak nie skakała drugiej do oczu, a tak na forum, to łatwo rzucać slowami, bo to nic nie kosztuje. A szkoda..
            • mama-cudownego-misia Re: Moje drogie.. 02.11.12, 08:08
              Masz Ewelinko 100% racji. Jak również pełne prawo do rozpaczania nad sraczką, cokolwiek ktoś napisze na ten temat. Wiesz, jak Gosia miała to kilkumiesięczne rozwolnienie, to nabiłam o tym chyba z 10 wątków. No tylko mnie się nikt nie czepiał jakoś, bo bym go skrzyczała. Fajnie, ze Ty też zaczynasz oddawać smile.
              A jak ta sraczka w ogóle? Daj znać, co doktorek dzisiaj zadecydował.

              Tak w ogóle to z Polą się czubimy już lat kilka, i dla mnie te dyskusje zawsze mają kupę uroku. Już taka jestem specyficzna, że je lubię wink
              • ewelajnawrocek Re: Moje drogie.. 02.11.12, 08:30
                odwołałam szczepienie, bo młody jest meeeega zakatarzony, podkaszluje, wiec w sumie jeszcze nie było okazji z nikim skonsultowac tej bakterii, teraz czekam na wizyte domowa do obu w zwiazku z tymi kaszlami, moj Symeon juz prawie głos stracił taka ma chrypę, ale jeszcze histeryzuje wiec dodatkowo głos zdziera, mam mały szpital domowy.
                co do sraczki..to teraz mlody ma chyba zaparcie, do wczoraj się rzuca i chyba nie moze wycisnąć, wrocilam na niemiecka humane i nie wiem czy to było dobre..chyba ostateczne przejde za jakis czas na bebiko albo bebilon, tylko humana słodka i nie wiem czy bedzie chciał to chlac. Wiesz moze ktore mleka są slodkie? Nan i Enfamil odpada bo maja duzo zelaza.
                • ewelajnawrocek a propos szczepienia 02.11.12, 08:31
                  jak długa moze byc przerwa? Bo mialo byc 6-8 tyg od ostatniego, dzis mija 8, ale przelozylam na za tydzien..ma to sens w ogole?
                  • mama-cudownego-misia Re: a propos szczepienia 02.11.12, 08:40
                    U Gosi poślizgi między szczepieniami były po kilka miesięcy, bo np. zgodnie z sugestia pediatry w sezonie zimowym nie szczepiłam w ogóle.

                    Wiesz cooo... Ja bym teraz nie zmieniała dodatkowo mleka, bo i po co? Tylko dodatkowa rewolucja brzuszkowa będzie, a już wiesz, ze to nie mleko winne, tylko bakteria. Małe dzieci źle znoszą zmianę mleka i jak można, to trzeba się trzymać jednego.
                    Ale generalnie hipp jest słodszy w smaku od innych, na oddziale patologii niemowlaka sobie nawet nim kawę zabielałyśmy (a wierz mi, wypróbowałyśmy wszystkich mlek i tylko hipp nie smakował jak kocie rzygi smile ). Po zmianie z NAN na bebilon pepti (wymuszonej złą tolerancją laktozy i mocno odchorowanej zresztą - Gosia miała wtedy miesiąc więcej, niż Twój młodszak) musiałam przez pewien czas dosładzać to pepti glukozą, tak na czubek łyżeczki, bo to znacznie słodsze od cukru. Pediatra mówił, że często tak trzeba robić przy zmianie mleka...

                    Daj znać, co pediatra powiedział.
                    • ewelajnawrocek Re: a propos szczepienia 02.11.12, 08:45
                      Byłam juz na Hippie ( na czym to ja już nie byłam..), ale mleko nastepne ma u nich, jak i u Humany, skrobię i jest bardzo gęste i wlasnie dlatego musze zrezygnowac na rzecz takich, ktore jej nie maja w melku nastepnym, po po pierwsze skrobia bardzo syci i dziecko mniej zjada, a moj jakis łakomczuch nie jest, po drugie ciezko taką gęstwine jeszcze zagęszczac kaszką, a kaszka to dodatkowe kalorie jednak, po trzecie skrobia moze wywolywac bardzo luźne kupy..niestety nie przyjrzalam sie wczesniej tym mlekom 2 i teraz muszę kombinowac.
                      • mama-cudownego-misia Re: a propos szczepienia 02.11.12, 08:47
                        Wiesz, podobno enfamil to mercedes wśród mlek. Ale to dotyczyło 1-ki...
                        Tak w ogóle to czemu już na 2-ce jesteś? Nie za wcześnie? On ma 3 miesiące?
                        • ewelajnawrocek Re: a propos szczepienia 02.11.12, 08:54
                          Bylismy na enfamilu, ale on powoduje zaparcia, bo ma duzo żelaza..poza tym trochę drogi, a ja juz nie wierze w te wszystkie lcpufy i inne dodatki..
                          nie, nie jestem na dwojce, ale mysle juz na przyszłosc, zeby za 2 mce znow nie zmieniac.
                          a co do tego, co powie pediatra, to pewnie nic, pewnie nawet z nim nie bede gadała o tych bakteriach, bo ze smutkiem stwierdzam, ze na wizyty domowe z luxmedu wysyłaja totalnych żóltodziobów, ostatnio pan sie zdziwil, ze istnieje mleko Hipp Comfort, wmawial mi, ze moje dziecię ma 10000% procent wirusa a nie bakterię i ze kał na rota badają tylko w szpitalu..ee szkoda gadac..dał mi za to skierowanie do chirurga na moją sugestię że Leoś ma bardzo małego siusiaka i mu nie rosniesmile napisał na skierowaniu: możliwa wada anatomiczna prącia (LOL)
                          • mama-cudownego-misia Re: a propos szczepienia 02.11.12, 09:04
                            A na te wizyty to w ogóle pediatrzy jeżdżą?
                            Wiesz, może jednak pogadaj, bo jakby trzeba było antybiotyk na to zaziębienie, to można by przy okazji tak dobrać, żeby pasażera na gapę ubić...

                            Ja tam akurat w lcpufy i inne dodatki wierzę smile Ale skoro enfamil odpada, to NAN też, bo ma podobną ilość żelaza. Ja bym w takim razie wybrała mleko, które ma dużą ofertę produktów dodatkowych typu jogurciki, kaszki od razu z mlekiem w składzie, słoiczki mleczne itd., bo to wygoda jest. A z takich to chyba hipp i bebiko głównie...
                            Ale nie zmieniałabym teraz, tylko za 2 miesiące. Bo naprawdę tylko dziecku dołożysz w momencie, kiedy ono ma problemy z brzuchem.
                            • ewelajnawrocek Re: a propos szczepienia 02.11.12, 09:08
                              albo pediatrzy albo z medycyny rodzinnej..a na antybiotyk sie nie zgodzę absolutnie, nie do kataru i kaszlu, wątpię zeby mieli zapalenie płuc, a tylko wtedy bym dopusciła mysl o antybiotyku, choc pewnie bedzie chciał mi wcisnąć i będzie foch, ale ja już sie nie dam zastraszyc, juz dwa razy dałam Symeonowi antybol bez sensu i mi chorował poł roku po tym.
                              • mama-cudownego-misia Re: a propos szczepienia 02.11.12, 09:13
                                Eee... Ja bym się tak nie broniła. Czasem zapisują bez sensu, ale to małe dziecko jest, osłabione problemami brzuszkowymi, trochę to już trwa, a nawet głupie zapalenie krtani się może źle skończyć... Tzn. właściwie to się tak broniłam przy Gosi, wyprowadzałam ja z chorób przedszkolnych bez antybiotyku, ale w końcu była już tak osłabiona, ze trzeba było wziąć. I przestała chorować smile
                                Dodatkowo ubicie gada z brzucha też miałoby swoje dobre strony...
                                • ewelajnawrocek Re: a propos szczepienia 02.11.12, 09:15
                                  Zobacze co wyjdzie osłuchowo, a gada skonsultuję z moją pediatra next week, na razie nic sie złego nie dzieje
                                  • mama-cudownego-misia Re: a propos szczepienia 02.11.12, 09:19
                                    Jak nic się nie dzieje, to i leczyć pewnie nie trzeba smile
              • phere_nike Re: Moje drogie.. 02.11.12, 08:39
                MCM,
                "Tak w ogóle to z Polą się czubimy już lat kilka, i dla mnie te dyskusje zawsze mają kupę uroku. Już taka jestem specyficzna, że je lubie"
                Jak mam byc szczera to bardziej tu widac kupe niz urok.
                Uzywanie forum publicznego, powaznego w swej tematyce z założenia, do rozgrywek prywatnych bo one taki "pełne uroku i je lubię" uwazam za zenujace. I chocbys nie wiem jaka wiedza dysponowała, ile dobrych rad udzieliła, to nie jest to miejsce do prowadzenia bzdurnych dyskusji o niczym tak naprawdę.
                Dziewczyny, nawołuję jeszcze raz do zachowania świadomosci gdzie jestescie i po co tu wchodzą ludzie. Bo na pewno nie po to zeby czytac powyzsza dyskusję.
                • mama-cudownego-misia Re: Moje drogie.. 02.11.12, 08:46
                  No i pewnie nie czytają, bo co ich to obchodzi. Ludzie tu wchodzą po konkretne rady. Skoro jednak mnie wywołałaś, to pragnę zauważyć, że:
                  - to nie jest pyskówka,
                  - nie ja ją zaczęłam, a zostałam niejako pociągnięta za język i trudno, żebym nie odpowiadała
                  - abstrahując od motywów Poli dyskusja jest jak najbardziej na temat - niepełnosprawność, stosunek do niej, jej poziom, jak również to, jak mamy zdrowych powinny się zachowywać w stosunku do mam niepełnosprawnych to jest coś, z czym się każda wcześniacza mama mierzy od czasu do czasu.
                  • mamusiahanuni Re: Moje drogie.. 02.11.12, 11:03
                    Żenujące jest to, jak bardzo rozsierdziłyście się na MCM. Dajcie spokój dziewczęta, bo to się śmieszne zaczyna robić... każda czasem tutaj dostaje psztyczka w nos. Daję sobie dwie ręce uciąć, że MCM nie miała złych intencji, i dajcie spokój.

                    Zmieniając temat na przyjemniejszy: A moja Hania waży 9 kilogramów smile smile smile i zaparć nie ma smile tak się chciałam pochwalić, bo to szczęście dla mnie....
                    Pozdrawiam.
                    • mama-cudownego-misia :-) 02.11.12, 11:31
                      > Zmieniając temat na przyjemniejszy: A moja Hania waży 9 kilogramów smile smile smile i
                      > zaparć nie ma smile tak się chciałam pochwalić, bo to szczęście dla mnie....
                      Super wieści! A pomyślałabyś przed ciążą, jakim szczęściem może być kupa? smile
                      Ja mam w rodzinie taką kobitę, co potrafiła po 40 minut o kupie swojego dziecka nawijać, rozważając np.wpływ diety na kolor, zapach i konsystencję. Nienawidziłam jej wizyt, bo w ogóle nie dało się zmienić tematu na bardziej apetyczny. A teraz ją już tak jakby bardziej rozumiem... tongue_out
Inne wątki na temat:
Pełna wersja