little.d
05.11.12, 18:21
Gleboko wierzylam ze jesien minie bez chorob, ze maly juz wyczerpal limit na ten rok. oczywiscie baardzo sie mylilam.
maly od pewnego czasu kaszlal. lekarz w poz mowil ze to krztuszenie soe slina. ok. zaakceptowalam. 2 tyg temu zaczal kaszlec mocniej. mialam wezwac pediatre do domu ale akurat mielismy miec kontrole na atologii noworodka to wierzylam ze jak cos to znajda cos. wspomnialam o kaszlu, pani osluchala i spojrzala w gardlo. czysto. powiedziala ze kaszel jest od suchego powietrza albo z racji nadchodzaxych zebow. bardzo sie tym uspokoilam bo ja w sumie tez od tego powoetrza kaszlalam. reczniki i nawilzacz niewielw pomogly. Nie mial kompetnie podwyzszonej temleratury, nie mial kataru, nie arudzil. tylko ten kaszel. w weekend kaszlal juz nieco inaczej - mieszanka kaszlu suchego z mokrym. w koncu dzis zawolalam prywatna pediatre a ona od razu powiedziala ze zapalenie pluc. nosz kurde szlag mnie trafil. maly pewnie juz od kilku dni chorowal a ja myslalam ze to od powietrza... nie moge sobie tego wybaczyc.
no i mamy przepisany zinnat. do tego inhalacje z soli fizjologicznej i dicoflor.
popedzilam do apteki kupilam ponoc dobry nebulizator - phillips PRO i zaczynam kuracje.
sama w dziecinstwie przechodzilam kilka razy zapalwnie pluc i zawsze to bagatelizowalam a moja mama panikowala. teraz moja kolej na panike, rzecz w tym ze kompletnie nie wiem jakie moga byc konsekwencje zapalenia pluc... jakie?