Witajcie drogie mamy wcześniaczków,
Moi chłopcy przyszli na świat 23 stycznia 2014, w 33tc+1.
Gabriel - 2570g, 49 cm, 8 pkt
Samuel - 2450g, 47 cm, 8 pkt
Nie mają większych problemów ze zdrowiem, oddychają sami, mieli fototerapię, teraz jeszcze Samuelwk jest naświetlany, jelitka już ładnie pracują... tylko Ci moi chłopcy nie chcą jeść
Od początku karmieni są moim mlekiem (z pominięciem kilkunastu godzin kiedy dopadł mnie kryzys laktacyjny ), od 5 dni przystawiam ich na zmianę do piersi. A tak pielęgniarki karmią je z butli moin mlekiem. Dodatkowo wspomagani są dożylnie - dostają białko, tłuszcze od 2 dni mają odstawione.
I teraz tak - te moje chłopaki na dzień dzisiejszy zjadają 16-18 ml mleka. Wszyscy mówią że to strasznie mało, że powinni jeść ze 30. W dodatku strasznie slabo ssą więc to mleko jest im w zasadzie wlewane do vuziek na siłę, byle tylko połknęli. Jak dostawiam ich do piersi to też bardziej połykają to co im nakapie, a potem pielegniarki dopychają ich butlą. Tylko to nie jest tak, że nie umieją ssać. Bo na poczatku karmienia trochę ciągną, do piersi też zdarza się im dossać i chwilkę pociągnąć. Ale to wszystko mało. W szpitalu trzyma nas jedynie to ich karmienie...
powiedzcie dziewczyny, jak to było u Was? Kiedy Wasze dzieciaki ruszyły z jedzeniem? Są jakieś sposoby na pobudzenie/ wzmocnienie odruchu ssania? Boję się że to "wtłaczanie" mleka do buziek jeszcze bardziej ich rozleniwi. A ja bardzo chciałabym karmić ich piersią.
I jeszcze jedno pytanie - kiedy Wasze dzieci zaczęły się same upominać o jedzenie? Moich trzeba budzić, a i tak po chwili zasypiają...