Dodaj do ulubionych

Kacperek 27 tc + 5dni

03.12.04, 15:01
Tak zbieram w sobie odwagę by w końcu napisać conieco synku. Może pomoże to
innym wcześniaczkowym mamom (oby było ich jak najmniej!) uporać się choć
troszkę ze strachem, brakiem cierpliwości..ze wszystkimi tymi uczuciami które
targają rodziców najmniejszych z najmniejszych.
Nie będę opisywać samego porodu i jak do tego doszło bo to w tym wątku nie
jest istotne. Z powodu zakażenia wewnątrzmacicznego poprzec cc urodziłam (a
właściwie wyrwano mi z brzusia) ślicznego synka w trakcie 28 tc. To było 10
września 2004 czyli prawie trzy miesiące temu. Synka zobaczyłam dopiero na
drugi dzień, w dniu porodu nie byłam w stanie doczłapać na intensywną. Był
taki malusi..ważył jedynie 980 gram, dł 36cm. Aż nie wiem o czym pisać.
Dobrze że to już minęło, ale to był okropny czas oczekiwania, na dalsze cuda.
Naszym cudem nr jeden jest właśnie Kacperek. Jego stan po urodzeniu był
całkiem niezły dostał 8 a potem 10 pkt Apgar, oddychał sam ( miałam kurację
sterydową betamethazonem) zaraz po urodzeniu ale po jakimś czasie podłączono
go do n-CPAP-u, w trzciej dobie życia ze wzgl na jego stan podłączono
respirator. Miał go do 16 doby życia ze względu na zapalenie płuc. Potem do
42 doby życia był znowu na CPAP-ie, a do 42 doby życia wspomagano go tlenem w
inkubatorze.
Problemy zaczęły narastać jeden po drugim. Przez około tydzień był żywiony
wyłącznie dożylnie, potem próby z moim pokarmem po 1 mililitrze, doszedł do
około 20, a potem znowu problemy z wzdetym brzuszkiem, przerwa w żywieniu
sądą a potem sztuczne jedzonko znowu od małych porcji. Miał początkowo
zielone zalegania w żołądku, problemy o charakterze martwiczego zapalenia
jelit. W pierwszych dobach życia zaobserwowano krwawienia do komór mózgu.
początkowo I i II stopień, póżniej III. A całkiem niedawno na konsultacji
prywatnej u neurochirurga dowiedziałam się że były nawet IV stopnia, co ten
lekarz stwierdził już po przeczytaniu wypisu a potem na usg kontrolnym. Co za
tym idzie przyplatało się nieszczesne wodogłowie już po wchłonieciu się
skrzepów. Trzykrotnie miał robioną punkcję komór mózgu w celu odciągnięcia i
pobrania do badania pynu rdzeniowo-mózgowego. Po ostatniej punkcji
zaobserwowano spadek ciśnienia płynu wewnątrz komór. I to jest nasza iskierka
nadziei.
Miał niedokrwistość wcześniaków i trzykrotnie wykonywaną uzupełniającą
transfuzję krwi.
Nie opisuje tego chronologicznie miesiąc po miesiącu, tydzien po tygodniu, bo
tak dokładnie tego już nie pamietam i dobrze.
W drugim miesiącu życia Kacperek z intensywnej powedrował na septyk. Tam
powoli uwolnił się najpierw od żywienia dożylnego, a potem przeszedł już
wyłącznie na mleczko mamusi. Z czasem nauczył się ładnie jeść z butli, zdolny
chłopaczek.
Ciągle jednak wisiała nad nim wizja operacji główki (zabiegu) w celu
założenia zastawki odprowaadzającej gromadzący się płyn w komorach mózgu.
Gdy osiągnął wagę około 1800 gram zamieszkał w łóżeczku. Zaraz potem
zaproszono mnie na oddział by pobyć z maluszkiem zanim wywędruje na chirurgię
dziecięcą. Uczyliśmy się jeść z piersi i duma mnie rozpierała bo synek okazał
się bardzo pojętnym uczniem, już pierwszego dnia ssał całkiem nieźle. Bylismy
tal razem 4 dni i wypisano nas z wagą 1980 gram na chirurgię. I tam
otrzymaliśmy miłą niespodziankę. Po badaniach jeszcze tego samego dnia
wypisano nas do domu. Stwierdzono, że nie ma konieczności zakładania zastawki
gdyż wodogłowie jest nieaktywne. Jesteśmy pod kontrolą chirurgów, codziennie
mierzę obwód główki by w razie czego szybko interweniować ( pędem na
chirurgię). A poza tym z własnej inicjatywy jesteśmy też pod kontrolą
neurochirurga dziecięcego z Poznania (prywatnie) bo w Zielonej Górze takiego
nie ma.
Obserwuj wątek
    • monia23 Pobyt w domku. 03.12.04, 15:18
      I tak sobie już mieszkamy ze sobą od ponad trzech tygodni. Nadal mamy stracha.
      Najbardziej się chyba stresuje codziennie mierząc synkowi główkę, na szczeście
      rośnie sobie powoli (niektórzy lekarze twierdzą że i tak zbyt szybko...sad ) po
      milimetrze na dobę. Oczywiście zaczęliśmy pielgrzymki po różnych specjalistach,
      kontrole itp. Okulistycznie dzięki bogu dobrze, 08.12 mamy kontrolę i jeśli
      siatkówka będzie już całkiem ukrwiona (to będzie czas porodu czyli pełny wiek
      ciążowy Kacperka) to już nie będziemy musieli biegać na te kontrole. Uszka po
      badaniu w szpitalu w normie a kontrola w styczniu. Z moich obserwacji jest z
      nimi oki, bo misiu reaguje nawet gdy śpiewam mu kołysanki szeptem. Ale i tak
      obawy pozostają. Płucka chyba też ok. Jeszcze w szpitalu powiedziano mi że
      zmiany w nich są minimalne i nawet jeśli dysplazja oskrzelowo-płucna miałaby
      wystąpić to bardzo delikatna i szybko by minęła. Co do główki to po kolejnych
      kontrolnych usg bez zmian na gorsze. Pediatra Kacperka z ośrodka powiedziała,
      że gabartowo główka Kacperka jest normalna i gdybym jej nie powoedziała że ma
      wodogłowie pokrwotoczne to by się nie domyśliła, podniosła mnie tym trochę na
      duchu.
      A tak już nie medycznie to synek idzie jak burza, a przynajmniej tak mi się
      wydaje. Był ważony 01.12 i waży już 3 kilo. Czyli cycuś mu służy, ciągnie go
      zawzięcie czasem oderwać się od niego nie mogę. Zauważyłam nawet że krzywi się
      ma butelkę, czasem ściągałm mleko by sprawdzić ile zjada ale ostatnim razem
      wydziwiał z tym smokiem to zrezygnowałam. Nie ma to jak cycuś u mamusi. Zresztą
      po tym jak go zważono przestałam się obawiać że za mało je. Pulpecik nam
      rośnie. Ciekawski sie zaczyna robić. Zaczyna się już coraz dłużej przypatrywać
      twarzom, mojej, taty czy babci.
      • tiya Moniu... 03.12.04, 23:08
        ...jak się cieszę, że się odezwałaś... Tyle razy myslalam, co u Was. No i już wiem. Dzielny chłopak smile))
      • mlagodna Uch - mój Grześ dzisiaj 3 tygodnie kończy :) 04.12.04, 01:27
        Grześ urodził się w 28 Hbd z bardzo podobnymi parametrami jak u Kacperka -
        ważył 990g i mierzył 34 cm. Narazie mamy za sobą żółtaczkę fizjologiczną w 3-5
        dobie i właśnie kończymy zapalenie płuc. Anemia też jest i co za tym, pierwsza
        transfuzja, która już zasadniczo została "zjedzona" przez Juniora. Oddechowo,
        powiem Ci że też bardzo podobnie. Tydzień temu przeszedł na respirator -
        oddychał samodzielnie, ale od dzisiaj już jest na CPAPie. Mam nadzieję że
        szybko wróci do formy. Też chciałabym żeby znowu zaczął jeść mleczko mamusi.
        Zaczynaliśmy od 4 doby strzykawką po 0,5ml, potem była sonda po 5-6 ml, dopóki
        nie złapał tego zapalenia płuc. Teraz tylko dożylnie jest odżywiany, więc
        wszystko co mogę mu dać wylewam do zlewu sad
        Będąc po cc tydzień z nim w szpitalu (jestem z Rzeszowa i w Miejskim wcześniaki
        leżą od początku razem z mamą na septyku - bez względu na stan obojga)
        nauczyłam się już do których lekarzy należy chodzić - który powie mi najwięcej,
        który zdołuje i doprowadzi mnie do płaczu, który powie mi dwa zdania na
        odpier...Forum dało mi dużo, bo nauczyłam się pytać o różne rzeczy, bo lekarz
        ewentualnie odpowie mi na pytanie - sam od siebie, oprócz hasła "stan ciężki -
        trzeba czekać" - niewiele powie. Opowiedz, jakich miałaś lekarzy? Nie wiem czy
        o wszystko się pytam i co jeszcze powinnam wiedzieć. Wagi narazie mi nie mówią
        bo mówią że ważniejsze są rzeczy. Jakie leki dostaje też mi nie chcą powiedzieć.
        Kiedy miał robione pierwsze USG główki? Czy masz dostęp do wyników badań i
        raportów dobowych pielęgniarek? Bo mnie raz przyłapały jak sobie je oglądam i
        schowane są teraz w szufladzie - szkoda bo w każdej godzinie mogłam sobie
        przeczytać o jego stanie sad
        Tyle jeszcze przede mną... Jakieś rady??
        • hanti Re: Uch - mój Grześ dzisiaj 3 tygodnie kończy :) 04.12.04, 08:50
          Mlagodna, Ty masz prawo do wszystkich informacji na temat swojego dziecka.
          Jakiekolwiek pytanie zadasz lekarzowi on ma OBOWIĄZEK odpowiedzieć Ci na nie.
          Zatajanie jakichkolwiek danych na temat Twojego dziecka jest bezprawne. Masz
          prawo do wiadomości na temat wagi i terapi lekowej swojego dziecka.
          Pozdrawiam i życzę dożu zdrówka
          Ania
        • tiya Re: Uch - mój Grześ dzisiaj 3 tygodnie kończy :) 04.12.04, 11:37
          Napisałam posta, ale coś mi się porobiłosad. No więc od początku...
          Nkt nie może zatajać przed Tobą informacji o stanie dziecka! To Twoje podstawowe prawo. Mają obowiązek Cię informować! Nie prosisz przecież o czterogodzinny wykład z neonatologii, ale o podstawowe dane. Drąż, walcz, do skutku.
          Moje dziecko ma za soba dwa szpitale. W pierwszym spędziłysmy 3 tyg, i byłam obecna przy wizytach, zabiegach, badaniach. Zawsze wiercilam lekarzom dziurę w brzuchu, może moje pytania byly naiwne, ale miałam to w głębokim poważaniu. Jeśli nie mieli dużo czasu przy obchodzie, szłam do gabinetu, rozsiadałam się nieproszona i wychodziłam jak zaspokoiłam ciekawość. Zreszta pokazywali mi dokumentację, na której po przeczytaniu składalam podpisy, że zostałam o czymś poinformowana. Podobno tak trzeba.
          W drugim szpitalu (oiom)raporty czytałam nawet przy ordynatorze,który nie powiedział złego słowa, a nawet tłumaczył, jeśli o coś zapytałam.
          Wszystko zależy chyba od dobrej woli lekarza, nie zmienia to faktu, że POWINNI Cię informować.
          Napisałaś, że leżalaś razem z synkiem. Byliście razem w pokoju? Jak wspominasz ten okres? Pytam, bo ja po trzech tyg z inkubatorem i wyjacym sprzętem niemal potrzebowałam pomocy psychiatry...
          Pozdrawiam serdecznie, synkowi życzę dużo zdrówka, a Tobie cierpliwości smile.
          • mlagodna :) odgłosy alarmów znam na pamięć 07.12.04, 15:23
            W nocy gdy mnie budziły alarmy z sali z naprzeciwka - od mojego synka -
            zrywałam się na równe nogi i liczyłam sekundy - w jakim tempie pielęgniarki
            zareagują i przestanie piszczeć: pompa infuzyjna, spadek saturacji, CPAP, czy
            coś jeszcze... Szóstego dnia przyszła do mnie mama i normalnie się rozkleiłam.
            Wyryczałam się porządnie mamie do rękawa, poprawiłam u męża i na chwilke
            pomogło. Rano dnia siódmego stwierdziłam że już nie wytrzymam i nareszcie
            wyszłam - na co namawiała mnie położna i lekarze od kilku dni. Dwie godziny w
            domowym łóżeczku w objęciach mego lubego i już moja psychika wróciła do normy -
            resztki chandry poporodowej minęły po kilku dniach. Do sytuacji ciągłej
            niepewności już się przyzwyczaiłam.
            PS. Małym opiekuje się 6 lekarek - teraz chodze do tych które bez problemu mi
            wyjaśnią co i jak nie owijając w bawełnę; mniej -więcej.
            Dzięki za wsparcie, pozdrowionka
        • mamaigora1 Re: Uch - mój Grześ dzisiaj 3 tygodnie kończy :) 06.12.04, 07:33
          Mlagodna,
          masz prawo pytac, a lekarz ma obowiązek odpowiedzieć - jak wszyscy wiemy róznie
          z tym bywa...
          Mój maluch leżał w Poznaniu i na OIOM nie było problemu z przeglądaniem
          codziennym diokumentacji lekarskiej i pielęgniarksiej, ale jak przeniesiono nas
          na oddział dla rekonwalescentów to problem sie pojawił z dokumentacja lekarską,
          ale ja nie dałam za wygrana i zawsze szłam do pielęgniarki albo lekarza , że
          chcę zobaczyc dokumenty i mi je po prostu udostepniano - wiele Mam po prostu
          rezygnowało z prostego zapytania lekarza o wgląd do papierków, ale mysle, że
          niesłusznie...
          Trzymamy kciuki
      • hanti Re: Pobyt w domku. 04.12.04, 08:51
        Monia,dużo, dużo zdrówka dla Kacperka smile))
    • monia23 Kontynuacja.. 04.12.04, 22:35
      Dzięki dziewczynki za odzew :o). Mlagodna: pytaj lekarzy o wszystko!! Ja
      marudziłam im codziennie, potrafiłam pytać w kółko o to samo po parę razy aż w
      końcu coś do mnie dotarło bądź to wreszcie zrozumiałam. Nie wszyscy byli tacy
      chetni do rozmów i wyjaśniania. A raporty dzienne czytałam i nikt mi spod oczu
      ich nie zabierał. Wogóle starałam się nawet pielęgniarki o wszystko wypytywać,
      co mogły to mi mówiły, oczywiście nie wszystkie.
      A co u Kacperka? Teraz to już chyba bardziej na bierząco moge pisać. (aha nie
      zwracajcie uwagi na błędy..to nie jest moja mocna strona) Teraz śpi i sobie
      pomrukuje. W nocy gdy zrobi się głodny to nie płacze od razu tylko postękuje,
      pokwękuje i wtedy się budzę. I dopiero gdy go przewijam to zaczyna się
      rozbudzać na dobre i niecierpliwić. Ale też nie płacze jakoś rozdzierająco.
      Parę razy da tylko znać by mama się pospieszyła. A potem to już błogie wtulanie
      się w cyca i tarmoszenie go ile wlezie. I tak to pulpecik się robi. W jego
      policzki to już chyba nic się nie zmieści..
    • ania.silenter_exunruzanka Moniu:) 04.12.04, 23:20
      Mimo, iż do tej pory się nie odzywałam uważnie czytam Twoje posty, cieszę się,
      że Kacperek czuje się coraz lepiej (trzymamy kciuki - Oleńka i jawink). Jeżeli
      masz jakieś pytania, a mogę (możemy) Ci pomóc to pisz...To forum właśnie temu
      służysmile.
      pozdrawiam
    • mamaigora1 Re: Kacperek 27 tc + 5dni 06.12.04, 07:35
      Oj jak sobie przypomne te dni po powrocie ze szpitala - ciagły strach, czy damy
      rade zauwazyc wszystkie niepokojące sygnały - ale to mija i pozostaje juz sama
      radośc z bycia z Maluchem...
    • monia23 Re: Kacperek 27 tc + 5dni 07.12.04, 18:10
      Ojoj, ciężko mi idzie to pisanie...ale Kacperek pochłania mój czas doszczętnie
      (głównie ciągnieciem cyca...), a jak nie to piorę pieluchy lub odsypiam nocne
      charce synka. Jutro kontrola u okulisty, oby już ostatnie takie nniefajne
      badanie...Po jutrze ośrodek rechabilitacji, zobaczymy co nam powiedzą. Wtedy
      coś napiszę a teraz już musze lecieć bo zaraz myju myju karmionko i lulu. To do
      następnego napisanka. Uściski forumowiczki i dzieciaczki!! Papap. mama Kacperka
    • monia23 Kacpik rządzi ;o) 17.12.04, 18:20
      Ojoj..Brak czasu to teraz niemalże moje motto. Misiu wciąga mnie ile wlezie i
      rośnie fajniutko. Ma już 3700 gram i 53 cm długości. Byliśmy sobie dziś u
      kardiologa bo pojawiły się jakieś szmery w serduszku ale usg pokazało że to
      mieści się w normie i czas to załatwi. Podobno jak na taką wagę urodzeniową to
      jest ok bo i donoszone noworodki z takim czymś się rodzą a potem to mija. A
      poza tym to się werandowaliśmy ostatno i jutro jeśli będzie fajna pogoda mam
      zamiar wyruszyć z Kacperkiem na jego pierwszy spacer czterokólkowcem jego. Wiem
      e dugo y tzm cyekaam ale wolaam spokojnie dotrwa sobie do jego wieku
      narodzeniowego i normalniejszej wagi. c.d.n.
    • monia23 Ojjoj... ;o) 26.01.05, 23:50
      Hym kronikarzem to ja nie zostanę nigdy..zapuściłam się w pisaniu i teraz się
      nazbierało. Nie mam kiedy się do tego zabrać to robię teraz, w moich cudnych
      godzinach snu...bu. Kacper wyrósł nie wiem kiedy. Gdy był ważony jakoś 11.01.
      czyli dzień po swoim skończonym 4 m-cu życia (pierwszym korygowanym) ważył
      ładnych pięć kilo. Teraz to pewnie waży już 6, jeśli przybiera oczywiście tak
      jak do tej pory. Tak w skrócie od strony medycznej: z okulistą zakończyliśmy
      pielgrzymki, z oczkami jest oki. Słuch: byliśmy jedną dobę w szpitalu na
      badaniu BERA i też jest oki. Bioderka: po badaniu Usg stwierdzono że cch
      dysplazji nie ma ale profilaktycznie mamy się pieluchować jeszcze trzy m-ce i
      kontrola. Były jakieś zgrzyty z kupką...strasznie zielono-czarna i hym
      nieładnie pachnąca, ale to przez preparat żelaza jaki Kacpik wcina. Byliśmy w
      tym tyg w ośrodku rehabilitacji i tak se...Niby ma zbyt małe napiecie mięśni
      szyi...Mamy ćwiczyć dalej jakieś wygibusy z przewracaniem Kacperka na boki i
      utrzymywaniem go w lini prostej (nosek pępek siusiak). Nie wiem do końca po co
      bo niby ruchowo z rączkami i nóżkami jest w porządku...(tylko jak sie denerwuje
      to zaciska piastki i się wygina do tyłu, ale na mój gust to i dzieci urodzone o
      czasie w nerwach się pewnie wyginają jak tylko mogą, chociaż się nie znam...)
      No i jakoś opornie nam idą te ćwiczenia. Ale profilaktycznie czy jak tam trochę
      ćwiczę by potem nie było że coś zaniedbałam. Chociaż aż tyle razy dziennie co
      zalecono to się nie katujemy..i tak by się nie dało. Bo niby kiedy znaleźć na
      to czas i powiedzieć dziecku że zje za 15 minut aż skończymy ćwiczenia, i ma
      się nie denerwować i nie płakać...hehe sama niech sobie spróbuje. Aż w końcu
      doszłam do sprawy już niefajnej...Byliśmy na kontroli u chirurga w zielonej i
      nawymyślał cos mocno....nie chce mi się już opisywać dokładnie ale tylko
      badając główkę (bez usg) stwierdził że chyba trzeba będzie zrobić zastawke ale
      poczeka jeszcze miesiąc wtedy zrobi tomografię bo dokładniejsza i zadecyduje
      (??????) i może to będzie inny zabieg jaki wykonują tylko w W-wie i Łodzi..???
      Pytałam się co jak i dlaczego ale i tak wyszłam tak samo glupia jak weszłam. I
      w piątek jedziemy do Poznania do tego pana neurochirurga dziecięcego u którego
      już byliśmy i jeśli nawet trzeba coś robić to tylko w Poznaniu bo tu sie w
      życiu nie zgodzę. I trochę nas to zdołowało, chociaz ja wyjątkowo się jakoś
      trzymam.

      A poza tymi medycznymi...kacper to mały łobuziaczek kochany!! Apetyt rośnie mu
      jak nie wiem co. Chodzimy sobie na spacerki, bawimy się coraz częściej i
      fajniej. Uwielbia zawieszonego do glinianego dzwoneczka swojego szklanego
      Aniołka (dostał od nas na 1. m-c) ja w niego dmucham on się buja i dzwoneczek
      bebni a Kacper tak może się wpatrywac i słuchać ..oj dlugo. Poza tym to zdarza
      mu się przesypiać nawet 6 godzin w nocy. Ale zasypia późno...Właśnie teraz moi
      mężczyźni już śpią. Mąż padł pierwszy..na dobranoc tylko mi powiedział "skąd ty
      na to bierzesz siły" i zasnął. A ja sobie wojowałam z brykającym Kacperkiem jak
      codzień. A on sprawiał wrazęnie ciągle głodnego ( nieważne że prawie ciągle
      jadł poza wymusznymi przeze mnie przerwami na odbijanie by się nie
      przeładował...). Wkurzał sie jak zawsze bo to pora kupki..Robi dość regularnie
      dwa razy dziennie, po drugim (trzecim..) śniadaniu i przed snem. Wtedy musi się
      uspokajać ssaniem i wierzga nogami ile sił w mięśniach. A potem jak już jest po
      wszystkim ( wiadomo do tego celu najlepiej nadają się mamusine kolana) to
      spokój jakby wogóle dziecka nie było. No może nie jest aż tak dramatycznie ale
      cos koło tego. A potem wreszcie powoli zasypia koło 23 24 w nocy. A ja sprzątam
      pobojowisko po jedzonku itd itp. Zaczęłam już mu podawać soczek jabłkowy,
      powoli wprowadzam NAN 2 (mieszam z 1 lub tylko 2) i wieczorne mleczko
      zagęszczam kleikiem. Chłoptaś wciąga czasem jak odkurzacz. :o)
    • monia23 cd 27.01.05, 00:13
      Rozpisuję na dwa bo takiego tasiemca to się nudno może czytać. Cóż poza tym.
      Piersią karmię już tylko w nocy ( budzi się raz a potem już bladym świtem, a
      około 8 9 rano już NAN) a w ciągu dnia ściągam conajmniej dwa razy. Nie chcę
      pozbawiać misia całkiem swojego mleczka ale musiałam przyzwyczaić do butli i
      modyfikowanego bo 14.02 wracam już do pracy. A że pracuję zmianowo 12 godzin to
      byłoby mi trudno dawać radę karmiś tylko piersią. Szkoda mi trochę bo to takie
      słodkie jak maluszek tak się we mnie wtula, łapkami łapie cycusia i ciągnie na
      śpiąco...och..teraz mamy te chwile tylko w nocy bo w dzień woli butlę. Chyba że
      w wyjątkowych podbramkowych sytuacjach to pociągnie i cyca ale się na pewno do
      końca nie najada. Wogóle to Kacpik jest szalenie uroczym dzieciaczkiem, nie
      muszę chyba opisywać same mamy wiecie, w końcu dla Was dzieciaczki to też oczka
      w głowie. Grucha sobie słodko, pokrzykuje, uśmiecha się, zaciekawia
      grzechotkami, rozgląda na wszystkie strony noszony na rękach ( wierci się
      okropnie..) I cwany jest czasem niesamowicie. I odkrył swoje łapki które pcha
      sobie do buzi i namiętnie ssie. Skapitulowałam jakiś czas temu i kupiłam smoka
      do buzi by czasem w chwilach podbramkowych załagodzić czekanie na
      jedzonko...działa tylko czasem. Jakoś nie poczuł specjalnie miłości do tego
      smoczusia. Muszę chyba kupić inny profil czyli Aventu tak jak butle i soki
      butlowe może będzie mu się lepiej ssało niż taka nowość jak NUK. W końcu lepiej
      jak będzie ssał smoczusia niż własne łapeczki. Chociaz on i tak jż sie wnich
      powli coraz bardziej rozkochuje...czasem w nocy nawet myli je z cycusiem.
      wydaje mi się że już conieco nadrobiłam zaległości. Pewnie i tak nie napisałam
      tego wszystkiego co chciałam ale już mi sie oczka kleją. NIe wiem kiedy znowu
      coś nastukam...tym bardziej że wróciłam też na swoje zaoczne studowanie i mam
      smestr do nadrobienia. Ups kiepściutko z czasem. A Kacper wymaga go w ciągu
      dnia coraz więcej. Chyba przestanę sypiać......akurat. To ja już kończę.
      Dobranockowe uściski. Taka to akurat pora. I uściski dla wszystkich kochanych
      forumowych dzieciaczków mamuś i tatusiów!! Dam radę. mama Kacperka
      PS Kacperka grubaska co to wyrasta z pieluch zanim paczka się skończy...taką ma
      pupcię ten pyzuńcio.
      PS2 Już nie mam sił odpisywać tak każdemu z osobna ale chciałam życzyć
      wszystkim wcześniaczkom forumowym wszystkiego naj z różnych okazji - rocznic (
      miesiąca, roczku itp) rosnących ząbków, siadania, chodzenia, apetytu, sukcesów
      w pozbywaniu się brzydkich choróbek, pierwszych zupek, ładnych kupek,
      przespanych nocek, powrotów do domków, zdrowych kochanych ciałek, fajnych
      bączków co latają leciutko ;o), gruchania, mówienia, pierwszych spacerków,
      ojjoj...i wszystkiego co cieszy rodziców tych słodziutkich brzdąców!! Ja tak
      sobie szybciutko czasem czytam co tam u Was tylko na komentarze już mi zawsze
      czasu brak...Uściski!!
    • mamajedrusia Re: Kacperek 27 tc + 5dni 30.01.05, 21:56
      Witaj Monia!
      Jak sobie czytam tą całą twoją historię to tak jakbym czytała o swoich
      przejściach.Ja 28,10,04 urodziłam w 28 tygodniu synka Andrzejka.
      Wylewy dokomorowe III/IV stopień , retinopatia III stopień , niedokrwistość (6
      razy dodawana krew) , dysplazja oskrzelowo-płucna-to wszystko co nas dopadło.
      Jesteśmy teraz pod opieką lekarzy , 2 tygodnie temu wyszliśmy ze szpitala i
      choć jesteśmy z Wrocławia to leczyłam dziecko w Katowicach w Centrum Zdrowia
      Dziecka i Matki...Wrocław niestety to dziuuura pod względem leczenia dzieci.
      Jedyne czego się obawiam to konsekwencje wylewów....wodogłowie wykluczono i mam
      nadzieje , że już bezpowrotnie.Ładnie mały przybiera na wadze...z urodzeniowej
      1150 waży teraz 3600. Wiem co czujesz, ja mam takie same stresy , mój organizm
      nie wytrzymał obciążenia i też się rozsypał.....w świeta miałam operację ...ale
      ciągle podnosze głowę do góry i wiem...poprostu WIEM , że moje dziecko będzie
      zdrowe.
      Życze tobie wytrwałości i wiem , że wszystko będzie dobrze i oboje wyjdziecie
      ze wszystkiego szczęśliwi...bo dlaczego nie?
      Pozdrawiam
      Monika i Jędruś
    • monia23 Szpital..:o((((((( 11.02.05, 06:59
      I stało się. W piątek 28.01. wyruszyliśmy do Poznania na Szpitalną do instytutu
      na konsultacje i już tam Kacperek został. Tego samego dnia był nakłuwany
      lędźwiowo ale że sie niepowiodło to po chwili również w główkę. Kacpik
      strasznie się zdenerwował, zszarzał zsiniał. Lekarze wysłali go na EKG, okazało
      się że jest ok z serduszkiem tylko Kacpiś taki nerwowy. Wcale mu się nie
      dziwię, też bym się zenerwowała jakby mnie ktoś nakłówał to tu to tam. No i
      musieliśmy zostawić Misia w tym odległym szpitalu. Od niedzieli nocowałam u
      rodziny męża w Poznaniu i codziennie byłam przy synku (w tym szpitalu nie ma
      możliwości zostania z dzieckiem przynajmniej na neurochirurgii). I w
      poniedziałek podjęto decyzję że nie będą narażać dziecka na kolejne nakłócia
      tylko we wtorek robią operację założenia zastawki, to wg nich jest dla Kacperka
      lepsze. I tak 01.02 Kacpiś powędrował na stół operacyjny. I byłoby nawet
      całkiem fajnie gdyby nie to że po tym Misiu załapał zapalenie
      płuc......BUUUUUU. I co najlepsze dopiero 07.02 w poniedziałek przyszedł do
      niego pulmonolog, choć już wcześniej kaszlał jak stary ( za przeproszeniem) i
      smarał się okropnie. I choć trułam d...lekarzom to zaczęli działać dopiero w
      ten poniedziałek. I nagle jednego dnia okrutne badanie lekarza od płuc, jeszcze
      bardziej okrutne zdjęcie płuc, i ku memu przerażeniu sterta pobierania krwi do
      badań. Co za......piiiip. A do tego wszystkiego jakoś nie mam zaufania już do
      tych pielęgniarek tam i lekarzy też. To chyba ta złość na taki los bo w końcu
      wiem że oni leczą moje dziecko i ma się rozumieć jestem za to wdzięczna. Tylko
      już mam tego po dziurki. Jakby wszystkiego było mało sama się rozchorowałam i
      chcąc nie chcąc musiałam wrócić do domu bo chora to bym tylko synkowi
      zaszkodziła. I on tam a ja tu. I ja spać po nocach nie mogę. Bo wiem że on mnie
      potrzebuje, przytulić się, poskarżyć, wypłakać. A mnie przy nim nie ma. Do
      jasnej....Wiem jak on tam płacze przy odsysaniu (blee), podawaniu antybiotyków,
      ostukiwaniu, i innych tego typu atrakcjach. Boże czemu tak musi być?????? Nie
      mogę chyba dalej pisać bo za duże emocje. Niech Kacper szybko zdrowieje i
      zabieram go do domku. (do d. jest jeszcze to że w poniedziałek idę do
      pracy....) pochlastać się tylko.
      • mamaigora1 Re: Szpital..:o((((((( 11.02.05, 08:28
        Monia,
        wszystko sie w końcu unormuje, zobaczysz...
        Wiem jakie masz rozdarte serce, że Kacper tam a Ty tu...

        A nie będziesz próbowała wziąc opieki na Kacpra, Rodzicowi przysługuje do 60
        dni na rok (płatne jak zwykłe chorobowe 80 %).

        Trzymamy kciuki i zyczymy szybkiego powrotu do zdrowia (dla Ciebie i dla
        Kacperka)
      • ania.silenter_exunruzanka Re: Szpital..:o((((((( 11.02.05, 10:34
        Trzymamy kciuki za Kacperka i jego dzielną mamę abyście jak najszybciej wrócili
        do domkusmile.
        pozdrawiam
    • monia23 W domku. 28.02.05, 23:34
      I jest Kacperek w domku. Śpi sobie teraz. Chyba jedna z niewielu dobrych rzeczy
      po pobyciw w szpitalu to fakt że przesypia noce...Co prawda budzi się jak coś
      mu nie pasuje ale dość szybko potem zasypia. Synek był w szpitalu prawie 4
      tygodnie, bez 2 dni. I wreszcie wrócił 23.02. Jeszcze nie jest całkiem zdrowy.
      Musi brać lekarstewka różne, ale widać poprawę. Kaszle już tylko raz kiedyś,
      katar powoli chyba mija bo choć słychać że mu przeszkadza coś w nosku to jednak
      niewiele udaje mi się ściągnąć gruszką. Mam nadzieję że mam rację. Dziś
      oglądała go pediatra i twierdzi że gardziołko czyste a w płuckach tylko
      delikatne świsty słyszała. Ogólnie Kacpik czuje się lepiej. Powoli gubi tę
      dzikość z jaką wrócił. Potrafił rozpłakać się okropnie zupełnie znienacka. Bał
      się przewijania, o kąpieli nie wspomnę. Ale już są postępy. Przewijanie jest
      już fajne i kąpiel też zaczyna wracać do łask. Jest tylko trochę marudny i nie
      ma spetytu ale to pewnie jeszcze ta choroba, leki itd. Martwi mnie jednak to że
      czasem strasznie się spina, pręży gdy się denerwuje. Robi stópki baletniczki i
      zaciska piąstki. Ma też tendencje do spania na lewym boczku. Z prawej strony ma
      zastawkę i może trochę mu jednak przeszkadza i dlatego upodobał sobie drugi
      boczek. Walczę z tym, ale on jest przebiegły. Zobaczymy co nam powiedzą na
      rehabilitacji, w końcu przez miesiąc wogóle nie ćwiczył a teraz dopiero się za
      niego zabieram bo wcześniej przez te lęki nie było mowy o ćwiczeniu. Kacperek
      bardzo ciekwski się zrobił. Jak już ma humorek to macha rączkami i fika nóżkami
      aż mieni się w oczach i posyła mi cudowne śmiechy. Zainteresował się wreszcie
      karuzelą nad łóżeczkiem. Bardzo lubi słuchac jak się do niego mówi i patrzeć na
      twarze. Ma się rozumiec moją lubi najbardziej ;o) Milusiński taki. Teraz czekam
      aż minie mu całkiem kaszelek i katarek. I oby było już uff. Do następnych
      pozytywnych wiadomości. ;o)
      • mlagodna Re: W domku. 01.03.05, 13:58
        Jeny to gratki smile) Teraz dopiero możesz być mamusią pełną gębą smile)
        My jesteśmy w domq od 4 tygodni - po 78 dniach hospitalizacji. W tym czasie
        przytył 850g smile i waży już 2650g smile.
        Też mamy jeszcze kupe różnych kropelek i kapsułek które trzeba mu przemycać do
        buzi smile)Poza tym po przyjściu do domq też mały niby mial katar a okazało się że
        to sapka. Na wszelki wypadek zakraplam sól i odciągam gruszką (prawie nic).
        Teraz oczywiście wycieczki po różnych specjalistach smile Do CZD z powrotem za
        miesiąc... Uch ale jestem szczęśliwa że już jest. Poza tym nie musimy narazie
        chodzić na rehabilitację bo po tych kilku tygodniach narazie jest oki smile)
        Życzę wam więc samych przespanych nocy i samych dobrych wiadomości u
        lekarzy smile) Czekamy na same dobre wieści !
      • tiya Re: W domku. 01.03.05, 19:33
        Moniu, cieszę się, że Kacperkowi lepiej.

        monia23 napisała:
        Martwi mnie jednak to że
        >
        > czasem strasznie się spina, pręży gdy się denerwuje. Robi stópki baletniczki i
        > zaciska piąstki. Ma też tendencje do spania na lewym boczku.

        To wszystko minie, potrzeba tylko malemu czasu i rozluźniania. U nas było
        dokladnie tak samo, a teraz nie ma śladu po napięciu. Pozdrawiam serdecznie.
        • mamaemmy Re: W domku. 01.03.05, 19:58
          Ucaluj ode mnie i od Emusi Twojego Kacperka!To taki dzielny chłopczyksmile)
    • monia23 A czas mija... 05.03.05, 14:38
      CZas coś dopisać. Kacperek powoli zdrowieje, ale jeszcze czasem kaszlnie i
      pociąga noskiem. Chociaż mało co mogę ściągnąć mu gruszką (?). Psikam
      sterimarem i dalej walczę z gruchą, zobaczymy. W poniedziałek wybieramy się na
      kontrolę do neonatologa + rehabilitantka. Zobaczymy co będzie. Jakoż nie mogę
      przekonać się do ćwiczenia Kacperka typu utrzymywanie go w rónym ułożeniu
      nosek - pępek (i trzymanie sztywno główki). Ale reszta jakoś nam idzie, Gdy nim
      turlam to fajnie (tak mi się wydaje) idzie nam obracanie z plecków na boczek i
      brzusio i w drógą stronę. Ładnie ciągnie główkę jeśli jest ciągłość tego
      ćwiczenia, gorzej jeśli tylko obracanie na sam boczek. Problem oczywiście jest
      ze stroną gdzie ma założoną zastawkę. Poza tym to śliczniusio się śmieje, jak
      się budzi i widzi mnie koło siebie to czasem aż promienieje. Wczoraj przy
      dawaniu leków (szło nam fajnie bo był wyspany) rozgaworzył się jak nigdy. Jakby
      chciał opowiedzieć nam długą i strasznie ciekawą historię. Ciekawski jest coraz
      bardziej. Karuzela to coraz fajniejsza zabawka. Uwielbia gdy się do niego mówi,
      czasem coś tam [o swojemu odpowiada i tak fajnie przytula do siebie łapki. Albo
      znowu kopie nóżkami niczym piłkarz zawodowy. Są też mniej fajne sprawy, jakoś
      apetyt mu zmalał. Nie wiem czemu. Taki maruderek jest chwilami. Robi słodkiego
      dziubka do jedzonka (jest głodny bo np spał trzy godziny) a gdy mu przyłoże do
      buzi smoczka to zaczyna się wiercić, prężyć, wypychać smoczek a w wersji
      ostrzejszej płakać. I bywa różnie, albo w końcu się uspokaja i coś tam zjada
      albo muszę dać za wygraną i ...nie zjada. W nocy znowu się budzi o nie wiem czy
      mam dawać mu mleczko czy zapychać soczkiem? Choć po dzisiejszym niejedzeniu
      (jestem w pracy i tylko telefonicznie dowiedziałam się że rano wogóle nie jadł
      a potem to mało)chyba dam mleko.
      Zaczął wcinać przecier marchewkowy, nie wiem właściwie kiedy powinnam rozszezać
      mu dietę. Ale skoro już zaczęłam. I pił własnie w nocy zawiesinowy soczek
      jabłkowy. Już zaczęłam podejrzewać że może mleko mu nie pasuje czy co?? Nie
      wiem. Będę musiała podpytać lekarza.
      Czasem jest tak kochany że serce ściska a innym znów razem marudny na maxa i
      kombinując na wszystkie strony i tak nie zawsze dochodzę do przyczyn tych
      marudzeń. Kończę. W końcu w pracy siedzę i się zastanawiam jak tam Kacpik, je
      czy nie?? Aha i dziękuję mamusiom za miłe słowa! Uściskałam i ucałowałam ;o)
    • tabaluga0 Re: Kacperek 27 tc + 5dni 05.03.05, 20:50
      Moniu nasze dziciaczki sa prawie w tym samym wieku. Moj Szymon urodzil sie 8
      wrzesnia. Widze ze masz te same problemy z jedzeniem co my. Nasz mały je po 60
      ml o ile w ogole zje cala porcje bo czasami to dzieli sobie butle na kilka
      czesci az w koncu mleo jest zimne i koniec z karmieniem. Czy twoj synek wyciaga
      raczki do góry? Nasz Szymon trzyma je przy sobie, teraz wklada raczki do bużki
      ale nie wyciaga ich do gory, jezeli juz to na boki, mamy to cwiczyc.Nie podnosi
      jeszcze nozek całkiem do gory, mniej wiecej tak 30 stopni. A jak to u was jest?
      Kasia
      • tabaluga0 Re: Kacperek 27 tc + 5dni 05.03.05, 20:52
        a jeszcze jedno. Ja nie moglam sciagnac katarku gruszka, maly plakal. Kupiłam
        aspirator Frida , jest super, wszystko wyssysa, mały nie płacze. polecam!
    • monia23 Re: Kacperek 27 tc + 5dni 06.03.05, 19:48
      Kasiu!!
      To prawda, nasze chłopaczki są właściwie w tym samym wieku, Kacper to 10.09. Co
      do osiągnięć: nóżkami kopie fajowo ale tez ich jeszcze nie podnosi za wysoko.
      Rączki? Hym, różnie, macha nimi na wszystkie strony i do góry też je podnosi
      ale nie za głowę ( no chyba że śpi to mu się zdarzy). Jutro idziemy na
      rechabilitację to się dowiemy pewnie jakichś rewelacji. Lekarka tam też jest
      typu " musi dużo nadrobić", a ja się wtedy tylko pytam czy jeśli chodzi o wiek
      korygowany to jest ok, jeśli tak to resztę jej rewelacji wypuszczam drugim
      uchem. Niech się w nos ugryzie. Ciekawe czy byłaby taka mądra gdyby sama
      przyszł na świat tak wcześnie? W końcu nasze dzieciaczki mają tak prawidłowo
      dopiero około trzech miesięcy. Pewni że jest strach itd ale też nie można dać
      się zwariować i robić z dziecka króliczka doświadczalnego. Kacper z tym
      jedzeniem od wczoraj to podobnie. Nie wiem o co chodzi, też sprawia wrażenie
      głodnego, pcha łapki i ssie a smoczek jest już be. Tylko cycuś bywa ok tylko w
      tym cycusiu już nic prawie nie ma...buuu. I też języczek wypycha do
      przodu..hym..Czyżby ząbki jednak?? Eee.. Ale jeśli dam mu herbatkę do picia to
      jak już poczuje że to cherbatka to wciąga bez problemu raczej, soczek jabłkowy
      też, no i czasem też mu tak dobrze idzie z przecierem marchewkowym. Ale w końcu
      to są dopiero dodatki i nie mogę go żywić herbatką...Dziś wzięłam się na sposób
      i mu porcyjkę mleka (100 ml) zagęściłam kleikiem ryżowym. Stwierdziłam że jak
      zje mało to przynajmniej coś sytego. I zjadł, co prawda z kombinacjami i na
      dwie raty ale zawsze to coś. Ciekawe jak mu dzisiaj pójdzie. Jestem w pracy na
      nocce to nie wiem jak tam sobie radzą. Uff..jakby tego było mało katar się
      nasila i kaszle znowu. Jutro w aptece zapytam się o tę Fridę bo już świrka
      można dostać . Biedactwo spać nie może przez te gile wstrętne! Układam go na
      brzusiu z pupą na poduszce ale to też na długo nie da rady..I takie to biedna
      te nasze maleństwa. Dobrze że Kacpika chociaż kolki nie męczą. Tylko czasem
      bączki i kupka. Musze kończyć. Po wizycie napisze jak się sprawy maja z
      rozwojem ruchowym. Pa! Ucałuj Szymonka fajowe ma zdjęcia, taki pyzolek jak
      Kacper. hihi fajnie. ;o)
      • mamaigora1 Frida - lista dystrybutorów (aspirator do nosa) 07.03.05, 08:37
        Monia,
        wklejam Ci listę, gdzie te Fride mozna kupic, zdaje sie, że wysyłaja tez pocztą
        za zaliczeniem...
        U nas Frida to równiez rewelacja (chociaz na szcęście Igor jej za często nie
        potrzebuje)
        www.skandprojekt.pl/frida/dystrybutorzy.htm
        Monia, Tabaluga,
        zobaczycie, że Wasze chłopaki nadgonią, Igor też miał co gonic i nadal ma
        (urodzil sie 13 tygodni za wcześnie) - jestesmy własnie po wizycie u
        rehabilitanta i ocenił Igora na 9/10 m-cy (Igor niedawno skończył roczek)...
        naprawde to 'gonienie' to tylko z nazwy jest takie szybkie, w rzeczywistości to
        przy tak wczesnie rozwiązanych ciążach maluchy gonia i do 3 roku zycia.

        Trzymam kciuki za Kacperka i Szymonka, a Wy trzymajcie za Igora...
        • tabaluga0 Re: Frida - lista dystrybutorów (aspirator do nos 07.03.05, 13:54
          Dziekujemy i oczywiscie trzymamy kciuki za dzielnego Igora.Jest słodki w tym
          wiaderku.
    • monia23 Re: Kacperek 27 tc + 5dni 10.03.05, 22:19
      Ma się rozumieć dziękujemy i trzymamy kciuki za Igorka! Buziaczki!! ps. dopiero
      dorwałam się do kompa, w pracy na nocce znowu, w domu nie ma kiedy...
    • monia23 Co to mogło być?? 18.03.05, 02:07
      Tak się własnie zastanawiam co było powodem histerycznego płaczu mojego
      maleństwa we wtorek wieczorem. Zaczął płakać nagle, b głośno, przeraźliwie,
      długo..I nic nie było go w stanie uspokoić. Dopiero po jakimś czasie zadziałała
      ciepła kąpiel ( na parę minut), potem na chwilę był spokój przy oliwkowaniu,
      potem przy zabawianiu grzechotką, znowu płacz i potem dopiero przy masażu
      brzuszka (wcześniej nie skutkował) rozczapirzoną dłonią usnął. Hym, kolka?
      Może..Dziś (własciwie to wczoraj) to miał dzień na spanie. Gdy wybierałam się
      do pracy to było po godzinie 18. (spał od 16 z małą przerwą na niewielkie
      jedzonko), a dgy zadzwoniłam dowiedzieć się co u niego o 21 to dalej spał..bez
      budzenia się...???? O co chodzi? Ciekawi mnie teraz jak sobie radzi tata z
      Kacpikiem w nocy. Nie dzwonię bo a nuż śpią.
    • monia23 A poza tym to 18.03.05, 02:24
      Kacperek robi niewielkie postępy. Ćwiczenia chyba jednak działają albo co?
      Coraz wyżej zadziera nogi, czasem nawet łapie (na razie tylko prawą ) łapką za
      kolanko, a własciwie to skubie w tym miejscu śpiochy. Gdy się budzi i się
      witamy to zaszczyca mnie zawsze uroczym pełniutkim uśmiechem, rozbraja mnie
      wtedy kompletnie. Czasem wyciąga sobie rączkę do góry (tak mając główkę na
      boku) i przygląda się paluszkom. Uwielbia chyba dania marchewkowe. Wciąga je w
      tempie trzy razy chyba szybszym niż mleko, aż się zdziwiłam. Dziś (ale o
      normalnej porze ) wybieram się z nim na kontrolę do szpitala. Wogóle to dziś
      wczoraj wzięłam się za siebie i postanowiłam solidnie nadrobić zaległości w
      rejestrowaniu Misia do lekarzy (moja wina, moja wina..). Do ortopedy zdaje się
      na poczatek maja..., rehabilitacja pierwsza połowa kwietnia, neurolog,
      kwiecień, kontrola u kardiochirurga czerwiec..Terminy powalają z nóg. o
      serduszko jestem spokojna bo jeszcze w szpitalu miał robione badanie i było
      ok. O bioderka to nie wiem, ale misiu jest przeze mnie noszony tak że nóżki mu
      rozkładam na boczki ( uginam w kolankach) i własciwie tak mu pasuje bo nawet
      sam sobie tak kładzie do snu, to pieluchami już go nie męcze, zresztą raz że by
      się zaparzył, dwa niewygodnie i utrudnia ruch. A fikanie nóżkami też jest ważne
      no nie? Rehabilitacja, hym tu to nie wiem bo laik ze mnie
      kompletny..Zobaczymy. Już chyba bardziej ostatnio martwi mnie ten jego ciągły
      katarek, choć dziś wydawało mi się że jakby troszke mniej go było. Dziś może
      wreszcie wyruszę na moment na miasto to zakupię Fridę. Kacper fajowo reaguje
      gdy stanę z nim przed lustrem, cieszy sie wtedy mocniutko. Czy ja się nie
      powtarzam? Godzina pisania nie sprzyja chyba poprawności. A i jeszcze kwestia
      szczepień została. I tu mam problem bo nie wiem co mam robić. Muszę zasiągnąć
      opinii paru lekarzy. Bo Kacpik nie powinien być szczepiony przeciw krztuścowi
      ze wzgl na zastawkę. Ale chodzi o stara szczepionkę, a nowa to co innego ale to
      podobno zalezy od lekarza. Hym.. Przerwa bo zaczynam niekontaktować
      chwilowo. ;o)
    • monia23 Się narobiło... 22.03.05, 18:04
      W niedzielę rano (5.30) po karmieniu Kacperka zauważyłam że ma napięte
      ciemiączko. Zmartwiłam się nie na żarty. Po godzinie się obudził, ciemiączko
      faktycznie napięte i nagle wymioty. Sprawa jasna. Oczywiście łzy w oczach i
      chaotyczne załatwianie wszystkiego (m.in. nocleg w Poznaniu) by wyruszyć z
      malutkim do szpitala. O godzinie 17. w niedzielę po szeregu badań i odczekania
      odpowiedniej pory po ostatnim posiłku, Kacperek znalazł się na stole
      operacyjnym. Podobno się udało, po wszystkim misiu był bardzo zmęczony,
      marudny, obolały, otępiały i smutniutki. Płakał prawie cały czas, spał tylko u
      mnie na rękach. Buuu.. W poniedziałek rano wspaniała nowina jeszcze tego samego
      dnia w nocy będziemy w domku. Po to by Kacpik przez leżenie w szpitalu nie
      załapał znowu jakiejś choroby. O 20. dostał ostatnią dawkę leku i o 21
      wyruszyliśmy do domku. W piątem jedziemy na zdjęcie szwów.

      A mieliśmy wyruszyć przy tej ładnej pogodzie na spacer bo wreszcie katar
      ustapił...I pojechaliśmy...

      Trochę nie na tym wątku co trzeba, ale ślę dużo sił Kindze i jej rodzicom!!
      Maleństwo trzymaj się mocno!! Wierzymy w ciebie i jak tylko można staramy się
      przesyłać Ci siłę i zdrowie!! I z niecierpliwością czekamy na Twoje śliczne
      pierwsze gu-gu. Kochana dziewczyneczko nasza forumowa, moc buziaków i ciepłych
      uśmieszków! Tulimy Cię do serduszka! Zdrowiej Słonko!
      • mamaemmy Re: Się narobiło... 22.03.05, 19:07
        Całuski dla dzielnego Kacpika!Co z tym ciemiączkiem-o co chodzi,że musiał mieć operacje???
        • monia23 Ciemiączko 23.03.05, 11:47
          Jeśli jest napięte bardziej niż powinno (u Kacpika po operacji jest wklęsłe i
          takie jest u niego prawidłowe), nie jest mięciutkie tylko wypukłe i twardsze to
          oznacza że płyn z komór mózgu nie jest prawidłowo odprowadzany, w jego
          przypadku oznacza to wadliwe funkcjonowanie układu zastawkowego. To był akurat
          dren, zastawka ok tylko ten drenik w komorze się przytkał i płyn nie odpływał.
          Musieli to poprawić operacyjnie. Teraz działa prawidłowo. Dziękujemy za słowa
          otuchy Mamie Emmy i Igora. :o)
      • mamaigora1 Re: Się narobiło... 23.03.05, 07:05
        Wracaj do sił Kacperku!
    • monia23 Dziś wyjazd . 25.03.05, 11:37
      Do Poznania na zdjęcie szwów. Misiu teraz sobie słodko śpi. Wydaje mi się że
      czuł by się już całkiem dobrze (kataru już prawie nie ma) ale teraz wskoczyły
      swędzące dziąsła...Kacpik ślini się okropnie i wszystko pcha do buzi. Czasem
      robi mu ulgę jak szoruję mu smoczkiem po dziąsłach. Ma gryzaczki ale nawet z
      najmniejszym słabo sobie radzi, wychodzi na to że i tak paluszki lądują w
      buziaczku. Maleństwo...A poza tym to rozgadał się na całego. Gaworzy całymi
      zdaniami włącznie z gestykulacją i strzelaniem min. Bardzo to jest zabawne i
      urocze zarazem. I jest z siebie bardzo zadowolony przy okazji tych naszych
      rozmów. Opowiada wszystko co mu ślina na język przyniesie, a że ostatnio jej
      dużo...;o) W dalszym ciągu je jak kurczaczek. O obudzil sie no to koniec
      pisania. Pa.
    • monia23 Jeszcze wtorek 28.03.05, 00:46
      Jednak sie przeliczyłam, bo na zdjęcie szwów było jeszcze za wczesnie,
      prtzecież to było dopiero 5 dni po operacji. Dlatyego jedziemy jeszcze we
      wtorek. Ale lekarz zbadał Kacpika, zmienił opatrunek na ranę i stwierdził że
      jest ok. Kacper strasznie się wkurzał przy zmianie opatrunku i przy usg też.
      Wyginał się i darł ile sił w płucach. Lekarz zastanawiałs ie po kim on taki
      nerwusek bo to przecież nic nie boli. Hym...A potem już po wszystkim gdy lekarz
      wyjaśniał nam to i owo, Kacper szeroko się do niego uśmiechał i zaczepiał po
      swojemu. Model z niego nie z tej ziemi. Szybko mu się zmienia nastrój. :o)
      • mamaemmy Re: Jeszcze wtorek 28.03.05, 23:32
        Jaki tam nerwusek??Co będzie obcy facet gmerał mu na główce?!!Racje miał,że sie wkurzał! Malutkie biedactwo,znów go to czeka jutro!Fajnie,że już gaworzy!!!Pozdrawiamy!
      • mlagodna Re: Jeszcze wtorek 29.03.05, 22:21
        U mnie jest problem żeby w uchu pogmyrać - np żeby aparaty wsadzić albo choć
        poprawić a co dopiero szwy smile
        Duużo zdrówka
    • monia23 Po wizycie 30.03.05, 02:43
      Dziś byliśmy w Poznaniu. Zdjeto Kacpikowi szwy. Ja musiałam go trzymać (mąż
      stwierdził że on tam nie wejdzie i ja musiałam być ta twarda). Ocvzywiście
      Kacpik darł się ile sił w płucach i wcale mu się nie dziwię, też bym się darła.
      Naburmuszył się już w momencie gdy położyłam go na łóżku zabiegowym, a potem to
      już było coraz gorzej. Ale na szczęście długo to nie trwało. Potem wracaliśmy
      do domku w tym "upale" marcowym. Misiu się biedny pocił więc zatrzymywaliśmy
      się by choć trochę uchylić szybę i wpuścić świeżego powietrza do autka. Spał
      sobie tak w body i śpioszkach tylko na girkach a plecki biedne i tak były
      wilgotne. Ale był bardzo dzielny bo jak na takie niewygody to marudził
      wyjątkowo mało. Coż jeszcze. Kacperkowi zaczyna powoli zwiększać się apetyt.
      Już czasem zdaża mu się zjeść 160ml mleczka. I domaga się cześciej, co 2-2,5
      godz. Ale wtedy zjada raczej po 130, chociaż zaczyna się rozkręcać. Na święta
      nawet się wkopałam bo nie byłam przygotowana na taki jego apetyt i musiałam w
      niedzielę latać do dyżurnej apteki po mleczko bo by nie starczyło. Ok. Zdłam
      relację z dnia dzisiejszego. Idę pokimać trochę. ;o)
      • mamaemmy Re: Po wizycie 30.03.05, 03:51
        Biedny skarbek! Dobrze,że to macie juz za sobą!!!A tak w ogóle to ładny z niego łakomczuszek!
    • monia23 u neurologa 09.04.05, 01:59
      Już nie chce mi się pisać, że sama musiałam się pogimnastykowac by do niego
      pójść (skierowanie od pediatry, bez problemu dała gdy ją poprosiłam, a baba
      neonatolog od rehabilitacji NIC, pewnie nigdy by nas do niego nie wysłała
      chocaiż powinien obejrzeć Kacperke tym bardziej że przeciez przyjmuje w tej
      poradni rehabilitacji gdzie chodzimy...) A jednak napisałam.
      Trocha nas ścisnął do poziomu. Kacperek ma asymetrię, lewa strona gorzej się
      rozwija. A potem trochę nas dołował, że to niby nie wiadomo jak to bedzie dalej
      z rozwojem Kacperek i takie tam inne. Kacperek jakoś sobie radzi ale to jeszcze
      nic nie jest powiedziane. tyle to i ja wiem, a w końcu od czego są lekarzami by
      mu pomóc prawidłowo się rozwijać? I suma sumarum mamy ui niego się pokazać
      dopiero za dwa miesiące a na razie rehabilitować się Vojtą. BBlleleee...
      W poniedziałek mam u niego się zgłosić z papierami to wypełnimy wniosek i
      bedziemy mieli zasiłek pielęgnacyjne na Kacpisia. Podobno nie taki mały i dość
      długo będzie go Kacperek dostawał. Chociaż tyle pomógł, właściwie to dopiero
      pomoże.
      Kacperek powoli robi się głodomorek. Czasem budzi się o 4-5 rano i wciąga 160ml
      mleczka (marudząc okropnie że jest głodny jak wilk). W ciągu dnia zjada okoo
      130-140 ml. Zupkę tak samo, tylko potem później robi się głodny, mięsko go
      trzyma. W międzyczasie wciąga soczek lub herbatkę. NIe wiem ile waży. Zobaczymy
      w środę bo wybieramy się na szczepienie. Wreszcie.
      A co poza tym to nastepnym razem. Oczy odmawiają mi posłuszeństwa.
      • tabaluga0 Re: u neurologa 14.04.05, 23:53
        Dziwny ten neurolog. Szymon tez ma asymetrie, jednak nasza doktorka mowi ze
        trzeba pilnowac ukladanie, cwiczyc a wszystko bedzie dobrze, jezeli nie widac
        zmian w głowce to raczej bedzie ok. trzeba tylko czasu wiadomo.
        Ja zlozylam o zasilek pielegnacyjny, decyzji nie ma jeszcze. Kwota 144 zl,
        akurat na pieluszki, na rehabilitacje.Dostalismy tez naklejke na samochod.
        Ładnie ten twoj synek je. ja jakos nie moge mojego przekonac do wiekszych
        porcji, tylko wieczorem jak daje sinlac to je wiecej bo mu smakuje.
        bedzie dobrze zobaczyszsmile
        • mamaemmy Re: u neurologa 15.04.05, 12:03
          Monia,na pewno będzie dobrze,lekarze lubią dmuchać na zimne!Ale napisz mi co to jest ta asymetria(tzn.słowo znam-ale jak to się ma do dziecka,czym się objawia)Pytam bo Em też byl u neurologa,oglądalo ją chyba 4 pediatrów jeszcze i jest ok.Tyle że ja zauwazyłam,że jak leży to często ma łepek na lewą strone.Ale każdy lekarz stwierdził,że tak czasem jest i dali nam macice(z inkubatora taką),żeby jej łepek trzymała na drugiej stronie i jakies uciskanie przez minute miejsca pod piersiątkiem metodą Vojty.A może to już jest asymetria?Tyle,że ja sama tak mialam glowkę na jedną stronę,poza tym obdzwoniłam pare znajomycjh i znalazłam 4 dzieci z tym samym problemem-i wszystko już im dawno się cofnęło! Aha,Monia,jak możesz to napisz mi jak to jest z tym zasiłkiem,na jakiej podstawie go przyznają i gdzie się sklada podanie? Całuski dla Kacpika-będzie dobrze!
    • monia23 Po szczepieniu. 16.04.05, 20:00
      Najpierw odpowiem. Asymetria Kacperka to niby słabiej rozwijająca się strona
      lewa (?) niż prawa. Ja tego aż tak bardzo nie zauważyłam ale może i coś w tym
      jest, bo czasem widać że chętniej wymachuje prawą niż lewą rączką. Chocaiż
      najpierw zaczął łapać lewa rączką...a teraz to tą lewą lepiej łapie paluszkami,
      a prawą ogólnie wymachuje. Sama już nie wiem. W kąpieli to nóżkami po równo
      macha ile wlezie że wszystko wkoło mokre, tylko lewa rączka słabiej niż prawa.
      Wcześniej też miał to ćwiczenie Vojty z uciskaniem pod piersiątkiem. Teraz
      musze go układać na brzuszku i wyginać, uciskać, blokować ( nie chce mi się
      opisywać jak to ćwiczenie wygląda, bardziej skomplikowane i już). Ma się
      rozumieć drze się ile sił w płucach jak już go to wkurzy. Ale ćwiczymy. Ma też
      wzmorzone napięcie mięśni plecków, ciągnie głowkę mocno do tyłu i tego też
      musimy pilnować, ćwiczyć, ćwiczyć. A wogóle to neurolog w tym oświadczeniu
      lekarskim o zasiłek napisał podejrzenie (objawy?) DPM. Zdołowało mnie to przez
      chwilę ale tłumaczę to sobie tak że to tak na wyrost by zasiłek był większy.
      Tyle że mnie to mocno zmobilizowało do zawziętego ćwiczenia z synkiem. Pomimo
      jego sprzeciwów. Co do zasiłku. Ja w urzędzie pracy dostałam trzy kartki do
      wypełnienia (w punkcie orzekania o niepełnosprawności) zaświadczenie które
      wypełnia lekarz, informacja o dziecku i wniosek o zasiłek. Wypełniłam, złożyłam
      i tyle.I czekam. Aha i jeszcze ksero wszystkich wypisów ze szpitala, badań itd.
      Nie wiem do jakiego lekarza chodzicie który mógłby wypełnić to zaświadczenie
      ale lepiej chyba jeśli to będzie jakiś specjalista niż tylko pediatra. Zresztą
      nie znam się.

      A co u nas? Znowu byliśmy w Poznaniu bo myśleliśmy że znowu coś się dzieje z
      zastawką. Ale było na szczęście ok. I mam nadzieję że długo tak będzie. Chociaż
      teraz to już jakoś do końca się nie mogę uspokoić i w kółko coś mi się nie
      podoba. A to ciemiączko wg mnie zbyt napięte a to zastawka zbyt wolno
      odskakuje...rany. I teraz to już głupia jestem i się chyba jeszcze bardziej
      stresuję czy wszystko ok. Kacper był na szczepieniu. Dostał infanrix IPV HIB.
      Był trochę marudny po tym. A i jeszcze dostał trzecią dawkę WZW. Nie żałuję że
      zapłaciliśmy za tę szczepionkę. Jest tam krztusiec acelularny (normalną Kacper
      nie mógł być szczepiony ze wzgl. na zastawkę) i wogóle 5 w jednym ukłóciu.
      Dostał jakąś wysypkę na buzi, nie wiem czy od jakiegoś nowego składnika w
      diecie czy od oliwki Penanten którą posmarowałam mu buzię? Wcześniej jej nie
      używałam bo jeszcze Johnsons się nie skończyła. Hym zobaczymy. Spacerowicz mały
      się zrobił, dzis na spacerku się bulwersował to wyjęłam go z wózka i
      oglądaliśmy listki na drzewach, igiełki, szyszki turlające się po ziemi,
      szelaszczące liście pod moimi butami...fajnie było. Rozglądał się na wszystkie
      strony aż w końcu się zmęczył i usnął, oczywiście u mnie na rękach bo do wózka
      wczeniej nie dał się włozyć. A teraz wykąpany i najedzony śpi. Jakoś straciłam
      pomysły na pisanie co tam u nas. Do następnego razu i pozdrawiam. Papapa!
      • tabaluga0 Re: Po szczepieniu. 16.04.05, 20:31
        Moniu
        Czytam o twoim synku to jakbym widziala mojego Szymonka, widze ze ma te same
        problemy:asymetria, gorzej rozwinieta lewa strona, zadzieranie głowki do tyłu.
        My na asymetrie oprocz cwiczen mamy zalecenie zeby ukladac małego w lozeczku
        raz z jednej raz z drugiej strony, chodzi o to zeby raz patrzyl na nas z prawej
        strony(z lewej jest sciana wiec nic ciekawego-ja powiesilam tam miśki), a za
        jakis tydzien przelozyc go zeby patrzył z lewej. Faktycznie to pomaga. Widac
        rowniez ze czesciej lapie prawa rączką ale za to do bużki wklada czesciej lewą.
        To zadzieranie głowki do góry to nic dobrego, nie pozwol mu na to, powoduje ze
        cwiczenia ktore wykonujecie nie beda przynosic efektu, kiedy synek bedzie sie
        napinał i odchylał głowke. Ja musialam zdjac obrazek ze sciany ktory wisial nad
        lozeczkiem bo cały czas na niego patrzył.
        A co do szczepionki,to my dostalismy zaswiadczenie od neurologa i mielismy tą
        co kosztuje 130 zł za darmo.Nie było zadnych efektów ubocznych. zadnej gorączki
        itp.
        A zaswiadczenie o stanie zdrowia do zasiłku nam wypisała nasza doktorka ze
        szpitala. I to wystarczyło, aha nam tez lekarka wypisała rozne rzeczy ale
        uprzedziła ze to na wyrost zeby nie bylo problemu z dostaniem tego orzeczenia,
        wiec nie martw sie ze napisał o DPM.
        A wysypke nasz mały tez ma ale mysle ze to od śliny bo rączki cały czas w buzi
        no i buzia cały czas mokra. Po nocy jest czysta, a za dnia znowu cos tam
        wyskakuje.Smaruje mascia z pantenolem albo z cynkiem.

        pozdrawiam Kasia

        • mlagodna Re: Po szczepieniu. 16.04.05, 21:34
          Cze,
          mój Grześ też ma taką wysypke koło buzi, na bródce. Myślałam juz że ja cuś
          zjadłam albo może od proszku (kurcze już w płatkach piore) a to faktycznie może
          być od śliny i od ulewania (już brak mi sił do refluksu, bo najczęściej ulewa
          mamusine mleczko a nie Omneo).
          A co do asymetrii to u nas też jest, bo w inkubatorze leżał tylko na prawej
          stronie. I coś tam zaczyna łapać i faktycznie lewą stroną i przewracać sie chce
          też na prawą. Ale rehabilitantka mi nic nie mówi. Kaze tylko pielęgnować tak
          jak jest w poradniku NDT Bobath i tyle. Czuje że robie za mało dla jego rozwoju
          ruchowego, ale rehabilitantka mi mówi że ona by przerwała ćwiczenia bo wszystko
          jest narazie w porządku... Już sama nie wiem, bo neurolog z kolei mówi że
          jeszcze napięcie w nóżkach i na pleckach jest więc niby trza dalej ćwiczyć...
    • monia23 Re: Kacperek 27 tc + 5dni 17.04.05, 08:52
      HYm następnym razem będę musiała wspomnieć o tej szczepionce może też nie
      zapłacimy?? W końcu Kacper MUSI mieć krzśtusiec acelularny. Co do wysypki to
      mija ale to nie było od ślinienia (ślini się od dawna i nic nie było) bo miał
      CAŁĄ buzię w krostkach, czoło, nosek, policzki, ale dziś już prawie nie ma.
      Czyli albo jedzonko albo oliwka (raczej to bo tylko buzia a reszta ciałka była
      bez wysypki). Aha zapomniałam, Kacper ważył w środę 6800. Dziś znowu obudził
      się przed 6 rano z wilczym apetytem i mamo na gwałtu rety dawaj jedzonko!! A
      potem się rozbrykał. Co do główki to ja już nie wiem co mam robić by się nie
      wyginał...nosimy go pleckami do siebie, przy przewijaniu i wogóle jak leży to
      podnosze mu pupę by naciągać mięśnie plecków a on i tak wychwyci moment i ciach
      głowa już wykręcona i zerka do góry!! Łopbuz niedobry!! I jak bym go nie
      przekręciła (myślę sobie coś mu sie spodobało, tam chce patrzec to niech
      patrzy) to i tak coś wynajdzie i zadziera...Uch!! Ale z układaniem go to na
      szczęście nie ma większych problemów. Ma tendencję do leżenia na lewej stronie
      (zastawka po prawej) ale jak go położę na prawej to też śpi a i w ciągu nocy
      kręci w obie strony i raz budzi się na jednej, innym razem na drugiej lub
      prosto. A chlapie jak dwie kaczki przy kapieli a nie jedna!! Pocieszny jest .
      Tabalugo nasi synkowie to prawie tak sampo się urodzili (czas porodu) i
      faktycznie mają dużo podobieństw. ;o) Kończę moż ejeszcze tu dziś zajrzę. PA

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka