monia23 Ćwiczy brzuszki?? 21.04.05, 21:30 Czy wasze maluszki też tak robiły?? Kacper ma teraz 7 mc i 10dni (4 kor) i wiecie co robi?? Jak leży pleckami na brzuchu np Babci, tzn jest tak na pół leżąco, Babcia pół siedzi pół leży ( zpoduchą pod plecami) to on się podciąga do siadu...???? Ja nie wiem czy mu pozwalać czy nie?? Jak próbujemy go położyć by nie siedział to się wkurza. I dalej próbuje, u babci mu wygodniej bo miękko. U mnie mu tak nie wychodzi bo nie mam takiego brzusia i jest prawie na płasko ale wtedy to tak wygląda jakby ćwiczył sobie takie pół brzuszki. Podciąga nogi do góry, głowę a za nią łapki i klatkę. Nie usiądzie ale trochę się pomęczy i klap. A po chwili znowu. Aż się zmęczy. Łobuziak malutki. A jak się cieszy jak mu się uda!! U babci ma się rozumiec. Coraz ładniej ćwiczy to swoje nowe ustrojstwo ale dalej się wkurza przy nim. Może dlatego też tak wierzga nogą przy okazji i wygina brzusio ale już prawidłowo a nie do tyłu. Tylko przy przewijaniu dalej kręci głową jak sowa. Oczywiście najbardziej to wtedy wygina ja do tyłu. Poza tym upatrzył sobie..brodę. Gdy go trzymam przodem do siebie to robi taki fajny zamach ..i chap brodę (moją) ma w swojej busi i tarmosi. Dziąsełka dają się we znaki. Gryzaczek jakoś jest niefajny. Najfajniejsze są własne paluszki i brody rodziców. Ewentualnie ręka mamy. Na spacerkach też coraz mniej śpi chyba że wyruszymy akurat w porę spania. Fajniej jest na rękach mamy oglądac świat i jak już się jest zmęczonym wtedy zasypiać. Ale zanim dojedziemy do lasu to musi być w wózku. Oczywiście o leżeniu nie ma mowy. Muszę mu podciągać podparcie na takie pół leżenie i wtedy jest w miarę bo może się rozglądać dookoła. I wcina powoli coraz więcej. Dziś na trzy posiłki wciągnął po 160 ml. Tylko zupki obiadkowej 100ml a po tym jakiś czas 50ml herbatki. Trochę się pochwalę a co;o) A co dalej to nie wiem bo już go babcia przejęła a ja do pracy...:o(( I byłoby fajowo tylko ta zastawka ciągle mnie martwi..Niby ciemiączko takie raczej miękkie a ona jakoś tak kiepsko odbija. Buu. Niech tylko spróbuje coś szwankować TFU TFU to ja jej pokażę!!!! Gdzie raki zimują!!!! A Kacpik odkrył też że można wydawać z siebie bardziej donośne dźwięki niż gigh, agighu itp. Można przecież jeszcze robić AAAAAA lub taki fajny pisk, tylko nie wiem jak to napisać. Oj już za nim tęsknię... Odpowiedz Link
tabaluga0 Re: Ćwiczy brzuszki?? 21.04.05, 22:16 Moniu Moj Szymon robi to samo, nie chce juz lezec tylko wyrywa sie do siedzenia.Jak go posadze to chwilke utrzyma rownowage ale widac ze jeszcze ma za slabe miesnie wiec musi sam dojrzec do siedzenia. Ale oparty siedzi jak trza. No i palec mamy to najlepsza rzecz do ssania i gryzienia dziąsełkami. Bylismy dzis u neurologa i pani doktor mowi ze to wyginanie to normalne, dziecko nie umie sie obrocic a jak go cos interesuje to patrzy na to tak jak potrafi czyli wlasnie głowka do tyłu i wyginanie sie.Oczywiscie nie nalezy na to pozwalac ale to nic niepokojacego. Odpowiedz Link
monia23 Rośniemy i chrzciny... 29.04.05, 23:27 które będą jutro. 29.04. Nie wiem jk dam radę bo musze jeszcze przygotować małą kolacyjkę (msza na 19.00) a właśnie jestem w pracy na nocce czyli będę kompletnie nie wyspana..Marudzę. A to o Kacpiku przecież. Synuś rośnie łobuziak mały. Do góry może nie tak koniecznie..ale w szerz..Waży już na pewno z 7kg (albo i więcej..) bo już czasem rady nie daję go nosić, tym bardziej jak fika i wierci się na wszystkie strony. Twardo próbuje siadać i jak już mu się to uda, to wkurza się mocno gdy próbuję go położyć. Wystarczy mu że siedzi (np na kolanach) wtedy to już nawet zabawek nie potrzebuje, to go podtrzymuję pod paszkami (ma się rozumieć nie ma sił być wyprostowanym) i tak sobie chwilę siedzi. I próbuje po trochu przewracać się z plecków na boczki i dalej na brzusio. Tak z tym brzusiem to na razie nie bardzo mu wychodzi. Uwielbia gdy się go trzyma pod paszkami a nóżkami dotyka tapczanu lub moich nóg, to wtedy tak sobie podskakuje (robi przysiady, sprężynuje?). Ale nie za długo, bo obije się męczymy, ja chyba bardziej od podskakiwania słodkim ciężarkiem (łapki mi mdleją). A Kacper ma super zabawę, lubi też (może nawet bardziej) jak się robi z nim samolocik nad głową. Fajowo się wtedy cieszy. Czy ja sie nie powtarzam?? Odpowiedz Link
mamaemmy Re: Rośniemy i chrzciny... 30.04.05, 00:23 No to niezły z naszego Kacpika grubasek))Trzymamy kciuki za udane chrzciny! Odpowiedz Link
monia23 Po chrzcinach. 02.05.05, 21:19 Było ok ale bez przesady. Długo to trochę trwało. Początkowo Kacper był spokojny, potem troche pomarudził (uspokoi.łam go w zakrystii) a potem po obrządku chrzcin spał u mnie na rękach do samego końca, niosłam go tak śpiącego do domku (mieszkamy minute od kościoła) i dopiero w domku sie obudził przy rozbieraniu. Było minęło. Bez rewelacji. Troche było drętwo w domu (goście Czyli chrześni przyjechali na 17.00 ) po kościele. Tata chrzestny zmył się zaraz po mszy bo mecz(?????). Chociaż mamę chrzestną ma fajowską. Wczoraj to parówa na maxa, dziś też. Ciekawi mnie jak sobie dziś mąż radzi z Kacpikiem w domku. Wczoraj to o 22 go ubraliśmy i wyszliśmy na dwór z butlą, zjadł i dopiero zasnął. Tak duszno było w pokoju pomimo otwartego okna. Ale w końcu jakoś dalismy radę. I koniec nowości. Papap. Odpowiedz Link
tiya Re: Po chrzcinach. 02.05.05, 23:34 No to Natka z Kacperkiem mogą sobie podać lapki-młoda byla chrzczona 1 maja . Calą mszę śmigała po kościele, ksiądz uśmiechal się pod nosem. Musieliśmy ją spacyfikować smakolykami. Na koniec zlamała na pol świecę . Odpowiedz Link
mamaigora1 Re: Po chrzcinach. 04.05.05, 07:26 My chrzcimy 7 maja, czyli dołaczamy do tej radosnej gromadki lada dzień (i juz sie boje czy Igor wytrzyma w Kościele)... Kacperek to chociaz jeszcze Ci nic w kościólku nie zbroił )) Za to Natka niezła apratka z ta świecą (ciekawe co mój szefus wywinie?) Odpowiedz Link
monia23 Jakoś tak drętwo... 16.05.05, 22:36 Humor mi baba z rehabilitacji popsuła. Buu. Ja tu się cieszę że Kacper wreszcie przekręcać się zaczął, z plecków na brzuszek i czasem nawet odwrotnie, że ćwiczy już ostro mięśnie do siadania, a ona mi łup, że z dźwiganiem główki to ma nadal problem, że ojoj i och ach, że do siadania u niego to jeszcze ło matko daleka droga, i takie tam inne, że neurolog musi go koniecznie zobaczyć, że MUSI ćwiczyć na sali co najmniej 2 razy w tyg ( do tej pory ćwiczyliśmy tylko w domku). Uch... Koniec. Czyli już napisałam osiągnięcia Kacpika które dla babecvzki z rehabilitacji nie są osiągnięciami. Poza tym w piątek byliśmy w szpitalu na kontroli patologii noworodka i tam znowu pani neonatolog była bardziej optymistyczna, podciągała wszystko pod wiek korygowany i twierdziła że jest nawet całkiem. To ja już głupia jestem. Poza tym Kacper ma 67 cm długości i waży 7,4 kg. Fajniutko sobie odkrywa swoje własne dźwięki, mruczy albo tak burczy, jakby chciał kogoś przestraszyć, fajosko to brzmi. Ślini się na potęgę i ma od tego podrażnionego buziaczka. W wózku jak mu się uda usiąść to czasem jak się czegoś złapie to troche posiedzi a drugą łapką bębni zabawką. Ale mu za bardzo jeszcze na to nie pozwalam bo kręgosłup wtedy mu się "zwija", no nie jest prosty. Kończę bo jakoś nie mam humoru..Całuski;o) Odpowiedz Link
tabaluga0 Re: Jakoś tak drętwo... 17.05.05, 12:16 Nie wiem co ta babka chce od was. Moj Szymon to ani mysli o przekrecaniu sie na brzuszek. a nasze bąble są w tym samym wieku. Mostki i tylko mostki.No i główke to bardzo ladnie trzyma.Ładnie łapie zabawki. Teraz po miesiecznej przerwie idziemy znowu cwiczyc w czwartek. zobaczymy co powie rehabilitant. Odpowiedz Link
szkraby Upalnie... 26.05.05, 21:18 Uff jak dziś saunowo...Kacper fikał dziś (może jeszcze fika z babcią??) na dworze w body z krótkim rękawkiem i chustce na główce. Ale fajowo, oczywiście w cieniu. Mieliśmy ostatni przygodę bo był za ciepło ubrany i spocił się w nocy jak myszka. Aż na pleckach zrobiło mu się stado potówek, biedactwo. Ale jakoś jemu widocznie to specjalnie nie doskwiera bo nie marudził. Smaruję go kremikiem i kąpię w wodzie z mąką ziemniaczaną i potówki znikają. Ciekawski się robi coraz bardziej(aż dziw że można jeszcze bardziej). Byliśmy na USG bioderek, Kacper zrobił popisówkę. Wiercił się z szelmowskim uśmieszkiem, posikał co było w zasięgu a na koniec pacnął się po nóżkach łapkami z siarczystym odgłosem typu ughee!! Tak na zakończenie. Ale z bioderkami wszystko ok. Uff. Rośnie ogólnie i już. I dorośleje, hehe, taki berbeć. ;o) Odpowiedz Link
monia23 ALE GAPA ZE MNIE!!!! 26.05.05, 21:20 Zalogowałam sie na te szkraby i tak napisałam dalej.....Ale Wy wiecie że to była ja monia...;o))))) Odpowiedz Link
monia23 Rehabilitacja 06.06.05, 21:23 Dziś byliśmy po raz drugi na ćwiczeniach. Początkowo Kacpik darł się i łzy leciały jak grochy (nawet nie zaczął ćwiczyć). Potem się rozkręcił i było ok. Rehabilitantka stwierdziła że nie jest tak źle, jak na wiek korygowany to Kacper daje radę ale ćwiczyć ma się rozumieć trzeba. Jutro idziemy do neurologa zobaczymy co nam powie. A Kacper dziś uczył się podpierac na łokciu boczkiem i na wyprostowanej łapce. I trochę takiej pozycji startowej do raczkowania. Jego minusik to 'brykanie'. Tak bryka że czasem nie wie sam kiedy się obróci i bywa że to go aż przerazi z lekka. No i skutkiem brykania nadmiernego jest fakt że pomimo że ładnie leży na brzusiu to ciągle wierci gdzieś łapkami i nie da się go nakłonić do chwili 'gzrzecznego, ładnego' podparcia się na wyprostowanych i otwartych łapkach. Rozbrykał się niczym Tygrysek... Odpowiedz Link
tabaluga0 Re: Rehabilitacja 06.06.05, 22:07 Kurcze to chyba ten wiek. Szymon wariuje bez opamietania. Na prostych raczkach da rade jak go tak ułoze, ale to trwa tylko chwilke.potem lezy na brzuszku, chce siegnac po zabawke i sie wscieka bo ie umie iść do przodu. Wtedy pręzy sie i napina i złosci.Cwiczy bo musi, ale płacze tak ze szok.Nie chodze juz z nim prywatnie, bo wiecej on tam płacze niz to warte.Chodzimy tylko do osrodka, rehabiliant pokazuje cwiczenia i ja z nim kombinuje w domku. Czasami wychodzi , czasami nie. trudno.jestem zdania ze w placzu to tak na marne te cwiczenia.Szymon jest i tak dośc nerwowy i nie chce mu przysparzac dodatkowych sytuacji do histerii. Od tego brykania słabo przybiera na wadze, synek szwagierki ma 2 miesiace, i juz prawie przegonił Szymonka waga- ma 5300g(urodzil sie 2700g) i pewnie zamiast ja jemu oddawac ubranka to bedzie odwrotnie. pozdrawiam i zycze spokojnego cwiczenia. Odpowiedz Link
monia23 Dziś mija 9 miesiecy od narodzin!!!! 10.06.05, 23:20 Ale śmignęło...A Kacper urósł. Teraz waży 7650gram. I mierzy sobie 67 cm. A wogóle to muszę którwegoś pięknego dnia wkleić zdjęcia maleństwa. Odwiedziła nas ciocia z cyfrówką i troche pstrykneliśmy. Tylko nie mam żadnego programu do obróbki zdjęć i nie wiem czy nie mam za dużych.. Wracam do tematu. Kacper dziś b ładnie ćwiczył z rehabilitantką. Aha, my nie chodzimy prywatnie bo kasy brak, tylko tak normalnie na zajęcia refundowane przez NFZ. Sami nam kazali, bo też chodzimy raz na m-c i potem męczymy się w domku. Kacper już ładnie się obraca w obie strony z plecków na brzusio.Na odwrót też wychodzi ale gorzej i nie zawsze. Jak śpi w łóżeczku to zauważyłam że czasem próbuje usadowić się na brzusiu ale przez sen to nie bardzo mu wychodzi no i za mało ma miejsca na taki obrót zamaszysty. Za to czasem budzi się leżąc w poprzek...dotykając główką i stópkami szczebelków.Na dodatek odkryty i z łapkami wzdłóż ciałka, fajnie to wygląda. Wierci się niesamowicie (podczas snu też, ma to po mnie z pewnością) w łóżeczku, czasem nawet uda mu się fiknąć na brzusio. polubił jeżdżenie w wózku ale leżąc na brzuszku, ja odpinam budę z przodu i Kacpik tak sobie jedzie oglądając świat. Tylko musze mieć go na oku by mi nie wyleciał wtedy, w końcu z przodu nie ma żadnej asekuracji. Ale ma wtedy radochę! Jest bardzo pogodnym chłopczykiem, czesto się uśmiecha i ku mojej radości nieczęsto marudzi. Codziennie wita mnie najpiękniejszym pod słońcem bezzębnym uśmiechem. Takim że choćbym była nie wiem jak zmeczona, to mogę góry dla niego przenosić. (ale czasem bezradność też dopada) Z każdym dniem kocham go coraz bardziej i coraz bardziej szkoda mi że nie mogę spędzać z nim więcej czasu (praca...szkoła..) Właściwie to teraz jeszcze bardziej odczuwam radości macierzyństwa. Jak Kacper staje się coraz bardziej kontaktowy. Ale to przecież normalne. Czasem całkiem zapominam że jest chory. Własciwi już nie zwracam większej uwagi na jego urządzenie pod skórą na główce i wężyk pod skórą (który niestety czasem dziwnie się wygina i odznacza, wtedy zastanawiam się tylko czy to jest niefajne uczucie??) Och dużo sie zmieniło ale jakoś zaćmienie mnie dorwało, nie wiem co pisać a przecież jest tyle do napisania. Lepiej skończe. Całusy!! Odpowiedz Link
tabaluga0 Re: Dziś mija 9 miesiecy od narodzin!!!! 11.06.05, 14:10 Ale fajnie ze Kacperek tak ładnie nadrabia. Niestety moj Szymon jeszcze daleko w polu Nie dosc ze mały, mała waga, to nie obraca sie ani na brzuszke ani odwrotnie. Tylko skacze. Usmiecha sie tez coraz czesciej i coraz głosniej.Tez czesto spi w poprzek łozeczka i wtedy krzyczy, bo ma za mało miejsca. I nie martw sie o ten sprzecik w ciałku, skoro on jest szczesliwy i nie placze to na pewno juz sie przyzwyczail , nie boli go ani nie przeszkadza. Koniecznie musisz wkleic zdjecia. Odpowiedz Link
monia23 Och....ZDJĘCIA. 11.06.05, 16:39 Zawsze mi się coś pomiesza, nie wiem czemu ten link nie działajet... Odpowiedz Link
mamaigora1 Re: Och....ZDJĘCIA. 13.06.05, 07:29 Jaki piekny ten Kacperek, no Milutek niesamowity Odpowiedz Link
monia23 ;o)) 11.06.05, 16:52 Dzięki;o)) Aż urosłam z dumy (a do wyrośniętych nie należę...). Odpowiedz Link
monia23 Mamy pierwszy ZĄBEK!!!! 22.06.05, 15:14 Prawą dolną jedyneczkę!Pojawiła się dziś cąłkiem niepostrzeżenie. Radość na całego! Taką małą kreseczkę (kłójącą jak nie wiem co) widać na dziąsełku. Muszę przyznać synkowi że jest baardzo spokojny i opanowany jak na takie wydarzenie. Ale mi sprawiło to radość! Tym bardziej że ją odkryłam, a dziś akurat mam wolne od pracy i taki prezent!! Kochany misiu jakoś jeszcze nie jest wyjątkowo marudny ani temperatury nie miał podwyższonej...ciekawe czy tak ma czy to się zmieni przy kolejnych małych kiełkach? Ale się cieszę. Nie spodziewałam się tego już teraz. Przeżywam no nie? Ale w końcu mam co. Koniec z bezzębnym uśmieszkiem;o)) A poza tym to bez większych zmian u nas. Kacper rośnie i rozkręca się powolutku z gaworzeniem ( próbuje da-da lub coś w tym stylu, ale tak delikatnie i z umiarem raz kiedyś). Hym jestem przyćmiona tym ząbkiem i chyba o niczym innym nie napisze. Pozdrawiam serdecznie! Ostatnio trochę mnie tu mało, mam dużo pracy i mało czasu (jak już go mam to ma się rozumieć z Kacpikiem go spędzam) ale w miarę możliwości śledzę co tam u Was. Tylko nic nie piszę. Całuski!! Odpowiedz Link
tabaluga0 Re: Mamy pierwszy ZĄBEK!!!! 23.06.05, 08:43 Super z tym ząbkiem. TO juz kawaler nam rosnie a nie bezzebny dzidzius. u nas jak na razie nic nie widac, a moze to i dobrze. Dopiero co pamietam placz przy kolkach, a pewnie przy zabkowaniu tez nas nie ominie. Odpowiedz Link
monia23 Maruderka... 03.07.05, 21:01 To chyba te zębolki..a dokładniej biedne dziąsła. Muszą meczyć kacpika bo trudno mu się zasypie trochę marudzi (i tak nie jest źle, bo tylko trochę). Biedak ma problem z zaśnięciem wieczorem (spanie nocne) i apetyt osłabł. Zupki są jakoś coraz mniej pożądane...jakieś ble się nagle zrobiły. Mleko jest ok ale też trochę mniej go zjada, ewentualnie mniejsze porcje ale częściej. Lepiej idzie z soczkami (jabłkowy lub gruszkowy) i deserek (też lepiej w butli lekko rozcieńczony) niż łyżeczką. W sobotę stwierdziłam że ugotuję mu coś sama, to może będzie lepsze...I tak pół na pół. Nie było złe bo papkę łyżeczką wcinał, trochę zjadł a potem już był problem i z butli już szło kiepsko. No i nie wiem. Ale powoli przejdę na swoje gotowanie, w końcu kiedyś trzeba bo te słoiczki potrafią być paskudne w smaku, szczególnie te dla większych bobasków już z kawałkami, ochydztwo. Wcinał trochę biszkopciki ale przestałam dawać bo dorwał jakieś uczulenie i nie wiem od czego, więc chwilowo przerwa w nowościach. Może to mleko? Czasem wysypany jest okropnie. A czasem przechodzi. Jutro idziemy na kontrolę. Może to mleko?? ma maść i wapno ale poprawa żadna. Lubi siedzieć (ja go podtrzymuję bo na samodzielne siedzenie się jeszcze nie nadaje) u mnie na kolanach gdy jem obiad. Wtedy łapki zadziera mi do talerza i takim sposobem wciągnie czasem trochę ziemniaka lub kalafiora. I podoba mu sie to, któregoś razu udało mu sie sięgnąć, dorwał kalafiora w piąstkę i prosto do buzi! Super to wyglądało. \ Najlepszy gryzak to obrana marchewka. Szoruje nią w buziaczku na wszystkie strony, czasem maciupci ząbek się na niej odciśnie hihi. Wiercipięta niesamowity! Jak go zostawiam na dywanie to się okręca na brzuszku o 360 stopni w obie strony. wierci się że hej. Pewnie chciałby się już poprzemieszczać ale wogole mu to nie wychodzi. Pozycja do raczka to szczyt na razie nieosiągalny. Pupcia za ciężka hehe, albo leniwa. Obracanie się na boki już nie jest frajdą bo to już normalne ale za to odkrycie stópek bywa fascynujące. Nawet parę razy udało się je wpakować do buzi. ale to jeszcze próby. Chwaliłam się że już ładnie gaworzy?? Mówi po swojemu tata a wygląda to coś jak "atatata" a ostatnio hitem jest " dadada abububru dadada..." adada i tak dalej. Czasem powie baba a mama udało mu się ze dwa razy może. Albo rozgada sie na całego i wtedy jest potok wszystkiego naraz czego nie da się przelać na klawiature. Żuczuś jest bystry jak nie wiem co. Dostrzerze największego skradacza, nie wiem jak on to wyczuwa że nie da się go podejść i zaskoczyc (no chyba że nagle całkiem). hym co tam jeszcze? Tak podsumowując to wiercipięta. I robi coś takiego jak , jak to opisać? Marszczy czoło, szczerzy dziąsełka i wciąga powietrze noskiem, takie niby syczenie mające wyrażać zniecierpliwienie albo chętkę na coś. Komedia normalnie. Czasem aż się trzęsie jak go coś zainteresuje i nie może wytrzymać. Musi to mieć juz i teraz. Wyciąga wtedy łapki do przodu i przebiera girkami jakby gdzieś biegł. Na razie to tyle. Ucałowania. Papa. Odpowiedz Link
monia23 10 miesięcy !! 10.07.05, 13:12 Dziś mój Kacpercio kończy 10 miesięcy. Ale to zleciało. W piątek byliśmy na kontroli w szpitalu (ale się nie doczekaliśmy idziemy we wtorek, spóźnilibyśmy sie na rehabilitację) i były tam takie maleństwa w poczekalni. Może miesięczne bąbelki? Chyba też wcześniorki trochę bo takie kruszyny że hej. Przypominać sobie wtedy zaczęłam jak to Kacper był takim chucherkiem. A teraz to już klocuszek, co czuję nieźle targając go codziennie. Podsumowując Kacper sobie radzi i jak sobie pomyślę że na poczatku lekarze kręcili głowami nad moim synkiem..To teraz by się zdziwili. Brykuś z niego niesamowity. Rehabilitantka mówi że to taka mała śrubeczka bo kręci się i kręci. I ma rację. Czasem gdy go trzymam na rękach to się tak odpycha bo chce coś zobaczyc i tak wkółko i wkółko dosłownie jak śrubka. Rozwija się fajniutko, przynajmniej ja tak uważam ale postepy widzą też inni (medyczni itd). Własciwie to ostatnio p[isałam o jego osiągnięciach więc powtarzać się nie będę. Powoli zaczyna jesć coraz więcej łyżeczką ale musi mu to coś smakowac i nie może być fest głodny - logiczne. Ostatnio zjadł 50 ml deserku jabłko - gruszka BoboVity Skarby z ogrodu. Przechodze na swoje gotowanie ale słoiczki asekuracyjnie jeszcze kupuję na w razie 'W' gdybym nie miała czasu czegoś ugotować. Uczulenie minęło. To był chyba banan z deserku. Posmakowały mu biszkopty tylko będe musiała poszukać jakichś bezglutenowych bo coraz chętniej sie nimi zajada a nie chcę go jeszcze ładowac glutenem. Fajnie szoruje marchewką po dziąsłach i małym zębolku. A gdy mu trzymamy kawałek jabłka to je tym ząbkiem zeskrobuje albo nawet "ugryzie" kawałek. Śmiechołek. Fajniutki i najukochańszy synek z niego! Jak to dobrze że z nami jest. Dziwnie było gdy go nie było. Nawet nie wiem juz jak, tak pusto. Kocham Cię Synek!! Odpowiedz Link
mamaemmy Re: 10 miesięcy !! 10.07.05, 21:47 Oj-to już-już roczek wkrótceAle fajnie!Cieszymy się ,ze tak się ładnie rozwija,że taki ciekawy świata!Mam nadzieję,że kiedyś pójdziesz z nim do tamtych lekarzy-pochwalić się??Dopiero by teraz głowami kręcili!Buziaki! Odpowiedz Link
monia23 Re: 10 miesięcy !! 11.07.05, 21:06 Dziękujemy i może kiedyś faktycznie wyruszę się pochwalić swoim siłaczem małym! Odpowiedz Link
mamaigora1 Re: 10 miesięcy !! 11.07.05, 07:25 10 m-cy - toz to juz kawał 'chlopa' - fajnie, że sie tak rowzija Dopiero teraz zajarzyłam, że Szymek Tabalugi i Twój Kacpik to rówieśnicy prawie co do dnia...chyba, że cos pokręciłam ))) Odpowiedz Link
monia23 Re: 10 miesięcy !! 11.07.05, 21:04 A to prawda, różnica jest tylko 2 dni, Szymek z 8 a Kacper 10. Buziaczki dla piknikowego Igorka świtnie wygląda mały -Duży człowieczek ;o)) Odpowiedz Link
tabaluga0 Re: 10 miesięcy !! 12.07.05, 10:51 Kacper to tak jak Szymon, kreci sie , wygina, wszystko go interesuje. teraz juz zaczal z pozycji na raczka stawac na wyprostowanych nogach, tyłek do góry i tak mu sie to podoba, czasami z tej pozycji poleci na plecki, ale jest wtedy zdziwiony. u nas łyzeczka ładnie je danonki, kaszke i czasami deserki bo to słodkie ale zupek to nawet z butli nie chce, broni sie jak moze, zaciska buzie, odpycha raczkami. łobuziak. wydaje mi sie ze teraz nasze dzieci sa najfajniejsze, smieją sie , nie maja kolek , nie chodza jescze wiec nie ma jeszcze siniaków i guzów. Odpowiedz Link
monia23 Ku samodzielności!! 17.07.05, 17:11 Synek mi dorasta...W piątek zaczął się czołgać i tak to teraz powoli uskutecznia. Polega to na tym że podnosi się na łapkach (leżac na brzuszku) i się na nich podciąga do przodu jednocześnie podkurczając i podciągając nieco nózki. Fajnie to wygląda a jednocześnie jest dla nas bardzo radosne. Bo to już jakieś wielkie osiągnięcie. Do tej pory okręcał się w koło a teraz już wutorpedowana zabawka poza zasięg łapek nie jest problemem. Dzięki temu Kacper dłużej wytrzymuje bawiąc sie na dywanie ( bo koc jest już bez sensu i tak z niego spełza. Nie popada w frustrację jeśli już nie ma w koło zabawek, szuka czegoś dalej. Teraz własnie rozbraja głośnik...I dobrze mu z tym. O rany...ale numer. Mocuje się z jakąś plastikową częścią, postękuje, pomrukuje ale nie marudzi. To milowy krok ku samodzielności Kacperka. Już nie potrzebuje za każdym razem ratunku gdy chce coś dorwać. Ciekawe co powie na to rehabilitantka, czy robi to prawidłowo czy nie?? Słodki bąbelek. Zmęczył się i położył głowkę na boczek, odsapnął i dalej do boju. wczoraj byliśmy nad wodą na rybkach. Kacper miał sesję zdjęciową, m.in. mocując się z parasolem ułożonym by słonko nie świeciło. A w piątek miał kąpiel na trawniku przed domem. W wanience bo baseniku nie mamy. Atrakcją okazało się zwisanie poza wanienkę i rwanie ździebeł trawy. Wogóle ostatnio wszelakie zabawki jakoś tracą na atrakcyjności. Fascynujące są za to piloty, części głośników, kabelki od ładowarek, telefony komórkowe ( w celu szlifowania ząbka) itd. Chyba trochę się zmeczył. Bo już mu się nie chce czołgać. Pora mycia i jedzonka się zbliża. No to pa! Odpowiedz Link
tabaluga0 Re: Ku samodzielności!! 17.07.05, 21:34 To samo było u nas i tak jest ok. teraz Szymon staje na stopkach i robi koci grzbiet tak jakby juz chcial wstawac . Szalony. A Kacperek widze idzie łeb w łeb z moim maluszkem. Odpowiedz Link
mlagodna Re: Ku samodzielności!! 17.07.05, 23:32 Ale super - ja początki takiego kociego grzbietu zobaczyłam dzisiaj pierwszy raz u Grzesia. Bardzo jest zadowoolony że tak wysoko kuferek unosi ) Fajne są te nasze dzieciaczki. Rozbrajają i wszystko wynagradzają nam swoim śmiechem i uśmiechem... ech.. Odpowiedz Link
mamaigora1 Re: Ku samodzielności!! 18.07.05, 10:31 Tylko sie cieszyć, a Rodzice niech szykuja kręgosłupy bo jak zacznie sie ganianie za Kacpikiem po całym domu to dopiero bedzie jazda )) o, wtedy to juz z pewnościa zajmie sie sam soba w 100% i rozbroi cos stojącego w jego zasiegu, my z duma i rozpacza (2 w 1) zorientowalismy sie w niedziele, że Igor siega juz do 3-ciej półki naszego regału, a że Tatuś pilnował Małego czytając gazete, więc kilka książek o mało nie ucierpiało ))) Odpowiedz Link
asia_233 Re: Ku samodzielności!! 18.07.05, 10:35 Siwetnia słyszeć o taaakich postępach.Życzymy dalszych. Pozdrowienia dla małego żołnierza (czołgającego się)Buziaczki. Odpowiedz Link
mamaemmy Re: Ku samodzielności!! 18.07.05, 20:02 Ale super!!Czołga się-świetnie!No to się teraz za nim naganiacie)Pewnie juz zna pokój lepiej niż Wy-bo żaden zakarmarek mu nieobcy!Pozdrawiamy ciepło!! Odpowiedz Link
monia23 Zbliża się roczek. ;o) 02.09.05, 01:05 Jakoś czasu ostatnio znaleźć nie mogę i chęci trochę też. Ale roczek się zbliż acoraz bardziej... A u nas tak sobie fajniutko ( żeby nie zapeszyć) powoli do przodu. Rewelacji nie ma. Kacper jakiś czas temu był na kontroli u okulisty i wszystko ok. Nie ma żadnych niepokojących zmian a ja się obawiałam że mu troszke oczko zezuje ale nic z tych rzeczy. Poza tym to opiszemy we wrześniu resztę wizyt bo akurat mamy wizyte u ortopedy (chyba jyż ostatnia kontrolna dmuchająca na zimne, nasz ortopeda chyba wyjątkowo zapobiegliwy), logopeda zobaczymy co nam powie, kontrola u neonatologa przy rehabilitacji. Swoją drogą mieliśmy tydzień przerwy na rehabilitacji i dziś się tam wybieramy-ciekawe co nam powie. A Kacper bryka. Nadal etap raczkowania stanął w miejscu - czyli Kacper zasuwa do przodu odpychając się tylko prawą nogą, lewą podgina sobie do góry i już, ale już wyżej pupcię podnosi i nie szoruje brzusiem non stop o podłogę. Cieszy się przy tym niesamowicie. Osiągnięcie z ostatniej chwili: nauczył się podciągać do pozycji klękającej (najpierw w łóżeczku a teraz przy czym się da...o zgrozo nie zawsze kończy się to szczęśliwie..) a potem siup na nóżki ( prostując nóżki i dupcia do góry) i uradowany na całego stoi!! łobuz. I cieszy się ile wlezie że mu to wychodzi. I koniec kropka. NIe ma mocnych, rób mama co chcesz on chce stać. A siedzieć prosto jeszcze nie potrafi...buu.I tak sobie czasem potupta wiercąc nóziami. I teraz już tak za każdym razem jak go tylko włożę do łóżeczka albo sam doczołga do nogi od stołu, szafki, fotela... Coraz więcej gada po swojemu, czasem nawet uda mu się PAPA w tym momencie co trzeba i wtedy mamy radochę. Uwielbia wcinac małe pomidorki, jabłka, biszkopty, chrupki mniej, cytryna jak się trafi też jest ok (ale celowo mu nie dajemy chyba że sam dorwie nieupilnowany jak się należy..), buraczki, żółtko, wogóle nowości są najfajniejsze ale małe pomidorki biją wszystko. Są ukochane! A wogóle to co mama ma na talerzu jest zawsze fajniejsze, a i lody...o zgrozo raz dałam mu troszeńkę liznąć...i mam za swoje teraz nie mogę przy nim jeść lodów. Chyba ma to po mnie bo ja je uwielbiam. Nie wiem ile waży bo dawno go nie ważono. Ale ponad 8 kilo będzie. Kurcze to jasne nie wystko co tam u Kacpika ale jakoś nie mogę zebrać myśli. Najważniejsze że sobie radzi, nie choruje (TFU TFU!!!). Tylko z paluszkiem w nóżce (dużym) coś się porobiło i jutro do lekarza też wyruszamy. Paznokieć mu wrasta albo co - bo mu nowy rośnie ??? i taka ropka zaczęła sie zbierać... niedobrze. Oki to do następnego razu. Całuski dla wszystkich, ja czasem czytam co tam u Was ale mało kiedy mam więcej czasu by odpisać. Trzymajcie się cieplutko i zrowo. M. Odpowiedz Link
monia23 I roczek za nami...;o)) 21.09.05, 06:17 Jak zwykle ostatnio będzie w telegraficznym skrócie. Imprezy nie było chucznej ze względu na mój notoryczny brak czasu - przełożyliśmy torcik na jakiś wygrzebany wolny weekend w przyszłość...bu. Ale prezenty były co niektóre trafione w 10. Kacper ma trzeciego zęba - górna lewa jedynka i teraz z jeszcze większą namiętnością wszystko gryzie. Brykusiem jest dalej, coraz lepiej idzie mu nauka poprawnego raczkowania, lada moment w końcu zaraczkuje jak się należy. Wstaje dalej namiętnie przy czym się da, siedzi już bardziej prosto ale to jeszcze nie to. Ale już nie tańcuje przy tym siedzeniu i może długo się tak bawić o ile oczywiście chce. Wreszcie zaczął zjadać obiadki łyżeczką, szczegół że czasem bywa że trwa to półtorej godziny... Pić lubi najbardziej z łyżeczki lub kubka niekapka, butla - blee. Na rehabilitacji ok, rehabilitantka jest z niego zadowolona i teraz z niecierpliwością czekamy kiedy w końcu nas zadziwi i zaraczkuje już tak dłużej niż sam start i dwa merdnięcia nóżkami. Nie byliśmy u neonatologa tylko neurologa, dziwny gościu już go nie słucham. Twierdzi że ma słabszą prawą stronę a parę miesięcy temu to była lewa strona. EE tam. Rehabilitantka mówi że jest właśnie lepiej i ona to czuje ćwicząc z nim i jej bardziwj wierzę bo ma z nim kontakt dwa razy w tygodniu a nie raz na parę miesięcy na dwie minuty. Maleństwo już nie jest atkie maleństwo, nadal nie wiem ile waży ale oj moje ręce to czują..a jak już czują to chyba coś więcej. Dziś na reh. musze pamiętać by go zważyć przy okazji. Jesteśmy nadal przed wizytą u ortopedy i logopedy. I czeka nas kontrola u neurochirurga dziecięcego ale z daleka widać że jest ok bo laik by w życiu nie poznał że bąbel miał operację. Ok. C zas mnie goni. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
tabaluga0 Re: I roczek za nami...;o)) 21.09.05, 20:34 1000 buziaków dla roczniaka od roczniaka Szymonka. Niech Kacperek rośnie, gryzie i łobuzuje. I niech zadziwia świat !Bo jest cudem dla mamusi i dla nas oczywiście jak wszystkie wczesniaczki. Odpowiedz Link
ola75 Re: I roczek za nami...;o)) 21.09.05, 21:50 Zdróweczka i słoneczka życzymy Kacperku Ola i Olafek Odpowiedz Link
mamaemmy Re: I roczek za nami...;o)) 21.09.05, 23:14 Samych cudów i sukcesów rozwojowych, mile zdziwionych min lekarzy i rehabilitantów, oraz oczywiście opieki Bożej przez całe zycie Tego na roczek-kochanemu Kacperkowi życzy Emusia z rodzicami Odpowiedz Link
monia23 Dziękujemy Bardzo!!! 22.09.05, 18:11 Za życzenia od Was Kochani!! To bardzo milutkie! Odpowiedz Link
monia23 Raczek!! 02.10.05, 04:51 No wreszcie! Kacper załapał raczkowanie. Przymierzał się do tego już od jakiegoś czasu a wczoraj już mu to super zaczęło wychodzić. Ładniutko ustawia się na kolankach a potem ślicznie przebiera rączkami i nóżkami na przemian, no cudo! Czasem mu się poplącze i klapnie na brzuch ale to wtedy jak się gdzieś baardzo spieszy. W końcu to dopiero pierwszy dzień jak odkrył że można i tak ruszać na przód. Ale jestem szczęśliwa! W poniedziałek pochwalimy się rehabilitantce, mam nadzieję że Kacper nagle nie zapomni jak to się robi...tzn. raczkuje. hihi. Tylko jeszcze wstawanie musi dopracować, nauczyć się siadać, ... to może zwolnią nas z reh. na sali i zostaną same ćw. w domku?? Och oby tak było!! AA i byliśmy u logopedy i następnym razem będziemy uczyć sie jeść prawidłowo łyżeczką (coraz lepiej mu to idzie ale nie wiem czy dobrze?) i pić z kubeczka, normalnego. Mamy odstawić butlę i smoka...ojjj kiepsko będzie...I mamy wierszyki do ćwiczenia (rymowanki-układanki), i szczypanko w języczek by go chował. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
mamaigora1 Re: Raczek!! 03.10.05, 08:13 No super po prostu!!! Te nasze wczesniaki jednak na wszystko musza miec troche czasu, ale jak juz załapią to ida w zaparte )) Ku pokrzepieniu napisze Ci, że Igor raczkował całe 6 m-cy, a potem to juz zaczął biegać - mam nadzieję, że wszystkie połaczenia nerwowe w mózgu w tym czasie mu sie poprawnie połaczyły - he, he, he... Odpowiedz Link
mlagodna Re: Raczek!! 10.10.05, 21:19 No to gratki!! U nas jeszcze dluuuga droga do tego cudu. A przydałby się bo energii cały czas ma Grześ nadmiar. Życzymy więc dużo zdrówka i niepoobijanej brody i brzuszka przy raczkach ) A jeśli chodzi o karmienie łyżeczką, to po takiej lekcji u pani logopedy, młody zjada pełny kubek zupki lub obiadku (taka sama konsystencja ) w 5-10 minut czego i wam życzę Odpowiedz Link
monia23 kontrola. 22.10.05, 01:41 Dziś byliśmy na kontroli u chirurga (ordynator oddziału..) z zastawką. I nothing special. Wg ważnego pana dooktora zastawka nie działa. I już. Czyli wg niego Kacper już nie jest 'zastawko zależny'. Oczywiście miałam dużo pytań do po tej wiadomości i jakoś smetnie mi na nie odpowiedział. Kiepsko. Stwierdziłam, a mąż potwierdził, że na nastepną kontrolę wybierzemy się do Poznania i może jakoś normalnie to się odbędzie i więcej się dowiemy, bo tu jakoś znowu tak po łebkach czuję nas potraktowali ( nie omieszkałam wytknąć, że tu kazali nam czekać jeszcze miesiąc na operację bez robienia badań a w Poznaniu zrobili ją niemalże zaraz, oczywiśnie nie spodobałao się). Chyb ajuż nigdy nie pojawię się na kontroli w tym mieście... Oczywiście cieszymy się z jednej strony a zdrugiej: i co teraz? Czy to już tak na stałe jest ok czy to może się zmienić? I co dalej? Zostawiać czy wyciągać zastawkę?? Itd. Dużo pytań. Apoza tym to Kacper jakoś chwilami marudny na potęgę. Chyba kolejne zęby dają czadu. ma ich już 6. Czasem kategorycznie odmawia jedzenia, nakarmić go łyżeczką to znowu gimnastyka, chyba że akurat danie mu super smakuje albo to jest coś z mojego talerza nie nadające się dla niego....uuuuu I wracam do prtacy. papapap Odpowiedz Link
tiya Re: kontrola. 22.10.05, 13:55 > Oczywiście cieszymy się z jednej strony a zdrugiej: i co teraz? Czy to już tak > na stałe jest ok czy to może się zmienić? I co dalej? Zostawiać czy wyciągać > zastawkę?? Itd. Dużo pytań. Moniu, trzymam mocno kciuki, żeby bylo jak najlepiej. Gdyby Kacper faktycznie nie potrzebował zastawki to byloby co opijać Odpowiedz Link
tabaluga0 Re: kontrola. 22.10.05, 20:55 no cóz, lekarze jak to lekarze, trzeba sie nachodzic , nadenerwowac zeby w koncu znaleźc kogosc porządnego Pełno zębów juz macie , u nas tylko 2 i nic dalej nie widać. Odpowiedz Link
mamaemmy Re: kontrola. 24.10.05, 11:32 A może kroi się kolejny cud na wczesniakach?? Trzymamy kciuki! Odpowiedz Link
mamaigora1 Re: kontrola. 24.10.05, 13:19 Czyli kontrola pomyslnie i obyście traafiali na przyjemniejszych specjalistów ;- ) Odpowiedz Link
monia23 Dzięki dziewczyny! 27.10.05, 11:20 A my tak sobie z dnia na dzień z niedziałającaz astawką i jest ok. Kacper wiercipięta do potęgi n-tej...Bez komentarza. Ma ostatnio humory na jedzenie. Ogólnie mało pije. Właśnie siedzi u mnie na kolanach. Czasem posmakuje mu co ś w stylu Pysia czcy Kubusia. Na dugie śniadanko oprócz butli (mleko, sinlac lub kacha) wcina chlebek z serkiem topionym. Z obiadkami to też sodoma i gomora ale raczej wcina to co my. czasem w akcie desperacji miksuje to i w butlę. Podieczorki to przeważnie jakieś serki dla dzieci lub owoce z biszkoptami. Kolacja nr 1 to tak jak śniadanie nr 2 a kolacja na zaśnięcie to butla tak jak śniadanie 1. Łobuz jest. Wszędzie go pełno. Nagminne jest stosowanie podstępów by dziecko zjadło. Ostatnio upodobał sobie pokazywanie co cikawszych przedmiotów czy zdarzeń palcem wskazującym z oczywistą euforią w oczach.np para z talerza z gorącym obiadem-fascynujące! Lubi bawić się podusią, ma taką od kładzenia na dywan wtedy się do niej przytula. Czsem się uda jak jest zmęczony że tak się na nią kładzie i kładzie i gada igada aż w końcu zasypia. Sukcesz aczkolwiek nieczęsty. Naturalnie włażenie tam gdzie nie pozwalają to najlepsze co może być. Teraz jak to pisze juz nie wiem ile razy eksportuję go z podłogi na dywan......i znowu... Była wizyta u logopedy. Ciężko będzie. Nauka prawidłowego jedzenia łyżeczką to coś co Kacperek nie lubi szczególnie. Nie było źle ale dalsze brnięcie w temat wymaga cierpliwości której mi czasem brak, zdecydowanie. Czasem jest przeuroczy jak sam zorganizuje sobie zabawę, np nieoczekiwanie w tej chwili. Jak widać (czytać ) jego zmiana nastrojów to cały kalejdoskop w ciągu paru chwil. Zanim zabrałam się za pisanie był 'śmiertelnie zmęczony' i prawie zasypiał z mętnymi oczami przytulając się do mnie. A teraz bryka po dywanie wydając z siebie dźwięki typu 'duda, dziuda, łyłe, itepe'Ale wszystko wskazuje na to że niedługo panie i uśnie. Chociaż to też nie jest pewne...Oki kończę bo właśnie stoi przy stole, wcina jakąś szmatkę i zalotnie szczerzy zęby. Papap! Odpowiedz Link
tabaluga0 Re: Dzięki dziewczyny! 27.10.05, 21:07 Jakbym widziała Szymonka, tyle ze ma mniej zebów Odpowiedz Link
monia23 Nerwus. 08.11.05, 18:48 pisałam dziś pięknego posta i w połowie kacper wyłaczył mi kompa...uf. Chwilami mam dosyć tego urlopu (24/7 z Kacperkiem i ani chwili przerwy). Teraz sprzedałam go tacie i dziadkowi i buszują na dole. A ja mam chwilunię dla siebie. A Kacper zaczyna pokazywać różki, za bardzo czasem rozumie 'nie wolno' i wtedy się wkurza, dziś próbował mnie przy takiej okazji pogryźć w kolano i po twarzy parę razy. Pacnęłam go w pieluchę to się oburzył i ździwił. A ma czym gryźć bo jest dumnym posiadaczem 8 zębów. O mamo. Na rehabilitacji powiedziano nam że bardzo źle stawia prawą stópkę, jak powolutku się go prowadza za łapki to jest lepiej, ale gdy staje przy czymś i szybko coś chce to jest tragedia. No i klops. teraz przyzwyczajamy się do sztywniejszych sandałków bo to ogranicza to dziwne wygięcie stopy, a w next tygodniu do ortopedy rehabilitacyjnego. Ojoj. Poza tym to bąbel: raczkuje do tyłu, odkrył że ma wsteczny i nie musi za dużo kręcić, przydaje się to w zaułkach np za fotelem, bardzo przydatna umiejętność, przydaje się też w złażeniu z tapczana by nie rymsnąć łepkiem w dół - choć czasem o tym zapomina i musze go asekuracyjnie ustawiać tak jak trzeba; - siada(??) sam i siedzi, siada przeważnie z raczka albo jakoś tak kombinowanie, ale się udaje, tylko raczej nie ma prostych pleców przy tym siedzeniu...buu; - mówi przesmiesznie po swojemu, naturalnie repertuar jest szeroki, przytoczę co niektóre rewelacje: np coś w stylu lili ale brzmi jak r/liliy-czasem do złudzenia przypomina to angielskie really, a jeszcze jak urzyje tego w zabawnej sytuacji (choćby mama czyli ja do Kacperka 'kocham Cię myszko' a on 'lili?', albo inne to boki zrywać); lub 'taty', 'dzie', pyziu-pyziu, ide, o rany zapomniałam reszty ale same wiecie. - ma chwilami bunt na jedzenie, a czasem to aż mnie zadziwia-apetyt szczególnie mu dopisuje w najmniej oczekiwanych momentach i co do najmniej przeznaczonych dla niego potraw....a poza tym to kcuda na kiju by zjadł czasem coś łyżką czy jakąś kanapkę, dziś go trochę przegłodziłąm(czyt. dawałam mleko, kachę, rosół z kleikiem) przez butlę to teraz wieczorem dorwał się do bułki. Szkoda że zawsze tak się do niej nie dorywa, w końcu nie może samego mleka ciągnąć. A wogóle to je niedużo ale często. Rachubę można zgubić. Oczywiście herbatniczki są najlepsze... hymmmm....nienawidzi ubierania się w kombinezon...rany..co ja mu kupiłam. Cyrki odstawiam kiedy musze go w to ubrać, a wydawało mi się że to będzie ok. Spryciarz mądrala się zrobił i jak coś chce to się uprze i koniec a jak mu nie pozwalam to tak jak wyżej 'się wnerwia'. Ale ogólnie to jest kochany synuś, uśmiecha się więcej na szczescie niż marudzi. Czym robi furrorę u obcych pań 'ojeju jekie pogodne dziecko, atiti'. Smok to best friend Kacperka o zgrozo! I kropka. Nie mogę go oduczyć. Jest coraz gorzej zamiast lepiej... I co tam jeszcze, nie pamiętam. O rany ale mi czas umknał. Musze kończyć. Pozdrawiam !!! Odpowiedz Link
mamaemmy Re: Nerwus. 08.11.05, 23:05 Fajny ten Kacpik A ubierac chyba żadne dziecko nie lubi w tym wiekuZwłaszcza wczesniaki,które nie przepadają za "unieruchamianiem". Odpowiedz Link
tabaluga0 Re: Nerwus. 08.11.05, 23:13 No jakbym widziała Szymka, tez nerwus, łobuziak, krzyczy przy ubieraniu, wygina sie itd. A na "nie wolno " tylko sie uśmiecha i broi dalej chociaz rozumie co sie do niego mówi. Ale chyba ten typ tak ma. Odpowiedz Link
monia23 Tuptamy i ... 11.11.05, 21:39 tuptamy...oczywiście Kacper prowadzony pod łapki. Dwa trzy dni zajęło nam przyzwyczajanie się do sandałków, krzywił się na początku. A potem jak wyczuł że może w nich tuptać po całym domu...koniec i kropka tuptamy. Do upadłego (szybciej mojego). Rehabilitantka kazała nam powolutku tuptać bo wtedy ładniej stawia stópki niż wtedy gdy staje i wyciąga łapki po rożne różności. No i zaczęło się. Wstaje rano i pokazuje sandałki...I teraz już wogóle nic nie mogę zrobić bo ciągle tuptamy. A nie wiem do końca czy ma tuptać na boso czy w bucikach, ale wybrałam buciki bo wtedy nie może tak wyginać tej stopy - jeden plus i drugi - nie będę puszczać dziecka w samych rajstopach po całym domu (tylko na dywanie chyba by kota dostał) bo zaraz mi się przeziębi (wszędzie dywanów to my nie mamy). Zobaczymy co po wizycie u ortopedy. A i przypomniało mi się, zabawy Kacperkowe: - wyjmowanie i wkładanie pojemnika od kliszy aparatu do pojemnika po mleku; - wrzucanie orzecha laskowego do wanny; - zabawa i wrzucanie węża od prysznica do wanny; - gadanie do pralki, czasem z głową w pralce; - hit ostatnich dni - zabawa mopem, normalnie rewelacja; - zamiatanie - próby- małą zmiotką; - otwieranie szafek w kuchni i wyjmowanie co tam się znajdzie; - wyjmowanie kluczyków z dziurek i próby ich tam wepchnięcia; - kręcenie pokrętłem od żaluzji; - wyłączanie komputera (w najmniej odpowiednich momentach); - zabawa jedzeniem w stylu cały talerz obiadu mamy najlepiej wygląda na mamie, stole, podłodze i Kacperku; - chyba jedyna zabawa bardziej przypominająca zabawę: granie na cymbałkach; - wyjmowanie ziemi z doniczek; - zaglądanie do kuchenki gazowej....; Dobra, bo zanudzę, zresztą same wiecie jak to jest... Odpowiedz Link
mamaemmy Re: Tuptamy i ... 11.11.05, 23:25 No ładnie,ładnie!))Zabawy w zamiatanie?Granie na cymbałkach?Kacperku BRAWO!!!Super! A co do łażenia-nam lekarka powiedziała-buciki dopiero,jak bedzie dobrze chodzic,jak sie uczy to na bosaka-ewentualnie w skarpetach antyposlizgowych. Pytałam tez na forum rehabilitacji i odezwała sie osmag,fizjoterapeutka,tez mówiła o tym chodzeniu BEZ bucików A co do braku dywanów-Emka w sumie całe dnie spędza na ziemi na ziiimnych kafelkach,a ,że mieszkamy w nieogrzewanej kamienicy i to nad piwnicą..brrr.A ona raczkuje w samych rajtuzach,a miała tylko raz katar,i to tylko przez zarazenie od "kolezanki".Moze po prostu sie przez to uodporniła? Odpowiedz Link
monia23 Grudzień już prawie... 27.11.05, 01:43 A w grudniu powinien urodzić się Kacper. ;o) Synek jak to synek lubi czasem zaskakiwać np pobudką o 1 w nocy i nie spać 3 godz, a co. Fajniutko sobie tupta prowadzony z ałapki i ortopeda dała nakaz tuptania raczej w bucikach (sztywne piętki bucików) i zakupienia wkładek do bucików jak już Kacper zacznie na dobre tuptanko. A nowości to sam chodzi przy meblach i jeśli są blisko siebie to przechodzi (trzymając się naturalnie jednago a potem drugiego) od jednego do nastepnego mebla(ew mamy...wyciągając znacząco łapkę ). Wogóle jakis taki wybrykanie-wygimnastykowany się zrobił...czasem takie pozy odstawia jak chce się gdzieś dostać, wdrapać (aa sam wdrapuje się na niższe kanapy, fotele i sam złazi). Lubi bawić się w "chowanego " lub "ganianego" z mamą. Oczywiście w wersji dla dziecka raczkującego ;o) rocznego. Z jedzonkiem to bez większych rewelacji. Rodzinka je sobie w pokoju np niedzielny obiadek a my (Kacper i ja) 'na zesłaniu' w kuchni bo synuś musi jeść z talerza mamy i robić sajgon totalny. Czyli grzebać łapką, widelcem łyżką w talerzu, rozwalając itd. Doszło do tego że ja daję mu jeść z ręki i jeszcze trochę a sama będę tak jadła. Ale plus taki że wogóle przy tej okazji zdarza mu się coś zjeść i że zaczyna pakować jedzenie na nośnik (łyżka widelec) a potem próbuje tym trafić do dziobka. Zaczynam go czasem "wykorzystywać" ..nie zrozumcie mnie źle, ale wygląda to tak : bierze się takiego słodzika pod pachę, idzie tam czy siam by coś załatwić a taki brzdączuś robi furrorę strojąc minki i inne tego typu i sukces murowany. Oczywiśćie w granicach rozsądnych i bardziej to tak niechcący niż z zamiarem oczarowania innych fajowym synkiem. Po prostu tak mi się miło robi gdy inni na widok Kacperka wydają dźwięki typu ach och jaka niunia. ;0p I zamotałam. A wczoraj tak sobie słodko wszyscy troje zasnęliśmy na drzemkę poobiednią...ale było milutko..tylko ja musiałm się zrywać do pracy....bu. ale ja tu pierdołki pisze..Chyba brakuje mi wygadania się. Taak coś tam jeszcze miałam napisac ale się rozmarzyłam.. To kończę. Pa papapap!!! Odpowiedz Link
monia23 Przypomniało mi się.. 27.11.05, 02:14 Bardzo lubi myś ząbki ;o))) Oby mu tak zostało. Najpierw przepisowo otwiera dziubek i ja myję te jego 8 skarbów ( Kacper wcześniej radośnie chichocze na widok szczotki i pasty ) a potem on sam swoją małą łapką szoruje sobie zębolki. A jak widzi mnie myjącą zęby to nie obejdzie się bez mycia zębów mamie, choć przez chwilkę. I nawet daje radę szoruje szczotką na boki zamaszyście . Pociecha moja. Odpowiedz Link
mamaigora1 Re: Przypomniało mi się.. 28.11.05, 07:57 Kacper, Ty przewrotniku, powiedz Igorowi, że mycie zebów to fajna sprawa (my mamy 10 sztuk) ))) Odpowiedz Link
mamaemmy Re: Przypomniało mi się.. 28.11.05, 22:03 Mały mądralek Prosimy o nowsze zdjęcia))!!! Odpowiedz Link
monia23 Grudniowy Kacperek - zdjęcia ;o) 30.12.05, 14:00 Wreszcie udało się zrobić cyfrowe zdjęcia i uaktualnić galerię. A co poza tym? Kacper po staremu bryka. Własciwie to wiele się nie zmieniło. Po wizycie u neurochirurga w Poznaniu ok. Zastawka działa i nic złego się nie dzieje. Kacper drepta dalej z pomocą ale czasem niechcący uda mu się całkiem samemu postać przez chwilę. Rozumie coraz więcej. Z jedzeniem trochę lepiej, czyli nie tylko ta butla ale i obiadki jedzone widelcem itd. Przy interesującej muzyce fajosko dryga takie niby tańczenie. Lubi przekomarzanie się przed snem w piżamce i po obudzeniu. Ale przed snem szczególnie fika pod kołderką i wydziwia. Ślęczę tu już długo przed tym kompem walcząc z tymi zdjęciami i mam trochę dosyć..Dlatego kończę. Uściski zimowe cieplutkie!! Odpowiedz Link
tabaluga0 Re: Grudniowy Kacperek - zdjęcia ;o) 30.12.05, 21:44 ho ho, ale duzy ten maluch!!! widze ze ida łeb w łeb z moim Szymkiem. Moj maly tez chodzi za lapkę, umie postac sam i zrobic kilka kroczków. Z jedzeniem gorzej niestety. zycze wszystkiego najlepszego w nowym roku!!!!! Odpowiedz Link
monia23 Re: Grudniowy Kacperek - zdjęcia ;o) 01.01.06, 23:51 No Kacper trochę z tyłu...bo sam nawet jednego kroczka nie zrobi. Ale z jedzeniem to fakt faktem jest u niego coraz lepiej. Ostatnio nawet kanapki mu posmakowały. Kupiłam taki serk KIRI o smaku szynkowym i zajada że hoho. Lubi też jogurciki szczególnie takie małe L'casei od Campiny. I niestety parówki lubi..., i na szczęście jajecznicę też. Z zupami bywa gorzej. Drugie to zje tyle na ile mu cierpliwości starczy siedzenia u mnie na kolanach i zabawy widelcem. A potem w tył zwrot i koniec. A w sobotę obcięłam mu włoski!! Ale były kombinacje alpejskie. Na zdjęciach widać że miał już ..no za długie piórka. A teraz to taki mały chłopczyk z wojska. Fajosko wygląda i dumna jestem z siebie że mi się udało takiego wiercącego się bąbla w miarę równo i ładnie ostrzyc n( nożyczkami nie maszynką). Szkoda że nie mam czym zrobić zdjęcia i wam pokazać różnicę w wyglądzie przed i po. A dziś była fajna scenka domowa. Bawiłam się z Kacprem i musiałam isć do innego pokoju więc wręczyłam go tacie który siedział przy komputerze. Kacperkowi się oczka zaświeciły na widok klawiatury oczywiście. Usadowił się, raczki juz wyciągał w kierunku klawiszy, popatrzył na mnie z uśmieszkiem na buzi i : pomachał mi paluszkami ( otwiera i zamyka łapkę) i powiedział PAPA !! Udało mu się to jak mało kiedy bo tak sam od siebie kiedy ja jeszcze własciwie nie wychodziłam. Sam już mnie wysłał ty mama idź a ja tu sobie poklikam z tatą ( ja mu nie pozwalam...)!! Ale miałam radość. No to PAPA! Odpowiedz Link
mamaemmy Re: Grudniowy Kacperek - zdjęcia ;o) 05.01.06, 00:31 śliczny ten Kacperek I jaki TUPET!Mama papa,a ja sobie gram z tatą-no wiesz!))Uśmiałam się! Odpowiedz Link
monia23 Neurolog 17.01.06, 23:39 Hymm... nasz wcześniaczkowy żywot chyba powoli sie kończy. Oby. Tzn pewne sprawy się nie skończą ale one nie muszą być akurat następstwem wcześniactwa akurat. Kurcze znowu mieszam. Po prostu dziś bylismy u neurologa, u nowej pani neurolog dodam. Jestem zadowolona ze zmianay lekarza bo poprzedni to chyba leczy za karę... I co ? I superowo!!!! Pani doktor miała zastrzeżenia JEDYNIE do stópek Kacpika. Musimy je ćwiczyć być pod opieką ortopedy itd. A reszta OK!! Ale się cieszę! Wszelkie odruchy i osięgnięcia sa prawidłowe. Poza stópkami.. I mamy zapisaną wizytę do psychologa wreszcie. Zobaczymy w lutym co nam powie o Kacperkowym rozwoju. No i pod opieką logopedy tez musimy być. Ale to nihil novi. Tak. A poza tym to Kacper rozkochał się w tuptanych spacerkach. Oczywiście najpierw wygina się przy ubieraniu na dwór, a potem nie chce kończyć i się wkurza gdy się go już rozbiera...Ja tam mogę z nim chodzić w pół zgięta choćby pół dnia, tylko nie bardzo mnie raduję jego pomysły typu podnoszenie kazdego patyczka, listka itd. oraz wynalazki typu :chodzimy sobie z miotłą po dworze - czyli Kacper musi ją trzymać bo jak nie to..., czyli ja musze ją mu przytrzymywać bo nie dałby rady plus trzymać jego by nie upadał. ihh.. A wogóle to madrala z niego mały. A jak się mocno zdenerwuję i nie wie jak się wyładować to gryzie się w rączki... i tu jest problem. Jakoś go pilnujemy by się nie pogryzł ale szczypnie się dość często. To takie małe nowości. Odpowiedz Link
mamaigora1 Re: Neurolog 18.01.06, 08:22 Oj ten każdy listek i każdy patyczek to Igor ma do dziś w naturze )) Tak napisałam ku pocieszeniu, że to sie raczej szybko Kacperkowi nie znudzi ;- )))) Odpowiedz Link
mamaemmy Re: Neurolog 13.02.06, 22:58 Fajnie,że juz przestaje byc wczesniakiem! A stópki?Zawsze "coś tam "jest nawet z dziećmi urodzonymi o czasie! jest dobrze! Buziaki! Odpowiedz Link