lanre2 28.02.05, 12:57 Monia przypomnij mi jaka zastawke wstawiali Twemu dziecku? Jak sie teraz czuje?Czy dlugo to trwalo? Ela Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
monia23 odpowiadam 28.02.05, 21:46 Cześć. Kacperek ma zastawkę odprowadzającą płyn rdzeniowo-mózgowy komór mózgu drenem (rureczką pod skórą) do jamy brzuszka. Zastawka jest umiejscowiona na główce pod skórą, tak trochę z tyłu trochę z boku. Nie wiem o co konkretnie pytasz? Sama operacja trwa około godziny, półtorej. Potem tydzień w szpitalu, kacper był dłużej ze względu na zapalenie płuc. A jak do tego doszło? W wątku o Kacperku przeczytasz dokładnie przebieg wydarzeń. nie będę teraz wszystkiego przypominać bo dużo pisania. Ale do peracji doszło w końcu przez to że się nic nie poprawiało i sami wyruszyliśmy do Poznania do neurochirurga by działać. Chirurdzy u nas chcieli jeszcze czekać miesiąc...strach się bać co by to było. A teraz jeśli chodzi o zastawkę to czuje się dobrze. tylko jest marudny ze względu na to jeszcze leczone zap.pluc. A czemu pytasz jeśli mogę spytać?? Pozdrawiam. Pa!!I dużo zdrówka dla Kini!! Odpowiedz Link
monia23 Ale mi głupio.... 01.03.05, 00:30 że się pytam czemu Ty sie pytasz...Właśnie się pacnęłam w łepetynę i nadrobiłam zaległości w czytaniu historii Kingusi. (Przez ten szpital miałam ich oj dużo). Jejkuś nie wiem co mam napisać. Twoja córeczka jest tak silną dziewczynką że po prostu żaden inny scenariusz do niej nie pasuje jak zdrowe w końcu i uśmiachnięte dziecko! Obie macie w sobie mnóstwo siły. Kinga z pewnością ma ą po mamie (po tacie pewnie też i dlatego teraz tak sobie wspaniale ze wszystkim radzi). Ja właściwie staram się już nie pamiętać tych chwil załamywania się, gdy było źle. Czytając historię Twojej (Waszej) dzielnej córeczki jestem pełna podziwu. Elu to w końcu minie. Wiem że ból świadomości ewentualnego bólu dziecka jest gorszy od własnego milion razy. Kinia te wszystkie niefajne chwile zapomni grzejąc się przy serduszkach rodziców. Mały Duży z Niej Bohater. Przeczytałam tu gdzieś że to forum przynosi szczęście, coś w tym jest. Ja nawet nie wiem jaką dokładnie Kacperek ma zastawkę. Pytałam się jaką będzie miał zakładaną a ordynator powiedział mi tylko że oni (w Poznaniu) stosują jednej firmy (chyba..) ale nie powiedział mi nazwy. I potem się już nie dopytywałam bo w końcu nie to jest istotne ale to by działała prawidłowo. Jego zastawka nie jest duza choć i tak ją widać, wypukłość na główce. A pod skórą na brzuszku wyczuwa sie dren. Ale dziecko nie czuje żadnego dyskomfortu. No może tylko teraz na początku Kacper ma skłonność do leżenia na lewym boku (główka) tam gdzie nie ma zastawki. Ale na drugą stronę też się potrafi przekręcić jeśli tylko ma ochotę. Jeśli masz jeszcze jakieś pytania a mogłabym coś więcej napisac, wyjaśnić, to pisz. Szwy zdejmują po tygodniu i jeśli wszystko gra to do domku. Trzymam kciuki za Twojego Skarbeczka i modlę się by szybko wracała do zdrowia i kochających rodziców w domku!! Ściskam cieplutko! papap :o)) Odpowiedz Link
lanre2 Monia 01.03.05, 06:21 Czytalam watek o Kacperku-teraz go przypomnialam, ale wodoglowia nie pamietalam.Monia , jesli mozesz - ile procentowo tego plynu okreslali lekarze, i ile procent bylo w okolicach daty zabiegu? Moja na zastawke jest za mala , a okazalo sie , ze dzis mial byc zastepczo zalozony zbiorniczek , ale z uwagi na stan zdrowia nie zrobia tego.Beda odbarczac plyn sciagajac.Ta zastawka jest pod skora , bez naruszania kosci czaszki? Ufff, kamien z serca. Co sklonilo Cie do przyspieszenia decyzji lekarzy, jakie zachowanie Kacperka , ze nie czekalas miesiaca? Dzieki , ze tak wyczerpujaco piszesz, to kolejna operacja mego dziecka i bardzo sie denerwuje. Ela zdjecia Kini: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=20284570 Odpowiedz Link
monia23 Hym.. 01.03.05, 13:13 Ile było go procentowo wcześniej i przed operacją to nie wiem. Nawet się nad tym nie zastanawiałam. Ale i wtedy i przed operacją było go za dużo. Już sam fakt wodogłowia jako takiego oznacza że jest go za dużo. Ale nie martw się. W końcu czuwają nad nią specjaliści. Nie dziwię się że nie chca teraz zakładać zastawki skoro nie jest to tak naglące. Lepiej niech Kinia nabierze trochę sił. Podobno odbarczanie zbyt długo nakłóciami też nie jest zbyt dobre ale skoro płyn nie narasta zbyt szybko to i często tego nie będą musieli robić. Są dwa sposoby odbarczania- nakłócie głowki przez ciemięczko lub lędźwiowo. Jakie nakłócia będzie miała Kinga? Później samą operacją nie masz się co denerwować. Ona nie jest bardzo inwazyjna, przez kość czaszki robią tylko malutki otworek na rurkę do komory mózgu, cały mechanizm jest pod skórą. A i brzuszek jest tylko troszkę cięty by przeciągnąć pod skórą dren, taka malutka blizenka. Co mnie skłoniło by działać? Wszystko po trochę. Najbardziej obawa by czegoś nie przegapić, by nie było zbyt późno skoro i tak ma mieć operację. Kacperek zaczął sporadycznie wymiotować (ale jeszcze nieczęsto, raz kiedyś) był marudny. Ciemię nie było takie mięciutkie jak powinno i szwy czaszki się rozchodziły. Lekarz w Zielonej stwierdził że poczeka miesiąc bez robienia badania USG i to mnie też zaniepokoiło. Bo niby twierdził że niepodoba mu się napięcie ciemiączka ale miesiąc chce czekac i nie robił wtedy badań. To stwierdziliśmy z mężem że nie będziemy czekać tylko to skonsultujemy, lepiej dmuchać na zimne. I dobrze zrobiliśmy. W Poznaniu neurochirurg od razu wziął go na nakłucie lędźwiowe, z małym skutkiem więc musiał zrobić nakłócie w ciemiączko. I po trzech dniach zapadła decyzja o operacji. Kurcze tak pisemnie to ciężko trochę to wszystko jasno opisac i wytłumaczyć. Ale nie obawiaj się, skoro musi to mieć to im wcześniej tym lepiej czyli jak tylko będzie można to wykonać. A skoro lekarze nie robią tego na gwałtu rety to znaczy że źle nie jest i Mała Dziewczynka może sobie jeszcze troszkę podrosnąć (tak jak mógł też Kacperek do tej operacji). U takich małych dzieci plusem jest to że na początku zaczyna narastać ciśnienie ciemiączka i szwy czaszki są jeszcze nie zrośnięte więc nie ma zagrożenia że przy niewielkim narastaniu płynu dojdzie do ucisku jakichś nerwów. Ja oczywiści i tak mam obawy czy aby nie było i tak troszkę za późno ale to już czas pokarze. Chyba już zamotałam. Jeśli masz więcej pytań to ja służę pomocą jeśli tylko dam radę. Pozdrawiam i niech Kinga rośnie nam szybko!! ;o) Odpowiedz Link