Ten wątek zapewne już tu krążył. Powiedxcie mi jednak jeśli posiadacie takie
informacje, czy były jakieś formalne próby dojścia prawa do dłuższego urlopu
macierzyńskiego dla mam przedwcześnie urodzonych dzieci?
Ja zdecydowaną wiekszość mojego urlopu spędziłam przy inkubatorze, gdy Franuś
wrócił do domu, pozostało ok. miesiąca. Wystarczyłaby odrobinę gorsza
sytuacja finansowa i naprawdę musiałabym wrócić do pracy.
W ZUS-ie, gdzie dzwoniłam tuż po urodzeniu Franka, poradzono mi bym zawiesiła
macierzyński na czas pobytu dziecka w szpitalu (ale nie można tego zrobić
wcześniej niż po 6 czy ośmiu tygodniach od porodu, już nie pamiętam) Ale po
pierwsze trzebaby się pogodzić z utratą pokarmu (trudno odciągać w biurze co
trzy godziny wyjącym laktatorem), po drugie zminimalizować pobyt przy dziecku
(straszne!) no i jak tu pracować, gdy gdzieś na oddziale nasze dziecko leży
podłączone do aparatury i walczy o swoje życie czy zdrowie. Poza tym
zawiesić, ale na jak długo? Przecież nikt nie wiedział dokładnie kiedy mały
wróci do domu.
I tak czas, który inne mamy spędzają z maleństwem w domu, ciesząc się
normalnym, spokojnym macierzyństwem (np. nie martwiąc się o finanse

) u
niektórych mam wcześniaczków sprowadza się do czterech czy dwóch tygodni
(albo wcale czasami).
To niesprawiedliwe - może można jakoś na to wpłynąć? Próbował ktoś?