Dodaj do ulubionych

Wita mama Ani ur.2 tyg. temu w 31 tc

    • ewaq Re: 140 g przez 3 dni :-))) 06.02.06, 13:41
      W sobotę byliśmy na wizycie u ani doktor, która się Anią zajmuje i okazało się,
      że tu niby mało przybiera, a od środy do soboty z 2850g skoczyła na 2990g smile))
      Myślę, że to zasługa tego, że zniknął problem ulewań odkąd od środy właśnie
      zagęszczam jej mój pokarm Nutritonem. A pewnie po hormonie (który jednak
      koniecznie trzeba podawać) przybierać będzie jeszcze bardziej. Mam tylko
      nadzieję, że ta delikatna niedoczynność tarczycy nie odbije się jednak na
      rozwoju naszej Małej...
      W sobotę zaliczyliśmy też rehabilitantkę. Pokazała nam, jak odpowiednio układać
      Anię podczas pielęgnacji, przewijania i jak delikatnie ćwiczyć z nią ze względu
      na jej asymetrię ułożeniową.
    • ewaq Re: Pierwsze uśmiechy...? 09.02.06, 10:41
      tak jeszcze z dozą niepewności to piszę, ale od kilku dni Ania się do nas
      uśmiecha smile I nie są to już tylko nieświadome grymasy twarzyczki np. podczas
      snu, ale uśmiechy świadome, które śle najczęściej gdy np. po jej przebudzeniu
      podchodę do łóżeczka i do niej zagaduję, albo jak biorę ją do karmienia i do
      niej nawijam. Na dodatek robi to częściej do mnie, bo chyba mnie bardziej
      kojarzy i poznaje (w końcu tatę ma tylko wieczorami, a czasami jak on wraca, to
      ona już śpi), więc tym bardziej wydaje mi się to świadome z jej strony. Możliwe to?
    • ewaq Re: Ortopeda 13.02.06, 12:04
      Mamy za sobą badanie u ortopedy (nawet z usg od razu smile ) - wszystko w
      porządku smile Nawet o układaniu głowy przez Anię napisał, że to nie wynika z
      napięcia mięśniowego. Czyli pewnie ten typ tak ma i miejmy nadzieję, że tymi
      ćwiczonkami, co nam je rehabilitantka zadała, da się to zwalczyć.
      Profilaktycznie pieluchowanie i kontrola 9 maja smile)) A! No i jeszcze mamy
      drugie paluszki u stópek takimi wałeczkami z np.gazy "ściągać" w dół między
      pierwsze, a trzecie, bo jakoś tak nad nie wystrzeliły. No ale to mam nadzieję,
      ze tylko kosmetyka. Ale się cieszę, że choć tu dobre wieści, bo po tej ostatniej
      tarczycy, to mi tak niefajnie było... uncertain
      • ewaq Re: Ortopeda 13.02.06, 12:33
        Ach, no i zapomniałam dodać, że Anusia wciąż wzbudza sensację na wszelkich
        poczekalniach, "bo taka malusia", "chyba miesiąca nie ma" itp. A ona... jutro
        kończy korygowany pierwszy miesiąc...
        • mamaemmy Re: Ortopeda 13.02.06, 22:45
          to super,że ominęły Was "przyjemności"dysplazji i poduszkowe..brr
          A co do poczekalni-to Emka tez wzbudzała sensacje-"jak to ma 5
          miesięcy???Wygląda jakby miała miesiąc!"
          Ale to było nic w porównaniu z tekstami(jak mówiłam ile miała po urodzeniu,że
          690gram)"a no tak,pani przeciez tez jest drobniutka!"Niezle,cosmile?
          Buziaki dla Ani!!!
          • mlagodna No to git :)) 14.02.06, 00:55
            Jak na korygowany miesiąc to nie taka malusia smile) - jak na wcześniaka wink)
            Maluśkie nasze zawsze budzą zainteresowanie - chyba u okulisty naczyniowego to
            tylko normalka smile)
            Cieszymy się że wszystko idzie ku lepszemu smile) Ja też zagęszczałam mleko
            Nutritonem, a BMF używałam do osiągnięcia 3,5 kg - póki miałam smile) Piersią i
            tak karmiłam, na zmiane z butlą (chociaż raz-dwa razy), żeby później nie było
            problemów z powrotem smile).
            Buziaczki dla Was gorące i serduszka Walentynkowe smile)
            • ewaq Re: No to git :)) 14.02.06, 16:22
              Dziękuję za buziaczki smile My również ściskamy gorąco smile
              A z tym BMFem to może i masz rację - skoro i tak go mam, to chyba nie zaszkodzę
              Ani, jak go dalej będę podawała. Przeciez nie wyrzucę wink
              Pierś czasami Ani podam ale nie więcej niż raz dziennie, zwykle rano jak mąż
              wstaje, a ona zaczyna kwękać. Wtedy mi ją daje i pozwalam jej się przyssać, ale
              tak naprawdę, to bez sensu, bo ona zaraz mnóstwo ulewa. Tzn. sens moze i jest w
              tym, żeby Anusia nie zapomniała ssania piersi, ale z drugiej strony nie wiem,
              czy jeszcze kiedyś przejdę na nią "na całego".
              A jak długo zagęszczałaś Nutritonem pokarm? Czy w którymś momencie zniknął
              problem z ulewaniem?
          • ewaq Re: Ortopeda 14.02.06, 16:24
            Tia... 690g po drobniutkiej mamusi... Dobre sobie!
            Całuski kiss**
            • agilek78 Pozdrowienia od Karolci dla Anuli 17.02.06, 10:43
              Cześć,

              tak sobie czytam i czytam i doszłam do wiosku, że się znamy ze szpitala w
              Warszawie. Karolcia leżała z Anią, Maciejem, Olą i później z Matyldą w jednej
              sali.

              Pozdrawiamy
              • ewaq Re: Pozdrowienia od Karolci dla Anuli 17.02.06, 13:51
                i to nawet łóżeczko obok smile
                A mamamati pisząca tutaj, to chyba mama Matyldy tej z naszej sali smile Tak
                domniemywam, ale pewności jeszcze nie mam wink
                Pozdrawiamy również bardzo gorąco i z chęcią dowiemy się, co u Was smile
                • agilek78 Re: Pozdrowienia od Karolci dla Anuli 25.02.06, 22:40
                  Karolka miała niedokrwistość i dostała 9 zastrzyków z EPO. W tej chwili
                  hemoglobina jest na poziomie 11,6 ml (a była poniżej 7,6 ml).
                  W piątek byliśmy u endokrynologa - ma subkliniczną niedoczynność tarczycy (TSH
                  12,1). Dostaje Euthyrox 25.
                  Okulista (po dwóch badaniach w CZD) oczka juz ma takie jak dzieci donoszone,
                  brak retinopatii.
                  Ortopeda - stawy ok. Ma małą przepuklinę pępkową - ma dużo leżec na brzuszku
                  (tylko dużo to jej się nie chce).
                  Kardiolog - szmery w serduszku ale to nic poważnego (inni lekarze tego nie
                  słyszą) i nieznacznie powiększoną przegrodę międzykomorową.
                  USG przez ciemiączkowe - do tej pory było ok. A teraz ma liczne drobe
                  obustronne torbielki podwyściółkowe i w splotach naczyniowych - podobno są nie
                  groźne i się mają wchłonąć - kontrolne USG na koniec maja.
                  Neurolog z niej jest zadowolona. Troszkę ma napięte rączki. Mamy ćwiczyć w
                  domu. Główkę trzyma już bardzo ładnie i prawidłowo. Neurolog napisał pisemko,
                  że musi być szczepiona szczepionkami accecularnymi. Moze będzie w czwaerek
                  zaszczepiona.
                  Jest dzieckiem wesołym, uśmiechniętym, radosnym. Zaczyna gaworzyć. Raaguje na
                  nasze głosy.
                  Wymiary z 21 lutego: waga 4060 gram, wzrost 55 cm, ciemiączko 1,5 x 1,5 cm,
                  główka 37,5 cm, klatka piersiowa 37 cm.
                  I to narazie tyle.
                  A i musieliśmy przepisać się od pediatry. Jak do niego poszliśmy nie był
                  zainteresowany dzieckiem, nie obejżał jej, nie osłuchał, nie zmierzył, nie
                  zwarzył, nie zainteresował się co powiedzieli inni specjaliści, wydziela
                  skierowania (powiedział, że nie trzeba 8 tygodniowemu dziecku sprawdzać jeszcze
                  bioderek - sam tego nie zrobił, więc skąd wiedział, że jest wszystko ok ?.).
                  Teraz mam nadzieje, ze będzie lepszy pediatra - tym razem Pani doktor.

                  Pozdrawiamy gorąco Anulkę i jej rodziców i oczywiście dla Matyldy i jej mamy
                  oraz Mateuszka i jego rodziców także pozdrowionka i moc uścisków.
                  smilesmilesmilesmilesmile

                  • ewaq Re: Pozdrowienia od Karolci dla Anuli 27.02.06, 11:05
                    Widzę wiele podobieństw między naszymi córeczkami smile Niedoczynność (tyle ze u
                    Ani TSH 4,59) i też Euthyrox (a swoją drogą to dobrze, że ten niezbyt dobry
                    pediatra jednak to zdiagnozował, o ile to on...), okulista tak samo (2 wizyty w
                    CZD i już ok), stawy w porządku, przepuklina pępkowa (już się ślicznie
                    wchłania), torbielka w obrazie usg, napięcie w rączkach i ćwiczonka. Echo serca
                    mamy 14 marca i dopiero wtedy będziemy wiedzieć, co dzieje się z otworem
                    owalnym. Ania też już główkę trzyma sztywno jak ją noszę pionowo (choć wiadomo,
                    że czasami jeszcze trochę jej się chwieje na boki i śmieję się, że wygląda jak
                    taki piesek, które kiedyś widywało się w samochodach na desce rozdzielczej ;->
                    ), choć bardzo nie lubi leżeć na brzuszku i w tej pozycji uniesie głowę tylko na
                    chwilę i ewentualnie ją przekręci. Ale że neurolog w środę powiedziała, żeby nie
                    kłaść jej za dużo na brzuszek (aby nie wywoływać odruchu wyginania do tyłu,
                    którego na szczęście u ANi na razie nie było i mam nadzieję, że nie będzie), to
                    problem mamy z głowy wink Ominęła nas na szczęście niedokrwistość.
                    Szczepienia mamy w środę (to już kolejne z serii błonica-tężec-ksztusiec) i
                    wtedy też poznam niektóre wymiary Ani, bo ostatnie z 4 lutego pewnie już mocno
                    nieaktualne smile
                    Karolka już nieźle waży! smile Super, ze jest takim pogodnym dzieciaczkiem. Anula
                    też się dużo śmieje pokazując te swoje dziąsła. Czekam tylko, kiedy głos do tego
                    dołączy smile
                    Przesyłamy całuski w czółko dla Małej kiss
                    • agilek78 Re: Pozdrowienia od Karolci dla Anuli 17.03.06, 14:07
                      Cześć,

                      no właśnie nasze dziewczynki mają podobny przebieg wizyt u lekarza (m.in.
                      endokrynolog, okulista).
                      W epikryzie ze szpitala mieliśmy napisane, że pediatra musi dać nam skierowania
                      do okulisty, kardiologa, endokrynologa, ortopedy, neurologa i audiologa).
                      Do endokrynologa dlatego, że mała miała TSH podwyższony do 9.26. Pani
                      endokrynolog po obejżeniu i osłuchaniu dziecka (powiem tylko, że przeprowadziła
                      z nami bardzo dokładny wywiad - jak żaden inny lekarz). Po zbadaniu krwi
                      okazało się, że ma TSH 12,1. Dostała zalecenie aby podawać jej 1/4
                      tabletki "Euthyrox 25" rano przed pierwszym posiłkiem. Na kontrole idziemy w
                      przyszły czwartek. Mam nadzieje, że zmniejszy się ten TSH.
                      Do kardiologa poszliśmy bo mała miała niewielki przerost przegrody
                      międzykomorowej. Pani doktor po osłuchaniu i wysłaniu nas na echo powiedziała,
                      że mała ma szmery w serduszku bo się jakaś struna nie wchłonęła (może się
                      jeszcze wchłonąć - 50% ludzi z tym żyje i to w niczym nie przeszkadza,
                      powiedziała aby się nie przejmować paniką pediatrów jak usłyszą szmery -
                      neonatolog z Karowej wogóle żadnych szmerów nie słyszy ani pediatra przed
                      szczepieniem). Ma niewielki przerost tej przegrody międzykomorowej ale to też
                      może się wchłonąć do 3 lat a i tak 50% ludzi tak ma i nic im nie jest. Trochę
                      mnie to teraz zaczyna zastanawiać. Napisała w książeczce, że PFO 2 mm.
                      Powiedziała, że do kontroli za 1,5 roku (ale nie napisała tego w książeczce).
                      Jesteśmy po badaniu słychu choć wszystko było poprawnie w szpitalu lekarz
                      powiedział żeby jeszcze sprawdzić po powrocie do domu. W CZD zrobiono nam
                      badako i wyszło, że mała niedosłyszy na lewe uszko (do kontroli za 3 miesiące).
                      Możliwe, że była jakaś infekcja w organiźmie albo źle zrobiono pomiar. No okaże
                      się już w czerwcu.
                      Karolcia już pije soczki z marchewki i jabłka. Papek nie chce bo jeszcze nie
                      umie jeść z łyżeczki choć z łyżeczki bardzo ładnie zjada witaminki i ten lek na
                      tarczycę. Dostaje także kaszkę na noc ale opornie jej to idzie.
                      Wogóle to jak bierze ten lek na tarczycę to zmiejszyła sobie dawki z jedzeniem
                      jak jadła przedtem po 580-640 ml dziennie mleka tak teraz zjada po 380 - 450
                      ml. A pediatra powiedział, ze powinna jeść ok. 600 ml samego mleka w tym wieku.
                      No nic zobaczymy za tydzień ile będzie ważyła. Z naszych obliczeń wynika, że
                      powinna mieć 5030 gram. smile.

                      Pozdrowionka dla Anulki i dla mamysmile.

                      P.S. Ładnie Anulka przybiera na wadze. smile. A z tym otworem owalnym może nie
                      bedzie trzeba operować - może sam się zamknie.
                      • ewaq Re: Pozdrowienia od Karolci dla Anuli 20.03.06, 22:51
                        Anulka zjada po ok.500 ml mleka na dobę, ale nie zauważyłam, żeby apetyt miała
                        mniejszy jak brała Euthyrox. Chyba nie było różnicy. Tylko cały czas barierą,
                        którą dopiero 4 razy przekroczyła, jest 100 ml zjedzone na raz.
                        A jak Karolince smakują soczki? Jakie było pierwsze zetknięcie? Plucie,
                        krzywienie, czy wręcz odwrotnie? Ciekawa jestem jak nasza Mała zareaguje, no ale
                        to jeszcze trochę smile
    • ewaq Re: Okulista 17.02.06, 13:53
      dziś Ania miała drugą w CZD, a w ogóle trzecią kontrolę oczek w kierunku
      retinopatii. Trzecią i jak się okazało ostatnią, bo wszystko już dojrzało jak
      trzeba i nie ma żadnych patologii smile Huraaa!!! Kolejny schodek pokonany smile
      • brzdac_22 Re: BRAWO! BRAWO! BRAWO! 17.02.06, 14:59
        Bardzo się cieszymy razem z Matim smile
        A mamamati7 to mama Matyldy, dobrze myślisz smile
        POzdrawiamy i smutno nam że sie nie odzywasz smile
      • ania.silenter Super:))) n/t 17.02.06, 15:47

    • ewaq Re: Neurolog 24.02.06, 11:36
      Wczoraj odwiedziliśmy neurologa, bo choć pediatra stwierdził, ze na razie to nie
      jest konieczne - wystarczy rehabilitantka (ponoc jedna z najlepszych) - to
      potrzebne nam było zaświadczenie o tym, ze Ania wymaga szczepionek acelularnych.
      Wprawdzie juz jedne szczepienia "błonica-tężec-krztusiec" ma za sobą i w
      przychodni stwierdzono, ze skoro mają, to zrobią jej acelularne tylko na
      podstawie zaleceń z wypisu szpitalnego, ale ze na przyszłość lepiej zeby było
      zaświadczenie od neurologa.
      Zaświadczenie oczywiście mamy, ale neurolog był niezadowolony, ze Anię poddano
      szczepieniom wg schematu dzieci donoszonych. Stwierdził, że te "niebezpieczne"
      szczepionki powinna dostac dopiero po osiągnięciu wagi 4 kg i w zdecydowanie
      późniejszym m-cu zycia. No trudno sad Mam nadzieję tylko, że Anusi nie
      zaszkodzą... Niestety, przerwac tego juz nie mozna, bo musi być ciągłość i
      konsekwencja w podaniu przeciwciał, ale kazał bezwzględnie dmuchac na zimne i
      wstrzymać sie z podaniem choćby przy niewielkim katarku.
      Oprócz asymetrii ułozeniowej stwierdzone tez zostało WNM w rączkach, ale to na
      razie mamy ćwiczyć tymi samymi ćwiczeniami, co asymetrię i obserwować, bo
      generalnie nie jest duze i objawia sie tylko, jak na siłę chce się Małej np.
      podciągnąć do góry rączki - wtedy zazwyczaj ona je przytrzymuje zgięte przy
      tułowiu, ale np. w kąpieli ma swobodnie rozrzucone i nie ma problemu z umyciem
      paszek. Czy mi się tylko wydaje, czy tak ma większość niemowląt, ze stawia opór?
      Moze jednak to jest jakas prawidłowosc, bo na razie mamy się tym za bardzo nie
      przejmować, tylko ćwiczyć, a kontrola za 6 tygodni. No i bardzo zwracać uwagę na
      symetryczną pielęnację i zabawę z Anią aż do 1 r.ż. Szczerze przyznam, ze
      zaskoczyło mnie to, ze właśnie do 1 r.ż. trzeba wszystko przy maleństwu robić
      symetrycznie, bo jak powiedziała neurolog - do tego czasu mózg dzieciątka jest
      jak niezapisany danymi dysk i trzeba w obu półkulach wykształcać takie same
      odruchy, a dopiero po 1 r.ż. następuje np.określenie prawo- lub -leworęczności.
      A zatem ćwiczymy ćwiczymy, ćwiczymy! smile
      • mlagodna Ale fajniutka 26.02.06, 13:04
        smile)
        My też byliśmy szczepieni wg kalendarza dla dużych dzieci... jakoś się
        obeszło smile Widzę że Anula goni do przodu, oczka oki - to super wiadomość. Życzę
        cierpliwości w ćwiczeniach smile). Jaką metodą ćwiczycie???? Nie ma dużo pracy
        więc pewno NDT wystarczy... ale i tak konsekwencji życzę smile

        pozdrowionka
        • ewaq Re: Ale fajniutka 27.02.06, 11:13
          Cierpliwości mi wystarcza, gorzej z Małą smile Najbardziej złości się, jak jej mam
          rączki do góry brać i robić "cacy" po jej główce. Nie wiem dokładnie która to z
          metod, ale wydaje mi się, że NDT, bo o ile wiem, to Vojta opiera się na
          uciskach, a my tego "w zestawie" nie mamy smile
          Póki co, ćwiczonek jest kilka i robię je w pozycji, gdy trzymam Anulę leżącą na
          moich kolanach z nóżkami opartymi o mój brzuch. Dotykam na przemian jej rączkami
          do kolanek, do stópek (na krzyż), jej raczkami głaszczę ją po główce, jej
          rączkami tak jakby masuję jej klatkę, brzuszek i pachwinki od środka do
          zewnątrz. Cwiczenia te mają głównie niwelować asymetrię, bo Ania z uporem
          maniaka przekręcała i trzymała główkę tylko na prawo. Jednak już widzę poprawę
          po ponad 3 tyg. ćwiczeń, bo jak ją teraz ułożę z główką na lewo, to jej nie
          przekręca, a nawet sama z prawej na lewą stronę przełoży, jak po tej jest coś
          bardziej interesującego. A staram się oczywiście, żeby zawsze to "bardziej
          interesujące" było po lewej stronie.
          • tabaluga0 Re: Ale fajniutka 27.02.06, 11:48
            Moj mały tez nie lubił tych cwiczen, szczegolnie z rączkami. Bardzo pozno tez
            zaczał łapac swoje stopki, ale jakos poszlo , teraz za to bryka.
        • ewelina-s-82 Re: Ale fajniutka 28.02.06, 21:44
          a jakie ćwiczenia jeszcze robicie?a jak cwisczyc ta symetrie???
          • ewaq Re: Ale fajniutka 01.03.06, 19:57
            Z ćwiczeń to na razie tylko te, które wymieniłam/opisałam wyżej. Chodzi w nich o
            to, żeby wyznaczyć pionową oś ciała względem którem wszystko ma byc
            symetrycznie. Dlatego też te ćwiczonka wykonuje się tak jakby względem tej osi
            (naprzemienne dotykanie stópek rączkami w schemacie lewa do prawej, prawa do
            lewej; to samo do piętek pozostałe ćwiczenia też symetrycznie).
            Nie wiem, jak jeszcze mogłabym to wytłumaczyć i co jeszcze mogłabym przekazać.
            Pytaj, może się uda smile
      • kawaro Ad szczepionek 16.03.06, 15:04
        Witaj,

        jestem mamą Lubomirka urodzonego w 31 tygodniu ciąży (21.11.05).
        Mam pytanie odnośnie szczepionek - czy jeżeli będę miała od lekarza
        zaświadczenie,że Lubek potrzebuje szczepionki acelularne,to nie będę musiałaza
        nie płacić? Czy dotyczy to wszystkich szczepień?

        Pozdrawiam
        Mama Lubomirka
        Kawaro@gazeta.pl
        • ewaq Re: Ad szczepionek 16.03.06, 15:32
          Jesli bedziesz miała zaświadczenie od neurologa, to nie będziesz płacić. A
          acelularne wówczas przysługują te, po których dzieci z problemami
          neurologicznymi mogą mieć komplikacje - na pewno jest to szczepionka na
          błonicę-tężec-ksztusiec (trzykrotnie podawana), a w późniejszym okresie o ile
          dobrze się orientuję to przeciwko ospie.
          • kawaro Re: Ad szczepionek 05.04.06, 23:27
            Dziękuję bardzo smile
    • ewaq Re: 3,5 miesiąca (1,5 wieku korygowanego) 01.03.06, 20:12
      Drugie szczepienia "błonica-tężec-krztusiec" zaliczone. Przy okazji: długość 53
      cm, waga 3800g - trochę mało, no ale nic na to nie poradzę. Ania je tyle ile je
      i na siłę przecież w nią nie wleję. Nie jest niejadkiem, bo co te 4 godziny to
      aż trzęsie się za jedzeniem, ale nie może pokonać granicy 100g na jeden posiłek.
      Dopiero 4 razy jej się to udało (m.in. dziś - 125g!), a tak to jest 70-90g.
      A tak poza tym, to Malutka ładnie trzyma główkę gdy ją noszę w pionie, choć
      oczywiście, zdarza się jeszcze, że chwieję nią jak piesek, jakie kiedyś wożono
      na samochodowych deskach rozdzielczych wink Na brzuszku też na chwilę podniesie,
      ale generalnie nie cierpi leżeć w tej pozycji, a ja jej nie zmuszam, tym
      bardziej, że naurolog powiedziała, żeby nie kłaść za często na brzuszku, aby nie
      wywołać wyginania się w pałąk do tyłu. Do tej pory nic takiego się nie działo,
      więc nie będziemy kusić losu wink
      Ania reaguje uśmiechem od ucha do ucha na nasz widok i na widok znanych sobie
      zabawek. Uśmiechy prezentują się tak:
      img230.imageshack.us/img230/3991/dscf16661tb.jpg
      i tak: img232.imageshack.us/img232/3020/dscf16643zq.jpg
      Słodki pustodziąślak ;-D Czekam z niecierpliwością kiedy do tych uśmiechów głos
      dołączy. Póki co zdarza jej się "zagadać" gardłowym eee... aaaa... ale raczej do
      miśka niż do mnie.
      • tabaluga0 Re: 3,5 miesiąca (1,5 wieku korygowanego) 01.03.06, 20:35
        100ml to nie jest az tak mało, moj synek 17m nie zjada wiecej niz 120ml.A i to
        cięzko w nieg wmusic, ja karmie go przez sen, wtedy zje, a tak to po 50ml.
        • ewaq Re: 3,5 miesiąca (1,5 wieku korygowanego) 01.03.06, 20:43
          Naprawdę?! No to pocieszyłaś mnie trochę smile Chociaż... Twój synek przecież je
          jeszcze wiele innych rzeczy niz tylko mleko...
    • ewaq Re: 4 miesiące (2 kor.) 15.03.06, 22:31
      waga 3820g, dł. 53 cm.
      Oprócz osiągnięć, o jakich pisałam wcześniej, doszło jeszcze "gadanie", którego
      czasami nawet butelka z jedzeniem nie może przerwać. Anula ślicznie "guga"
      (głuży), jak się do niej mówi - jakby się normalnie w rozmowę wdawała smile
      Rehabilitantka też z niej zadowolona i dostaliśmy następny zestaw ćwiczeń,
      mający stymulować Małą do przewracania się na boki, ale że wizytę mięliśmy dziś,
      więc zaczniemy z nim od jutra. Asymeria powoli się cofa - okazało się zresztą,
      że Anula świetnie potrafi utrzymać na leżąco główkę na wprost, jak tylko ma taką
      potrzebę, a odkryliśmy to po zamontowaniu nad nią karuzelki smile Cóż, jak nie
      było potrzeby, to co się miało dziecko wysilać (cwaniara mała ;-> ). Mała
      zaisana jest też na turnus rehabilitacyjny w CZD, ale terminy takie że dopiero
      od 19 czerwca.
      THS pięknie się obniżył z 4,559 (norma do 4,5) do 0,4 (norma od 0,3), FT3 i FT4
      w normie, więc może będzie można Euthyrox odstawić - dowiemy się o tym jutro
      podczas wizyty pediatry.
      Z "niefajnych" spraw, to to, że po wczorajszym echo serduszka okazało się, że
      otwór walny raczej sam się nie zamknie, bo tam nie wykształciła się w ogóle ta
      "klapeczka" mająca temu służyć, więc najprawdopodobniej czeka Małą operacja, ale
      ta jeśli nie trzeba będzie wcześniej (z powodu negatywnych skutków tego
      niezamknięcia otworu), to w wieku 2-3 lat, a póki co musimy udać się do poradni
      kardiologicznej, pod opieką której Mała będzie musiała już pozostać. Trochę mnie
      to wczoraj zbiło z nóg, ale... może modlitwą zdziała się jakiś cud i jednak
      zamknięcie nastąpi... Zalążek tej zastawki jest, więc może, może jakimś naprawdę
      cudownym sposobem jednak się on rozwinie dalej... (choć kardiolog nie dawała
      wczoraj praktycznie żadnej nadziei sad )
      A w święta chrzciny smile W drugą rocznicę naszego ślubu smile
      • ola75 Re: 4 miesiące (2 kor.) 16.03.06, 14:46
        Ładnie Córcia przybiera na wadze smile i jaka silna jest smile

        Życzę, aby serduszko nie wymagało operacji.

        Ola
    • ewaq Re: Hormony odstawione! :-))) 17.03.06, 13:49
      Za miesiąc kontrola czy i jak tarczyca daje sobie radę, ale juz jestem dobrej
      myśli smile
      • agilek78 Re: Hormony odstawione! :-))) 17.03.06, 14:12
        No to gratulujemy smile.
        Napewno tarczyca już sobie sama poradzi.
        • ewaq Re: Co słychać u Karolinki? 08.04.06, 14:02
          Jak po kontroli hormonów?
          Jecie już coś nowego?
      • ola75 Re: Hormony odstawione! :-))) 21.03.06, 08:25
        Bardzo się cieszymy smile

        Ola i Olafek
    • ewaq Re: 4,5 m-ca (2,5 korygowane) 01.04.06, 20:59
      Waga wciąż jeszcze przed 4 kg, dokładnie nie wiem, bo ważona była tydzień temu i
      było 3890. Niestety, tylko 70 g w ciągu 10 dni, a to wszystko przez chorobę i
      wielki brak apetytu. Anula przeszła przez nieżyt uszek i dostawała Bactrim,
      który nie dość, ze odejmował jej apetyt, to na dodatek wyjałowił układ pokarmowy
      (ale przy okazji wytrzebił chyba całkowicie Klebsiellę), co powodowało bóle
      brzuszka. Apetyt Anusi tak nie sprzyjał, że w zeszłą niedzielę trafiliśmy do
      szpitala, bo bałam się, że się odwodni - do południa zjadła w sumie 30 ml, a pić
      ona nie nauczona i w ogóle jej to nie szło. Na szczęście nie zostawiono jej tam,
      bo oznak odwodnienia nie miała, zresztą w ogóle na chorą nie wyglądała
      (uchachana od ucha do ucha) i kazano nam obserwować dalej w domu, a najwyżej
      następnego dnia pojawić się. Na szczęscie następnego dnia rano odałam Anusi
      ostatnią dawkę antybiotyku, po czym nagle i apetyt wrócił, i kupy się poprawiły,
      i ból brzuszka minął. Teraz jest już całkiem nieźle z jedzeniem i mam nadzieję,
      że Anuś nadrobi ten "stracony" tydzień.
      Wczoraj córeczka pierwszy raz przewróciła się z brzuszka na plecki smile))
      Wprawdzie na razie był to ten jeden jedyny raz, ale widzę, że "skumała" o co
      chodzi i próbuje dalej, więc nie był to na pewno "wypadek przy pracy" smile
      Asymetria powoli ustępuje, ale niestety, Ania nie trzyma główki przy podciąganiu
      za rączki (oczywiście to próby rehabilitantki, a nie nasze), przy czym ślicznie
      trzyma ją już leżąc na brzuszku. Dostaliśmy ćwiczenie na to i kontrola za
      miesiąc - może przez ten czas się uda...?
      Maleńka od kilku dni namiętnie pcha piąstki do buźki i ślini się bardzo i ciężko
      mi było dpuścić do siebie myśl, ze to ząbki, ale wczoraj wypatrzyłam, że
      rzeczywiście widać, jakby jej szły dolne "trójki". Trochę to dla mnie dziwne, że
      jako pierwsze, ale ponoć może tak być. Tyle że wybierzemy się chyba do pediatry
      na oględziny, bo zgrubienia są tak jakby z boku dziąseł (od strony warg), co
      chyba nie jest prawidłowością i może trzeba coś z tym zrobić.
      Czekamy na wyznaczenie terminu do poradni kardiologicznej w CZD, a za 10 dni
      kontrola wyników hormonów tarczycy i różnych innych przy okazji. Mam nadzieję,
      że wszystko będzie w porządku, bo chciałabym bardzo, zeby tych wszystkich wizyt
      lekarskich i kontroli powolutku zaczęło ubywać.

      -------------------------------------------------------------
      uchachany kwiatuszek
      puszcza oko
      • venla Re: 4,5 m-ca (2,5 korygowane) 02.04.06, 22:11
        Dobrze, że choroba się już skończyła, Ania na pewno będzie teraz nadrabiac
        zaległości w jedzeniu. Bardzo wcześnie wychodza jej ząbki, może dlatego była
        chora? Nie martw sie tym, że nie unosi jeszcze główki przy podciaganiu za
        rączki, dobrze, że tak wcześnie wszystko dostrzeżono i to korygujesz. Mój mały
        gdy miał ponad 4 m-ce nie unosił główki leżąc na brzuszku i też dzięki
        rehabilitacji wkrótce było to tylko wspomnieniem. A co do picia, to lekarka
        stwierdziła, że Miłosz jest typem wielbłąda, nie potrzeby dużo pić i gdybym mu
        nie przypominała to chyba cały dzień by się nie upomniał. Życzę powodzenia
        Tobie i Małej Ani

        www.bobasy.pl/?u=venla&s=3e52ceca923383f018e5621760686c1a
      • kawaro Re: 4,5 m-ca (2,5 korygowane) 05.04.06, 10:32
        Mój Lubomirek jest młodszy od Twojej Ani o 5 dni - urodził się w 31 tc - waga
        1590 g. 44 cm.
        Gratuluję postępów córci - każdy, chociaż najmniejszy bardzo cieszy smile))
        Mój synuś jeszcze nie przekręca się z brzuszka na pleci - też rehabilitujemy
        go, ma wzmożone napięcie - dosyć silne i asymetria też u nas jest - interesuje
        go lewa strona.
        Jeśli możesz napisz jakie robicie ćwiczonka.
        Pozdrawiam
        Mama Lubka
        • ewaq Re: 4,5 m-ca (2,5 korygowane) 08.04.06, 13:58
          Odpisałam na priv smile
    • ewaq Re: 5 m-cy (3 kor.) 19.04.06, 21:35
      Waga nieznana uncertain
      Dowiemy się w poniedziałek przy okazji szczepień.
      Wczoraj kontrola audiologiczna - wszystko bardzo dobrze. Kolejna za pół roku. Od
      wczoraj też Anulka zalicza turnus rehabilitacyjny w CZD, choć akurat wczoraj nic
      z tego nie wyszło z powodu wielkiego płaczu. Dziś było zdecydowanie lepiej smile
      Neurolog, która przy okazji takiego turnusu ogląda dziecię stwierdziła, ze Ania
      pięknie goni do przodu, WNM w barkach ustąpiło, jeszcze ONM w osi się utrzymuje,
      asymetrii prawie wcale smile
      Niestety, dopadła Małą anemia, choć neurolog nawet w karcie napisała, ze przy
      całej swojej bladości to na anemiczną ona nie wygląda - jest żywotna i
      kontaktowa. Na razie podaję Małej Ferrum w syropku, ale nie jestem w stanie
      dawać jej tyle, ile zalecone, bo wymiotuje. Być może skończy się na zastrzykach
      (a propos, czy którejś z Was dziecko dostawało Ferrum w zastrzykach?), ale co do
      tego to decyzja zapadnie pewnie w poniedziałek podczas oględzin przez lekarza z
      okazji szczepień.
      W święta Ania została w końcu ochrzczona, a ksiądz pochwalił, że to
      najgrzeczniejsze dziecko było wśród 11 akurat chrzczonych. Rzeczywiście, Maleńka
      przeszła samą siebie i jak aniołeczek i w kościele, i w domu. Miałam wrażenie,
      że stwierdziła "Wy się tam bawcie, ja mam wszystko gdzieś, dajcie mi spokój", bo
      cały dzień prawie przespała jak nigdy! Za to po świętach wszystko wróciło do
      normy smile Do chrztu wyglądała - w ubranku wydzierganym przez babcię - tak:
      img76.imageshack.us/img76/5944/11un.jpg
      • kawaro Re: 5 m-cy (3 kor.) 19.04.06, 21:54
        Ewo - odnośnie anemii - jaki poziom hemoglobiny i czerwonych krwinek ma Ania?
        Może nie jest tak źle i Ferrum Lek wystarczy, chociaż trudno jest podawać
        ludzikom ten lek, plują, wylewa się kącikami ust. Ja mojemu Lubusiowi podaję
        (mam nadzieję, że już niedługo) tą "strzykawką" od Ferrum Lek - wkładam dosyć
        głęboko do buźki i wyciskam po troszeczku na policzek. Czasami uleje mu się
        boczkiem, ale nigdy nie wymiotował.
        Zastrzyki - to erytropoetyna (przerabialiśmy to od 19.01 do 14.02). Jak to
        wygląda: zgłaszamy się na oddział dzienny hematologii w szpitalu przy
        Litewskiej (ze skierowaniem od lekarza pierwszego kontaktu), tam podczas
        pierwszej wizyty lekarz bada dziecko, waży, laborantki pobierają dzidzi krew i
        robią morfologię, nie opierają się na wynikach, które mama ma ze sobą choćby
        nawet z tego samego dnia (chyba że z ich laboratorium). W tym czasie mama z
        dzidzią czeka - wyniki czasami są po 15 min czasami po 2 godz. Jeśli
        heboglobina i czerwone krwinki są poniżej norm to dzidzia dostaje zastrzyk i
        pojawia się w szpitalu dziennym za 2 dni (poniedziałki, srody, piątki lub
        wtoreki, czwartki i soboty). Raz w tygodniu kontrolna morfologia - jeśli Hb i
        RCB są powyżej norm to koniec z EPO, jeśli nie dalej zastrzyki. Jeśli RCB
        poniżej 3 mln, a HB poniżej 7 - przetaczanie krwi.
        Tak to wygląda i z tego co mi wiadomo - tylko Litewska podaje EPO - można
        wykupić też zastrzyki i pielęgniarka może robić je w domku, ale 6 zastrzyków
        kosztuje ok. 300 zł.

        Piękna jest Twoja księżniczka.
        Pozdrawiam
        Kasia
        • ewaq Re: 5 m-cy (3 kor.) 19.04.06, 22:10
          Hemoglobina 8,9, czerwone 3,93.
          Lekarka, którą mamy do Małej prywatnie i która zlecała te badania, i zna już
          Anulę zaleciła Ferrum, a jeśli się nie da, to 3 zastrzyki po 12,5 mg co 2 dni.
          Obawiam się, że na tym się skończy, bo nie jestem w stanie dać Małej zaleconych
          60 kropli 3 razy dziennie. Podaję jej po 20 w pokarmie, choć wiem, ze w mleku to
          raczej nie ma sensu, no ale ona póki co tylko mleko je, choć już powoli mam jej
          wprowadzać i przeciery, i soczki, i zupki. Czasami uda mi się 10-12 kropel do
          buźki, ale ja robię to zakraplaczem, bo przy tym dozowniku z Ferrum to wszystko
          by wypluła.
          • kawaro Re: 5 m-cy (3 kor.) 19.04.06, 23:03
            Ewo,
            Czerwone - średnie, mogłoby być lepiej, Hb - niska, chociaż Lubek najniższą
            miał 7,1 (teraz mamy HB 10,9; RCB - 5 420 000).
            Delikatnie jej podawaj samo - ja też metodą prób i błędów dochodziłam do
            techniki podawania. Z mlekiem nie ma sensu - żelazo praktycznie się nie
            wchłania. żelazo lubi kwaśne środowisko - my popijamy wodą z Cebionem. Ja nie
            umiałam podawać strzykawką, a tym ustrojstwem od Ferrum nauczyłam się (
            jutro/pojutrze zaczynamy 3 butelkę) -delikatnie na wewnętrzną stronę policzka -
            po troszeczku kilka razy.
            • ewaq Re: 5 m-cy (3 kor.) 19.04.06, 23:06
              no właśnie - łatwiej by było jakby Ania coś innego piła/jadła oprócz mleka, a
              tak to gdy dopiero zaczynam próby z soczkiem jabłkowym, to nie dam jej w 5 ml
              soku 60 czy nawet 20 kropel żelaza, bo się od razu zniechęci do soków wink
        • ewaq Re: 5 m-cy (3 kor.) 19.04.06, 22:14
          ach, no i dziękuje za komplimenta wink
      • tabaluga0 Re: 5 m-cy (3 kor.) 19.04.06, 22:05
        ja ferrum i hemofer podawalm do mleka, bo inaczej nie było szansy, przyjmowal
        sie dobrze.
        • ewaq Re: 5 m-cy (3 kor.) 19.04.06, 22:13
          to może będę dalej tak robić tylko zwiększając dawkę po trochę dla niepoznaki
          wink A swoją drogą to całkiem dobre to Ferrum w porównaniu z Hemoferem i zupełnie
          nie wiem, czemu wymioty powoduje uncertain
          • tabaluga0 Re: 5 m-cy (3 kor.) 19.04.06, 22:35
            nie wiem co to zastrzyki ale ja sama dostalam kilka po porodzie, siniaki mam do
            dzis a minelo 19 m.I tyłek mnie boli, wiec malutka lepiej jedz te leki!!!!!
            • ewaq Re: 5 m-cy (3 kor.) 19.04.06, 22:45
              ech, ja dostawałam żelazo domięśniowo (w tyłek, za przeproszeniem) w
              dzieciństwie (6 czy 7 lat miałam), więc Anula jak widać poszła po mamusi wink
              Mi siniaki po tym utrzymywały się przez kilka lat, a wchłaniały się w miarę
              mojego wzrostu i rozrostu smile
    • ewaq Re: Aha, hormony tarczycy w porządku 19.04.06, 21:38
      i to jak najlepszym smile
    • ewaq Re: No i nie obeszło się bez zastrzyków :-/ 25.04.06, 19:52
      Dziś był pierwszy z trzydawkowej serii co 2 dni - Ferrum 12,5 mg. Anusia nijak
      nie tolerowała Ferrum doustnie, którego miałam jej dawać 60 kropli 3 razy
      dziennie, a nawet 20 kropli 3 razy nie byłam w stanie. Były wymioty, wzmożone
      ulewanie i co ciekawe - spadek apetytu. To ostatnie trochę dziwne, bo brak
      apetytu to chyba oznaka anemii właśnie, a u niej pojawił się gdy zaczęłam
      serwować jej Ferrum. Od wczoraj nie dostała i od razu z jedzeniem lepiej smile
      Nasz "pączek" waży już 4800g smile))
    • ewaq Re: kamień milowy 04.05.06, 20:10
      tak sobie nazywam to, ten postęp, jaki w ciągu ostatniego tygodnia poczynił się
      w rozwoju Ani. Najpierw to kwestia jedzenia - wcina aż miło i praktycznie każde
      karmienie (a jest ich 7 w ciągu doby) to 100 i więcej ml, a ta ilość na raz
      baaaaaardzo długo była nie do przeskoczenia. Mała rośnie w oczach smile I chyba
      też dzięki temu jedzeniu i nabieranym siłom zaczęła się przewracać z brzuszka na
      plecy. Nie za każdym razem to robi, ale bardzo często i to na tyle, że z tego
      "brzsuszkowania" niewiele nam wychodzi. Oprócz tego jak jest uż na brzuszku to
      wyciąga rączkę do zabawki położonej przed nią i ciągnie ją sobie do buźki. Teraz
      zresztą wszystko tam ląduje, bo w końcu Anula skoordynowała ruchy rączek tak, że
      trafia do buzi. Nawet smoczka sobie wyciąga i wkłada, tylko gorzej jak przy tym
      odwróci się częścią "wewnątrzustną" od niej smile
      Poza tym włączył się tak na całego "gadulec" i Anula nawija aż miło. Czasami to
      mam nawet wrażenie jakby chciała mnie przekrzyczeć, przegadać, zagadać itp. smile
      No i śmiać się w głos zaczęła, i bawić podawanymi czy też wiszącymi nad nią
      zabawkami, i rozpoznawać nieznajomych po czym rozpłakiwać się (co poprzedzone
      jest śliczną podkówką) jak się za bardzo zbliżają.
      I tylko na boczki nie chce się obracać, i główkę bardzo słabo trzyma przy
      podciąganiu za rączki do siadu, choć noszona w pionie utrzymuję ją ładnie i na
      brzuszku też nie ma z tym problemu. Mam nadzieję, że i to już blisko... smile
      • mika10 Re: kamień milowy 04.05.06, 21:39
        Witaj!
        Jak miło słyszeć o takich postępach! Moja Hanula też miała podobnie jak Twoja
        Ania! Długo przy podciąganiu nie podnosiła główki. A potem raz dwa i masz -
        poszło do przodu. I tak zauważam, że jak Hania podgania motorycznie to milknie,
        a jak sie rozgada to motoryka do kitu... No i tak rozwijamy się naprzemiennie!
        Całuski dla cud Anusi!
        mika10 mama bliźniaczek Hani i Julci Aniołka.
      • ola75 Re: kamień milowy 05.05.06, 08:23
        Śliczną masz Córeczkę smile Pozdrawiamy gorąco i życzymy dużo zdrówka

        Ola z Olafkiem
      • venla Re: kamień milowy 06.05.06, 20:52
        A widzisz jaka Twoja Ania jest zdolna? Chyba trochę w Nią nie wierzyłaś! Nie
        martw sie tą główką, w swoim czasie będzie stabilna, widać, że jest coraz
        lepiej.Najważniejsze to systematyczna rehabilitacja, ważne że Ania ma taką
        troskliwą mamusię, która bardzo uważnie analizuje każdy krok. Mój Miłosz też
        jest gadułą, to takie miłe jak próbuje mi coś wytłumaczyć po swojemu. Czekam na
        kolejne milowe kamyczki, pozdrawiam

        www.bobasy.pl/?u=venla&s=cf42540667c5d2519c1f578520a225c3
        • ewaq Re: kamień milowy 07.05.06, 21:51
          dziękuję dziewczyny za miłe słowa. Zawsze takie baaardzo podnoszą na duchu smile
          A w tym tyg. czeka nas kontrola główki, tzn. usg, na którym ostatnio,tj. w marcu
          widać było torbielkę i bardzo, bardzo liczę na to, że teraz już jej nie będzie smile
          • mamaemmy Re: kamień milowy 08.05.06, 00:53
            no prosze jaka ambitna dziewuszkasmile)Wiedziałam!Znów wyszło na mojesmile
            a torbielka się nie przejmuj sama zniknie!Zobaczysz,a raczej nie zobaczyszsmile
            Buziaki dla tej Waszej słodzinkismile)
      • ania.silenter SUPER:))) wspaniała wiadomość!!! n/t 08.05.06, 12:38

    • ewaq Re: pół roczku 16.05.06, 23:00
      ech, jak to szybko zleciało...
      Anula w miniony czwartek ważyła 5120g.
      W sobotę odbyła swoją pierwszą bardzo długą podróż (460km) i jesteśmy u dziadków
      blisko morza, gdzie zamierzamy spędzić trochę ponad miesiąc.
      W czwartek zaliczyłyśmy jeszcze kontrolną wizytę w szpitalu gdzie Mała się
      rodziła połączoną z usg główki - torbiel powylewowa, która była jeszcze w lutym
      zniknęła całkiem i właściwie po wylewie nie ma śladu smile Mała ma poszerzone
      zewnętrzne przestrzenie, ale w granicach normy. Wcześniej było w porządku i nie
      wiem, o czym to może świadczyć i co, jeśli będa powiększać się dalej. Niestety,
      po usg nie miałyśmy jak zwykle spotkania z pediatrą, bo tego dnia był nieobecny,
      ale kolejnego usg nie wyznaczono, więc liczę na to, że wszystko będzie ok.
      W piątek u rehabilitantki dostałyśmy zestaw ćwiczeń na wakacje i nadzieję, ze
      jak się spotkamy po naszym powrocie na turnusie, to Anula będzie się przewracać
      co najmniej na boczki. Hmm... muszę Małą wziąć w prawdziwe obroty wink A tak na
      serio, to rehabilitantka pocieszyła nas, że u takich maluchów raczej rozwój
      fizyczny nie idzie w parze z psychicznym i że jak jedno pójdzie naprzód, to
      drugie dopiero za chwilę. Anula ostatnio właśnie z psychicznym mocno poszła
      naprzód (co nawet pediatra tydzień temu na wizycie zauważyła i podkreśliła),
      więc teraz chwila oddechu i czekamy na postęp w tej drugiej sferze smile
      Ach, no i zapomniałabym dodać - strasznie podpasowały Małej zupki smile))
      • mamaemmy Re: pół roczku 17.05.06, 11:06
        a nie mówiłam,że torbiel zniknie??smile
        Super!
        Co do tego,że rozwój psychiczny nie idzie w parze z fizycznym-ależ to
        oczywiscie,człowiek rozwija sie nieharmonijnie,nie tylko wczesniaki tak mająsmile
        Emka np długo nie chodziła ,ale zasób słów miała większy od starszej o 4
        miesiące kuzynki(a w sumie o 7 miesiecy korygujac).Teraz z kolei chodzi a
        nowych słów u niej braksmile
        Co do przewracania na boczki-macie mate Tiny love zoo?Emka i nie tylko ona
        zaczeła sie przwracac wlasnie na niej-jest bajecznie kolorowa,tu coś zwisa,tam
        cos zwisa,tu gra tam grzechocze..Na allegro teraz weszły nowe maty wiec zoo juz
        jest tansza,poza tym potem ją mozna sprzedac za tyle samosmile
      • venla Re: pół roczku 17.05.06, 20:59
        Ach, ta Ania! No widzisz, ciągle jakieś postępy, to dobrze, że tak świetnie
        rozwija się intelektualnie, widać, że ciągle ją stymulujesz. Ja Miłoszowi
        bardzo dużo czytałam, on uwielbiał mnie słuchać, nawet jeżeli jeszcze nie
        rozumiał co mówię, oglądać obrazki, pokazywać palcem zwierzęta.To chyba tak
        wpłynęło na jego rozwój słownictwa, a jest strasznym gadułą. Teraz kiedy
        jesteście u dziadków, to chyba Ty również odetchniesz. Wierzę, że Ania zrobi
        teraz postepy i będzie sie przewracać samodzielnie na boczki. U nas też był
        taki problem, mieliśmy więc taki schemat przewracania się dotyczący nóżek i
        rączek, kierowalismy nimi i Miłosz nauczył się jak to się robi. Poza tym
        ćwiczyliśmy też metodą Vojty. Życzę Wam dziewczyny udanego pobytu u dziadków i
        kolejnych kamieni milowych u Ani. Pa
    • ewaq Re: 7 m-cy (5 kor.) 16.06.06, 22:53
      Wciąż "wakacjujemy" sie u dziadków, ale niestety tylko do niedzieli i powrót do
      domu sad Babcia już płacze, bo - jak żartem mówi - podtuczyła dziecko,
      podkolorowiła, wyciągnęła, a teraz jej je zabierają. No ale co racja, to racja -
      Anula i urosła, i opaliła się, i podpomarańczowiła od zupek, i przytyła też,
      choć nie wiem ile waży. To dopiero we wtorek przy okazji szczepienia. Oprócz
      tego zaczęła się przewracać z brzuszka na plecy i robi to już całkiem sprawnie i
      szybko, tak że na brzuchu to niedługo da ją się utrzymać. Przewraca się też na
      prawy boczek i odkąd to robi, to jest jej ulubiona pozycja do zasypiania, a
      ostatnio uparcie próbuje z tego boczku na brzuch, ale jeszcze nie za bardzo jej
      to wychodzi. Niestety, na lewy bok sama się nie odwraca i nie lubi też jak ja to
      z nią robię - najczęściej przy tym odgina się w łuk, więc chyba na siłę nie ma
      co jej do tego nakłaniać. Od poniedziałku zaczynamy kolejny turnus
      rehabilitacyjny, więc mam nadzieję, że jakieś nowe ćwiczenia bardziej Anulę
      postymulują do tych obrotów. No i do trzymania główki przy podciąganiu do siadu,
      bo z tym też Mała ma problem, co już mnie trochę zaczyna martwić. Najgorzej jest
      przy podrywaniu od podłoża, bo wtedy to bardzo często jeszcze główka leci do
      tyłu, choć już nie tak bardzo jak na początku, ale jak już Anula jest w pozycji
      półleżącej, to bez problemu gówkę trzyma. Nie ma z tym też najmniejszych
      problemów przy leżeniu na brzuszku (wyżej już chyba zadrzeć główki nie można ;->
      ) i przy trzymaniu jej w pionie, tylko to ciągnienie do siadu... Mam nadzieję,
      ze to już niedługo smile Coraz częściej udaje się też Ani podeprzeć w leżeniu na
      brzuszku na wyprostowanych rączkach, no i stała się bardzo sprawna manualnie, o
      ile u tak małych dzieci można już mówić o sprawności manualnej, choć nie zawsze
      jeszcze udaje jej się kawałkiem nitki czy sznurka wcelować do buźki, co ją
      bardzo wkurza wink Dzisiaj też zaczęła się łapać za stópki, więc pewnie nebawem
      te powędrują do buzi, jak wszystko, co wpada w rączki - chyba dziąsła swędzą,
      choć zębów na razie nie widać. A że stópki wędrują już tak wysoko, to w wózku
      wspaniałą zabawą stało się "strzelanie" za ich pomocą z zawieszki do wózka.
      Anula coraz bardziej pokazuje też swój charakterek - ogólnie jest bardzo
      pogodnym dzieckiem, ale złościć też się potrafi i to tak, że tyłeczkiem do góry
      zarzuca, opierając się na stópkach. Niestety, złość najczęściej okazywana jest
      podczas karmienia zupkami, które częściej Małej nie smakują, choć zdarza się, że
      wcina z wielkim apetytem w rekordowym czasie. A zupki jeść musi i wciskam je jej
      od półtora miesiąca aby utrzymać poziom hemoglobiny, który udało się osiągnąć po
      podaniu Ferrum domięśniowo. Przekonamy się o efektach w przyszłym tygodniu, bo
      będziemy miały wizytę w poradni zaburzeń metabolizmu, więc pewnie morfologia też
      zostanie zlecona w badaniach.
      9 czerwca złożyliśmy wniosek o orzeczenie o niepełnosprawności, zobaczymy co z
      tego wyniknie. Póki co czekamy na termin komisji.
      • venla Re: 7 m-cy (5 kor.) 17.06.06, 21:06
        Długo byłyście u dziadków, pewnie odetchnęłaś sobie troche a babcia z dziadkiem
        nacieszyli się wnuczką. Dobrze, że Ania przewraca się z brzuszka na plecki i na
        boczek, widać że ćwiczyłyście na "urlopie". Mam nadzieję, że wkrótce też z
        utrzymaniem główki nie będzie problemu. Mój Miłosz był za to "sztywny" i nawet
        gdy był bardzo mały i trzymałam go na rękach pionowo, głowa mu nie odchylała
        się ani do tyłu ani do przodu. Napisz jak było w tej poradni zaburzeń metab.,
        powodzenia na turnusie, fajnie że będzie on na wakacjach, to prawie jak wczasy.
        Trzymajcie się dziewczyny!

        www.bobasy.pl/?u=venla&s=610dac9f8e3fd8a5e4c7852db389ed24
        • ewaq Re: 7 m-cy (5 kor.) 21.06.06, 22:02
          Ech, turnus to nie całkiem jak wczasy, bo siedzimy w domu, a do CZD mamy niemal
          "rzut beretem", no ale najważniejsze, że jest smile
          W poniedziałek na rozpoczęcie turnusu obejrzała Anulę po 2 miesiącach od
          poprzedniej wizyty neurolog i stwierdziła, że widzi olbrzymi postęp w rozwoju
          Małej. Niektóre odruchy Anula ma na wiek korygowany, a niektóre nawet na
          kalendarzowy 7 m-c. Szczególnie zachwycona lekarka była tym, że Mała potrafi
          złapać dwie zabawki w dwie rączki jednocześnie, bo to ponoć "wyższa szkoła
          jazdy" smile No i od wczoraj Anusia już przewraca się na drugi boczek, a nawet
          udało jej się dziś z plecków na brzuszek smile
          Wczoraj przy okazji szczepienia było ważenie i mierzenie: 64 cm, 5700g. Drobinka
          w sumie, ale najważniejsze, że regularnie przybiera.
          Dziś, niestety, do poradni zaburzeń metabolizmu nie zostałyśmy przyjęte (po
          przyjeździe na 7.30 żeby być pierwszymi i zdążyć na rehabilitację i odczekaniu
          45 min.), bo Anula jest w trakcie turnusu, a więc objęta już opieką jednej
          poradni i w związku z tym ta od zaburzeń nie będzie miała zapłacone za przyjęcie
          Ani. Rany! Gdzie sens, gdzie logika ja się zapytowywuję. To jest chore.
          Teoretycznie powinnyśmy dopiero w przyszłym tyg. jechać na wizytę ponownie, ale
          na szczęście lekarka na tyle wyrozumiała, że powiedziała, że przyjmie nas w
          piątek, a wypisze zlecenie z datą poniedziałkową, żebyśmy specjalnie nie musiały
          się ciągać. Tylko czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć, dlaczego ten NFZ nie zapłaci?
          Przecież w karcie wpis byłby, że taka to a taka pacjentka była "obsłuzona" i nie
          rozumiem co tu ma do rzeczy to, że w czasie trwania turnusu. Ech, Polska to
          jednak taka dziwna kraj... uncertain
          • venla Re: 7 m-cy (5 kor.) 22.06.06, 21:04
            Naprawdę miś jest większy i to chyba z dwa razy! Ale ta Ania się zmienia, juz
            nie jest takim dzidziusiem, ale malutką dziewczynką, bardzo ładna. Nie rozumiem
            tego co dzieje się w służbie zdrowia, to straszne i dziwne, aż wstyd powiedzieć
            za granicą. Dobrze, że w piatek to załatwicie. Powodzenia
    • ewaq Re: 7,5 m-ca (5,5 kor.) 29.06.06, 08:51
      Piątkowa wizyta w poradni zaburzeń metabolizmu była najprawdopodobniej ostatnią,
      ale że dowiedziałam się tego od pielęgniarki przez telefon, to jeszcze poczekam
      aż przyjdzie karta informacyjna z wynikami i zaleceniami i jak przeczytam czarno
      na białym, to uwierzę smile Z tego też wynikałoby, że szalejący mocno powyżej
      normy poziom wit.D został opanowany. Teraz nie podaję jej już wcale, może
      wrócimy na jesieni.
      Wczoraj Ania miała wizytę kontrolną w szpitalu - waga 5810g, kolejna wizyta
      dopiero na roczek smile Nie jest to jakaś powalająca waga, ale wszyscy lekarze,
      którzy Anulę oglądają twierdzą, że jest ok, że taka jej uroda, a patrząc na mamę
      nie można się więcej spodziewać po dziecku wink Najważniejsze, że przybiera i że
      powoli przekonuje się do jedzenia innego niż mamine mleko. Nawet zupki wcina już
      po jakieś 170 ml smile (mleka przy tym ok. 550 ml/dobę i tylko pić za bardzo nie
      chce, bo nie przyzwyczajona, no ale powolutku po kilka łyczków dziennie i to jej
      się udaje przełknąć).
      No i wczoraj też Mała mnie zaskoczyła niesamowicie, bo znalazłam ją obok
      materaca, które to miejsce zajęła na skutek przeturlania smile Okazało się, że
      nagle posiadła umiejętność przewracania z pleców na brzuszek, najpierw rano
      przez jeden bok, a po południu już przez oba. Teraz to już tylko na poziomie
      podłogi mogę ją zostawiać, pomijając łóżeczko. Trzeba będzie wykładzinę kupić
      wink To co kolejne? Pełzanie? Raczkowanie? Dopiero się zacznie brykanie! smile
    • ewaq Re: 8 m-cy (pół roku kor.) 15.07.06, 12:47
      Dostaliśmy orzeczenie! smile I to od razu na 2 lata smile)) I to praktycznie bez
      większego zachodu, właściwie na podstawie wypisu ze szpitala, mimo że od
      stycznia sporo czasu upłynęło, w historię choroby z CZD nawet się lekarka nie
      wgłębiała.
      Anula znów ma serię Ferrum domięśniowo ze względu na niedokrwistość, chociaż od
      czasu ostatniej serii hemoglobina ładnie się utrzymuje na poziomie 10, do
      którego to po tamtych zastrzykach skoczyła z 8,9. No ale że 10 to nie jest
      wartość zadowalająca, to 3 zastrzyki, tyle że objętościowo 2 razy większe niż
      wówczas Anuś dostaje znów.
      Waga niewielka, tj. 6010g. Jakoś tak mało teraz przybiera, no ale jak u
      większości maluchów przez ostatnie upały apetyt zmalał i to bardzo.
      Z jedzenia to oprócz zupki (z mięskiem najczęściej, bo tak trzeba ze względu na
      tę anemię) wprowadziliśmy raz dziennie Sinlac i muszę przyznać (byle nie
      zapeszyć!), że Ania wcina go aż miło i nawet jak domiksowałam jej do niego
      królika to nie wyczuła smile No i Mała nauczyła się pić. Nie za wiele wprawdzie,
      bo do 80 ml na dzień (wody rozcieńczonej z soczkiem), ale dobre chociaż tyle.
      Sama operuje butelką i jakoś tak w zabawie udaje jej się wypijać smile Najgorzej,
      że jak nauczyła się trzymać rączkami butelkę, to teraz i łyżeczkę łapie jak się
      ją karmi i do buźki sobie ciągnie, efektem czego najczęściej jest rozlana jej
      zawartość ;-/
      Anula większość czasu ostatnimi dniami spędza na podłodze. Turla się namiętnie,
      ale wciąż nie podpiera się na wyprostowanych rączkach. Ćwiczymy ten podpór, ale
      przyznam, że coraz ciężej nam idzie, bo Mała coraz silniejsza, coraz cwańsza i
      coraz mocniej potrafi protestować. Pięknie wcina swoje stópki, którą to
      umiejętność posiadła jakieś 2 tyg. temu. Była to pierwsza umiejętność, której
      moje oczy nie ujrzały jako pierwsze, bo... byłam drugi dzień w pracy. Jakieś
      takie mieszane odczucia po powrocie z niej mną targały - z jednej strony radość,
      jak Mała fajnie to robi, z drugiej żal, że pod moją nieobecność się tego
      nauczyła. Wiem, że tak będzie coraz częściej i tym bardziej serducho się kraje
      uncertain Za to jaka radość je przepełnia jak wracam z pracy i wita mnie taki wielki
      słodki uśmiech mojej córeczki, która tak reaguje na mamę smile A nie jest to
      normalna reakcja w stosunku do wszystkich, których zobaczy na horyzoncie, bo na
      obcych jest już płacz, a od wczoraj także coś w rodzaju zawstydzenia - tak
      fajnie odwraca główkę z wyraźnym wstydem na twarzyczce smile A jak ona potrafi się
      złościć, jak żądać! Fajnie, bo to też oznacza, że coraz większą ma świadomość
      otaczejącego ją świata i siebie smile
      • mamaigora1 Re: 8 m-cy (pół roku kor.) 17.07.06, 11:03
        Miło czytac o postepach.
        A picie to jak dla nas 80ml to sporo, bo Igor choc ma juz prawie 30 m-cy nadal
        nalezy do niepitków i w dni nieupalne wypija w porywach 250ml - czyli po
        przeliczeniach bedzie to podobnie jak Twoja Anula.

        A praca cóż, idzie się przyzwyczaić - tak to juz jest, że musimy dokonywac
        pewnych wyborów - ja szczerze Ci powiem lepiej sie realizuje jako Matka
        wychowująco-pracująca niz jako Matka tylko wychowująca - Igor jest dla mnie
        litościwy i jak na razie nowe umiejętności pokazuje przy mamusi - chyba, że
        Babcia jest taka wyrozumiała i nie daje mi odczuc, że Igor cos nowego pokazal
        najpierw przy niej, kto to wie - wole nie pytać wink))
        • ewaq Re: 8 m-cy (pół roku kor.) 19.07.06, 07:36
          Jaka wspaniałomyślna babcia! wink A mi jednak nie pozostanie nic innego niż
          przyzwyczaić się chyba do takiego stanu rzeczy, bo od września, jak Anuś
          pójdzie do żłobka, to nawet nikt nie zwróci uwagi na jej nowe umiejętności i po
          powrocie do domu nie zakomunikuje z radością, że Mała zrobiła coś nowego uncertain
          • kawaro Re: 8 m-cy (pół roku kor.) 19.07.06, 08:10
            Widzę, że Twoja Anulka i mój Lubek rozwijają się w podobnym tempie. Lubuś
            dopiero wczoraj poraz pierwszy przekręcił się z plecków na brzuszek, ale jaka
            radość dla wszystkich.
            A żłobek dla Anulki to konieczność? Nie wchodzi w grę opiekunka?
            Ja pracuję już od końca maja a Lubuś jest pod opieką niani, którą przez 1,5 m-
            ca była ciocia mojego męża, teraz pod opieką mojej cioci.

            Pozdrawiam
            Kasia
            • mamaigora1 Re: 8 m-cy (pół roku kor.) 19.07.06, 12:00
              Tez tak myślę, że żłobek to juz naprawdę zlo konieczne i ostateczność, ale jak
              nie masz wyboru to co zrobić ;-(
              Nastaw się, że bedziesz pewnie musiała na początku brac opieke na Mała w razie
              choroby - okres jesienno-zimowy jest wylęgarnia wszelkich paskudztw.
              Pediatrzy radza zaczszepic dzieci chodzące do żłobka p/grypie.

              tak czy siak - bedzie dobrze.
              • ewaq Re: 8 m-cy (pół roku kor.) 19.07.06, 21:29
                Niestety, nie pozostaje mi nic innego jak trzymanie się myśli, że będzie dobrze
                i oddanie Ani do żłobka. Jeśli będzie źle, to będziemy myśleli co począć. Nie
                bardzo stać nas na opiekunkę, bo to praktycznie cała moja pensja sad Wiem, że
                żłobek to wylęgarnia infekcji, ale ponoć dziecko i tak musi przejść taki okres
                adaptacyjno-chorobowy jak nie w żłobku, to potem w przedszkolu. Pewnie, że
                lepiej żeby tak małego, na dodatek wcześniakowego organizmu nic nie atakowało,
                ale nie mamy wyboru, musimy spróbować uncertain
            • ewaq Re: 8 m-cy (pół roku kor.) 19.07.06, 21:30
              No właśnie, to taka wielka radość choćby najmniejszy postęp się dokonał smile)) A
              już najlepiej jak i rehabilitantka, i neurolog to zauważają! smile A jak często Wy
              teraz ćwiczycie i gdzie?
              • venla Re: 8 m-cy (pół roku kor.) 19.07.06, 22:13
                Gratulacje, Ania naprawdę czasu nie traci! To prawda, że żlobek może przyczynić
                się do częstego chorowania dziecka, ale nie myśl tak już teraz. Oczywiście
                opiekunki mogą też nie informować Cię o postępach Ani ale wcale tak nie musi
                być. Dzisiaj akurat rozmawiałam z koleżanką na temat żlobka. Jej syn był tam
                najmłodszy ( nie wiem ile miał) i był oczkiem w głowie pań, nosiły go na
                rękach, pierwsze co robiły kiedy zobaczyły mamę w drzwiach to opowiadały o tym
                co ciekawego Oskar dzisiaj zrobił, czego się nauczył, że zjadł dużo (był
                niejadkiem). Koleżanka była naprawdę zadowolona, może Ty też będziesz? Może
                twoja Ania polubi swoje panie, na od razu ale z czasem? Mam nadzieję, że nie
                będzie chorować, życzę Ci tego bardzo i jeszcze raz gratuluję postępów córci.
                • ewaq Re: 8 m-cy (pół roku kor.) 20.07.06, 21:47
                  Póki co jestem pozytywnie nastawiona do żłobka i mam nadzieję, że jednak Anuli
                  nie będzie tam źle. Żłobek sprawdzony i polecony przez znajome z firmy (4 czy 5
                  oddawało/oddaje do niego dziecko), ciocie podobno oddane, a poza tym 5 min. od
                  pracy, co też nie jest bez znaczenia smile
              • kawaro Re: 8 m-cy (pół roku kor.) 20.07.06, 01:18
                Rehabilitujemy się naWołoskiej 2 razy w tygodniu. W lipcu mamy wolne od
                rehabilitacji (jeżdzonej), bo nasza pani Bożenka ma urlop, rehabilitacja domowa
                2- 4 razy dziennie po ok. 10 min.
                Wizyta u neurologa przed nami, rehabilitacja jeżdzona w sierpniu smile
    • ewaq Re: 9,5 m-ca (7,5 kor.) 31.08.06, 14:24
      dł. 69 cm
      waga 6600g - trochę mało Anula przybiera uncertain Pewnie wpływ miał na to m.in.
      rotawirus, który 4 dni ją męczył, w każdym razie na zagłodzoną nie wygląda. Ot,
      taka filigranowa dziewczynka smile
      Ruchowo - wg rehabilitantki - Anuś prawie dogoniła dzieci urodzone terminowo.
      Od przedwczoraj pełza do przodu (okrężnie już dawno pełzała i w ten sposób oraz
      turlając się przemieszczała gdzie chciała) i jest podobno w przededniu
      raczkowania. Pozadzona siedzi, choć jeszcze nie całkiem stabilnie i nie
      kojarzy, że rączki służą również do podpierania jak leci się na bok smile Poza
      tym rehabilitantka stwierdziła, że nie zazdrości nam jak Anulka już zacznie
      raczkować, bo ma tyle energii, że jej nie upilnujemy. A ja liczę na to, że tę
      energię moje dziecię będzie pożytkować głównie w żłobku, z którym jutro
      startujemy. Boję się tego bardzo, ale nie bardzo mamy wyjście. Najbardziej
      chorób oczywiście, tym bardziej, że wg wyników Ania cały czas ma za mało białek
      odpornościowych i z tego też względu od dziś zaczynamy wspomaganie Isoprinosine
      (czy ktoś z Was to stosował u swojego dziecka???). Oprócz tego chcę zaszczepić
      córeczkę przeciw HIB i pneumokokom i to też ze względu na ten żłobek. Gdyby
      zostawała w domu, to odpuściłabym, ale w tej sytuacji wolę dmuchać na zimne i w
      razie czego nie wyrzucać sobie w przyszłości, że coś zaniedbałam.
      Pozostałe wyniki dobre - na tyle, że nie potrzeba już wspomagaczy, czy diet.
      Fosfataza w normie i cały czas się obniża, leukocyty w końcu opadły,
      hemoglobina 12... Dzięcię wychodzi więc już całkiem na prostą. Oby jeszcze
      okazało się, że otwór w serduszku zamknięty, to już naprawdę nie byłoby się
      czego czepić wink Ale tego dowiemy się dopiero 27 września na kontroli w CZD.
      Poza tym Ania gada po swojemu prawie bez przerwy, jak się śpiewa to zagłusza,
      potrafi dać rączką "cześć", zrobić "kosi kosi", choć cudacznie to robi, bo
      uderzając dłonią o dłoń ale w pionie (jakby się klepała po rączkach suspicious ). A!
      no i robimy razem "Indianina" - jak zaczynam Anię klepać po usteczkach, to
      otwiera je szeroko i zaczyna robić "a-a-a-a". To nasz numer popisowy! wink))
      Generalnie jest spokojnym, choć pełnym energii dzieckiem i na podłodze wciąż
      jest w ruchu. No i bardzo lubi tańczyć na rękach u mamy. Zaliczone już mamy
      nawet jedno wesele smile
      Z jedzenia, to oprócz mojego mleka (a ja wciąż "pompuję...") wcina zupki i
      Sinlac z deserkami, ale pewnie w żłobku trochę jej ten jadłospis urozmaicą. Mam
      nadzieję, że jej tam krzywdy nie zrobią, ale proszę, trzymajcie za nas jutro
      kciuki! smile
      • mamaigora1 Re: 9,5 m-ca (7,5 kor.) 31.08.06, 14:59
        Zatem powodzenia w żłobku wink
        My Hiba tez mamy zaszzcepionego, pneumokoków nie, ale tez Igor nie uczęszczal
        dożłobka, a przedszkole za rok...

        Trzymajcie się
      • jolantusia1 Re: 9,5 m-ca (7,5 kor.) 31.08.06, 18:28
        no to powodzenia w zlobku. Trzymam za was kciuki
      • czarija pytanie 31.08.06, 19:36
        Witam
        Wspaniale,że Ania tak goni rówieśników.Mam pytanie o rodzaj badania,które
        sprawdza ilość białek odpornościowych.Bardzo mnie to zainteresowało.Gdzie można
        takie badanie wykonać ?Czy robi się je z wyraźnych wskazań lekarskich, czy może
        w celu sprawdzenia odporności maluszka?
        Pozdrawiam
        • venla Re: jak było w żlobku? 03.09.06, 22:03
          ja jestem ciekawa jak było w tym żłobku, czy było bardzo wzruszjąco, bo dla
          Ciebie to chyba też straszna chwila? Mam nadzieję, jak Ci już kiedys pisałam,
          że wszystko będzie dobrze, Ania zaklimatyzuje sie i nie będzie chorować. Życzę
          powodzenia, jutro drugi dzień!
    • ewaq Re: Po szpitalu.. 08.09.06, 18:19
      2-giego dnia w żłobku nie było.
      W nocy z soboty na niedzielę Anula przez sen zwymiotowała.
      Dobrze, że mój małż był akurat w pokoiku i usłyszał, bo tak to nie wiem jak w
      ogóle by to się zakończyło. W każdym razie po 15 min. kolejny razy hafcik, po
      15 następny i wtedy już pojechaliśmy na nocny dyżur do rejonu, gdzie był
      kolejny paw, stamtąd ze skierowaniem do szpitala, gdzie na izbie kolejny
      pawik. Mała została zatrzymana, od razu zaaplikowano jej antybiotyk, bo tam
      tak działają - profilaktycznie, żeby nie wywiązało się zachłystowe zapalenie
      płuc. W niedzielę był jeszcze jeden paw, w poniedziałek prześwietlenie RTG i
      badanie laryngologiczne. WYszło niby, że jednak prawe płucko jest delikatnie
      zajęte, a więc że to początki zachłystowego zapalenia płuc, a i zapalenie uszu
      też jest również od tych wymiotów, a więc czeka nas przynajmniej 5 dób w
      szpitalu, a najprędzej 10. To było koszmarnych 5 dób, bo dla dziecka, które
      zaczęło pełzać zamknięcie w metalowym łóżeczku było największym nieszczęściem.
      Mówię Wam, z dnia na dzień było gorzej - Anula płakała, a ja razem z nią i nie
      pomagało noszenie na rękach, zabawianie, kiedy ona nie mogła się nawet dobrze
      pokręcić w tym łóżeczku.
      Wyszłyśmy wczoraj nie na własne żądanie wprawdzie, ale na mój płacz jak
      widziałam Anulkę wpadającą w szał. Mała zaczęła walić główką w to metalowe
      łóżeczko, gryźć mnie (dziąsłami na szczęście) w poliki czy w ramię jak ją
      trzymałam na rękach i tak dziwnie wystawiać języczek. Normalnie bałam się, że
      mi się tam neurologicznie cofnie i po badaniu laryngologicznym, które niby
      wypadło dobrze, dostałyśmy wypis do domu.
      Piszę "niby wypadło dobrze", bo w nic już nie wierzę, co wydarzyło się w
      tamtym szpitalu uncertain
      Teraz najlepsze:
      KURWA, KURWA, KURWA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Sorry za to, ale jak przeczytacie pniżej, to same zaklniecie uncertain
      Wczoraj wieczorem przyjechała do nas jeszcze prywatnie pediatra, którą mamy
      w razie czego, bo ze szpitala dostałyśmy tylko receptę na antybiotyk
      (Augmentin), a nie byłam pewna, czy nie potrzeba jeszcze czegoś
      przeciwwymiotnego (w szpitalu Anula dostawała). Lekarka po osłuchaniu
      stwierdziła, że jest czyściutko i że nie jest przekonana co do dalszej
      antybiotykoterapii (a 4 dni jeszcze miałam Anulkę szprycować), ale ostateczną
      decyzję może podjąć tylko po zobaczeniu rentgena, który Anuli w szpitalu
      robili, a którego my oczywiście nie dostaliśmy. W związku z tym dziś rano małż
      jechał do lekarki do CZD, ona tam wystawiła prośbę poradni o wypożyczenie
      zdjęcia, małż pojechał do szpitala, w którym leżałyśmy, wziął zdjęcie i znów
      do CZD. Lekarka, dla 100% pewności pokazała zdjęcie tamtejszym radiologom i
      co...? Pierwsze ich pytanie to czy dziecko było na respiratorze (a przecież
      nic nie wiedzieli o wcześniactwie Małej). Kiedy lekarka potwierdziła, to
      powiedzieli, że te zmiany w płucku, które są widoczne na RTG to po
      respiratorze i widoczne mogą być jeszcze do 2 roku życia, a żadnego zapalenia
      płuc nie było!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      I co Wy na to??? Nosz ręce opadają! Po co kuwa my tam leżałyśmy, po co dziecku
      wenflony zakładali, po co je 3 razy na dobę antybiotykiem dożylnie
      faszerowali?!?! Przypuszczam, ze i z uszami wszystko w porządku, bo nie było
      żadnych objawów wskazujących na zapalenie, a wiem jakie są, bo w lutym
      przecież takowe przechodziłyśmy. Boshh.... normalnie brak słów i aż człek
      chciałby coś z tym zrobić, tylko jest bezsilny uncertain
      Jak dobrze, że wczoraj wyszłyśmy...
      A te wymioty, z powodu któych Anuś trafiła do szpitala, to najprawdopodobniej
      grypa żołądkowa, która dziesiątkuje żłobek, na którą choruje też synek mojej
      szefowej, z którym Ania jest w grupie żłobkowej, która to grypa i mnie dopadła
      i jedno popołudnie w szpitalu przehaftowałam i którą teraz ma małż.
      Jedyny plus to to, że mam zwolnienie do środy włącznie.

      Trudno nawet wyciągać jakiś morał z tej historii, bo przecież nie pozostaje
      nam nic jak ufać tym, którzy mają leczyć nasze dzieci i nas sad((
      • mika10 Re: Po szpitalu.. 08.09.06, 20:43
        No cóż jak czytam to mi włos na głowie staje...
        Współczuje Ci bardzo - my miałysmy podobną sytuację. Po powrocie ze szpitala w
        Warszawie ( byliśmy na konsultacjach )w trzeciej dobie Hania zwymiotowała,
        potem jeszcze raz i jeszcze raz. A że zaczęła się przelewać przez ręce to
        wezwałam pogotowie. Pani z pogotowia od razu zapakowała nas do karetki i
        odwieźli na sygnale na zakaźny. Tam juz wszystko było sprawnie, pokłuli,
        pobadali, wykąpali i na izolatkę. Na drugi dzień juz wiedziałysmy, że to
        rotawirus, a na piąty dzień z wygłodniałą Hanią byłyśmy już w domu. Przez trzy
        dni jadła za trzech i wszystko wróciło do normy.
        I tu dopiero, po przeczytaniu Twojego wpisu widzę, jak duże miałyśmy szczęście
        do lekarzy. Bo boję sie napisać, że jednak może trafiłyśmy na dobrych
        specjalistów...
        Pozdrawiam!
        mika10 mama bliźniaczek Hani i Julci Aniołka.
        • ewelina-s-82 Re:ewaq,co słychać?? 16.09.06, 20:48
          --
      • venla Re: Po szpitalu.. 08.09.06, 21:21
        Coś strasznego!!! Współczuję tobie i małej, nie wyobrażam sobie Miłosza w
        szpitalu teraz a co dopiero gdyby był w wieku Ani. Dobrze, że już po wszystkim.
        Szkoda, ze w naszym kraju mamy takich "lekarzy", niestety nasz Roman Giertych
        poprzez przywileje maturalne jeszcze przyczynia się do tego żeby było w
        przyszłości więcej niedouczonych specjalistów. Cieszę się że jesteście już w
        domu i życzę, żebyście więcej nie miały takich przygód
      • jolantusia1 Re: Po szpitalu.. 09.09.06, 01:14
        włos sięna głowie jeży gdy się coś takiego czyta. Mam nadzieję że Ania juz
        lepiej się ma i szybko zapomni o tych wstrętnych wkłuciach. My też przeżyliśmy 9
        dniowy pobyt w szpitalu z zachłystowym zapaleniem płuc rzekomo. ,którego po
        obejrzeniu rtg neonatolodzy stwierdzili że nie było, Ach szkoda słów. Pozdrawiam
      • afire Re: Po szpitalu.. 16.09.06, 21:04
        Szok, i to delikatnie powiedziane, przekleństwa same na usta się cisną, a
        czlowiek taki bezsilny, ma się ochote w pysk strzelić!
        Wspólczuję, brak slów....
        Życzę zdrówka i buziaki dla Anismile

        Mama Kamila 28.11.05r. 33tc, 1720g, 49cm
    • ewaq Re: Znów choroba ale i pierwszy ząbek! :-) 18.09.06, 17:53
      Anula ma zapalenie krtani sad
      W czwartek późną nocą przyjechałyśmy do moich rodziców. W piątek przez cały
      dzień wszystko było ok, a nagle w nocy po 22.00 Anula wybudziła się z płaczem,
      charczeniem i szczekającym kaszlem. Płakała mocno, bo nie potrafiła właściwie
      kaszleć i nie wiedziała chyba co z tym robić. Wylądowałyśmy na izbie przyjęć i
      chciano ją zostawić w miejscowym szpitalu ze względu na zdiagnozowane zapalenie
      krtani, które ponoć może być u malutkich dzieci bardzo niebezpieczne, gdyż moze
      dojśc do szybkiego obrzęku krtani i ucisku na tętnice szyjne. Musiałam podpisać
      oświadczenie, że zostałam powiadomiona o zagrożeniu życia i że nie wyrażam zgody
      na leczenie szpitalne. Potwornie ciężko coś takiego pisać, ale jeszcze ciężej by
      mi było jakbym musiała Anulkę zostawić w szpitalu uncertain Dostała lek domięśniowo, a
      ja receptę na kolejne. W sobotę jeszcze prywatnie zaliczyłam pediatrę, która
      zleciła na 3 dni antybiotyk (o działaniu 7-dniowym po ostatniej dawce) i... nie
      wróciłam wczoraj do do W-wy, jak to było planowane, ale ze zwolnieniem zostałam
      w rodziców. Nie powiem, zebym się z tego zostania nie cieszyła, ale powoli
      zaczynam się obawiać jak długo jeszcze firma będzie tolerować zwolnienia uncertain
      Wszak po poprzednim byłam w pracy w czwartek tylko uncertain No ale i tak bym dziś Ani
      do żłobka nie oddała - charcze jak stary gruźlik, niemal straciła głosik (płacze
      bezgłośnie) i zapewne gardełko ją boli - naprawdę nie miałam serca jej ciągnąć
      ok.8 godzin w podróży, kiedy jej ciężko oddychać na leżąco (fotelik ma pozycję
      półleżacą), bo z nosa spływa, a ona nie umie sobie z tym poradzić. Pierwszy
      wyrzynający się ząbek, którego falbankę dziś wypatrzyłam w dziąsełku na pewno
      swoje dołożył do całego złego samopoczucia córci, ale jaką radość sprawił
      dziadkom! W końcu jest! smile))
      • czarija pytanie 18.09.06, 18:50
        Witam
        Mam pytanie.Teżj estem z Warszawy i chciałam zapytać o pediatrę do którego
        chodzicie prywatnie.Czy można wezwać ją do domu i ile kosztuje
        wizyta.Pozdrawiam i życzę zdrówka.
        ps:obecnie chyba panuje wirus bo my w domu mamy izolatkęwink
        • ewaq Re: odp na priv n/t 19.09.06, 13:43

    • ewaq Re: kontrola kardiologiczna i kolejna choroba... 30.09.06, 14:22
      W środę byłyśmy na kontroli serdszka Ani ze względu na otwór owalny. Trochę
      kiepska ta kontrola, bo nie miała robionego echo serca, a jedynie ekg, a na jego
      podstawie nie bardzo jednak widać czy otwór się zamyka uncertain W każdym razie szmery
      nieduże są, a ekg prawie ok - otwór nadal jest, tyle że nie wiemy, jak duży sad
      Kolejna kontrola w maju i wtedy w zakłądzie medycyny nuklearnej (co za nazwa!
      strach się bać! ;-> ) za pomocą izotopów będzie oceniane ile krwi przepływa
      przez otwór i co dalej z tym "fantem". Na razie traktować jak zupełnie zdrowe
      dziecko, bo i zresztą nie widać, żeby ta wada miała jakiś wpływ na rozwój Małej.
      Na szczeście! smile Tylko niestety przez te kolejne choroby już trzy razy
      przepadła nam rehabilitacja i to na pewno nie jest obojętne dla rozwoju Ani.
      Od tygodnia Anula nie dostaje już maminego pokarmu - skończył się, ale i tak 10
      m-cy tylko odciągania i podawania mojego pokarmu butelką uważam za wielki sukces smile
      Niestety, po 2 dniach żłobkowania dopadła Anulę znów choroba sad W czwartek
      kazano mi ją koło południa zabierać z temp.38,5. W nocy pojawił się jeszcze
      okropny kaszel, temp. skoczyła do ponad 39, lejący się katar. W piątek
      przychodnia - diagnoza: ostre zapalenie gardła z podrażnieniem oskrzeli.
      Niestety, kolejny antybiotyk sad Zmuszeni będziemy chyba odpuścić sobie żłobek,
      choć zdaję sobie sprawę, że jak za np. pół roku ją tam poślę, to będzie
      podobnie. Może jednak wiosną i latem dzieci tak nie chorują... Może przez zimę
      trochę się uodporni... (dostaje zresztą Isoprinosine)
      • mlagodna Faktycznie choróbsko goni 06.10.06, 23:08
        następne choróbsko. Z jednej strony szkoda Ani, bo i faszerowana jest co rusz
        czymś nowym, noi nie ma kontaktu z rówieśnikami.
        Ten ostatni czynnik jest u nas głównym powodem dla którego chcemy dać Grzesia do
        żłobka. Jednak czekamy z rozpoczęciem do Wiosny - ok. kwietnia to juz napewno
        tatuś będzie miał serdeeeecznieee dość zabawy po nockach z młodym.... smile)
        życzymy zdrówka i cierpliwości smile
        • ewaq Re: Faktycznie choróbsko goni 07.10.06, 07:53
          No i u nas tak się stało, ze na razie żłobek odpuszczamy sad Do wiosny, kiedy to
          ponowimy próbę i mamy nadzieję, że tym razem się uda. Podjęliśmy decyzję, że do
          tego czasu zostaję na wychowaczym i uodparniam Anię wink Zatem będziemy wiosną
          drżały razem wink
    • ewaq Re: 11 m-cy (9 kor.); po kontroli audiologicznej 17.10.06, 22:51
      niestety, kolejny antybiotyk, czwarty w ciągu 1,5 miesiąca sad Okazało się
      podczas kontroli słuchu, że Ania ma wysięk w uszkach, któy nie wiadomo skąd się
      wziął i jak długo się utrzymuje, a nieleczony może prowadzić do pogorszenia
      słuchu, który na razie jest ok. Może być następstwem przebytych niedawno
      infekcji i tego się trzymam, choć przyczyną jego może być alergia, któej to
      myśli nie dopuszczam do siebie uncertain Od razu wczoraj pobrano Ani krew na badanie w
      kierunku alergii (screening pokarmowy IgE i IgE całkowite), ale wyniki będą
      dopiero za jakieś 3 tyg., a do tego czasu mam Anulę traktować jak alergika na
      nabiał, cytrusy, czekoladę. Tych ostatnich i tak jej nie podaję, ale nabiał ma
      już wprowadzony, bo i mleko modyfikowane je od miesiąca, i kaszki. Jakoś ciężko
      mi uwierzyć w tę alergię, bo przez 10 m-cy kiedy karmiłam ją swoim pokarmem, nie
      było żadnych objawów i nie musiałam ograniczać się w jedzeniu nabiału, a teraz
      oprócz wysięku też nic innego na ewentualną alergię nie wskazuje i mam wielką
      nadzieję, że okaże się, że to nie to. Niestety, do tego czasu musimy przerzucić
      sie na Bebilon Pepti, kaszki bezmleczne i trochę się pomęczyć sad Ania musi też
      przejść kontrolę u foniatry, który zbada czy nie ma przerostu migdała, ale
      najbliższy termin był na... 12 grudnia, a następna wizyta u audiologa za miesiąc.
      Przy okazji Anulka została pochwalona przez audiologa za to, że tak ładnie
      gaworzy i ze zrozumieniem mówi "mama" i "papa" machając przy tym łapką. Hmm..
      myślałam, że to nawet licząc jej wiek korygowany to już norma...
      W ubiegłym tyg. zaliczyłyśmy też skrócony turnus rehabilitacyjny, na którym
      nadal ćwiczenia mające nakłonić Anię do czworakowania, co jej akurat chyba nie
      bardzo się podoba, bo skoro jak perszing pełza, to co sobie będzie życie
      komplikować wink W każdym razie czasami Ania pobuja się na czworakach i to dobry
      znak, a i nóżki zaczęła usztywniać i próbuje stać podtrzymywana i dlatego
      rehabilitantka stwierdziła, że pożegna się z nami jak Ania poczworakuje, bo
      dalej spokojnie powinna sobie poradzić. Siedzieć posadzona Mała też już siedzi i
      najbardziej podoba jej się to w wózku, ale sama z leżenia jeszcze nie usiądzie.
      Z półleżenia (np. na leżaczku) bez problemu sobie z siadem radzi, jednak
      pełzanie (wychwalone przez neurologa za symetryczność) pozostaje najlepszą
      pozycją i formą przemieszczania, jednak na turnusie i rehabilitantka, i
      studentki żegnały się z nadzieją na to, iż na następny od 27 listopada Ania
      przyczworakuje i sama siądzie, a nawet stanie przy czymś. Oby! smile))
      • jolantusia1 Re: 11 m-cy (9 kor.); po kontroli audiologicznej 18.10.06, 00:01
        Mam nadzieje ze to nie alergia i to ostatni juz antybiotyk. I ze Ania lada
        moment zacznie czworakowac i sama siadac.trzymam kciuki. No a mowa Ani
        rewelacja. Gratuluje.
        • ewaq Re: 11 m-cy (9 kor.); po kontroli audiologicznej 18.10.06, 10:49
          ja też mam nadzieję, że ostatni (przynajmniej przez najbliższe pół roku), bo...
          od najbliższego poniedziałku zostaję w domu na wychowawczym...
          Póki co eksperyment ze żłobkiem nie bardzo się powiódł, ale na wiosnę będziemy
          próbować ponownie smile
      • mamaigora1 a propos alergii na mleko 18.10.06, 08:21
        u nas byla taka sytuacja, że Igor karmiony od początku sztucznie, nagle ni z
        gruszki ni z pietruszki zareagował typowymi objawami alergicznymi na mleko
        modyfikowane, które dostawał juz od jakiegos czasu (kilka dobrych tygodni) -
        było to jakos w 9 czy 10 m-cu zycia.

        I faktycznie pomogło odtswaienie całkowite mleka, wszystkie objawy zaniknęły
        (podawałam tylko Sinlac jako preparat wysokobiałkowy). Potem powoli zaczęłam
        mleko znowu wprowadzac i co sie okazało - otóż gdy Igor dostawał dwie porcje
        mleka i więcej to objawy alergii od razu sie pojawiały gdy zmniejszyłam ilośc
        porcji do jednej na dobę z alergia nie mielismy wcale problemu.
        tak więc przez jakis czas mielismy znacznie ograniczone mleko, apotem to juz
        poszło normalnie i dzis nie ma po tym sladu nawet.

        Aha - takie info - dziecko, które alergicznie reaguje na mleko modyfikowane lub
        krowie w czystej postaci, wcale nie musi źle zareagowac na jogurty - w
        jogurtach białka sa troche w innej postaci i bardzo często mozna podawac je
        mlecznym alergikom - ale to juz trzeba dogadac z lekarzem smile
        • ewaq Re: a propos alergii na mleko 18.10.06, 10:43
          dzięki za informacje smile Na razie czekamy na wyniki, a ja póki co nie dopuszczam
          do siebi myśli o alergii, której typowych objawów brak uncertain
          Jolu, a na jak długo odstawiłaś całkiem mleko? Znaczy po jakim czasie zaczęłaś
          wprowadzać i od czego zaczynałaś? No i jakie u Igorka były te typowe objawy?
          • mamaigora1 Re: a propos alergii na mleko 18.10.06, 10:49
            objawy:
            czerwone policzki
            niekończace sie podraznienia skóry posladków
            i suche place na łydkach (jak tarka)

            Poniewaz ta alergia pojawiła sie juz po jakims czasie podawania tego rzeczonego
            mleka, więc wpadłysmy na pomysł z pediatrą, żeby najpierw odstawic całkiem
            mleko aby objawy zniknęły, a potem powoli podawać znowu...

            Odtswałam do czasu całkowitego zaniku objawow plus jakis tam czas - chyba 2
            tygodnie o ile dobrze pamietam.
    • ewaq Re: rok temu o tej porze... 26.10.06, 23:35
      zatrzymano mnie na izbie przyjęć, gdzie pojechałam ze stawiającą się macicą i
      jak się na miejscu okazało - ciśnieniem 180/120. Po szybkim przewiezieniu na
      porodówkę podłączono pod kroplówkę z fenoterolem licząc iż nie dojdzie do porodu
      oraz podano celeston na przyspieszenie rozwoju płucek. Wtedy się udało, ale
      tylko (a może aż!) przez 3 tygodnie...
      • mamaigora1 Re: rok temu o tej porze... 27.10.06, 07:37
        wiesz co - przynajmnie u mnie - te przykre wspomnienia juz sie zatarły, nie
        pamietam...
        Gdyby ktos chciał porozmawiac o tamtym czasie to niestety szczegółów na pewno
        bym nie opoweidziała - jakoś wymazałam je z pamięci
    • ewaq Re: Nie ma żadnej alergii :-DDDDDDDD 31.10.06, 15:30
      Dziś zadzwoniła lekarka z por.audiologicznej CZD z informacją, że wszystkie
      wyniki badań są ujemne, co znaczy, że Ania nie ma żadnej alergii pokarmowej smile
      Dzięki Bogu wracamy do normalnej diety, bo kaszki bezmleczne i Bebilon Pepti
      widać że Ani zbytnio nie podchodzą smile
    • ewaq Re: ROK TEMU... 16.11.06, 21:19
      dokładnie o tej porze rodziła się dużo za wcześnie nasza córeczka. Właściwie to
      nie wiadomo było co się rodzi, bo płci nie chciałam do końca znać, wiadomo
      jednak, że rodził się wcześniak, a jeszcze przed porodem przyszła do mnie
      neonatolog i w miarę ciepło i rzeczowo rozmawiając stwierdziła, że nie wiadomo
      co będzie po porodzie i że nie może jeszcze przed rozwiązaniem mówićo tym, czy
      dziecko będzie miało szanse na przeżycie... Z jednej strony nie dziwne to, że
      tak powiedziała, bo przecież nikt nie wiedział w jakim stanie będzie dzieciątko,
      które wg USG było jeszcze 160g mniejsze, z drugiej... pozbawiała złudzeń,
      brutalnie przedstawiała rzeczywistość, żeby nie dawać nadziei...? Zapewne to w
      jakimś sensie rutyna dla tej lekarki, no bo co mogła powiedzieć, jednak dla
      matki czującej od kilkunastu tygodni ruchy maleństwa pod sercem to prawda, z
      którą do samego końca nie jest w stanie się pogodzić.
      A potem... potem już tylko wybudzenie z narkozy i dowiedzenie się, że to
      córeczka, że płakała po wyjęciu z macicy, że ważyła aż (!) 1380g, ale... że
      dostała 6 pkt ze względu na zaburzenia oddychania i że z tego właśnie względu
      najbliższe 48 godzin jest dla Małej decydujące... Udało się jednak przetrwać i
      te 48 godzin, i o wiele,wiele godzin więcej, a dziś obchodzić pierwszy
      rocznicowy jubileusz bez jakichkolwiek następstw przedwczesnego przyjścia na
      świat smile No, oprócz wagi, która waha się w granicach 7100 g, ale to akurat mało
      istotne wink Najważniejsze, że Anulka jest zdrowa, prawidłowo - jak na wiek
      korygowany - się rozwija i daje teraz swoim najbliższym już tylko wiele, wiele
      radości. Od 2 tyg. czworakuje, od półtora samodzielnie siada z czworaków, a dziś
      podobno (bo niestety niania pierwsza była tego świadkiem) wstała przytrzymując
      się bluzki opiekunki, bo tak była zdeterminowana, żeby złapać za jej zapięty
      suwak smile Kończymy już rehabilitację, bo po załapaniu czworakowania ponoć bez
      problemu da sobie dalej radę sama. Rehabilitantka twierdzi, że na Gwiazdkę Ania
      będzie chodzić, a ja nie mam nic przeciwko wink Potrafi robić kosi-kosi, "amen"
      do Bozi, którą (a raczej obrazek wiszący na ścianie) wskazuje wzrokiem, potrafi
      przyłożyć słuchawkę od zabawkowego telefonu do uszka i mówić "baba" (babcia
      wniebowzięta! ;-> ), uskutecznia coś na kształt śpiewania po zapuszczeniu sobie
      melodyjki z zabawki, którą uruchamia się przez wkładanie w otworki specjalnych
      elementów, no a przede wszystkim histerycznie wręcz cieszy się na widok
      wracającej z pracy mamy big_grinDD
      Nie mamy problemów z jedzeniem, ze spaniem, z płaczliwością. Właściwie to Ania w
      ogóle nie płacze, no chyba, że w złości gdy zabierze się jej "zabawkę"(np.
      tel.kom. lub długopis), którą akurat się bawi. Generalnie jest bardzo pogodnym
      dzieckiem i nie wyobrażam sobie, jak wyglądałoby moje życie, gdyby te 48 godzin
      miało inny przebieg i inne następstwa...
      Kocham tę małą Istotkę nad życie!
      • jolantusia1 Re: ROK TEMU... 16.11.06, 21:58
        wszystkiego najlepszego dla Twojej Kruszynki
        • mamaemmy SUPER! 16.11.06, 22:17
          Popłakałam się z radoścismile
          Wiedziałam,że tak będzie,pamietaszwink?
          • ewaq Re: SUPER! 16.11.06, 22:18
            Pamiętam! Pamiętam o Twojej "potędze podświadomości" i choć do tego nie
            dotarłam, to Twoje słowa mi wystarczyły smile
        • ewaq Re: ROK TEMU... 16.11.06, 22:19
          dziękuję pięknie smile
          • ewelina-s-82 Re: sto lat!!! 16.11.06, 22:58
            niech Anusia sie wam pieknie chowa,życze jej dużo zdrowka i usmiechu na buzi od
            rana do wieczorasmile)
            • tartulina Re: sto lat!!! 17.11.06, 07:15
              Wszystkiego naj, naj, najlepszego dla Aneczki.Pozdrawiam.
              • kawaro Re: sto lat!!! 17.11.06, 08:27
                Wszystkiego najlepszego dla dzielnej Anulki i jej mamy.
                Mamuni Anulki, mój Lubek młodszy od Ani 5 dni raczuje od 1,5 m-ca, od 2 tygodni
                podnosi się na nóżki sam, ale rehabilitacja ma potrwać do momentu, kiedy
                zacznie pewnie chodzić. Znam dziewczynkę, z którą zaprzestano rehabilitacji od
                momentu kiedy zaczęła wstawać (rehabilitacja - obniżone napięcie) i po kilku
                miesiącach zaczęto kontynuować rehabilitację, bo mała się zacięła. No i kilka m-
                cy znowu była rehabilitowana, a tak w ciągłości mogłoby to potrwać jeszcze 1 -
                2 m-ce.
                Ja mam nadzieję, że jeszcze ok. dwa m-ce i skończymy - mój malec bardzo
                chciałby, żeby go prowadzać smile))
                Ale pamiętam jak pierwsza nasza pani rehabilitantka mówiła, że będziemy
                ćwiczyć, aż ludzik zacznie raczkować....

                Jeszcze raz wszystkiego najlepszego dla Was.

                Kasia
          • venla Re: ROK TEMU... 18.11.06, 19:02
            Spóźnione ale naprawdę szczere urodzinowe zyczenia dla Ani, Obyś dalej tak
            pięknie sie rozwijała i zachwycała sobą wszystkich wkoło. Serdecznie pozdrawiamy
            www.venla.bobasy.pl/
      • ola75 Re: ROK TEMU... 17.11.06, 08:51
        Wszystkiego najlepszego Aniu, śliczna z Ciebie dziewczynka

        Pozdrawiam
        Ola z Olafkiem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka