Obserwuję to forum od jakiegoś czasu, ale dopiero
teraz znalazlam chwilkę, żeby napisać kilka słów o naszym skarbie.
Oleńka urodziła się niespodziewanie 24 lipca 2005 w 30tc (1360g i 39cm)
w szpitalu na Zelaznej z powodu zakażenia wewnątrzmacicznego.
4 tygodnie w "szklanym domku" potem tydzień ze mną na sali, walka z infekcją,
którą jej zafundowalam w ciąży...
Przyznaję, nie było nam łatwo (wiecie o tym same najlepiej).
Wiele łez, pytań "dlaczego?", godziny spędzone z laktatorem, dół za dołem...
(tutaj ukłon się należy w stronę szpitala, który umożliwił mi
pobyt z córeczką i zapewnił pomoc psychologa)
Od samego początku zaciskalam pięści i mowiłam "będzie dobrze",
wierzyliśmy, że Ola poradzi sobie i nie
dopuszczaliśmy do siebie myśli, że coś nie wyjdzie.
Ze łzami w oczach obserwowaliśmy jak to małe lwiątko dzielnie walczy i garnie
się do życia.
No i jest dobrze. Wiadomo, jesteśmy pod opieką najróżniejszych specjalistów.
Smiejemy się z mężem, że Ola odwiedziła już wiecej lekarzy niż my w swoim
całym życiu

Jak większość wcześniaków Ola ma niedokrwistość, malutką nieszczelność w
serduszku (która do 1 roku powinna zaniknąć), no i jak dotąd to wszystko.
Od miesiąca próbujemy wyjaśnic przyczynę pojawienia się krwi i śluzu w kupce.
Były już różne podejrzenia - Hemofer przyjmowany przez dłuższy czas, potem
alergia na białko mleka krowiego. Niestety eliminacja tych rzeczy nie
rozwiązała problemu.
Także czekamy na wizyte u gastrologa.
Może ktoś z Was miał podobne problemy?
Teraz Ola ma 4 m-ce (2 korygowane). Smieje sie pełną buzią

)
Zaczepia, nieśmiało gurzy i potrafi przekręcać się z brzuszka na plecki.
To forum uświadomiło mi, ile rzeczy może
spotkać takie przedwcześnie urodzone maleństwo. Wiem, że wiele nas ominęło...
i być może nasza historia nie poruszy Was tak jak inne.
Ale może przynajmniej doda otuchy tym, którzy stoją
przed inkubatorem i są pełni wątpliwości i obaw...
Wszystko co nas spotkało, ma swój cel. To co przeszliśmy z Oleńką
sprawiło, że kochamy ją jeszcze bardziej.
Rozpisałam się trochę. Juz kończę. Dodam jeszcze tylko, że
jestem pełna podziwu dla optymizmu i siły walki wszystkich małych
człowieczków i ich rodziców. No i jestem z Wami całym sercem
pozdrawiamy,
Monika i Oleńka
GG: 4136556
A tu można zobaczyć Olę: 194.54.191.57/ola