Wita mama małej Palomy, urodzonej w 31tc.
Dziś mija dokładnie tydzień od porodu.
Najpierw wyleżałam się 6 tygodni w szpitalu i właśnie kiedy miałam wstawać na
próbę, tydzień przed wypuszczeniem do domu, pękł mi pęcherz płodowy. Ponieważ
nie miałam skurczy, wytrzymałyśmy jeszcze 6 dni.
Paloma urodziła się normalnie, z wagą 1495g i ma 42 cm.
Od początku sama oddycha (był jeszcze czas na 2 zastrzyki żeby płuca szybciej
dojrzały).
Dzisiaj wielki dzień, odstawiamy antybiotyki (prewencyjnie na wszystkie
bakterie, które miałam w pochwie po ujściu wód płodowych) i nie będzie już
wstrętnych igieł i kroplówek.
Od przedwczoraj moje mleczko trawione jest fantastycznie (Paloma już próbuje
ssać, ale resztę mleczka dostaje przez sondę), co jeszcze bardziej zachęca
mnie do odciągania pokarmu. Dostaje 8x13,5ml (mam nadzieję, że nie pomyliłam
jednostek), z tendencją wzrostwą każdego dnia.
Ja piję herbatkę Weledy (anyż, koper, kminek, kozieradka, werbena) dla
karmiących matek oraz masuję sobie piersi specjalnym olejkiem (też Weledy).
Mamy nadzieję, że będzie teraz szybko przybierać na wadze.
Opieka jest fantastyczna, możemy dziecko przewijać, karmić, ubierać, mierzyć
temperaturę, wyciągać z inkubatora na karmienie, jak jest trochę luzu
stosować metodę "kangura". Paloma ma też własne ubrania.
Mam cichą nadzieję, że najgorsze za nami (aż boję się to pisać), no i dzisiaj
kupiliśmy wreszcie wózek

Będę się starała opisywać nasze postępy co tydzień, sama chętnie czytam wasze
pamiętniki.
Jedyne, o co się martwię, to czy uda nam się z karmieniem piersią, ale
pielęgniarki twierdzą, że jak się chce, to i wczeżniaka można później karmić
(nastawienie do karmienia jest tutaj baaardo pozytywne)
Pa pa (laktator czeka)