Dodaj do ulubionych

moja Hania

    • anemon3 Re: moja Hania 22.01.08, 23:13
      Hania prawdopodobnie jutro zostanie przewieziona do Leszna.Jeżeli
      kontrola oczek nie będzie w najbliższym czasie potrzebna.Bardzo się
      boję bo e Lesznie mama może przebywać z Dzidzią tylko godzinę,tata
      wogóle-to straszne!Niewyobrażam sobie tego.Teraz jestem z Hanią
      przez cały dzień,karmię ją,przewijam.Jak my to przetrwamy...aż nie
      mogę zasnąć...
      • gosiamama.oskara Re: moja Hania 22.01.08, 23:21
        napewno bedzie ci ciezko ale tu w Lesznie jest juz taka specyfika tego
        oddziału,mój maluszek został przyjety na dzieciecy tylko na 2 tygodnie.Wnioskuje
        ze zgodziłas sie na przewiezienie czy po prostu szpital tak zadecydował?
        • anemon3 Re: moja Hania 23.01.08, 00:12
          przepraszam.Przeczytałm jeszcze raz post i już wiem.A ile Twój synuś
          ważył jak go przewieźli do Leszna?

      • hankam Re: moja Hania 22.01.08, 23:29
        A możesz się nie zgodzić na przewiezienie?
        A może w Lesznie da się jakoś powalczyć?
        • anemon3 Re: moja Hania 22.01.08, 23:54
          Nie zgadzałam się na przeniesienie,chociaż prawdę mówiąc nikt mnie o
          zgodę nie pytał.Prosiłam panią doktor najmierw Uchman później
          Kowalską,ale one tłumaczyły się brakiem miejsc na oddziale.Mówiłam
          im,że przecież dla Hani ważna jest moja obecność,dotyk,ale one nie
          słuchały....Chce mi się płakać.W niedzielę mąż karmił Hanię i
          przewijał-był taki szczęśliwy a teraz nie zobaczy jej przez tak
          długi czas...jest mi przykro bo przecież to nasze dziecko a nie mamy
          nic do powiedzenia!
          • gosiamama.oskara Re: moja Hania 22.01.08, 23:59
            W Poznaniu tak juz jest i nie pytaja o zgode tak tez myslałam bo u nas było tak
            samo jezeli dziecko jest w stanie dobrym to przewoza do jednostki szpitalnej
            blisko domu.
            • anemon3 Re: moja Hania 23.01.08, 00:10
              A jak długo Twoja Dzidzia była w Lesznie???
              • anemon3 Re: moja Hania 23.01.08, 00:14
                przepraszam.Przeczytałam jeszcze raz post i już wiem że dwa
                tygodnie.A ile ważył Twój synek jak go przekazali do Leszna?
              • gosiamama.oskara Re: moja Hania 23.01.08, 00:17
                Oskar urodził sie w 27 tc wazył zaledwie 830g i był na tym oddziale
                tydzien.Byłam u niego 2 razy dziennie bo tak mozna jezeli matka lezy w szpitalu
                a ja oprócz cesarskiego ciecia miałam jeszcze operacje,wiec troche sobie polezałam.
    • gosiamama.oskara Re: moja Hania 23.01.08, 00:14
      ja mam do odebrania karte szczepien tu w Lesznie i wybieram sie tam w tym
      tygodniu,napewno nie chciałabym spotkac sie z p.doktor Górecką.Naleze do osób
      które nie daja sie tak łatwo,i mimo bólu po operacji i rozpaczy jaka przezywałam
      stojac przy inkubatorze p.doktor usłyszał kilka niemiłych słów z moich ust.Potem
      była juz milsza nawet pozwoliła zrobic mi zdjecie małego,to moze niezbyt wiele
      ale chociaz mąż i rodzina mogli go zobaczyc.Jak był d.Kozanecki to było super
      mogłam małego dotykac.Grześkowiaka nie znam bo był wtedy na urlopie on jest
      ordynatorem tego oddziału ale słyszałam ze jest taki jak Górecka moje kolezanki
      sa pielegniarkami tylko ze na innych oddziałach to oni oboje nie ciesza sie
      sympatia innych w szpitalu.
    • anemon3 Re: moja Hania 25.01.08, 22:39
      Drogie mamy!Hania nadal przebywa w Poznaniu ze względu na brak
      miejsc w Lesznie.Bardzo się cieszę bo mogę sobie jeszcze trochę z
      nią pobyć.Jest cudowna!Z każdym dniem coraz trudniej mi wychodzić z
      oddziału i ją tam zostawiać samą...Śni mi się w nocy...Tak bardzo
      chciałabym żeby już była ze mną, żebym mogła ją do woli
      przytulać...To czekanie jest takie trudne.Pocieszające jest to,że
      Hania ładnie przybiera na wadze (waży dziś 1360g)i bez żadnego
      problemu pije smoczkiem.Pozatym zaczyna się uśmiechać.
      • andaba Re: moja Hania 25.01.08, 22:55
        Cieszę się razem z Tobą smile
      • jolantusia1 Re: moja Hania 25.01.08, 22:57
        super wiadomości, zycze obyś została tam jak najdłużej. Przynajmniej mozesz by z
        Hanią. Dokładnie pamiętam jak ciężko mi było zostawiac małego samego,
        szczególnie jak się kangurowaliśmy całymi dniami. Waga piękna. Oby tak dalej.
        Jak dobrze pójdzie to już niedługo was wypuszczą do domu. Trzymam dalej kciuki.
        Pozdrawiam
        • anemon3 Re: moja Hania 25.01.08, 23:18
          Dziękuję Wam za ciepłe słowa,które dodają nam sił i odwagi!!!Od
          samego początku bardzo nam pomagałyście drogie Mamy przetrwać
          ciężkie chwile,a teraz cieszycie się razem z nami z sukcesów Hani!
          Muszę zaznaczyć,że od samego początku mój mąż czyta razem ze mną
          posty.Czasem to on pierwszy otwiera tę stronę.Jesteście dla nas
          nieocenionym wsparciem!Pozdrawiamy serdecznie
          • nnenne Re: moja Hania 26.01.08, 01:35
            witam i serdecznie pozdrawiam,czytam forum od jakiegos czasu ale
            dopiero teraz pisze po raz pierwszy.Moja Aneczka urodzila sie
            8.10.07 w 26 tc z waga 710g,po 99 dniach wyszla do domu z waga
            1880g.Po 10 dniach w domku i jedzeniu zarowno specjalnego mleka jak
            i piersi wazy 2230g.A czytajac wasze wypowiedzi Drogie Mamy jestem
            przerazona jak polskie szpitale traktuja rodzicow,ja mieszkam w UK i
            tutaj to normalne ze rodzice sa przy dzieciach,z pokarmem tez bez
            problemu szpital nieodplatnie wypozyczyl mi elektryczy odciagacz i
            dostawalam jednorazowe sterylne butelki do mleka,zreszta za darmo
            mamy rowniez wszystkie preparaty witaminowe i specjalne mleko z
            probiotykami,przed wyjsciem do domu mieszkalam w szpitalu 5 dni w
            specjalnym pokoju-mieszkaniu ktory jest na oddziale i mialam niunke
            caly czas przy sobie,inny kraj,inne standarty ale nie wszystko jest
            takie rozowe,zreszta ja z moja Malutka tez sporo przeszlam...a co do
            wagi jesli coreczka bedzie czula twoja bliskosc i uczucie to zacznie
            szybciej przybierac na wadze.Pozdrawiam i trzymaj sie-bedzie dobrze!
    • anemon3 Re: moja Hania 26.01.08, 20:02
      Niestety Hanie przewieźli jednak do Leszna bo zwolniło się
      miejsce.Nie sądziłam,że tak bardzo to przeżyje.Jechaliśmy za
      karetką.Miałam nadzieję,że pozwolą mi ją zobaczyć,ale nie było
      mowy.Wyszła na korytarz bardzo nieprzyjemna pielęgniarka,rzuciła
      garścią informacji tzn. że na odwiedziny mogę przychodzić tylko
      rano,a nie tak jak w Poznaniu,że mam przynieść pampersy i chusteczki
      i że tata nie ma wstępu na oddział.Potem zamknęła drzwi.Zrobiło mi
      się okropnie przykro,potraktowałam mnie jak intruza,a przecież
      jestem mamą Hani!!!Boję się jutra.
      • sirbal Re: moja Hania 26.01.08, 23:32
        Cześć dziewczyny, mnie także poruszyła Wasza historia.
        Na Waszym miejscu napisałabym skargę albo jakiś list do dyrekcji
        szpitala (albo powiedzieć, że z zawodu jest się dziennikarzem). W
        karcie praw pacjenta wyraźnie jest napisane, że matka może przebywać
        ze swoim dzieckiem 24h. A może spróbować zwrócić się do rzecznika
        praw pacjenta albo chociaż to skonsultować telefonicznie? No i
        ostatnie dlaczego ojciec jest gorszy? a jak ktoś jest samotnym
        ojcem, to jest chore co się dzieje w Lesznie. Ja jestem z Gdańska i
        mogłam przebywać z dzieckiem razem z mężem cały czas (jedynie
        wypraszano nas podczas pobierania krwi, robienia rentgena itp.), a
        nasze maleństwo dzięki uprzejmości personelu medycznego mogła
        zobaczyć także babcia z dziadkiem.
        Trzymam kciuki za zmianę tej sytuacji, a może faktycznie
        napisać/zadzwonić do lokalnej gazety/radia?
        Pozdrawiam
        • nnenne Re: moja Hania 27.01.08, 00:06
          coz moge powiedziec,ludzie sa okrutni bo tylko tym moge tlumadzyc
          takie zachowanie!moja corcia tez byla przewieziona do innego szpitala
          dalej od domu ale od razu proponowali mi pokoj do zamieszkania w
          szpitalu(za darmo),trzymam kciuki ze jednak ktos sie opamieta i
          pozwoli Ci byc przy Malej jak dlugo chcesz.A swoja droga lekarze sa
          tacy madrzy i tak sie chwala ze mamy europejskie standarty,tylko ze
          tutaj juz dawno zrozumjano ze obecnosc rodzicow a szczegolnie matki ma
          kolosalne znaczenie w leczeniu i wplywa na poprawe zdrowia u maluszkow
          (przewijalam corke w 4-tej dobie zycia)..jestem z toba calym sercem
      • mariagajor Re: moja Hania 26.01.08, 23:36
        Witaj bardzo mi przykro,że mała musiała zostac przeniesiona,a jesli chodzi o te
        odwiedziny i określony czas to po pierwsze to skandal a po drugie z tego co się
        orientuję to prawo małego pacjenta mówi o tym,ze rodzic ale 1 może przebywac
        przy dziecku,postaram ci sie czegos dowiedzie na ten temat jesli
        chcesz,pozdrawiam mariagajor
        • anemon3 Re: moja Hania 26.01.08, 23:42
          Byłabym bardzo wdzięczna!Przyznam szczerze,że myślałam,że się
          dzisiaj sprzeciwię,ale zatkało mnie zupełnie.Dopiero jak wyszłam,a
          właściwie zostałam wypchnięta za drzwi to wybuchłam tylko płaczem.
          • mariagajor Re: moja Hania 26.01.08, 23:58
            Kochana jesyem i juz wiem,wiec tak jak mówiłam mały pacjent ma prawo do opieki
            jednego z rodziców ja nie musiałam walczyc o to bo mój synek 26 tydz 950 gram
            był do końca na Polnej,ale ty musisz dla twojej kruszynki postaw sie twardo w
            razie czego pisz do rzecznika praw dziecka pomoze ci,a tak wogóle to jak
            maluda?Mysle o was stale tez przeszłam te długą drogę całuje maria
          • traganek Re: moja Hania 27.01.08, 08:29
            Kiedyś też przeszłam coś takiego. Zosia leżała już czwarty miesiąc
            na patologii noworodka (połączonej z oiomem, gdzie się urodziła).
            Warunki tam były super. Pielęgniarki bardzo miłe i pomocne, super
            opieka lekarska. Lekarz prowadzący mówił nam, że Zosia za góra
            tydzień wyjdzie do domu bo jej stan jest coraz lepszy. Mieliśmy już
            nawet pościel w łóżeczku dla niej. I nagle mój mąż (ja byłam chora)
            pojechał (w dnu swoich urodzin) do Zosi a jej nie ma... Przenieśli
            ją na oddział dziecięcy. Niby w tym samym szpitalu ale...
            pielęgniarki nie miały tam pojęcia o opiece nad tak trudnym
            wcześniakiem. Wogóle lekarze tam byli wściekli bo na oiomie
            powiedzieli im, że przyjdzie do nich dziecko zupełnie stabilne,
            które ma za kilka dni wyjść do domu. A okazało się, że Zosia trafiła
            do nich cała sina z saturacją ledwie 40 % (bo oczywiście przenosili
            ją bez tlenu), dodatkowo z zapaleniem płuc. Wyraźnie sobie z nią nie
            radzili. My byliśmy załamani, bo nikt nam nie mówił, że stan Zosi
            jest tak ciężki. Do tego ten oddział- warunki jak z ciężkiego
            komunizmu. Nikt nie chciał nam udzielać odpowiedzi. Nic kompletnie
            nie było tam sterylne. Pamiętam jak nawrzeszczałam na pielęgniarki,
            które chciały karmić Zosię mlekiem, które zostało z poprzedniego
            karmienia i stało caly czas na szafce... Szkoda gadać. Dwa dni
            później przewieźliśmy Zosię (oczywiście karetką) na własne rządanie
            do innego szpitala. Oddział nowoczesny i bardziej profesjonalny ale
            to już inna historia. Nie poddawajcie się tylko walczcie o swoje
            prawa. Jeśli to możliwe wydrukuj sobie kartę praw pacjenta i pokaż
            tym lekarzom, że pacjent ma swoje prawa i ty nie zgadzasz się na ich
            łamanie...
    • mloda-ac Re: moja Hania 26.01.08, 20:23
      witam!
      trzymam kciuki za Hanie! Codziennie sprawdzam, co nowego u Was (tzn.
      co ty napisalas) , przejelam sie ....
      Jestem oburzona!! zachowianiem w szpitalu w Lesznie! płakać mi sie
      chce! Czy nic nie mozna zrobic, moze tv naslac ... sad
      juz takie mysli mi przychodza do glowy....
      jak mozna .. takie malenstwo i jego mame ... rozdzielac! to jest
      skandal! sadsadsad
      goraco was pozdrawiamy!!!! Aneta i Oliwierek! Trzymamy kciuki!!!
      • niuniadr Re: moja Hania 26.01.08, 20:49
        Jesteśmy z Wami całym sercem, mi też się chce płakać...jak można
        ustalać takie bezwzględne zasady.Hania przecież teraz bardzo
        potrzebuje obecności i nie tylko Twojej ale i swojego taty.Mam
        nadzieję, ze niunia szybko osiągnie 2 kg i będziesz mogła zabrać ją
        do domu...Życze Wam tego z całego serca.Jesteśmy z Wami.Trzymajcie
        się cieplutko.Pozdrawiamy
    • anemon3 Re: moja Hania 27.01.08, 21:24
      Drogie mamy! Byłam rano u Hani.Powitała mnie miła pielęgniarka i
      zaprowadziła do córeczki.Malutka miała dzisiaj poraz pierwszy ubrane
      śpioszki i wyglądała cudnie.Kiedy wkładałam jej do buziuni smoczka
      wszedł pan doktor.Niezbyt miły człowiek.Kiedy zobaczył,że mam rękę w
      inkubatorze zrobił minę i chłodno zapytał czy umyłam
      ręce.Odparłam,że tak.Nic nie powiedział chociaż widziałam,że ma
      straszną ochotę.Tak czy owak niepozwolę żeby ktokolwiek zabraniał mi
      dotykać mojej córeczki.Potem powiedział,że jeśli chcę odwiedzić
      Hanię muszę być o 11.30 i,że odwiedziny trwają 15 minut!Paranoja
      jakaś,ale jakoś muszę to przetrwać.Hania ładnie przybiera (dziś waży
      1450)więc może to nie potrwa długo!Dziękuję Wam za wsparcie i słowa
      otuchy,są dla mnie bardzo cenne bo to trudy okres.Strasznie
      żałuję,że Hanusie przewieźli do tego Leszna.Pozdrawiam.
      • mariagajor Re: moja Hania 27.01.08, 22:47
        Witaj kochana ciesze sie,ze u małej wszystko ok,ale rzeczywiscie personel
        szpitala nienajlepszy,nie wyobrażam sobie by widziec swoje dziecko 15 minut,a
        jak wygląda kontakt telefoniczny?Mozesz dzwonic i pytac?Udzielą ci info o wadze
        i stanie małej?maria
    • anemon3 Re: moja Hania 29.01.08, 10:59
      Witam!Droga Mario pytałaś jak wygląda kontakt telefoniczny.Dzisiaj
      sprawdziłam i niestety znowu miałam powód do płaczu.Odebrał niemiły
      lekarz.Powiedział,że nie udziela żadnych informacji przez
      telefon.Jeśli chcę coś wiedzieć mam być osobiście o 11.30 i
      koniec.Tylko,że nie mogę być osobiście o 11.30 bo mam wizytę
      kontrolną u lekarza.Pozatym nie chciałam,żeby mówił mi niewiadomo o
      czym.Zapytałam tylko czy stan Hani się zmienił i ile przybrała na
      wadze od wczoraj.Lekarz powiedział,że nie wie kim jestem i nic mi
      nie powie.Tylko kogo innego może obchodzić samopoczucie i waga Hani?
      Nie mam już słów....
      • 100ania Re: moja Hania 29.01.08, 11:33
        przypuszczam, że z natury jesteś delikatną i wrażliwą kobietą i trudno ci walczyć o to, co powinno ci być dane "z urzędu".
        Współczuję bardzo, bo sytuacja jest trudna i przerażająca. Te 15 minut o ściśle określonej godzinie to jest rzecz nie do przyjęcia!!! Zbierz w sobie tyle sił ile tylko zdołasz i naprawdę zrób burzę. Media mogą wiele. Niekoniecznie lokalne. Niech to będzie od razu program ogólnopolski, "Uwaga" "Interwencja", cokolwiek, bo prawa twojego dziecka są tam łamane w sposób całkowicie bezduszny.
        Nie możesz się pocieszać, że być może tylko kilka dni. A jeżeli stanie się coś nieprzewidywalnego (czego wam absolutnie nie życzę) i twoja Hania będzie tam dłużej?
        Walcz o swoje prawa i prawa twojego dziecka!!!
        • a_nowa Re: moja Hania 29.01.08, 14:07
          Witam Serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki.
          Obawiam się ,że walka ze szpitalem będzie mało skuteczna. Wprawdzie
          & 13 Karty Praw Pacjenta mówi jasno, że pacjent ma ..."Prawo do
          dodatkowej opieki pielęgnacyjnej sprawowanej przez osobę bliską lub
          inną osobę wskazaną przez pacjenta w zakładach opieki zdrowotnej
          (art. 19 ust. 3 pkt 1 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej)" ale tuż
          po nim & 14 zastrzega,że".....Jednakże kontakt osobisty może zostać
          ograniczony w przypadku zagrożenia epidemicznego lub ze względu na
          warunki przebywania innych osób chorych w szpitalu. Kierownik
          zakładu opieki zdrowotnej lub upoważniony lekarz może ograniczyć
          prawo do kontaktu osobistego z osobami z zewnątrz, w tym do
          sprawowania opieki pielęgnacyjnej przez osobę bliską lub inną osobę
          wskazaną przez pacjenta (art. 19 ust. 3 pkt 2 i art. 19 ust. 5
          ustawy o zakładach opieki zdrowotnej)" .Obawiam sie,że w razie
          ostrego sprzeciwu szpital może się na to powołać i jeszcze
          nieprzyjemni ludzie stana się bardziej wredni sad Tak to juz jest.
          Walka z wiatrakami. Sama miałam córeczkę( wcześniaka) w szpitalu dwa
          miesiące. Dzięki Bogu mogłam byc u niej codziennie raczej bez jakiś
          szczególnych ograniczeń ale wiem,że różnie bywa w zalezności od
          humoru lekarza dyżurnego. Życze cierpliwości i szybkiego powrotu do
          domu. Jestem z Wami.

          • 100ania Re: moja Hania 29.01.08, 14:19
            ja rozumiem, że ze względu na warunki na oddziale szpital może nie zgodzić się na całodobowe przebywanie z dzieckiem, ale ograniczanie czasu wizyty do 15 minut i to o ściśle określonej porze to gruba przesada.
            • a_nowa Re: moja Hania 29.01.08, 14:50
              Tak oczywiście,że to niedopuszczalne szczególnie jeśli chodzi o
              nasze maluszki i wszyscy sie z tym zgadzamy. Niestety życie jest
              życiem sad niektórych spraw nie jesteśmy w stanie przeskoczyć. Całym
              sercem jestem z mamą Hani. To bardzo wrażliwa osoba. Myśle tylko,że
              taka walka ze szpitalem narazi ja na dodatkowy stres, niestetysad
              Trzymam kciuki anemon3 smilesmile Będzie dobrze pozdrawiam
      • mariagajor Re: moja Hania 29.01.08, 12:39
        Witaj jeżeli chodzi o rozmowy z lekarzami to niech za przeproszeniem dupy nie
        truje,ze nie moze powiedziec nic jak mój filip był w szpitalu to starszy synek
        miał ospe i przez 11 dni nie mogliśmy jezdzic do niego i srednio co 3 godziny
        dzwoniłam do lekarzy więc niech nie kłamie bo weryfikacja rodzica telefonicznie
        jest prosta,ale skoro nie mozesz sie dogadac z lekarzami spróbuj z położnymi,kup
        kawe,jakieś ciastka zanies będę inaczej patrzec,nie chodzi tu o łapówke ale o
        wyraz szacunku za informacje i jakies ustępstwa,a co do wizyt ja bym walczyła u
        rzecznika praw pacjenta,pamiętaj ,ze jeszcze troszke bedziecie w szpitalu,a
        twoja obecnosc pomaga w leczeniu takiego malca,bądz twarda będe cię wspierac jak
        tylko będę mogła,pozdrowienia dla Ciebie i usciski dla Twojej Niuni maria
      • alunia822 Re: moja Hania 29.01.08, 13:31
        Droga koleżanko;
        przykro mi bardzo, że musisz przez to przechodzić, gdyż dokładnie wiem co
        czujesz, sama to przechodziłam. Przede wszystkim mogę poradzić Ci tylko tyle, że
        musisz uzbroić się w cierpliwość i wierzyć, że dzień w którym Hania wróci do
        domku będzie już niedługo. Moja Julka była w Lesznie dwa tygodnie, ale te dwa
        tygodnie ciągnęły się jak flaki z olejem. Jak zabierałam Ją ze szpitala ważyła
        wówczas 2230g. Kilka dni przed powrotem Julki do domu łaskawie pozwolono mi
        pobyć z moją córcią znacznie dłużej niż 15 minut siedziałam czasami nawet po 4-
        5 godzin w tym czasie uczyłam się przewijać, karmić i kąpać. Ciebie już pewnie
        niedługo też to czeka, bo Hanusia ślicznie przybiera na wadze. Moja Julka już ma
        15 miesięcy także Ja już powoli zapominam tamte niemiłe wspomnienia z Leszna.
        Teraz po długich przejściach z moją córcią (www.julia.iactive.pl strona
        internetowa mojej córki) jestem mocniejsza, silniejsza i bardziej pyskata więc
        zapewne bym sobie nie pozwoliła na takie traktowanie jak właśnie traktowano mnie
        w Lesznie. Życzę Wam dużo siły i wytrwałości no i Hance kilogramów, bo to
        zazwyczaj one są przepustką do domciu. Buziaki. Alicja i Julka
    • anemon3 Re: moja Hania 29.01.08, 17:26
      Drogie mamy!Po pierwszym telefonie wykonałam jeszcze drugi.Chciałam
      rozmawiać z panem ordyntorem oddziału.Powiedzieli,że go nie ma,a do
      telefonu podeszła "pani doktor" powiedziała,że infoemacji nie
      udzieli i w połowie mojego słowa rzuciła słuchawką.Tego już było za
      wiele!Wsiadłam w samochód i pojechałam do szpitala.Jednakże owa pani
      doktor nie miała odwagi ze mną rozmawiać i przysłała innego
      lekarza.Powiedziałam,że jestem matką a nie intruzem i nie pozwolę
      sobie na takie traktowanie.Należy mi się szacunek!Powiedziałam
      również,że mogę zaakceptować ich zasady mimo,że ich nie rozumiem,ale
      nie zgodzę się na taką beszczelność z ich strony!Jutro zamierzam iść
      do ordynatora jeżeli owa pani doktor nie zechce się ze mną
      spotkać.Dodam jeszcze,że jest to ta sama osoba z którą rozmawiałam w
      sobotę w momencie przyjęcia Hani na oddział.Byłam pewna,że jest to
      pielęgniarka.Zachowała się wtedy równie beszczelnie i nie ludzko,ale
      to koniec jej swawoli bo ja sobie nie dam w kaszę dmuchać!!!
      Dziękuję,że jesteście ze mną!
      • amba19 Re: moja Hania 29.01.08, 17:49
        Brawo anemon tak trzymać!!!!!!
      • 100ania Re: moja Hania 29.01.08, 18:12
        brawo, tak trzymaj!!!
        Jesteśmy z tobą i wspieramy duchowo i wirtualnie smile
      • mariagajor Re: moja Hania 29.01.08, 21:50
        witaj własnie przeczytałam twój opis dnia dzisiejszego i jestem z ciebie
        naprawde dumna!!!co do rozmowy z lekarką tą wredną to upewnij sie ze nie jest
        ona lekarzem prowadzącym małej a jak jest żądaj zmiany lekarza,a z tą wredotą
        nie dyskutuj wogóle tylko od razu wal do ordynatora ze skargą,jezeli chodzi o
        pobyt przy małej walcz żądaj zgody
        na kangurowanie Hani,a przez 15 minut nie idzie albo nie ma sensu kangurowanie,a
        twoje dziecko potrzebuje tego naprawde a ze strony rzecznika praw pacjenta
        małego ściągnij i wydrukuj prawo do pobytu matki przy dziecku i w razie czego
        rzuc im przed pyski,zagroź jak nie bedą pozwalac ze odwołujesz sie do niego w
        takim razie.Pamietaj kochana walczysz o psychike i rozwój Twojej córeczki,ja
        postaram sie jesli nie dasz rady pomóc ci jakos troche lekarzy znam,pozrawiam maria
      • niuniadr Re: moja Hania 30.01.08, 10:03
        Witaj
        Wszystkie mamy mają rację, trzeba walczyć, bo inaczej nikt nie
        potraktuje Cię poważnie.Ja nie musiałam walczyć o pobyt przy synku,
        ale za to o próby karmienia butelką i informacje o stanie zdrowia
        mojego dziecka.Mój synek(33 tc waga urodzeniowa 2,310)leżąc już 2
        tygodnie w szpitalu, stan dobry, jedynie anemia, karmiony był
        pozajelitowo i przez zgłębnik, ponieważ lekarka uznała, że jest za
        mały(2,250 kg) i na pewno nie umie jeść z butelki(nie podjęła nawet
        żadnej próby)miał już wtedy skończone 35 tyg. ciąży i leżął na
        patologi noworodka.Nie chciała wyrazić zgody na próbę karmienia
        butelką, bo mały nie chciał ssać smoczka uspokajacza(do tej pory nie
        ssie, po prostu nim pluje), płakałam, ponieważ to było warunkiem
        opuszczenia przez niego szpitala.Lekarka nie udzielała mi nawet
        szczegółowych informacji o dziecku, nie traktowała mnie powaznie. W
        końcu zebrałam sie w sobie i postawiłam lekarce, powiedziałam, że
        żądam próby karmienia butelką i szczegółowych informacji o stanie
        zdrowia dziecka, ze jestem rodzicem i też mam coś do powiedzenia.I
        okazało się, że mój synek ślicznie jje z butli i to nie 35 ml jak
        było podawane sondą, ale 70 ml i to bez żadnych przerw, poprostu
        ślicznie ssał i łykał a był już wtedy całkiem zdrowy, lekarka
        chciała go pomimo wszystko jeszcze zostawić (na oddziale panowały
        rotawirusy), więc zabrałam go na własne żądanie ze szpitala, bo nie
        chciałam narażać dziecka na kolejne wirusy i dzięki Bogu wszystko
        jest OK, mały nie choruje (jedynie była infekcja uszka i katarek) a
        ma już 9 miesięcy i 10 dni i rozwija sie prawidłowo.Warto walczyć o
        swoje prawa!Jestem z Wami całym sercem i wierzę, że się uda!
        Pozdrawiam
    • kamia06 Re: moja Hania 30.01.08, 01:33
      Wierzyć się nie chce,że są jeszcze takie szpitale. To przeciez jak w
      czasach najgorszej komuny. Przykre, że mama, ktora ma już przeciez
      dość stresów związanych ze zdrowiem dzieciaczka, musi sie dodatkowo
      użerać z bezdusznym personelem.
      Ze swojego doswiadczenia mogę doradzić,ze trzeba walczyć, nie
      prośbą, ale grożbą. Jak mojego synka przewieźli do innego szpitala
      na chirurgię dziecięcą na operację, to w pierwszym odruchu chcialam
      go po prostu zabrać, tak było tragicznie. Tym bardziej,
      że "macierzysty" Oiom był super. A tam to jak w Rumunii, mały cały
      zasikany lezał w wielkim metalowym łóżku przykryty jakimś kocem
      wojskowym, cięższym od niego, nie podłączony do monitora, nic.
      A pielęgniarki piły sobie kawkę w kantorku- dosłownie. Zrobiłam taką
      awanturę (chociaz z natury jestem b.spokojna-jakaś lwica się we mnie
      obudzila),że znalazł się i pulsometr, i inna pościel i jeszcze łóżko
      dla mnie.
      Pielęgniarki zupełnie niedoświadczone w opiece nad wcześniakami,
      nie umiały go nakarmić sondą i nie chciały tego robic przy mnie -
      wyprosily mnie. Powiedziałam po prostu, ze nie wyjdę i że będą
      musiały wyprowadzić mnie siłą. Oczywiście zostałam. Niespodziewanym
      plusem tego było,ze mały nauczył się jeść z butelki, dosłownie z
      dnia na dzień zaskoczył (ze strachu chyba). Operacja tez była udana,
      szkoda tylko, ze tak musiałam walczyc zaciekle.
      Nie poddawaj się, to trudne, wiem, ale trzeba walczyć, bo jest o co!
      A swoją droga ciekawe co by bylo jak bys tak nie wyszła po tych 15
      min. To co, wyprowadzą Cię siłą? Wątpię.
      Trzymajcie się i powodzenia!

      Alex - nasze zdjęcia
    • anemon3 Re: moja Hania 31.01.08, 14:03
      Drogie mamy!Hania waży 1560g.Pije ślicznie smoczusiem i już potrafi
      się upomnieć o jedzonko!Pozatym ma śliczne pulchniutkie rączki i
      policzki!Chciałabym ją zacałować!!!
      • agusia79-dwa Re: moja Hania 31.01.08, 14:53
        Bardzo się cieszę, to jeszcze tydzień może dwa i będziecie w domku.
        pozdrawiamy Agnieszka i Marysia
        • gosiamama.oskara Re: moja Hania 31.01.08, 15:49
          witam super wiadomości nawet sie nie obejrzysz a juz bedziecie wszyscy razem w
          domku.W domu jest super pamietam jak ja zabierałam malutkiego po 114 dniach
          pobytu w szpitalu do domku.Cały dzien ze wzruszenia i radosci
          płakałam.Pozdrawiamy mała leszczynianke,moze kieys spotkamy sie na spacerku w
          naszym miescie.
      • 11anetta Re: moja Hania 01.02.08, 23:00
        wiecej takich mam ktore nie boja sie odezwac do lekarzy bogow.Oni
        czuja sie pewni do momentu az trafia na taka dzielna mame jak ty.Ta
        lekarka to pewno ta prace wkonuje z musu lepiej zeby taki babsztyl
        odszedl i dal sobie spokoj.bo ty oprocz zmartwien o corcie musialas
        sie jeszcze uzerac z takimi "czysciochami inkubatorowymi"powodzenia
        tak trzymac
    • pkja Re: moja Hania 31.01.08, 16:36
      witaj moj kubus urodzil sie w 27tc wazyl 1kg dostal 1 punkt abgar i
      nato co przeszedl ma sie calkiem dobrze
    • anemon3 Re: moja Hania 31.01.08, 19:39
      Drogie mamy chwila kiedy zabiorę Hanusie do domu jest coraz
      bliżej.Nie mogę się już doczekać,ale jednocześnie troszkę się
      boję,wkońcu Ona jest taką kruszynką!Jak to wyglądało u Was?Czy
      przygotowywałyście się do tego jakoś szczególnie?Na co powinnam
      zwrócić szczególną uwagę???Podzielcie się proszę ze mną swoim
      doświadczeniem!Pozrawiam!
      • yulia19791 Re: moja Hania 31.01.08, 19:55
        My bardzo dbaliśmy o to, by przez kilka najbliższych miesięcy nie
        skupiało się wokół Bartka zbyt wielu ludzi. I tak naprawdę pierwszą
        infekcję syn załapał dopiero po pierwszych urodzinach. Od razu też
        zadbaliśmy o szybką prywatną wizytę u dr neonatolog, która pracowała
        na naszym oddziale. Do dziś leczymy u niej Bartka. Dzięki temu nigdy
        nie musiałam ciągać go po przychodniach gdzie zarazków od licha. No
        i co najważniejsze - odbierała każdy mój telefon rozwiewając moje
        wątpliwości. I w ogóle na większość zleconych kontroli -
        kardiologiczną, ortopedyczną itd. - chodziliśmy i chodzimy
        prywatnie. Jakoś nie mam zaufania do lekarzy przyjmujących na nfz (a
        na wcześniakach to oni się wcale nie znają). No i nasza pani dr
        kazała regularnie robić badanie krwi i moczu. Przez pierwsze
        miesiące walczyliśmy z anemią. To chyba tyle. Pozdrawiam.
        j.k.
      • mariagajor Re: moja Hania 31.01.08, 22:22
        witaj kochana bardzo sie ciesze,ze małam niedługo opusci szpital ,czy powinnas
        sie czegos obawiac?Napisz mi najpierw jakie maleńka ma dokładne rozpoznanie
        kliniczne tzn na co choruje itd a poprowadzę cie dalej dokładnie,ja po patologii
        noworodka spedziłam jeszcze troche czasu w innych szpitalach i zwiedziłam w
        ostatnim roku wielu lekarzy wiec służe pomocą radą i terminologią medyczną
        całuje maria
        • anemon3 Re: moja Hania 31.01.08, 23:22
          Droga Mario! U Hani jak narazie wszystko jest w normie.Miała badane
          oczka i słuch.Miała również USG główki.Pani doktor mówi,że
          wylewy,które miała Hania I na II stopień nie powinny zostawić
          śladów.Jedyne co jest narazie nieprawidłowe to tętnica w serduszku
          Hani jeszcze się nie zamknęła,ale zdaniem lekarza jak narazie to
          Małej w niczym nie przeszkadza.Pytałam również pani doktor jakie
          mogą być skutki hipotrofii.Powiedziała,że Hania może mieć niską
          odporność.Narazie rokowania są dobre i ja wierzę,że tak już
          pozostanie!
          • mariagajor Re: moja Hania 01.02.08, 00:26
            Kochana z tego co opisujesz to wiekszych problemów nie ma,tetnica się zamknie,a
            odpornosc no coz tak to jest z tymi maluchami mają ją słabszą,ale uodporni sie
            zobaczysz,a jak kontakty z lekarzami i położnymi?całuje maria
            • anemon3 Re: moja Hania 01.02.08, 00:57
              Jeśli chodzi o pielęgniarki to nie mogę narzekać, są naprawdę bardzo
              miłe.Jeśli chodzi o lekarzy to też są wporządku,chociaż na początku
              wyglądali groźnie,ale ta pani doktor to...Właśnie wczoraj miałam
              wątpliwą przyjemność z nią rozmawiać-przy ordynatorze.Powiedziałam
              jej,że ja mogę zaakceptować ich zasady,ale na beszczelność i hamstwo
              z jej strony się nie zgadzam!Powiedziałam również ordynatorowi przy
              niej jak zostaliśmy potraktowani w chwili przyjęcia Hani na
              oddział.Widziałam,że jest wściekła!Zarzuciła mi,że ze wszystkim lecę
              do ordynatora a ją i drugiego lekarza mam za nic i tu
              cytuję:"Traktuje ich jak szmaty!"Powiedziałam jej,że jak szmaty to
              ona traktuje rodziców!Pani doktor nie wytrzymała i wyszła.Ordynator
              natomiast próbował załagodzić sytuację.Ogólnie rzecz biorąc nie jast
              źle,tylko trzeba walczyć o swoje!Pozdrawiam i przesyłąm całusy!
              • anemon3 Re: moja Hania 01.02.08, 15:22
                Do łóżeczka mamy coraz bliżej.Hania waży dziś 1590g.Wszystkie
                badania w normie i pan doktor mówi,że oby tak dalej!Jedna z
                pielęgniarek zwróciła mi dzisiaj uwagę,żebym nie dotykała
                Hani.Powiedziałam jej,że mam czyściutkie ręce i będę jej dotykała bo
                ona bardzo potrzebuje mojego dotyku.Po wyjściu zaczepiła mnie
                mama,której synek leży od dziś koło Hani.Powiedziała,że była
                zszokowana tym,że dotykam córcie.Jej synuś ma ponad miesiąc i jak do
                tej pory pozwolili jej raz go dotknąć-wyobrażacie sobie?Dla mnie to
                nie do pomyślenia bo przecież w każdej książce poświęconej
                wcześniakom wyraźnie jest napisane,że dotyk mamy, jej głos i ciepło
                mają dla dzieciątka zbawienny wpływ.Jak można wprowadzać tak
                bezduszne zasady???
                • ania.silenter Re: moja Hania 01.02.08, 15:39
                  anemon3 napisała:

                  >Jedna z
                  > pielęgniarek zwróciła mi dzisiaj uwagę,żebym nie dotykała
                  > Hani.Powiedziałam jej,że mam czyściutkie ręce i będę jej dotykała
                  bo
                  > ona bardzo potrzebuje mojego dotyku.Po wyjściu zaczepiła mnie
                  > mama,której synek leży od dziś koło Hani.Powiedziała,że była
                  > zszokowana tym,że dotykam córcie.Jej synuś ma ponad miesiąc i jak
                  do
                  > tej pory pozwolili jej raz go dotknąć-wyobrażacie sobie?Dla mnie
                  to
                  > nie do pomyślenia bo przecież w każdej książce poświęconej
                  > wcześniakom wyraźnie jest napisane,że dotyk mamy, jej głos i
                  ciepło
                  > mają dla dzieciątka zbawienny wpływ.Jak można wprowadzać tak
                  > bezduszne zasady???

                  W IMiD rygorystycznie przestrzegano zasad higieny. Pielęgniarki i
                  lekarze mieli osobne fartuchy do KAŻDEGO dziecka. Rodzice mogli
                  dotykac dzieci (kangurować je, przewijać, karmić itp.), oczywiście
                  jeśli ich stan na to pozwalał, ale jedynie po umyciu rąk mydłem a
                  potem odkażeniu ich spirytusem. IMHO takie zasady są w pełni słuszne
                  bo układ odpornościowy wcześniaka nie jest w pełni rozwinięty.
                  Oczywiście co do potrzeby kangurowania chyba wszyscy są zgodni, że
                  dziecko bardzo potrzebuje kontaktu z bliskimi (tak sobie myslę, czy
                  kangurowanie nie było bardziej potrzebne mi niż dziecku -
                  przynajmniej miałam wrażenie, że robię coś dla Oli..).
                • ania290679 Re: moja Hania 01.02.08, 18:34
                  no naprawdé mnie te to zszokowao,Madzi moglimy dotyka w inkubatorze nawet jak miala niecaly kilogram(nawet pani doktor nas do tego zaachecala-po uprzednim instuktarzu dezynfekcji rak)-powiedziala ze uklad nerwowy dopiero sie rozwija i to dla malej wazne,ze lepiej sie bedzie rozwijac,tylko jak walczyla z sepsa to na poczatku nie dotykalismy jej,ale juz pod koniec walki z sepsa-pani doktro powiedziala,ze ona walczy z takimi bakteriami i dostaje takie antybiotyki,ze my po dezynfekcji rak nic gorszego nie mozemy jej @przywlec' i potm jak juz byla na inej sali ale wciaz z tlenem i w ikubatorku to nawet pani doktorsprawdzalawinkczy mam ozpinana bluzke,bym mogla mala kangurowac-co szpital to inna historia,a poza tym przeciez kiedys dzidzia wyjdzie do domku to lepiej by juz w szpitalu zaczela spotykac ,zapoznac sie z takimi'domowymi'bakteriami-tak ja mysle,i czesto dotykalam malutka i za 10 dni Madzia skonczy roczek i gdyby nie przeziebila sie od siostry na poczatku stycznia to pewnie nie chorowalaby i do tego czasu...(oczywiscie oprócz pobytu w szpitalu,po urodzeniu)...

                  pewnie jest Wam strasznie ciézko,kiedy macie takie ograniczone kontaky z malenká ale trudno,niedlugo pewnie bedzie w domku(rzeczywiscie ladnie rosniewink)-duzo zdrówka i sily,

                  pozdrawiam Ania
                  fotoforum.gazeta.pl/5,2,ania290679.html
                • mariagajor Re: moja Hania 01.02.08, 20:05
                  Witaj doskonale rozumiem Twoje oburzenie,ale jest 1 sytuacja w której lepiej nie
                  otwierac inkubatora,mianowicie jesli dziecko ma spadki saturacji i podaja mu
                  tlen,w momencie otwierania inkubatora tlen ucieka, a dziecko ma spadek
                  saturacji,innych przeciwskazań nie ma są wręcz zalecenia by kiziać
                  dziecko,domagaj sie kangurowania jak mała pójdzie do łóżeczka całuski maria
    • anemon3 Re: moja Hania 02.02.08, 20:29
      Hania waży dziś 1620g!Jest cudowa!Odwiedziła nas dzisiaj pani
      doktor,która zajmowała się Hanią w Poznaniu.Powiedziała,że Hania
      pięknie rośnie i,że nie ma żadnych zastrzeżeń!Tak się cieszę i
      jednocześnie jestem dumna z mojej córeńki,że jest taką dzielną
      kruszynką!
      • hankam Re: moja Hania 02.02.08, 21:05
        Najmniejsze znane mi dziecko wypisane do domu na żądanie rodziców
        ważyło nieco poniżej 1900 g.
        Tak czy inaczej - niedługo osiągnięcie to 2000g. Dom coraz bliżej.
        • anemon3 Re: moja Hania 02.02.08, 23:21
          Drogie mamy!Przeglądałam dzisiaj zdjęcia Hani od chwili jej narodzin
          do dzisiaj.To zadziwiające jak bardzo się zmieniła...Mam nadzieję,że
          trudne chwile mamy już za sobą,ale myślę,że na zawsze pozostaną w
          moim sercu...Ktoś kiedyś powiedział mi że:"Co Cię nie zabije to Cię
          wzmocni" i dzisiaj chyba zaczynam w to wierzyć...
          • gosiamama.oskara Re: moja Hania 02.02.08, 23:56
            mamo małej Hani,powiem ci ze ta sentencja jest szczera prawdą,ja teraz to bym
            mogła góry przenosi i choc każdy kolejny dzień jest dla nas wielką niewiadomą to
            trzeba z nadzieją i wiarą patrze w przyszłośc..........
    • anemon3 Re: moja Hania 05.02.08, 15:02
      Kochane mamy!Hania awansowała do łóżeczka i najwidoczniej bardzo jej
      się w nim podoba bo cudnie się do mnie uśmiecha!!!Pan doktor mówi,że
      jeszcze troszkę i będziemy w domku!To co dzieci urodzone o czasie
      potrafią od dnia narodzin dla naszych okruszków jest wielkim
      osiągnięciem,ale i wielką radością dla ich rodziców!
      • 100ania Re: moja Hania 05.02.08, 15:20
        oby tak dalej smile
      • jolantusia1 Re: moja Hania 05.02.08, 16:23
        Hania idzie jak burza. I oby tak dalej a już za kilka dni będziesz miała ją w
        domu. Szykuj wszystko bo cię zaskoczą decyzją o wyjściu jak mnie. Przewidywałam,
        że mały będzie jeszcze minimum dwa tygodnie a następnego dnia kazali mi prędko
        pojechac do domu po rzeczy małego i zabierac go stamtąd. Świetnie sobie
        poradziłaś z lekarką i pielęgniarkami. Napisz jeszcze co z oczami Hani. Pozdrawiam
        • anemon3 Re: moja Hania 05.02.08, 16:39
          Ostatnia kontrola oczek,którą miała Hania nie wykazała jakiś
          nieprawidłowości-wszystko było ok!następną kontrolę mamy za dwa i
          pół tygodnia i mam wielką nadzieję,że będzie dobrze!
          • mariagajor Re: moja Hania 07.02.08, 10:29
            Witaj kochana jak tam nasza pociecha?
    • anemon3 Re: moja Hania 07.02.08, 22:55
      Drogie mamy!Hania waży 1850g.Jesteśmy razem cały dzień.Przytulamy
      się i rozmawiamy sobie!Nawet tatuś był dzisiaj u Hani,więc okazuje
      się,że jednak można!Jeszcze troszkę i będziemy w domku!Nie mogę się
      już doczekać.
      • jolantusia1 Re: moja Hania 08.02.08, 00:21
        jestem naprawdę pod wrażeniem. Hania super przybiera. Jak przypomnę sobie mojego
        małego przybierającego max 20g ech. Doła miałam przez tą jego wagę. Cieszę się
        bardzo już niedługo będziecie w domku. Tylko przypilnuj żeby przed wyjściem
        miała konsultację okulistyczną, zresztą sama wiesz. Pozdrawiam i pisz co u Was
      • mariagajor Re: moja Hania 08.02.08, 11:39
        Witam Cię kochana bardzo się cieszeze mała tak szybko rosnie sadze,ze został wam
        gdzies juz tylko tydzień do wyjścia,bardzo sie równiez ciesze,ze wywalczyłas te
        wizyty,mówiłam nie daj sie a wywalczysz,informuj nas tu na bieżąco sciskam i
        całuje maria
    • anemon3 Re: moja Hania 10.02.08, 22:01
      Moje drogie Mamy!
      Hania waży 1920g.Ma niestety lekką anemię i jest troszkę blada,ale
      lekarz mówi,że narazie transfuzja krwi nie jest potrzebna.Malutka ma
      też niestety kolki,które okropnie ją męczą.Znacie jakieś sposoby
      żeby jej jakoś pomóc bo lekarz mówi,że nic się takim maluszkom nie
      podaje.Tylko mi jest jej tak bardzo szkoda.
      Pomóżcie!!!
      • jolantusia1 Re: moja Hania 10.02.08, 22:34
        no niestety tak to juz jest z kolkami. Niewiele da się pomóc. Waga piekna,
        jeszcze chwila i do domku, pewnie nawet w tym tygodniu Was wypiszą. Pamiętam u
        starszego syna lekarz mówił, żeby układac na brzuchu to zmniejszają sie kolki
        (nie zauważyłam tego, ale może by były silniejsze) a także częstsze karmienie
        mniejszymi porcjami. Pozdrawiam
        • mariagajor Re: moja Hania 10.02.08, 23:15
          Witaj Kochana bardzo,ale to bardzo sie ciesze,ze Hania tak rośnie,slicznie
          dziekuje za zyczenia,jesli chodzi o kolki to jak bedziecie w domu(a to juz na
          dniach)prasuj tetrową pieluszke i kladz malutkiej na brzuszku ciepłą i masuj
          naprawde pomaga,co do leków to bym sie wstrzymała u malenkiej narazie ,mam
          nadzieje,ze pieluszka pomoze pozdrawiam
          • agusia79-dwa Re: moja Hania 10.02.08, 23:58
            mojej Mysi na kolki pomagała herbatka rumiankowa, ale nie
            zawsze.warto spróbować.Bardzo się cieszę, że Hania jest taka DUŻA.
            Już wkrótce do domku.Nie przejmuj się, bo moja mała też miała anemię
            i transfuzję, ale teraz jest ok.
            Pozdrawiamy dzielną mamusię i małą Hanię.
            Agnieszka i Marysia
            • traganek Re: moja Hania 11.02.08, 10:37
              Na kolki w szpitalu podawano Debridat i viburcol. W domu najbradziej
              pomogła herbatka Plantex (ale nie na wszystkie dzieci działa)
      • tteresa21 Re: moja Hania 11.02.08, 22:28
        Bardzo, bardzo się cieszę, że Hania tak ładnie rośnie i jest już bardzo blisko wyjścia do domku.Lada dzień przekroczy magiczne 2 kg. Moja Mała z chwilą wyjścia do domu też miała anemię- chyba większość wcześniaków ją ma. Przez 5 m-cy podawałam jej żelazo, kontrolowałam morfologię i jest teraz ok. Z kolkami na szczęcie nie miałyśmy kłopotów ale za to były zaparcia także nie poradzę niestety nic. Ale może później warto zwrócić uwagę na mleko, które będzie dostawała bo rozumiem, że teraz pije jeszcze Nenatal(+ BMF)? Cieplutko pozdrawiam dzielną Hanię i jej mamę.Życzę dużo, dużo zdrówka.
        • anemon3 Re: moja Hania 11.02.08, 23:21
          Kochane mamy!Dziękuje za porady.Będziemy wypróbowywać je jak tylko
          córcia będzie z nami w domku.Hania niestety ostatnio słabo
          przybiera sad Lekarz mówi,że to dlatego,że ma za dużo wydzieliny w
          nosku i męczy się przy piciu.Kupiłam jej wodę morską,ale
          pielęgniarki podają ją tylko wtedy gdy się upomnę.Już nie mogę się
          doczekać dnia kiedy zabiorę Niunię do domku...mam już złożone
          łóżeczko...Pozdrawiam Was serdecznie!!!
          • agusia79-dwa Re: moja Hania 12.02.08, 00:51
            to dobrze, że łóżeczko już czeka, bo ja moje kupowałam w piątek, a
            Mysia wychodziła w niedzielę(tylko dlatego, że poprosiłam lekarzy o
            dzień zwłoki,bo miałam wesele siostry i bałam się tego, że goście
            będą chcieli zobaczyć małą- a wtedy jeszcze nie umiałam powiedzieć
            nie). Czekałam do ostatniej chwili z kupnem, bo nie chciałam
            zapeszyć. Trzymam kciuki za Hanię. Wszystko będzie w porządku. W
            domku zaczną się nie przespane noce (czego ci oczywiście nie życzę-
            bo ja nie pamiętam kiedy przespałam ostatnio całą noc, a nie
            odbywałam "spacerku z dzieckiem" i właściwie nie pamiętam jak
            wygląda mój mąż nago, bo mała chyba wyczuwa, że jej tata wraca do
            domu po pracy na weekend i wtedy daje nam popalić- taka
            darmowa "antykoncepcja"smile).
            Pozdrawiam
            Agnieszka
          • hankam Re: moja Hania 12.02.08, 10:07
            Myślę, że Hania słabo przybiera na wadze ze względu na anemię.
    • anemon3 Re: moja Hania 13.02.08, 22:09
      Kochane!W piątek zabieram Hanię do domku!Jestem taka szczęśliwa!
      Martwi mnie tylko to,że Hania ciąle ma tą wydzielinkę w nosku i
      kiedy ją karmię bardzo się denerwuje.Robi się cała czerwona,pręży
      się kręci główką i popłakuje.Nie wiem już sama czy to wina noska czy
      coś jej jest.Czy Wasze dzieciaczki tak robiły?Pomóżcie!
      • traganek Re: moja Hania 14.02.08, 08:44
        Przed wypisem zarządaj dokładnego zbadania dziecka. Wydzielina w
        nosku to infekcja. A przy zmianie otoczenia, przewożeniu, u tak
        małego dziecka może szybko przekształcić się w coś większego.
        Pamiętaj, że jeśli coś się rozwinie w domu to w weekend będzie o
        wiele mniejsza szansa, że dostaniecie się do dobrego lekarza.
        A nie mówią nic o refluksie żołądkowo- przełykowym?
      • hankam Re: moja Hania 14.02.08, 09:31
        Wspaniale! Bardzo się cieszę!
        • mariagajor Re: moja Hania 14.02.08, 10:23
          Witaj kochana bardzo sie ciesze,ze mała może byc juz z Wami ale jestem tego
          samego zdania co traganek niech dokładnie przebadają Hanie moje zdanie jest
          takie,ze małej cos dolega jesli ma wydzieline z noska,a w momencie transportu i
          nowego otoczenia możecie jej narobic powaznej choroby tj m.in zapalenie
          płuc,żądaj dokladnych badań i prześwietlenia płucek najlepiej,pamietaj lepiej
          niech mała zostanie pare dni dłużej niż ma sie rozchorowac i trafic do
          nastepnego szpitala,czekam na odp maria
          • jolantusia1 Re: moja Hania 14.02.08, 12:43
            zgadzam się z dziewczynami. Ta wydzielina w nosku nie jest normalna.
            Rzeczywiście lepiej żeby mała jeszcze była tutaj w szpitalu parę dni niż później
            miałoby się dziac coś bardzo niepokojącego. Pozdrawiam
      • tteresa21 Re: moja Hania 14.02.08, 20:49
        Bardzo się cieszę, że Hania ma wyjść do domku ale też zgadzam się ze zdaniem
        dziewczyn iż powinnaś droga anemon3 domagać się dokładnego przepadania córci.
        Oby tylko nie było później jakiś kłopotów z tym związanych. Życzę Malutkiej dużo
        zdrówka i rodzicom tylko samych radości z posiadania tak dzielnej Dziewczynki.
        • anemon3 Re: moja Hania 15.02.08, 22:35
          Kochane od wczoraj nie działał mi internet.Wydzielinki już nie ma na
          szczęście.Jesteśmy w domku.
          To mój najszczęślieszy dzień w życiu!!!Dziękuje,że pomogłyście mi
          wytrwać w trudnych chwilach.Wiem,że przed nami jeszcze długa
          droga,ale teraz mam już dużo siły i serce pełne nadzieji,że moja
          córcia będzie zdrowa.
          • joluch Re: moja Hania 17.03.08, 20:14
            Szanowna Pani moze na koniec wtku podpisze sie Pani swoim
            nazwiskiem, z latwoscia w swoich wypowiedziach szafowala Pani
            nazwiskami innnych osob, opisujac sytuacje (o czym Pani sama
            najlepiej wie) nie do konca zgdnie z prawda, prosze miec tylko
            swiadomosc ze tego typu postepowanie grozi odpowiedzialnoscią karną
            za pomowienie
            • kicia031 anemon3 17.03.08, 21:37
              Trzymaj sie cieplo i nie daj sie zastraszyc!
              Zycze zdrowia Hani a tobie sily woli w kontaktach ze sluzba zdrowia.
            • mama-cudownego-misia Re: moja Hania 18.03.08, 09:07
              Szanowna/y Pani(e)
              Niby grozi odpowiedzialnością prawną, ale tak naprawdę sytuacja jest
              dla Pan(i) patowa - może Pan(i) pójść do prokuratury, ale ta umorzy
              postępowanie, a jednocześnie zablokuje sobie Pan(i) możliwość
              wniesienia pozwu cywilnego (nie mówiąc o tym, że trzebaby dostarczyc
              sądowi kompletne dane osoby, która rzekomo dopuściła sie
              pomówienia). Nawet w przypadku, gdyby anemon3 okazała się na tyle
              niefrasobliwa, że dane te udostępniłaby na forum, a Pan(i) wytoczył
              (a) jej sprawę cywilną, żaden sąd nie rozstrzygnie jej na Pan(i)
              korzyść - szpital, w którym matka nie może przebywać na oddziale z
              noworodkiem (poza momentami procedur medycznych), i w którym ojciec
              nie ma do tego dziecka dostępu, łamie niestety europejskie
              standardy, regulacje unijne (a jakże, są takowe!) i nasze swojskie
              polskie prawo (utrudnianie prawnemu opiekunowi dostępu do dziecka).
              Rozumiem brak personelu, sprzętu, miejsca, bo wiem, jak bywa w
              polskich szpitalach, ale nie przesadzajmy! Rodzice nie stanowią
              zagrożenia dla dziecka, bo jak sam(a) Pan(i) wie, dziecko jest
              przyzwyczajone do ich bakterii. Znacznie większym zagrożeniem są
              bakterie szpitalne, a stres spowodowany odseparowaniem od matki
              bardzo źle wpływa na układ odpornościowy.
              Sam(a) Pan(i) pisze, że anemon3 opisuje sytuacje "nie do końca
              zgodnie z prawdą". Pies pogrzebany leży w tym "nie do końca" - jeśli
              w opisie anemon3 jest choć odrobina prawdy, to może lepiej by było
              zastanowić się, dlaczego matki mają takie odczucia, i coś zmienić na
              lepsze dla dobra dzieci i ich rodziców (to wszystko ludzie, nie
              jednostki chorobowe i kłopotliwe dodatki do nich)...
              Z poważaniem,
              dr Beata Rajba (skoro już tak Pani zalezy na nazwiskach)
            • anemon3 Re: moja Hania 23.03.08, 00:59
              Szanowna(y) Pani(e)!
              Zarzuca mi Pani (Pan) kłamstwo i używanie nazwisk innych osób.Proszę
              mi tylko wskazać w którym miejscu mojego wątku skłamałam i jakich
              nazwisk użyłam poza Panią dr.Kowalską i Panią dr.Uchman (oczywiście
              wypowiedzi o tych osobach nie były negatywne a wręcz odwrotnie)
              Proszę mnie nie straszyć odpowiedzialnością karną-opisywałam tylko
              swoją sytuację,która zresztą nie była ani łatwa ani przyjemna.Nie
              życzę Pani (Panu) takich przeżyć!!!
          • jolantusia1 Re: moja Hania 18.03.08, 00:45
            gratulacje. To teraz już bedzie tylko dobrze, chociaż przed wami mnóstwo
            konsultacji, ale nie zrażaj się tym, każdy z nas to przeszedł. Hania poradzi
            sobie na pewno. Duzo zdrówka dla Was i snu dla Ciebie. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka