anemon3 Re: moja Hania 22.01.08, 23:13 Hania prawdopodobnie jutro zostanie przewieziona do Leszna.Jeżeli kontrola oczek nie będzie w najbliższym czasie potrzebna.Bardzo się boję bo e Lesznie mama może przebywać z Dzidzią tylko godzinę,tata wogóle-to straszne!Niewyobrażam sobie tego.Teraz jestem z Hanią przez cały dzień,karmię ją,przewijam.Jak my to przetrwamy...aż nie mogę zasnąć... Odpowiedz Link
gosiamama.oskara Re: moja Hania 22.01.08, 23:21 napewno bedzie ci ciezko ale tu w Lesznie jest juz taka specyfika tego oddziału,mój maluszek został przyjety na dzieciecy tylko na 2 tygodnie.Wnioskuje ze zgodziłas sie na przewiezienie czy po prostu szpital tak zadecydował? Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 23.01.08, 00:12 przepraszam.Przeczytałm jeszcze raz post i już wiem.A ile Twój synuś ważył jak go przewieźli do Leszna? Odpowiedz Link
hankam Re: moja Hania 22.01.08, 23:29 A możesz się nie zgodzić na przewiezienie? A może w Lesznie da się jakoś powalczyć? Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 22.01.08, 23:54 Nie zgadzałam się na przeniesienie,chociaż prawdę mówiąc nikt mnie o zgodę nie pytał.Prosiłam panią doktor najmierw Uchman później Kowalską,ale one tłumaczyły się brakiem miejsc na oddziale.Mówiłam im,że przecież dla Hani ważna jest moja obecność,dotyk,ale one nie słuchały....Chce mi się płakać.W niedzielę mąż karmił Hanię i przewijał-był taki szczęśliwy a teraz nie zobaczy jej przez tak długi czas...jest mi przykro bo przecież to nasze dziecko a nie mamy nic do powiedzenia! Odpowiedz Link
gosiamama.oskara Re: moja Hania 22.01.08, 23:59 W Poznaniu tak juz jest i nie pytaja o zgode tak tez myslałam bo u nas było tak samo jezeli dziecko jest w stanie dobrym to przewoza do jednostki szpitalnej blisko domu. Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 23.01.08, 00:14 przepraszam.Przeczytałam jeszcze raz post i już wiem że dwa tygodnie.A ile ważył Twój synek jak go przekazali do Leszna? Odpowiedz Link
gosiamama.oskara Re: moja Hania 23.01.08, 00:17 Oskar urodził sie w 27 tc wazył zaledwie 830g i był na tym oddziale tydzien.Byłam u niego 2 razy dziennie bo tak mozna jezeli matka lezy w szpitalu a ja oprócz cesarskiego ciecia miałam jeszcze operacje,wiec troche sobie polezałam. Odpowiedz Link
gosiamama.oskara Re: moja Hania 23.01.08, 00:14 ja mam do odebrania karte szczepien tu w Lesznie i wybieram sie tam w tym tygodniu,napewno nie chciałabym spotkac sie z p.doktor Górecką.Naleze do osób które nie daja sie tak łatwo,i mimo bólu po operacji i rozpaczy jaka przezywałam stojac przy inkubatorze p.doktor usłyszał kilka niemiłych słów z moich ust.Potem była juz milsza nawet pozwoliła zrobic mi zdjecie małego,to moze niezbyt wiele ale chociaz mąż i rodzina mogli go zobaczyc.Jak był d.Kozanecki to było super mogłam małego dotykac.Grześkowiaka nie znam bo był wtedy na urlopie on jest ordynatorem tego oddziału ale słyszałam ze jest taki jak Górecka moje kolezanki sa pielegniarkami tylko ze na innych oddziałach to oni oboje nie ciesza sie sympatia innych w szpitalu. Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 25.01.08, 22:39 Drogie mamy!Hania nadal przebywa w Poznaniu ze względu na brak miejsc w Lesznie.Bardzo się cieszę bo mogę sobie jeszcze trochę z nią pobyć.Jest cudowna!Z każdym dniem coraz trudniej mi wychodzić z oddziału i ją tam zostawiać samą...Śni mi się w nocy...Tak bardzo chciałabym żeby już była ze mną, żebym mogła ją do woli przytulać...To czekanie jest takie trudne.Pocieszające jest to,że Hania ładnie przybiera na wadze (waży dziś 1360g)i bez żadnego problemu pije smoczkiem.Pozatym zaczyna się uśmiechać. Odpowiedz Link
jolantusia1 Re: moja Hania 25.01.08, 22:57 super wiadomości, zycze obyś została tam jak najdłużej. Przynajmniej mozesz by z Hanią. Dokładnie pamiętam jak ciężko mi było zostawiac małego samego, szczególnie jak się kangurowaliśmy całymi dniami. Waga piękna. Oby tak dalej. Jak dobrze pójdzie to już niedługo was wypuszczą do domu. Trzymam dalej kciuki. Pozdrawiam Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 25.01.08, 23:18 Dziękuję Wam za ciepłe słowa,które dodają nam sił i odwagi!!!Od samego początku bardzo nam pomagałyście drogie Mamy przetrwać ciężkie chwile,a teraz cieszycie się razem z nami z sukcesów Hani! Muszę zaznaczyć,że od samego początku mój mąż czyta razem ze mną posty.Czasem to on pierwszy otwiera tę stronę.Jesteście dla nas nieocenionym wsparciem!Pozdrawiamy serdecznie Odpowiedz Link
nnenne Re: moja Hania 26.01.08, 01:35 witam i serdecznie pozdrawiam,czytam forum od jakiegos czasu ale dopiero teraz pisze po raz pierwszy.Moja Aneczka urodzila sie 8.10.07 w 26 tc z waga 710g,po 99 dniach wyszla do domu z waga 1880g.Po 10 dniach w domku i jedzeniu zarowno specjalnego mleka jak i piersi wazy 2230g.A czytajac wasze wypowiedzi Drogie Mamy jestem przerazona jak polskie szpitale traktuja rodzicow,ja mieszkam w UK i tutaj to normalne ze rodzice sa przy dzieciach,z pokarmem tez bez problemu szpital nieodplatnie wypozyczyl mi elektryczy odciagacz i dostawalam jednorazowe sterylne butelki do mleka,zreszta za darmo mamy rowniez wszystkie preparaty witaminowe i specjalne mleko z probiotykami,przed wyjsciem do domu mieszkalam w szpitalu 5 dni w specjalnym pokoju-mieszkaniu ktory jest na oddziale i mialam niunke caly czas przy sobie,inny kraj,inne standarty ale nie wszystko jest takie rozowe,zreszta ja z moja Malutka tez sporo przeszlam...a co do wagi jesli coreczka bedzie czula twoja bliskosc i uczucie to zacznie szybciej przybierac na wadze.Pozdrawiam i trzymaj sie-bedzie dobrze! Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 26.01.08, 20:02 Niestety Hanie przewieźli jednak do Leszna bo zwolniło się miejsce.Nie sądziłam,że tak bardzo to przeżyje.Jechaliśmy za karetką.Miałam nadzieję,że pozwolą mi ją zobaczyć,ale nie było mowy.Wyszła na korytarz bardzo nieprzyjemna pielęgniarka,rzuciła garścią informacji tzn. że na odwiedziny mogę przychodzić tylko rano,a nie tak jak w Poznaniu,że mam przynieść pampersy i chusteczki i że tata nie ma wstępu na oddział.Potem zamknęła drzwi.Zrobiło mi się okropnie przykro,potraktowałam mnie jak intruza,a przecież jestem mamą Hani!!!Boję się jutra. Odpowiedz Link
sirbal Re: moja Hania 26.01.08, 23:32 Cześć dziewczyny, mnie także poruszyła Wasza historia. Na Waszym miejscu napisałabym skargę albo jakiś list do dyrekcji szpitala (albo powiedzieć, że z zawodu jest się dziennikarzem). W karcie praw pacjenta wyraźnie jest napisane, że matka może przebywać ze swoim dzieckiem 24h. A może spróbować zwrócić się do rzecznika praw pacjenta albo chociaż to skonsultować telefonicznie? No i ostatnie dlaczego ojciec jest gorszy? a jak ktoś jest samotnym ojcem, to jest chore co się dzieje w Lesznie. Ja jestem z Gdańska i mogłam przebywać z dzieckiem razem z mężem cały czas (jedynie wypraszano nas podczas pobierania krwi, robienia rentgena itp.), a nasze maleństwo dzięki uprzejmości personelu medycznego mogła zobaczyć także babcia z dziadkiem. Trzymam kciuki za zmianę tej sytuacji, a może faktycznie napisać/zadzwonić do lokalnej gazety/radia? Pozdrawiam Odpowiedz Link
nnenne Re: moja Hania 27.01.08, 00:06 coz moge powiedziec,ludzie sa okrutni bo tylko tym moge tlumadzyc takie zachowanie!moja corcia tez byla przewieziona do innego szpitala dalej od domu ale od razu proponowali mi pokoj do zamieszkania w szpitalu(za darmo),trzymam kciuki ze jednak ktos sie opamieta i pozwoli Ci byc przy Malej jak dlugo chcesz.A swoja droga lekarze sa tacy madrzy i tak sie chwala ze mamy europejskie standarty,tylko ze tutaj juz dawno zrozumjano ze obecnosc rodzicow a szczegolnie matki ma kolosalne znaczenie w leczeniu i wplywa na poprawe zdrowia u maluszkow (przewijalam corke w 4-tej dobie zycia)..jestem z toba calym sercem Odpowiedz Link
mariagajor Re: moja Hania 26.01.08, 23:36 Witaj bardzo mi przykro,że mała musiała zostac przeniesiona,a jesli chodzi o te odwiedziny i określony czas to po pierwsze to skandal a po drugie z tego co się orientuję to prawo małego pacjenta mówi o tym,ze rodzic ale 1 może przebywac przy dziecku,postaram ci sie czegos dowiedzie na ten temat jesli chcesz,pozdrawiam mariagajor Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 26.01.08, 23:42 Byłabym bardzo wdzięczna!Przyznam szczerze,że myślałam,że się dzisiaj sprzeciwię,ale zatkało mnie zupełnie.Dopiero jak wyszłam,a właściwie zostałam wypchnięta za drzwi to wybuchłam tylko płaczem. Odpowiedz Link
mariagajor Re: moja Hania 26.01.08, 23:58 Kochana jesyem i juz wiem,wiec tak jak mówiłam mały pacjent ma prawo do opieki jednego z rodziców ja nie musiałam walczyc o to bo mój synek 26 tydz 950 gram był do końca na Polnej,ale ty musisz dla twojej kruszynki postaw sie twardo w razie czego pisz do rzecznika praw dziecka pomoze ci,a tak wogóle to jak maluda?Mysle o was stale tez przeszłam te długą drogę całuje maria Odpowiedz Link
traganek Re: moja Hania 27.01.08, 08:29 Kiedyś też przeszłam coś takiego. Zosia leżała już czwarty miesiąc na patologii noworodka (połączonej z oiomem, gdzie się urodziła). Warunki tam były super. Pielęgniarki bardzo miłe i pomocne, super opieka lekarska. Lekarz prowadzący mówił nam, że Zosia za góra tydzień wyjdzie do domu bo jej stan jest coraz lepszy. Mieliśmy już nawet pościel w łóżeczku dla niej. I nagle mój mąż (ja byłam chora) pojechał (w dnu swoich urodzin) do Zosi a jej nie ma... Przenieśli ją na oddział dziecięcy. Niby w tym samym szpitalu ale... pielęgniarki nie miały tam pojęcia o opiece nad tak trudnym wcześniakiem. Wogóle lekarze tam byli wściekli bo na oiomie powiedzieli im, że przyjdzie do nich dziecko zupełnie stabilne, które ma za kilka dni wyjść do domu. A okazało się, że Zosia trafiła do nich cała sina z saturacją ledwie 40 % (bo oczywiście przenosili ją bez tlenu), dodatkowo z zapaleniem płuc. Wyraźnie sobie z nią nie radzili. My byliśmy załamani, bo nikt nam nie mówił, że stan Zosi jest tak ciężki. Do tego ten oddział- warunki jak z ciężkiego komunizmu. Nikt nie chciał nam udzielać odpowiedzi. Nic kompletnie nie było tam sterylne. Pamiętam jak nawrzeszczałam na pielęgniarki, które chciały karmić Zosię mlekiem, które zostało z poprzedniego karmienia i stało caly czas na szafce... Szkoda gadać. Dwa dni później przewieźliśmy Zosię (oczywiście karetką) na własne rządanie do innego szpitala. Oddział nowoczesny i bardziej profesjonalny ale to już inna historia. Nie poddawajcie się tylko walczcie o swoje prawa. Jeśli to możliwe wydrukuj sobie kartę praw pacjenta i pokaż tym lekarzom, że pacjent ma swoje prawa i ty nie zgadzasz się na ich łamanie... Odpowiedz Link
mloda-ac Re: moja Hania 26.01.08, 20:23 witam! trzymam kciuki za Hanie! Codziennie sprawdzam, co nowego u Was (tzn. co ty napisalas) , przejelam sie .... Jestem oburzona!! zachowianiem w szpitalu w Lesznie! płakać mi sie chce! Czy nic nie mozna zrobic, moze tv naslac ... juz takie mysli mi przychodza do glowy.... jak mozna .. takie malenstwo i jego mame ... rozdzielac! to jest skandal! goraco was pozdrawiamy!!!! Aneta i Oliwierek! Trzymamy kciuki!!! Odpowiedz Link
niuniadr Re: moja Hania 26.01.08, 20:49 Jesteśmy z Wami całym sercem, mi też się chce płakać...jak można ustalać takie bezwzględne zasady.Hania przecież teraz bardzo potrzebuje obecności i nie tylko Twojej ale i swojego taty.Mam nadzieję, ze niunia szybko osiągnie 2 kg i będziesz mogła zabrać ją do domu...Życze Wam tego z całego serca.Jesteśmy z Wami.Trzymajcie się cieplutko.Pozdrawiamy Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 27.01.08, 21:24 Drogie mamy! Byłam rano u Hani.Powitała mnie miła pielęgniarka i zaprowadziła do córeczki.Malutka miała dzisiaj poraz pierwszy ubrane śpioszki i wyglądała cudnie.Kiedy wkładałam jej do buziuni smoczka wszedł pan doktor.Niezbyt miły człowiek.Kiedy zobaczył,że mam rękę w inkubatorze zrobił minę i chłodno zapytał czy umyłam ręce.Odparłam,że tak.Nic nie powiedział chociaż widziałam,że ma straszną ochotę.Tak czy owak niepozwolę żeby ktokolwiek zabraniał mi dotykać mojej córeczki.Potem powiedział,że jeśli chcę odwiedzić Hanię muszę być o 11.30 i,że odwiedziny trwają 15 minut!Paranoja jakaś,ale jakoś muszę to przetrwać.Hania ładnie przybiera (dziś waży 1450)więc może to nie potrwa długo!Dziękuję Wam za wsparcie i słowa otuchy,są dla mnie bardzo cenne bo to trudy okres.Strasznie żałuję,że Hanusie przewieźli do tego Leszna.Pozdrawiam. Odpowiedz Link
mariagajor Re: moja Hania 27.01.08, 22:47 Witaj kochana ciesze sie,ze u małej wszystko ok,ale rzeczywiscie personel szpitala nienajlepszy,nie wyobrażam sobie by widziec swoje dziecko 15 minut,a jak wygląda kontakt telefoniczny?Mozesz dzwonic i pytac?Udzielą ci info o wadze i stanie małej?maria Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 29.01.08, 10:59 Witam!Droga Mario pytałaś jak wygląda kontakt telefoniczny.Dzisiaj sprawdziłam i niestety znowu miałam powód do płaczu.Odebrał niemiły lekarz.Powiedział,że nie udziela żadnych informacji przez telefon.Jeśli chcę coś wiedzieć mam być osobiście o 11.30 i koniec.Tylko,że nie mogę być osobiście o 11.30 bo mam wizytę kontrolną u lekarza.Pozatym nie chciałam,żeby mówił mi niewiadomo o czym.Zapytałam tylko czy stan Hani się zmienił i ile przybrała na wadze od wczoraj.Lekarz powiedział,że nie wie kim jestem i nic mi nie powie.Tylko kogo innego może obchodzić samopoczucie i waga Hani? Nie mam już słów.... Odpowiedz Link
100ania Re: moja Hania 29.01.08, 11:33 przypuszczam, że z natury jesteś delikatną i wrażliwą kobietą i trudno ci walczyć o to, co powinno ci być dane "z urzędu". Współczuję bardzo, bo sytuacja jest trudna i przerażająca. Te 15 minut o ściśle określonej godzinie to jest rzecz nie do przyjęcia!!! Zbierz w sobie tyle sił ile tylko zdołasz i naprawdę zrób burzę. Media mogą wiele. Niekoniecznie lokalne. Niech to będzie od razu program ogólnopolski, "Uwaga" "Interwencja", cokolwiek, bo prawa twojego dziecka są tam łamane w sposób całkowicie bezduszny. Nie możesz się pocieszać, że być może tylko kilka dni. A jeżeli stanie się coś nieprzewidywalnego (czego wam absolutnie nie życzę) i twoja Hania będzie tam dłużej? Walcz o swoje prawa i prawa twojego dziecka!!! Odpowiedz Link
a_nowa Re: moja Hania 29.01.08, 14:07 Witam Serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki. Obawiam się ,że walka ze szpitalem będzie mało skuteczna. Wprawdzie & 13 Karty Praw Pacjenta mówi jasno, że pacjent ma ..."Prawo do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej sprawowanej przez osobę bliską lub inną osobę wskazaną przez pacjenta w zakładach opieki zdrowotnej (art. 19 ust. 3 pkt 1 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej)" ale tuż po nim & 14 zastrzega,że".....Jednakże kontakt osobisty może zostać ograniczony w przypadku zagrożenia epidemicznego lub ze względu na warunki przebywania innych osób chorych w szpitalu. Kierownik zakładu opieki zdrowotnej lub upoważniony lekarz może ograniczyć prawo do kontaktu osobistego z osobami z zewnątrz, w tym do sprawowania opieki pielęgnacyjnej przez osobę bliską lub inną osobę wskazaną przez pacjenta (art. 19 ust. 3 pkt 2 i art. 19 ust. 5 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej)" .Obawiam sie,że w razie ostrego sprzeciwu szpital może się na to powołać i jeszcze nieprzyjemni ludzie stana się bardziej wredni Tak to juz jest. Walka z wiatrakami. Sama miałam córeczkę( wcześniaka) w szpitalu dwa miesiące. Dzięki Bogu mogłam byc u niej codziennie raczej bez jakiś szczególnych ograniczeń ale wiem,że różnie bywa w zalezności od humoru lekarza dyżurnego. Życze cierpliwości i szybkiego powrotu do domu. Jestem z Wami. Odpowiedz Link
100ania Re: moja Hania 29.01.08, 14:19 ja rozumiem, że ze względu na warunki na oddziale szpital może nie zgodzić się na całodobowe przebywanie z dzieckiem, ale ograniczanie czasu wizyty do 15 minut i to o ściśle określonej porze to gruba przesada. Odpowiedz Link
a_nowa Re: moja Hania 29.01.08, 14:50 Tak oczywiście,że to niedopuszczalne szczególnie jeśli chodzi o nasze maluszki i wszyscy sie z tym zgadzamy. Niestety życie jest życiem niektórych spraw nie jesteśmy w stanie przeskoczyć. Całym sercem jestem z mamą Hani. To bardzo wrażliwa osoba. Myśle tylko,że taka walka ze szpitalem narazi ja na dodatkowy stres, niestety Trzymam kciuki anemon3 Będzie dobrze pozdrawiam Odpowiedz Link
mariagajor Re: moja Hania 29.01.08, 12:39 Witaj jeżeli chodzi o rozmowy z lekarzami to niech za przeproszeniem dupy nie truje,ze nie moze powiedziec nic jak mój filip był w szpitalu to starszy synek miał ospe i przez 11 dni nie mogliśmy jezdzic do niego i srednio co 3 godziny dzwoniłam do lekarzy więc niech nie kłamie bo weryfikacja rodzica telefonicznie jest prosta,ale skoro nie mozesz sie dogadac z lekarzami spróbuj z położnymi,kup kawe,jakieś ciastka zanies będę inaczej patrzec,nie chodzi tu o łapówke ale o wyraz szacunku za informacje i jakies ustępstwa,a co do wizyt ja bym walczyła u rzecznika praw pacjenta,pamiętaj ,ze jeszcze troszke bedziecie w szpitalu,a twoja obecnosc pomaga w leczeniu takiego malca,bądz twarda będe cię wspierac jak tylko będę mogła,pozdrowienia dla Ciebie i usciski dla Twojej Niuni maria Odpowiedz Link
alunia822 Re: moja Hania 29.01.08, 13:31 Droga koleżanko; przykro mi bardzo, że musisz przez to przechodzić, gdyż dokładnie wiem co czujesz, sama to przechodziłam. Przede wszystkim mogę poradzić Ci tylko tyle, że musisz uzbroić się w cierpliwość i wierzyć, że dzień w którym Hania wróci do domku będzie już niedługo. Moja Julka była w Lesznie dwa tygodnie, ale te dwa tygodnie ciągnęły się jak flaki z olejem. Jak zabierałam Ją ze szpitala ważyła wówczas 2230g. Kilka dni przed powrotem Julki do domu łaskawie pozwolono mi pobyć z moją córcią znacznie dłużej niż 15 minut siedziałam czasami nawet po 4- 5 godzin w tym czasie uczyłam się przewijać, karmić i kąpać. Ciebie już pewnie niedługo też to czeka, bo Hanusia ślicznie przybiera na wadze. Moja Julka już ma 15 miesięcy także Ja już powoli zapominam tamte niemiłe wspomnienia z Leszna. Teraz po długich przejściach z moją córcią (www.julia.iactive.pl strona internetowa mojej córki) jestem mocniejsza, silniejsza i bardziej pyskata więc zapewne bym sobie nie pozwoliła na takie traktowanie jak właśnie traktowano mnie w Lesznie. Życzę Wam dużo siły i wytrwałości no i Hance kilogramów, bo to zazwyczaj one są przepustką do domciu. Buziaki. Alicja i Julka Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 29.01.08, 17:26 Drogie mamy!Po pierwszym telefonie wykonałam jeszcze drugi.Chciałam rozmawiać z panem ordyntorem oddziału.Powiedzieli,że go nie ma,a do telefonu podeszła "pani doktor" powiedziała,że infoemacji nie udzieli i w połowie mojego słowa rzuciła słuchawką.Tego już było za wiele!Wsiadłam w samochód i pojechałam do szpitala.Jednakże owa pani doktor nie miała odwagi ze mną rozmawiać i przysłała innego lekarza.Powiedziałam,że jestem matką a nie intruzem i nie pozwolę sobie na takie traktowanie.Należy mi się szacunek!Powiedziałam również,że mogę zaakceptować ich zasady mimo,że ich nie rozumiem,ale nie zgodzę się na taką beszczelność z ich strony!Jutro zamierzam iść do ordynatora jeżeli owa pani doktor nie zechce się ze mną spotkać.Dodam jeszcze,że jest to ta sama osoba z którą rozmawiałam w sobotę w momencie przyjęcia Hani na oddział.Byłam pewna,że jest to pielęgniarka.Zachowała się wtedy równie beszczelnie i nie ludzko,ale to koniec jej swawoli bo ja sobie nie dam w kaszę dmuchać!!! Dziękuję,że jesteście ze mną! Odpowiedz Link
100ania Re: moja Hania 29.01.08, 18:12 brawo, tak trzymaj!!! Jesteśmy z tobą i wspieramy duchowo i wirtualnie Odpowiedz Link
mariagajor Re: moja Hania 29.01.08, 21:50 witaj własnie przeczytałam twój opis dnia dzisiejszego i jestem z ciebie naprawde dumna!!!co do rozmowy z lekarką tą wredną to upewnij sie ze nie jest ona lekarzem prowadzącym małej a jak jest żądaj zmiany lekarza,a z tą wredotą nie dyskutuj wogóle tylko od razu wal do ordynatora ze skargą,jezeli chodzi o pobyt przy małej walcz żądaj zgody na kangurowanie Hani,a przez 15 minut nie idzie albo nie ma sensu kangurowanie,a twoje dziecko potrzebuje tego naprawde a ze strony rzecznika praw pacjenta małego ściągnij i wydrukuj prawo do pobytu matki przy dziecku i w razie czego rzuc im przed pyski,zagroź jak nie bedą pozwalac ze odwołujesz sie do niego w takim razie.Pamietaj kochana walczysz o psychike i rozwój Twojej córeczki,ja postaram sie jesli nie dasz rady pomóc ci jakos troche lekarzy znam,pozrawiam maria Odpowiedz Link
niuniadr Re: moja Hania 30.01.08, 10:03 Witaj Wszystkie mamy mają rację, trzeba walczyć, bo inaczej nikt nie potraktuje Cię poważnie.Ja nie musiałam walczyć o pobyt przy synku, ale za to o próby karmienia butelką i informacje o stanie zdrowia mojego dziecka.Mój synek(33 tc waga urodzeniowa 2,310)leżąc już 2 tygodnie w szpitalu, stan dobry, jedynie anemia, karmiony był pozajelitowo i przez zgłębnik, ponieważ lekarka uznała, że jest za mały(2,250 kg) i na pewno nie umie jeść z butelki(nie podjęła nawet żadnej próby)miał już wtedy skończone 35 tyg. ciąży i leżął na patologi noworodka.Nie chciała wyrazić zgody na próbę karmienia butelką, bo mały nie chciał ssać smoczka uspokajacza(do tej pory nie ssie, po prostu nim pluje), płakałam, ponieważ to było warunkiem opuszczenia przez niego szpitala.Lekarka nie udzielała mi nawet szczegółowych informacji o dziecku, nie traktowała mnie powaznie. W końcu zebrałam sie w sobie i postawiłam lekarce, powiedziałam, że żądam próby karmienia butelką i szczegółowych informacji o stanie zdrowia dziecka, ze jestem rodzicem i też mam coś do powiedzenia.I okazało się, że mój synek ślicznie jje z butli i to nie 35 ml jak było podawane sondą, ale 70 ml i to bez żadnych przerw, poprostu ślicznie ssał i łykał a był już wtedy całkiem zdrowy, lekarka chciała go pomimo wszystko jeszcze zostawić (na oddziale panowały rotawirusy), więc zabrałam go na własne żądanie ze szpitala, bo nie chciałam narażać dziecka na kolejne wirusy i dzięki Bogu wszystko jest OK, mały nie choruje (jedynie była infekcja uszka i katarek) a ma już 9 miesięcy i 10 dni i rozwija sie prawidłowo.Warto walczyć o swoje prawa!Jestem z Wami całym sercem i wierzę, że się uda! Pozdrawiam Odpowiedz Link
kamia06 Re: moja Hania 30.01.08, 01:33 Wierzyć się nie chce,że są jeszcze takie szpitale. To przeciez jak w czasach najgorszej komuny. Przykre, że mama, ktora ma już przeciez dość stresów związanych ze zdrowiem dzieciaczka, musi sie dodatkowo użerać z bezdusznym personelem. Ze swojego doswiadczenia mogę doradzić,ze trzeba walczyć, nie prośbą, ale grożbą. Jak mojego synka przewieźli do innego szpitala na chirurgię dziecięcą na operację, to w pierwszym odruchu chcialam go po prostu zabrać, tak było tragicznie. Tym bardziej, że "macierzysty" Oiom był super. A tam to jak w Rumunii, mały cały zasikany lezał w wielkim metalowym łóżku przykryty jakimś kocem wojskowym, cięższym od niego, nie podłączony do monitora, nic. A pielęgniarki piły sobie kawkę w kantorku- dosłownie. Zrobiłam taką awanturę (chociaz z natury jestem b.spokojna-jakaś lwica się we mnie obudzila),że znalazł się i pulsometr, i inna pościel i jeszcze łóżko dla mnie. Pielęgniarki zupełnie niedoświadczone w opiece nad wcześniakami, nie umiały go nakarmić sondą i nie chciały tego robic przy mnie - wyprosily mnie. Powiedziałam po prostu, ze nie wyjdę i że będą musiały wyprowadzić mnie siłą. Oczywiście zostałam. Niespodziewanym plusem tego było,ze mały nauczył się jeść z butelki, dosłownie z dnia na dzień zaskoczył (ze strachu chyba). Operacja tez była udana, szkoda tylko, ze tak musiałam walczyc zaciekle. Nie poddawaj się, to trudne, wiem, ale trzeba walczyć, bo jest o co! A swoją droga ciekawe co by bylo jak bys tak nie wyszła po tych 15 min. To co, wyprowadzą Cię siłą? Wątpię. Trzymajcie się i powodzenia! Alex - nasze zdjęcia Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 31.01.08, 14:03 Drogie mamy!Hania waży 1560g.Pije ślicznie smoczusiem i już potrafi się upomnieć o jedzonko!Pozatym ma śliczne pulchniutkie rączki i policzki!Chciałabym ją zacałować!!! Odpowiedz Link
agusia79-dwa Re: moja Hania 31.01.08, 14:53 Bardzo się cieszę, to jeszcze tydzień może dwa i będziecie w domku. pozdrawiamy Agnieszka i Marysia Odpowiedz Link
gosiamama.oskara Re: moja Hania 31.01.08, 15:49 witam super wiadomości nawet sie nie obejrzysz a juz bedziecie wszyscy razem w domku.W domu jest super pamietam jak ja zabierałam malutkiego po 114 dniach pobytu w szpitalu do domku.Cały dzien ze wzruszenia i radosci płakałam.Pozdrawiamy mała leszczynianke,moze kieys spotkamy sie na spacerku w naszym miescie. Odpowiedz Link
11anetta Re: moja Hania 01.02.08, 23:00 wiecej takich mam ktore nie boja sie odezwac do lekarzy bogow.Oni czuja sie pewni do momentu az trafia na taka dzielna mame jak ty.Ta lekarka to pewno ta prace wkonuje z musu lepiej zeby taki babsztyl odszedl i dal sobie spokoj.bo ty oprocz zmartwien o corcie musialas sie jeszcze uzerac z takimi "czysciochami inkubatorowymi"powodzenia tak trzymac Odpowiedz Link
pkja Re: moja Hania 31.01.08, 16:36 witaj moj kubus urodzil sie w 27tc wazyl 1kg dostal 1 punkt abgar i nato co przeszedl ma sie calkiem dobrze Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 31.01.08, 19:39 Drogie mamy chwila kiedy zabiorę Hanusie do domu jest coraz bliżej.Nie mogę się już doczekać,ale jednocześnie troszkę się boję,wkońcu Ona jest taką kruszynką!Jak to wyglądało u Was?Czy przygotowywałyście się do tego jakoś szczególnie?Na co powinnam zwrócić szczególną uwagę???Podzielcie się proszę ze mną swoim doświadczeniem!Pozrawiam! Odpowiedz Link
yulia19791 Re: moja Hania 31.01.08, 19:55 My bardzo dbaliśmy o to, by przez kilka najbliższych miesięcy nie skupiało się wokół Bartka zbyt wielu ludzi. I tak naprawdę pierwszą infekcję syn załapał dopiero po pierwszych urodzinach. Od razu też zadbaliśmy o szybką prywatną wizytę u dr neonatolog, która pracowała na naszym oddziale. Do dziś leczymy u niej Bartka. Dzięki temu nigdy nie musiałam ciągać go po przychodniach gdzie zarazków od licha. No i co najważniejsze - odbierała każdy mój telefon rozwiewając moje wątpliwości. I w ogóle na większość zleconych kontroli - kardiologiczną, ortopedyczną itd. - chodziliśmy i chodzimy prywatnie. Jakoś nie mam zaufania do lekarzy przyjmujących na nfz (a na wcześniakach to oni się wcale nie znają). No i nasza pani dr kazała regularnie robić badanie krwi i moczu. Przez pierwsze miesiące walczyliśmy z anemią. To chyba tyle. Pozdrawiam. j.k. Odpowiedz Link
mariagajor Re: moja Hania 31.01.08, 22:22 witaj kochana bardzo sie ciesze,ze małam niedługo opusci szpital ,czy powinnas sie czegos obawiac?Napisz mi najpierw jakie maleńka ma dokładne rozpoznanie kliniczne tzn na co choruje itd a poprowadzę cie dalej dokładnie,ja po patologii noworodka spedziłam jeszcze troche czasu w innych szpitalach i zwiedziłam w ostatnim roku wielu lekarzy wiec służe pomocą radą i terminologią medyczną całuje maria Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 31.01.08, 23:22 Droga Mario! U Hani jak narazie wszystko jest w normie.Miała badane oczka i słuch.Miała również USG główki.Pani doktor mówi,że wylewy,które miała Hania I na II stopień nie powinny zostawić śladów.Jedyne co jest narazie nieprawidłowe to tętnica w serduszku Hani jeszcze się nie zamknęła,ale zdaniem lekarza jak narazie to Małej w niczym nie przeszkadza.Pytałam również pani doktor jakie mogą być skutki hipotrofii.Powiedziała,że Hania może mieć niską odporność.Narazie rokowania są dobre i ja wierzę,że tak już pozostanie! Odpowiedz Link
mariagajor Re: moja Hania 01.02.08, 00:26 Kochana z tego co opisujesz to wiekszych problemów nie ma,tetnica się zamknie,a odpornosc no coz tak to jest z tymi maluchami mają ją słabszą,ale uodporni sie zobaczysz,a jak kontakty z lekarzami i położnymi?całuje maria Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 01.02.08, 00:57 Jeśli chodzi o pielęgniarki to nie mogę narzekać, są naprawdę bardzo miłe.Jeśli chodzi o lekarzy to też są wporządku,chociaż na początku wyglądali groźnie,ale ta pani doktor to...Właśnie wczoraj miałam wątpliwą przyjemność z nią rozmawiać-przy ordynatorze.Powiedziałam jej,że ja mogę zaakceptować ich zasady,ale na beszczelność i hamstwo z jej strony się nie zgadzam!Powiedziałam również ordynatorowi przy niej jak zostaliśmy potraktowani w chwili przyjęcia Hani na oddział.Widziałam,że jest wściekła!Zarzuciła mi,że ze wszystkim lecę do ordynatora a ją i drugiego lekarza mam za nic i tu cytuję:"Traktuje ich jak szmaty!"Powiedziałam jej,że jak szmaty to ona traktuje rodziców!Pani doktor nie wytrzymała i wyszła.Ordynator natomiast próbował załagodzić sytuację.Ogólnie rzecz biorąc nie jast źle,tylko trzeba walczyć o swoje!Pozdrawiam i przesyłąm całusy! Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 01.02.08, 15:22 Do łóżeczka mamy coraz bliżej.Hania waży dziś 1590g.Wszystkie badania w normie i pan doktor mówi,że oby tak dalej!Jedna z pielęgniarek zwróciła mi dzisiaj uwagę,żebym nie dotykała Hani.Powiedziałam jej,że mam czyściutkie ręce i będę jej dotykała bo ona bardzo potrzebuje mojego dotyku.Po wyjściu zaczepiła mnie mama,której synek leży od dziś koło Hani.Powiedziała,że była zszokowana tym,że dotykam córcie.Jej synuś ma ponad miesiąc i jak do tej pory pozwolili jej raz go dotknąć-wyobrażacie sobie?Dla mnie to nie do pomyślenia bo przecież w każdej książce poświęconej wcześniakom wyraźnie jest napisane,że dotyk mamy, jej głos i ciepło mają dla dzieciątka zbawienny wpływ.Jak można wprowadzać tak bezduszne zasady??? Odpowiedz Link
ania.silenter Re: moja Hania 01.02.08, 15:39 anemon3 napisała: >Jedna z > pielęgniarek zwróciła mi dzisiaj uwagę,żebym nie dotykała > Hani.Powiedziałam jej,że mam czyściutkie ręce i będę jej dotykała bo > ona bardzo potrzebuje mojego dotyku.Po wyjściu zaczepiła mnie > mama,której synek leży od dziś koło Hani.Powiedziała,że była > zszokowana tym,że dotykam córcie.Jej synuś ma ponad miesiąc i jak do > tej pory pozwolili jej raz go dotknąć-wyobrażacie sobie?Dla mnie to > nie do pomyślenia bo przecież w każdej książce poświęconej > wcześniakom wyraźnie jest napisane,że dotyk mamy, jej głos i ciepło > mają dla dzieciątka zbawienny wpływ.Jak można wprowadzać tak > bezduszne zasady??? W IMiD rygorystycznie przestrzegano zasad higieny. Pielęgniarki i lekarze mieli osobne fartuchy do KAŻDEGO dziecka. Rodzice mogli dotykac dzieci (kangurować je, przewijać, karmić itp.), oczywiście jeśli ich stan na to pozwalał, ale jedynie po umyciu rąk mydłem a potem odkażeniu ich spirytusem. IMHO takie zasady są w pełni słuszne bo układ odpornościowy wcześniaka nie jest w pełni rozwinięty. Oczywiście co do potrzeby kangurowania chyba wszyscy są zgodni, że dziecko bardzo potrzebuje kontaktu z bliskimi (tak sobie myslę, czy kangurowanie nie było bardziej potrzebne mi niż dziecku - przynajmniej miałam wrażenie, że robię coś dla Oli..). Odpowiedz Link
ania290679 Re: moja Hania 01.02.08, 18:34 no naprawdé mnie te to zszokowao,Madzi moglimy dotyka w inkubatorze nawet jak miala niecaly kilogram(nawet pani doktor nas do tego zaachecala-po uprzednim instuktarzu dezynfekcji rak)-powiedziala ze uklad nerwowy dopiero sie rozwija i to dla malej wazne,ze lepiej sie bedzie rozwijac,tylko jak walczyla z sepsa to na poczatku nie dotykalismy jej,ale juz pod koniec walki z sepsa-pani doktro powiedziala,ze ona walczy z takimi bakteriami i dostaje takie antybiotyki,ze my po dezynfekcji rak nic gorszego nie mozemy jej @przywlec' i potm jak juz byla na inej sali ale wciaz z tlenem i w ikubatorku to nawet pani doktorsprawdzalaczy mam ozpinana bluzke,bym mogla mala kangurowac-co szpital to inna historia,a poza tym przeciez kiedys dzidzia wyjdzie do domku to lepiej by juz w szpitalu zaczela spotykac ,zapoznac sie z takimi'domowymi'bakteriami-tak ja mysle,i czesto dotykalam malutka i za 10 dni Madzia skonczy roczek i gdyby nie przeziebila sie od siostry na poczatku stycznia to pewnie nie chorowalaby i do tego czasu...(oczywiscie oprócz pobytu w szpitalu,po urodzeniu)... pewnie jest Wam strasznie ciézko,kiedy macie takie ograniczone kontaky z malenká ale trudno,niedlugo pewnie bedzie w domku(rzeczywiscie ladnie rosnie)-duzo zdrówka i sily, pozdrawiam Ania fotoforum.gazeta.pl/5,2,ania290679.html Odpowiedz Link
mariagajor Re: moja Hania 01.02.08, 20:05 Witaj doskonale rozumiem Twoje oburzenie,ale jest 1 sytuacja w której lepiej nie otwierac inkubatora,mianowicie jesli dziecko ma spadki saturacji i podaja mu tlen,w momencie otwierania inkubatora tlen ucieka, a dziecko ma spadek saturacji,innych przeciwskazań nie ma są wręcz zalecenia by kiziać dziecko,domagaj sie kangurowania jak mała pójdzie do łóżeczka całuski maria Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 02.02.08, 20:29 Hania waży dziś 1620g!Jest cudowa!Odwiedziła nas dzisiaj pani doktor,która zajmowała się Hanią w Poznaniu.Powiedziała,że Hania pięknie rośnie i,że nie ma żadnych zastrzeżeń!Tak się cieszę i jednocześnie jestem dumna z mojej córeńki,że jest taką dzielną kruszynką! Odpowiedz Link
hankam Re: moja Hania 02.02.08, 21:05 Najmniejsze znane mi dziecko wypisane do domu na żądanie rodziców ważyło nieco poniżej 1900 g. Tak czy inaczej - niedługo osiągnięcie to 2000g. Dom coraz bliżej. Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 02.02.08, 23:21 Drogie mamy!Przeglądałam dzisiaj zdjęcia Hani od chwili jej narodzin do dzisiaj.To zadziwiające jak bardzo się zmieniła...Mam nadzieję,że trudne chwile mamy już za sobą,ale myślę,że na zawsze pozostaną w moim sercu...Ktoś kiedyś powiedział mi że:"Co Cię nie zabije to Cię wzmocni" i dzisiaj chyba zaczynam w to wierzyć... Odpowiedz Link
gosiamama.oskara Re: moja Hania 02.02.08, 23:56 mamo małej Hani,powiem ci ze ta sentencja jest szczera prawdą,ja teraz to bym mogła góry przenosi i choc każdy kolejny dzień jest dla nas wielką niewiadomą to trzeba z nadzieją i wiarą patrze w przyszłośc.......... Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 05.02.08, 15:02 Kochane mamy!Hania awansowała do łóżeczka i najwidoczniej bardzo jej się w nim podoba bo cudnie się do mnie uśmiecha!!!Pan doktor mówi,że jeszcze troszkę i będziemy w domku!To co dzieci urodzone o czasie potrafią od dnia narodzin dla naszych okruszków jest wielkim osiągnięciem,ale i wielką radością dla ich rodziców! Odpowiedz Link
jolantusia1 Re: moja Hania 05.02.08, 16:23 Hania idzie jak burza. I oby tak dalej a już za kilka dni będziesz miała ją w domu. Szykuj wszystko bo cię zaskoczą decyzją o wyjściu jak mnie. Przewidywałam, że mały będzie jeszcze minimum dwa tygodnie a następnego dnia kazali mi prędko pojechac do domu po rzeczy małego i zabierac go stamtąd. Świetnie sobie poradziłaś z lekarką i pielęgniarkami. Napisz jeszcze co z oczami Hani. Pozdrawiam Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 05.02.08, 16:39 Ostatnia kontrola oczek,którą miała Hania nie wykazała jakiś nieprawidłowości-wszystko było ok!następną kontrolę mamy za dwa i pół tygodnia i mam wielką nadzieję,że będzie dobrze! Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 07.02.08, 22:55 Drogie mamy!Hania waży 1850g.Jesteśmy razem cały dzień.Przytulamy się i rozmawiamy sobie!Nawet tatuś był dzisiaj u Hani,więc okazuje się,że jednak można!Jeszcze troszkę i będziemy w domku!Nie mogę się już doczekać. Odpowiedz Link
jolantusia1 Re: moja Hania 08.02.08, 00:21 jestem naprawdę pod wrażeniem. Hania super przybiera. Jak przypomnę sobie mojego małego przybierającego max 20g ech. Doła miałam przez tą jego wagę. Cieszę się bardzo już niedługo będziecie w domku. Tylko przypilnuj żeby przed wyjściem miała konsultację okulistyczną, zresztą sama wiesz. Pozdrawiam i pisz co u Was Odpowiedz Link
mariagajor Re: moja Hania 08.02.08, 11:39 Witam Cię kochana bardzo się cieszeze mała tak szybko rosnie sadze,ze został wam gdzies juz tylko tydzień do wyjścia,bardzo sie równiez ciesze,ze wywalczyłas te wizyty,mówiłam nie daj sie a wywalczysz,informuj nas tu na bieżąco sciskam i całuje maria Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 10.02.08, 22:01 Moje drogie Mamy! Hania waży 1920g.Ma niestety lekką anemię i jest troszkę blada,ale lekarz mówi,że narazie transfuzja krwi nie jest potrzebna.Malutka ma też niestety kolki,które okropnie ją męczą.Znacie jakieś sposoby żeby jej jakoś pomóc bo lekarz mówi,że nic się takim maluszkom nie podaje.Tylko mi jest jej tak bardzo szkoda. Pomóżcie!!! Odpowiedz Link
jolantusia1 Re: moja Hania 10.02.08, 22:34 no niestety tak to juz jest z kolkami. Niewiele da się pomóc. Waga piekna, jeszcze chwila i do domku, pewnie nawet w tym tygodniu Was wypiszą. Pamiętam u starszego syna lekarz mówił, żeby układac na brzuchu to zmniejszają sie kolki (nie zauważyłam tego, ale może by były silniejsze) a także częstsze karmienie mniejszymi porcjami. Pozdrawiam Odpowiedz Link
mariagajor Re: moja Hania 10.02.08, 23:15 Witaj Kochana bardzo,ale to bardzo sie ciesze,ze Hania tak rośnie,slicznie dziekuje za zyczenia,jesli chodzi o kolki to jak bedziecie w domu(a to juz na dniach)prasuj tetrową pieluszke i kladz malutkiej na brzuszku ciepłą i masuj naprawde pomaga,co do leków to bym sie wstrzymała u malenkiej narazie ,mam nadzieje,ze pieluszka pomoze pozdrawiam Odpowiedz Link
agusia79-dwa Re: moja Hania 10.02.08, 23:58 mojej Mysi na kolki pomagała herbatka rumiankowa, ale nie zawsze.warto spróbować.Bardzo się cieszę, że Hania jest taka DUŻA. Już wkrótce do domku.Nie przejmuj się, bo moja mała też miała anemię i transfuzję, ale teraz jest ok. Pozdrawiamy dzielną mamusię i małą Hanię. Agnieszka i Marysia Odpowiedz Link
traganek Re: moja Hania 11.02.08, 10:37 Na kolki w szpitalu podawano Debridat i viburcol. W domu najbradziej pomogła herbatka Plantex (ale nie na wszystkie dzieci działa) Odpowiedz Link
tteresa21 Re: moja Hania 11.02.08, 22:28 Bardzo, bardzo się cieszę, że Hania tak ładnie rośnie i jest już bardzo blisko wyjścia do domku.Lada dzień przekroczy magiczne 2 kg. Moja Mała z chwilą wyjścia do domu też miała anemię- chyba większość wcześniaków ją ma. Przez 5 m-cy podawałam jej żelazo, kontrolowałam morfologię i jest teraz ok. Z kolkami na szczęcie nie miałyśmy kłopotów ale za to były zaparcia także nie poradzę niestety nic. Ale może później warto zwrócić uwagę na mleko, które będzie dostawała bo rozumiem, że teraz pije jeszcze Nenatal(+ BMF)? Cieplutko pozdrawiam dzielną Hanię i jej mamę.Życzę dużo, dużo zdrówka. Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 11.02.08, 23:21 Kochane mamy!Dziękuje za porady.Będziemy wypróbowywać je jak tylko córcia będzie z nami w domku.Hania niestety ostatnio słabo przybiera Lekarz mówi,że to dlatego,że ma za dużo wydzieliny w nosku i męczy się przy piciu.Kupiłam jej wodę morską,ale pielęgniarki podają ją tylko wtedy gdy się upomnę.Już nie mogę się doczekać dnia kiedy zabiorę Niunię do domku...mam już złożone łóżeczko...Pozdrawiam Was serdecznie!!! Odpowiedz Link
agusia79-dwa Re: moja Hania 12.02.08, 00:51 to dobrze, że łóżeczko już czeka, bo ja moje kupowałam w piątek, a Mysia wychodziła w niedzielę(tylko dlatego, że poprosiłam lekarzy o dzień zwłoki,bo miałam wesele siostry i bałam się tego, że goście będą chcieli zobaczyć małą- a wtedy jeszcze nie umiałam powiedzieć nie). Czekałam do ostatniej chwili z kupnem, bo nie chciałam zapeszyć. Trzymam kciuki za Hanię. Wszystko będzie w porządku. W domku zaczną się nie przespane noce (czego ci oczywiście nie życzę- bo ja nie pamiętam kiedy przespałam ostatnio całą noc, a nie odbywałam "spacerku z dzieckiem" i właściwie nie pamiętam jak wygląda mój mąż nago, bo mała chyba wyczuwa, że jej tata wraca do domu po pracy na weekend i wtedy daje nam popalić- taka darmowa "antykoncepcja"). Pozdrawiam Agnieszka Odpowiedz Link
hankam Re: moja Hania 12.02.08, 10:07 Myślę, że Hania słabo przybiera na wadze ze względu na anemię. Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 13.02.08, 22:09 Kochane!W piątek zabieram Hanię do domku!Jestem taka szczęśliwa! Martwi mnie tylko to,że Hania ciąle ma tą wydzielinkę w nosku i kiedy ją karmię bardzo się denerwuje.Robi się cała czerwona,pręży się kręci główką i popłakuje.Nie wiem już sama czy to wina noska czy coś jej jest.Czy Wasze dzieciaczki tak robiły?Pomóżcie! Odpowiedz Link
traganek Re: moja Hania 14.02.08, 08:44 Przed wypisem zarządaj dokładnego zbadania dziecka. Wydzielina w nosku to infekcja. A przy zmianie otoczenia, przewożeniu, u tak małego dziecka może szybko przekształcić się w coś większego. Pamiętaj, że jeśli coś się rozwinie w domu to w weekend będzie o wiele mniejsza szansa, że dostaniecie się do dobrego lekarza. A nie mówią nic o refluksie żołądkowo- przełykowym? Odpowiedz Link
mariagajor Re: moja Hania 14.02.08, 10:23 Witaj kochana bardzo sie ciesze,ze mała może byc juz z Wami ale jestem tego samego zdania co traganek niech dokładnie przebadają Hanie moje zdanie jest takie,ze małej cos dolega jesli ma wydzieline z noska,a w momencie transportu i nowego otoczenia możecie jej narobic powaznej choroby tj m.in zapalenie płuc,żądaj dokladnych badań i prześwietlenia płucek najlepiej,pamietaj lepiej niech mała zostanie pare dni dłużej niż ma sie rozchorowac i trafic do nastepnego szpitala,czekam na odp maria Odpowiedz Link
jolantusia1 Re: moja Hania 14.02.08, 12:43 zgadzam się z dziewczynami. Ta wydzielina w nosku nie jest normalna. Rzeczywiście lepiej żeby mała jeszcze była tutaj w szpitalu parę dni niż później miałoby się dziac coś bardzo niepokojącego. Pozdrawiam Odpowiedz Link
tteresa21 Re: moja Hania 14.02.08, 20:49 Bardzo się cieszę, że Hania ma wyjść do domku ale też zgadzam się ze zdaniem dziewczyn iż powinnaś droga anemon3 domagać się dokładnego przepadania córci. Oby tylko nie było później jakiś kłopotów z tym związanych. Życzę Malutkiej dużo zdrówka i rodzicom tylko samych radości z posiadania tak dzielnej Dziewczynki. Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 15.02.08, 22:35 Kochane od wczoraj nie działał mi internet.Wydzielinki już nie ma na szczęście.Jesteśmy w domku. To mój najszczęślieszy dzień w życiu!!!Dziękuje,że pomogłyście mi wytrwać w trudnych chwilach.Wiem,że przed nami jeszcze długa droga,ale teraz mam już dużo siły i serce pełne nadzieji,że moja córcia będzie zdrowa. Odpowiedz Link
joluch Re: moja Hania 17.03.08, 20:14 Szanowna Pani moze na koniec wtku podpisze sie Pani swoim nazwiskiem, z latwoscia w swoich wypowiedziach szafowala Pani nazwiskami innnych osob, opisujac sytuacje (o czym Pani sama najlepiej wie) nie do konca zgdnie z prawda, prosze miec tylko swiadomosc ze tego typu postepowanie grozi odpowiedzialnoscią karną za pomowienie Odpowiedz Link
kicia031 anemon3 17.03.08, 21:37 Trzymaj sie cieplo i nie daj sie zastraszyc! Zycze zdrowia Hani a tobie sily woli w kontaktach ze sluzba zdrowia. Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: moja Hania 18.03.08, 09:07 Szanowna/y Pani(e) Niby grozi odpowiedzialnością prawną, ale tak naprawdę sytuacja jest dla Pan(i) patowa - może Pan(i) pójść do prokuratury, ale ta umorzy postępowanie, a jednocześnie zablokuje sobie Pan(i) możliwość wniesienia pozwu cywilnego (nie mówiąc o tym, że trzebaby dostarczyc sądowi kompletne dane osoby, która rzekomo dopuściła sie pomówienia). Nawet w przypadku, gdyby anemon3 okazała się na tyle niefrasobliwa, że dane te udostępniłaby na forum, a Pan(i) wytoczył (a) jej sprawę cywilną, żaden sąd nie rozstrzygnie jej na Pan(i) korzyść - szpital, w którym matka nie może przebywać na oddziale z noworodkiem (poza momentami procedur medycznych), i w którym ojciec nie ma do tego dziecka dostępu, łamie niestety europejskie standardy, regulacje unijne (a jakże, są takowe!) i nasze swojskie polskie prawo (utrudnianie prawnemu opiekunowi dostępu do dziecka). Rozumiem brak personelu, sprzętu, miejsca, bo wiem, jak bywa w polskich szpitalach, ale nie przesadzajmy! Rodzice nie stanowią zagrożenia dla dziecka, bo jak sam(a) Pan(i) wie, dziecko jest przyzwyczajone do ich bakterii. Znacznie większym zagrożeniem są bakterie szpitalne, a stres spowodowany odseparowaniem od matki bardzo źle wpływa na układ odpornościowy. Sam(a) Pan(i) pisze, że anemon3 opisuje sytuacje "nie do końca zgodnie z prawdą". Pies pogrzebany leży w tym "nie do końca" - jeśli w opisie anemon3 jest choć odrobina prawdy, to może lepiej by było zastanowić się, dlaczego matki mają takie odczucia, i coś zmienić na lepsze dla dobra dzieci i ich rodziców (to wszystko ludzie, nie jednostki chorobowe i kłopotliwe dodatki do nich)... Z poważaniem, dr Beata Rajba (skoro już tak Pani zalezy na nazwiskach) Odpowiedz Link
anemon3 Re: moja Hania 23.03.08, 00:59 Szanowna(y) Pani(e)! Zarzuca mi Pani (Pan) kłamstwo i używanie nazwisk innych osób.Proszę mi tylko wskazać w którym miejscu mojego wątku skłamałam i jakich nazwisk użyłam poza Panią dr.Kowalską i Panią dr.Uchman (oczywiście wypowiedzi o tych osobach nie były negatywne a wręcz odwrotnie) Proszę mnie nie straszyć odpowiedzialnością karną-opisywałam tylko swoją sytuację,która zresztą nie była ani łatwa ani przyjemna.Nie życzę Pani (Panu) takich przeżyć!!! Odpowiedz Link
jolantusia1 Re: moja Hania 18.03.08, 00:45 gratulacje. To teraz już bedzie tylko dobrze, chociaż przed wami mnóstwo konsultacji, ale nie zrażaj się tym, każdy z nas to przeszedł. Hania poradzi sobie na pewno. Duzo zdrówka dla Was i snu dla Ciebie. Pozdrawiam Odpowiedz Link