tolka11
31.07.08, 12:51
No więc bylismy. Co nas skłoniło?
1. Zaproszenie od koleżanki szkolnej, która mieszka tam od wieków
2.Moje niepokoje związane z okiem młodego.
3. mocny złoty, dzieki temu koszty były sporo niższe.
Od dłuzszego czasu Miłoszowi nie rosło oko, niby wszytsko ok, widzi
jak widział, ale mnie to męczyło. Zaczęłam nawet watpić w słowa prof
Prosta, ze operacja witrektomii raczej nie powoduje zaniku oka, tu
szacunek do profesora, miał rację. Niemniej oko zaczęło być miękkie,
ja spanikowałam. Polecieliśmy.
Klinika Harvardu - inny swiat. Traktowanie pacjentów u nas pozostaje
w sferze marzeń. Przebadano młodego na wszystkie nieznane nam nawet
sposoby, rzeczowo i zrozumiale wytłumaczono mi jak jest, jakie są
rokowania i co mozna zrobić. Jak jest? Niestety w oku lewym dopiero
Prost zdiagnozował i natychmiast zoperował jaskrę, nie ma jej. Ale
rozpoczęła procesy zanikania gałki ocznej, prawie niezauważalne do
pewnego momentu.Teraz już zauważalne. Nie mozna nic zrobić. Nic.
Mozna czekac i mieć nadzieję, ze potrwa to jak najdłuzej. Strata
oka, proteza. Dla mnie jakiś kosmos.