Madzia rano była ospała,ale dotknęłam czoła i ok,na śniadanie zjadła
mleko,potem jogurt,a o 12 zupkę z sinlakiem.musiałam jej śpiewać
żeby jadła,ale szybko to poszło.Jak ją wzięłam na ręce do
odbeknięcia poczułam że główka jej płonia.i zmierzyłam temperaturę a
tu 39'C mierzone pod pachą.Ok 13 dałam jej paracetamol w czopku i do
tej pory nie ma zmiany,nadal 39C i Madzia śpi. Nie wiem co robić????
Czy jechać na izbę (boję się że zechcą zostawić w szpitalu) czy
wzywać lekarza??? zaraz się poryczę,mąż w pracy z wyładowanym
telefonem

nie jestem odporna na takie sytuacje!!
Madzia nie ma kaszlu,nie wymiotuje,nie ząbkuje,katar ma hmmm...od
jakiegoś tygodnia coś tam jej leci,kichnia 3 razy na dzień i odessam
wtedy fridą-więc to chyba nie jest jakiś objaw chorobowy??? od 3 dni
nie wychodzimy z domu,tzn tylko na 20min spaceru,ze względu na
brzydką pogodę.nie miała kontaktu z osobami chorymi.
ja już mam wizję rsv

wiem że panikuję ale ona nigdy tak nie gorączkowała.