Dodaj do ulubionych

Janek znowu w szpitalu....

12.01.09, 14:19
wpadlam tylko na chwile do domu, zeby spakowac najpotrzebniejsze
rzeczy i wziac prysznic po 1.nocy na nefrologii.
pojechalismy z nim wczoraj o 23:00 na izbe przyjec do szpitala w
kotrym lezal jako wczesniak, bo nie moglam wmasowac przepuklinki.
okazalo sie, ze oprocz przepukliny ma powazne zakazenie drog
moczowych. dobrze, ze wspomnialam o tych 2 kropelkach krwi ktore
jakis czas temu znalazlam w pieluszce, bo natychmiast polozono nas z
zamiarem wypuszczenia rano po zrobieniu wszystkich wynikow- tak na
wszelki wypadek.
potoczylo sie inaczej... znowu antybiotyki, goraczka u malego, jego
cierpienia... przepuklina jest tak masywna, ze co pare godzin
przychodzi chirurg zeby ja wprowadzic spowrotem, bo zwyklym lekarzom
sprawia to trudnosci.
operacja nie unikniona. ale gorsze jest to zakazenie...
tak bardzo sie boje o niego....
powiedzcie mi, o co mam pytac lekarzy? co w takim zakazeniu jest
istotne? jakich informacji sie domagac???
juz myslalam, ze jestesmy na prostej...
nie moge przestac plakac...
tak bardzo mi go szkoda, tak strasznie mi to serce rozrywa...
Obserwuj wątek
    • yulia19791 Re: Janek znowu w szpitalu.... 12.01.09, 14:31
      O zakażeniu nie wiem nic,ale jeśli chodzi o przepukliny to się nie
      ma co martwić operacją. bartek miał obustronne pachwinowe,
      zoperowane, gdy miał 8 miesięcy. Po dwóch dniach byliśmy już w
      domku. Więcej nerwów kosztowała mnie ciągła myśl, że mogą uwięznąć.
      Trzymam kciuki.
      j.k.
      • gajmal Re: Janek znowu w szpitalu.... 12.01.09, 14:44
        Przy zakażeniu dróg moczowych trzeba zrobić posiew moczu i
        antybiogram. Potem synek dostanie antybiotyk i wszystko powinno
        powoli wrócić do normy. Nie wiem w jakim wieku jest Twój synek, ale
        jeżeli to możliwe to podaj mu coś z żurawiną, może byc soczek
        żurawinowy, albo suszona żurawina - to pomaga i przyspiesza leczenie
        i dezynfekcje dróg moczowych. Daj znać jaką bakterię wychodowali.
        Trzymam kciuki.
    • tumigutek5 Re: Janek znowu w szpitalu.... 12.01.09, 15:04
      Nie przejmuj się - na pewno trafił w dobre ręce i szybciutko go
      wyleczą.
    • mama-cudownego-misia Re: Janek znowu w szpitalu.... 12.01.09, 15:14
      Zuch mama, dobrze, że tak szybko zareagowałaś, oszczędziłaś dziecku wielu
      cierpień, a w szpitalu Janek jest pod kontrolą. Zwalczą mu infekcję i zoperują.
      Będzie z głowy. Nie bój się operacji i znieczulenia, jako córka anestezjologa
      zapewniam, ze wszystko pójdzie gładko.
      Teraz przede wszystkim z nim bądź, on potrzebuje maminego ciepła. Gdybyś
      potrzebowała pogadać czy się o coś zapytać, mój nr 0 606 143 517. Uściski dla Janka!
    • zurawska.barbara Re: Janek znowu w szpitalu.... 12.01.09, 15:53
      co do zakażenia nic Ci nie poradzę konkretnego, bo tego nie przechodziliśmy. Ale
      jeśli chodzi o operację:
      cóż nie wiele od Ciebie zależy, ale dla dziecka jest najważniejsze ze jesteś
      przy nim Ty lub ktoś bliski, staraj się być przy nim pogodna, jemu udziela się
      Twój nastrój, ja się tak nastawiłam na to ze przy małym miałam dobry humor, ale
      niestety jak tylko wyszłam z oddziału na chwilę to od razu ryczałam.
      zorientuj się czy maly nie potrzebuje centralnego wkłucia, nie wiem czy już
      miał, ale: 1. jest ono wygodne, nie trzeba co chwila zmieniać wkłucia a u
      wcześniakow są z tym często kłopoty, 2. za nie: jeśli jakiekolwiek zakażenie się
      dostanie przez to wkłucie automatycznie jest zakażony cały organizm bo to
      wkłucie w główną żyłę. Ale rozważcie to dokładnie bo mały będzie miał po
      operacji pewnie worek zywieniowy kilka dni a to szybko niszczy wkłócia.
      Stasiowi najdłużej utrzymało się wkłócie ze trzy dni, ale jak szły worki to
      mniej wytrzymywały.
      Mozesz skombinować sobie coś do spania, o ile szpital nie zapewnia, moze jakiś
      rozkładany fotel ogrodowy i koc.
      Aha, zorientuj się czy nie ma na oddziale izolatki, jeśli jest to postaraj się
      tam małego przenieść. Po operacji jak nie bedzie mógł jeść to nie będziesz mogła
      pokazywać mu jedzenia, i zeby nie pachniało jedzeniem, jak jest mała sala to
      łatwiej tego dopilnować, no i dziecku spokój potrzebny jest. My mielismy w
      izolatce prysznic co rozwiązało mój problem z myciem się. Nie muszę pisać na
      pewno o tym że należy zaprzyjaźnic się z personelem i co najważniejsze
      ordynatorem oddziału. Możesz zaangażować w to rodzinę bo sama wszystkiemu nie
      dasz rady. Zrób wywiad co i jak, jakie panują upodobania na oddziale, co wolno,
      co jest mile widziane itd. Moze ktoś z rodziny albo znajomych cos wie.
      Weź ze sobą kaszkę i czajnik o ile nie dają wody na oddziale czy cos czym mozesz
      nakarmić dziecko miedzy posiłkami szpitalnymi albo jak mu nie posmakują.
      Z pewnością z nerwów nie będziesz mogla jeść, ale wmuszaj w siebie bo
      potrzebujesz baaaaardzo dużo siły, tej fizycznej też. Najtrudniej bedzie po
      operacji. Zapamiętaj co ile można dawać leki przeciwbólowe. Mnie jedna zmiana
      zbywała jak przestawały działać i byłam bezradna bo nie wiedziałam czy mozna
      podać czy nie. A to była pierwsza noc po operacji. Aż musiałam lekarza wołać
      żeby baby przestały fochy pokazywać. Aha, jak mąż czy tata, czy teść czy kto tam
      do Ciebie przyjdzie może iść do pielęgniarek jak trzeba coś załatwić, na mnie
      patrzyły krzywo a za moim mężem potrafiły latać po oddziale jak o coś poprosił.
      Aha i w ogole pilnuj czy leki są podawane jak zlecają lekarze, bo różnie z tym
      bywa. ja się upominałam, a niektóre sama kupiłam bo nie chciałam co 3 godziny
      latać i się prosić (flegamina itp).
      Jak mojemu małemu przestawały działać leki to pomagało głaskanie pleckow. Czuł
      że jestem i spał, dwie noce wisiałam nad nim.
      Kochana jestem z Tobą, niedawno przechodziłam operacje Stasia, wiem co
      przeżywasz. Musisz wiedzieć ze to wszystko minie, niedługo znowu będziecie w
      domu. Nie trać nadziei.
      Pozdrawiam Cię ciepło, Jasia też.
      • zurawska.barbara oj oj oj 12.01.09, 16:15
        kurczę, chyba sie zagalopowałam, najpierw dowiedz się jak długo po operacji w
        ogóle bedziecie w szpitalu bo możliwe ze to o czym pisałam w ogóle nie będzie
        Wam potrzebne. Mam nadzieję ze Cię nie zestresowałam niepotrzebnie, jeśli tak to
        przepraszamcrying
        • traganek Re: oj oj oj 12.01.09, 19:54
          U mojego Antosia przepuklina też była tak ogromna, że tylko chirurg
          mógł ją wprowadzać. Antka nie chcieli operować bo był mały. Ważył 4
          kg. Co parę dni przepuklina mu więzła. Zawsze próbowałam odprowadzać
          ją w ciepłej wodzie ale najczęściej kończyło się wizytą na oddziale
          chirurgicznym. W końcu nas tam zatrzymali i następnego dnia
          zoperowali jedną stronę a po miesiącu drugą. Zabieg trwa pół
          godziny. Ale dwie godziny zajęło lekarzom uspanie Antka i
          wybudzenie. Po zabiegu zupełnie inne dziecko. Wreszcie się uspokoił,
          bo to musiało boleć.
    • uliszek Re: Janek znowu w szpitalu.... 12.01.09, 20:24
      Strasznie współczuję i trzymam kciuki żeby wszystko posżło ok, i dużo dużo sił
      życzę.
      Co do przepuchliny nie mam doświadczenia, ale mój Wojtuś może nie był w szpitalu
      na infekcję dróg moczowy ale w ciągu pierwszych dwóch lat miał ją trzy razy. JA
      na punkcie moczu to jestem przewrażliwiona. Badam młodemu średnio co trzy cztery
      tygodnie a jak trzeba to nawet co dwa. Ważne jest żeby pamiętać że posiew musi
      być by lekarz mógł dobrać dobry antybiotyk a nie w ciemno, kuracja po
      antybiotykowa jak wyjdziecie ze szpitala, kontrola moczu co jakiś czas czy
      infekcje się nie powtarzają, jeśli tak to wizyta u lekarza żeby zrobiono usg
      nerek, układu moczowego, sprawdzenie czy mocz sie nie cofa.
      Mój Wojtas miał tylko raz temperaturę przy infekcji także nie zawsze temperatura
      da znać że cos nie tak, ale wiem też ze bardzo często sie zdarza że przy
      infekcjach gardła , górnych dróg oddechowych występuje infekcja dróg moczowych.
      POzdrawiam serdecznie i myślami jestem z Tobą
    • skomroch1 :( 12.01.09, 21:56
      Życzę zdrowia dla synka.
      • mycha2604 Re:trzymamy kciuki!!! 12.01.09, 22:05
        Trzymamy mocno kciuki za zdrówko Jasia i siły dla mamusi!!!Wszystko
        będzie dobrze!Całujemy gorąco,ściskamy i ciepło myślimy!!
        Pozdrawiam!!!
        • zaneta09 Re:trzymamy kciuki!!! 13.01.09, 18:09
          Mamo Janka,

          Badzcie oboje bardzo dzielni.!!!
          Mysl pozytywnie w szpitalu na pewno dobrze sie nim zajma.!
          Czego Janek teraz potrzebuje Twojej milosci i bliskosci....
          Badz z nim i wspieraj go.!
          Zycze Ci duzo sil i wytrwalosci!!!!!
          Badz dzielna, jestem myslami z Wami !!!!
          Pozdrawiam
          • mama_janka007 Re:trzymamy kciuki!!! 13.01.09, 20:54
            ja znowu tylko na prysznic wymienilam sie z mezem w szpitalu a
            sprawa wyglada tak:
            tak przepuklina to sprawa drugorzedna. bedzie zoperowana ale dopiero
            jak zakazenie bedzie wyleczone oczywiscie.
            posiewy robione sa raz dziennie i wychodza makabryczne.
            bardzo! powazne zakazenie... mamy sie nastawiac na conajmniej 10 dni
            w szpitalu.
            maly dostaje kroplowki i antybiotyki ktore zbily mu gopraczke ktora
            w pewnym momencie podskoczyla do 41 st.
            najlepsza wiadomosc to wlasnie ta, ze goraczka minela...
            z cystografia tez chca poczekac jakies 3 moze 4 tyg. bo przy tak
            silnym zakazeniu nie jest ono wskazane.
            obawiaja sie jakiejs wady wrodzonej i tego, ze mocz cofa sie z
            pecherza...
            do tego wszystkiego ten caly oddzial to jakies nieporozumienie.
            moj maly lezy w boksie metr na metr a na tej samej sali sa jeszcze
            duze lozka z mlodzieza nastoletnia ktora przyjmuje odwiedziny
            zakatarzonych kolegow.
            Janek ma dopiero niecale 4 miesiace... 2 korygowane... chuchalam na
            niego i dmuchalam w domu jak sie dalo, zadnych sklepow, wyjsc wsrod
            ludzi... boje sie, ze w tym szpitalu zalapie jeszcze wiecej niz sam
            przyniosl...
            zastanawiam sie nad wypiasniem na zyczenie jak tylko antybiotyk
            bedzie mogl podawany byc dozylnie...
            albo ew.nad znalezieniem jakiegos prywatnego szpitala...
            wie ktoras moze czy w okolicy gliwic jest jakis prywatny szpital
            pediatryczny z oddzialem nefrologii????
            dobrze tylko ze moge byc przy malym na noc...
            fakt ze w tej klatce oprocz lozeczka i szafki nocnej miesci sie
            tylko krzeslo ale przynajmniej nie musze zostawiac go juz na noc,
            tak jak bylo na kpn'ie.
            boje sie tak bardzo o malego... boje sie o to, ze wykryja wade
            wrodzona, ze zakazenie posunie sie gdzies dalej, ze zarazi sie znowu
            czyms od kogos, moze znowu gronkowcem...
            no i jak na zlosc jego tata teraz akurat musi pracowac od 6 rano do
            17, tak ze jestesmy z Jankiem praktycznie zupelnie sami w obcym
            miescie...
            dziekuje wam bardzo, za wszystkie cieple slowa...
            i za wszystkie rady.
            uciekam do spowrotem do malego
            • mama_janka007 Re:trzymamy kciuki!!! 13.01.09, 20:55
              zastanawiam sie nad wyjsciem jak antyb. bedzie mogl byc podawany
              DOMIESNIOWO oczywiscie a nie dozylnie
            • zurawska.barbara Re:trzymamy kciuki!!! 16.01.09, 22:47
              Ja raz musiałam wyprosić gości jednej panny bo mieli katar i kaszel, głupio mi
              było ale cóż.
              A jeśli chodzi o sale w której jesteście - zorientuj się czy nie ma jakiejś
              izolatki, wiesz napiszę wprost, jak jest taka to ją załatw. To dla dobra
              dziecka, wiem że trzeba w takiej sytuacji czasem pokonać własne blokady i się
              przełamać, ale to moze skrócić Wasz pobyt w szpitalu.
              Trzymam kciuki i pozdrawiam.
              • zurawska.barbara Re:trzymamy kciuki!!! 16.01.09, 22:52
                a jeśli doda Ci to trochę otuchy, ja też byłam w obcym mieście, nikogo na zmiane
                przy dziecku, mąz codziennie przyjeżdżał - 100km, żebym mogła iść na obiad.
                Czasem rodzina przyjechała ale to były dla mnie dodatkowe stresy.
                Nie dasz rady spać na krześle długo, moze możesz sobie przynieść jakiś
                rozkładany fotel? Ja miałam taki:
                www.allegro.pl/item525642733_lezak_fotel_ogrodowy_skladany_wielopozycyjny_relax.html
                Dość sie sprawdzał tylko trzeszczał.
                Pozdrawiam ciepło, życzę dużo siły!
        • bijou82 Re:trzymamy kciuki!!! 13.01.09, 21:11
          Współczuję...
          mam nadzieję że żadnej wady wrodzonej nie wykryją
          a skłonność wrodzona do infekcji?? tzn czy wy macie takowe ???
          podczas ostatniego pobytu w szpitalu Madzia miała dużo leukocytów w
          moczu co świadczyło o inf ale kiedy lekarz usłyszał że ja mam
          infekcję prawie cały czas - z powodu odmiedniczkowego zapalenia
          nerek nawracającego ..to uspokoił i powiedział że tak może mieć z
          powodu skłonności genetycznej
          podali antybiotyk i po 3 dniach było ok
          a robili usg nerek w pierwszym momencie bo podekrzewali złą pracę
          nerek
          co do oddziału...niestety w polskich szpitalach to zazwyczaj standard
          my z podejrzeniam zakażenia ukł moczowego i zapal płuc wylądowaliśmy
          na immunologii w sali z chłopcem z zapaleniem płuc a obok w boksie 2
          dziewczynki z zapaleniem oskrzeli..a potem jeszcze coś jak
          szkarlatyna-ale w końcu nie wiem co tej dziewczynce było bo my już
          do domu wyszłyśmy - swoją drogą z pneumokokiem (też chyba przeciez
          zarażała) ale to jest rzeczywistość-brak pieniędzy i lekarze nie
          mają innego wyjścia-jeśli dziecko na oddział przyjąć trzeba
          napewno nie będą małego bez potrzeby trzymać! antybiot można też
          podawać dosutnie-zapytaj o to zależy co bierze.poza tym spokojnie i
          tak musisz poczekać na wyniki badań zanim wypiszesz się na rządanie
          a szpit prywatnego nie znam niestety
          trzymam kciuki za zdrówko Jasia i waszą cierpliwość!!!!
    • skomroch1 Re: Janek znowu w szpitalu.... 13.01.09, 21:33
      Jak byłam z Roszkiem w szpitalu na Litewskiej w Wawie, to oprócz opisywanych
      przez ciebie "przygód"z chorymi współlokatorami przeżyłam najdziwniejsza
      przygodę z personelem medycznym w moim życiu-z tamtejszymi pielęgniarkami.
      Lekarze bali się ich, bo każda z nich cały czas podkreślała, że odejdzie i
      wyjedzie do Anglii, bo ich tu nic nie trzyma.Rządziły na oddziale. A np. jedna z
      nich podeszła do WYŁĄCZONEGO pulsoksymetru, przydzielonego przed zabiegiem
      mojemu synkowi, i powiedziała, patrząc na monitor"tak, tu jest dobrze, chłopiec
      ładnie oddycha".Zdębiałam, a że z pulsoksymetrem byłam za pan brat sama
      podłączyłam i monitorowałam czy rzeczywiście jest dobrze. To nie był jedyny taki
      epizod, generalnie wśród rodziców panował pogląd, że dzieci za wszelka cenę
      trzeba chronić przed pielęgniarkami. Paranoja.AA, a spałam na pożyczonym
      materacu codziennie dmuchanym.Do ramion byłam wsunięta pod łóżko synka, ale że
      małe, to głowa wystawała, to zresztą dobrze chybasmileSkombinuj sobie coś do
      spania, nawet takiego dziwacznego jak miałam ja, bo nie dasz rady długo na
      krześle.I jakąś książkę, czy laptop, dla uspokojenia nerwów, jak mały będzie
      spał.Poznałam wtedy w szpitalu wspaniałych ludzi, rodziców innych dzieci, i to
      dzięki im jakoś też przebrnęłam przez to.
      Bardzo mocno życzę jak najkrótszego pobytu w szpitalu i żeby to była zwykła,
      dziecięca infekcja.
      Kaśka
    • tumigutek5 Re: Janek znowu w szpitalu.... 13.01.09, 23:19
      A ile maluszek waży ? Bo pamiętam że jak mój mały był w szpitalu, to
      lekarka mówiła mi że domięśniowo można podac antybiotyk jak waży
      bodajże powyżej 6 kg.
      • kasiaforenc Re: Janek znowu w szpitalu.... 14.01.09, 00:09
        Mamo Janka jak możesz to odezwij się do mnie na gg. 1323377
        • niuniadr Re: Janek znowu w szpitalu.... 14.01.09, 21:06
          Biedactwo się nacierpisad Życzymu jak najkrótszego pobytu w szpitalu
          i powrotu do zdróweczka. Nie martw się na zapas, bedziemy trzymac
          kciuki, żeby to nie była wada, tylko infekcja, która niedługo minie.
          Mój mały ma zapalenie płuc i tez chcieli połozyć go do szpitala, ale
          sie nie dałam bo tam na oddziałach panuje rotawirus, więc murowany
          miesiąc lezenia.Tylko mój Hubert ma 20 miesięcy, wiec z tym nie było
          problemu, a u takich maluszków, niestety antybiotyk dożylny i
          przymusowe lezenie w szpitalu sad Tak mi Was szkoda.Tak jak napisała
          Kasia, lepiej wykombinuj sobie jakieś spanko, bo krzesło na duższa
          mete się nie sprawdza.Przerabiałam to jak mały leżał juz na
          patologii i mogłam z nim być cała dobe, wytrzymałam tylko tydzień na
          krzesle, a później chodziłam połamanauncertain
          Życzymu zdróweczka Jankowi i będziemy trzymac kciuki, żeby to nie
          było nic powaznego.
        • mama_janka007 Re: Janek znowu w szpitalu.... 17.01.09, 15:46
          nie korzystam zupelnie z ggsad
    • mama_janka007 Re: Janek znowu w szpitalu.... 17.01.09, 15:51
      chcialam tylko pare slow o stanie obecnym: goraczka minela. badania
      moczu znacznie sie polepszyly. zostal fatalny posiew. zastanawiali
      sie nad zmiana antybiotyku ale oznaczaloby to kolejne dni pakowania
      w malego chemii wiec narazie czekaja do poniedzialku na nastepny
      posiew.
      tak bardzo boje sie o konseknwencje wiecznych antybiotykoterapii...
      no i przyczyne samego zakazenia...
      chcialabym zeby okazalo sie, ze to moja wina, ze przez moje
      zaniedbanie... wszystko tylko nie wada wrodzona....
      • mama-cudownego-misia Re: Janek znowu w szpitalu.... 17.01.09, 16:30
        Mamo Janka, 50% dzieci ma w pierwszym roku życia zapalenie układu moczowego. Nie
        oznacza to, że 50% dzieci ma wady anatomiczne powodujące cofanie się moczu...
        Tu dodatkowo doszło ewidentne zaniedbanie ze strony pediatry pierwszego kontaktu
        - olała krew na pieluszce, olała przepuklinę, nie kazała zbadać moczu... Dlatego
        infekcja miała czas się rozwinąć, a że to wcześniak, ma obniżoną odporność i
        miał kontakt z paskudnymi szpitalnymi zarazkami, które go skolonizowały po
        urodzeniu, rozwinęła się tym szybciej i mocniej.
        Oczywiście wszystko trzeba sprawdzić, ale jest tyle "okoliczności łagodzących"
        dla tej infekcji...
    • tumigutek5 Co tam u Janeczka ? 21.01.09, 23:01
      Mamo Janka , jak znajdziesz trochę czasu napisz jak zdrówko synusia
      i jak tam infekcja - mam nadzieję że już po !!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka