witaj!
my tez walczymy z nadwrazliwoscia

, ale terapia przynosi powoli
efekty. jeszcze miesiac temu kazdy staly posilek musial miec
odpowiednia konsystencje, byc dokladnie zmielony, podawany na czubku
lyzeczki, no i oczywiscie lyzeczka nie mogla byc zbyt twarda. jesli
ktorys z tych warunkow nie zostal spelniony,albo odrobina jedzenia
przykleila sie do podniebienia, to uprzednio "wywalczone" trzy
lyzeczki kaszki z predkoscia swiatla ladowaly na zewnatrz

.mialam
wowczas ochote rzucic miska o sciane, polozyc sie spac i obudzic sie
za dwa lata.moja frustracje poglebila sie ,kiedy w przeciagu dwoch m-
cy Maja nie przytyla ani grama.
teraz jest duzo lepij, choc daleka jestem od euforii.nadal nie
zjada tyle ile powinna, ale toleruje juz kawalatki ziemniakow,
drobne kluseczki, uwielbia gryzdz skorke od chleba, biszkopty,
suszone owoce i choc bezzebna radzi sobie coraz lapiej.no i w ciagu
ostatnich 6tyg. przytyla 0,5kg

.
terapia w skrocie polega na masazu twarzy-od skroni wkierunku brody-
masowaniu podbrodka, ust i jak da rade dziasel i podniebienia.
nie potrafie do konca opisac dokladnie wszystkich trick`ow, ktore
pokazala mi terapeutka.
moze Wam pomoze np. logopeda?
pozdr
Achna