Dodaj do ulubionych

martwić ją?

20.03.09, 22:20
Doradźcie kochane bo już sama nie wiem czy nie jestem
przewrażliwiona.Moja koleżanka jest w 32 tygodniu ciąży.Wczoraj była
na USG i okazało się,że dzidzia waży 1080g.Czy to nie za mało????
Lekarz stwierdził,że nie każdy musi rodzić dzieci o wadze 4 kg,ale
moja Hania w 31 tyg ważyła 950g i nazwano to hipotrofią.Pozatym
koleżanka czuje się dobrze.Miała skurcze po pogrzebie swojej
babci,ale wyciszyły się.Jak myślicie namawiać ją na konsultację z
innym lekarzem czy dać spokój?????????????????????????Może ja
poprostu przesadzamsad
Obserwuj wątek
    • fryzzia Re: martwić ją? 20.03.09, 22:28
      ja bym chyba probowala namowic.
      nie od razu straszyc ale zasugerowac konsultacje u innego
      specjalisty..
    • mama-cudownego-misia Re: martwić ją? 20.03.09, 22:29
      Ja bym martwiła, ale ja wredna jestem.
      Niech zrobi przy okazji następnego badania z krwi przeciwciała fosfolipidowe.
      Poza tym podpytaj jej, czy lekarz badał przepływy.
      • polaa27 Martwić - bo to moze uratować jej dziecko!!! 20.03.09, 22:47
        Mi lekarz mówił, że przeciwciała antyfosflipidowe, jak i inne badania w kierunku
        np. trombofilii, które mogą być przyczyną własnie hypotrofii, robi się dopiero
        po ciąży i to po2-3 miesiącach najwcześniej. Wcześniej wynik moze byc
        zafałszowany. Poza tym teraz i tak nie można nic zrobić, jeśli to wina choroby -
        ZA, trombofilia, zakrzepica, etc. to przyjmuje się leki przeciwzakrzepowe
        praktycznie od chwili 2 pasków na teście ciążowym, wtedy kiedy tworzy się
        kosmówka/łożysko, żyły pępowinowe, etc. Później niestety jest już za późnosad

        Mam nadzieję, że z Twoją znajomą będzie jednak ok. Ja bym jej jednak koniecznie
        namówiła ją wizytę u dobrego lekarza z dobrym sprzętem usg - polecam dr Tomasz
        Roszkowskiego. Świetny specjalista od usg z bardzo dobrym sprzętem, koniecznie
        trzeba zbadać przepływy metodą dopplera.

        Lepiej teraz ją zmartwić, niż potem przeżywać tragedię. Mój skarb śpi w łóżeczku
        obok, a urodził się w skrajnej hypotrofii, 630g. Ale ja leżałam w szpitalu i
        praktyczie co dzień miałam badane przepływy i ktg. Znajoma miała lekką
        hypotrofię, dziecko zmarło w 36 tygodniu, a ważyło już ok 2500kg. Tylko dlatego,
        że nieopowiedni lekarze zlekceważyli sprawę i odesłali ją do domu, twierdząc, ze
        dziecko małe i tyle. A w hypotrofii właśnie najgroźniejsze jest to, ze żyły
        pępowinowe nie dają rady odżywiać dziecka i zaopatrywać je w tlen. I po prostu
        potem może być za późno...

        Życzę dużo powodzenia twojej znajomej i oby wszystko było ok z dzieckiem.
        • mama-cudownego-misia Re: Martwić - bo to moze uratować jej dziecko!!! 20.03.09, 23:00
          > Później niestety jest już za późnosad
          Wcale nie jest za późno. Jak Ci przedłuży ciążę o 2 tygodnie, to te 2 tygodnie
          robią dużą różnicę. Mi tez nic nie wyszło, ginekolog zastosowała w ślepo malutka
          dawkę aspiryny w okolicach 29 t.c. i szok - dziecko się zaczęło częściej ruszać,
          dodatkowe skurcze komorowe prawie przeszły (a było 14-17 tys./dobę, spadło do
          3-4), dociągnęłyśmy do 32 t.c.
          Poza tym na zachodzie stosuje się heparynę. U nas oporniej niestety...
          • polaa27 O hypotrofii - mój przypadek 20.03.09, 23:26
            W sprawie mojej ciąży wypowiadało sie wiele sław medycznych - profesorowie z 2
            największych szpitalów położniczych w Warszawie. Każdy z nich tłumaczył
            hypotrofię podobnie:
            - albo jest wynikiem choroby matki (zespół antyfosfolipidowy, trombofilia, etc.)
            - albo wad genetycznych, rozwojowych dziecka
            - albo coś na początku źle się wytworzyło i nie wiadomo dlaczego

            Ogólnie chodzi o to, że mając którąś z chorób typu ZA lub zakrzepicę, sama
            budowa łożyska i żył pępowinowych jest zazwyczaj nieprawidłowa. W pierwszych
            fazach ciąży tego nie widać, bo jak płód jest małe, łożysko i żyły jeszcze dają
            radę odżywiać dziecko. Potem jest już niestety gorzej. U mnie była bardzo ciężka
            hypotrofia, bo jej początki ujawniły się już ok 20 tc. W 28 tc, kiedy leżałam
            już na patologii ciąży miałam praktycznie zerowe przeływy w żyle pępowinowej, a
            dziecko nie urosło ani grama przez 2 tygodnie, za to coraz mniej się ruszało.
            Miałam też coraz wyższe ciśniene, ponieważ organizm chciał "wpompować" trochę
            tlenu i odżywić dziecko przez te za wąskie żyły. W końcu ze względu na
            zagrażającą zamartwicę dziecka i bardzo wysokie ciśnienie co było zagrożeniem
            dla mnie zdecydowano o cc.

            Każdy lekarz powtarzał mi, ze jeśli wina leży w chorobie matki to teraz nie da
            się tego leczyć, dopiero przy kolejnej ciąży. Podaje się wtedy od samego
            początku ciąży leki mające na celu utrzymanie tworzących się żył pępowinowych w
            odpowiednim stanie - tak żeby mogły utrzymać dziecko w ciąży. W 30 tc te żyły i
            łożysko są już uformowane i nic niestety tego nie zmieni.

            Tyle w skrócie i pewne w bardzo dużym uproszczeniu o hypotrofii, to co
            dowiedziałam się od lekarzy.

            Mój przypadek jest niestety jeszcze bardziej złożony - po badaniach na ZA,
            trombofilię, tarczycę, badaniach genetycznych dziecka wszystko ok. I nie wiem
            skąd ta hypotrofia...
            • mama-cudownego-misia Re: O hypotrofii - mój przypadek 21.03.09, 08:29
              Kochana, zapewniam Cię, że nie chodziłam do wiejskiego doktora. Z racji zawodu i
              rodziny mam tez kontakty za granicą, w USA i we Francji. Wszyscy mówili to samo
              - leczyć, bo zawsze chociaż trochę to pomoże, zapobiegnie zakrzepom, polepszy
              przepływy. Za granicą proponowali heparynę, w Polsce aspirynę. Po sobie i po
              dziecku widzę, że zadziałało.
              Mam też koleżankę, której przy pierwszych oznakach hipotrofii dziadek z USA
              fundnął jakąś renomowaną tamtejszą klinikę. I też ją dociągnęli do 36 t.c., też
              na heparynie (a pojechała tam w okolicach 25 t.c.).
              • pimkaa a lek Theovent? wiecie cos o tym? 21.03.09, 16:01
                mi lekarz na przedostatnim usg (35tc) powiedzial ze brzuszek
                mniejszy o 2tyg (czego wczesniej nie bylo) i ogolnie dzidziolek maly
                2200g. i zapisal theovent 2x dziennie. po tygodniu zrobilam znow u
                niego usg i ktg i juz maly przybral do 2500g- 36tc.
                kurcze wystraszylyscie mnie ta hypotrofiasad jesli ktg wychodzi ok, i
                przeplywy na tym (35tc, bo na tym w 36tc nic o nich nie mowil) usg
                byly oki, to tez jest zagrozenie hypotrofia?
                aha, powiedzial ze ten lek jest na rozwoj lozyska
                • mama-cudownego-misia Re: a lek Theovent? wiecie cos o tym? 21.03.09, 16:08
                  O! A to ciekawe, bo to jest chyba lek na astmę, o ile pamiętam, taki
                  rozkurczający mięśnie drug oddechowych. Może ma też jakieś działanie na mięsień
                  macicy, albo naczynia?
                  • pimkaa Re: a lek Theovent? wiecie cos o tym? 21.03.09, 16:13
                    tak dokladnie masz racje, tak w ulotce pisze jak mowisz. a ja
                    zazywam juz go tydzien i sie zastanawiam. ale tyle co zaobserwowalam
                    to to ze wogole prawie macica mi sie nie stawia ( a wczesniej bylo
                    ciezko fenoterol itp).
                  • pimkaa tylko jaki wplyw rozkurcz macicy ma na lozysko 21.03.09, 16:18
                    lub przeplywy?
                    • mama-cudownego-misia Re: tylko jaki wplyw rozkurcz macicy ma na lozysk 21.03.09, 17:28
                      No wiesz, łożysko jest zaopatrywane przez naczynia, które kurcząca się macica
                      uciska. Jak nie uciska, to i łozysko jest lepiej ukrwione. Ja w tym celu brałam
                      fenoterol.
                      • pimkaa Re: tylko jaki wplyw rozkurcz macicy ma na lozysk 21.03.09, 18:02
                        dziekuje za odpowiedzi. no ja nadal tez biore fenoterol, ale teraz
                        to nie ma porownania o niebo lepiej.
                        a co mam myslec o moim przypadku bo juz zachodze?

                        ps. do autorki watku- oczywiscie ze wyslij przyjaciolke na
                        konsultacje do innego dobrego gina. powodzenia.
                        • mama-cudownego-misia Re: tylko jaki wplyw rozkurcz macicy ma na lozysk 21.03.09, 19:48
                          > a co mam myslec o moim przypadku bo juz zachodze?
                          Licz ruchy i bądź dobrej myśli. Waga piękna, mimo wszystko, tydzień ciążowy
                          późny, powinno być wszystko zupełnie ok... Najwyżej Ci dziecię będzie żarło jak
                          szalone przez pierwsze tygodnie, żeby nadrobić smile
                          Bezbolesnego porodu i zdrowego bobasa życzę smile
                          • pimkaa Re: tylko jaki wplyw rozkurcz macicy ma na lozysk 21.03.09, 20:44
                            nie dziekuje.
                            no wlasnie rzeczywiscie z tymi ruchami to slabo, tzn takie niby
                            smyrniecie i tyle. czasem cos mocniejszego.
            • blaszka0662 Re: O hypotrofii - mój przypadek 22.03.09, 10:01
              Mój Karol urodził się w 33 tyg z wagą 1450g. Jak byłam w 6 miesiącu
              (chyba gdzieś koło 28 tyg) to lekarz powiedział, że dziecko waży ok
              300g mniej niż powinno na ten tydzień ciąży, ale żebym się nie
              martwiła bo podstawe badania były prawidłowe, wręcz bardzo dobre i
              powiedział, że jestem szczupła, niska i pewnie dlatego nie urodzę
              dużego dziecka. Ja to zbagatelizowałam, bo czułam się świetnie, poza
              tym moja koleżanka, która też jest ginekologiem powiedziała to samo,
              chodziaż jak mnie zobaczyła to powiedziała, że rzeczywiście brzuszek
              jest mały. Miesiąc później zgłosiłam się do szpitala, ponieważ
              przestałam czuć ruchy dziecka i już w szpitalu zostałam. Okazało
              się, że zaczęła się gestoza. Najpierw w badaniach wyszło białko,
              później ciśnienie. Gestoza rozwinęła się tak szybko, że po 5 dniach
              zrobili mi cesarkę bo miałam już stan przedrzucawkowy, poza tym
              przez białko było wiadomo, że dziecko już więcej nie urośnie.
              Podczas operacji okazało się, że mam nieprawidłową budowę macicy i
              ona nie pozwoliła dziecku rosnąć, no a później gestoza zachamowała
              rozwój dziecka. Macica jaką mam została nazwana siodełkowatą. Jak
              urodziłam to powiedzieli mi że w 33 tyg dziecko powinno ważyć ok
              2000g czyli Karol ważył aż 500g mniej.
              Może nie strasz koleżanki naszymi opowieściami, tylko zasugeruj, że
              powinna tą wagę sprawdzić z inmym lekarzem. Możesz jej też pokazać w
              internecie kalendarz ciąży, gdzie jest napisane ile ważyć i mierzyć
              powinno dziecko w danym tygodniu ciąży. Może jak zobaczy tak dużą
              różnicę to zgłosi się do lekarza. Poza tym niech obserwuje siebie i
              jak tylko zauważy że maluszek słabiej zaczyna się ruszać to migiem
              do szpitala. Co do przepływów i KTG to i jedno i drugie w moim
              przypadku było kiepskie, dlatego lekarze dla dobra dziecka
              postanowili rozwiązać ciążę!!! A ku pokrzepieniu powiem, że Karol
              mimo niedowagi urodził w stanie dobrym, wszystkie funkcje życiowe
              podjął samodzielnie i musiał być poprostu podtuczony żeby wyjść do
              domku.
    • mama_janka007 Re: martwić ją? 20.03.09, 22:32
      moze zasugerowac, zeby skonsultowala sie z innym lekarzem ale paniki
      nie nalezy absolutnie robic moim zdaniem. dokladnosc takich
      przewpowiedni na podstawie usg jest bardzo chwiejna. mi powiedziano
      np. w 30 tyg., na podstawie obliczen komputerowych przy usg wlasnie,
      ze maly wazy ok. 2800. urodzilam go 2 tyg. pozniej z waga 2100.
      • anemon3 Re: martwić ją? 20.03.09, 22:43
        Przepływów napewno nie robił bo mówiłam jej o nich-w sensie,że ja
        nie miałam zrobionych i nie wiedziała o co chodzi.Mamo misia co
        stwierdza to badanie o którym pisałaś?
        • polaa27 Re: martwić ją? 20.03.09, 22:53
          Hej, odpisałam Ci wyżej o tych badaniach, bo odniosłam się do wypowiedzi Mamy
          Misia. Jeśli masz jakieś pytania o hypotrofię czy o badania w ciąży, namiary do
          lekarzy pytaj. Ja to wszystko przeszłam, wszystkie możliwe badania przed, w
          trakcie i po ciąży, więc służę pomocą. jeśli twoja koleżanka chce to może też do
          mnie zadzwonić, wytłumaczę jej co i jak i podam namiary na lekarzy jeśli jest z
          Warszawy. Dobrze pamiętam mój strach i niewiedzę, czym w ogóle jest hypotrofia,
          skąd się bierze i jakie może mieć skutki i wiem, ze taka wiedza i wsparcie
          przydałoby mi się wtedy w ciąży. Więc jeśli potrzebujecie pomocy, chętnie pomogę.
        • mama-cudownego-misia Re: martwić ją? 20.03.09, 22:55
          Jedną z przyczyn hipotrofii może być zespół antyfosfolipidowy, doprowadzający do
          zakrzepów w naczyniach, również w łożysku i zmniejszający przepływy. Szczęściem
          w nieszczęściu jest to, że go się leczy w ciąży (m.in. małymi dawkami aspiryny),
          a badanie nie jest niebezpieczne. U mnie wprawdzie przeciwciała w badaniu nie
          wyszły, ale ginekolog i tak w ślepo włączyła aspirynę i trochę to przedłużyło
          ciążę. O dziwo zadziałało tez na skurcze komorowe i do tej pory je "leczy" mała
          dawka aspiryny.

          Zespół antyfosfolipidowy nie jest jedyną przyczyną hipotrofii, ale warto
          sprawdzić, jeśli jest okazja. Generalnie 1080 to nie jest jakaś tragiczna waga,
          chociaż Małgosia mimo przepływów rzędu 1/4 normy miała w wieku 31 t.c. 1200.
          Poza tym na USG nie da sie dokładnie oszacować wagi, mi ginekolog mówił o
          wahaniach nawet 400 g w zależności od sprzętu.

          Widzisz, na siłę nikogo nie uszczęśliwisz. Możesz spróbować jakoś umiejętnie
          kobitę namówić na innego speca z innym USG, ze świadomością, że to dla dobra
          dziecka, ale że to może być początek końca przyjaźni.
          • anemon3 Re: martwić ją? 20.03.09, 23:17
            Chyba jednak zasugeruję jej tą konsultację-tak dla spokojnego
            sumienia.Ciekawa jestem co było przyczyną hipotrofii u mojej Hani-
            nie miałam robionych badań.Podobno mieli badać łożysko,ale kiedy
            pytałam o wyniki panią doktor z oddziału to stwierdziła,że nic nie
            wiesadMyślicie,że powinnam zrobić jakieś konkretne badania przed
            następną ciążą-jeśli się jeszcze kiedyś odważymy być w ciąży.......
            • polaa27 Re: martwić ją? 20.03.09, 23:34
              Koniecznie zrób badania przed kolejną ciążą. w kierunku zespołu
              antyfosfolipidowego - w każdym większym labolatorium. W kierunku trombofilii -
              lekarz gin. powinien Ci powiedzieć jakie czynniki zbadać, tylko w instytucie
              hematologii w Warszawie. Nie wiem jak to jest w innych miastach. Jeśli masz
              którąkolwiek z tych chorób trzeba sie leczyć, bo moze grozić Ci np zakrzepica i
              zatory żylne, co nieleczone bywa też śmiertelne. Ale powiem Ci, powtarzając za
              moją gin, że w ponad 80% przypadków dzieci z takich ciąż (z ustawionym leczeniem
              od początku ciąży) rodzą się jako donoszone 3kg bobasy. A i te 20% i tak
              przeważnie jest większa niż nasze kochane chudziakismile

              Łożysko powinnaś mieć zbadane w szpitalu. Ale raczej nic szczególnego to badanie
              nie daje - u mnie były po prostu wyniki, które mówiły o małym łożysku i licznych
              zwapnieniach etc.

              Tak więc namawiam na badania, ja niestety nadal nie wiem co było przyczyną
              takiej hypotrofiisad A tak chciałabym mieć jeszcze więcej dzieci...
              • mimi0080 Re: martwić ją? 21.03.09, 09:08
                Mamusie, które nie przeżyły jakichś tragedii, a są w ciąży bardzo opornie
                przyjmują wszelkie sugestie "rozhisteryzowanych" mam wcześniaków...przecież nic
                złego się nie może stać co nie dziewczyny my wiemy coś na ten temat...strasznie
                mnie to denerwuje
    • bardzo_luba Re: martwić ją? 21.03.09, 11:31
      Za malo wazy na ten tydzien. Moze byc blad mierzenia, ale lepiej skonsulotowac jeszcze raz. Sprobuj nie straszyc kolezanki, ale powiedz, ze warto to sprawdzic. Lepiej dzialac zawczasu.
    • skomroch1 Re: martwić ją? 21.03.09, 13:28
      Ja bym poradziła, żeby poszła do innego lekarza. Dziecko za mało waży, mój syn w
      25 tyg. ważył wg.dobrego USG 750-850 gr. a jak się urodził 2 tyg. później już
      1164. Nie myślałabym może o przyjaciółce, tylko o dziecku, szkoda by było gdyby
      coś się stało . Może dziewczyna powinna poleżeć chwilę w dobrym szpitalu i
      lekarze powinni dobrze zdiagnozować co się dzieje.
      Mam znajomą, której dziecko też było takie małe, niestety w 36 tyg. miała zawał
      łożyska i dziecko udusiło się.
      W kolejnej ciąży po 30 tyg. leżała w szpitalu i była cały czas podłączona do KT,
      urodziła zdrową, ale także niewielką dziewczynkę.
      • perlai Re: martwić ją? 21.03.09, 14:15
        również uważam, że maluch za mało waży i trzeba uświadomić przyszłą
        mamusię o problemie. moje blliźniaczki w 33 t. ważyły ponad 1500
        każda...
    • malgosia.3 Re: martwić ją? 21.03.09, 15:02
      Jakoś mało waży jak na ten tydzień ciąży.Jaknajbardziej wskazana
      byłaby konsultacja u innego ginekologa ( dobrego).
      Jeśli chodzi o przyjaźń, to dlaczego miałaby ucierpieć, przeciez po
      to jest przyjaciel żeby doradzać, żeby powiedziec o swoich
      spostrzerzeniach,wątpliwościach, zwrócić uwagę na fakty, których nie
      dostrzega druga osoba czyt. tutaj kobieta w ciąży. Porozmawiałabym
      szczerze z przyjaciółką, jesli zbagatelizuje, no trudno przynajmniej
      będziesz miec czyste sumienie, ze nie siedziałaś beżczynnie(dobrym
      przykładem jest Twoja Hania w tygodniu niższym wazyła tylko 130g
      mniej i juz mówiono o hipotrofi, a maluch koleżanki to 32 tydz).
      Porozmawiajcie.
    • malgosia.3 Re: martwić ją? 21.03.09, 15:07
      Odnośnie badań w kierunku hypotrofii, nawet nie wiedziałam, ze mozna
      je zrobic przed kolejna ciążą i leczyć w kolejnej ciąży. Boże zeby
      ktos mi powiedział, żeby tylko powiedział...
      Gdzie ci lekarze, dlaczego nie informuja swoich pacjentek o
      mozliwościach jakie sa w dzisiejszych czasach?
      Dobrze, że jest forum przynajmniej człowiek dowie sie wielu
      istotnych faktów i to od osób, które maja najlepsze doświadczenie -
      MAM.
      Buziaki
      • szalicja Re: martwić ją? 21.03.09, 19:06
        Kurcze, malutko waży. Mój bombel (jak w sygnaturce) jest 100% hipotrofikiem, a
        ważył więcej. Oczywiście może być tak, że USG przekłamuje, ale żeby aż tak?
        • asiek1982_8 Re: martwić ją? 21.03.09, 20:12
          mój Filip w 32t.c ważył 1430 g z usg wychodziło ok 1200 a ordynator twierdził ze
          powinien mieć ok 2 kg. Koniecznie niech zrobi przepływy, ja tez chodziłam do
          lekarza który twierdził że wszystko jest ok a mały brzuch wynika z tego ze
          jestem chuda i wysokasadi tak było do 32 tyg. kiedy na usg stwierdził że dziecko
          za małe jak an swój wiek wrrrrr.
          • mimi0080 1300 gr w 31 tyg. to mało? 04.04.09, 14:04
            moja szwagierka była wczoraj u lekarza ma skróconą szyjkę w pon. idzie do
            szpitala na zastrzyki na płucka...prawdopodobnie mała waży 1300gr a to 31 tc
            to mało jakoś chyba co? jak się urodziły moje bliźniaki w 29 tyg. to ważyli 1700
            i 1050 gr a Jaś dystrofik ...
            co wy sądzicie dziewczyny? , zobaczymy co powiedzą w szpitalu, ale ja nie mam
            zaufania do nich...
            wtrącać się czy nie ? ona mnie nie lubi...
            • szalicja Re: 1300 gr w 31 tyg. to mało? 04.04.09, 14:44
              Mało, mało.... Mo bombel urodził się w32 tc z wagą 1300. Hipotrofia. Też
              dostałam chyba dwa razy celeston. Młody oddychał samodzielnie po urodzeniu, więc ok.
            • mama-cudownego-misia Re: 1300 gr w 31 tyg. to mało? 04.04.09, 19:21
              Ja bym sie nie wtrącała. Jak idzie do szpitala, to znaczy, ze będzie pod opieką
              lekarską. Nic więcej nie zdziałasz (bo i co by zmieniło, gdybyś jej
              powiedziała?), a tylko kobitę zestresujesz, co może przyspieszyć poród. No i Cię
              bardziej znielubi.
              • mimi0080 Re: 1300 gr w 31 tyg. to mało? 04.04.09, 19:42
                Powiedziałam jej mamie co myślę pewnie powtórzywink...one są jak jedno ciałosmile
                masz rację MCM nie będę się mieszać...dla niej najważniejszą rzeczą na świecie
                było to żeby to była córeczka teraz może się zastanowi troszkę...w szpitalu
                będzie bezpieczna...będzie dobrze mam nadzieję.
                • donmari-2 Re: 1300 gr w 31 tyg. to mało? 04.04.09, 22:04
                  Mimi, ja w 30/31 tygodniu ważyłam dokładnie tyle. 1300. Też wydaje
                  mi się że trochę za mało. No ale lepiej 1300 niż poniżej kilograma.
                  Na forum była tu mama Amelki, która w 34(!) tc ważyła 980 gramów.
                  Także 1300 to co tu kryć nie jest dobrze, ale też nie najgorzej.
                  • anjazzielonego Re: 1300 gr w 31 tyg. to mało? 05.04.09, 14:11
                    Dziewczyny,

                    ja też zastanawiałam się wielokrotnie, czy waga w takich granicach to za mało; założyłam wątek o hipotrofii prosząc o rady.

                    Ale jak się zastanowić, to przecież dzieci nabierają masy tłuszczowej właśnie w ostatnich 8 tygodniach ciąży, od około 32-33 tygodnia, nie wcześniej.
                    Moje urodziły się 8 tygodni przed terminem, ważąc 1340 i 1500 g, lekarze mówili, że są prawidłowo " zbudowane", wszystkie ograny prawidłowe i prawidłowo funkcjonujące 9początkowo tylko respirator, ale krótko), że brakuje im tylko tkanki tłuszczowej.
                    Były chude i długie.

                    Zamartwiałam się, że mało, a w terminie porodu, o czym już wcześniej pisałam, miały już po około 3200 g.

                    A przecież pierwszy tydzień po narodzinach leciały z wagi, potem, gdy próbowały uczyć się jeść z piersi, też....

                    Najważniejsze chyba, żeby przyrost wagi był w miarę proporcjonalny, żeby nagle się nie zatrzymał...
                    • anemon3 Re: 1300 gr w 31 tyg. to mało? 06.04.09, 22:26
                      Skoro wątek został "odkopany" to podzielę się dobrą wiadomością-
                      córeczka mojej koleżanki waży 1700g 32tydz.Dziewczyna zrobiła
                      kontrolne USG i wygląda na to,że jej lekarz źle zmierzył dzidzię bo
                      chyba nie urosłaby w ciągu tygodnia 600gsmile
                      • mama_janka007 Re: 1300 gr w 31 tyg. to mało? 06.04.09, 22:32
                        no to swietnie!!! smile
                        za grosz zaufania nie mam do tych pomiarow usg.
                        mi serce prawie nie peklo jak poinformowano mnie o tym, ze jest 2100
                        a nie jak 2 tyg.wczesniej usg wykazalo 2800- bo tym sie w sumie
                        pocieszalam lezac na sali wybudzen po cc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka