balaszka
24.04.09, 09:43
witajcie,
moją historię myślę że znacie, pisałam o moim synku, jest z 27/28 tygodnia,
miał wylew II stopnia, na skutek niedotlenienia ma leukomalację w okolicy
rogów przednich, największa po stronie lewej ma wymiar 10x8 mm (płaszczyźnie
zbliżonej do czołowej)
W chwili obecnej Daniutek ma skończone 13 miesięcy kalendarzowych i 10
skorygowanych ale jego obecny rozwój oceniam na 6-7 miesięcy.
Intelektualnie rozwija się prawidłowo, dużo gaworzy, śmieje się, cały czas
kogoś woła i zaczepia. Z jedzeniem nie mam kłopotów.
Jedyne co mnie martwi to jego rozwój ruchowy. Cały czas rehabilitowany jest
metodą NDT i robi postępy ale bardzo bardzo powoli. Od niedawna zaczął się
przekręcać na boczki ale jeszcze nie wychodzi mu to tak dobrze, nie raczkuje,
nie siedzi (chodziarz cały czas unosi głowę do siadu), coraz lepiej kontroluje
trzymanie zabawek, przekładanie z rączki do rączki. Zadziera wysoko nóżki ale
nie bawi się nimi.
Po wczorajszej wizycie u neurologa, zmartwiła mnie mówiąc, że jeśli mały nie
zacznie przekręcać się z plecków na brzuszek to już nic nie będzie robił.
Wczoraj cały wieczór ryczałam, jak pomyślę, że synek może być przykuty do
łózka, to żyć mi się odechciewa, bo co to by było za życie
Powiedzcie proszę co o tym sądzicie? Waszym zdaniem Daniutek ma szansę na w
miarę normalne życie?
cały czas o tym myślę i jestem załamana