co dalej

24.04.09, 09:43
witajcie,

moją historię myślę że znacie, pisałam o moim synku, jest z 27/28 tygodnia,
miał wylew II stopnia, na skutek niedotlenienia ma leukomalację w okolicy
rogów przednich, największa po stronie lewej ma wymiar 10x8 mm (płaszczyźnie
zbliżonej do czołowej)sad

W chwili obecnej Daniutek ma skończone 13 miesięcy kalendarzowych i 10
skorygowanych ale jego obecny rozwój oceniam na 6-7 miesięcy.
Intelektualnie rozwija się prawidłowo, dużo gaworzy, śmieje się, cały czas
kogoś woła i zaczepia. Z jedzeniem nie mam kłopotów.
Jedyne co mnie martwi to jego rozwój ruchowy. Cały czas rehabilitowany jest
metodą NDT i robi postępy ale bardzo bardzo powoli. Od niedawna zaczął się
przekręcać na boczki ale jeszcze nie wychodzi mu to tak dobrze, nie raczkuje,
nie siedzi (chodziarz cały czas unosi głowę do siadu), coraz lepiej kontroluje
trzymanie zabawek, przekładanie z rączki do rączki. Zadziera wysoko nóżki ale
nie bawi się nimi.

Po wczorajszej wizycie u neurologa, zmartwiła mnie mówiąc, że jeśli mały nie
zacznie przekręcać się z plecków na brzuszek to już nic nie będzie robił.

Wczoraj cały wieczór ryczałam, jak pomyślę, że synek może być przykuty do
łózka, to żyć mi się odechciewa, bo co to by było za życie crying

Powiedzcie proszę co o tym sądzicie? Waszym zdaniem Daniutek ma szansę na w
miarę normalne życie?

cały czas o tym myślę i jestem załamana crying
    • kicius_85 Re: co dalej 24.04.09, 10:03
      kochana niedawno czytalam historie wczesniaczka który w ogole nie
      potrafil przewracac sie na brzuszek a juz siedział takze ta pani
      neurolog niekoniecznie miala racje!!1
      głowa do góry!!!dacie rade!!
      Moja Jula ma ponad 10 urodzeniowych, prawie 7 urodzeniowych tyle że
      cwiczymy ją vojtą, dopiero niedawno zaczela przewracac sie na
      boki...a szczegolnie na swoj jeden ulubionysmile do przewrotu na
      brzuszek jeszcze nam daleko ale mocno wierzymy i Tobie tez radzimy
      poprostu uzbroic sie w cierpliwoscsmile
    • agajedi Re: co dalej 24.04.09, 10:09
      Moja Marysia ma 12 miesięcy kalendarzowych (prawie 9 korygowanych). U nas rozwój
      psychiczny i intelektualny też idzie ładnie, a fizyczny niestety nie. Również
      nie siedzi sama, nie przewraca się na brzuszek z plecków ani odwrotnie, mamy
      problem z chwytaniem zabawek. I neurologicznie niby wszystko w porządku. Ale
      wiesz co, ja dałam czas swojemu dzieciątku. I już nie chcę na siłę. Pewnie, że
      to dla matki przykre patrzeć albo słuchać jak superaśnie rozwijają się inne
      dzieci. Dokładam wszelkich starań, żeby ją wyprowadzić. Ale jeśli się nie uda to
      też będę ją kochać tak jak do tej pory. I tak naprawdę tylko to się liczy.
      Daj synkowi czas. I sobie też.
      • traganek Re: co dalej 24.04.09, 10:25
        To nie zupełnie tak. Obracanie z plecków na brzuszek i na odwrót to
        jeden z etapów rozwoju. ważny bo dziecko wzmacnia dzięki temu
        odpowiednie grupy mięśni. Dzięki temu dziecko jest w stanie pełzać i
        raczkować. Pewnie, że dziecko może przeskoczyć ten etap ale potem
        będzie mu znacznie trudniej wykonywać inne czynności i mogą pojawić
        się złe wzorce ruchowe.
        Skoro ndt nie przynosi efektów czas coś zmienić. Oto lista
        terapeutów od vojty:
        vojta.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=11&Itemid=10
        Skontaktuj się z kimś z okolicy niech obejrzy dziecko.
        • blaszka0662 Re: co dalej 25.04.09, 22:30
          Ja też myślę, że warto byście spróbowali Vojty.
      • mamus-mathew Re: co dalej 27.04.09, 23:04
        moj synek jest z 34 tc obecnie ma 8 i pol miesiaca. potrafi siedziec stac przy
        mablach i chodzic za raczki ale jakos obracanie mu nie idzie, umie bo pare razy
        to zrobil ale mu sie nie chce
    • kasiaforenc Re: co dalej 24.04.09, 10:51
      Julcia jest też po wylewach, obracać się zaczęła w 13 miesiącu życia
      i to tylko na boki. Po dwóch miesiącach udało jej się przewrócić na
      brzuszek, ale niestety nie umiąła wrócić spowrotem na plecy.
      Wracać z plecków na brzuszek nauczyła się dopiero jak już dobrze
      siedziała i zaczynała raczkować. Teraz ma 19 miesięcy i próbuje
      stawiać pierwsze kroczki. Rehabilitowana jest Bobathami.
      Pozdrawiam
      • kasiaforenc Re: co dalej 24.04.09, 10:53
        A zapomniałam dodać. Od mementu jak zaczęła raczkować, jej rozwój
        idzie bardzo szybko. Jest bardzo sprawna manualnie i intelektualnie.
        Pozdrawiam.
    • karro80 Re: co dalej 24.04.09, 11:20
      A Madzia Bijou? Też miała niedobre rokowania, a teraz dziewczyna
      idzie jak burza i lekarze zmieniają zdaniesmile

      Druga sprawa, ja siedzę na niemowlęciu często. I okazuje się, że
      zdrowe donoszone dzieci często sporo się "spóźniają" z rozwojem.
      Wcześniak ma czas do 6 roku, coby nadgonić.

      Piszesz, że efekty są tylko powoli, może Daniutek właśnie tak
      powolutku idzie do przodu.
      U nas szło skokami - najpierw silne WNM, zero kontroli głowki(rozwój
      oceniony przez neurologa na -2 mies od korygowanegp), potem
      intensywnie ćwiczyliśmy - znaczna poprawa, ale znów mały zastój -
      okazało się, że mała nie uświadamia sobie istnienia nóg, w takim
      sensie że można z nimi coś robić, a nie tylko fikać. Znów inne
      ćwiczenia (ja w domu z nią ćwiczę) i teraz raczkuje, sama siada,
      sama wstaje w łóżeczku.
      Aha, p. neurolog przyjemnie zdziwiona na kontroli. Pani dr od
      rehabilitacji z kolei powiedziała, że to niesamowite, że co my z nią
      jeszcze robiliśmysmile Więc myślę, że dobrze to nie było, ale chyba nam
      do końca nie mówili...

      Może faktycznie jak radzi Traganek, spróbuj z Vojtą, ja się od
      początku na to nastawiałam, bo myslałam,że nie nadgonimy, ale
      okazało się, że Bobath przynosi efekty to już nie szukałam żadnych
      innych rehabilitantów.
      • cclaudia4 Re: co dalej 24.04.09, 12:27
        moj Lukasz ma teraz 11m-cy urodz. a 9,5koryg.W grudniu umial przekrecic sie z
        plecow na brzuch ale po zapaleniu oskrzeli zapomnial,ze potrafi.W styczniu na
        kontroli neurolog ocenila jego rozwoj jako tragiczny.Kazala wziac skierowanie do
        osrodka wczesnej stymulacji.W marcu nasza rehabilitantka na NFZ wziela sie za
        mlodego tzn.mielismy 10 wizyt po pol godziny.W tej chwili czworakuje,wstaje przy
        meblach,sam siada.Na kolejnej wizycie kontrolnej pod koniec marca neurolog
        stwierdzila,ze nie widzi nieprawidlowosci i chce nas widziec jak Lukasz bedzie
        miec 13m-cy.
        Aha moj syne nadal nie przekreca sie z plecow na brzuch i odwrotnie natomiast
        smiga po calym mieszkaniu i wszedzie wstajesmile
    • mama-cudownego-misia Re: co dalej 24.04.09, 12:29

      • skomroch1 Re: co dalej 24.04.09, 13:28
        Ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć.Popróbować u innych rehabilitantów, SI,basen,turnus
        rehabilitacyjny, co się da.Wynieść do lasu i położyć na ściółce, niech się
        rozgląda.ZABIERAĆ W RÓŻNE MIEJSCA, NIECH MA MOTYWACJĘ DO URUCHOMIENIA
        CIEKAWOŚCI,TO MOŻE I MOTORYKA RUSZY.Musi odkryć nogi, łaskotać, masować,
        szorować o różne przedmioty.Masować jego nogami swoją twarz, włosy, ugryźć,
        niech sam spróbuje je ugryźć.Przyklejać do stóp różne rzeczy, żeby chciał odkleić.
        U nas jest stwierdzone MPD, i jest ogromne zaskoczenie prowadzących, co można
        zrobić, żeby się cholerstwo wycofało.Miał nie biegać, nie wyjść sam po schodach,
        nie wstać z podłogi pomimo intensywnej, wieloletniej rehabilitacji, a robi to
        dziś. Nie poddawać się w żadnym wypadku, może przekręci się jak będzie miał
        półtora roku, siądzie w wieku 2 lat, a pójdzie w 4, ale nie poddawać się.
        Na prawdę nie musi być źle.
        • 11anetta Re: co dalej 24.04.09, 18:32
          U mojego synka bylo podobnie a teraz chodzi.Wszystko zaczal bardzo pozno.Glowa
          do gory bo napewno bedzie oki.Pozdr
        • ada-15 Re: co dalej 24.04.09, 18:45
          Zgadzam sie z poprzedniczką dużo cwiczyc.Mój synek ma 17 miesięcy
          (15 korygowanych) Kilka cwiczeń metodą Vojty wykonywałam
          sama,wspomagając się Bobathem kilka razy dziennie.Mały uparty i
          konsekwentny jak mama.Najdłużej szło nam z siadaniem.Chodzic nauczył
          sie w 13 miesiącu. Muszę zaznaczy że rokowania mieliśmy nie
          zaciekawe urodzony w 30 tygodniu, w zamartwicy, wylewy dokomorowe II
          stopnia i niewydolnośc oddechowa i itd. Więc głowa do góry i dużo
          cwiczen w zabawie .
    • polaa27 Re: co dalej 24.04.09, 19:41
      Słuchaj to niekoniecznie jest tak, jak powiedziała neurolog. Mój synek (8
      urodzeniowych, 5,5 korygowanych) umie co prawda przekręcać się z brzucha na
      plecy (i to od początku prawidłowo, zaczynając od nóżki, potem główka i rączka),
      ale się nie przekręca. Nienawidzi też leżeć na brzuchu. A to wszystko przez
      refluks, jak tylko leży na brzuchu, od razu pokasłuje, wraca mu się jedzenie w
      przełyku, czasami też potrafi zwymiotować.

      W końcu doszliśmy do tego z rehabilitantem i po prostu dajemy spokój z
      obracaniem. tzn. obracamy go kilka razy dziennie, przy zabawie, czynnosciach
      pielęgnacyjnych, ale nie na siłę, nie ćwiczymy tego. Jesli refluks się cofnie,
      on sam będzie to robił, bo pokazał, ze umie, a tego jego mózg nie zapomni. Jeśli
      refluks będzie go dalej męczyć, postaramy się po prostu ominąć ten etap. Tzn.
      pewnie pełzanie też odpadnie ze względu na ten brzuch, może i raczkowanie, ale
      to nie znaczy, ze nie zacznie siadać i chodzić. Zresztą synek już ładnie siedzi
      z podporem i chwyta stópki, próbując je włożyć do buzi.

      Też się martwiłam, bo myślałam, że żeby chodził, siedział potrzebne jest
      turlanie, pełzanie, raczkowanie. Ale okazuje się, że może być inaczej. I trzeba
      być dobrej myślismile
      • balaszka Re: co dalej 25.04.09, 00:26
        dziękuję wam bardzo za wasze odpowiedzi, bardzo mi pomogłyście,
        synek jest rehabilitowany codziennie, dwa razy dziennie,
        dużo ze mną jeździ w różne miejsca, jest bardzo ciekawy świata smile
        od niedawna zmieniliśmy rehabilitanta i to właśnie po tej zmianie zaczęły się
        postępy,
        ja cały czas wierzę że będzie dobrze, po prostu czasem coś pęknie w środku i
        dopada mnie smutek,
        nie zależnie od tego co będzie w przyszłości, Daniutek zawsze będzie moim
        najukochańszym synkiem,

        powiedzcie mi proszę czy u waszych dzieci wystąpiła leukomalacja sad
    • sirbal spróbuj metodą vojty 25.04.09, 22:00
      Witaj,
      Moja córka, gdy miała rok tez nie siedziała, nie pełzała. Z tego co pamiętam
      zaczynała się przekręcać. Byłam załamana, bo rehabilitacja ndt przynosiła efekty
      ale tylko do około szóstego miesiąca życia sad Wtedy postanowiłam coś zmienić i
      za namową jednej z forumowiczek zmieniłam ndt bobath na vojtę. U nas vojta się
      sprawdziła, polecam ja z własnego doświadczenia. Po dwóch tygodniach ćwiczeń
      było widać efekty- mała zaczęła pełzać. Od tamtej pory jestem fanka vojty. Vojta
      ćwiczyliśmy przez ponad rok. Spróbuj nie masz nic do stracenia. Obydwoma rękoma
      podpisuję się pod postem traganka smile Najważniejsze to znaleźć dyplomowanego
      rehabilitanta. Powiem szczerze, ze bałam się zmian, dziś żałuję jedynie, ze
      zdecydowałam się tak późno (dziecko miało 11miesięcy)Powodzenia
    • mada27 Re: co dalej 27.04.09, 19:50
      Mój syn - też z 28 tygodnia, też długo nie umiał przewracać się na
      plecki i brzuszek. W wieku 11 miesięcy w czasie jednej z licznych w
      owym czasie chorób - dostał jakiś czopek związany z tą chorobą - nie
      pamiętam dokładnie co to było - ale fakt zapamiętałam bo od tego
      czasu jakby się w nim coś odblokowało. Mimo że chory, z gorączką
      zaczął się turlać, a 3 miesiące później zrobił pierwsze samodzielne
      krokismile Czasem wystarczy jakiś impuls, żeby dziecko ruszyło do
      przodu. A znaleźć go można czasem nawet jak się go nie szuka
      • verdana Re: co dalej 27.04.09, 19:56
        Nie jestem mama wczesniaka, ale donoszonego dziecka, ktore najpierw
        nauczyło się siadać, wstawać i chodzic przy meblach - a dopiero
        potem przekrecać na boki. Fakt, nigdy nie raczkował. Fakt, ma sabą
        koordynacje ruchow. I w niczym mu to nie przeszkadza w dorosłym
        zyciu.
        Więc jak widać może być i tak.
    • balaszka Re: co dalej 27.04.09, 22:29
      w tym roku chcemy pojechać nad morze, może wtedy coś drgnie, oby,
      ale ja i tak jestem z niego dumna, jak przypomnę sobie co mówili lekarze, to
      mało nie wymiotowałam z nadmiaru informacji i dziękuję bogu za to, że jest taki
      jaki jest i oby tylko do przodu smile
    • balaszka Re: co dalej 21.05.09, 23:07
      Witam wszystkich,

      parę dni temu byliśmy na wizycie u pani doktór rehabilitacji i otóż ona teraz
      dopiero widzi jak mały się polepszył, chociaż przed nami jeszcze bardzo daleka i
      trudna droga, no ale zawsze coś,,,

      do czego zmierzam, pani doktór powiedziała nam żebyśmy zaczęli rehabilitować
      synka metodą Vojty i połączyli te dwie metody NDT i Vojtę. Tylko wszystko na
      wyczucie czyli jeśli zaobserwujemy jakieś silne prężenia, lęk i co gorsza mały
      zrobi się gorszy w postępach niż przed Vojtą to mamy to natychmiast przerwać.
      Pani doktór długo się zastanawiała nad Vojtą czy oby napewno dobrze robi
      kierując nas tam, no ale zaryzykowała. Ja, widząc niepewność lekarza zaczynam
      panikować czy w ogóle iść na Vojtę uncertain

      Doradźcie mi proszę co robić? Czy dobrze robię?
      • mamus-mathew Re: co dalej 22.05.09, 00:00
        wydaje mi sie ze powinniscie sprobowac ale dokladnie obserwowac maluszka i jesli
        cos zaniepokoji przerwac. ale doradzac jest latwiej niz podejmowac deyzje
        • traganek Re: co dalej 22.05.09, 08:17
          Idź na vojtę. Na pewno pomożesmile
      • kicius_85 Re: co dalej 22.05.09, 08:30
        my ćwiczymy vojtą i naprawde są postępy w srode w nastepnym tyg mamy spotkanie z
        pania dr rehabilitacji i jak nam poleci tez bobathy to tez połączymy..no
        zobaczymy co powie
        • blaszka0662 Re: co dalej 22.05.09, 08:47
          Ja cwiczylam synka Vojta przez pare miesiecy. Wizyty u rehabilitanta
          mialam raz na miesiac. Jak maly mi sie nie poddawal jakiemus
          cwiczeniu, tzn bardzo sie przy nim preżyl to dzwonilam do
          rehabilitanta i ten przyjmował nas na konsultacje poza kolejką.
          Zazwyczaj zmieniał "nielubiane" ćwiczenie na inne i było lepiej,
          chodziaż synek i tak się darł. Dlatego przy każdej niepewności dzwoń
          i konsultuj ale ćwicz, bo naprawdę warto.
          Głowa do góry.
          Pozdrawiam,
          Agnieszka
    • ada-15 Re: co dalej 22.05.09, 08:51
      Próbuj ćwiczyc vojtą , jeżeli zauważysz coś niepokojącego zawsze
      mozesz przestac. U nas to pomogło.Sama wykonywałam te cwiczenia a
      nie jestem zadnym specjalistą tylko zawziętą mama, która w dniu
      dzisiejszym ma kochanego biegającego smyka 18 miesięcznego.
      • chiyo28 Re: co dalej 22.05.09, 09:19
        juz wszystko dziewczyny napisały, ja tylko dodam, że u nas też
        pomogła zmiana na vojte. ćwiczyliśmy codziennie rano w ośrodku, po
        południu sama w domu robiłam cwiczenia.

        PS. chyba skomroch pisała, żeby zachecać dziecko czymś kolorowym
        interesującym. Ja tak kładłam kolorowego, brzeczącego klauna troszkę
        oddalonego od niuni na kocyku i ona bardzo chciała go dosiegnąć, ale
        wtedy musiałby sie przekrecic z plecków na brzuch i podpełznąć.
        Wkurzała sie niesamowicie, aż pewnego dnia tak sie zawzieła, że z
        impetem odepchnęła sie noga, przekręciła i dosiegneła tego klauna smile
        radość bezcenna smile
        • balaszka Re: co dalej 22.05.09, 09:40
          Dziękuję bardzo za waszą opinię i odpowiedzi, bardzo mi pomogły smile
          Powiedzcie proszę (jestem zielona)ćwicząc vojtą dziecko podobno bardzo płacze,
          już mnie uprzedzono, dlaczego tak się dzieje? Mam nadzieję że to nie z bólu.
          We wtorek idziemy na nasze pierwsze ćwiczenia, oby wszystko było dobrze smile
          • kicius_85 Re: co dalej 22.05.09, 10:41
            no tak zazwyczaj płacze ale to nie dlatego ze go to boli tylko dlatego ze
            pobudza sie takie partie miesni ktore zazwyczaj nie dzialaja..
            nie wiem czy ci dobrze wytłumacze ale to chodzi o cos takiego ze poprzez
            powtarzanie cwiczen dziecko w swojej głowce musi zakodowac te dobre odruchy a
            pozbyc sie tych złych.
            Moja Jula juz jest przyzwyczajona ze czasem płacze a czesto sie smieje jak
            cwiczymy takze da sie wytrzymacsmile
            • traganek Re: co dalej 22.05.09, 11:02
              Płaczą bo są przytrzymywane w nienaturalnej pozycji. Mój synek
              płakał ale za to córeczka darła się jakby ją obdzierano ze skóry.
              Trzeba się niestety zmobilizować i ćwiczyć mimo płaczu dziecka. Ja
              ćwiczyłam 3-4 razy dziennie a spotkania mieliśmy raz w tygodniu z
              rehabilitantką, która do nas przyjeżdżała. Vojtę najwygodniej
              wykonywać na stole. My zrobiliśmy do tego specjalną deskę obitą
              derką.
              Ostatnio zrobiłam kilka razy moich trzylatkom te same ćwiczenia i
              wogóle nie płakały. Były raczej zdziwione. Więc to na pewno nie ból
              był przyczyną płaczu...
          • karro80 Re: co dalej 22.05.09, 16:55
            Fajnie, że maluch postępy robismile

            Wiesz, moja jak rehabilitantki na niej uczą mnie ćwiczeń to się tak
            wkurza, płacze i pręży, że aż wymiotuje...a to bobathy są tylko. Ale
            ona ścierpieć nie może, że ktoś obcy ją tu "tyka" tak bezpardonowo i
            że wbrew jej woli.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja