11.10.09, 20:35
Słuchajcie zdalam egzamin, odebrałam prawo jazdy pełnia szczęścia
tylko że, normalnie paraliżuje mnie strach, sytuacja jest idiotyczna
mam prawko i jeżdże tyle że ze stresu potrafi mi zgasnąć jak ruszam
szarpie mi do przodu, fakt jest taki że yariska była super nowa, ja
teraz od tygodnia mam własny samochód 10 letniego golfa4, no i od
tygodnia mam wrażenie że to wszystko to pomyłka, mam nadzieje ż
wystarczy troche czasu bo jak nie to będe niedzielnym kierowcą.
Obserwuj wątek
    • elfkabezhaltera Przejdzie ci ... 11.10.09, 20:48
      Mi w większości sutuacji drogowych przeszło po miesiącu-dwóch, a w kilku - np.
      wąski most przez Wisłę, po czterech.
      Borys
      • to_bebe Re: Przejdzie ci ... 11.10.09, 21:24
        O rany!! To i mężczyźni mają na początku problemy?? A ja myślałam że jak ktoś
        się urodzi z jądrami to mu nie ma prawa niiiiiiigdy auto zgasnąć (no chyba że
        jak przekręci kluczyki)...

        Dziękuję dziękuję dziękuję

        Cieszę się, że istnieją mężczyźni, którzy podchodzą do sprawy normalnie. Na
        prawdę myślałam, że już wszyscy wymarli. A swoją drogą również i ty jesteś
        ofiarą seksistowskich opinii na temat jazdy samochodem. Tak sobie myślę, że o
        ile dla wielu kobiet bardzo krzywdzące i upokarzające jest twierdzenie, że z
        racji płci nie mają prawa dobrze jeździć, to również odbija się rykoszetem w
        mężczyzn. Bo w takim układzie im nie może auto gasnąć, oni nie mogą się
        denerwować jazdą, nie mogą popełniać błędów, oni muszą od początku jeździć
        genialnie. To musi wywoływać w młodych kierowcach płci męskiej ogromną presję :/
        • toyota08 Re: Przejdzie ci ... 11.10.09, 21:51
          Przecież kaktus używa końcówek "lam" czyli to chyba kobieta nie
          mężczyzna.
          • w357 ;-) 11.10.09, 22:53
            Powiem Wam tak -->
            Tego rodzaju uczucie ma KAŻDY !!!!!!!!!
            Jeden wcześniej, drugi później.
            Wszystko zależy od podejścia do sprawy ze strony psychiki własnej.
            Inna sprawa , to to, że nie każdy się chce do tego przyznać.

            Utarło się powiedzenie, że "Baba Na Drodze" .....

            Ja bym oceniał kobiety za kierownicą jako mniej pewne siebie, ale
            także mniej śmiercionośne istoty za kierownicą (chociaż reguły na to
            nie ma)niż PALANTY w swoich "supermaszynach".

            Jeżdżę każdego dnia ładnych parę godzin za kółkiem Autobusu....
            Jakoś nie mogę sobie przypomnieć, aby jakaś "Baba" zajechała Mi
            drogę lub zrobiła jakiś nieprzewidywalny manewr.
            Co do PALANTÓW, to chyba musiałbym mieć b.gruby pamiętnik , aby
            ich wszystkich odnotować.

            Wracając do postu nr.1.
            Nikt Mistrzem się nie urodził !
            Do wszystkiego potrzebna jest PRAKTYKA !!!!!!!!
            Na niniejszym Forum wielokrotnie ukazywały się posty o tym ,
            że >>>> ZDAŁAM/ŁEM , WRESZCIE MAM PRAWO JAZDY, NARESZCIE JESTEM
            KIEROWCĄ itd.itp.
            Zdać Egzamin na Prawo Jazdy można, otrzymać także, ale aby zostać
            kierowcą, to musi upłynąć trochę czasu za kierownicą ....


            Czyli - PRAKTYKUJ na miarę Swoich możliwości, a z czasem się
            przekonasz.....

            Pozdro


            ps
            dzisiaj na skrzyżowaniu Niepodległości i Batorego widziałem efekt
            jazdy dwóch PALANTÓW .
            Jeden miał d.rozwalony prawy bok, a drugi roztrzaskany przód.
            Jak to zwykle bywa - obaj niewinni !

            Nie trzeba być wielkim detektywem, aby stwiedzić , że jeden z
            rozpędem wjechał na skrzyżowanie na "wczesnym" zielonym, a drugi z
            niego zjeżdżał na "późnym" zielonym lub już po zmianie......
            Czy Ci "kierowcy" byli "świeżakami" ?
            Wątpie, ale przecenili swoje możliwości i zachowali się jak
            PALANTY !


            Ot takie "życie" na Polskich Drogach.
            Nigdy nie wiesz, czy dojedziesz do celu bez uszczerbku na zdrowiu i
            karoserii ;-)
        • elfkabezhaltera Męskie problemy 12.10.09, 10:52
          to_bebe napisała:
          > O rany!! To i mężczyźni mają na początku problemy?? A ja myślałam że jak ktoś
          > się urodzi z jądrami to mu nie ma prawa niiiiiiigdy auto zgasnąć (no chyba że
          > jak przekręci kluczyki)...
          Nie ma prawa - a jeśli się do tego rodzaju "wpadki" przyznamy, to odpada nam
          siusiak.
          Borys
          • to_bebe Re: Męskie problemy 12.10.09, 12:24
            Borys... Uśmiałam się :D... ale chyba nigdzie nie pisałeś, że kiedykolwiek ci
            auto zgasło... ufff, czyli wszystko ok

            Tak, teraz widzę, że kaktus to kobieta... Jakoś mi się "-łem" wszędzie
            przeczytało :P
            • elfkabezhaltera Gaśnie-nie gaśnie 12.10.09, 15:41
              to_bebe napisała:

              > Borys... Uśmiałam się :D... ale chyba nigdzie nie pisałeś, że kiedykolwiek ci
              > auto zgasło... ufff, czyli wszystko ok

              Mi nie gaśnie, bo mam automat. Za to pierwsze samodzielne 200 metrów pokonałem z
              zaciągniętym ręcznym ...
              :)
              Borys
    • Gość: Mona Re: O rany!!! IP: 85.222.87.* 11.10.09, 22:33
      mi po 3 m-cach samodzielnej jazdy też potrafi auto zgasnąć, np. ostatnio
      chciałam szybko śmignąć w lewo i bach! silnik zgasł, bo co nagle to po diable;))
      Jedyna rada to jeździć, jeździć i jeszcze raz jeździć. Początki też miałam
      trudne, bo a to zgasł, a to miałam momenty zawahania typu jechać - nie jechać,
      zdążę - nie zdążę, co irytowało czasem kierowców za mną ;p

      Co do szarpania podczas ruszania - operuj pedałami delikatnie, jak zdejmujesz
      szybko nogę ze sprzęgła przy zmianie biegu, to szarpie - rób to delikatniej i z
      wyczuciem. W kwestii ruszania najpierw trochę gazu, potem łagodnie zdejmujesz
      nogę ze sprzęgła i wtedy ani nie zgaśnie, ani nie będzie szarpania. Ćwicz i się
      nie zniechęcaj, po to zrobiłaś prawko, by jeździć na codzień;)
      • Gość: IZA Re: O rany!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.09, 22:35
        A jak dobrze spokojnie hamować?
        • quille Re: O rany!!! 11.10.09, 23:32
          nie wciskać od razu sprzęgła, bo wtedy toczy się szybciej i musisz szybciej i
          mocniej nacisnąć hamulec, tylko najpierw spokojnie i miarowo hamulcem zmniejszać
          prędkość, a dopiero na samym końcu dodać sprzęgło (tak jak będzie mniej więcej
          10 km/h)
    • kaktus29-only Re: O rany!!! 12.10.09, 12:00
      Tak dla ścisłości jestem kobietą, wogóle dziękuje wszystkim za słowa
      otuchy, dziś zauważyłam że jak zestresuje się na początku to potem
      cała jazda jest do d... a mam czym się stresować bo mieszkam na
      ulicy przy której jest podstawówka, ulica jest zamknięta bo
      przedziela ją wiadukt, wyobrażcie sobie jak wygląda mój wyjazd z
      bramy, z lewej i z prawej śmigają samchody nie mówiąc już o
      dzieciach, które łażą jak kaczki, doszło do tego że czekam jak w
      szkole jest lekcja to wtedy decyduje się na wyjazd bo jak trafi mi
      się przerwa to nie ma zmiłuj. Porażka przez tragedia, a tak serio to
      mam nadzieje że tak jak wy mi pisaliści wystarczą jakieś dwa
      miesiące bym była królową szosy. (a sory królowa jest tylko jedna)
      • Gość: Mona Re: O rany!!! IP: *.waw.cdp.pl 12.10.09, 13:11
        ja akurat mam wyjazd z garażu na dość ruchliwą ulicę, z naprzeciwka dochodzi
        jeszcze 1 ulica, a jako włączająca się do ruchu muszę ustąpić wszystkim - i
        czasem też trzeba chwilę postać, zanim będzie okazja do wyjazdu lub ktoś się
        zatrzyma i mnie wpuści.

        Po sobie wiem, że najtrudniejszy jest pierwszy miesiąc, potem jak już codziennie
        się jeździ, to się nabiera wprawy i jest coraz lepiej.
        • kaktus29-only Re: O rany!!! 12.10.09, 18:37
          Mona masz racje, pewnie wprawy nabiera się z czasem ja mam prawko od
          1,5 tygodnia, idzie mi słabo i mam wrażenie, że to się nie zmieni. Z
          drugiej strony co mnie nie zabije to mnie wzmocni;) szkoda tylko że
          ten cały stres tak się udziela że frajda z jazdy jest marna.
          • Gość: wspaniały Re: O rany!!! IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.10.09, 20:47
            wyjedź na miasto (albo za miasto) w niedzielę rano
            albo w nocy po 9-tej, 10-tej
            wtedy spokojnie sobie pojeździsz i stres Ci minie
          • Gość: *** Re: O rany!!! IP: *.elnetplus.waw.pl 12.10.09, 21:26
            > ......od 1,5 tygodnia, idzie mi słabo
            > i mam wrażenie, że to się nie zmieni.
            .....

            To prawie tak samo jak w SEX-ie !
            Na początku - Chciałabym, a boje się.....
            Później sruuuu i do oporu :-)
            oraz inne Kombinacje Alpejskie :-)
          • Gość: Mona Re: O rany!!! IP: *.waw.cdp.pl 13.10.09, 10:25
            pojeździj sobie w weekend lub wieczorem w ramach ćwiczeń. Miałam ten komfort, że
            auto kupiłam w lipcu i te pierwsze koty za płoty odbyły się w okres wakacji,
            przy zmniejszonym ruchu, ale i tak stresik był! Jazda po Warszawie, czy to w
            wakacje czy poza nimi, nie zalicza się do najłatwiejszych. Jak pamiętam,
            transakcja zakupu odbyła się na Muranowie, potem musiałam już swoim autem wrócić
            do domu, a nazajutrz normalnie pojechałam do pracy. Nie ćwiczyłam wieczorami czy
            w weekendy, od razu starałam się jeździć normalnie, oczywiście błędy były;)
            Miałam też ten komfort, że jeździłam sama, bez kwękającego i pouczającego pasażera;)
            • Gość: Dyzio Re: O rany!!! IP: *.warszawa.mm.pl 16.10.09, 14:31
              Tak już jest ,ze podczas kursu i egzaminu jezdzi się nowiutkimi samochodami.Nie
              kazdego stać na nowe prywatne autko.I tu wychodzi szydło z workA.Samochod z
              kursu nie zazwyczaj żadnych luzów na półosiach,przegubach .Ma nowe i płynnie
              właczajace się sprzegło.A tu..Luzy aż się prosi zeby oddać do huty..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka