Gość: POLA
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.06.06, 21:54
tak sie złożyło ze dzis w niedziele miałam dwie godziny jazdy-egzamin w środe-
mój instruktor jutro wyjeżdza na wczasy-no i tak wyszło ze w niedziele.
Umówiłam sie z nim na 10-najpierw godzina placyk ,a druga godzina miasto.
Szok przeżyłam jak przyjchał-niezle musiał wczoraj zabalować,oczy
przepite,nie było czuć alkoholu-ale widac było ze jest po krótkim przesaniu
sie i pewnie przysznic wziął. Tylko mówił że jest baaardzo zmeczony,jak
jezdziłam po łuku to normalnie drzemał-a cokolwiek sie spytałam to sie
wkurzał. Wiec darowałam sobie ta druga godzinke-bałam sie z nim na miasto
wyjechac. Swoja droga zupełnie nie wiedziałam jak postapic w takiej sytyacji-
czy wogóle powinnam wsiadac do auta-nawet na placyku.