Dodaj do ulubionych

PIESI na egzaminie

20.02.08, 11:35
Mam pytanie dotyczące pieszych

Co mam zrobic jesli pieszy wyjdzie mi na ulice w strefie ? nie ma tam pasów itd.

Czy kazda osobe podpierającą sie laską traktowac jak osobe o obnizonej
sprawnosci ruchowej i przepuszczac nie wazne gdzie sie znajdujemy na ulicy?

Moze macie swoje spostrzezenia na ten temat
Obserwuj wątek
    • Gość: jal Re: PIESI na egzaminie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.08, 11:48
      hej wczoraj zadawałam egzamin, Zdałam!!! miałam taką sytuację
      skręcałam w prawo oczywiście zwolniłam (bo nie wchodzę w zakręty
      jak Kubica), i w tym momencie weszła mi kobita na pasy ja stop, na
      lewym pasie pędzi samochód i z piskiem hamuje.... egzaminator na
      mnie krzyczyże stworzyłam zagrożenie a ja mu na to że co miałam
      pieszą przejechać ???ten drugi samochód powinien zachować
      szczególną ostrożność przed przejściem dla pieszych a nie
      pędzić!!!!!I wiecie co pochwalił MNIE !!!!!!no i wybrnęłam !!!!!
      • Gość: Paolo Re: PIESI na egzaminie IP: 89.174.23.* 20.02.08, 12:00
        W strefie zamieszkania - pieszy ma pierwszenstwo WSZEDZIE! Nie ma
        tam przejsci itd, bo pieszy moze isc nawet srodkiem jezdni, a Ty
        masz OBOWIAZEK go przepuscic.

        Co do osoby z laską, to tez...obowiazkowo sie zatrzymujesz i
        przepuszczasz, NAWET jezeli przechodzi poza pasami.


        Powodzenia!
    • Gość: scin Re: PIESI na egzaminie IP: 195.116.246.* 20.02.08, 16:33
      Tu nie ma miejsca na spostrzezenia...Zapamietaj, ze na egzaminie pieszy to swieta krowa, jak tylko postawi noge na pasach MUSISZ go przepuscic. A w strefie zamieszkania pieszy jest wazniejszy niz samochod to chyba oczywiste.
    • Gość: Julie1789 Re: PIESI na egzaminie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.08, 17:37
      Ja wczoraj na egzaminie przekonałam się, że pieszy może zrobić
      wszystko... Straciłam także przekonanie, że piesi myślą, co robią.
      Trzy razy na jednej ulicy, w ciągu paru minut, musiałam hamować z
      piskiem, (hamulec w podłogę tuż przed nosem pieszego, który nawet
      nie raczył spojrzeć, czy nie jedzie samochód...
      A to 3 robotników wpadających na drogę z bramy i ładujących się pod
      samochód egzaminacyjny z jakimś wózkiem, to jakieś dwie starsze
      panie spokojnie stojące na chodniku i rozmawiające (ze 30 metrów od
      przejścia), które władowały się na ulicę w momencie, gdy właśnie
      nią przejeźdżałam. Kolejny raz hamulec w podłogę. A panie, gdy
      zobzczyły maskę samochodu parę cm od swoich kolan zatrzymały się
      przed środkiem tejże maski i pokazują mi ręką, że mam jechać...
      Chyba po nich, eeeeh
      No i na deser chłopak: podchodzi szybko do pasów, więc zatrzymuję
      się i go przepuszczam. W połowie przejścia nagle wraca się i idzie
      chodnikiem. WIęc ruszam. Wtedy chłopak znowu się wraca (bez
      obejrzenia się) i przechodzi parę metrów od pasów. Hamulec w
      podłogę, a nerwy już w strzępach..
      Na egzaminie musisz bardzo uważać na pieszych właściwie wszędzie i
      być przygotowaną na to, że na wszystko się nie przygotujesz... Bo
      jeśli założysz, że może stać się wszystko, to nie dasz się
      wyprowadzić z równowagi...
      • sowaa5 Re: PIESI na egzaminie 20.02.08, 17:45
        zdalas? mialas wyjatkowego pecha a zarazem sczescie bo niektorzy egzaminatorzy w
        tej sytuacji z tym chlopakiem by cie oblali...wiadomo ze nie twoja wina
        ale..sprawilas ze pieszy poczul zagrozenie< takie glupie tlumaczenie> i takie
        tam....
        • depresyja Re: PIESI na egzaminie 20.02.08, 21:40
          Piesi zawsze byli moją zmorą w trakcie jazd na kursie. Bałam się również
          egzaminu z ich powodu, żeby przypadkiem taka "święta krowa", jak już ktoś
          wcześniej zauważył, nie wpierniczyła mi się na jezdnię, centralnie pod koła.
          Teraz, kiedy mam już prawko, jestem poirytowana zachowaniem niektórych ludzi.
          Niby dorośli, a myślą jak 5 - letnie dzieciaczki! Kiedy widzę starszą panią
          przed przejściem, chętnie ją przepuszczam, strasznie uważam też na małe dzieci i
          na przewspaniałą młodzież gimnazjalną.

          Ale najważniejsze! Ostatnio jechałam sobie osiedlową drogą, po prawej stronie
          mijałam parking, auta zaparkowane prostopadle do krawężnika, był wieczór. I
          nagle, zza samochodu wyłazi kołek z kapturem na głowie. Nawet nie zerknął w
          lewo, czy nie jedzie jakiś samochód. Po prostu wyłonił się i wylazł. Gdyby
          chociaż wszedł na przejście, ale on nie wiadomo skąd się wziął i wlazł tam,
          gdzie mu się podobało!!! Kretyn. Podniósł mi ciśnienie, słowo daję.
          • Gość: scin Re: PIESI na egzaminie IP: 195.116.246.* 20.02.08, 21:59
            No wlasnie...egzamin egzaminem, wiadomo, ze 50 na liczniku i oczy wokol glowy i
            na kazde przejscie patrzysz jakbys je 1 raz w zyciu widziala i kazda oferme
            przepuszczasz (za co ja tez zebralam opieprz od egzaminatora, ale zdalam,
            wiec...)...Ale to co sie potem zdarza jak sie jedzie samemu bez Lki (bo Lki
            normlani ludzie sie troche chociaz obawiaja ;) zasluguje na osobny watek ( z
            reszta na forum bezpieczenstwo taki istnieje) Jezdze krotko a juz zaliczylam
            babcie przebiegajaca ulica, dzieci, ktore weszly mi na czerwonym swietle na
            pasy(!!!) - jakbym nie zjechala na przeciwny pas pewnie bym je zabila, rodzine,
            ktora wylazla mi pod kola zza zaparkowanego busa...
            Ludzie laza jak ofermy, mysla, ze zahamujesz w miejscu, a niestety samochod ma
            okreslona droge hamowania i czesto zatrzymuje sie o metr za daleko...
        • Gość: Julie1789 Re: PIESI na egzaminie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.08, 16:27
          Do sowaa5:
          Nie zdałam, ale o dziwo nie przez pieszych-kretynów. Za to, że ich
          nie porozjeżdżałam, egzaminator mnie pochwalił :). Usłayszałam też,
          że dobrze jeżdżę, że mam "dryg" do prowadzenia auta i że będę dobrym
          kierowcą.
          Ale te parę sytuacji z pieszymi na tyle wytrąciło mnie z równowagi,
          że na kolejne zagrożenie nie zdążyłam zareagować wcześniej niż
          egzaminator.
          • Gość: 3-girl Re: PIESI na egzaminie IP: *.finemedia.pl 24.02.08, 16:38
            czesc :)

            Pytałam o tych pieszych bo wlasnie przez takiego jednego nie zdałam...
            35 minuta egzaminu w zasadzie powrot do WORD-u a tu po mojej lewej stronie zza
            aut wychodzi Pan :) zrobil pare krokow do przodu po czym sie wycofał... ja
            zahamowalam i czekam co tez on wymysli, a on kroczek do przodu i tyłu ... kiedy
            sie zdecydowal ze jednak zostaje pomiedzy tymi zaparkowanymi autami ja
            ruszylam... nawet nie zdarzylam wrzucic drugiego biegu :) juz bylo po
            egzaminie.Bylam załamana
            • Gość: Ania Na egzaminie puszczaj wszystkich i wszędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 16:43
              Jakiekolwiek zagrożenie ludzkiego życia skończy się natychmiastową
              przesiadką.
              • linia.frontu Re: Na egzaminie puszczaj wszystkich i wszędzie 24.02.08, 17:05
                Gość portalu: Ania napisał(a):

                > Jakiekolwiek zagrożenie ludzkiego życia skończy się natychmiastową
                > przesiadką.

                Mnie też wpieniają - mam takie przejście jak wysiadam z autobusu, że
                nawet mamusie z wózkami ładują się na skos, nie po pasach (na
                szczęście przejście przestało być potrzebne i prawie nikt z niego
                nie korzysta. Zawsze lezą, zanim zapali się zielone.
                Ale... my też bywamy pieszymi. Ja też kiedyś byłam idiotą i tak
                robiłam. A jak jesteśmy pieszymi i chcemy przejść przez przejście
                bez sygnalizacji na ruchliwej ulicy... jak się nie wepchniesz przed
                machę, nie wejdziesz, szybciej jest dojść przystanek dalej do
                przejścia z sygnalizacją.

                W strefie zamieszkania ustępujesz pieszemu wszędzie, może nawet iść
                spacerkiem przed Twoją machą środkiem drogi i nie poradzisz,
                wszelkie babcie etc też należy przepuszczać - potwierdzam wiedzę
                poprzedników.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka