1st podejscie..

IP: *.eranet.pl 25.06.08, 21:05
Jutro moje 1wsze podejscie.Zalozenie jest proste-nie zdam.Obleje na luku.Byc moze juz na sprawach technicznych moze mi sie powinac noga.. Pozdrawiam wszystkich zdajacych.Pamietajcie,ze co ma byc to bedzie..
    • toyota08 Re: 1st podejscie.. 25.06.08, 21:45
      Nie możesz tak mówić, że nie zdasz.Daj z siebie wszystko,skup się i
      myśl pozytywnie a napewno zdasz.Przecież to nie jest
      niemożliwe.Życzę powodzenia i napisz jak ci poszło.
      • Gość: ona.wr.. Re: 1st podejscie.. IP: *.eranet.pl 25.06.08, 21:52
        wszyscy mi to powtarzaja,ale wiesz wole byc realistka...Nie dziekuje zeby nie zapeszac.napisze na pewno jak bylo..Dzieki za wiare..
        • nioma Re: 1st podejscie.. 25.06.08, 22:00
          ej, z takim nastawieniem to ty w domu zostan, szkoda w ogole z niego
          wychodzic i czas tracic, skoro jestes nieprzygotowana i nic nie
          umiesz to po co sie zapisalas na egzamin?
          A moze wszystko umiesz, tylko brak Ci wiary w sama siebie?
          Teraz sie zastanow: co umiesz? jakie sa Twoje umiejetnosci i mocne
          strony? co na ostatniej jezdzie mowil instruktor? co jest Twoim
          slabym punktem?
          idziesz jutro na egzamin z nastawieniem, ze to normalna jazda, tylko
          ze z nowym instruktorem ktorego nie znasz. NA SPOKOJNIE!!!! jak cie
          bedzie pytal o swiatla, o to co pod maska to mow powoli, zastanow
          sie nad odpowiedzia, na spokojnie, bez pospiechu. Pojdzie dobrze -
          to przeciez latwizna i dobrze o tym wiesz.
          Łuk? Proscizna, robilas go milion razy to teraz tez zrobisz. Gleboki
          oddech i powolutku, pamietaj, ze jak bedziesz jechac wolno to w
          razie czego zdazysz zrobic nawet mala korekte. Oddychaj, podspiewuj
          sobie pod nosem - cokolwiek co pomoze Ci sie skupic i przestac
          denerwowac.
          To zwykla jazda, nie egzamin zycia, nic od niego nie zalezy, ani
          Twoje zycie ani zdrowie, nie ma sie w ogole czym denerwowac.
          Zobaczysz ze wszystko pojdzie sprawnie i łuk i górka, tylko rob to
          powoli. To jest naprawde swieta prawda ze jak sie czlowiek spieszy
          to sie diabel cieszy.
          A jak juz zrobisz placyk to bedzie tylko lepiej.
          Egzaminatorzy sa sympatyczni i ludzko nastawieni, pamietaj o
          koncentracji, zwracaniu uwagi na znaki i swiatla i bedzie dobrze.
          Trzymam kciuki.
    • Gość: Kazik Takie podejście i taka zdawalność. IP: 212.182.107.* 25.06.08, 22:12
      Nie jesteś przygotowana, nawet łuku nie umiesz, nie wspominając
      nawet o obsłudze i idziesz na egzamin? Chyba żartujesz!
      Ten egzamin jest wystarczająco stresujący, nie musowo iść na niego
      jeszcze nieprzygotowanym. Trzeba się było najpierw nauczyć, a potem
      iść!
      Na egzaminie trzeba zawalczyć, pokazać jak najlepiej wszystko co się
      potrafi, ale jeśli się nic nie umie, to co?
      Nawet będąc przygotowanym można nie zdać, ale nie będąc????
      I jeszcze jedno: gdybyś jednak zdała, to jak sobie wyobrażasz
      samodzielną jazdę, jeśli nic nie umiesz?
      Takie podejście i taka zdawalność.
      • Gość: ona.wr... hmmm... IP: *.eranet.pl 25.06.08, 22:23
        zaraz,zaraz...czy ja napisalam,ze nie jestem przygotowana?czlowieku naucz sie czytac ze zrozumieniem.jestem przygotowana ale czuje ze nie zdam,bo wiesz jaka jest zdawalnosc za 1wszym razem?no wlasnie-niska.wiec nie wymadrzaj sie tu i nie probuj mnie mieszac z blotem bo twoje zdanie akurat nic dla mnie nie znaczy.jak masz zamiar tak pisac na forum ludziom dzien przed egzaminem to lepiej zebys nic nie pisal.
        dzieki Nioma-jestes wielka.Naprawde madrze piszesz...
        • Gość: Kazik Re: hmmm... IP: 212.182.107.* 25.06.08, 22:26
          Ty też postaraj się pisać mądrze, podejść do egzaminu inaczej, wtedy
          masz szanse. A nie tak jak napisałaś na początku. Z takim podejściem
          nie zdasz na pewno. Nie da się zdać bez elementarnej wiary w siebie!
      • w357 Hmmm 25.06.08, 22:25
        .....tak sie zastanawiam.....Jak zachowałby się Egzaminator, gdyby
        ktoś stawił się na Egzaminie i w "ostatniej sekundzie" powiedział-
        --> Wie Pan co....Nie jadę ! Czuję , że nie zdam !

        ???
        Co Wy na to ?

        (nie mylić z NATO)
        • Gość: ona.wr... Re: Hmmm.. IP: *.eranet.pl 25.06.08, 22:32
          ja mysle,ze powiedzialby:i bardzo dobrze.bede szybciej w domu. :P
          • w357 A co powiedziałby Napoleon ? 25.06.08, 22:41
            ---> Zawsze NAPRZÓD !!!! i do boju !!!!
            • Gość: ona.wr.. Re: A co powiedziałabym ja?:) IP: *.eranet.pl 25.06.08, 23:20
              a co powiem ja?:)
              nigdy nie pozwol by strach przed dzialaniem wykluczyl Cie z gry.
              Dzieki wszystkim za rady.bedzie co ma byc.start godz 10:00:)3majcie kciuki
    • chmurka74 Re: 1st podejscie.. 26.06.08, 19:07

      Ja tak zrobiłam na ostatnim egzaminie , zrezygnowałam będąc już na
      placu . Nie dlatego że nie potrafię jeździć , że nie byłam
      przygotowana . Wręcz przeciwnie ,niestety nerwy puściły i tyle.
      Miesiąc poprzedzający egzamin był dla mnie bardzo stresujący ,
      wyeksploatowałam się zupełnie .Chciałam przesunąć termin egzaminu
      ale pomyślałam ze jak mam zdać to zdam . Niestety , przy obsłudze
      pojazdu rozkleiłam się i ...oświadczyłam egzaminatorowi że
      przepraszam bardzo ale rezygnuję .Nie czuję sie na siłach by wsiąć
      za kółko .Zapytał o powód , wiec odpowiedziałam że bardzo mi się
      życie skomplikowało .Myślałam że nie wpłynie to na egzamin i dam
      radę ale przeliczyłam się i tyle .Ależ był zdziwiony , to
      zaskoczenie na jego twarzy :)Namawiał mnie ale nie uległam , bo
      wiedziałam ze wyjeżdżając na miasto w takim stanie jestem
      zagrozeniem nie tylko dla siebie i egzaminatora ale również a może
      przede wszystkim dla innych . Na koniec egzaminator życzył mi
      powodzenia , dodał jeszcze że ma nadzieję iż następnym razem uda mi
      się zdać :)
      • Gość: ona.wr... Re: 1st podejscie..I po bólu:) IP: *.eranet.pl 26.06.08, 19:20
        No i oblalam.Na luku.Lekko dotknelam pacholka.ech...Dodam,ze luku uczylam sie na wyczucie.Ale generalnie to nie ma chyba roznicy,bo z mojej grupy wszystkie osoby byly uczone na tzw sposob.I tylko jedna wyszla z placu(na 5 osob).O dziwo robila wszstko na lusterka.A mnie uczono,ze nie robi sie tak na placu;/nastepne podejscie 21.07.To i tak szybko...Pomimo niezdanego egz wspominam wszystko milo.Egzaminator byl bardzo ludzki.w grupie mialam same dziewczyny.Jedna miala problem z otwarciem maski,druga pchala bagnet do wlewu oleju <lol>,trzecia nie zapiela pasa gdy chciala ruszyc.I delikatnie podpowiadal i ciagle powtarzal zeby sie nie stresowac.naprawde nie taki diabel straszny.Zabraklo niestety techniki...
        • Gość: gosc Re: 1st podejscie..I po bólu:) IP: 83.1.116.* 29.06.08, 18:08
          nie martw sie, glowa do gory nastepnym razem zdasz napewno:):):) dla Ciebie moze
          26 nie byl szczesliwy ale bedzie jakis inny dzien ,dla mnie byl rok temu bo
          wtedy wlasnie zdalam za drugim podejsciem:)********** Powodzenia:-):-)
          • Gość: ona.wr... Re: 1st podejscie..I po bólu:) IP: *.eranet.pl 29.06.08, 19:22
            mam nadzieję,ze 21.07 bedzie dla mnie taki jak dla ciebie 26.06:)
            • Gość: kielcz.anka Re: 1st podejscie..I po bólu:) IP: 195.116.43.* 29.06.08, 20:34
              No ja jak pisałam na innym temacie też oblałam, drugi raz niestety. Ale w
              większosci byly ze mna osoby zdajace 4-6 raz...No coz...Ale na szczescie robie
              juz łuk na wyczucie, a nie na słupki i dzięki temu przynajmniej oblałam po 20
              minutach jzady miejskiej a nie na łuku jak ostatnio...Ja to traktuje w
              kategoriach malego sukcesu, no coz trzeba sie w tym wszystkim jakos pocieszac.
              Zycze szczescia!!!!
              • Gość: ona.wr.. Re: 1st podejscie..I po bólu:) IP: *.eranet.pl 29.06.08, 22:20
                Ja robilam luk na wyczucie na egz .Nie wiem czy to dobra metoda... Chyba nie dla mnie,bo jednak poleglam.No ale ty poleglas jak robilas na tzw malpe.Wiec nie wiem juz co robic... Napisz kiedy masz nastepny egzamin i czy dokupujesz jakies godz?
                • Gość: kielcz.anka Re: 1st podejscie..I po bólu:) IP: 195.116.43.* 30.06.08, 17:20
                  Następny 08.08.O ile pójde, bo kurcze akurat wówczas będę na
                  wakacjach i nie bardzo będę mogła przyjechać do Kielc, no zobaczymy.
                  Cz dokupię?...Jeśli dojadę w ostatniej chwili to nie, zresztą
                  chybabym chciała u innego instruktora, a w lecie cieżko tak złapać.
                  Ale jeśli dokupię to najwyżej 1-2.
                  Łuk...zdecydowanie wolę na wyczycie, czyli na linie i lusterka, bo
                  robienie na słupki naprawde u mnie w ośrodku sie nie sprawdza.
                  Słupki są inaczej ustawione, tym razem były jeszcze inaczej niż
                  poprzednio!!! Więc gdyby nie to,że robiłam na wyczucie to i tym
                  razem poległabym na łuku...
                  Moze poproś instruktora, niech Cie nauczy robić inaczej, chociaż
                  pokaże inna metodę, a Ty sama zdecydujesz która zastosujesz!!!
                  Powodzenia
                  • Gość: ona.wr.. Re: 1st podejscie..I po bólu:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.08, 17:31
                    W ogole zapisałam sie do innej szkoly jazdy.Moze tam naucza mnie czegos w
                    koncu,bo poprzedni instruktor to byla po prostu porazka...zobacze jak w innej
                    szkole ucza robic luk:)
                    • Gość: Rambo Re: 1st podejscie..I po bólu:) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 30.06.08, 18:33
                      Widocznie nie masz żadnego wyczucia, bo jak może "nie wyjść" "na
                      wyczucie":-)))
                      To, jak nazywacie te Wasze metody, to jeden wielki cudzysłów:-). Na
                      wszystko metody, metody...
                      A może po prostu wsiąść do auta i pojechać po łuku? I nie
                      zastanawiać się nad "metodą"? To doradzam.
                      • Gość: ona.wr... Re: 1st podejscie..I po bólu:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.08, 19:39
                        No jak widac moze nie wyjsc.Wlasnie zrobilam tak jak piszesz.wsiadlam,pojechalam
                        i bum... slupek...Wiec sam widzisz,ze metoda "na wyczucie"tez zawodzi:P
                        • Gość: Rambo Re: 1st podejscie..I po bólu:) IP: 212.182.107.* 30.06.08, 19:55
                          No cóż, bez pracy/nauki...
                          Trzeba się nauczyć, to wyjdzie. Nie uczyć, a NAuczyć.
                          • Gość: ada Re: 1st podejscie..I po bólu:) IP: *.wro.vectranet.pl 03.07.08, 17:04
                            Pierszy raz i łuk,z tego stresu popatrzyłam na słupek z łuku obok:)
                            i po lini.
                            • Gość: Bart. Re: 1st podejscie..I po bólu:) IP: 87.205.146.* 05.07.08, 20:15
                              Łuk trzeba po prostu wycwiczyc, mnie uczono na sposob, ze jak mi sie
                              zrowna pacholek z prawym lusterkiem to raz kręce :):) i potem jak
                              zobacze te linie to odkręcam i.. zdalem za 1 razem :) Bylem bardzo
                              zszokowany, ale egzaminator byl spoko, nawet troche podpowiedzial bo
                              zapomnialem sprawdzic swiatlo cofania :):) Na miescie sobie jakos
                              poradzilem, chociaz dlugo jeździlem ok 50 minut :-) Tez sie
                              nastawialem ze nie zdam a tu niespodzianka. Nie taki diabel
                              straszny, nie ma sie co bac, egzaminatorzy tez ludzie. P.S. Zdawalem
                              w Kielcach :P:P
                              • Gość: bianna Re: 1st podejscie..I po bólu:) IP: *.chello.pl 06.07.08, 16:07
                                Ja łuk zawsze robiłam na sposób - gdy mijałam pierwszy pachołek lusterkiem to
                                robiłam jeden obrót pełny w prawo, i tak jechałam aż do wyprostowania auta.
                                Wtedy odkręcałam kierownicę i pilnowałam by pachołek na środku koperty zrównał
                                się z moim zagłówkiem. Efekt tych jazd: 100% udanych gdy jeździłam z
                                instruktorem. Na egzaminie - wyjechałam za linię. Ot, po prostu gdy już
                                wyjechałam na prostą jak zwykle kierowałam pachołek na zagłówek. Niestety ktoś
                                przede mną pachołek przestawił i jak stał tak został, a ja przekroczyłam linię,
                                bo jechałam krzywo. Na szczęscie przemiła egzaminatorka zatrzymała auto w
                                odpowiednim momencie, bo wjechałabym na pachołek po drodze. A wtedy wiadomo -
                                pozamiatane :)
                                Wyszłam z auta, zobaczyłam co i jak i za drugim razem pojechałam poprawnie.
                                Niestety już nie na sposób, lecz na wyczucie. Dzięki temu zaliczyłam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja