Dodaj do ulubionych

Pierwsze samodzilne jazdy po odebraniu plasticzku.

IP: *.gprs.plus.pl 22.10.08, 10:53
Egzamin zdałam 07.sierpnia.2008.
Plasticzek odebrałam pod koniec września.
Myślałam, że jak odbiorę to tylką siąść za kierownicą i jeździć.
A tu...mega stresssss.
2 razy po lokalnych drogach jeździłam z mężem.
Wczoraj odważyłam się jechać sama.
Jeździłam zaledwie 0,5 godziny.
Czułam się BARDZIEJ zestresowana niż na egzaminie, który dodam,że
zdałam za trzeci razem.
Ktoś jeszcze tak ma???
Obserwuj wątek
    • sarawi Pierwsze samodzilne jazdy po odebraniu plastiku 22.10.08, 11:50
      spokojnie. Kwestia wprawy. Pojezdzisz pare razy i bedzie coraz
      lepiej :)
      trzymam kciuki
    • Gość: juleczka Re: Pierwsze samodzilne jazdy po odebraniu plasti IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.08, 12:02
      Hej, dokładnie mam to samo co Ty stresow.anka.
      Ja zdałam egzamin we wrześniu (za drugim razem na Bemowie) i po odebraniu
      dokumenty również myślałam, że wsiądę i... pojadę. A tu lipa! Jechałam z mężem i
      kiepsko powiem szczerze mi się jechało. Już się lekko zablokowałam, i teraz nie
      mam ochoty siadać za kółkiem.
      Ale wiem, że to kwestia wprawy. Muszę wziąć się w garść i jeździć, bo zima
      przyjdzie i wcale się nie ruszę :)
      Pozdrawiam serdecznie.
      • Gość: ona Re: Pierwsze samodzilne jazdy po odebraniu plasti IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.08, 12:24
        gratulacje dziewczyny!!! spokojnie to normalka ja zdałam w
        lutym,trzęsłam się 4 miesiące haha teraz kochane dziewczynki śmigam
        że hej jeżdże tak szybko na ile ja uważam w trasie dobiłam do setki
        (biłam sobie brawo) wyprzedziłam już 2 traktory jeden kombajn i paru
        rowerzystów ha ale tak na serio wszystko przejdzie z czasem trzeba
        tylko jeździć jeździć
        • Gość: Ja Re: Pierwsze samodzilne jazdy po odebraniu plasti IP: 82.160.30.* 22.10.08, 12:57
          Odebrałam prawko w lipcu i pierwsze jazdy też były meeeeeega!!!!! stresem.Od
          początku jeździłam sama , po około miesiącu jazda zaczęła mi wreszcie sprawiać
          przyjemność...(i wtedy pozwoliłam na miejscu pasażera usiąść mężowi ha ha)Z Tobą
          będzie tak samo,zobaczysz ,wystarczy , że zdobędziesz trochę wprawy.Życzę wiary
          w swoje możliwości !!!!
          • Gość: stresow.anka Dzięki za słowa wsparcie!!! IP: *.gprs.plus.pl 22.10.08, 14:38
            Dzięki, naprawdę dzięki, bo już myślałam,że tylko mi tak ciężko.

            Juleczko, ja też chcę się rozjeździć przed zimą.Też się nieco
            zablokowałam,bo za pierwszym razem omal nie przygrzmociłam w sąsiada
            na parkingu.Uffff.Ale musimy z tym walczyć.
            Narazie boję się wyjechać na poważne drogi. No i dłużej niż pół
            godziny psychicznie nie daję rady.

            A mój mąż ma diesla tdi, uczyłam się na nissanie micrze, więc tym
            bardziej teraz ciężko...
            A auto to audi a4 combi i czuję się jakbym siedziała w kombajnie.

            A właśnie. Ile razy w tygodniu jeździcie.Ja postaram się na początek
            tak ze 3 razy w tygodniu po 30-45 minut. Dłużej mi nerwy
            zaszwankują:)
            • Gość: ja K. Re: stresow.anka IP: 195.116.227.* 22.10.08, 15:52
              Ja jeździałam już dość sporo tylko że cały czas tata koło mnie
              siedział na bocznym siedzeniu. Idzie mi bardzo dobrze tylko że...nie
              daje mi auta żebym sama (bez nikogo) mogła jeździć.W piątek po
              kryjomu biorę autko reno megan i jade na zakupy.Ciekawe co powie jak
              przyjade:) Ja za każdym razem jak mam jechać to mam stresa ale jak
              już odpale silnik, nerwy mijają i jakdę. A po jakich drogach
              stresow.anka Ty jeździsz. Bardziej czy mniej ruchlliwych??
              • Gość: stresow.anka Do K. IP: *.gprs.plus.pl 22.10.08, 18:14
                Jeżdże po "niby" mniej ruchliwych.

                Dzisiaj jeździłam "aż" 45 minut. Wybieram godzine 17.00 jak ruch
                trochę zmniejszy się.Ale jak się robi zmrok to wracam,bo nie znoszę
                jeździć po ciemku. I dużo lepiej mi się jeździ bez męża i ogólnie
                pasażera.

                Mieszkam w Kielcach, a ruch jest tylko teoretycznie mniejszy bo de
                facto wciąż coś się dzieje.

                Specjalnie parkuję się koło sklepów itd.bo dla mnie tego nigdy za
                wiele.

                Zadaża mi się,że autko gaśnie,ale tego diesla nijak nie mogę
                wyczuć:).

                A Th K. gdzie mieszkasz. Tylko nie mów,że Warszawa, bo tam to nie ma
                chyba mnie ruchliwych tras:)
                Trzymaj się!!!

    • Gość: Konrad Re: Pierwsze samodzilne jazdy po odebraniu plasti IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.08, 19:49
      Za kierownicę wsiadłem ok dwóch miesięcy po zdanym egzaminie (czas na kupno samochodu). Od razu sam, Warszawa, główne drogi (al. Solidarności, Wisłostrada, Marymoncka, JP2 itp).

      Nie, nie będę się chwalił, bo nie ma czym. Jeździłem bez "asekuracji", bo musiałem. Stres na pewno był większy, niż na egzaminie. Na początku najchętniej wróciłbym na kurs i zrzucił tę okropną odpowiedzialność na instruktora.

      Pierwszego dnia omal nie spowodowałem wypadku. Skończyło się na strachu i dźwięku klaksonu, a ja nauczyłem się, dlaczego tak ważne jest zerknięcie przez szybę przed zmianą pasa. ZAWSZE.

      Gdy utknąłem na ruchliwym skrzyżowaniu (korek, myślałem, że zdążę zjechać...) myślałem, że spalę się ze wstydu albo rozryczę (chłop słusznej postury ze mnie, ciekawie by to wyglądało :P).

      Z czasem stres staje się coraz mniejszy, chociaż u mnie czasami się jeszcze pojawia (i to chyba dobrze, bo jadę ostrożniej).
      Wniosek z przydługiego posta: trzeba się przełamać i jeździć :).
      • Gość: ana-banana Re: Pierwsze samodzilne jazdy po odebraniu plasti IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.08, 20:35
        Najwazniejsze to jezdzic, zdobywac wprawe, to i stres minie. Ja od poczatku nie
        mialam problemow z wsiadaniem za kierownice, choc zanim odebralam prawko minely
        3 tygodnie i musialam na nowo sie oswoic, ale stres mijal, bo musialam skupic
        sie na drodze. Niestety u mnie w domu samochod jest do tego zeby stal... Mama
        nie chce mi dawac auta gdy musze np. pojechac gdzies wieczorem, woli zebym
        jezdzila z nia, a tylko mnie stresuje, bo panikuje i wprowadza nerwowa
        atmosfere, a poucza w sprawach oczywistych. Czesto nawet gdy mamy jechac gdzies
        razem nie daje mi prowadzic, bo mowi ze nie mamy czasu (bo ja jezdze spokojnie,
        przepisowo i staram sie nie przekraczac predkosci). Kilka razy pojechalam gdzies
        sama i w ogole sie wtedy nie denerwowalam, za to zawsze mam stresa gdy jade z
        mama. Jednak zdarza sie to na tyle rzadko, ze pewnych rzeczy ktore robi sie
        stosunkowo mniej, pozapominalam. Np. bardzo stresujace jest dla mnie parkowanie
        prostopadle. Opanowalam je na kursie i podczas egzaminu wyszlo mi bezblednie,
        jednak teraz zwyczajnie boje sie tak parkowac, bo czuje ze nad tym nie panuje i
        do konca nie pamietam jak to sprawnie i skutecznie zrobic, a nie chce tarasowac
        przejazdu, bo wszyscy wiemy jacy potrafia byc kierowcy - nie moze chwile
        poczekac, zaraz obtrabi i zniecierpliwiony wyminie z piskiem opon. No i jak tu
        sie wprawiac? Pewnie naucze sie tak naprawde jezdzic dopiero jak bede miala
        wlasny samochod, a to sie raczej niepredko stanie i do tej pory wszystko zapomne:(
        • Gość: ja odp stresow.anka IP: 195.116.227.* 22.10.08, 20:57
          Nie. nie mieszkam w Warszawie:)Tylko na południu polski.W średnim
          mieście ale ruch i korki ogromne.
          Jak jechałam na zakupy z rodziną to tata chciał żebym stanęła
          wcześniej żebyśmy mogli sie zamienić miejscami żeby on do tego
          miasta wjechał. Ale ja jestem bardzo uparta i wjechałam a on tyle
          szumu narobił z byle powodu a w końcu mam to prawo jazdy i upoważnia
          mnie do jazdy na wszystkich drogach.Dobrze czuje się przed
          kierownicą.
          • Gość: wyżej ja K. Re: odp dla banana IP: 195.116.227.* 22.10.08, 21:01
            w 50% u mnie jest podobnie. Tata robi stresującą atmosfere.Ostatnio
            na parkingu jak wyjeżdżałam tyłem to peplał bez potrzeby. A jak ja
            mam sprawe to mówi że nigdzie nie pojade. Bo oczywiście boi sie o
            auto,a ja umiem bardzo dobrze jeździć. W piątek biorę auto i jade...
            Może postaw na swoim czasem upartość sie sprzydaje
            • Gość: stresow.anka Dziewczyny!!! IP: *.gprs.plus.pl 23.10.08, 09:34
              A mi mąż wręcz każe jeździć, bo mówi,że jak nie będę jeździć to po
              prostu nigdy się nie nauczę.Każe brać auto i jeździć.
              Dzisiaj deszczyk to chyba nie będę jeździć.
              Mam stresa,ale go przełamuję.Ni i lepiej mi się jeździć bez męża
              obowk, bo widzę jak pn to przeżywa.
              K, jesteś z południa Polski? --> ja też pochodzę z dalekiego
              południa,ale zdawałam egzamin i mieszkam w Kielcach.
              Jeśli jesteś Góralką jak ja to damy rade.
              Pozdrawiam.
              • Gość: Ozanka Musimy się przełamać! IP: *.ghnet.pl 23.10.08, 11:00
                witam wszystkich!

                Ja dzisiaj wyjechałam SAMA po raz pierwszy na ulicę (prawo jazdy zdałam 13 X,
                odebrałam... przedwczoraj;) )
                Totalny stres, chyba jeszcze gorszy niż na egzaminie - świadomość tego, że już
                nie ma obok kogoś, kto w razie czego depnie po hamulcu, zauważy coś/kogoś, czego
                ja nie widzę..
                Mimo koszmarnej mżawki DOJECHAŁAM w jednym kawałku! Ale radocha!!!!

                Najgorsza jest dla mnie nie sama jazda, a parkowanie - zwłaszcza równoległe...
                Koszmar :(

                Pozdrawiam wszystkich początkujących kierowców. nie ma się czym przejmować,
                tylko jeździć z pokorą i nie przecieniać swoich umiejętności!
                ps. jeżdzę po Krakowie, jakby ktoś chciał uciekać:D
                • Gość: stresow.anka Re: Musimy się przełamać! IP: *.gprs.plus.pl 23.10.08, 11:39
                  Gratuluje "przełamania" i dojechania "w jednym kawałku".
                  Ja nabardziej ćwicze właśnie parkowania, bo tego mimo wszystko było
                  za mało...
                  Jeździć, jeździć, jeździć.Jedyna rada.Szkoda,że na początku to takie
                  trudne.Ufff.
                  • Gość: ja K. Re: Musimy się przełamać! IP: 195.116.227.* 23.10.08, 18:47

                    A jutro już moja jazda bez ,,sekuracji". Ciekawe jak to będzie tak
                    sama w aucie z radiem:)Ja też sie boje parkowania prostopadłego. Na
                    kursie uczyłam się go dokładnie 4 razy. Tylko 4razy parkowalam i ja
                    miałam się nauczyć???Zobaczymy jutro jak zaparkuję na
                    parkingu.Kiedyś mi wyszło a jutro zobaczymy. Parkuję tak na ,,czuja"
                    stresow.anka za którym zdałaś??
                    • Gość: stresow.anka Zdałam za 3 razem. IP: *.gprs.plus.pl 23.10.08, 20:41
                      Pierwszy raz - porażka na placu
                      Drugia raz - porażka na mieście.
                      Trzeci raz już nie miałam gdzie oblać:)Chłe chłe chłe.Żartuje
                      oczywiście.
                      • Gość: ja K Re: Zdałam za 3 razem. IP: 195.116.227.* 24.10.08, 13:55
                        No to możemy podać sobie ręce.Jak to się mówi, do trzech razy
                        sztuka.Za 2.5h wyjazd:)
                        • Gość: ja K. Re: Jazda IP: 195.116.227.* 24.10.08, 18:13
                          i byłam.zaparkowałam prostopadle przodem pierw ale troche krzywo,
                          następnie wyjechałam i wjechałam w inną lukę między samochodami ale
                          prostopadle tyłem i wyszło bardzo ładnie:)nie powiem ale lekki
                          stresik był:)
                          • Gość: stresow.anka Re: Jazda IP: *.gprs.plus.pl 25.10.08, 10:24
                            No no super!
                            Parkowanie pod marketami jest niełatwe i stresujące, zwłaszcza jak
                            sie nie ma eLeczki nad sobą.
                            Ja taki wyczyn planuję wykonać jutro.Chcę jechać z mężem na większe
                            zakupy i przy okazji pojeździć po mieście. Niedziela, ruch mnijeszy,
                            zobaczymy czy stresik tez mniejszy.
                            Daj znać jak Twoje kolejne postępy:)
                            Papatki.
                            • Gość: ja K. Re: Jazda IP: 195.116.227.* 25.10.08, 14:26
                              Ok,ale mój następny raz będzie jak pojedziemy w nast. niedzilę do
                              rodziny. Oczywiście, Ty też daj znać po niedzieli jak było:]
                              • Gość: stresow.anka Re: Jazda IP: *.gprs.plus.pl 25.10.08, 17:13
                                Siadłam za kierownice dzisiaj, chociaż miała dopiero jutro.
                                Wpakowałam sie tym samym nieźle:(Boże.

                                Miasto jest rozkopane i moimi mało ruchliwymi drogami zrobili
                                objazdy.Niby sobota,ale jechało auto za autem...

                                Chciałam skręcić w lewo.Czekałam i czekałam, a dupki za mną
                                trąbili.Oczywiście zdenerwowałam się,myśle no nic wrzucę kierunek i
                                pojadę w prawo.Ale oczywiście też wyjechać było niełatwo...No a jak
                                wyjechalam to mi zgasł i omal nie dostałam w dupkę:(.
                                Później już było lepiej,ale ten cholerny diesel jest dla mnie trudny
                                do opanowania i autko mi gaśnie.
                                Ogólnie mówiąc zdenerowowałam się i już mi się nie chciało jeździć.

                                Odechciało mi się jeździć w najbliższym czasie.Nie wiem czu jutro
                                pojadę. Boje się,że jak rąbne coś to nie pojedziemy na Zaduszki a
                                czeka nas jazda 300 km.Mąż chyba by mnie zabił:(:(:(.

                                U mnie jest ten problem,że jestem we wszystkim perfekcjonistką i jak
                                mi coś nie wychodzi to szybko się zniechęcam i załamuje...

                                Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu.
                                Jedyne co mi wychodzi nieźle to parkowanie...
                                • Gość: ja K. Re: Jazda IP: 195.116.227.* 26.10.08, 08:41
                                  Co do perfekcjonizmu;ostatnio mi zgasł na skrzyżowaniu i też tego
                                  nie mogłam przeboleć,tak samo jak oblanie za 1razem.Wiem że to
                                  wstyd jak auto zgaśnie ale lepiej żeby jednak zgasło,niż wrąbać się
                                  komuś w dupe.Ćwiczenie czyni mistrza,jak to mówią,ja chyba też się
                                  dziś do rodziny wybierę.Jak określiłaś siebie perfekcjonistką to
                                  jestem przekonana że nie darz za wygraną,i będziesz się starać
                                  jeździć dużo i jak najlepiej.
                                  A że wczoraj Cie otrąbili to sie nie przejmuj.Faceci już tak mają
                                  myślą że są za kółkiem najlepsi,a sami nie pamiętają jakie były ich
                                  początki.Zawsze sie gdzieś im spieszy i zawsze najwięcej mają
                                  dopowiedzenia.miłej niedzieli
                                  • Gość: stresow.anka Dzięki!!! IP: *.gprs.plus.pl 26.10.08, 08:46
                                    Oj czuję,żebyśmy się dogadały:).
                                    Często trąbią Ci, którzy sami zdawali po 5-6 razy.
                                    Za chwilę jadę z mężem do Reala.
                                    Na pewno zdam relację.Uff...
                                    W którym WORDzie zdawałaś?
                                    W moich rodzinnych stronach zdaje się w Nowym Sączu.Tam też jest
                                    niełatwo...Kuzynka już 7 razy oblała.
                                    Miłej niedzielki i tobie życzę.
                                    • Gość: stresow.anka Wróciłam IP: *.gprs.plus.pl 26.10.08, 11:09
                                      Ruch spory, na parkingu mało miejsca.
                                      Ale jakoś dojechałam, zaparkowałam się.
                                      Oczywiście zapomniałam gdzie zostawiłam auto auto.Mąż konał ze
                                      śmiechu.
                                      Wyjechałam z parkingu, ruch byl bardzo duży.
                                      Nie zdążyłam zmienić pasa, nikt mnie nie puścił,ale zrobiłam to na
                                      kolejnym skrzyżowaniu.Dojechałam cała, auto całe, inne auta całe.
                                      Mąż chyba bardziej w nerwach niż ja;).

                                      Podobno:

                                      1. Za szybko wchodze w zakręt.
                                      2.Za bardzo rzuca mnie przy przejściu z 1 na 2.
                                      3.Źle kręce kierownicą - nie bardzo wychodzi mi kręcenie jedną ręką.

                                      Mąż mi wystawił ocenę 4.
                                      Ja bym sobie dało 3 z plusem za odwagę.

                                      Booożeeee, ile ja to jeszcze będę przeżywać.

                                      • Gość: ja K. Re: Ja też:] IP: 195.116.227.* 26.10.08, 17:31
                                        Ja zdawałam w Tarnowie.Od samego początku byłam nastawiona na to
                                        miasto.Kraków odpadał sam z siebie,Sącz jest już dalej ale
                                        tam ,,podobno łatwo się zdaje" więc moje ambicje były trochę większe
                                        niż to miasto. A do Tarnowa dużo osób jeździ w dodatku autko fajne
                                        na Tarnów- reno clio III
                                        Moja ciotka w piątek oblała 5 raz w Sączu.Zawsze słyszałam że tam
                                        jest najłatwiej zdać,ale jak jest naprawde to nie wiem,nikt mi nie
                                        przedstawił relacji o nim a chciała bym cos więcej się dowiedzieć.

                                        Bardzo się cieszę że Sobie poradziłaś:)

                                        Nie uwierzysz ale mi dokładnie tak samo mówili ---za szybko
                                        wchodzisz w zakręt!!---
                                        Dziś byłam u rodzinki jak pisałam, i już na te zakręty uważałam żeby
                                        się nie czepiali.
                                        .Przyznam mieli rację.

                                        Co do biegów najchętniej jechałabym na 4.Może pomalej powinnaś
                                        sprzęgło puszczać? Mi też na początku szarpało jak wchodziłam z 2na3.

                                        Może nie przeżywać tylko obmyślać kiedy następna jazda:]

                                        Niedziela mineła bardzo dobrze.
                                        • Gość: beata egzamin w Sączu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.08, 17:24
                                          Jestem z Krakowa w Sączu zdałam za pierwszym razem jazde po
                                          mieście .Super ośrodek ,normalny egzaminator,nie ma
                                          tramwajów,banalne skrzyżowania i bez
                                          ruchu.Polecam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                • Gość: beata Re: Musimy się przełamać! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.08, 17:14
                  Witam.Ja prawko odebrałam koło 20 października.Pierwszy raz
                  prowadziłam samochód koło 23.00 wracając od znajomych.Oczywiście na
                  miejscu pasażera siedziła mój mąż.Pierwsza jazda-super .Nie było
                  rychu ,puste ulie.Następne jazdy po za korkowanym Krakowie
                  oczywiście też z pasażerem(mężem).Przyznaje racje ,ze egzamin to nie
                  był taki straszny stres jak samodzielna jazda po mieście ,ale wciąż
                  z mężem.Instruktor uczył mnie cofania na lusterka a mój mąż
                  twierdzi ,że muszę się nauczyć cofać bez lusterek.Sprawia mi to
                  trudność .Nie umie a bez tego nie mogę sama jeżdzić.Może macie
                  jakieś rady jak nauczyć się prawidłowo cofać nie na lusterkach?.
                  • Gość: Emilia Re: Musimy się przełamać! IP: 212.182.107.* 06.11.08, 20:09
                    Jeździj tak, jak się uczyłaś! Właśnie po to się uczyłaś! Dlaczego
                    masz we wszystkim słuchać męża? U niego zdawałaś czy co?
                    Z czasem dojdziesz do własnej wprawy i umiejętności. Ale na to
                    trzeba miesięcy, może lat?
                    • Gość: Do Emili Re: Musimy się przełamać! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.08, 11:11
                      Dzięki za wsparcie chyba tak zrobię.Pozdrawiam
    • Gość: Edyta Re: Pierwsze samodzilne jazdy po odebraniu plasti IP: 195.116.200.* 07.11.08, 23:35
      Witam.
      A ja dzisiaj odebrałam mój wymarzony plasticzek i jak tylko wróciłam do domku, musiałam wypróbować samochód. Na kursie jeżdziłam Grande, a w domu mamy z mężem już sędziwego Passata.... różnica jest spora. Już tylko wyjeżdzając tyłem z garażu zahczyłam zderzakiem o tynk na domku:) Bardzo się wkurzyłam... awko kazał nasypać kupę pale to wina męża... wyjeżdzając za granicę, gdy zaczynałam robić piachu do tynkowania kotlowni... akurat na wjeżdzie do garażu:)- bo niby tylko tam nie będzie przeszkadzał...?! Mówiłam dla męża że to zły pomysł... ale On chyba myślał że póki wróci jeszcze nie zdam egzaminu... A tu niespodzianka :D 3 msc i prawko! (za pierwszym razem). Na mieście już nawet szło super, tylko ten nieszczęsny "punkięty" kant domu. Na noc juz nie wjadę na pewno do garażu by potem wyjeżdżać... No i chyba koparkę zamówię by tą niebezpieczną górkę piachu rozebrali;) Stres jest, póki męża nie ma pomęczę samochód ... jeszcze miesiąc więc bardziej go wyczuję. Może nie najlepiej się zaczęło, ale nie poprzestanę na tym.
    • Gość: Renoaag Re: Pierwsze samodzilne jazdy po odebraniu plasti IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.08, 23:53
      Faktycznie sprawdziło sie co mówił instruktor! na pierwszej
      samodzielnej jeździe byłem zesrany po pachy , jednak teraz to
      dopiero mam przed sobą jeszcze nauki,
      • Gość: gruba77 Re: Pierwsze samodzilne jazdy po odebraniu plasti IP: *.centertel.pl 26.03.09, 12:48
        Witam serdecznie
        no własnie...., ja juz niedlugo odbiore swój wymarzony
        plasticzek:)),zastanawiam sie jak to bedzie w moim przypadku,ale
        czytając Wasze wypowiedzi mysle,ze nie bedzie łatwo...:)
        nie mam swojego autka narazie,więc bede zmuszona jezdzic autem męza
        i to mnie chyba najbardziej przeraza...po pierwsze jest za wielkie
        jak dla mnie....na kursie jezdzilam toyotka yaris...
        i wogole ten cały stres zwiazany z samodzielna jazda,ze nie juz obok
        pedałow itd...tez mnie troszke przeraza...:(
        ja zdawałam w łodzkim Wordzie i nie jest tu wcale łatwo zdac,ja
        zdalam za 5 razem w kazdym razie,niewazne... wkoncu zdalam:))
        i teraz tez tak sie wlasnie zastanawiam jak to bedzie...dalej...
        napisze jak juz bede po swojej pierwszej samodzielnej jezdzie...
        pozdrawiam


        • Gość: gruba77 Mam juz mój ukochany plasticzek!!!!! IP: *.centertel.pl 27.03.09, 17:50
          no i stało sie ...:)))
          mam juz wyczekiwane i wymarzone prawko,dzisiaj odebrałam z
          urzedu,mysle ze dzisiaj moja pierwsza jazda bedzie,jak mąz wroci z
          pracy....:))
          mam mieszane uczucia jestem podekscytowana bardzo, ale i boje sie
          zarazem...:))
          zobaczymy napewno napisze jak było...
          trzymajcie kciuki
          • toyota08 Re: Mam juz mój ukochany plasticzek!!!!! 27.03.09, 19:12
            Czekamy na opis pierwszej jazdy i trzymamy kciuki.
            • Gość: gruba77 pierwsze lody przełamane:)) IP: *.centertel.pl 27.03.09, 20:54
              no jestem juz po mojej pierwszej przejazdzce z mezem obok i dobrze
              bo byłam w szoku jakims:))pojechalam zatankowac na stacje
              najpierw,zeby na przyszłosc wiedzic jak to wogole robic potem
              samemu:)no i potem pojechalismy,ogólnie szok taki,ale nie byłam
              zdenerowana tak bardzo,mąz chyba bardziej odemnie byl:))ciesze sie
              ze nie bylam sama jednak na tej pierwszej przejazdzce,rece mi sie
              nie trzesły, nogi tez nie o dziwo...nie taki diabeł straszny jak go
              maluja jednak..:)tylko co mnie przerazało to wielkośc auta
              najbardziej,za dugie jak dla mnie zdecydowanie,ale podobno na nauke
              najlepsze..
              jutro jade do dentysty i o dziwo mój mąz mówi,ze mam jechac
              sama...:))
              no nie wiem,tak bardzo daleko nie mam,ale jednak SAMA- buuuuuu
              jak ja zaparkuje tym autem,to chyba mnie przeraza najmocniej ???
              bałam sie ze mi zgasnie dzisiaj i bedzie lipa po całosci,ale na
              szczescie nie zgasł-uufff:)
              ogólnie to naprawde jest szok tak wyjechac sobie bez L,ale wiem ze
              zkazdym dniem bedzie duzo lepiej(mam taka nadzieje)
              a,w poniedzialek odbieram swoje małe autko:))i wtedy bedzie duzo
              lepiej jak sadze..
              naapisze jak jutro sie odwaze pojechac sama do dentysty...
              pozdarwiam serdecznie i dziekuje za słowa otuchy..:)
              • jussi25 Re: pierwsze lody przełamane:)) 27.03.09, 22:56
                Witam. Ja swoje prawko odebrałam w środę a dzisiaj sama wyjechałam
                na miasto. Jechało mi się dobrze. Stresu nie odczuwałam a zrobiłam
                parę ładnych kilometrów. Jestem dumna z siebie, że tak dobrze mi
                poszło. Nikt na mnie nie trąbił na światłach, auto mi nie zgasło ani
                razu, parkowałam tyłem. Odczuwam wielką przyjemność z prowadzenia
                auta. Pozdrawiam :)
                • Gość: gruba77 Re: pierwsze lody przełamane:)) IP: *.centertel.pl 29.03.09, 20:32
                  witam ponownie:)
                  ja dzisiaj wsiadłam sama rano i wyruszyłam na miasto,ruchu duzego
                  nie było,ale troszke samochodow jednak jezdziło.
                  Bardzo dobrze mi sie jechało i nie wybierałam wcale łatwych tras,a
                  wręcz odwrotnie,jezdzilam gdzies z 1,5 godz i wrocilam do domu,bylam
                  z siebie bardzo zadowolona,nikt na mnie nie trabił autko mi nie
                  zgasło..:)ogólnie super:)
                  po południu rowniez wyruszylam najpierw do kuzynki i tam juz mialam
                  mega cięzko trase,ronda i duzo skrzyzowan rownorzednych bez świateł..
                  ale jakos dałam rade,chociac bałam sie ronda najbardziej,ale było ok.
                  Potem pojechałam do teściów po dziecko na drugi koniec miasta i też
                  było w miare dobrze,jestem dumna z siebie naprawde:))
                  a wiem ze codziennie bedzie coraz to lepiej,ale trzeba ćwiczyć i
                  jeszcze raz ćwiczyc..:))
                  pozdrawiam serdecznie
                  • toyota08 Do gruba77 29.03.09, 21:53
                    To fajnie, że ci tak dobrze poszło :) Gratuluję i życzę żeby z
                    każdą jazdą było jeszcze lepiej. Pozdrawiam.
                    • Gość: gruba77 Re: Do toyoty IP: *.centertel.pl 30.03.09, 14:09
                      mam nadziej ze tak bedzie,chociaz dzisiaj sie zestresowałam na
                      maksaaa,jechałąm sobie drogą wielopasmową a obok mnie jechal tir i
                      ten czubek mnie nie widzial i zaczął na mnie zjezdzac !!!!zaczełam
                      trąbic na niego jak szalona i dopiero mnie zauwazył i poczekał aż
                      przejede!!! oj mialam stresa duzego,ale tak pozatym to fajnie
                      wszystko dzisiaj byłam kogos odwieźć na drugi koniec miasta i tez
                      ok,wrocilam sobie jakos ..:))
                      ogolnie bardzo lubie jezdzic i normalnie jak narkotyk,stale bym
                      jezdzila:))
                      mam nadzieje ze z kazdym dniem bedzie corz lepiej,a Tobie jak sie
                      jezdzi??ile masz juz prawko czasu?
                      pozdrawiam

                      • a.zaborowska1 Hej 30.03.09, 15:05
                        Ja jeżdżę półtora tygodnia. Nieukrywam, że mi ciężko: stary polonez,
                        wielka krowa...masakra :-(
                        Ale jeździc muszę zapuszczam sie co raz dalej. Wczoraj zaliczyłam
                        trasę w Warszawie i jechałam 80 :-) pierwszy raz. Ogólnie nauczyłam
                        się juz że: po odebraniu prawka również się popełnia błędy, naprawdę
                        można jeździć przepisowo :-) i trzeba mieć oczy dookoła głowy.
                        Mam nadzieję, że do lata kupię sobie jakieś trochę mniejsze i
                        wygodniejsze auto.
                        Gruba77 a ty czym jeździsz?
                        • Gość: gruba77 Re: Hej IP: *.centertel.pl 30.03.09, 19:28
                          hej to prawda,trezba miec oczy dookoła głowy..:)
                          ja jezdze od soboty tak i jest naprawde super,poprostu to
                          uwielbiam :))jak dobrze małego do przedszkola podwiezć,a nie na
                          piechote iść:))a na zakupy juz bez toreb i dźwigania i bez proszenia
                          męza zeby gdzis zawiózł..:))to mnie tak nakreca ze szok,mogłabym 24h
                          jezdzic:))ja tez sie wybieram w dłuższą trase za łodź niebawem,
                          troszke sie obawiam,bo tam gdzie jade jest podobno bardzo wąska
                          trasa i jezdzą do tego tiry,ale zobaczymy mam nadzieje ze bedzie
                          dobrze,poprostu bede wolniej jechac i tyle,a jezdze oplem corsa
                          pozdrawiam serdecznie
                          • a.zaborowska1 Re: Hej 31.03.09, 08:31
                            Gość portalu: gruba77 napisał(a):

                            > hej to prawda,trezba miec oczy dookoła głowy..:)
                            > ja jezdze od soboty tak i jest naprawde super,poprostu to
                            > uwielbiam :))jak dobrze małego do przedszkola podwiezć,a nie na
                            > piechote iść:))a na zakupy juz bez toreb i dźwigania i bez
                            proszenia
                            > męza zeby gdzis zawiózł..:))to mnie tak nakreca ze szok,mogłabym
                            24h
                            > jezdzic:))

                            Ja mam tak samo :-) oj nie mogę się doczekać kiedy będe miała jakieś
                            swoje 4 kółka
                          • Gość: kierowiec Re: Hej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.09, 16:53
                            Napisz proszę jak sprawuje się twój opel corsa i z którego rocznika jest ,ponieważ chcę sobie kupić właśnie opla.Z góry dzięki za odp. Pozdrawiam!!!
                            • Gość: gruba77 do kierowiec!!!! IP: *.centertel.pl 31.03.09, 22:42
                              witam serdecznie
                              mój opel corsa 98r 1,4 16V,a sprawuje sie poprostu super,jestem
                              bardzo zadowolona z niego ,kupione bylo od 1 własciciela przyjaciela
                              mojego męza,autko bylo serwisowane i bez powazniejszych przejsc
                              naprawde moge polecic,bez mrugniecia,a mialam jeszcze do wyboru
                              renault TWINGO,ale dobrze ze nie kupilam,bo moja kolezanka ma i
                              mówi ze nie jest wogole zadowolona z tego auta,tyle ze ładnie
                              wyglada z zewnatrz,a reszta podobno do bani..
                              takze jak masz zamiar kupic opla corse to polecam,moj pali 6 litrow
                              na 100km,takze nie jest źle jezeli chodzi o spalanie
                              pozdrawiam
                      • toyota08 Re: Do gruba 77 30.03.09, 21:55
                        Ja prawko mam już a może dopiero dwa miesiące. Na początku się
                        okropnie stresowałam jak wyjeżdzałam sama. Nie powiem, że teraz się
                        nie stresuję, ale już tak jakoś inaczej.Przez jakiś czas nie
                        wyjeżdzłam daleko bo poprostu się bałam, że sobie nie dam sobie rady
                        a teraz zaczynam wypuszczć się coraz dalej. Myślę tak jak ty, że z
                        każdym dniem, z każdą jazdą będzie coraz lepiej.
                        • kingusia1974 Re: Do gruba 77 06.04.09, 23:20
                          Ja juz tydzien jezdze i potwornie sie stresuje. Tescia z zawodowym
                          prawem jazdy od 40 lat z samochodu juz wyrzucilam, a mojego meza
                          ucze, ze ma siedziec cicho jak mysz pod miotla i traktowac mnie jak
                          smierdzace jajo w samochodzie bo inaczej oboje zginiemy.
                          • Gość: baba ddd IP: *.res.pl 07.04.09, 14:07
                            Hej, a ja prawko zdałam prawie 2 lata temu...Przez ten czas praktycznie nie
                            jeździłam bo nie miałam czym. Tydzień temu kupiłam w końcu autko i się zaczęła
                            stresówka:) A że auto kupiłam 100 km od domu musiałam nim jakoś wrócić - na
                            szczęście z pomocną duszą na fotelu obok. Ale przeżycie było mocne:) Teraz
                            próbuję się wypuszczać na miasto, ale serce za każdym razem mi wali jak młot, bo
                            boję sie żeby jakiejś głupoty nie zrobić. Tym bardziej że na wyrozumiałość
                            kierowców z dłuższym stażem nie ma co liczyć. Trzymajcie więc kciuki. Pozdrawiam
                            wszystkich "świeżych" kierowców. Ps. Tiry na księżyc:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka