Dodaj do ulubionych

Prawo autorskie ????

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 14:30
Architekci, jak sądzicie? Czy potrzebna jest zgoda inwestora na publikację
zdjęć jego inwestycji na stronie www autora projektu, czy w jego materiałach
reklamowych oczywiście baz podawania adresu i danych inwestora. Zastanawia
mnie ten problem. Czy brak takiej zgody może powodować konsekwencje prawne?
Jeśli spotkaliście się z takim problemem, proszę o pomoc.
Obserwuj wątek
    • Gość: architekt22 Re: Prawo autorskie ???? IP: *.acn.waw.pl 02.06.05, 15:55
      nie, nie spotkalam sie, ale zawsze pytam-rozumiem, nie ma pan/pani nic
      przeciwko temu abym...
      • Gość: RPO Re: Prawo autorskie ???? IP: *.zgora.dialog.net.pl 02.06.05, 20:20
        Pytam się tylko jeżeli chcę publikowac w prasie wraz z wnętrzami.
      • Gość: monika Re: Prawo autorskie ???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 23:09
        Zapytać nie zaszkodzi, ale czy po fakcie brak zgody na piśmie nie spowoduje
        komplikacji prawnych - tu mnie boli! ???
        • Gość: pa Re: Prawo autorskie ???? IP: 195.177.197.* 03.06.05, 14:50
          Jeśli umowa pomiędzy architektem, a klientem nie zawiera postanowień o nabyciu
          przez klienta autorskich praw majątkowych z określeniem pól eksploataji, to
          wszelkie prawa pozostają przy architekcie i nie trzeba żadnej zgody. Wręcz
          przeciwnie, jeżeli klient chciałby opublikować zdjęcie swojego domu to... musi
          uzyskać zgodę architekta, ale wówczas musi też pamiętać o oznaczeniu autora
          projektu z praw przysługujących mu z tytułu posiadania niezbywalnych autorskich
          praw osobistych. Architekt ma prawo żądać wynagrodzenia z tego tytułu. W jakiej
          wysokości to odrębna i umowna sprawa. Może również wyrazić zgodę na nieodplatne
          umieszczenie publikacji.

          Jeżeli nawet klient zakupił od architekta prawa majątkowe z ploem eksploatacji
          uprawniającym do publikacji to co prawda nie musi się go pytać o zgodę, ale ma
          obowiązek oznaczyć autora projektu. Akurat te prawo jest powszechnie łamane
          przez deweloperów, którzy czerpią przecież yski z takiej publikacji.

          Należy także pamiętać, że są przypadki, kiedy może wizerunek obiektu pomijać
          autora. To tzw użytek powszechny. Ten problem to już inna "bajka". Pozdrawiam.
          • Gość: architekt22 Re: Prawo autorskie ???? IP: *.acn.waw.pl 03.06.05, 15:07
            dziekuje /ja rowniez, mimo, ze nie ja zadalam to pytanie/
            *pa* jestes widac obeznany/a w tym temacie
            zagladaj tu czesciej..
            jestes architektem znajacym sie na prawie czy prawnikiem?
          • Gość: monika Re: Prawo autorskie ???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.05, 22:27
            Dzięki za odzew i przypomnienie zapisów prawa autorskiego. A teraz - czy prawa
            do wizualizacji mojego projektu zrobionej przez mojego pracownika są moje (
            jest to jak elewacja, czy rzut element projektu przeze mnie wymyślony) czy też
            osoby która na moje zlecenie ją przygotowuje? Tu też mam problem, choć tak
            prawdę mówiąc olewam autorstwo wizualizacji, dla mnie to kreślarz trochę
            inaczej. Na obrazku bądź co bądź jak na rzutach,elewacjach jest moje dzieło.
            • Gość: adam Re: Prawo autorskie ???? IP: *.wnc.katowice.pl 09.06.05, 16:13
              prawa autorskie /poza majatkowymi/ sa niezbywalne. tak wiec naleza do Twojego
              pracownika- oczywiscie te odnosnie wizualizacji. moze on prezentowac ja np w
              swoim portfolio, z zaznaczeniem ze chodzi o wizualizacje. jest to odrebne dzielo
              /od Twojej koncepcji projektu/.
          • Gość: RPO Re: Prawo autorskie ???? IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.06.05, 17:51
            Miałbyś "pa" rację gdyby architekt posiadał prawa autorskie do budynku ale on
            posiada prawa tylko do projekty na podstawie którego zrealizowano obiekt.
            Prawa do budynek i jego wizerunku nabędzie dopiero wtedy gdy go sobie kupi.
            Każdy może bublikować zdjęcia obiektów budowlanych dlatego,że ich
            ikonograficzny obraz nie jest chroniony prawem autorskim. Właściciel może
            budynek odsprzedać rozebrać a także dać innemu architektowi do przebudowania.
            • Gość: pa Re: Prawo autorskie ???? IP: 195.177.197.* 21.06.05, 16:41
              Nie zaglądałem na te forum dość długo, dlatego z opóźnieniem, ale poswolę sobie
              na małą polemikę z RPO.

              Otóż, wg mnie wybudowany obiekt jest zapisem myśli intelektualnej w formie
              realizacji i jako taki powinien podlegać ochronie prawnej (dzieło utrwalone w
              dowolnej postaci). Innymi słowy jest to inny zapis dzieła.

              Innym - i słusznie - poruszonym problemem jest zderzenie prawa rzeczy
              (posiadania) i prawa własności intelektualnej. Tu rzeczywiście jest potężny
              problem.

              Co do publikowania zdjęć obiektów, to pozwolę sobie zasygnalizować dwa odmienne
              tryby publikacji:
              1. Dozwolony użytek (czy też jak niektórzy nazywają - publiczny, powszechny
              użytek), faktycznie można publikować do woli.
              2. Publikacja w celach zarobkowych. Np. deweloper buduje osiedle i sprzedaje
              gotowe obiekty. Publikuje wizerunek obiektów na sprzedaż. Czerpie dzięki temu
              zyski, a zatem korzysta z myśli twórczej autora tych budynków. Tu prawa
              autorskie bezwzględnie obowiązują i architekt ma prawo domagać się stosonej
              gratyfikacji. Chyba, że umowa pomiędzy archiektem a klientem taki problem
              rozstrzyga.

              Tym niemniej, pragnę wyrazić swój szacunek do opinii RPO, pomimo, że generalnie
              z jego poglądami wyrażanymi na tym forum praktycznie w całości się nie zgadzam
              i ich nie podzielam. Jednak w tym przypadku uznaję trudność poruszonego
              zagadnienia.

              PS
              Tylko proszę RPO nie wciciągaj mnie w dyskusję z czym się nie zgadzamy, bo i
              tak jej nie podejmę.

              pa
              • Gość: RPO Re: Prawo autorskie ???? IP: *.zgora.dialog.net.pl 21.06.05, 21:14
                Na szczęście Pa Twoja wyobrażenie o prawie autorskim nie znajduje potwierdzenia
                w żadnych aktach prawnych obowiązujących w Polsce ani tym bardziej w krajach
                Europejskich. Szanuję Twoje chciejstwa, każdy je może mieć. W demokracji to
                nawet może je publicznie głosić ale mam nadzieję,że w kwestii stanowienia prawa
                nie będziemy sie cofać i Twoje poglądy nie znajdą zwolenników.
                • Gość: pa Re: Prawo autorskie ???? IP: *.idea.pl 21.06.05, 23:45
                  Z przykrością, ale nie szanuję demagogów, którzy głoszą autokratyczne poglądy,
                  a nie przeczytali dokładnie ustawy o prawie autorskim. Jestem w stanie to
                  jednak zrozumieć. W końcu jesteś architektem, a prawo autorskie jest dość
                  rudnym i specyficznym aktem prawnym.

                  Nieźle zacząłeś, a kończysz, tak jak zwykle we wszyskich polemikach na tym
                  forum.

                  Pa
                  • Gość: rpo Re: Prawo autorskie ???? IP: *.zgora.dialog.net.pl 22.06.05, 17:18
                    Może przekona Ciebie Pa tekst Ludwika Koniora taki sam demogag jak ja

                    "WOLNOĆ TOMKU W SWOIM DOMKU czyli o prawie autorskim architektów".

                    Jednym z najzabawniejszych tematów dla architekta z Unii Europejskiej, mogącego
                    czytać polskie periodyki architektoniczne, jest temat praw autorskich
                    architekta. Najnowszym dodatkiem do tego tematu jest artykuł Leszka
                    Krasowskiego w numerze 02/2002 Architektury Murator pod tytułem "Paragraf na
                    Architekturę". Artykuł ten, inspirowany i posiłkowany przez rozmowę z Panią
                    Mecenas Małgorzatę Neuman, specjalistkę od prawa autorskiego, utwierdza jeszcze
                    raz powszechną opinię środowiska architektonicznego i SARP-u, wielokrotnie
                    wyrażanego w groteskowych nieraz procesach, że architekt ma prawa autorskie do
                    budynku rozciągające się nawet poza jego życie i wymagające jego zgody lub jego
                    spadkobierców, nawet nie architektów, do zmian w obiekcie dokonywanych przez
                    innych architektów.

                    W przeciwnym wypadku grozi właścicielowi proces. " Osobiste prawa autorskie są
                    niezbywalne. Gdy architekt, który projektował dany obiekt nie żyje, należy
                    zapytać spadkobierców, czy wyrażają zgodę na jego przebudowe, nawet wówczas gdy
                    nie są oni architektami. Osobiste prawa autorskie nie gasną nigdy..." - można
                    przeczytać z wypowiedzi Lecha Kadłubowskiego, roszczącego pretensje do
                    Stanisława Fiszera o przeróbkę Teatru Wybrzeże, wykonaną bez zgody tegoż
                    Kadłubowskiego, pierwotnego projektanta obiektu. Ten pogląd potwierdza Pani
                    Małgorzata Neuman.

                    Z takimi poglądami Pani Mecenas na pewno może liczyć na powodzenie w
                    prowadzeniu spraw nieszczęsnych architektów, ale tylko do momentu wejścia do
                    Unii. Potem te numery już nie przejdą, gdyż nie opierają się na żadnym
                    normalnym prawie, które dawałoby takie uprawnienia architektowi a ograniczało
                    zupełnie możliwości właścicielowi obiektu. Tutaj wkracza podstawowe pytanie
                    które jest nie lubiane przez architektów : a jakie prawo ma właściciel ? No bo
                    skoro nie może bez zgody przerabiać to nie może chyba tym bardziej zburzyć ? A
                    co ma robić, jak spadkobiercy się nie zgodzą, bo kochali dziadka architekta -
                    czy delikwent ma wobec tego konserwować starą łazienkę z zardzewiałą wanną? A
                    jak on swego budynku nie lubi i uważa architekta - projektanta poprzedniego
                    właściciela za nieuka, to też go ma pytać o zdanie? Autor artykułu, Pani
                    Mecenas Neuman i usypiani przez nich SARP i architekci polscy najwyraźniej nie
                    rozumieją istoty zawodu architekta. Tego niestety nie uczą polskie szkoły
                    architektury. A szkoda, bo od tego powinno się zacząć. Jest to bowiem zawód
                    usługowy, ale specjalny, nazwany w świecie zawodem wolnym. Jest tych zawodów
                    11, a należą do nich miedzy innymi: lekarz, adwokat, dentysta, notariusz,
                    geometra itd. Istotą tego zawodu jest wykonywanie usługi wymagającej dużej
                    wiedzy i odpowiedzialności osobistej (a nie instytucjonalnej) za akt, którego
                    konsekwencje są brzemienne dla osobnika i dla społeczności. Deontologii, czyli
                    prawideł zastosowania tego zawodu strzegą Izby, na wzór dawnych cechów. Izby
                    maja zarząd wybieralny przez gremium architektów i mianowanych ( w królestwach
                    przez króla). Ci drudzy służą temu, by ci pierwsi nie zwariowali, a jak widać z
                    polskich przykładów to się zdarza. Wykluczenie z Izby Architektonicznej czy
                    Lekarskiej pozbawia możliwości uprawiania zawodu. Wpisany do Izby może być
                    tylko ten, kto ma odpowiedni i uznany dyplom.

                    Ale nie tylko - musi się on sprawdzić w długoletnim stażu kontrolowanym przez
                    Izbę. Baza działalności wolnego zawodu : architekta, notariusza, lekarza,
                    adwokata jest zaufanie klienta co do jego umiejętności i zdolności do pomocy
                    klientowi w sprawie, z którą on sie zwraca. Żadna siła i żadne prawo autorskie
                    nie może zmusić klienta do kontynuowania sprawy z przedstawicielem wolnego
                    zawodu , gdy do niego nie ma zaufania. I to jest właśnie wyjaśnienie wszystko,
                    wiecej argumentów nie trzeba.

                    Czy można sobie bowiem wyobrazić zmuszanie kogoś do leczenia przez lekarza,
                    lub bronienia przez adwokata, do których nie ma się zaufania? A dlaczegóż to
                    miało by być inaczej w stosunku do architekta? W normalnym społeczeństwie
                    architekt jest co prawda autorem projektu budynku, ale właściciel po przejęciu
                    go poprzez odbiór dysponuje całkowitą swobodą co do jego przeróbek, zburzenia
                    lub rozbudowy niezależnie od woli autora. Budynek bowiem budowany jest po to by
                    się wyalienował i żyć własnym życiem. Może on często zmieniać właściciela.
                    Dlaczego nowy właściciel musi mieć obowiązkowo zaufanie do architekta swego
                    poprzednika? Gdyby było inaczej, bardzo mądre i cenne polskie
                    porzekadło "Wolnoć Tomku w swoim domku" nie miało by przecież sensu.

                    Stosowność zmian w budynku jest kontrolowana przez służby
                    budowlane, które nie maja żadnych uprawnień do egzekwowania praw autorskich.
                    Nawet w przypadku obiektów uznanych za zabytki, służby te strzegą konserwacji
                    budynku, a nie prawa autorskiego. Interpretacja prawa autorskiego w wydaniu
                    SARP-u i Pani Mecenas jest więc z zasady niemoralna, gdyż nie respektuje
                    podstawowych praw klientów, którzy są źródłem pracy zawodu architekta. Dla
                    wszystkich Izb Architektonicznych na całym świecie najważniejsze jest
                    zapewnienie właśnie klientowi architekta pełnej satysfakcji - sprawa autorstwa
                    nie może być tej zasadzie przeciwna. Dlatego w relacji klient -architekt
                    wymuszanie administracyjne na kliencie obligacji "autorstwa" projektanta nie
                    wchodzi w rachubę.

                    Z tego punktu widzenia protesty projektantów placu, na którym ktoś
                    stawia pomnik, który projektantom placu nie pasuje, bazujące się na prawie
                    autorskim do tego placu jest z punktu widzenia architekta z Unii aberracją.
                    Taka sytuacja ma właśnie miejsce w Krakowie, gdzie na placyku przed kościołem
                    Piotra i Pawła postawiono niechciany pomnik księdza Piotra Skargi, co wywołało
                    lawinę protestów, publikacji, zebrań i emisji w skali ogólnopolskiej.

                    Tutaj nastąpi pierwsza dygresja, ponieważ będąc w słoneczną
                    kwietniową sobotę w Krakowie miąłem okazje zjeść obiad w Wierzynku z Panią
                    Prezes SARP Krystyna Łyczakowską. Placyk miedzy Kanoniczą i Grodzką jest
                    niedaleko, więc odbyliśmy poobiedni spacer jako wizje lokalną. I tu spotkało
                    mnie rozczarowanie, bo na placyku całkiem niczego sobie, rezultat wyniku
                    konkursu i realizacji architektów Białasika i Szymanowskiego, zamiast Księdza
                    Piotra Skargi zobaczyłem na przykrótkiej kolumnie Zygmunta, bojową sylwetkę
                    szewca Jana Kilińskiego idącego na czele Powstania Kościuszki i wymachującego
                    szablą, tak znanego mi z pomnika-rzeźby Stanisława Jackowskiego z 1936 roku.
                    Tyle, że szabla się wyłamała i wypadła, została tylko rękojeść. Pani Prezes
                    zaczęła mnie jednak usilnie przekonywać, że chodzi naprawdę o Księdza Skargę, a
                    to co trzyma w ręku to nie jest rękojeść szabli tylko kazania. Ten fakt wpędził
                    mnie w zadumę nad subiektywnym i niezgodnym z intencją rzeźbiarza odczytywaniem
                    pomnika. Podobny efekt uzyskano już poprzednio w Warszawie, gdzie z rozwalonych
                    na pierwszym planie elementów konstrukcyjnych identycznych do stojącej z tyłu
                    kolumnady Sądu Najwyższego wychodzą wymiętoleni Powstańcy Warszawscy, których
                    jest to pomnik. Tylko że tą stającą za pomnikiem konstrukcję dorobił już po
                    jego zbudowaniu uduchowiony architekt, nie bardzo jestem pewien czy za zgodą
                    rzeźbiarza, ale "wzbogacono" w ten sposób kadr i uzyskano dodatkowy efekt tak
                    drogiej Gidionowi czasoprzestrzeni. W tyle stoi, z przodu leży. Raz rzeźbiarz
                    dorzuci, innym razem architekt. Tego rodzaju "współpraca" daje właśnie tak
                    nieoczekiwane wyniki.

                    W psychologii pomników, która niechybnie zostanie kiedyś napisana,
                    można z grubsza wyróżnić trzy ich grupy: pomniki abstrakcyjne lub pejzażowe,
                    mające wywołać wrażenia estetyczno – emocjonalno - poetyckie; pomniki,
                    obeliski, kamienie itd. jako ślady pamięci - mające wywołać uczucie pamięci i
                    wdz
                    • Gość: pa Re: Prawo autorskie ???? IP: 195.177.197.* 23.06.05, 09:25
                      Szanowna Pani/Szanowny Panie RPO,

                      Podziwiam Twój nadmiar wolnego czasu, aby poświęcić go aż na tyle dużo by
                      przelecieć internet do znalezienia poglądów odpowiednich dla Twojego punktu
                      widzenia. Tym niemniej podziwiam i gratuluję dociekliwości.

                      To co mnie irytuje, to fakt, iż nie czytasz uważnie co ja napisałem, a
                      podpierasz się przykładem który został przeze mnie podniesiony. Cytuję: "Innym -
                      i słusznie - poruszonym problemem jest zderzenie prawa rzeczy
                      (posiadania) i prawa własności intelektualnej. Tu rzeczywiście jest potężny
                      problem". Koniec cytatu. Po co zatem marnujesz swój cenny czas, gdy sam Ci
                      odpowiadam, iż to akurat nie jest takie proste. A nie jest, ponieważ prawo
                      unijne stanowi, iż wchodzące nowe państwo zachowuje swoje ustawy w stanie w
                      jakim one były przed przystąpieniem do unii. Dopiero wszelkie nowe ustawy muszą
                      być z zgodne z ogólnym prawem europejskim. Polska weszła do UE z takim prawem
                      autorskim jakie jest obecnie i póki co na terytorium RP to obowiązuje. Czy to
                      jest słuszne czy nie jak pokazuje zamieszczony przez Ciebie tekst - nie
                      dyskutuję. Sam mam bardzo podobne wątpliwości w tej materii i byłbym
                      nieodpowiedzialny utrzymując, iż jest to właściwe.

                      Temat jest za poważny, aby toczyć dysputy na populistycznym form GW. Nie to
                      miejsce. Nie jest to ta forma. Mogę Cię jednak zapewnić, iż moja wiedza, akurat
                      w tej materii, jest na tyle duża, iż nie uda Ci się mnie spławić takim czy
                      innym artykulikiem z internetu. To zaczyna już trącić poradą za którą się
                      bierze pieniądze, a takim altruistą to ja nie jestem.

                      pa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka