Dodaj do ulubionych

Bolało jeszcze bardziej

    • Gość: Asik Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 192.168.60.* 26.01.04, 12:45
      Jestem za tym, żeby aborcja była legalna; sam zabieg jest
      bolesny dla kobiety, a jeszcze musi znosić pewien rodzaj
      upokorzenia i dodatkowy ból, a także wydatek. Ja zostałam
      postawiona przed wyborem usunąć - nie usunąć. Przez bliską
      znajomą znalazłam " świetnego specjalistę". Na szczęście
      przyjechałam za późno, byłam w 18 tyg. a dzięki prośbie znajomej
      lekarz nie robił nic "na siłę". To on powiedział mi, że dzięki
      zakazowi aborcji dowiedział się czym są prawdziwe pieniądze.
      Jednak nie każdego stać na profesjonalistę i poprzez zakaz
      państwo pozwala na okaleczanie a nawet zabijanie kobiet, które
      korzystają z usług "rzeźników" albo same próbują
      rozwiązać "problem". Ja miałam szczęście - nie musiałam usuwać
      ciąży, z rodzice pomagają w wychowywaniu mojego synka. Mogę
      spokojnie skończyć studia i cieszyć się macierzyństwem. A jest
      wspaniałe.
    • mamalgosia Re: Bolało jeszcze bardziej 26.01.04, 13:31
      Przyznam, że nie rozumiem. Kobieta, która dokonała aborcji, cierpi (oczywiście
      nie każda), a jej cierpienie potęguje fakt, że jest to uważane za zbrodnię. I
      modli się o to, żeby to zbrodnia nie było. Jakas paranoja. Zbrodnia pozostanie
      zbrodnią, czy prawo polskie tak ustanowi, czy inaczej.
      Dziwny sposób uspakajania sumienia
    • Gość: gra Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 217.153.88.* 26.01.04, 13:41
      Zakazy i kary nie powstrzymają zdeterminowanych kobiet przed
      aborcją. Nie ma czego zazdrościć kobietom, które się na to
      zdecydują, lekarzom, którzy wykonują skrobanki. Myślę, że nie
      jest im to obojętne. A tak naprawdę ulgę w takich sytuacjach
      czują zapewne tylko faceci, którzy zapłodnili te kobiety, bo za
      nic nie są wtedy odpowiedzialni...
      • mamalgosia Re: Bolało jeszcze bardziej 26.01.04, 14:01
        dobra, jeśli rodzice głodzą dziecko, to też jest ich winą to, ze dziecko
        ukradnie bułkę w sklepie. Ale to nie znaczy, ze zaraz należy kradzież
        legalizować
        • Gość: matka Polka Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 218.80.79.* 26.01.04, 15:12
          Legalizacja nie jest równoznaczna z zabijaniem, lecz z wyciągnięciem problemu z
          podziemia. Co do twej analogii mamalgosiu, dzis kara jest pozorna. Jesli masz
          pieniądze możesz spokojnie usunąć w Niemczech, Holandii a nawet w Chinach.
          Jestem za legalizacją aborcji, która będzie poprzedzona informowaniem o
          skutkach i rozmową z psychologiem. Dziś aborcja poprzedzona jest tylko rozmową
          o kasie...
          • veritas ... w Polsce 26.01.04, 16:33
            Jak widać „obrońcy życia” nie zdecydowali się podjąć tematu – oprócz Lady,
            która nazwała kwestię kobiet narażających (i tracących) życie „szopką”
            Rzeczywiście, widać szacunek dla ludzkiego życia. Jak widać jednak,
            życie „narodzone” jest znacznie mniej warte. Jeśli o to chodzi, rzeczywiście
            mój system wartości różni się od systemu wartości gra.
            Według Lady usprawiedliwieniem dla lekarzy gotowych do poświęcania swych
            pacjentek jest to, ze każdy zabieg jest ryzykowny. Oczywiście, ludzie czasem
            nie budzą się z narkozy u dentysty. No i co z tego? W Polsce w ogóle
            odpowiedzialność zawodowa lekarzy (nie tylko ginekologów) stoi na zatrważająco
            niskim poziomie. Lady twierdzi też, ze takich przypadków było tylko kilka.
            Nawet gdyby to było prawdą, oznaczałoby to, ze w Polsce w imię ‘świętości’
            życia lekarze zabili kilka kobiet. Prawdą jednak nie jest, ponieważ takie
            statystyki w Polsce są prowadzone w sposób systematycznie zaniżający liczbę
            ofiar (np. zgon pani chorej na serce z artykułu „oficjalnie” z porodem nie
            miał nic wspólnego).
            W pełni popieram natomiast postulowane przez Lady wykorzystywanie rozwoju
            medycyny dla ratowania życia i zdrowia dzieci i kobiet. Z tego powodu za
            zatrważające uważam ograniczanie badań prenatalnych, umożliwiających wykrywanie
            i leczenie schorzeń (często takich, które później nie mogą już być wyleczone)
            Zgadzam się także z ANką, że rozwiązaniem lepszym od aborcji jest wzięcie
            pigułki „po” – np. Postinoru. Problem polega na tym, ze działa ona w krótki
            czas po zapłodnieniu. Jeśli zatem zawiodła prezerwatywa, co można od razu
            zauważyć, o pigułkę można się postarać. Jeśli zawiódł kalendarzyk czy pigułka i
            ciąża jest odkrywana po dłuższym czasie – już nie. Celowo piszę „postarać się”,
            bo dostęp do pigułek po nie jest dla każdej prosty. Kiedy policja
            zapowiedziała, ze będzie informować zgwałcone kobiety gdzie mogą taką pigułkę
            uzyskać, podniósł się krzyk ze strony niektórych posłów LPR i policja się (o
            ile wiem) z tego pomysłu częściowo wycofała. Co uważam za skandaliczne.
            Na zakończenie chciałam jeszcze napisać, że zgadzam się z postem ANKI (uwaga na
            małe i duże litery – w wątku jest kilka Anek) z 25-tego, z godz. 00:57, i Matki
            Polski z 15:12
            • Gość: ANka Najlepszym rozwiazaniem jednak IP: *.ifn-magdeburg.de 26.01.04, 16:59
              jest zajecie sie problemem przed. A wiec antykoncepcja. Poniewaz chocby
              dotowanie jej jest jednak tansze od wsparcia dla zabiegow aborcyjnych - nieprawdaz.
              Poniewaz jednak w tym kontekscie zaliczam sie do ´obroncow zycia´ chcialam
              zauwazyc ze podjelam dyskusje mimo prowokacji i drwin, ktore tu wobec mnie
              zastosowali niektorzy zwolennicy aborcji. Jak rowniez to ze procz mnie w
              dyskusji tej po ´naszej´ stronie uczestniczylo b. wiele osob.
            • Gość: Lady Re: ... w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.04, 19:06
              Nie popieram lekarz, którzy usuwają ciążę. Wstyd mi, że tacy w mojej grupie
              zawodowej ustnieją. A to, że kbieta naraża życie usuwająć ciążę dla ciebie jest
              heroicznym poświęceniem?
              Jak można domagać się od lekarza odpowiedzialności, skoro samemu narusza się
              prawo? Jeśli idziesz kogoś zabić, to nie domagasz się od prodecenta noża
              odszkodowania, za to, ze zawiodl, kiedy chciałeś nim kogoś ugodzić, a w efekcie
              sam zostałeś ranny.

              Inaczej wygląda sprawa porodu, wizyty i dentysty, czy operacji. Lekarz ma
              OBOWIĄZEK wykonywać swój zawód z zachowaniem sztuki lekarskiej. Jest od
              ratowania życia, więc powinien ponosić konsekwencje, jeśli tego nie robi.
              Natomiast gdy zabija, już nie wywiazuje sie ze swoich obowiązków. W takim
              przypadku i lekarz i kobieta, ktora ciążę usuwa, powinni odpowiadać prawnie.

              Lekarz usuwający ciążę łamie podstawowe zasady etyki i nie pownien nim być. Jak
              można jednocześnie ratować życie ludzkie i je unicestwiać? Lekarza, ktory
              zabija dziecko, nie ma też szacunku dla życia matki.
              • Gość: ella Re: ... w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.04, 19:56
                no wlasnie lekarz jest od ratowania zycia wiec dlaczego go nie ratuje tylko
                zostawia matki ktorym grozi smierc z powodu ciazy bez zabiegu????
                pomysl co piszesz - mowisz ze po gwalcie nalezy rodzic dzieci
                ze nie nalezy robic badan prenatarnych bo moga płód uszkodzic !!!!!!!!! i co? a
                a jak dziecko jest chore i rodzi sie kaleka z dwoma glowami albo bez glowy to
                jest ok?????
                minely juz czasu sredniowiecza - wiara wiara ale gdyby tak myslec to medycyna w
                ogole stala by w miejscu i wszystko byloby naturalne, zero przeszczepow,
                owieczek DOLLI i innych bzdur
                moze byloby lepiej wiecej naruralnych poronien a nie na sile utrzymywanych ciaz
                czesto kalekich dzieci
                gratuluje ci pomyslu, powinnas zglosic poprawki w ustawie zeby w ogole nie bylo
                zadnego usuwania - ani w przypadku choroby ani w przypadku gwałtu ani w
                przypadku gdy ciaza zagraza matce a co, niech rodzi i osieraca te dzieci ktore
                juz urodzila a jak urodzi kolejne blizniaki bez nog to Ty jej pomozesz wychowac
                • Gość: Lady Re: ... w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.04, 21:02
                  o co tyle krzyku!!!???
                  Z tego co czytam, żadna z kobiet, które usuwały ciąże na tym formum nie miała
                  takich dylematów. Zadna też takiej kobiety nie zna. Mówisz, jabkby dzieci
                  upośledzone stanowiły wiekszość.
                  Piekło kobiet niejednokrotnie zaczyna się po aborcji - komplikacje z następną
                  ciążą, niemożnośc posiadania dzieci i wyrzuty sumienia, jakie mają bohaterki
                  artykułu.
                  Wiedzą, że to, co zrobiły jest złem i się o zlo modlą?? Ciekawe do kogo? Chyba
                  do GW...
                  Starożytną Spartę każdy zna, a to było nawet wcześniej niż w tym "zacofanym"
                  średniowieczu. Mimo wszystko od tamtej pory nastąpił postęp, do ktorego chcesz
                  teraz wrocić.

                  I nie przekręaj - potępilam badnia prenatalne jako środek ku aborcji.
                  Przeszczepów nigdzie nie kwestionuję, a owieczka Dolly ... no cóż, już zdechła.
    • Gość: Gen Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.rzesa.rzeszow.pl 26.01.04, 13:43
      że też pani Lidii nie wyskronali. Było by o jedną oświeconą
      mniej.
    • Gość: Justa Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.upf.es 26.01.04, 18:16
      Mam nadzieje, ze Polska bedzie w przyszlosci krajem, w ktorym
      kobieta bedzie mogla zadecydowac, kiedy i z kim chce miec
      dziecko, ze bedzie miala mozliwosc przerwania ciazy, w godnych
      warunkach, jezeli uzna, ze w danej chwili nie chce lub nie moze
      sobie pozwolic na dziecko. Poki co mozemy sie poszczycic bardzo
      dobrze rozwinietym podziemiem aborcyjnym, zamiast bardzo dobrze
      rozwinieta samoswiadomoscia, edukacja seksualna i prawem.
      Kobiety, ktore sa przeciwko aborcji, w wiekszosci przypadkow
      nie musialy sie zmagac z trudami podjecia TEJ decyzji, operuja
      sloganami, nie majac czesto bladego pojecia o sprawach aborcji,
      prawie naturalnym czy moralnosci. Najlatwiej jest powiedziec,
      ze TO jest zle, ze TO jest morderstwo, zajecie takiego
      stanowiska jest najprostszym sposobem na uspokojenie wlasnego
      sumienia i odsuniecia od siebie odpowiedzialnosci. A kazda
      kobieta jest odpowiedzialna !!! To nam kobietom odbiera sie
      aktualnie prawo decyzji i szacunek do samych siebie. To my
      cierpimy, przez co cierpia tez nasze dzieci.
      Czy dlatego, ze Polska jest krajem katolickim, ma byc krajem
      falszu, obludy, chamstwa i ciemnoty ????? Czy katolicyzm =
      dulszczyzna ?????????
      Drogie Panie, nie sugerujcie sie "Niemym krzykiem", ktory
      powstal jako film propagandowy. Sprobujcie dowiedziec sie czegos
      wiecej na temat aborcji na wlasna reke, spojrzec na sprawe okiem
      badacza i dopiero pozniej wyrobic sobie SWOJ poglad na ta
      sprawe. Nie mam ochoty rozpisywac sie ta tematy techniczne, ale
      aborcja nie oznacza TYLKO zamordowania z zmina krwia
      nienarodzonego dziecka, przy pomocy pigulki czy rozerwania go na
      strzepy i wyssania.
      Najwiekszym zlem jest tu egoizm, obojetnosc i brak szacunku dla
      drugiego czlowieka, tego jak narazie prawo nie zabrania, wrecz
      przciwnie, stworzylo idealne warunki dla lepszego rozwiju
      tych "wartosci", tak wszechobecnych w naszym katolickim
      spoleczenstwie.
      • Gość: jendza Justa IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 26.01.04, 18:43
        Mam nadzieje, ze Polska bedzie w przyszlosci krajem, w ktorym
        kobieta bedzie swiadomie decydowac, z kim, kiedy i dlaczego
        idzie do lozka. I ta kobieta bedzie swiadoma, ze zamiast mordowac
        poczete dziecko, nalezy zapobiegac jego poczeciu.
        Poki co mozemy poszczycic sie bardzo dobrze rozwinieta
        masa egoistow, ktorzy nie majac szacunku sami dla siebie,
        powoluja do zycia niewinne istoty, ktore nastepnie
        morduja, odmawiajac im prawa do zycia w imie wlasnych,
        zle pojetych w dodatku, 'interesow'.
        Kobiety,ktore sa przeciwko aborcji, w duzej czesci nie zmagaly
        sie z trudami podjecia TEJ decyzji, bo po prostu przyjely
        swoje poczete dzieci, lub tez tak ukladaly swoje wspolzycie
        plciowe, by z ta decyzja nie musiec sie zmagac.
        A jakie pojecie o prawie naturalnym czy moralnosci maja
        zwolennicy aborcji? Mozesz mi odpowiedziec rzetelnie, na przyklad
        w oparciu o jakies badania, na to pytanie?
        Na jakiej podstawie wazysz sie stwierdzac, jaki jest zasob
        wiedzy osob, ktore sa przeciwko aborcji, i z taka stanowczoscia
        generalizowac?
        Morderstwo jest najprostszym sposobem na odsuniecie od siebie
        odpowiedzialnosci. I wiele kobiet to robi.
        A kazda kobieta POWINNA BYC ODPOWIEDZIALNA! Wiecej: kazdy czlowiek
        powinien byc odpowiedzialny za to, co robi...
        Szacunek do samego siebie odebrac czlowiekowi moze tylko wlasne
        upodlenie ducha. Nie ustawa. A juz na pewno - nie ustawa w obronie
        zycia. Wlasnie dlatego, ze POlska jest krajem katolickim, a jeszcze
        bardziej z powodu, ze jest krajem ludzi myslacych, nie powinna
        pozwalac na mordowanie jej dzieci.

        Drogie Panie!
        Nie sugerujcie sie wypowiedziami takich krzykaczek, jak Justa,
        ktore uzywaja chwytow demagogicznych, zywiac swoj umysl
        papka bez ladu i skladu... Dowiedzcie sie czegos na wlasna
        reke na temat aborcji... Dowiedzcie sie... UCZCIWIE!
        O to chodzi z ta 'edukacja seksualna', zeby wiedziec
        naprawde..., prawda?
        A jak sie juz dowiecie, to podejmujcie decyzje w Waszych
        sumieniach... nie 'katolickich' nawet, chocby tylko 'ludzkich' sumieniach...

        Hm, swoja droga, rozumiem, ze jak ktos rozszarpal wlasnego
        dzidziusia, to musi potem wygadywac takie i temu podobne
        dyrdymaly, bo jakby dopuscil do siebie, co zrobil naprawde,
        i to jeszcze w imie 'odpowiedzialnosci', oraz 'szacunku dla
        drugiego czlowieka', to chyba by zwariowal...
        Moze stad tyle jadu w wypowiedziach osob 'pro-choice'?
        • Gość: rusałka Re: Justa IP: *.pl / *.one.pl 26.01.04, 20:13
          przecież to Ty, jendzo, jesteś tanią, demagogiczną, karykaturalną krzykaczką,
          a nie justa. Ten jad, to rozszarpywanie dzidziusiów... koszmary cie jakies
          dręczą, czy inna szajba?
          I ponawiam pytanie do jendzy: co jest zlego w czystym, bezwstydnym (=nie
          zakłamanym) egoizmie? moglabys racjonalnie uzasadnic?

          kobiety drogie, słuchajcie rozumu, nie ideologii...czy to takie trudne...
          • Gość: jendza Rusalka IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 26.01.04, 20:35
            Zajrzyj sobie, laskawie, wyzej, do mojej poprzedniej
            odpowiedzi na Twoje wywody.
            A epitety daja swiadectwo Tobie..., nie mi..
            (vide: moje posty do miriammiriam)
          • Gość: Natalia rusalka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.01.04, 23:45
            swoim postem zanegowalas wszystko co miesci sie w pojeciach moralnosci i
            etyki. nie ma RACJONALNEGO uzasadnienia dla dobra i milosci. Nie ma
            RACJONALNEGO wytlumaczenia, dlaczego nie wolno opierac sie na egoizmie,
            dlaczego nie wolno krasc, bic i zabijac...
            czym jest rozum? wybieraniem tego co lepsze dla siebie? nie liczeniem sie z
            innymi? dlaczego mamy odrzucic ideologie? czy moze powinnismy zyc w swiecie, w
            ktorym zwycieza silniejszy? kazdy zyje tylko dla siebie... czy tego bys
            chciala? my, kobiety nie wyszlybysmy na tym dobrze...
            przerazilo mnie to co napisalas...
    • katra Re: Bolało jeszcze bardziej 26.01.04, 18:17
      A ja tak sobie czytam te wszystkie posty od soboty i coraz bardziej jestem...
      wstrząśnięta? I mam pytanie do zwolenników aborcji. Oni nie traktują płodu jako
      człowieka. I według nich dlatego można go bezkarnie pozbawić życia. To według
      Was, kiedy stajemy się człowiekem? Polecam wszystkim opowiadanie Philipa K.
      Dicka "Przedludzie" - może odpowiadałby Wam właśnie taki model aborcji. Tam w
      myśl ustawy, człowiekiem stajemy się dopiero wtedy kiedy potrafimy rozwiązywać
      działania algebraiczne, czyli w 12 roku życia. Do tego czasu po każde dziecko
      (przedczłowieka), którego nie chcą rodzice, może przyjechać furgonetka
      aborcyjna i jeżeli w ciągu 30 dni nikt dziecko nie adoptuje, wtedy
      humanitarnie "wysysa się mu powietrze z płuc". Może to byłoby dla Was niezłym
      rozwiązaniem?
      • Gość: abubi człowiek czy płód? IP: *.chello.pl 26.01.04, 18:41
        To w końcu płód czy człowiek? Myślę, że na tym przede wszystkim polega
        różnica w poglądach: za i przeciw. Wierzę, że dla każdej kobiety w "chcianej"
        ciąży będzie to dziecko. Tak samo dla mających takie czy inne przekonania
        np. religijne. Jeśli jednak byłby to bezwarunkowo człowiek , zarówno wobec
        prawa jak i kościoła, już od pierwszych dni od zapłodnienia to czemu akt zgonu
        poronionemu / przedwczesnie urodzonemu (nie mówię tu o wyskrobanych)
        wystawia się tylko od momentu osiągnięcia przez płód odpowiedniej wagi.
        Czyli w jednym przypadku - urodziłam martwe dziecko (dostaję akt zgonu,
        urządzam pogrzeb) a w innym, przy róznicy czasem paru deko, nie ma mowy o
        otrzymaniu aktu zgonu. Umarł więc człowiek czy nie? Nie ma aktu zgonu - nie
        będzie pogrzebu. Żaden ksiądz nie pochowa. A więc człowiek czy nie?
        • Gość: abubi Re: człowiek czy płód? IP: *.chello.pl 26.01.04, 18:48
          i jeszcze......
          Jeśli nastąpi poronienie/przedwczesny poród( nie piszę o skrobance) i nie
          dostanę aktu zgonu bo płód był zbyt mały to dlaczego jeśli dokonałabym aborcji
          ktoś może powiedzieć : zamordowałaś?
          • Gość: STARY Re: człowiek czy płód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.04, 19:12
            A jak jesteś w ciąży, nawet w pierwszym trymestrze to mowisz: noszę pod sercem
            płód czy dziecko?
            • Gość: abubi Re: człowiek czy płód? IP: *.chello.pl 26.01.04, 19:27
              Dla mnie i dla każdej kobiety w "chcianej" ciąży będzie to dziecko. Pisałam
              zresztą o tym wyżej. Jeśli kobieta nie chce urodzić to zapewniam cię, że nie
              będzie mówiła o "dziecku pod sercem" tylko o płodzie.
              Moje pytane nie dotyczyło subiektywnych odczuć.
              • Gość: STARY Re: człowiek czy płód? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.04, 19:35
                Dlatego na straży tego wszystkiego musi stać obiektywne, sprawiedliwe prawo.
                Sprawiedliwe dla również dla nienarodzonych. Wszakże wszyscy wobec niego
                jesteśmy równi.
                Kiedyś moja pierwsza żona usunęła chcianą ciążę bez mojej wiedzy, bo dostała
                lepszą posadę. Wiesz, jak się czułem? Nie miałem kompletnie nic do powiedzenia.
                Jej subiektywne (wtedy) odczucia szybko się zmieniły. Po kilku latach miała
                wypadek, po którym nie chodzi. Została kompletnie sama. Jej kochaś ją zostawił,
                bo i po co mu osoba, która zakłóca jego szczęście osobiste. Gdyby nie usunęla
                ciąży, dzisiaj na pewno nie byłaby sama.
              • Gość: jendza Ustawa IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 26.01.04, 19:38
                jest wynikiem kompromisu, i dlatego jest niekonsekwentna.
                Masz racje, jesli 'plod' jest 'dzieckiem' - powinna byc
                mozliwosc pochowania go z nalezna czcia i szacunkiem.
                I tu znow zaczynaja sie 'schody'..., zwiazane
                z rozmaitym podejsciem rodzicow do 'plodow-dzieci'...
                Wlasnie ujrzalam w wyobrazni kobiete, ktora jest
                'zmuszana' do odebrania cialka martwego dzidziusia,
                urodzonego w szostym miesiacu...
                Wyobrazcie sobie ten krzyk, ktory sie wowczas podniesie...
                z ust forumowiczow i nie tylko...
                Jak juz stwierdzilam...: dobrze, ze nie jestem ustawodawca...
                • Gość: abubi Re: Ustawa IP: *.chello.pl 26.01.04, 20:08
                  Właśnie o to mi chodzi. Na temat aborcji i ustawy mam swoje zdanie jak każdy,
                  który tu pisze i nie o nie tu chodzi.
                  Piszesz:
                  > Wlasnie ujrzalam w wyobrazni kobiete, ktora jest
                  > 'zmuszana' do odebrania cialka martwego dzidziusia,
                  > urodzonego w szostym miesiacu...
                  a ja ujrzałam kobietę (np. którąś z forumowiczek krzyczących tu, z pełnym
                  przekonaniem i wiarą w to co mówi, o człowieczeństwie i prawach dziecka,
                  majacego jeszcze parę miesięcy do porodu), która nie może swego dzidziusia
                  odebrać lub, jeśli jej się to uda, pochować zgodnie ze swoją wiarą na cmentarzu.
                  Ten sam ksiądz, który z ambony grzmi o "mordowaniu nienarodzonych" odmawia
                  pogrzemu nienarodzonemu zmarłemu śmiercią naturalną.


                  • Gość: jendza Re: Ustawa IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 26.01.04, 20:40
                    Nie wiem, czy ksiadz odmawia. Nigdy (na szczescie zreszta)
                    nie udzielono mi takiej informacji 'z zycia'...
                    Zdarzylo sie moim bliskim tak utracic dzidziusia,
                    ale nie zadalam im pytania o cmentarz... z wiadomych
                    powodow... Nie wiem, przyznaje uczciwie, jak ta sprawa
                    jest postrzegana z perspektywy katolickiego kleru
                    i dlaczego. Przy najblizszej okazji zapytam/sprawdze.
                    Jesli chodzi o moje wlasne stanowisko, zyczylabym sobie i innym,
                    by taki pochowek byl automatyczny niejako....
                    • Gość: :( Re: Ustawa IP: *.chello.pl 26.01.04, 20:53
                      Odmawia. I, co gorsza, ma do tego PRAWO. Także, jego zdaniem, moralne.
                      • Gość: abubi Re: Ustawa IP: *.chello.pl 26.01.04, 21:00
                        Nie ma aktu zgonu - nie ma pogrzebu.
                        Nie ma odpowiegniej wagi dziecka(płodu) - nie ma aktu zgonu.
                        Czyżby więc nikt nie umarł?
                        Skoro nikt nie umarł - nie było człowieka.
                        Dziwne to wszystko!
                        • Gość: jendza Re: Ustawa IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 26.01.04, 21:20
                          Fakt, dziwne to wszystko.
                          Ale to, ze nie ma aktu zgonu nie oznacza, ze nie bylo czlowieka...
                          Instytucja i jej 'swiatowe' aspekty, nawet instytucyjne aspekty KOsciola - to
                          jedno, sumienie i PRAWDA to drugie. Bo instytucyjny aspekt KOsciola tez jest
                          uzalezniony od prawa, panujacego w danym panstwie...
                          A prawda jest, ze bez aborcji dziecko by sie urodzilo.. (oczywiscie
                          jesli matka dozyje do porodu...)

                          I o tej prawdzie przede wszystkim nalezy pamietac.
    • Gość: adb Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.adsl.proxad.net 26.01.04, 18:36
      Tak sobie czytam i czytam te posty za i przeciw - pare rozsadnych wypowiedzi w
      morzu obrzucania sie wzajemnego blotem i wyzwiskami. Lady (i nie tylko, ale na
      nia najbardziej sie naskakuje) ma MZ merytorycznie racje, ale wyraza ja w
      sposob agresywny i pogardliwy dla rozmowcy. Z kolei zwolennicy aborcji (z
      malymi wyjatkami) rzucaja obelgami i zygotami w strone prolife'ow. Argumenty sa
      przerozne, czasami tak wyssane z brudnego palca, ze nie wiadomo, czy smiac sie
      czy plakac.

      Triss trabi o zygocie, choc np interesujaca ja amniocenteze robi sie po 4 mies
      ciazy, chocby z tego powodu, ze przed tym terminem w plynie owodniowym nie ma
      dostatecznie duzo komorek, zeby badanie przeprowadzic poprawnie.
      O ile sie nie myle, zeby sie zorientowac (i potwierdzic badaniami) ze sie
      zaszlo w ciaze potrzeba troche czasu. Poza pigulkami wczesnoporonnymi, nikt nie
      usuwa zygoty !

      Argumenty, ze ktos tam sie wyskrobal i nie ma wyrzutow sumienia nie maja
      jakiegokolwiek sensu. Czlowiek jest tak skonstruowany, ze zawsze zdola znalezc
      mase "waznych" powodow dla usprawiedliwienia sie. Co, nie zdarzylo sie wam
      nigdy w sprawach mniej wazkich ? Myslimy sobie "nie pomoglem staruszce przejsc
      przez jezdnie, bo sie spieszylem na autobus". Posluchajcie chwilke jak tlumacza
      sie np malwersanci (bo nie musialem zreperowac samochod), gwalciciele (bo mnie
      sprowokowala), bandyci (bo krzywo na mnie spojrzal). Nie zmienia to faktu, ze
      kradziez, gwalt i rozboj sa karane prawem i moralnie naganne.
      I tlumaczenie sie "bo musze studia skonczyc", "bo chlopak nie chce", "bo jestem
      za mloda i chce jeszcze korzystac z zycia" brzmi niestety rownie glupio.

      Naskakiwanie na lekarzy, ktorzy nie chca robic skrobanek : przeciez nie mozna
      miec pretensji, ze odmawiaja czegos, co w ich przekonaniu jest morderstwem.
      Rownie dobrze mozna sie takiego lekarza czepiac, ze nie uspi czyjejs
      tesciowej "na zadanie".

      Az sie roi od ofiar niepewnej antykoncepcji. Prawda jest, ze 100% daje tylko
      wstrzemiezliwosc, ale zeby az tak ? Mam wrazenie, ze to jakas paranoja, moze te
      gumki polykaja, a pigulki wsadzaja tam gdzie nie trzeba ;) ????
      Bo na zachodzie pigula poprawnie brana to praktycznie 98% pewnosci (moj
      ginekolog przez 20 lat praktyki nie widzial ciazy przy pigulce), a
      prezerwatywy pekaja jedna na 10 000. Ciekawe dlaczego w Polsce jest inaczej...
      A moze to po prostu brak odpowiedzialnosci i tak naprawde BRAK antykoncepcji ?

      A na koniec : nie wiem, czy ktos jeszcze to zauwazyl, ale zaciekli zwolennicy
      aborcji bardzo lubia slowo MOJ odmieniane na wszystkie mozliwe sposoby - moje
      zycie, moj brzuch, moja mlodosc, moje studia, moja d..a itd itp Bardzo
      znamienne.
      • Gość: Keta Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.04, 20:57
        zgadzam się z tobą i jeszcze raz przypominam że dla mnie tolerancja nie znaczy
        akceptacja. To że toleruję kobiety morderczynie, nie znaczy że akceptuję ich
        postępowanie. Tak jak one piszą - mój brzuch, mój płód, co ci do tego- nic mi
        do tego. To jest moje zdanie i to ja jestem tym wyrzutem sumienia, który zawsze
        przypomni. Czy oglądaliście te zdjęcia umieszczone na forum,polecam. Nigdy
        żadna ustawa, żadne prawne pozwolenie nie usprawiedliwi morderstwa, żadna
        wygoda, żadne studia, żadna sytuacja materialna, te dzieci to cząstka nas
        samych, nie zabijajmy siebie , swojego człowieczeństwa, chociaż jak czytam
        niektóre opinie, to wydaje mi się, że już jest za póżno. Chociaż gdyby nie
        nadzieja...
        • Gość: adb Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.adsl.proxad.net 26.01.04, 21:12
          Gość portalu: Keta napisał(a):

          To że toleruję kobiety morderczynie, nie znaczy że akceptuję ich
          > postępowanie. Tak jak one piszą - mój brzuch, mój płód, co ci do tego- nic mi
          > do tego.

          No wlasnie nie bardzo. Dziecko (juz urodzone) niby tez ich, "wlasne", ale jak
          beda glodzic i zaniedbywac, to mozna ich pozbawic praw rodzicielskich. Pies
          niby tez wlasciciela, ale jak sie ktos nad nim zneca, to mozna i nalezy mu
          zwierze odebrac. ICH wolnosc konczy sie tam gdzie zaczyna sie wolnosc drugiej
          istoty (to definicja wolnosci z Deklaracji Praw Czlowieka).
          • triss_merigold6 Dekl. Praw Człowieka dotyczy ludzi urodzonych 26.01.04, 21:23
            nie płodów, nie zygot czy zarodków. Ludzi żyjących na świecie. Poza organizmem
            matki. Podobnie Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i POlitycznych;
            Międzynarodowy Pakt Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych; Konwencja
            Praw Dziecka; dokumenty Rady Europy - prawo międzynarodowe wyznacza normy
            dotyczące ludzi. Radzę doczytać.
            • Gość: adb Re: Dekl. Praw Człowieka dotyczy ludzi urodzonych IP: *.adsl.proxad.net 26.01.04, 21:46
              Triss, honey, my wiemy juz, ze fascynuje Cie slowo "zygota", i cieszy
              wszystkich bardzo, ze dodalas do swojego slowniczka i "plod" i "zarodek". Moze
              byc jeszcze "morula" i "blastula" ;-) A moze raczej blablablastula ?

              A jakby Cie ktos skopal po brzuchu w 3 mies chcianej ciazy to stracilabys
              zarodek, zygote czy plod ? Czego ani Tobie, ani nikomu innemu nie zycze...
              • triss_merigold6 Artykuł dotyczy niechcianych ciąż 26.01.04, 22:11
                gdybać to sobie można. Mozna gdybać co by było gdybym równiez była: bezrobotna,
                bezpłodna/z 5 dzieci, miała męża bez nóg itd. O płodzie i zarodku wspominałam
                wcześniej.
                Nie potraficie nadal zakojarzyć jednego: kobiety, która pragnie dziecka z
                całego serca żadna namowa/ułatwienie/wygodnictwo/brak mężczyzny nie nakłonią do
                aborcji.
                W artykule chodzi o NIECHCIANE ciąże - te, które są tragedią, balastem,
                przeszkodą, znienawidzonym ciężarem.
                Nikogo do aborcji nie namawiam, to sprawa tych które są w ciąży co zrobią.
                Uważam natomiast, że te ktore zdecydowały się na aborcję powinny móc to zrobić
                legalnie i higienicznie.
                • Gość: adb Re: Artykuł dotyczy niechcianych ciąż IP: *.adsl.proxad.net 26.01.04, 22:27
                  No wlasnie, ciaza niechciana, to znaczy, ze sie NIE CHCIALO zajsc w ciaze.
                  Wobec tego, jak mozna nazwac w roku 2004, w centrum Europy, przy obecnym stanie
                  i wiedzy lekarskiej i sztuki farmakologicznej osobe, ktora zachodzi w ciaze
                  NIECHCACY ? A moze sa wiatropylne ?

                  I jesli czegos nie kojarzymy, to raczej co dawaloby prawo do aborcji kobietom
                  nieodpowiedzialnym albo wygodnym.

                  No i powiedz jednak, czy stracilabys plod czy zygote, bo te nazwy wydaja sie
                  miec duze znaczenie w dyskusji : prolife mowia dziecko, a prochoice zygota. Tzn
                  dokladnie ta sama rzecz moze miec w zaleznosci od okolicznosci inna nazwe ?
                  Niechciany 9 tygodniowy plod to to samo, co chciane 9-tyg dziecko ? Traci
                  kazuistyka.
                  Jak widzisz te sprawe osobiscie ?
                  • triss_merigold6 Re: Artykuł dotyczy niechcianych ciąż 26.01.04, 22:41
                    Nie wiem bo nie jestem w ciąży ani nie poroniłam. Z opowiadań kobiet wiem, że
                    dużo trudnej przeżywa się śmierć dziecka narodzonego niż poronienie.
                    Sa kobiety, które do wyniku testu ciążowego mówią "Basieńko, Karolku,
                    dziecino", są i takie do których pełna świadomość, że urodzą dziecko dociera po
                    paru miesiącach ciąży.
                    Ustawodawca precyzuje do którego tygodnia dopuszcza aborcję z róznych względów.
                    Kazuistyka? Tak jak z samoobroną - dla jednego ten sam akt to usiłowanie
                    zabójstwa dla innego obrona życia lub mienia. Do interpretacji sądu zaleznie od
                    okoliczności, nieprawdaż?
                • Gość: adb O czym to ja mowilam IP: *.adsl.proxad.net 26.01.04, 23:03
                  w poscie o zdolnosci do usprawiedliwiania sie...

                  Cytacik, Triss?

                  ----------------
                  • Re: Polska krajem fikcji prawnej IP: *.acn.waw.pl

                  Przeczytaj komentowany artykuł »
                  Gość: Triss Merigold 21.01.2004 10:37 odpowiedz na list

                  <cut>
                  Co do psich odchodów to sprzątałam w Kanadzie bo było gdzie wyrzucać (specjalne
                  pojemniczki opróżniane 2x dziennie) tu nie sprzątam bo nie ma koszy.

                  --------------------
                  Lovely, isn't it :)))))


                  • Gość: Triss Merigold I to jest właśnie fikcja prawna IP: *.acn.waw.pl 26.01.04, 23:53
                    nakaz bez możliwości egzekwowania, więcej - bez stworzenia warunków do
                    przestrzegania owego nakazu.
                    Ustawa tzw. antyaborcyjna tez jest czystą fikcją. Wszyscy wiedzą, że nie jest
                    przestrzegana, przestrzegania nie da się wyegzekwować nie tworząc jednocześnie
                    państwa policyjnego ergo obniza i tak niską kulturę prawną i szacunek dla prawa.
                    Na Twoje zyczenie: potrafię jeszcze parę innych rzeczy usprawiedliwić np. to,
                    że badania okresowe, usg, robię u znajomego lekarza na oddziale zamiast czekać
                    w kolejce po skierowanie. Czysty egoizm i troska o własną d.. mną kieruje.
                    • Gość: Lady Re: I to jest właśnie fikcja prawna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 00:03
                      ściganie piratów również jest fikcją prawną, zatem należy zalegalizować
                      piractwo. Ściganie kieszonkowców też się kwalifikuje do fikcji prawnej -
                      kradzieże kieszonkowe dozwolone.
                      Rozbijanie przystanków przez żuli na oczach policji również jest fikcją prawną.
                      Też zalegalizować. I w ogóle wszystko, co nie jest ścigane i przestrzegane.
                      • veritas Głównie do Lady i ANki - ale nie tylko 27.01.04, 13:41
                        Lady, kobieta w określonych warunkach w Polsce ma prawo domagać się przerwania
                        ciąży i w żaden sposób nie narusza prawa. Niezależnie od tego, czy tobie się to
                        podoba i czy ty to akceptujesz. Bezprawnie działa lekarz, który np. zgwałconej
                        aborcji odmawia nie wskazując, gdzie może ją ona przeprowadzić.
                        Ciekawe, ze domagającym się szacunku dla prawa przeciwnikom legalizacji aborcji
                        (patrz: np. Lady, gra) zdaje się to nie przeszkadzać.

                        > Nie popieram lekarzy, którzy usuwają ciążę. Wstyd mi, że tacy w mojej grupie
                        zawodowej ustnieją. Lekarza, > ktory zabija dziecko, nie ma też szacunku
                        dla życia matki.

                        A za lekarzy, którzy dla dobra płodu uśmiercili kobietę to ci nie wstyd.
                        Dokładnie to mam na myśli – dla ciebie szacunek dla życia matki oznacza
                        doprowadzenie do porodu, bez względu na konsekwencje dla organizmu kobiety

                        > A to, że kbieta naraża życie usuwająć ciążę dla ciebie jest heroicznym
                        poświęceniem?
                        Heroicznym poświeceniem jest niekiedy poród, heroizmu od nikogo wymagać nie
                        można. Kobiety nie powinny narażać życia

                        > Lekarz ma OBOWIĄZEK wykonywać swój zawód z zachowaniem sztuki lekarskiej.
                        Jest od ratowania życia, > więc powinien ponosić konsekwencje, jeśli tego
                        nie robi.
                        Tu się zgadzam, z małą poprawką: życia i zdrowia pacjentów. W Polsce jednak
                        lekarze z zasady nie ponoszą konsekwencji błędów i decyzji lekarskich -–i, jak
                        pisałam, nie tylko ginekologów to dotyczy.

                        Zgadzam się z ANką, ze najlepszym wyjściem jest edukacja seksualna i
                        antykoncepcja. Tylko one naprawdę pozwalają zmniejszyć liczbę niechcianych
                        ciąż, tragedii życiowych, a także aborcji, Dlatego jestem zwolenniczką obydwu;
                        uważam też, że środki antykoncepcyjne powinny być przez państwo refundowane, a
                        dla ubogich dostępne za darmo Po prostu dlatego, ze to się opłaca. Warto
                        zauważyć, że spora część przeciwników legalizacji aborcji opowiada się
                        jednocześnie zarówno przeciwko skutecznym środkom antykoncepcyjnym, jak i
                        edukacji. Dlatego uważam, ze sporo racji jest w twierdzeniu, że zwolennicy
                        penalizacji aborcji próbują często reszcie społeczeństwa narzucić (prawnie, bo
                        inaczej się nie daje) model życia, w którym brak abstynencji seksualnej
                        (tzw. „czystości”) = z dużym prawdopodobieństwem potomstwo.
                        Co do inwektyw i drwin - są one po obu stronach dyskusji. Dla ścisłości: toczy
                        się ona nie miedzy zwolennikami i przeciwnikami aborcji, a zwolennikami i
                        przeciwnikami jej penalizacji. Są oczywiście także zwolennicy samej aborcji i
                        są to lekarze, naganiacze itp. którzy na obecnej ustawie zarabiają ogromne
                        pieniądze. Oczywiście, oni są równocześnie przeciwko legalizacji aborcji; a w
                        tym wątku o ile zauważyłam dotychczas się nie pojawili.
                    • Gość: adb Re: I to jest właśnie fikcja prawna IP: *.adsl.proxad.net 27.01.04, 08:45
                      Mylisz, biedactwo, 3 rozne rzeczy : ocene etyczna czynu, jego ocene prawna i
                      sankcje.
                      Jezeli otruje Twojego psa albo porysuje zardzewialym gwozdziem karoserie
                      nowiutkiego samochodu, to nikt nie zmobilizuje 2 brygad policji kryminalnej,
                      zeby mnie znalezc. Wg Ciebie usprawiedliwia to moj czyn ? I oczywiscie nie
                      powinnas sie poczuc poszkodowana, dlaczego wiec plakalabys nad psem i
                      wsciekalabys sie z powodu rysy na karoserii ? Tym bardziej, ze w przypadku
                      samochodu mozna latwo szkode naprawic i zaplaci ubezpieczenie.

                      Ale moj czyn pozostanie ZLEM niezaleznie od wykladni prawnej, efektywnosci
                      dzialan policji praz wysokosci poniesionej (lub nie) kary. Niezaleznie takze od
                      rzeczywistej szkodliwosci spolecznej, np klamstwo. Ba ! Sa na swiecie
                      przypadki, ze w kodeksie prawnym danego kraju nie jest jakis czyn karalny, ale
                      pozostaje zlem, jak np. okaleczanie dziewczynek w krajach muzulmanskich Afryki.

                      Mozna by takze wprowadzic legalizacje automatycznej eutanazji ze wzgledow
                      spolecznych dla staruszkow powyzej 65 lat. Wszyscy na tym lepiej wyjda - dzieci
                      nie beda musialy opiekowac sie rodzicami czy dziadkami, nie bedzie
                      spoleczenstwo lozyc na opieke zdrowotna i emeryture. Ale i tak wszyscy wiedza,
                      ze byloby to ZLEM.

                      Dlatego aborcja pozostanie ZLEM niezaleznie od wykladni prawnej i stopnia
                      karalnosci.

                      Przestan epatowac publike cynizmem, szacunek dla prawa jest rzecza indywidualna
                      i nie zalezy od stopnia jego przestrzegania. To co prezentujesz nazywa sie
                      relatywizmem moralnym : jak ktos Triss ukrasc krowe to zle, jak Triss krasc, to
                      dobrze.
            • Gość: Lady Re: Dekl. Praw Człowieka dotyczy ludzi urodzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.04, 21:58
              Dobre, prawo międynarodowe wyznacza normy dotyczące ludzi. A jak wyznaczy
              normę, żeby kobiety w wieku 30 lat miały już 100 partnerów i z 10 skrobanek na
              koncie, to też się dostosujesz? Mówiłaś, ze w nic nie wierzysz. Wierzysz - w
              normy międzynarodowe dotyczące ludzi.
              • triss_merigold6 Re: Dekl. Praw Człowieka dotyczy ludzi urodzonych 26.01.04, 22:14
                Mówiłam, że nie wierzę w wszelkiego rodzaju poza czy ponad ziemskich
                prawodawców; bogów, bóstwa.
                Co by było gdyby? Rozprawiamy o stanie na dziś a nie hipotetycznym. Normy prawa
                międzynarodowego są na tyle ogólnie skonstruowane, że pozostawiają dużą swobodę
                legislaturom państwowym.
                • Gość: Lady Re: Dekl. Praw Człowieka dotyczy ludzi urodzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.04, 22:16
                  Ależ ja nie mówię, że wierzysz w pozaziemskich ustawodawców. Są jak najbardziej
                  ziemscy...
                  • triss_merigold6 Re: Dekl. Praw Człowieka dotyczy ludzi urodzonych 26.01.04, 22:24
                    Ziemscy? Chodziło mi o to, że jestem ateistką.
                    Deklaracje są zaleceniami i wzorami tworzącymi tzw. ducha praw, najprościej
                    mówiąc. Konwencje - podpisane przez państwa - stanowią częśc ich porządku
                    prawnego. Sprowadzasz poziom argumentacji do absurdu bo nie masz o tym bladego
                    pojęcia. W każdym razie powoływanie się na Powszechną Deklarację Praw Człowieka
                    przy dyskusji o aborcji jest błędem merytorycznym.
                    • Gość: Lady Re: Dekl. Praw Człowieka dotyczy ludzi urodzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.04, 22:35
                      Nie powoluję się na Deklarację Praw Człowieka.
                      • Gość: adb Re: Dekl. Praw Człowieka dotyczy ludzi urodzonych IP: *.adsl.proxad.net 26.01.04, 22:38
                        A ja owszem, bo jest to doskonala demonstracja, ze 1) wolnosc osobista ma swoje
                        granice, i ze 2) granica ta moze byc inny czlowiek.
                        A o pieskach nic nie mowisz, Triss, to przeciez tez nie ludzie, a prawa maja.
                        • triss_merigold6 Re: Dekl. Praw Człowieka dotyczy ludzi urodzonych 26.01.04, 22:43
                          Zwierzeta są chronione prawnie przed okrucieństwem. Zwierzęta żywe i urodzone.
                          • Gość: Wolter Re: Dekl. Praw Człowieka dotyczy ludzi urodzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.04, 22:47
                            Święta Maryjo, Matko Boska módl się za nami grzesznymi...
                            • triss_merigold6 Dziękuję, postoję :))) 26.01.04, 22:50
                              • Gość: Wolter Czytaj kochana nanana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.04, 23:21
                                pik ... pik...pik ... serduszko puka w rytmie cza- cza,
                                układ nerwowy już powstaje
                                coś w człowieka się przeistacza
                                ojejku, jejku nie poznaję
                                • Gość: Wolter Zagadka Woltera dziadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.04, 23:58
                                  Żyć to za mało .. Za mało, zabić !

                                  Skąd to jest?
                                  podpowiedź 1. książka
                                  podpowiedź 2. film
                                  podpowiedź 3. Autor książki na M..
                                  podpowiedż 4. rezyser na K..
                            • Gość: mis Z zycia poczetego IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 20:25
                              Przychodzi zakonnica do sklepu: „Dwanaście kur nienarodzonych poproszę”.
                          • Gość: adb Re: Dekl. Praw Człowieka dotyczy ludzi urodzonych IP: *.adsl.proxad.net 26.01.04, 22:51
                            Ale niemyslace i niezdolne zyc bez pomocy wlasciciela, na przyklad moj kot ;)
    • Gość: emty Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 08:22
      Powiedzcie: Kto z was byłby gotów wykonć aborcję?
    • kiitek Re: Bolało jeszcze bardziej 27.01.04, 08:51
      Gość portalu: Autor napisał(a):

      Legalna znaczy bezpieczna czy jak ?
      >
      >
      > Bo nie widze mozliwości, ani sensu, zeby za moje składki na kasę
      > chorych te skrobanki robiono.

      Tak,legalna znaczy bezpieczniejsza.Poza tym nikt nie każe Ci płacić za to.
    • Gość: gra Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 217.153.88.* 27.01.04, 09:43
      kobiety!!!! i te młode i te dojrzałe. Opluwacie się,
      złorzeczycie sobie, wołacie: bądźcie tolerancyjni, zrozumcie
      nas, naszą trudną sytuację a każda z Was po kolei co tu
      zareprezentowała? Brak tych wszystkich cech o które
      prosicie,żeby inni mieli. Zacznijcie poprawiać świat od siebie.
      ZANIM WSKOCZYSZ FACETOWI DO ŁÓŻKA ZASTANÓW SIĘ KOBIETO, czy
      przypadkiem nie SKOŃCZY SIĘ TO CIĄŻĄ. Uświadom swoją
      przyjaciółkę i inne koleżanki, że można uprawiać seks i nie mieć
      później takich problemów. Antykoncepcja jest tańsza od
      skrobanki. MATKI POLKI CZY UŚWIADOMIŁYŚCIE JUŻ SWOJE DORASTAJĄCE
      CÓRKI O KONSEKWENCJI LEKKOMYŚLNOŚCI.ICH PROBLEM ZA KAŻDYM RAZEM
      STAJE SIĘ WASZYM PROBLEMEM.
      Nie liczcie na to, że facet zadba o Wasze dobro.
      Jeżeli zajmiecie się zapobieganiem niepożądanych ciąż, to zapisy
      prawne nie będą miały co regulawać.
      Pomagajcie sobie wzajemnie a nie wytykacie się palcami.
      Nie płaćmy facetom za to, że nas wyskrobią.
      Zainwestujcie w siebie - to jest dużo tańsze i daje więcej
      zadowolenia:)!!!!
      • Gość: martyna Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 150.254.230.* 27.01.04, 09:50
        Rzeczywiście. Już dawno nie czytałam podobnej dyskusji. To straszne, że kobiety
        rozmawiając ze sobą potrafią tak się obrażać. Wygląda na to, że ta która
        najgłośniej krzyczy o tolerancji - najmocniej wyzywa inne od fanatyków.
    • Gość: Aga Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.01.04, 11:24
      Wypowiedzi dotyczące aborcji w 4 numerze WS (24.01.2004) –
      zarówno w komentarzu od redakcji autorstwa Pani Weroniki
      Kostyrko, jak i w reportażu Pani Lidii Ostałowskiej - są
      niestety żenująco jednostronne i tendencyjne. I chociaż ani
      jedna ani druga Pani nie wypowiadają się wprost, że ustawa
      antyaborcyjna powinna być zmieniona (czytaj zliberalizowana), to
      jasnym jest, że celem akcji podjętej w WS jest właśnie
      popieranie takiej liberalizacji.

      Stwierdzenie, że aborcje w podziemiu upokarzają kobiety
      dokonujące aborcji, są dokonywane w skandalicznych warunkach i
      są drogie daje się z trudem obronić jako argument, który miałby
      przekonywać za wprowadzeniem dopuszczalności aborcji ze względów
      społecznych.

      Po pierwsze nie zapominajmy, że istotą zabiegu aborcyjnego jest
      zabicie dziecka w łonie matki. Same kobiety, których wypowiedzi
      znalazły się w reportażu to potwierdzają (np. „Bo strata dziecka
      strasznie boli. Nawet tego niechcianego.”). Rozumiem, że
      niektórym łatwo przejść do porządku dziennego nad zabiciem
      kogoś, kogo się nie widzi, nie można go dotknąć. Ale dlaczego
      uśmiercenie dziecka po porodzie, takiego które zdążyło przyjść
      na świat miałoby się różnić czymkolwiek od aborcji? Przecież to
      nadal to samo dziecko.

      Wobec takiej perspektywy, można argumentację podobną jak w
      stosunku do aborcji zastosować do jakiegokolwiek innego
      przestępstwa. Jak chociażby do zabójstwa. Spójrzmy na to z tej
      strony. Czy ktokolwiek odważyłby się postulować złagodzenie
      kodeksu karnego przez zniesienie karalności zabójstwa w
      sytuacji, gdy zabójca zabija, bo jest sam w ciężkiej sytuacji
      społecznej i zabija, aby się sam utrzymać – po prostu w ten
      sposób zarabia. A na dodatek jakie to dla niego upokarzające, że
      musi się z tym ukrywać, nielegalnie zdobywać broń za ciężkie
      pieniądze na czarnym rynku i jeszcze się za nim ciągnie odium
      mordercy. Fakt, że dane przestępstwo jest popełniane, nie może
      być przecież argumentem, za zniesieniem zakazu jego popełniania.

      Pomijając sytuacje ewidentne – zresztą przewidziane w obecnej
      ustawie – żaden z podanych przykładów nie wyjaśniał, jakie to
      ciężkie warunki społeczne miałyby być uzasadnieniem dla
      dokonanych aborcji. Nie było to wyjaśnione, bo nie ma takiego
      uzasadnienia, a pozostaje jedynie proste podsumowanie: WYGODA.
      Po prostu tym kobietom byłoby w życiu trudniej, gdyby urodziły
      dziecko. Bez dziecka jest po prostu wygodniej. A takie dziecko
      wzięło się z paru chwil przyjemności bez odpowiedzialności, bez
      stosownego zabezpieczenia. To tak, jakby pijany kierowca, który
      kogoś rozjechał, tłumaczył, że on przecież pije sporadycznie, a
      jeszcze rzadziej jeździ wtedy samochodem. Niestety, wystarczy
      ten jeden raz, żeby ponieść konsekwencje.

      Walczcie z ewidentnymi naruszeniami obecnie obowiązującej
      ustawy, rozpocznijcie akcję powszechności dostępu do badań
      prenatalnych, ale nie usprawiedliwiajcie zabójstwa dla wygody.
      • Gość: basia Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 150.254.230.* 27.01.04, 16:41
        Aga,
        wielkie dzięki za to co napisałaś. dzięki za wszystkie ostatnie merytoryczne,
        rzeczowe i spokojne argumenty. Mam nadzieję, że zwolennicy aborcji "wypluli już
        swoje płuca" bo wczoraj nie można już było czytać pewnych napastliwych
        wypowiedzi.
        Lidia Ostałowska próbuje nami manipulować. Dzisiaj w pracy prosiłam wszystkie
        moje koleżanki o przeczytanie WO i o krótką opinię na ten temat. Właściwie
        żadna z koleżanek nie miała wątpliwości, że Lidia Ostałowska "podgrzewa"
        atmosferę i problem ukazuje tendencyjnie. Ostałowska nie bierze w obronę
        dziecka. Właściwie NIC NIE MA O DZIECKU. To szokujące.
        Być może nie orientujecie się, ale w ostatnim czasie "Gazeta
        Wyborcza" "przypuściła szturm" proaborcyjny. Nawet Bartosz Węglarczyk w swej
        korespondencji z USA pisał o tym jak fanatyczni obrońcy życia mordują lekarzy
        wykonujących zabiegi.
        A to wszystko jest jakąś odpowiedzią na to co wcześniej pisała "Rzeczpospolita"
        na temat fałszowania danych przez feministki i cały establiszment proaborcyjny
        w USA, żeby tylko zmienić prawo. Podobnie rozmawiają polskie feministki
        przytaczając liczby wyssane z palca dotyczące podziemia aborcyjnego. Ono jest,
        ale nikt nie wie jaka jest skala tego zjawiska. Feministki stosują tę samą
        strategię: szokować ludzi liczbami. Jeśli w USA się udało to uda się wszędzie.
        Małymi kroczkami osiągniemy wszystko. Zachecam do przeczytania ciekawego
        artykułu w "Rzeczpospolitej".
        Pozdrawiam
        basia
    • Gość: Klaudia Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.telia.com 27.01.04, 11:46
      Ludzie, ludzie - poczytajcie sobie na zimno wasze
      wsciekłe,zajadłe pomyje.
      Spójrzcie na to z tej strony niewolnictwo też kiedyś było
      legalne i "normalne",dziś się tego wstydzimy. Za sto lat ludzie
      będą wstydzić się aborcji. Cóż to tyle...
      • Gość: Triss Merigold Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.acn.waw.pl 27.01.04, 12:09
        To może poczytaj sobie o spędzaniu płodów w średniowieczu i duużo wcześniej i
        później. Zjawisko stare jak świat, można się go wstydzić ale w 100%
        wyeliminować nie da (można próbować upowszechnianiem wiedzy o rozrodczości,
        antykoncepcją, pomocą socjalną). Zjawisku aborcji nie zapobiegało nawet
        orzekanie kar śmierci dla osób bioracych w tym udział.
        • Gość: GRA Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 217.153.88.* 27.01.04, 12:34
          dotyczy to każdego rodzaju przestępczości, więc jaki stąd wniosek?
        • Gość: klaudia Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.telia.com 27.01.04, 14:49
          Chyba mnie nie zrozumiałeś - ja mówię o tym, iż ludzie w swoim rozwoju krok po
          kroku rozszerzają katalog postaw społecznie i moralnie nieakceptowalnych Mówię
          o przyszłości jaka nas czeka, w przeszłosci ludzie zrzucali starców i kalekich
          ze skały (teraz tego nie robią - a kiedyś było to akceptowalne), sami
          wymierzali "sprawiedliwość" itd, itp. Nie mówię o prawie, bo to zawsze można
          zmienić - wystarczy mieć większość, lecz o pewnych zdobyczach ludzkości w
          postawach społecznych i moralnych, na które pracują pokolenia. Cóż będą
          sądzić nasze wnuki o gatunku, który zabija własne dzieci. Dziwy przyrody,
          nieprawdzaż? Acha i życzę Ci, żebys troche mniej agresywnie wrażał(a) swoje
          sądy. Pozdrawiam po ludzku (cokolwiek to dzisiaj znaczy)
        • Gość: Lady Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 21:52
          Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

          Zjawisku aborcji nie zapobiegało nawet
          > orzekanie kar śmierci dla osób bioracych w tym udział.


          Morderstwom też nie, tak jak i zdradom stanu. Dlaczego zatem aborcja może być
          legalna a już morderstwo np. Twojej dorosłej córki nie?
    • Gość: Marta Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.zapora / 217.96.25.* 27.01.04, 13:47
      Dokłądnie tak, ajk będzie legalna to lekarze z dnia na dzień sie porpawią, a
      borcje będą się odbywały w bezpoiecznych warunkach. Legalna to znaczy o wiele
      bezpieczniejsza
      Jak można stawiac zygote ponad kobiete? Lekarze "leczący" Panią Agnieszke
      powinni dsotac prwao wykonyani zawodu do konca życia i stanac przed sadem za
      doprowadzneie do okaleczenia.
      Wiecej antykoncpecji, wiecek wychowania seksulanego w skzolach i bedzie mniej
      aborcji (wbrew temu co sadza niektorzy)! Do czego doprowdzila ta ustawa? Tylko
      do pojawienia sie noworodków w beczkach i na smietnikach.
      • Gość: gra Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 217.153.88.* 27.01.04, 14:20
        to nie ustawa doprowadziła do tego, że kobiety wyrzucają swoje noworodki.
        To jest wina środowiska w jakim ta kobieta się obraca. Ludzie szkalują samotne
        kobiety w ciąży i wywołują stres nie do opanowania zamiast zwyczajnie pomóc.
        Przecież jeśli kobieta nie jest w stanie utrzymać dziecka zawsze może oddać je
        do adopcji i pomyśleć o tym będąc już w ciąży. Jest naprawdę wiele rozwiązań,
        tylko rzeczywiście wymaga to jakiś starań ze strony kobiet.
        Na świecie jest mnóstwo dobrych ludzi.
    • Gość: ann Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 14:00
      Czytam ten artykuł i utwierdzam się w przekonaniu, że gdzieś
      autorka pomyliła pojęcia. Zastanawiam się czy tak trudno
      dostrzec różnicę między "dozwoloną" (obecnie) aborcją-czyli
      usunięciem ciąży będącej wynikiem gwałtu, kazirodztwa lub
      zagrażającej życiu matki etc.- a aborcją traktowaną jako
      specyficzny "środek antykoncepcyjny". Rozumiem rozpacz
      matki,która wie,że urodzi kolejne chore dziecko, rozumiem też
      ofiarę gwałtu, która nie chce urodzić dziecka poczętego z
      przemocy. Niech mi jednak ktoś wytłumaczy co te sytuacje mają
      wspólnego z panienką, która uprawiała seks bez zabezpieczenia,
      jest na studiach albo akurat dostała świetną pracę a dziecko
      jest nie do końca po jej/ich myśli. Szczytem wszystkiego jest
      wypowiedź Pani,która usunęła ciążę po rewanżowym skoku w bok po
      zdradzie męża. Jesteśmy dorosłymi ludźmi i jako tacy musimy
      myśleć perspektywicznie. Uprawiasz seks bez zabezpieczenia -
      ryzykujesz ciążę. MAMY XXI WIEK I MNÓSTWO ŚRODKÓW
      ZAPOBIEGAJĄCYCH CIĄŻY (PATRZ:ANTYKONCEPCJA)!!!! Jeśli ludzie
      tego nie rozumieją, to na pewno nie należy oddawać decyzji o
      życiu innych ludzi w ich ręce.
      • szmaja Re: Bolało jeszcze bardziej 27.01.04, 14:29
        a jezeli sie zabezpieczasz, bo nie chcesz byc w ciazy, a zabezpieczenie
        zawodzi? czy rzeczona pani, po skoku w bok, mialaby rozbic cala swoja rodzine,
        skrzywdzic swoje dzieci (juz posiadane)?
        sa to sytuacje, w ktorych ciaza niszczy zycie, a nawet zycia, zycia ludzi,
        ktorzy nie chca zostac 'szczesliwymi rodzicami'.
        dyskusja nie obraca sie wobec mozliwosci dokonania aborcji, jezeli ma sie do
        tego podstawe prawna, a raczej wokol aborcji w ogole.
        podkreslam, aborcja legalna nie bylaby obowiazkiem, nikt niekomu by jej nie
        narzucal. nikt przeciwnikom aborcji nie odbiera prawa wyboru - chodzi tylko o
        wzajemnosc.
        • Gość: gra Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 217.153.88.* 27.01.04, 14:37
          czy aborcja miałaby odbywać się w ramach NFZ?
          • szmaja Re: Bolało jeszcze bardziej 29.01.04, 16:28
            Gość portalu: gra napisał(a):

            > czy aborcja miałaby odbywać się w ramach NFZ?

            nie wiem, nie mi o tym decydowac. nawet gdyby tak bylo, to poedjrzewam, ze nie
            odczulabys tej zmiany.
            za chwile pewnie rzucisz cos w stylu, ze skoro ciebie to nie dotyczy, to nie
            chcesz placic. a ja na to, ze skoro ja nie mam cukrzycy, zawalu serca, to po
            co mi placowki dla diabetykow, kardiochirurgia? itd. mnozy mozna w
            nieskonczonosc.
            moim zdaniem, aborcja jako zabieg w ramach nfz wyrownalby szane kobiet, ktore
            juz teraz stac na wyjazd do holandii, czy do niemiec i tych, ktore rodza co
            rok dzieci (nie musze dodawac jaka jest to rodzina - najczesciej).
            • Gość: gra Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 217.153.88.* 04.02.04, 14:55
              zapewne nie odczułabym ( chyba, że gdybym zachorowała, w szpitalu powiedzieliby
              mi, że niestety fundusz został wykorzystany na aborcje i pani musi zapłacic za
              leczenie). Ale dla mnie aborcja to zabijanie w przeciwieństwie do leczenia
              różnych chorób i jeśli miałabym się do tego dokładać to chciałabym wiedzieć dla
              kogo to robię i dlaczego. A poza tym myślę, że w obecnym systemie podpisywania
              kontraktów NFZ z lekarzami nikt nie uwzględni tego zabiegu do refundacji.
        • Gość: ann Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 14:56
          Wolność, wzajemność, możliwość podejmowania swobodnych decyzji - to wszystko
          piękne słowa. Tyle, że nigdzie nie pojawia się ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Pani
          odgrywająca się na mężu powinna brać pod uwagę możliwość zajścia w ciążę.
          Każdy kto uprawia seks musi się z tym liczyć - to jeden z jego elementów nawet
          wtedy, kiedy się zabezpieczamy. Sama nie jestem gotowa na zostanie matką,
          dlatego się zabezpieczam. Pomimo tego gdzieś w podświadomości mam zakodowaną
          możliwość, że nawet najlepsze zabezpieczenie może zawieść i jestem gotowa
          ponosić to ryzyko i ewentualne konsekwencje z tym związane. Jeśli nie jest się
          tego świadomym, to może lepiej nie tykać czegoś co może oparzyć???
          Natomiast co do uregulowań prawnych - moim zdaniem nieskrępowanej niczym prócz
          własnego sumienia aborcji nie powinno się opatrywać przpisami prawa. Proszę
          pamiętać, że sumienie ludzkie bywa względne. Czy jest Pani gotowa dać zupełną
          swobodę ludziom, którzy nie chcą zostać "szczęśliwymi rodzicami" a
          mają "szansę" nimi zostać przez własną niefrasobliwość? Czy konsekwencje
          chwili zapomnienia dorosłego człowieka powinny być rozwiązywane właśnie w taki
          sposób? A gdzie odpowiedzialność za siebie i innych??
          pozdr
          • Gość: Marta Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.zapora / 217.96.25.* 27.01.04, 17:07
            Ann i wile innych osób pisze, ze jak się upawia seks to trzeba się liczyć z
            zajsciem w ciażę i ponieśc odpwoeidizlanośc.
            Zgodnie z taką logiką należy skasować np. GOPR, bo jak ktoś idzie w gory i
            jescze schodzi ze szlaku powinien liczyć się z tym, zę się zgubi i ponieść za
            to odpowiedzialność. Z jakiej racji podatnicy maja utrzymywac służby dla
            ratowania nieodpowidzlnych turystów, którzy dla włąsnej przyjemności
            lekkomyslnie chodzą na górskie wycieczki? Jak ktsś jest chory na grypę, nie
            powinien iść do lekarza bo mógł być odpowiedzialny i się zaszczepić. Z jakiej
            racji służba zdrowia ma pomagać takim nieodpowiedzialnym, co to się nie
            szczepią? Należy także nie udzielać pomocy kierowcom rannym w wypadkach
            samochodowych, bo jak jadą za szybko sami są sobie winni. Niech się wykrwawią
            gdzieś w rowie.
            Listę można ciągną i ciągnąć...
            Jak już, to konsekwentnie.
            • Gość: Lady Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 22:09
              Mylisz się i to bardzo. Jak się upawia seks, to trzeba się liczyć z zajsciem w
              ciażę i ponieśc odpwoeidizlanośc.

              Widać już, jak wiele znaczy dla ciebie życie ludzkie. Przykłady, króre podalaś
              są po prostu smieszne. Ja leczę turystów, chorych na grypę, czy poszkodowanych
              w wypadkach samochodowych. A wiesz dlaczego? Bo chodzi o życie ludzkie.

              Powinny zatem znaleźć się następujące przykłady:
              1. turysta wychodzi w góry nieubrany i np. odmrozi sobie palce. Wtedy nie może
              mieć do lekarza pretensji, że nie mógł ich przywrócić do stanu poprzedniego.
              2. Chory na grypę nie może mieć pretensji o to, że leczenie się przedłuża (nie
              z winy lekarza)
              3. Ranny w wypadku, ktory go spowodował nie moze żądać od lekarza, by z dużej
              rany nie została mu żadna blizna.

              Natomiast o to, że lekarz nie ratował życia i zdrowia można (a nawet należy)
              mieć pretensje i żądać odszkodowania.
              • Gość: Marta Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.zapora / 217.96.25.* 29.01.04, 11:17
                > Jak się upawia seks, to trzeba się liczyć z zajsciem w ciażę i ponieśc
                odpwoeidizlanośc.
                Właśnie ten sposób myslenia mam na myśli, Bardzo grzecznie powtarzasz argument
                na który wskazuję.

                > Widać już, jak wiele znaczy dla ciebie życie ludzkie.
                Dla mnie? Przecież to twoja logika – patrz wyżej: „Jak się ... to trzeba
                ponieśc odpowiedzialność”. Wystarczy rozciagnąć go na inne przypadki niż te
                które ci pasują i od razy pałasz swietym oburzeniem.

                > Przykłady, króre podalaś są po prostu smieszne.
                Tak jest, są absurdalne bo z absurdalnej logiki wynikają.

                > A wiesz dlaczego? Bo chodzi o życie ludzkie. Powinny zatem znaleźć się
                następujące przykłady
                „Powinny” ? Bo bardziej ci pasują? Wg twoich przykładów pacjent nie ma prawa
                oczekiwać od lekarze cudu. Owszem, nikt się nie spodziewa ze ginekolog
                powie ‘hokus pokus’ i ciaza zniknie. Kobieta ma jendka prawo oczekiwać, ze nie
                powie „Tak jest pani w ciazy i porod zagraza pani życiu, ale ja pani nie pomogę
                bo nie trzeba było rozkladac nog a teraz trzeba ponieść konsekwencje”. Podobnie
                jak żaden lekarz nie ma prawa powiedzieć „Tak jest pani chora na grype ale ja
                pani nie pomogę bo trzeba się było zaszczepic a teraz trzeba ponieść
                konsekwencje”.
            • Gość: ann Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 09:02
              Troszkę chyba pomieszałaś pojęcia.
              GOPR jest utrzymywany przez podatników dla RATOWANIA ludzkiego życia.
              Lekarz lecząc czy udzielając pomocy ofiarom wypadków również RATUJE życie.
              Wytłumacz mi proszę gdzie w aborcji na życzenie powodowanej brakiem
              odpowiedzialności dorosłych ludzi widzisz element ratowania życia. Ja widzę
              tylko ratowanie wygody i komfortu tych ludzi.
              pozdr
          • szmaja Re: Bolało jeszcze bardziej 29.01.04, 16:23
            nie opdowiedzialnosc, a kare za swoje niecne postepki - zastanow sie, czy
            dzieck, ktore przez cale zycie bedzie sie czulo 'jak kara', skorzysta z tego,
            ze pojawilo sie na swiecie? i czy to bedzie odpowiedzialnosc?
            widzisz, i znowu, ty masz taka swiadomosc, a ja nie chce byc matka w ogole,
            czy to oznacza dla mnie rezygnacje z seksu? nie wystepuje u mnie
            zadna 'niefrasobliwosc'.
            podkresle to: nie ma 100% srodkow antykoncepcyjnych.
            chodzi o mozliwosc wyboru, rozmowy z psychologiem, podjecia decyzji bez
            atmosfery strachu i potepienia - zaloze sie, ze wtedy aborcji bedzie mniej. a
            to, zdaje sie chodzi. teraz kobieta zostaje sama ze soba i koniec.
            co do odpowiedzialnosci, to poza tym, co wyzej dodam, ze obwiazuje nas
            odpowiedzialnosc przede wszystkim za zycie, ktore juz jest (nasze wlasne,
            naszej rodziny), za tych, ktorzy czuja.a nie za embrion, ktory moze nim byc.
            to jest oczywiscie moja opinia. uwazam, ze mam do niej prawo.

        • Gość: człowiek Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.telia.com 27.01.04, 15:04
          Chodzi jednak o coś innego: o naturalne prwo każdego człowieka (rónież
          nienarodzonego) do życia. Chyba zgodzisz się ze mną, iż komfort małzeński
          takiej pani musi przed tym prawem ustapić? Bo kimże bysmy się w końcu okazali,
          gdybyśmy na szalę kładli obok siebie takie sprawy? Ciało ludzkie nie jest
          rzeczą, a człowiek niczyją własnością, więc mimo największych chęci
          kobiety "niestety" nie posiadają płodu w przeciwieństwie do reszty zwartości
          swojego brzucha (o czym zdaja się zapominać fabrykując różne hasła).Dlatego
          nikt nie ma prawa rozporządzać cudzym życiem. Ot cała filozofia.
        • Gość: gra Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 217.153.88.* 27.01.04, 15:40
          ciąża niepożadana, jeśli nie zagraża życiu kobiety z punktu widzenia medycyny,
          nie zagraża niczyjemu życiu. Zmusza raczej do ujawnienia zdarzeń, które
          chciałoby się ukryć,odkryć kim jesteśmy, wystawia na próbę trwałość związku,
          miłość, przyjaźń.
          I tego najbardziej się boimy, że mówimy za pięknymi słowami stoi pustka,
          kłamstwo i na tym próbujemy budować zaufanie
    • mamalgosia legalizacja na całego 27.01.04, 14:18
      Wielu złodziei poniosło jakieś szkody przy włamaniach: skaleczenia,
      postrzelenia, itp. Zalegalizujmy kradzież, niech ci biedni ludzie kradną w
      spokoju.
      No i niech sumienie mają czyste
      • Gość: krycha Re: legalizacja na całego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 17:03
        Złodziej, którego nakryją, trafia do więzienia, gdzie ma
        dach nad głową, całkiem dobre jedzenie i rozrywki.
        Dziecko, które zmuszasz do przyjścia na świat jest
        często głodne, żyjące w niegodnych człowieka warunkach,
        z perspektywami jedynie na bezdomność.
        Ale czy to ważne? Najważniejsze, że Twoje sumienie aż lśni.

        • Gość: Lady Re: legalizacja na całego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 22:20
          Zatem złodziej jest bardziej wartościową osobą od twojego dziecka??? Oto skutek
          walki o prawa człowieka, rozrózniając przy tym prawa człowieka i ich brak
          dla "zygot,płodow, komórek". Prawa człowieka, ktore są tak bardzo bronione
          przez wszelkie środowiska liberalno - lewicowe, to hipokryzja. Są to prawa dla
          przestępcow. Ktos siedzi w więzieniu i "ma godne warunki" za pieniądze ludzi,
          ktorych na nie nie stać.
          Morderca np. Twojego "urodzonego" dziecka siedzi za twoje pieniądze. Kto
          naprawdę ponosi karę? Ty czy on? To Ty za to, że zabił, płacisz na niego do
          konca życia.
          A gdyby ktoś Cie kopął w brzuch w 3 mieisącu ciąży i straciłabyś dziecko, czy
          oskarżylabyś go? Bo w myśl Twoich argumrntów nie powinnaś. A jak już to
          zrobisz, czy byłoby oskarżenie o zabicie nienarodzonego dziecka, płodu czy
          zygoty? Zapewne dziecka.
          Więc proszę, nie wmawiaj innym bajek typu; jak chcesz dostać cukierka, to
          bedzie to cukierek, a jak nie - jest to gówno.
    • Gość: gra Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 217.153.88.* 27.01.04, 14:44
      chciałabym się dowiedzieć co sądzicie na ten temat:
      czy nie jest tak, że kobiety wymuszają dokonania zabiegu na
      lekarzach, którzy niekoniecznie chcą to robić, bo niezgodne jest
      to z ich przekonaniami, wiarą? Myślę o sytuacji o którą
      walczycie(my), gdy aborcja nie jest zabroniona prawnie.
    • Gość: Ola J. Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 27.01.04, 17:04
      Daleka jestem od potępiania niechęci,depresji czy nawet
      przerażenia, które się pojawiają, gdy dowiadujemy się o
      nieplanowanym dziecku - sama to przeżyłam, ale teraz, gdy mój
      synek obejmuje mnie i mówi, że mnie kocha, nie mam wątpliwości,
      że podjęłam słuszną decyzję. Natomiast samą aborcję potępiam i
      odnoszę wrażenie, że potepiają ją także bohaterki reportażu i
      nie jest to kwestia postępowania wbrew obowiązujacemu prawu.
      Dziwię się trochę, że tak obszerny artykuł jest tak
      jednostronny i powierzchowny, dlatego chciałabym podzielić się
      paroma refleksjami.
      Po pierwsze wyraźnie rysują się pewne grupy kobiet, nazwijmy je
      grupami ryzyka, dla których zajście w ciążę może okazać się
      ciężarem nie do uniesienia (żony alkoholików, młode uczące się
      dziewczyny, osoby pozwalające sobie na przygodne kontakty
      seksualne i in.)- myślę, że dobrze byłoby uświadomić wszystkim
      kobietom, że gdy znajdują się w takiej sytuacji, antykoncepcja
      jest sprawa kluczową i nie od rzeczy byłoby stosować dwie metody
      antykoncepcyjnie jednocześnie. To niby oczywiste, ale
      powszechnie lekceważone.
      Sprawa druga - medycynie i psychologii wiadomo dobrze, że w
      pierwszych miesiącach ciąży kobiecie trudno o zachowanie
      dystansu do własnej sytuacji i łatwo wpada w skrajne emocje. W
      tym okresie szczególnie ważne jest, czy ma się w kimś oparcie,
      czy jest ktoś kto zaoferuje pomoc i doda otuchy. Naprawdę,
      bardzo żal mi kobiet, które zostają wtedy same, a najbardziej
      przerażają mnie rodzice, którzy odrzucają córkę, kiedy zajdzie w
      ciążę!!!
      I sprawa trzecia, może najbardzej kontrowersyjna, ale mnie
      wydaje się ona istotna. Chodzi o potworną hipokryzję społeczną -
      kiedy matka dokonuje aborcji, wszyscy żałują jej i dziecka, a
      kiedy urodzi je i odda do adopcji - patrzy się na nią jak na
      potwora. Gdy leżałam w szpitalu, byłam świadkiem, jak wszystkie
      pacjentki oglądały jak okaz zoologiczny dziwczynę, która po
      urodzeniu oddała swoje dziecko. Mimo całego dramatyzmu, czy nie
      jest to lepsze od aborcji? Przypomnijmy sobie historię o królu
      Salomonie. Miał on rozsądzić, która kobieta jest matką dziecka.
      Jedna gotowa była je zabić, ale nie dać drugiej kobiecie; druga
      wolała, by przeżyło, nawet gdyby ktoś inny miał je wziąć i to
      ona okazała sie matką dziecka. Czy starożytna mądrość nie
      przydałaby się naszym czasom? Czy w dobie, kiedy 20% par jest
      bezpłodnych oddanie dziecka, na którego utrzymanie kobiety nie
      stać, wciąż musi być społecznym tabu? Czy nadal będziemy
      hołdować dulszczyźnie i metodzie "zamiatania pod dywan" zamiast
      szukać prawdziwych rozwiazań?
      Ola J.
      • Gość: Marta Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.zapora / 217.96.25.* 27.01.04, 17:16
        A propos adopcji: mnie wiecej miesaic temu był tu watek o kobiecie, która
        oddała dziecko do adopcji (po artykule w WO na ten temat). Forumowiczki gdyby
        mogły, utopilyby te kobiete w łyzce wody. Też te, ktore zwykle piszą "uródź i
        oddaj" teraz odsądzaly ja od czci i wiary. To dopiero konsekwencja.
        Jakoś nie zauważylam, zeby którakolwiek z piszących to "bezwlednych"
        przeciwniczek aborcji, wzeiela bohaterkę w obrone. Ani Lady, ani jendza ani w
        ogole zadna z nich nie napisała: oddala tak, ale nie usuneła !
        • Gość: jendza Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 27.01.04, 19:18
          To sliczne:))))
          Glownym argumentem zatem, Marto, za legalizacja
          aborcji jest fakt, ze jakas internetowa
          jendza nie wziela w obrone jednej z bohaterek
          reportazu w WO... zatem skoro jendza nie czyta
          na przyklad stale WO, albo moze czyta, tylko
          sie nie zawsze wypowiada, bo ma czasem cos do
          zrobienia, albo sie wypowiada, tylko nie zauwazasz...
          - to traci wiarygodnosc...,
          a zatem powinnismy zalegalizowac aborcje,
          bo jendza nie bierze w obrone narodzonych
          dzieci...
          To ja mam lepsza propozycje:
          wybierzcie jendze na prezydenta!!!
          Moje pierwsze obietnice wyborcze:
          1) podejmuje sie dofinasowac wszystkie domy dziecka
          2)bede za darmo rozdawac piguly antykoncepcyjne
          3 bede wiernie czytac wszystkie numery WO!!!

          z powazaniem:
          j
          • Gość: Marta Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.zapora / 217.96.25.* 29.01.04, 11:19
            >Glownym argumentem zatem, Marto, za legalizacja aborcji jest fakt, ze jakas
            internetowa jendza nie wziela w obrone jednej z bohaterek reportazu w WO...
            A gdzie to napisałam? Zabawne, jak „bojownicy o PRAWDĘ” uciekają się do
            kłamliwych sugestii. To sliczne:)))) Prawda?

            Mój powyższy post odnosił się do kwestii hipokryzji wobec adopcji. Zabawne, jak
            uczestniczki regularnie piszące na forum ws aborcji (a ty piszesz na ten temat
            duzo i od pewnego już czasu stad podalam ciebie jako przyklad – chociaz
            oczywiście dokladnie to samo o wielu stalych forumowiczkach można
            powiedzieć) „przegapiły” dyskusję nt. kobiety która urodziła i oddala (czyli
            postapila dokladnie wg ich ‘swietlanych’ porad) a jeśli już w niej
            uczestniczyly – moralnie ją kamieniujac. Tak jest, w ten sposób traci się
            wairygodnosc

            >To ja mam lepsza propozycje: wybierzcie jendze na prezydenta!!!
            Jasne, już się rozpędziliśmy .... : /

            > Moje pierwsze obietnice wyborcze:
            1) podejmuje sie dofinasowac wszystkie domy dziecka
            2)bede za darmo rozdawac piguly antykoncepcyjne
            No, to Lady też ciebie nie poprze
            • Gość: jendza :) IP: *.w193-252.abo.wanadoo.fr 29.01.04, 13:24
              Oj Marto, Marto...
              Nie wypowiadam sie tez w sprawach
              problemow z antykoncepcja na przyklad,
              nie pisze nic o technikach seksulanych,
              najskuteczniejszych przy poczeciu,
              nie pisze nic o masturbacji,
              aferze z Monika Lewinsky, zyciu seksualnym
              mrowek i nie wiem jeszcze czym....:))

              Wiarygodnosc sie traci, gdy czyny czlowieka
              nie ida w parze z jego deklaracjami...
              A tu, w necie, nie mamy zadnej mozliwosci
              weryfikacji tegoz.
              W necie mozna stracic wiarygodnosc,
              gdy pisze sie rzeczy sprzeczne - na ten sam
              temat. Ot, gdybym w jednym poscie stwierdzila na przyklad,
              ze mam dwoje dzieci, a w innym - ze nie mam ich wcale...

              Fakt, ze nie wypowiedzialam sie na temat jakiegos tam
              reportazu, nie swiadczy o niczym, poza tym, ze sie nie
              wypowiedzialam...

              Czy zamierzasz - niezdarnie probujac zdyskredytowac
              osobe - podwazyc prawde jej wypowiedzi?
              • Gość: Marta odp IP: *.zapora / 217.96.25.* 30.01.04, 15:34
                Jeśli ktoś pisze „W niechcienej ciązy? Zrobi dobrze jeśli urodzi i odda do
                adopcji” a potem „Oddała do adopcji? Co za szmata bez serca” – nie można do
                jego wypowiedzi podchodzić z przekonaniem. A takie podejście jest bardzo często
                spotykane, co to forum pięknie zobrazowało.

                > Wiarygodnosc sie traci, gdy czyny czlowieka nie ida w parze z jego
                deklaracjami...
                Tak jest. Dotyczy to np. „pro-life’wcow” zabijających lekarzy i podkładających
                bomby w klinikach.

                > Nie wypowiadam sie tez w sprawach problemow z antykoncepcja na przyklad,
                Jak napisalam już, zotstalas podana jedynie jako przykład. BTW nie dziwi ze nie
                interseują cie tematy zwiazane z problemami z antykoncepcja czy adopcją.
                Zwolennicy karania kwestia czy kobieta ma mozliwosc się skutecznie zabezpieczyc
                i co zrobi z soba i z dzieckiem po porodzie jest najzupelniej obojetna.

                Dyskredytujesz się sama przypisujac mi rzeczy których nie napisalam
                • Gość: Marta Re: odp - errata IP: *.zapora / 217.96.25.* 30.01.04, 16:13
                  > Zwolennicy karania kwestia
                  'Zwolennikow karania za aborcję kwestia' miało oczywiście być.
            • Gość: Lady ;))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.04, 15:02
            • Gość: Lady Poprę kandydaturę Adama Małysza;-))))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.04, 15:03
              • Gość: jendza Widzisz, Marto:((( IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 29.01.04, 16:07
                Moje populistyczne nagiecie dotychczas przyjetej linii,
                wyrazajace sie deklaracja rozdawania pigul, spowodowalo,
                ze tym razem w oczach Lady stracilam wiarygodnosc...
                BUUUUUU!
                BIADA MI...:
                I WAM wszystkim tez, bo teraz Malysz wygra:)))!

                z powazaniem
                j.
                • Gość: Lady jendzo;-)))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.04, 16:25
                  może się jeszcze zastanowię, ale sama rozumiesz Adam ma takie śliczne wąsy;-
                  ))))))))) nawet Jolka takich nie ma;-))))))))))))
                  Jeśli Adam sie rozmyśli, to muszę sie zastanowić. Chociaż mam w zanadrzu
                  kandytaturę Andrzeja Gołoty;-))))))
                  • Gość: jendza LADY:))) IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 29.01.04, 16:52
                    A co bys powiedziala na tego z czerwonymi wlosami?:)))
                    Bodaj Michal Wisniewski...:))
                    Idea czerwonowlosego prezydenta bardzo mi sie podoba:))
                    Ot, chociazby, mozna by o nim bez skrepowania mowic:'czerwony'...:))

                    A ja sie pociesze haslem, ktore mi i w dziecinstwie
                    konsolacje przynosilo...:
                    'I ty zostaniesz... Indianinem'..."))))

                    Sciskam!
                    j
                    • Gość: Lady Re: LADY:))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.04, 17:50
                      Też mnie się podoba, ale może dajmy go ma ministra kultury;-))))))))
                      Kandydat musi być reprezentacyjny;-). Może jakąś laskę wystawmy, niektóre 14-
                      stki są niezłe;-). A może Kasia Laska- mistrzyni bicia rekordu w ilosci
                      stosunków seksualnych;-)
        • mary_ann Re: Nieprawda 11.02.04, 22:42
          Gość portalu: Marta napisał(a):

          > A propos adopcji: mnie wiecej miesaic temu był tu watek o kobiecie, która
          > oddała dziecko do adopcji (po artykule w WO na ten temat). Forumowiczki gdyby
          > mogły, utopilyby te kobiete w łyzce wody. Też te, ktore zwykle piszą "uródź i
          > oddaj" teraz odsądzaly ja od czci i wiary. To dopiero konsekwencja.
          > Jakoś nie zauważylam, zeby którakolwiek z piszących to "bezwlednych"
          > przeciwniczek aborcji, wzeiela bohaterkę w obrone. Ani Lady, ani jendza ani w
          > ogole zadna z nich nie napisała: oddala tak, ale nie usuneła !


          Przeczytaj wątek, o ktorym piszesz, raz jeszcze. Co najmniej kilka osób (w tym
          ja - i to w pierwszym zdaniu postu) wyraziło szacunek dla p. Beaty, za to,że
          dziecko urodziła.
      • Gość: Piotr Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 150.254.230.* 27.01.04, 17:16
        Oleńko

        dziękuję Ci za to co napisałaś. Szkoda, że Wysokie Obcasy nie chcą takich
        wypowiedzi drukować. Zachęcam wszystkie inne kobiety by jak najwięcej pisały o
        swoich "zwycięskich doświadczeniach", nawet za cenę ogromego ryzyka.
        Piszcie, e-maile ślijcie. Niech kobiety "słabe" czerpią siłę do walki o życie
        swojego dziecka mimo, że życie strasznie je doświadcza i upokaża.
        Pozdrawiam
        Piotr
      • Gość: krycha Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 17:22
        Czy naprawdę byłabyś w stanie oddać swoje dziecko do adopcji?
        • Gość: adb Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.adsl.proxad.net 27.01.04, 17:56
          Pytanie takie samo jak "czy naprawde bylabys w stanie zabic swoje dziecko ?"
          Jedno zle i drugie niedobre i w kazdej sytuacji bedzie sie cierpiec, ale na
          pewno w mojej skali wartosci oddanie do adopcji jest lepsze niz zabicie.
          A najlepiej zatrzymac, wychowac i kochac - tak tez wybralam.
        • Gość: Lady Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 22:34
          Zadam inne pytanie: czy naprawe byłabyś w stanie zabić?? Ja wolałabym oddać do
          adopcji, bo dziecko by ŻYŁO. Czasem zdarzają sie przypadki, kiedy przychodzą
          młode dziewzyny po pomoc: aborcja czy adopcja? Wtedy mówie im, że gdy zabiją,
          stracą je bezpowrotnie. Jeśli natomiast oddają do adopcji, uszczęśliwiają
          kogos, kto nie ma szczęscia zostać rodzicem, tak jak ona. Paraktyka
          pokazuje,często sytuacja kobiety, ktora decyduje się urodzić nie wyglądała tak
          dramatycznie, jak ja sobie wyobrażała. Część z nich nie oddaje, niektóre jednak
          muszą. Mówienie, że wlasna wygoda ważniejsza jest od życia dziecka nie jest
          uzasadnione...
    • Gość: ja 1. czlowiek nie jest rzecza! IP: *.acn.pl 27.01.04, 19:08
      2. dziecko nie jest czescia ciala matki - ona nie ma prawa o
      nim decydowac. gdyby bylo, to byloby organem, a co robi
      dziecko? moze trawi za matke? a moze produkuje jej tyroksyne?
      3. kobiety nie badzcie suczkami. po to istnieje antykoncepcja i
      organ zwany mozgiem, zeby z nich korzystac.
      4. pogadajcie z kims, kto poronil. albo z kobieta, ktore nigdy
      nie beda mogly byc matkami. poczujcie. albo zapytajcie
      dowolnego czlowieka, co by czul, gdyby sie dowiedzial, ze matka
      chciala go wyskrobac. bol? zal? niesprawiedliwosc?
      pomyslcie...
      • Gość: ja25 Re: 1. czlowiek nie jest rzecza! IP: *.iweb.pl 27.01.04, 23:47
        człowiek? taaa jasne, a widzialaś zdjęcia do których był odnośnik wyżej?
        Chcialabyś bu Twoje dziecko tak wyglądało?
        Poronienie upragnionego dzieciaka to dramat taki sam jak niechciana ciąza!
        Otwórz oczy i zobacz! A porownania Twoje są mniej więcej takie: "pogadajcie z
        kimś, kogo nigdy nie będzie stać na volvo tylko maluchem śmiga, etc.
    • Gość: Regina Dziękuję autorkom za artykuł IP: 62.233.176.* 27.01.04, 22:02
      choć było mi bardzo gorzko, jak kiedyś podczas lektury
      tekstu o losie Agnieszki. Wtedy płakałam.
      Czytam "ABORCJĘ Z RU STOSUJE TRZECI ŚWIAT". A my, na nas już
      tylko powołuje sie Irlandia, bo tam tez temat czasem ożywa.
      W 1987 zaszłam w ciążę, mając 37 lat. Wystarczyło powiedzieć
      lekarzowi o skierowanie na badania prenatalne, proszę bardzo,
      wystarczyło zadzwonić do szpitala by zarezerwować łóżko, prosze
      bardzo. W 1987! W wyniku namysłu nie zdecydowałam się, ale
      miałam wybór. W 15 lat później czytam o tylu nieszczęściach,
      których można uniknąć dzięki postępowi nauki.
      Kościół dostał za dużo władzy i wszystkiego, dostaje zwłaszcza
      od lewicy i ciągle mu mało. Teraz sięga do Unii.
      Obłudą jest działalność lekarzy, na to trzeba ustawy.
      Tak, nie lubię kościoła i lekarzy, za te ich demoralizację
      • Gość: Lady Re: Dziękuję autorkom za artykuł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 22:47
        Piszeszz: " W wyniku namysłu nie zdecydowałam się, ale
        > miałam wybór. W 15 lat później czytam o tylu nieszczęściach,
        > których można uniknąć dzięki postępowi nauki."
        Czy sądzisz, że jeśli będzie ustawa, kobiety te będą bardziej szczesliwe? Bo
        zagłuszą sumienie: przecież jest dozwolone, nie może być zle, to tylko moje
        urojenia...
        Sądzę, że nie miałyby takich dylematów, gdyby po prostu się zabezpieczyły. Żeby
        mieć 100% pewności nawet dwoma metodami. I gwarantuję, że nie mialyby takich
        dylematów.

        • Gość: kobieta55 Re: Dziękuję autorkom za artykuł lady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 23:09
          kobieta w wieku 55 lat, matka 3 doroslych dzieci,
          bez pracy, schorowana i przekwitająca, zachodzi w ciaze mimo to
          i co ma zrobic?
          • Gość: Lady Re: Dziękuję autorkom za artykuł lady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 23:22
            Mimo to. Ciągle mowimy o kobietach, a co z poczętymi dziećmi?? Sama mam brata
            młodszego o 19 lat, a mama miała problemy z sercem (1 zastawka do wymiany).
            Nawet jej do głowy nie przyszło, żeby usunąć ciążę. Jeśli nie jesteś w stanie
            go wychować - oddaj.
          • Gość: Lady Re: Dziękuję autorkom za artykuł lady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 23:29
            Najłatwiej zabić bezbronne dziecko, którego sie nie widziało. Łatwo uskopoić
            sumienie: przecież to tylko zygota. Tak wygląda po aborcji w pierwszym
            trymestrze: www.abortiontv.com/AbortionPictures-FirstTrimester.htm
            • Gość: @# Re: Dziękuję autorkom za artykuł lady IP: *.iweb.pl 27.01.04, 23:52
              a skąd mamy pewność że te płody nie zostały usunięte ze wskazań bezwzględnych?
              oglądam te zdjecia i...A mięcho jadasz?
              • Gość: Lady Re: Dziękuję autorkom za artykuł lady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 23:56
                To poczytaj dokładnie. Dalej są odnośniki. W to, że nie znasz angielskiego
                raczej nie wierzę. Miriammiriam już się wyraziła o zwolennikach aborcji:
                postępowe, mądre, wykształcone kobiety. Tylko przeciwniczki to sprzataczki na
                emigracji (jakby w tym było coś złego).
        • Gość: mm Re: Dziękuję autorkom za artykuł IP: *.iweb.pl 27.01.04, 23:50
          nie no pani lekarz znowu swoje!!!Czyli reasumując dopuszczamu aborcję u pań,
          które sie zabezpieczały a mimo to zaszły?? Taki konsensus by mi odpowiadał!
    • stachenka Re: Bolało jeszcze bardziej 27.01.04, 23:58
      -------------------------------------------------------------------------------
      -
      Narkotyzowanie się i picie jest bardziej szkodliwe dla dziecka niż aborcja.
      Wiem, doświadczyłam na własnej skórze.
      Jeśli już sie zabija, to humanitarnie byłoby zrobić to szybko, a nie zabijać
      powoli przez długie lata (w moim wypadku 21).

      "Byle nie na widoku publicznym". Ach, stara "dobra" dulszczyzna.
      Jest takie powiedzenie: Można szanować nawet świnię, dopóki nie dzieli się z
      nia chlewu. Cóż... niestety okazuje się, że jest prawdziwe.

      Aborcja to jest "moja" sprawa. Moja i mojego partnera.

      Szanowna Lady, dlaczego nie rodzisz dziecka po każdym jajeczkowaniu? Powinnas
      za każdym razem zachodzić w ciążę i rodzić, bo w przeciwnym wypadku zabijasz
      drugiego człowieka w - jak to nazywasz - "początkowej fazie rozwoju". Bądź
      konsekwentna. Dlaczego głosisz, i to zawzięcie, pewnego poglądu a jednocześnie
      postępujesz wbrew niemu?
      • Gość: Lady Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 00:16
        Napisałaś: Narkotyzowanie się i picie jest bardziej szkodliwe dla dziecka niż
        aborcja.

        Jak może być bardziej szkodliwe niż śmierć. Równie dobrze mozna powiedzieć, że
        narkotyzowanie i picie jest bardziej szkodliwe niż zginęcie w wypadku
        samochodowym.

        >"Byle nie na widoku publicznym". Ach, stara "dobra" dulszczyzna.
        > Jest takie powiedzenie: Można szanować nawet świnię, dopóki nie dzieli się z
        > nia chlewu. Cóż... niestety okazuje się, że jest prawdziwe.
        >
        Można dzielić z nią chlew, co mnie to obchodzi, że ktoś ma ochotę mieszkać w
        chlewie. Tak, wyciągnijmy na widok publiczny wszystko. Dulszczyzną jest nawet
        to, że ze swoim partnerem nie kochacie sie na środku ulicy, tylko w swoim domu.
        Dulszczyzna dotyczyła czego innego - zakłamania i dewocji.


        > Aborcja to jest "moja" sprawa. Moja i mojego partnera.

        To już było, co najmniej z 50 razy na tym forum.


        > Szanowna Lady, dlaczego nie rodzisz dziecka po każdym jajeczkowaniu? Powinnas
        > za każdym razem zachodzić w ciążę i rodzić, bo w przeciwnym wypadku zabijasz
        > drugiego człowieka w - jak to nazywasz - "początkowej fazie rozwoju". Bądź
        > konsekwentna. Dlaczego głosisz, i to zawzięcie, pewnego poglądu a
        jednocześnie
        > postępujesz wbrew niemu?


        Dlaczego zabijam?? Jeśli mam jajeczkowanie i jajeczko nie złazy się z
        plemnikiem, to nie ma życia. Jajeczko nie jest "poczatkowa faza rozwoju
        człowieka", jest nią natomiast jejeczko połączone z plemnikiem.

        Pytanie powtarza się po raz n-ty. Poczytaj wcześniejsze posty Nelki, jendzy,
        ANki i innych. Naprawdę temat został wyczerpany.


        • Gość: kiria Re: LADY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 13:05
          czy nie bierzesz pod uwage tego ze sa ludzie ktorzy maja takie zycie ze chcą
          umrzec , albo są tak chorzy ze chcą umrzec i się moglą o śmierc!!!!!!!!!!!!!!!!
          im też będziesz dyktowała warunki i mówiła że zycie ponad wszystko?????

          a co np. z kobietami które sa chore psychicznie i to nie na depresje ale
          ciezkie paranoje, są przywiązane do łózka pasami i z obłędem w oczach siedzą
          latami na odzdziałach zamkniętych, potem wychodzą nawet na chwilę - bo czasami
          też się to zdarza i wbrew logice i wszystkiemu zachodzą w ciąze (mimo, że nie
          powinny np. bo lekarstwa ktore biorą hamują jajeczkowanie)
          jak utrzymywac ciaze na siłę u kobiety ktora ma ciezke stany psychiczne, a
          jezeli jakims cudem urodzi - powtarzam nie mowie o depresji itd. - to jest male
          prawdopoobienstwo ze to dziecko bedzie zdrowe a jezeli do tego mamusia nie ma
          odebranych praw skazuje sie to dziecko na bol, cierpienie i ciezkie
          sfiksowanie , a akurat znam taki przypadek, policja przyjezdza raz na tydzien
          dwa , dziecko głodzone zamykane w domu, matka chce skakac z balkonu, bierze sie
          ja do szpitala - czesto nie mozna siła mimo choroby bo nie wyraza zgody!!! a
          jak sie nawet siłą zdarzy - to tak wychodzi na własną prosbe!!!!!!!! - dziecko
          przebywa - a i tak juz nie jest do konca normalne w placowkach, po czym wraca
          do domu, zmienia rodziny i miejsca kilka razy w miesiacu, wraca do domu a na
          sama mysl o tym ze mamusia wraca dostaje histerii płaczu i co robi - ZACZYNA
          JESC NA ZAPAS - bo matka je głodzi, zamyka w domu i sąsiedzi i rodzina
          notorycznie musza wywarzac drzwi, i mimo ciaglych interwencji nikt nie jest w
          stanie nic z tym zrobic
          wiec są rozne przypadki i sytuacje i czasami usuniecie ciazy w początkowym
          okresie rozwoju jest niezbedne ,
          a nie patrzenie tylko na humanitaryzm taki jak ty go widzisz
          twoja mama miala zastawke i nie usuneła i OK a co gdyby umarła>???? i nie
          urodziła dziecka tez?
          czasami musimy dokonywac wyborów, i miec swiadomosc czy usunac cos co jeszcze
          nie jest płodem czy osierocic juz dwojke dzieci ktore sie ma
          nie wszystko jest takie biale albo czarne
          wiadomo ze najwazniejsza rzecza jest zapobieganie ciąży za wszelką cenę ale
          zdarza się zajść w ciąże mimo ciągłego zabezpieczania się w różny sposób bo jak
          widac twojej mamie tez sie to zdarzylo
          owszem trzeba broniz zycie - ale tez te ktore juz jest a nie tylko jest
          zalazkiem na przyszly płod
          wiez zaangazuj sie moze w obrone dzieci narodzonych i zycze powodzenia
        • stachenka Re: Bolało jeszcze bardziej 30.01.04, 01:31
          Gość portalu: Lady napisał(a):

          > Napisałaś: Narkotyzowanie się i picie jest bardziej szkodliwe dla dziecka
          niż
          > aborcja.
          >
          > Jak może być bardziej szkodliwe niż śmierć. Równie dobrze mozna powiedzieć,
          że
          > narkotyzowanie i picie jest bardziej szkodliwe niż zginęcie w wypadku
          > samochodowym.

          Jeśli byś zabiła swoje dziecko (nie będę się tu spierać, czy zygota
          to "dziecko"), to zakończyłabyś jego życie i kropka. Od tego momentu nie
          działaby mu się już żadna krzywda (ani też nic dobrego).
          Jeżeli zaś byłabyś pijaczką lub narkomanką, to wyniszczałabys jego psychikę,
          notorycznie zadawałabyś mu cierpienie, uczyniłabyś je nieszczęśliwym i
          niezdolnym do prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie. Życie takiego
          dziecka jest niekończącym się koszmarem. Lepiej byłoby okazać mu miłosierdzie
          i nie zmuszać do znoszenia tego wszystkiego.
          >
          > >"Byle nie na widoku publicznym". Ach, stara "dobra" dulszczyzna.
          > > Jest takie powiedzenie: Można szanować nawet świnię, dopóki nie dzieli się
          > z
          > > nia chlewu. Cóż... niestety okazuje się, że jest prawdziwe.
          > >
          > Można dzielić z nią chlew, co mnie to obchodzi, że ktoś ma ochotę mieszkać w
          > chlewie. Tak, wyciągnijmy na widok publiczny wszystko. Dulszczyzną jest
          nawet
          > to, że ze swoim partnerem nie kochacie sie na środku ulicy, tylko w swoim
          domu.

          Zupełnie niezrozumiałaś tego, co napisałam. Wyraziłam swoje ubolewanie z
          powodu tego, że szanujesz świnie, z którymi nie musisz dzielić chlewu. Nic cię
          nie obchodzi krzywda innych. No chyba że chodzi o hipotetyczną krzywdę płodu.
          Krzywdę narodzonych masz gdzieś. A co cię to obchodzi?

          Wiedz, ze nikt, nie chce mieszkać w chlewie. (pomijając same świnie)

          To, że uprawiamy seks ze swoimi partnerami w domach, a nie na ulicy, nie jest
          dulszczyzną. (Zresztą, nikt nie ukrywa, że niemal wszyscy to robimy.) Rzecz w
          tym, że kochając się ze swoim mężem nie robisz nikomu krzywdy.
          >
          >
          > > Aborcja to jest "moja" sprawa. Moja i mojego partnera.
          >
          > To już było, co najmniej z 50 razy na tym forum.

          Sorki, ale nie czytam wszystkiego.
          >
          >
          > > Szanowna Lady, dlaczego nie rodzisz dziecka po każdym jajeczkowaniu? Powin
          > nas
          > > za każdym razem zachodzić w ciążę i rodzić, bo w przeciwnym wypadku zabija
          > sz
          > > drugiego człowieka w - jak to nazywasz - "początkowej fazie rozwoju". Bądź
          >
          > > konsekwentna. Dlaczego głosisz, i to zawzięcie, pewnego poglądu a
          > jednocześnie
          > > postępujesz wbrew niemu?
          >
          >
          > Dlaczego zabijam?? Jeśli mam jajeczkowanie i jajeczko nie złazy się z
          > plemnikiem, to nie ma życia. Jajeczko nie jest "poczatkowa faza rozwoju
          > człowieka", jest nią natomiast jejeczko połączone z plemnikiem.

          Ale nie chodzi o życie, tylko o człowieka! Gdyby chodziło o życie musiałabyś
          zagłodzić się na śmierć, żeby nie zabić nieczego, co żywe, bo roślinka to też
          życie.

          Jeśli jajeczko połączone z jajnikiem jest już człowiekiem ("w początkowej
          fazie rozwoju" - jak to wcześniej nazwałaś), to jajeczko jest połową człowieka
          ("w początkowej fazie rozwoju"). Jeśli wziąć pod uwagę stosunek masy jajeczka
          do plemnika, to jajeczko jest już prawie całym człowiekiem ("w początkowej
          fazie rozwoju".
          Jak połączysz wodę i sok, powstanie napój, a nie piesek.
          >
          > Pytanie powtarza się po raz n-ty. Poczytaj wcześniejsze posty Nelki, jendzy,
          > ANki i innych. Naprawdę temat został wyczerpany.


          Wybacz, ale wbrew temu, co głosi jaśnie oświecona p. Krystyna Czubówna, nie
          każdy "może sobie na to pozwolić".

      • Gość: Lady Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 00:23
        Jeszcze jedno: nigdzie nie napisałam, że narkotyzowanie i picie jest lepsze od
        aborcji.
        Odparłam argument na temat państwa wyznaniowego. Nie ma go, na co dowodem jest
        to, że narkotyzoanie i picie nie przeszkadza mi, byle nie na widoku publicznym.

        A ty chiałabyś iść ulicą, na ktorej stoją pijacy i narkomiani???!!!! Wchodzisz
        do klatki, a tam dookoła narkomani. Bałabyś się wyść z domu. Dlatego nie
        powinni robić tego na widoku publicznym. Rozumiesz??
        Jeśli tobie to nie przeszkadza, proszę bardzo, na terenie swojej posesji mozesz
        przyjmować takie osoby. Ile sobie tylko zażyczysz.
        • Gość: kirai Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 13:08
          nie o to chodzi
          narkomania to wielki problem i tym wiekszy ze nie na widoku publicznym
          bo nawet trudny do usuniecia, do pomocy innym
          wiadomo czego oczy nie widzą tego sercu nie zal
          • Gość: Lady Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 15:11
            ktoś tu mówił ostatnio o niedyktowaniu innym warunków. Jeśli ktoś chce na
            własne życzenie ćpać, to jego WOLNY WYBÓR. Szanuję to. Nie każdy chce, żeby mu
            poamagano. Ma PRAWO. Identyzna sytuacja dotyczy picia czy prostytuowania się.
            Każdy ma prawo do zanarkotyzowania się nawet na śmierć. Jego WOLNY wybór.
            Dokonując aborcji, nie dajesz drugiemu człowiekowi żadnego wyboru. Traktujesz
            go totalitarnie: mój brzuch. Dlatego walczę o WOLNOŚĆ i SPRAWIEDLIWOŚĆ a nie o
            NIEODPOWIEDZIALNOSĆ i BOLSZEWIZM. Kazdy ma prawo być wolnym człowiekiem,
            dziecko poczęte też.
            Zwolennicy (niektórzy) aborcji posunęli się juz do takiego absurdu, że
            zarzucając innym dyktowanie komuś, co ma robić, przynależność do mafii
            kościelnej, czy jakiś bojówek, sami narzucają sposób postępowania. Wyzywanie od
            królic i idiotek kobiet, ktore rodza dzieci to nic innego, jak mówienie, że
            dzieci mieć nie powinny.

            Przykro mi, ale to przypomina istny TOTALITARYZM. Ukryty, rzecz jasna.
            Oglądając film "wojana śiatów" Szulkina stwierdzam, że wizja takiego państwa
            jest niedaleka...
        • stachenka Re: Bolało jeszcze bardziej 30.01.04, 00:58
          > Jeszcze jedno: nigdzie nie napisałam, że narkotyzowanie i picie jest lepsze
          od
          > aborcji.

          Przeczytaj swoją własną wypowiedź: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
          f=16&w=10345303&a=10349887
          Napisałaś, że akceptujesz ruchanie, narkotyzowanie się i picie, ale nie
          akceptujesz aborcji.
          Jeśli to nie znaczy, że narkotyzowanie sie i picie jest twoim zdaniem lepsze
          od aborcji, to cóż... wynika stąd, że albo 1. to, czy coś akceptujesz nie
          zależy w żadnym stopniu od tego, czy uważasz dana rzecz za dobrą czy złą
          (uważasz to jest złe i tamto jest tak samo złe, ale tego nie akceptujesz, ale
          tamto owszem)albo 2. akceptujesz rzeczy gorsze, a nie akceptujesz tych mniej
          złych (picie jest gorsze od aborcji, ale to aborcji nie jestes w stanie
          zaakceptować)

          W obu przypadkach proponuję abys zgłosiła się do psychiatry i do jakiegoś
          wybitnego filozofa (najlepiej etyka lub średniowiecznika). Jeśli prawdą jest
          nie 1. a 2., to gwarantuję ci, że przejdziesz do historii (nie tylko)
          filozofii jako pierwsza taka osoba w dziejach ludzkości.

          > Odparłam argument na temat państwa wyznaniowego. Nie ma go, na co dowodem
          jest
          > to, że narkotyzoanie i picie nie przeszkadza mi, byle nie na widoku
          publicznym.
          >
          >
          > A ty chiałabyś iść ulicą, na ktorej stoją pijacy i narkomiani???!!!!
          Wchodzisz
          > do klatki, a tam dookoła narkomani. Bałabyś się wyść z domu. Dlatego nie
          > powinni robić tego na widoku publicznym. Rozumiesz??

          Wolałabym spotykać ćpunów i żuli na ulicach i móc uciec od nich do domu, czuć
          sie w domu bezpiecznie (to jedna z fundamentalnych potrzeb każdego człowieka).
          A ty wolałabyś czuć się bezpiecznie na ulicy a w domu mieć agresywnego pijaka
          lub narkomana? Codziennie bałabyś się wrócić do domu, a gdybyś już wróciła, to
          nadal bezustannie bałabyś się, co się za chwilę wydarzy: rzyci w ciebie czymś
          ciężkim, będzie próbował cię zgwałcić, pobije cię do nieprzytomności,...?
          Dlatego nie powinni tego robić w domu. Rozumiesz???

          > Jeśli tobie to nie przeszkadza, proszę bardzo, na terenie swojej posesji
          mozesz
          >
          > przyjmować takie osoby. Ile sobie tylko zażyczysz.

          Wiesz, jako dziecko nie mogłam przyjmować lub nie przyjmować w domu skurwysyna
          który mnie spłodził i tak bardzo mi to przeszkadzało, że na wieść o jego
          śmierci skakałam z radości.
          • Gość: Lady Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.04, 01:22
            NIGDZIE nie napisałam, że jest lepsze. To tylko twoje insynuacje.
            Jasne, że akceptuję narkotyzowanie się i picie, bo to jest WOLNY WYBOR.
            Abortowane dziecko (ew. płód) WOLNEGO WYBORU jest pozbawione. Nie mogę nikomu
            zabronic narkotyzowania się, picia i prostytucji. Tak jak i ty nie możesz
            nikomu zabronić żyć.

            Czy narkotyzowanie się i picie jest lepsze od aborcji? Na własne życzenie tak.
            Ty rozporządzasz własnym życiem, ale od cudzego wara (poczętego dziecka czy jak
            tam chcesz "płodu").

            Jeśli chodzi o przejście do historii, mi dobrze mi zyczysz, dziekuję. Jednak
            stwierdzając rzeczy oczywiste od zarania dziejów trudno być postacią
            historyczną.


            Napisałaś:
            Wolałabym spotykać ćpunów i żuli na ulicach i móc uciec od nich do domu, czuć
            > sie w domu bezpiecznie (to jedna z fundamentalnych potrzeb każdego
            człowieka).
            > A ty wolałabyś czuć się bezpiecznie na ulicy a w domu mieć agresywnego pijaka
            > lub narkomana? Codziennie bałabyś się wrócić do domu, a gdybyś już wróciła,
            tonadal bezustannie bałabyś się, co się za chwilę wydarzy: rzyci w ciebie czymś
            > ciężkim, będzie próbował cię zgwałcić, pobije cię do nieprzytomności,...?
            > Dlatego nie powinni tego robić w domu. Rozumiesz???


            Masz prawo czuć się bezpiecznie w domu i na ulicy. Na ulicy policja jest od
            tego, by pilnować, czy taki "element" nie zagraża tobie. Do domu wzywasz
            policję i ich śmierdzącym obowiązkiem jest tobie pomóc. Płacisz za to ciężkie
            pieniądze. Co innego, że państwo mamy chore. Opisana przez ciebie osoba powinna
            być za kratkami, a nie zagrażać tobie w domu. Rozumiem twój ból. Jednak jeśli
            ktoś nie zrobi czynów, jakie opisujesz w domu, zrobi to na ulicy, na klatce.
            Nie mozna chronić tylko ludzi, ktorzy są w domu, a pozbawiać tej ochrony ludzi
            poza nim.

            Jeszcze jedno - gdyby była normalna ustawa dopuszczająca posiadanie przez
            obywateli broni w domu i uzycie jej w wypadku zagrożenia twojego zdrowia czy
            życia, nie mielibyśmy tylu nieszczęść, o jakich piszesz.

            Pozdrawiam.
            • stachenka Re: Bolało jeszcze bardziej 30.01.04, 01:48
              Przeraża mnie to, że zupełnie nie rozumiesz tego, co piszę. Doprawdy nie
              jarzysz kompletnie nic.
              Skoro nie jest możliwym prowadzenie rozmowy z tobą, to nie zamierzam więcej
              próbować. Tym postem zakończę.

              Czy dziecko ćpuna lub pijaka ma wybór? Ależ tak!: jak już podrośnie na tyle,
              by wdrapać się na okno, może samo przez nie wyskoczyć. I wszystko jest w
              porządku, bo to był jego WOLNY WYBÓR!

              Twoja wizja świata jest zaiste cudowna!

              Ja wolałabym świat, w którym zapobiega się cierpieniom zanim kogoś dosięgną, w
              którym oszczędza się ludziom i innym stworzeniom niepotrzebnego bólu i
              męczarni psychicznych. Świat, w którym ci, którzy krzywdzą innych są
              piętnowani, niezależnie od tego, czy owa krzywda polega na natychmiastowym
              pozbawieniu życia czy na czymkolwiek innym.

              Bye, bye.
              Rozumu życzę, chociaż odrobinki rozumu.
              stachenka
              • Gość: jendza Stachenko IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 30.01.04, 09:59
                Dum spiramus, speremus.
                Zanim jednak o tym - powiem CI slow pare o stylu
                Twoich wypowiedzi...
                Przeczytaj je sama moze, za pare dni, i zastanow sie,
                czy nie mam racji...
                Piszesz o bardzo trudnym dziecinstwie, o tym,
                ze dziecko cpuna czy pijaka jest na starcie zdeterminowane...
                Piszesz o tym w sposob cholernie emocjonalny, zupelnie niedopuszczajacy
                innego spojrzenia na sprawe... Piszesz, ze nie rozumie Lady... tymczasem
                wyglada na to, ze nie chcesz zrozumiec Ty... Nie to, ze 'nie rozumiesz',
                wlasnie 'nie chcesz' zrozumiec.
                Popatrz sama, jako dziecko cpunki i alkoholika (w dowolnym porzadku, nie znam
                szczegolow..., wybacz)powinnas - wedlug Twojej wlasnej opinii - lezec teraz
                polprzytomna na jakiejs melinie... A Ty sobie siedzisz przy kompie. I piszesz
                posty na jakies glupie - bo zdystansowane od prawdziwego zycia - forum. I to
                JAKIE posty:)). Twoj poziom operowania
                polszczyzna jest naprawde imponujacy!!! I wcale nie jak na dziecko
                z 'marginesu'... Otworz oczka i zobacz wreszcie, ze SAMA jestes zaprzeczeniem
                wlasnych koncepcji...! Bo nic nie determinuje do konca. Dlatego wlasnie nie
                mamy PRAWA odbierac szansy NIKOMU, zebysmy nie wiem jak dramatycznie oceniali
                jego szanse na starcie... Pokory trzeba, Stachenko, pokory... Trzeba pozwolic
                ludziom zyc ich zyciem... Wszystkim ludziom.
                Bo dopoki oddychamy - jest nadzieja! Nie mozna eksterminowac wszystkich
                na dzien dobry, by stworzyc Nowy, Wspanialy Swiat. To juz bylo...:(((
                Nie zauwazylas, jak latwo z ofiary przeistoczyc sie w kata?

                Pozwalam sobie mowic do Ciebie w ten sposob, bo sama pochodze z rodziny
                patoligicznej. Bylam bita oraz poniewierana na wiele mozliwych sposobow.
                Lata stracilam i zeby zjadlam, zeby sie z tego powyciagac, a i tak
                jeszcze wiele przede mna do zrobienia...
                Wedlug jednak Twojej logiki powinnabym teraz byc wyderanzowana i
                juz 'emerytowana' prostytutka z ostatnim stadium choroby alkoholowej,
                paroma skrobankami i gromadka zapuszczonych i zmarnowanych bachorow.
                A jest inaczej.
                Bo dum spiramus, speremus.
                WIesz, smutno mi, gdy widze, ile w Tobie zlosci na te Twoje
                korzenie. To z jednej strony zrozumiale.... ale z drugiej...:
                zobacz, jak te negatywne emocje niszcza CIEBIE...:((
                TO tak, jakby bycie ofiara kontynuowalo....
                Jedyna droga to... przebaczyc im. Zapomniec sie nie da.
                I nie wolno zapominac, bo wtedy i przebaczenie nic nie wazy.
                PRZEBACZ:)), prosze... - i ulzy TOBIE... Wreszcie bedziesz wyzwolona
                z tego koszmaru...
                Czego najcieplej zyczy
                jendza
                • stachenka Re: Stachenko 03.02.04, 04:38
                  >Dum spiramus, speremus.
                  >Zanim jednak o tym - powiem CI slow pare o stylu
                  >Twoich wypowiedzi...
                  >Przeczytaj je sama moze, za pare dni, i zastanow sie,
                  >czy nie mam racji...
                  >Piszesz o bardzo trudnym dziecinstwie, o tym,
                  >ze dziecko cpuna czy pijaka jest na starcie zdeterminowane...

                  Każde dziecko jest w znacznym stopniu zdeterminowane przez warunki panujące
                  w domu, niezaleznie od tego, czy jest w nim dobrze czy źle.

                  >Piszesz o tym w sposob cholernie emocjonalny, zupelnie niedopuszczajacy
                  >innego spojrzenia na sprawe... Piszesz, ze nie rozumie Lady... tymczasem
                  >wyglada na to, ze nie chcesz zrozumiec Ty... Nie to, ze 'nie rozumiesz',
                  >wlasnie 'nie chcesz' zrozumiec.

                  A jakież jest to inne spojrzenie prezentowane Twoim zdaniem przez Lady? Ja
                  nie zauważyłam w jej wypowiedziach wyrazu żadnego innego spojrzenia na tą
                  sprawę. Lady jedynie z uporem maniaka powtarza: aborcji nie! Nie podaje przy
                  tym żadnych argumentów.
                  Jeśli nie rozumiem, to może Ty wyjaśnisz mi, jakie inne spojrzenie na sprawę
                  ma Lady? Piszę o niej, bo nikt inny nie podejmował rozmowy ze mną. Obiecuję
                  wykazać się checią zrozumienia.

                  >Popatrz sama, jako dziecko cpunki i alkoholika (w dowolnym porzadku, nie znam
                  >szczegolow..., wybacz)powinnas - wedlug Twojej wlasnej opinii - lezec teraz
                  >polprzytomna na jakiejs melinie...

                  Naprawdę? Wysuwasz zbyt daleko idące konsekwencje.

                  A Ty sobie siedzisz przy kompie. I piszesz
                  >posty na jakies glupie - bo zdystansowane od prawdziwego zycia - forum. I to
                  >JAKIE posty:)). Twoj poziom operowania>
                  >polszczyzna jest naprawde imponujacy!!! I wcale nie jak na dziecko
                  >z 'marginesu'... Otworz oczka i zobacz wreszcie, ze SAMA jestes zaprzeczeniem
                  >wlasnych koncepcji...! Bo nic nie determinuje do konca.

                  To mając ojca żula nie mozna nauczyć się rodzimego języka? O, to coś nowego.
                  Ja o tym nie pisałam. Nie napisałam też nigdzie, że coś (cokolwiek) może
                  determinować człowieka "do końca". Z człowiekiem jest tak, jak z neuronem -
                  mnóstwo wejść (neurony mają do 80tys.) i jedno wyjście. A więc, to co z nas
                  "wychodzi", kim jesteśmy jest funkcją wszystkiego, co w nas wchodzi, a wchodzi
                  w nas wręcz niewyobrażalnie dużo.

                  Stąd właśnie bierze się moje nienajgorsze opanowanie oczystego języka. Oprócz
                  ojca, który ciągle chlał i znęcał się na wszystkimi domownikami (powielając
                  tym wzorzec zachowania swojego ojca), jednym z moich "wejść" była też choroba
                  kości, która odizolowała mnie od rówieśników i przez 10 lat zmuszała mnie do
                  siedzenia w domu. Do szkoły chodziłam (była baaardzo blisko), ale rówieśnicy
                  mieli mnie gdzieś (i z czasem vice versa). Trudno im się dziwić. Dziecięce
                  sympatie opierają się przecież o wspólną zabawę, młodzież też nieustannie
                  razem pałęta się po mieście i dyskotekach, a ja nie mogłam. No więc, co mi
                  pozostawało?
                  Czytałam.

                  Lekarze twiedzą, że ta choroba trwa max. 3 lata, ale mnie trzymała przez 10.
                  I choć wiele mnie kosztowała, to oceniam ją in plus właśnie z powodu, w jaki
                  mnie ukształtowała. Gdyby było komu, byłabym za nią wdzięczna.

                  > Dlatego wlasnie nie
                  >mamy PRAWA odbierac szansy NIKOMU, zebysmy nie wiem jak dramatycznie oceniali
                  >jego szanse na starcie... Pokory trzeba, Stachenko, pokory... Trzeba pozwolic
                  >ludziom zyc ich zyciem... Wszystkim ludziom.

                  Mówimy o ludziach, czy o zygotach?
                  Aborcja nie jest odbieraniem "szansy" KOMUŚ. Rzecz jasna, do czasu.

                  Nie sądzę, abym kiedykolwiek znalazła w sobie tyle pokory, a raczej
                  okrucieństwa, by móc twierdzić, że zwierzętom, takim jak choćby ten egzemplarz
                  homo sapiens, który znęcał się nad Tobą, należy pozwolić żyć własnym życiem.
                  (((A czy ich otoczenie nie ma prawa żyć własnym życiem? Musi żyć ich życiem?)))

                  >Bo dopoki oddychamy - jest nadzieja! Nie mozna eksterminowac wszystkich
                  >na dzien dobry, by stworzyc Nowy, Wspanialy Swiat. To juz bylo...:(((
                  >Nie zauwazylas, jak latwo z ofiary przeistoczyc sie w kata?

                  Jaka eksterminacja wszystkich na dzień dobry? Jaki Nowy, Wspaniały Świat?
                  Pochamuj swoją katastroficzną wyobraźnię, bo zaraz dojdziesz do wizji końca
                  swiata.

                  >Pozwalam sobie mowic do Ciebie w ten sposob, bo sama pochodze z rodziny
                  >patoligicznej. Bylam bita oraz poniewierana na wiele mozliwych sposobow.
                  >Lata stracilam i zeby zjadlam, zeby sie z tego powyciagac, a i tak
                  >jeszcze wiele przede mna do zrobienia...

                  Pozwól więc, że i ja będę zjadać swoje zęby stopniowo. Wszystkich na raz
                  nie da się wyrwać. (To nie jest żadna kpina)

                  >Wedlug jednak Twojej logiki powinnabym teraz byc wyderanzowana i
                  >juz 'emerytowana' prostytutka z ostatnim stadium choroby alkoholowej,
                  >paroma skrobankami i gromadka zapuszczonych i zmarnowanych bachorow.

                  Wiesz już, że nie. (Swoja drogą, cieszyłabym się, gdyby kiedyś udało mi się
                  stworzyć jakąś moją logikę. Tymczasem jednak do poziomu chociażby
                  A. Meinonga jest mi bardzo, bardzo daleko.)

                  >A jest inaczej.
                  >Bo dum spiramus, speremus.
                  >WIesz, smutno mi, gdy widze, ile w Tobie zlosci na te Twoje
                  >korzenie.
                  >To z jednej strony zrozumiale.... ale z drugiej...:
                  >zobacz, jak te negatywne emocje niszcza CIEBIE...:((
                  >TO tak, jakby bycie ofiara kontynuowalo....

                  Ostatnie zdanie jest dla mnie niezrozumiałe.

                  >Jedyna droga to... przebaczyc im. Zapomniec sie nie da.
                  >I nie wolno zapominac, bo wtedy i przebaczenie nic nie wazy.
                  >PRZEBACZ:)), prosze... - i ulzy TOBIE... Wreszcie bedziesz wyzwolona
                  >z tego koszmaru...
                  >Czego najcieplej zyczy
                  >jendza

                  Nie mam zamiaru zmuszać się do zapominania (bo sie nie uda), a tym bardziej
                  do przebaczenia.
                  Jeśli się zapomni, przebaczenie nic nie waży? Jeśli zapomnę, to co niby
                  miałbym wtedy przebaczyć? Najpierw musialabym sobie przypomnieć.
                  Wybacz, ale to nawijanie o przebaczeniu przypomina mi bełkot księży.
                  Gdybym wierzyła w to, co oni ludziom wmawiają, od dobrych kilku lat byłabym
                  satanistką. Proszę więc, daruj mi teksty w ich stylu.

                  Oprócz "przebaczyć coś" i "zapomniec o czymś" jest jeszcze "pogodzić się z
                  czymś".

                  A sytuacje takie, jak te, w jakich my tkwiłyśmy przez wiele lat muszą
                  wzbudzać emocje i koniecznie właśnie te negatywne (choć nie wyłącznie).
                  Inaczej byłoby potwornie. Nie wierzę, że podoba Ci się swiat np. w wersji z
                  "Equilibrium".
                  • Gość: jendza Re: Stachenko IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 08.02.04, 15:27
                    >TO tak, jakby bycie ofiara kontynuowalo...., napisalam...
                    A Ty:

                    "Ostatnie zdanie jest dla mnie niezrozumiałe."

                    Sprobuje jasniej...

                    WIdzialas kiedys na przyklad dziecko z choroba sieroca?
                    Takie dziecko - wstawione w normalne warunki -
                    kiwa sie dalej. Czesto miesiacami...
                    Dlaczego?
                    Otoz dlatego, mowiac w wielkim uproszczeniu, ze tak 'przywyklo'
                    do dotychczasowych deficytow, ze nie potrafi juz 'odebrac'
                    sygnalow milosci.... Trzeba czesto wielu miesiecy samozaparcia
                    i konsekwencji,plynacych z prawdziwej milosci, by takie dziecko
                    'rozbic', dotrzec do niego...

                    Ja szczesliwie nie bylam chora fizycznie, co nie znaczy,
                    ze bylam zdrowa, ani tym bardziej - ze mialam dobry kontakt
                    z rowiesnikami... No bo jak mozna miec dobry kontakt
                    z rowiesnikami, jesli zamiast sie martwic, jak podebrac starym
                    na kino, czlowiek sie martwi, jak dorobic, zeby przetrwac,
                    choc troche ulzyc matce?
                    Co zrobic, by jej pomoc skutecznie sie rozwiesc, nie dac
                    wyeksmitowac z mieszkania, obronic przed jej agresja itd?

                    Tego typu krag doswiadczen i problemow automatycznie
                    wylacza czlowieka z grupy rowiesniczej, skazujac na dodatkowe
                    cierpienie, wyplywajace z alienacji.
                    Owa alienacja staje sie wszechogarniajaca... czlowiek
                    zatraca umiejetnosc budowania kontaktu lub tez tego
                    kontaktu nie chce juz probowac budowac. Tak wlasnie,
                    jak napisalas... Czyli bycie ofiara kontynuuje... juz teraz
                    niejako z wlasnego wyboru ofiary... ktora CHCE pozostac
                    w kregu swego cierpienia...

                    Lata minely, a dla mnie nadal kazda podniesiona reka
                    byla reka podniesiona do bicia, a kazdy podchmielony
                    facet na ulicy to byl sq...syn, ktory katowal swoja rodzine...
                    Bo - naznaczona swoim zyciem - NIE POTRAFILAM dostrzec, ze
                    TO NIE JEST PRAWDA!
                    Reke trzeba podniesc takze po to, by przytulic, czy choc
                    po glowie poglaskac...
                    Nie kazdy facet, ktory przytula swoje dziecko, seksualnie
                    je molestuje...

                    Jesli zasklepiasz sie w swoim bolu, jestes jak dziecko
                    z choroba sieroca, ktore NIE POZWALA, by dotarla do niego
                    pozytywna energia...
                    Koncentracja, zwlaszcza nadmierna koncentracja, na tym, co krzywdzi, powoduje,
                    ze czlowiek wpada w niewole tegoz, i nie dopuszcza do siebie innych wymiarow
                    zycia. Efektem takiego permanentnego stanu trwania w (slusznym skadinad)
                    poczuciu krzywdy bardzo czesto bywa potrzeba ODREAGOWANIA, czyli agresji na
                    zewnatrz. I zaczynasz bic.
                    Tak samo, jak bylas bita....
                    A potem przychodzi moment przebudzenia...
                    Widzisz ze masz krew na rekach i...
                    zaczynasz od tej swiadomosci uciekac... w alkohol, prace, nowe wciaz zwiazki...
                    wszystko jedno.
                    Dlatego uparcie powtarzam: jedyna droga to przetrawic w sobie, przebolec i
                    WYBACZYC. WYBRAC, swiadomie wybrac DOBRE, i wtedy, gdy juz sie pozostaje w
                    kregu dobra, to dobro stale nas otacza i chroni.
                    I nie chodzi tu o jakies glupie gadanie ksiezy, czy cos w tym stylu.
                    TO tylko logika, zelazna logika ludzkiego wnetrza, ludzkich emocji.

                    Trzymaj sie i przemysl to, prosze!
                    Tymczasem sciskam i wybacz, ze teraz dopiero... NIe zawsze moge tu zagladac...
      • Gość: Lady Po co kilka takich samych postów dałaś?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 00:34
        • Gość: xxxxxxxxx Re: Po co kilka takich samych postów dałaś?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 00:47
          "Lady"???? A skąd przyszedł ci do głowy taki nick? Zdecydowanie nie pasuje do
          twojej osobowości. Ani do głoszonych poglądów- a raczej indoktrynacji. Swoją
          droga żałuję, że zrzucilismy się na twoje ksztalcenie. To bardziej wyrzucone
          pieniadze niz na badania prenatalne, środki atykoncepcyjne czy zabiegi
          aborcyjne. Nie pozdrawiam cie nie zycze ci dobrego samopoczucia!!
          • Gość: Lady ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 00:52
      • Gość: sToP FEMINIZM GÓRĄ, NIE DAJCIE SIĘ DZIEWCZYNY!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 01:01
        • Gość: bbbbbbb FEMINIZM JAK SMIERDZACA ZARAZA IP: 150.254.230.* 28.01.04, 13:09
    • pajdeczka Nie macie innych problemów! 28.01.04, 13:35
      Ludzie! Skrobanki to problem XIX i początku XX wieku. Teraz się albo
      zabezpiecza, albo rodzi!
      • Gość: gonia72 Re: czy zgwałcona kob. ma urodzic??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 16:50
        tylko dlatego, że twoim zdaniem Lady dziecko a własciwie ten zarodek który moze
        byc płodem po jakims czasie ma prawo do zycia?
        co z kobietą?
        • Gość: Lady Re: czy zgwałcona kob. ma urodzic??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 16:58
          zgwałcona kobieta może oddać dziecko. moim zdaniem ustawa jest zbyt łagodna,
          jednak bym jej nie zmieniała na razie.

          tak, każdy od poczęcia ma prawo do zycia. z tego zarodka powstaje człowiek,
          każdy z nas był nim kiedyś, tak jak niemowlęciem, trzylatkiem, nastolatkiem,
          itp...

          a czy ja odbieram kobiecie prawo do życia? absulutnie nie. wręcz przeciwnie,
          zabieg aborcji może ją jego pozbawić.
          • Gość: malgo Re: czy zgwałcona kob. ma urodzic??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 17:22
            mam nadzieje ze cie moze ktos zgwałci i wtedy poczujesz jak to jest chodzic w
            ciazy po gwalcie przez kogos kto ma hiv
            moja znajoma nie usunela takiej ciazy, zgwalcil ja ktos jak wracala z pracy
            ona nie zarazila sie ale jej dziecko bylo chore i w dodatku miala wady
            genetyczne
            wyladowala w ciezkim stanie psychicznym w szpitalu, zostawila swoja mala
            coreczke, jej maz sobie nie radzil z tym problemem psychicznie a na swiat
            przyszlo dziecko potworek zarazone wirusem hiv, nie zyja w polsce wiec mogli
            oddac je pod opieke dobrego specjalistycznego domu i placa za to grube
            pieniadze, choc jego dni sa policzone
            wiec naprawde zastanow sie co piszesz
            z toba naprawde nie szkoda slow gadac
            nie jestem za aborcja ale za zabezpieczaniem sie
            tyle tylko ze sa rozne sytuacje i tak jak ten zarodek jest moze dzieckiem w
            przyszlosci!!!!!!!!!!! tak kobieta jest juz nim na pewno
            bez odbioru
          • Gość: anty-Lady Re: czy zgwałcona kob. ma urodzic??? IP: *.tarnowskie-gory.sdi.tpnet.pl 28.01.04, 19:41
            Gość portalu: Lady napisał(a):

            > zgwałcona kobieta może oddać dziecko. moim zdaniem ustawa jest zbyt łagodna,

            Zawsze sie zastanawiam, dlaczego gwalty najczesciej przytrafiaja sie
            przypadkowym, niewinnym kobietom, a nie takim zwyrodnialcom jak ty.
            Pomiedzy gwaltem, a oddaniem dziecka, jest jeszcze koszmar 9 miesiecy
            niechcianej ciazy, a takze pieklo porodu. Choc i tu sie nie konczy: ostracyzm
            otoczenia (o zgrozo!), proces w ktorym na sile szuka sie winy u zgwalconej,
            polog, dochodzenie biologiczne organizmu. Biologiczne, bo psychicznie ta
            kobieta jest juz wrakiem. Juz sam gwalt jest wystarczajacym powodem by zlamac
            psychike na cale zycie.
            W glowie mi sie nie miesci, zeby zmuszac niewinna, tak okrutnie sponiewierana
            istotke, by na wlasnym ciele ponosila konsekwencje tego, ze jakiemus sk***lowi
            sie nie chcialo rozporka zapiac. Ona jest czlowiekiem a nie maszyna, zywym
            inkubatorem!
            Jakie to proste, zrobic z niej psychicznego trupa, a potem: "ratujemy zycie
            poczete, nawet po trupach."
            A gwalciciel peka ze smiechu.
            nie pozdrawiam
            • Gość: Lady Płaszczyk tolerancji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 20:15
              Największą karę w tym wszystkim ponosi dziecko - jego karze się śmiercią za
              bledy ojca. O tym nikt nie myśli. Otoczeniem nie powinna się przejmować, to nie
              jest powód do usunięcia ciąży. To, że większość jest zła nie jest argumentem
              za. Czysty konformizm nie moze być usprawiedliwieniem. Poza tym - aborcja,
              która jest wynikiem gwałtu jest dozwolona w tej "fanatycznej" ustawie.
              Napisałam zresztą, że nie zmienialabym jej na razie. Dopóki nie ma odpowiednich
              i skutecznych kar dla gwałcicieli. W poprzednich latach takich zabiegów bylo
              zaledwie kilka. Teraz kobietom, ktore zgłaszają sie do lekarza po gwałcie
              podaje się pigułkę "po". Nie widzę więc powodu do dramatyzowania nad ciążą
              zgwałconej kobiety.
              To tylko przykrywka do legalizacji aborcji ze względów spolecznych: wygody,
              fajnej młodości, studiów, odwetu, itp.

              Gdybyśmy zalegalizpwali aborcję, dopuscilibyśmy do traktowania człowieka jako
              istoty bezrozumnej, nieodpowiedzialnej i kierującej się tylko instynktem. Może
              i moje wypowiedzi są niekiedy bardzo ostre, ale denerwuje mnie sprowadzanie
              człowieka do takiego poziomu. A to wszystko jeszcze pod płaszczykiem
              tolerancji, humanitaryzmu, praw czlowieka i wolności. Naprawdę przykre.
              • nglka Re: Płaszczyk tolerancji 30.01.04, 04:54
                Gość portalu: Lady napisał(a):

                > Największą karę w tym wszystkim ponosi dziecko - jego karze się śmiercią za
                > bledy ojca. O tym nikt nie myśli. Otoczeniem nie powinna się przejmować, to

                - Dziecka się nie karze, usuwa się płód (ew. zygotę)

                > nie
                > jest powód do usunięcia ciąży. To, że większość jest zła nie jest argumentem
                > za. Czysty konformizm nie moze być usprawiedliwieniem.

                - A co jest powodem do usunięcia ciąży? jest jakiś wg Ciebie?

                > Teraz kobietom, ktore zgłaszają sie do lekarza po gwałcie
                > podaje się pigułkę "po". Nie widzę więc powodu do dramatyzowania nad ciążą
                > zgwałconej kobiety.

                - Pigułka "po" działa do 72 godzin a co, jesli kobieta zgwałcona zgłosi się
                później? Jej problem? Wg ctego co piszesz - najwidoczniej tak, to zrozum, że
                zgwałcona psychika nie działa logicznie i nie każda kobieta jest w stanie o tym
                komukolwiek powiedzieć w pierwszym okresie (a często - nigdy)

                > To tylko przykrywka do legalizacji aborcji ze względów spolecznych: wygody,
                > fajnej młodości, studiów, odwetu, itp.

                - Nie oceniaj wg Ciebie, sa jeszcze na swiecie ludzie, którzy mają mniej błache
                powody od Twoich a to co piszesz świadczy o Twojej płytkiej wyobraźni

                > Gdybyśmy zalegalizpwali aborcję, dopuscilibyśmy do traktowania człowieka jako
                > istoty bezrozumnej, nieodpowiedzialnej i kierującej się tylko instynktem.

                - Jak na razie właśnie tak traktuje się kobietę ciężarną, która z jakichś
                powodów nie chce urodzić dziecka a płód wywyższa się ponad istotę rozumną

                > Może
                > i moje wypowiedzi są niekiedy bardzo ostre, ale denerwuje mnie sprowadzanie
                > człowieka do takiego poziomu. A to wszystko jeszcze pod płaszczykiem
                > tolerancji, humanitaryzmu, praw czlowieka i wolności. Naprawdę przykre.

                - Twoje wypowiedzi nie są ostre a jedynie nielogiczne i przepraszam... głupie?
                Mało życia dziewczyno zasmakowałaś, nie wierzę w te dwoje Twoich dzieci, nie
                wierzę w Twoją medycynę a jedynie w zacofanie.
                Płód nie równa się człowiek tak jak jajko nie równa się kura.
                • Gość: Lady Re: Płaszczyk tolerancji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.04, 17:45
                  Cały ambaras jest związany z rozróznianiem pojęć: przeciwnicy mówią, że to
                  człowiek, przeciwnycy - zygota czy płód. Wiadomo, latwiej zagloszyć sumienie
                  mówiąc: usunęłam zygotę, niż: zabiłam dziecko.
                  A przecież gdyby nie usunąć tej "zygoty" człowiek by się narodził.

                  To wymysł ostatnich czasów (zapoczatkowany od lat 70- tych), by mówić: w tej i
                  tej chwili powstaje czlowiek, a sekunda przed tym czasem, to już nie jest
                  czlowiek?

                  Zagalopowaliśmy się za bardzo. Eutanzja, aborcja - wszystko okryte ladnymi
                  haslami. Ktoś napisał, że nie wierzy, iż w Holandii starcy chodzą po szpitalach
                  z tablizkami: proszę mnie nie zabijać. Niech pojedzie i zobaczy. Tylko nie na
                  oddział geriatryczny w szpitalu w Amsterdamie, a do szpitala znajdującego się
                  przy domach opieki społecznej. Wtedy porozmawiamy.

                  Boję, się, że to dopiero początek. Cóż za problem umotywować półświadoma
                  eutanazję, zabijanie niechcianych kalekich noworodków......

                  • nglka Re: Płaszczyk tolerancji 31.01.04, 07:25
                    Gość portalu: Lady napisał(a):

                    > Cały ambaras jest związany z rozróznianiem pojęć: przeciwnicy mówią, że to
                    > człowiek, przeciwnycy - zygota czy płód. Wiadomo, latwiej zagloszyć sumienie
                    > mówiąc: usunęłam zygotę, niż: zabiłam dziecko.
                    > A przecież gdyby nie usunąć tej "zygoty" człowiek by się narodził.

                    - Tu nie chodzi o sumienie tylko o fakty a medycyna nie potwierdzi mi, że zygota
                    jest człowiekiem. Proszę o fakty a nie wiarę.

                    > To wymysł ostatnich czasów (zapoczatkowany od lat 70- tych), by mówić: w tej i
                    > tej chwili powstaje czlowiek, a sekunda przed tym czasem, to już nie jest
                    > czlowiek?

                    - Tu nie chodzi o chwilę powstania człowieka - jesli Ty twierdzisz, że
                    człowiekiem jest się od początku to zauważ, że początek jest też określeniem, że
                    W DANEJ CHWILI powstał człowiek. A teraz nasuwa się pytanie - czy w chwili,
                    kiedy organizm zaczyna produkować plemniki, czy w chwili, gdy te plemniki łączą
                    się z komórką jajową, czy w chwili zagnieżdżenia się komórki w macicy? Widzisz -
                    na to pytanie też nie odpowiesz bo człowieczeństwo jest zagadnieniem strikte
                    filozoficznym, nie medycznym, wg medycyny zygota jest zygotą a Twoja wiara w coś
                    zupełnie innego jest wyłącznie Twoja - nijak ma się do faktów

                    > Zagalopowaliśmy się za bardzo. Eutanzja, aborcja - wszystko okryte ladnymi
                    > haslami. Ktoś napisał, że nie wierzy, iż w Holandii starcy chodzą po szpitalach
                    >
                    > z tablizkami: proszę mnie nie zabijać. Niech pojedzie i zobaczy. Tylko nie na
                    > oddział geriatryczny w szpitalu w Amsterdamie, a do szpitala znajdującego się
                    > przy domach opieki społecznej. Wtedy porozmawiamy.

                    - Ty mylisz pojęcia - eutanazja jest pozbawieniem życia ciężko chorego przy
                    wyrażeniu przez niego zgody, bądź zgody jego rodziny w momencie, gdy chory NIE
                    JEST W STANIE ŻYĆ ŚWIADOMIE - czyli tym bardziej takiej karteczki sobie sam
                    napisać nie mógł

                    >
                    > Boję, się, że to dopiero początek. Cóż za problem umotywować półświadoma
                    > eutanazję, zabijanie niechcianych kalekich noworodków......

                    - Eutanazję Ci wyjaśniłam wyżej a jesli chodzi o motywowanie aborcji - zauważ,
                    że zarodek (czy jak wolisz - człowiek) NIE JEST NOWORODKIEM. Noworodek to
                    istotka, która JUŻ SIĘ URODZIŁA. I Ty skończyłaś medycynę? Bez urazy ale swojego
                    zwierzęcia wyleczyć bym Ci nie dała na pewno.
                    • Gość: Lady Medycyna potwierdza, że zygota to człowiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.04, 15:21
                      nglka napisała:

                      >Tu nie chodzi o sumienie tylko o fakty a medycyna nie potwierdzi mi, że zygota
                      >jest człowiekiem. Proszę o fakty a nie wiarę.

                      Postaram się to wytłumaczyć jeszcze raz. Może niektóre wypowiedzi były zbyt
                      zdawkowe, a nie przczytałaś pozostałych.

                      Krytycy tezy, że to coś, co poczyna się pod sercem ludzkiej matki, jest
                      człowiekiem od momentu poczęcia, twierdzą:

                      1. że jest to co prawda życie, lecz nie człowiek,
                      2. że jest to zarodek, embrion czy płód.

                      Przypatrzmy się tym stanowiskom.

                      Ad 1. Twierdząc, że pod sercem ludzkiej matki poczyna się życie, a nie
                      człowiek, sugerujemy: albo -
                      a. że istnieje realnie coś takiego, jak samo życie, życie jako takie, nie
                      będące czyimś życiem, życiem tej oto pszczoły, tego konkretnego człowieka, moim
                      życiem; albo -
                      b. że jest to co prawda czyjeś życie, lecz nie jest to życie ludzkie, życie
                      jakiegoś człowieka.

                      Sugestia 1a) jest błędna, gdyż w świecie realnym nie istnieje czyste życie nie
                      będące życiem jakiegoś żywego organizmu (życie jako takie jest albo ideą, albo
                      abstraktem, albo konstruktem, albo pojęciem uniwersalnym na oznaczenie zbioru
                      wszystkich istot żywych, którego podzbiorami są poszczególne ich typy: gromady,
                      rzędy, gatunki - jeśli chcemy się trzymać terminologii biologicznej. Nas zaś
                      interesuje to coś, co się poczyna pod sercem realnej ludzkiej matki, a co ze
                      względu na poznane podobieństwa i różnice zaliczamy do określonego gatunku.
                      Sugestia 1b) jest odmianą twierdzenia 2, w którym utrzymuje się, że to żywe coś
                      nie jest człowiekiem lecz czymś innym. A zatem czym?

                      Zauważmy, iż utrzymując tu, że to coś, co poczyna się pod sercem ludzkiej
                      matki, jest człowiekiem, nie zakładamy żadnej antropologii: ani filozoficznej,
                      ani tym bardziej teologicznej. Nie odwołujemy się do żadnej teorii człowieka.
                      Twierdzimy jedynie, że jest ono osobnikiem gatunku człowiek. Przecząc temu, też
                      coś twierdzimy, a mianowicie - że nie jest ono osobnikiem gatunku człowiek, co
                      znaczy, że jest ono osobnikiem innego gatunku. Które z tej pary twierdzeń jest
                      prawdziwe?

                      Genetyka i embriologia wskazują, że w momencie połączenia się w jedną komórkę
                      (zygotę) gamety męskiej (plemnika) i żeńskiej (jajeczka), czyli w momencie
                      zapłodnienia, istnieje już no- wy organizm, różny jakościowo od tkanek
                      organizmu matki i ojca. Dzięki strukturze genotypowej, zawartej w chromosomach,
                      których połowa pochodzi z organizmu ojca, połowa zaś z organizmu matki, zygota
                      stanowi organizację biotyczną zintegrowaną w rozwijającą się całość. Genotyp,
                      czyli skład genetyczny organizmu, zawierający pełną informację genetyczną,
                      stanowi swoistą zaszyfrowaną "dokumentację" rozwoju, kształtowania się i
                      przystosowania danego organizmu do środowiska. Badania genetyczne wskazują, że
                      w momencie zapłodnienia pod sercem ludzkiej matki nie poczyna się jakieś
                      nieokreślone coś, a nawet nie jakiś nieokreślony człowiek, lecz że poczyna się
                      ten oto człowiek (osobnik gatunku człowiek), któremu rodzice nadadzą imię Anna
                      lub Robert, który będzie miał określony kolor oczu i włosów oraz określoną
                      budowę ciała. A zatem od chwili poczęcia aż do chwili śmierci mamy do czynienia
                      z tym samym organizmem, pomimo dokonujących się zmian, z organizmem określonego
                      gatunku biologicznego.

                      Kwestionować tożsamość organizmu poczynającego się pod sercem ludzkiej matki i
                      rodzącego się po około 40 tygodniach to powielać, uznaną dziś za błędną, teorię
                      niemieckiego biologa Ernsta Haeckla (XIX w.), który rozwój płodu ludzkiego
                      traktował jako rekapitulację procesu ewolucji: miał on być na początku czymś w
                      rodzaju mięczaka, następnie ryby, potem gada, ssaka, a dopiero w relatywnie
                      późnym stadium rozwoju stawałby się istotą ludzką.

                      W tym momencie powstaje nowe pytanie o sens twierdzenia, że pod sercem ludzkiej
                      matki żyje zarodek, embrion czy płód, a nie człowiek. Czy naprawdę przeczy ono
                      tożsamości istoty poczętej i narodzonej, będąc jakąś odmianą teorii Haeckla,
                      czy nie? Otóż nie, gdyż terminy "zarodek", "embrion" i "płód" nie są nazwami
                      gatunków biologicznych, lecz nazwami stadiów rozwoju osobników z królestwa
                      zwierząt. Coś, by mogło się rozwijać, musi być czymś, osobnikiem jakiegoś
                      gatunku. Twierdząc, że coś jest zarodkiem, embrionem czy płodem, twierdzimy
                      jedynie, że osobnik jakiegoś gatunku (określone zwierzę czy człowiek) jest w
                      danym stadium rozwoju. Nie istnieje bowiem taki gatunek istot żywych jak
                      zarodek, embrion czy płód. Zarodek jest zawsze zarodkiem czegoś, embrion
                      embrionem czegoś, a płód płodem czegoś. Ludzki zarodek, embrion czy płód to po
                      prostu człowiek w określonej fazie rozwoju. Dla nauk przyrodniczych bardziej
                      interesujące jest lub może być to, co jest charakterystyczne dla danej fazy
                      rozwoju osobnika, a zatem i wyniki badawcze odnoszą się raczej do stadiów
                      rozwoju niż do tego, co się rozwija.

                      Dostrzegając różnicę między pojęciami oznaczającymi gatunki, a pojęciami
                      oznaczającymi fazy rozwoju osobniczego, trzeba zdawać sobie sprawę, że problem
                      aborcji dotyczy realnego osobnika poczętego pod sercem ludzkiej matki
                      (człowieka).

                      • nglka Re: Medycyna potwierdza, że zygota to człowiek 31.01.04, 21:16
                        Gość portalu: Lady napisał(a):

                        > nglka napisała:
                        >
                        > >Tu nie chodzi o sumienie tylko o fakty a medycyna nie potwierdzi mi, że zyg
                        > ota
                        > >jest człowiekiem. Proszę o fakty a nie wiarę.
                        >
                        > Postaram się to wytłumaczyć jeszcze raz. Może niektóre wypowiedzi były zbyt
                        > zdawkowe, a nie przczytałaś pozostałych.
                        >
                        > Krytycy tezy, że to coś, co poczyna się pod sercem ludzkiej matki, jest
                        > człowiekiem od momentu poczęcia, twierdzą:

                        - I dalej czytać nie muszę, napisałam wyraźnie, że MEDYCYNA nie pokaże mi
                        faktów, że człowieczeństwo jest sformułowaniem stricte FILOZOFICZNYM. Tezy
                        należą do rozwiązania - potwierdzenia TEORII a teoria nijak ma się do FAKTÓW
                        MEDYCZNYCH - na prawdę nie rozumiesz?
                        • Gość: Lady Re: Medycyna potwierdza, że zygota to człowiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.04, 23:14
                          Tak nie musisz czytać, bo i tak nic nie zrozumiesz. Masz rację. Zrób cos
                          bardziej pożytecznego, np. wyhaftuj serwetkę.
                          • nglka Re: Medycyna potwierdza, że zygota to człowiek 31.01.04, 23:20
                            Co innego, droga Lady - nie zrozumieć pewnych słów a co innego pisać nie na
                            temat - akurat u Ciebie obserwuję obydwie cechy - nie rozumiesz znaczenia słów i
                            nie rozumiesz tego, co się do Ciebie pisze wensie - znaczenia całokształtu.
                            Nie wysyłaj mnie w takim wypadku to zajęcia się czymś innym tylko dlatego, że
                            nie masz konkretnych argumentów - jesli nie masz czegoś do powiedzenia - nie
                            owijaj tego w bawełnę - po prostu nie pisz nic skoro tak trudno jest Ci przyznać
                            się do błędu.
                            • Gość: Lady Re: Medycyna potwierdza, że zygota to człowiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.04, 23:27
                              Dobrze, niech i tak będzie: nie rozumiem i nigdy nie będę się starać zrozumieć
                              bełkotu!
                              • Gość: Dosia Re: Medycyna potwierdza, że zygota to człowiek IP: 195.217.253.* 04.02.04, 17:04
                                Lady. Chcialam Ci tylko powiedziec, ze jestes bardzo madra osoba. Dyskusje nt.
                                tego, ktory dowod na czlowieczenstwo jest prawidlowy: medyczny, filozoficzy,
                                mityczny, fizyczny, geologiczny, czy jaki tam jeszcze, sa niepotrzebne.

                                Sa ludzie, ktorzy szukaja faktow w liczbach, w podrecznikach medycyny, ktorzy
                                wierza NAUKOWCOM. Nie przyjmuja do wiadomosci, ze to co mowi medycyna jest
                                niczym poza uogolnieniem, LUDZKIM pojeciem rzeczy, ktorych z definicji ludzie
                                pojac nie potrafia i nigdy nie beda pojmowac.

                                Dla ludzi takich dowodem na cos jest tekst spisany w podreczniku medycyny.
                                Jezeli profesor taki i taki napisze jutro, ze embiron staje sie czlowiekiem w 4
                                godziny i 17 sekund po poczeciu, bo tak mu powiedzial jego komputer, to bedzie
                                to prawda absolutna... Ludzie maja w sobie tyle pychy - jestesmy TAAAACy
                                madrzy, ze dokladnie wiemy kiedy zaczyna sie zycie i czym jest zycie. Dokladnie
                                wiemy, ze embrion, na ten przyklad, zyciem nie jest. Mamy dowody. Profesor X
                                tak napisal w jednej ksiazce, albo podali w wiadomosciach. :)) Zabawne.

                                Szkoda czasu na dyskusje z takimi ludzmi.

                                Pozdrawiam Cie serdecznie. Twoj dowod na czlowieczenstwo embrionu jest swietny.
                                • stachenka Re: Medycyna potwierdza, że zygota to człowiek 05.02.04, 03:23
                                  O kurcze, ale pesymistka!

                                  A przy tym buja wyżej niz nawet idee platońskie.
                                  • Gość: Dosia Re: Medycyna potwierdza, że zygota to człowiek IP: 195.217.253.* 05.02.04, 09:53
                                    Jestes bardzo prymitywna osobowoscia Stachanko. Nic dziwnego, ze tyle w Tobie
                                    pychy i poczucia sily.
                                    • Gość: stachenka Re: Medycyna potwierdza, że zygota to człowiek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.04, 21:03
                                      Jestem Ci bardzo wdzięczna Dusiu, teraz już będę wiedziała, co mam o sobie
                                      myśleć. Zawsze mialam z tym problemy.

                                      Serdecznie pozdrawiam
                                      stachenka
                      • Gość: fi Re: Medycyna potwierdza, że zygota to człowiek IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.02.04, 19:08
                        Droga Pani Doktor, a ja myślałam, że zapłodnienie ma miejsce w jajowodzie, a
                        Paniu tu z uporem "pod sercem matki"...
                    • Gość: Lady Re: Płaszczyk tolerancji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.04, 15:50
                      nglka napisała:

                      Ty mylisz pojęcia - eutanazja jest pozbawieniem życia ciężko chorego przy
                      > wyrażeniu przez niego zgody, bądź zgody jego rodziny w momencie, gdy chory NIE
                      > JEST W STANIE ŻYĆ ŚWIADOMIE - czyli tym bardziej takiej karteczki sobie sam
                      > napisać nie mógł.

                      Dobrze, wyjaśnijmy sobie definicję eutanazji. Poszperalam w swoich notatkach ze
                      studiów, więc "z sufitu" tego nie piszę.

                      Nazwa „eutanazja” etymologicznie oznacza dobrą śmierć. Bardziej więc pasowałaby
                      do opieki nad umierającymi, aniżeli do uśmiercania ludzi, czym faktycznie
                      aktualnie jest.
                      Jednakże tym samym terminem obejmuje się również „skrócenie życia” dzieciom
                      niedorozwiniętym, nieuleczalnie chorym czy też ewentualnie chorym umysłowo,
                      których nieszczęśliwe w naszym pojęciu życie mogłoby trwać wiele lat stając się
                      poważnym ciężarem dla rodziny i społeczeństwa. Co więcej w Niemczech
                      terminem „eutanazja” określa się wielką eksterminację chorych psychicznie
                      przeprowadzoną przez hitlerowców na przełomie lat 30-ych i 40-ych XX wieku. To
                      już zupełne nieporozumienie.Ponadto wokół tego terminu wytworzyło się wiele
                      określeń zawierających słowo „eutanazja” lub jego część – najczęściej
                      znaczeniem swym daleko odbiegające od jego zasadniczej treści. Oto niektóre z
                      nich:• eutanazja czynna i bierna – czynne skrócenie życia, bądź zaniechanie
                      środków proporcjonalnych (dawniej: zwyczajnych); rzecz w tym, że niektórzy
                      używają terminu „eutanazja bierna” do określenia rezygnacji ze stosowania ze
                      środków nadzwyczajnych, co eutanazją nie jest.

                      1. eutanazja bezpośrednia i pośrednia; bezpośrednia, gdy lekarz podaje jakiś
                      lek z zamiarem przerwania życia – to jest właśnie eutanazja; pośrednia, gdy
                      lekarz podaje lek w celu np. uśmierzenia bólu, ale ze świadomością, że jego
                      działanie może skrócić życie – to eutanazją nie jest.

                      2. eutanazja dobrowolna i niedobrowolna; dobrowolna to jest ta właściwa,
                      niedobrowolna – uśmiercanie osób starych (np. z demencją), dzieci z wadami
                      rozwojowymi, przewlekle chorych – oczywiście bez ich wiedzy i często bez wiedzy
                      rodziny; Fenigsen nazywał takie postępowanie kryptanazją. Gołym okiem widać, że
                      jest to zwykłe zabójstwo.

                      3. dystanazja – tak określa się uporczywą terapię, czyli przedłużanie życia za
                      wszelką cenę niezależnie od stanu, szans i cierpień pacjenta, prowadzenie
                      czynności reanimacyjnych i resuscytacyjnych czasami w nieskończoność.

                      4. ortotanazja – rezygnacja z uporczywej terapii, nieprzedłużanie procesu
                      umierania, co eutanazją nie jest.

                      Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że całe to zamieszanie pojęciowe wokół eutanazji
                      zostało wytworzone celowo, aby osłabić pozycję jej przeciwników przez
                      stworzenie wrażenia, że w gruncie rzeczy dopuszczają oni jakąś formę eutanazji.

                      Niezwykle niepokojąco wygląda statystyka badań autopsyjnych osób uśmierconych
                      przez byłego patologa J. Kevorkiana, u których tylko w 25% stwierdzono w
                      badaniu autopsyjnym cechy rzeczywiście terminalnej choroby, zaś 70% miało
                      stosunkowo krótką historie choroby. Wśród ofiar (Kevorkian został skazany)
                      znalazło się nieproporcjonalnie więcej kobiet (᡾%), osób rozwiedzionych, z
                      problemami osobistymi.

                      Warto też zwrócić uwagę na to, iż w obu krajach "zabieg" uśmiercania nie okazał
                      się skuteczny w 100%. W wypadku chorych holenderskich odsetek powikłań i
                      komplikacji sięgnął 30%, w stanie Nowy Oregon był znacznie niższy, ale w części
                      wynikało to z innej definicji powikłania, gdzie np. jako "udane" akceptowano
                      uśmiercenie pacjenta dopiero po 12-26 godz., podczas gdy w Holandii zakładano,
                      iż powinno to nastąpić już po 3 godzinach.

                      Nie sposób nie zauważyć, że oprócz bezpośredniego zła eutanazja może także
                      prowadzić, choć nie bezpośrednio, do zaniechania badań nad szukaniem innych
                      rozwiązań w leczeniu chorób dziś uważanych za beznadziejnie rokujące (skoro
                      znaleziono już rozwiązanie w postaci eutanazji).

                      W "New England Journal of Medicine" pojawił się artykuł mówiący o ograniczonej
                      celowości przedłużania życia ludzkiego powyżej 65 roku. Oczywiście nie wzywano
                      tam do masowej eutanazji, ale do rozważenia, czy intensywne i kosztowne
                      procedury medyczne powinny być stosowane u ludzi, którzy okres właściwy dla
                      życia, czyli 65 lat, już przeżyli? Trzeba uczciwie dodać, że autor pisał to z
                      pozycji osoby 69-letniej (!), a środki zaoszczędzone w ten sposób proponował
                      przeznaczyć na skuteczniejsze leczenie chorób powszechnych u ludzi młodszych,
                      ale sam pomysł wydaje się jakby z innego świata, w którym nie chciałabym się
                      znaleźć.

                      Według danych holenderskich blisko 20% zgonów, jakie maja miejsce w tym kraju
                      odbywa się w związku z czynną i bierna eutanazją, pomocą przy samobójstwie lub
                      zaniechaniem terapii, która w innych warunkach mogłaby być prowadzona. W
                      badaniach amerykańskich z roku 1996 około 6% lekarzy przyznało się do udziału w
                      eutanazji lub pomocy w samobójstwie, a 20% usłyszało taką prośbę od swoich
                      pacjentów.

                      Tak więc, ngalko słusznie napisałaś, że eutanazja nie jest tylko i wyłacznie
                      wyborem człowieka. Jeśli ja chce cierpieć do konca swoich dni, to dlaczego
                      rodzina ma podejmować decyzję, czy mi to życie ukrócić?

                      Jeszcze raz powtarzam, że to dopiero początek. Jak widzisz eutanazja oznacza
                      też zabijanie kalekich noworodków. Przedstawione przeze mnie badania nad
                      eutanazją pochodzące z gazet medycznych są najlepszym dowodem na to, że
                      zagalopowaliśmy sie za daleko ...

                      Wiesz, nie chciałabym, żebyś była ustawodawcą w sprawie śmierci i życia ludzi
                      (liczę tutaj także płód, zygote, czy po mojemu dziecko nienarodzone. Używam
                      tego zwrotu, bo bez trudu i bez uszczerbku dla treści można przełożyć go na
                      język biologii).

                      • nglka Re: Płaszczyk tolerancji 31.01.04, 21:20
                        To co napisałaś powyżej jest gdybaniem - a swoją drogą - wystarczy spojrzeć na
                        to, co dzieje się dookoła - eutanazja dokonana na pacjencie świadomym bez jego
                        zgody? W bajki wierzysz? Od kiedy mordesrstwo nazywane jest eutanazją?
                        Możesz sobie darować długie wywody - nie rozumiesz o co mi chodzi - prościej
                        wytłumaczyć nie umiem i coraz bardziej przekonuję się co do tego, że nasza
                        dyskucja jest bezpłciowa - ja o niebie, Ty o chlebie. Nie sztuką jest
                        przepisanie cudzych wywodów - nie sztuką jest napisanie czegoś nie na temat by
                        pokazać jak bardzo dużo się wie (lub przepisało) - chodzi o to, by pokazać, że
                        chociaż mało ale wie się NA TEMAT.
                        • Gość: Lady Re: Płaszczyk tolerancji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.04, 23:24
                          Jeśli jestem nieświadoma swoich czynów, to tym bardziej nie powinno mnie się
                          pozwolić na eutanazję. Mogę być pod wpływem szoku, chwilowej uraty świadomości
                          i nie życzę sobie, by rodzina czy lekarze podejmowali za mnie decyzję, czy mam
                          żyć czy nie.

                          Bardzo "postępowe". Sama nie rozumiesz, albo rozumiesz i udajesz, że nie. To
                          istna kontynuacja bolszewizmu. Wiadomo, że socjal dłuzej przetrwa, jeśli mniej
                          kasy będą kosztować "nieświadomi" pacjenci. Po co czekać na odzyskanie przez
                          nich świadomosci albo walczyć o ich życie do końca? Po co wydawać tyle
                          pieniędzy? Tylko superludzie mają prawo żyć. Oberstarbeiten. Znamy to ....
                          • nglka Re: Płaszczyk tolerancji 31.01.04, 23:31
                            Gość portalu: Lady napisał(a):

                            > Jeśli jestem nieświadoma swoich czynów, to tym bardziej nie powinno mnie się
                            > pozwolić na eutanazję. Mogę być pod wpływem szoku, chwilowej uraty świadomości
                            > i nie życzę sobie, by rodzina czy lekarze podejmowali za mnie decyzję, czy mam
                            > żyć czy nie.

                            - Istniejące już dzieci zgwałconej matki i ojca gwałciciela też nie życzą sobie,
                            by taka osoba jak Ty decydowała o tym czy mają PRAWO żyć

                            > Bardzo "postępowe". Sama nie rozumiesz, albo rozumiesz i udajesz, że nie. To
                            > istna kontynuacja bolszewizmu.

                            - Aha, Ty masz prawo żyć ale dzieci, które już czują, myślą i chcą żyć - tego
                            prawa już nie mają? Tak, faktycznie - bardzo postępowe

                            > Wiadomo, że socjal dłuzej przetrwa, jeśli mniej
                            > kasy będą kosztować "nieświadomi" pacjenci. Po co czekać na odzyskanie przez
                            > nich świadomosci albo walczyć o ich życie do końca? Po co wydawać tyle
                            > pieniędzy? Tylko superludzie mają prawo żyć. Oberstarbeiten. Znamy to ....

                            - O proszę Lady, spójrz na to co napisałaś - TYLKO SUPERLUDZIE MAJĄ PRAWO ŻYĆ -
                            i TY MI TO ZARZUCASZ??? Sama napisałaś, że dzieci gwałcicieli nie mają prawa
                            żyć, ze to skaza na życiorysie, że nie powinny być adoptowane a teraz się burzysz?
                            To była podpucha moja droga, na prawdę nie wierzyłam, że się na to złapiesz ale
                            tego oceniać już nie będę - oceń sobie sama.
                            • Gość: Lady Re: Płaszczyk tolerancji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.04, 23:35
                              Hahaha, wiesz to jest komiczne. tylko superludzie mają prawo żyć było w
                              zupełnie innym znaczeniu. Naprawdę zajmij sie tymi serwetkami...
                              • nglka Re: Płaszczyk tolerancji 31.01.04, 23:37
                                Gość portalu: Lady napisał(a):

                                > Hahaha, wiesz to jest komiczne. tylko superludzie mają prawo żyć było w
                                > zupełnie innym znaczeniu. Naprawdę zajmij sie tymi serwetkami...

                                To nie jest komiczne - to jest załosne skomlenie niewykształconej (szczególnie
                                medycznie) dziewczyny, która nie ma zielonego pojęcia o życiu (dzieciach
                                również, nawet cudzych). Nie zamydlaj mi oczu tylko proszę o konkretne argumenty
                                - zresztą poraz trzeci.
                                • Gość: Lady Re: Płaszczyk tolerancji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.04, 23:47
                                  Ok, jestem niewykształconą (szcególnie meducznie) dziewczyną, która nie ma
                                  zielonego pojęcia o życiu (dzieciach również, nawet cudzych). Zamydlam Pani
                                  oczy, nie podaję konkretnych argumentów po raz trzeci....

                                  Po co? Nie mam zamiaru nikomu zagłuszać sumienia. Jeśli kogos do tej pory nie
                                  ruszyło, jego sprawa. Może i kogoś jeszcze, ale nie bedę o tym pisać... w kręgu
                                  ludzi, których najwyższą wartośią jest "MOJA" WŁASNA WOLA.
                • Gość: Lady (R)ewolucja aborcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.04, 17:51
                  Przytoczę fragment artykułu na temat aborcji, jest to przegląd kodeksów
                  medycznych.

                  (...)
                  Przysięga Hipokratesa (politeistyczna) o aborcji mówi: „nigdy nikomu ani na
                  żądanie, ani na prośby niczyje nie podam trucizny, ani też nigdy takiego sam
                  nie powezmę zamiaru, jak również nie udzielę żadnej niewieście środka
                  poronnego. W czystości i niewinności świętej zachowam życie moje i sztukę
                  moją” . Siła inteligencji Hipokratesa i Jego naturalnych cnót była taka, że
                  jego kodeks postępowania był przewodnikiem lekarzy aż do XX wieku - lecz teraz
                  po raz pierwszy służba zdrowia odrzuciła wiele z jego zasad.

                  (...)

                  Deklaracja genewska. Ten dokument został opracowany przez Światowe
                  Stowarzyszenie Medyczne w 1948 roku jako "współczesna wersja Przysięgi
                  Hipokratesa". Jednym z jej twierdzeń jest: „Nie dopuszczę do tego, by argumenty
                  religijne, narodowościowe, rasowe, partyjne lub klasowe mogły wpływać na mnie w
                  wykonywaniu mojego obowiązku wobec chorego”. Wydaje się, że zakłada to, iż
                  religijny lekarz nie wszystkich pacjentów będzie traktował dobrze, a że ateista
                  tak zrobi. Ma jednak chyba miejsce odwrotna sytuacja. Natomiast
                  zdanie: „Zachowam najwyższy respekt dla życia ludzkiego od chwili jego
                  poczęcia, nawet pod wpływem groźby nie użyję mojej wiedzy lekarskiej przeciwko
                  prawom ludzkości” może wykluczać aborcję, ale to też do końca nie wiadomo.

                  Międzynarodowy Kodeks Etyki Medycznej sformułowany przez Światowe
                  Stowarzyszenie Medyczne w 1949 roku mówi w skrócie: „chronić życie ludzkie od
                  poczęcia aż do śmierci". To oczywiście wyklucza aborcję i eutanazję, lecz
                  szybko stało się martwą literą.

                  (...)

                  Deklaracja z Oslo to stanowisko na temat aborcji leczniczej, opublikowane w
                  1970 roku, stało się konieczne w wyniku przypływu światowej fali prawodawstwa
                  legalizującego aborcję oraz entuzjazmu, z jakim lekarze przywitali ją,
                  dokonując dużej liczby sztucznych poronień. Takie publiczne wypieranie się
                  Przysięgi Hipokratesa postawiło medyczne autorytety w kłopotliwej sytuacji.
                  Zaczyna się ona przypomnieniem Deklaracji genewskiej: "Będę wykazywał najwyższy
                  szacunek dla ludzkiego życia od chwili poczęcia". Jest to oczywiście sprzeczne,
                  a nawet absurdalne, skoro aborcja jest równocześnie dozwolona. Najważniejsze
                  zdanie tej deklaracji stwierdza: "Aborcja powinna być wykonywana tylko jako
                  środek terapeutyczny." "Terapeutyczny" brzmi ironicznie i jest to mylący
                  przymiotnik, ponieważ nie ma choroby, której leczenie opierałoby się na aborcji
                  (!).

                  Zachęcającym następstwem tych deklaracji było utworzenie, w Wielkiej Brytanii,
                  Helsińskiej Grupy Medycznej, która uznała, że "Badania nad człowiekiem,
                  zainteresowanie nauką oraz społeczeństwem nie powinny nigdy brać góry nad
                  zabiegami związanymi z dobrym samopoczuciem podmiotu."
                  W liście to "Timesa" (13 lutego 1985) sir John Peel i dwudziestu innych
                  członków Royal College of Obstetricians and Gynaecologists (Królewskie Kolegium
                  Ginekologów i Położników), którzy tworzyli Grupę, wyrazili ubolewanie z powodu
                  rekomendacji udzielonej przez Komitet Pani Mary Warnock (dotyczącej
                  zapłodnienia in vitro). Stwierdzili oni, że opinia Komitetu na temat badań nad
                  płodem, "redukuje status ludzkiego płodu do zwierzęcia doświadczalnego,
                  przekracza kodeks etyki medycznej i musi zostać odrzucona". Jest to stanowisko
                  godne najwyższego podziwu!

                  (...)

                  Konkluzja jednak nie jest pocieszająca: najpopularniejsze kodeksy etyczne XX
                  wieku stoją na ogół pod hasłem „czerwonej”(dosłownie) wolności, tak naprawdę
                  nie mając z nią nic wspólnego. Jak słusznie zauważył Ronald Raegan: „(…) nie
                  możemy przetrwać jako wolny naród, gdy jedni ludzie mogą decydować, iż inni nie
                  dorastają do tego, aby żyć i dlatego powinni być zabici przed narodzeniem czy
                  nawet już po narodzeniu”.

                  Medyczne kodeksy etyczne najpierw były w ścisłym związku z religią, w XX wieku
                  miejsce religii zastąpiły tzw. uniwersalne wartości, od połowy XX wieku
                  znajdują się w jednej linii z niesprawiedliwym dla nienarodzonych
                  dzieci prawem.
                  Emil Durkheim stwierdził kiedyś, że „rozkład społeczny zaczyna się od rozpadu
                  religii, potem moralności, a na końcu prawa, po czym następuje zupełny chaos” -
                  wydaje mi się, że niektóre państwa są już w trzeciej fazie tego procesu…
                • stachenka Re: Płaszczyk tolerancji 02.02.04, 02:14
                  Serdeczne pozdrowienia dla koleżanki nglki.
                  Popieram na całej linii.
                  • nglka Re: Płaszczyk tolerancji 07.02.04, 01:32
                    stachenka napisała:

                    > Serdeczne pozdrowienia dla koleżanki nglki.
                    > Popieram na całej linii.

                    A dziękuję, dziękuję za pozdrowienia... być może moje zdrówko dzięki temu
                    szybciej powróci do formy ;) Również pozdrawiam
            • stachenka Re: czy zgwałcona kob. ma urodzic??? 30.01.04, 02:00
              Kto wie, może Lady zostanie kiedyś zmuszona donosić bezmózgowca ("dziecko" z
              bezmózgowiem) i przestanie zaśmiecać forum takimi bredniami jak teraz i
              szargać nasze nerwy.
              • Gość: Lady Re: czy zgwałcona kob. ma urodzic??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.04, 02:18
                Na to jest jedna rada: nie chcesz szarpać nerwów, nie czytaj moich postów.
                bardzo proste. " Olej" je po prostu. Masz WOLNY WYBÓR, nie zmuszam nikogo do
                czytania moich wypowiedzi. Nie miej prestensji do mnie za swoją ciekawość.
                • stachenka Re: czy zgwałcona kob. ma urodzic??? 02.02.04, 02:32
                  Słuchajcie jej! Podążajcie za jej głosem!
                  Oto wielka kapłanka LADY ze ŚWIĄTYNI WOLNEGO WYBORU!

                  =)
      • Gość: MarmoO Re: Nie macie innych problemów! IP: *.kopnet.pl 28.01.04, 16:54
        Ludzie! Skrobanki to problem XIX i początku XX wieku. Teraz się albo
        zabezpiecza, albo rodzi!
        - g. prawda

        Do mądral, które jakże uczenie nazywają nienarodzone dzieci zygotami,
        jajeczkami, pasożytami czy innym tałajstwem - Są i byli ludzie, dla których inni
        to nie przymierzając, przypadkowy zlepek mięcha, wody i gówna, i co z tego???
        Jak wiadomo pierwszym krokiem, który jest podejmowany przez człowieka, aby
        wyeliminować drugiego człowieka jest sprowadzenie "oponenta" do roli rzeczy,
        znaczy się jego dehumanizacja, narzędzie skutecznie stosowane przez wielu w
        przeszłości, jak i teraz, co każdy kto chce może zaobserwować na tym forum.
        Zapytałybyście(-liście) kogokolwiek kto dopuścił się zbrodni na tej podstawie,
        delikwent zaraz przytoczyłby setki argumentów natury naukowej, czy filozoficznej
        mających swiadczyć o słuszności jego postępowania, nie inaczej jest tutaj.
        Argument mówiący, że człowiek człowiekiem jest dopiero od któregoś tam miesiąca
        jest raczej słaby, kto normalny jest w stanie ze 100% pewnością powiedzieć, że o
        tej i o tej godzinie powstał człowiek - zstąpił na niego duch święty czy co tam
        chce i oto mamy ludzia bo wysyła fale mózgowe. Ja przepraszam w jednej chwili
        mamy kawałek mięcha a za pięć minut dziecko???? Co by tam obrońcy niewoli
        wolności nie powiedzieli jedno jest faktem, bez skrobanki za kilka lat to mięcho
        byłoby członkiem naszej społeczności. Inna sprawa - argument o biedzie , głodzie
        i w ogóle..., to może od razu zalegalizować "czyszczenie" osiedli z
        nieporządanych elementów, bo elementy głodne i biedne, a skinhedy jako dobre
        katoliki i polaki tak sie wzruszyły ich losem, że chcą im pomóc skończyć z ich
        parszywą egzystencją. Propo wydatków socjalnych na domy dziecka - chyba
        normalnie kogoś wcześniej pop###ło, na domy dziecka w Polsce wydawane są grosze,
        znacznie mniejsze kwoty niż np. na więzienia. Dopłaty i pomoc państwa dla rodzin
        nie dających sobie rady jest swego rodzaju inwestycją, dorosły "osobnik" odda
        państwu poniesione wydatki z wielokrotną nawiązką, w formie np. podatków ,nie
        mówiąc o tym, że mamy ujemny przyrost.I proszę niie p### o bezrobociu, jak kto
        chce to znajdzie pracę, a jak mu się nie opłaca to to już jego sprawa, a
        argument z tylnej części ciała wyjęty. Proszę przejrzeć sobie prognozy dotyczące
        rozwoju naszego społeczeństwa, jak tak dalej pójdzie to niedługo zaczną pewnie
        wyskakiwać mądrale pie###e o półdobrowolnej eutanazji, ale to już inna bajka,
        choć ten sam medal.
        Najfajniejsze jest słuchanie pro-choice'owców, jak ci ludzie ślicznie potrafią
        wykręcać fakty i używać sytuacji, które nie stanowią nawet procenta przypadków
        jako miażdżących argumentów mających pokazać, że to oni mają rację. Jak pięknie
        mówią o wolności, humanitaryżmie, humaniżmie i ble ble, łącząc to z żądaniami o
        prawo do zabijania - szopka. Choć jedna sprawa jest zdecydowanie przykra,
        wykształciło nam się pseudochrześcijańskie społeczeństwo, w którym panoszy się
        dulszczyzna, że aż strach - z tym, że tu raczej winni są zwolennicy aborcji,
        ponieważ znacznie cieplej jest przyjmowane "wycięcie" problemu niż wzięcie na
        siebie odpowiedzialności, nie mówiąc o postawie dużej grupy lekarzy. Ale to
        także inna bajka.

        Pozdrawiam
      • kiitek Re: Nie macie innych problemów! 29.01.04, 09:32
        pajdeczka napisała:

        > Ludzie! Skrobanki to problem XIX i początku XX wieku. Teraz się albo
        > zabezpiecza, albo rodzi!

        Otóż skrobanki,to o ile wiem istnieją odkąd człowiek istnieje i zawsze będą
        istnieć i stanowić odwieczny problem.Ciesz się tylko,że Ty w życiu nie musiałaś
        podejmować tego typu decycji.
    • Gość: Kati Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 20:19
      Zliberalizować ustawę antyaborcyjną ! Co przyniosła? dzieci na śmietnikach,
      okaleczone i uśmiercone kobiety (oczywiście te, które nie są w stanie zdobyć
      1500 zł). Zwolennicy niechcianych ciąż (określenie to jest równie trafne
      jak ‘zwolennicy aborcji’ lepiej zrobią pomagając dzieciom już narodzonym,
      często żyjącym w tragicznych warunkach. Chcecie zmniejszyć ilość aborcji?
      Postawcie automat z prezerwatywami na każdym rogu, na każdej uczelni i
      gimnazjum (tak tak – współżycie zaczynają już piętnastolatki).
      • Gość: Lady Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 20:26
        Człowiekowi należy się odpowiedni szacunek. Nie traktuję go jak istoty
        nieświadomej swoich czynów i nie potrafiącej ponosić konsekwecji swoich
        działań. Jesli ktoś kupuje prezerwatywę za swoje pieniadze, sam podejmuje
        decyzję o współzyciu, mnie nic do tego. Jednak nie widzę powodu, dla którego
        mam brać za kogoś odpowiedzialność i fundować prezerwatywy. Jeśli chcesz być
        pionierką darmowych prezerwatyw - proszę bardzo. Mnie nie przeszkadzaloby,
        gdybyś rozdawała je za wlasne pieniądze. Oczywiście tylko tym, ktorzy chcą
        skorzystać z takiej pomocy.
        • nglka Re: Bolało jeszcze bardziej 30.01.04, 04:45
          Ulgi jakie mają kobiety ciężarne, jeszcze niedawno wypłacane pieniążki na tzw.
          "wyprawkę" i szkolnictwo - wszystko to idzie z naszych podatków.
          Ty nie chcesz płacić za prezerwatywy - ja nie chcę płacić za wyprawkę, szkołę i
          leczenie Twoich dzieci.
          Niestety życie nie jest takie kolorowe jak byś chciała "wszystko dla siebie".
          Mieszkańcy bloku wszyscy - płacą za korzystanie z windy, nawet Ci, którzy
          mieszkają na parterze, Ci co mieszkają na parterze płacą też za korzystanie ze
          zsyppu mimo, że aby te śmieci wyrzucić - musieliby w rzeczywistości iść na
          pierwsze piętro. Tak to już jest - żeby było sprawiedliwie, trzeba wszystko
          podzielić.
          Ludzie bezdzietni płacą za użytkowanie podwórka, na którym znajduje się
          piaskownica, ślizgawki, huśtawki dla dzieci. Ludzie Ci, mimo, iż swoich dzieci
          nie posiadają - płacą, bo tak jest sprawiedliwie.

          Nie krzycz więc, droga Lady o czymś, co jest wygodne jedynie dla Ciebie.
    • Gość: mis Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 20:48
      Przychodzi zakonnica do sklepu i mówi „Dwanaście kur nienarodzonych poproszę”.
      • Gość: magda Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.w80-13.abo.wanadoo.fr 28.01.04, 22:23
        Gość portalu: mis napisał(a):

        > Przychodzi zakonnica do sklepu i mówi „Dwanaście kur nienarodzonych popro
        > szę”.

        Proponuje inaczej: przychodzi Lady do sklepu i mowi: 'dwanascie kur
        nienarodzonych poprosze'.
        • Gość: Lady Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 22:31
          E, co tak cienko.

          Siedzi Lady w kiosku i dziurawi prezerwatywy.

          Przychodzi Lady do sklepu i mówi: Zamordowane dziecko krowy poproszę.


          Trochę więcej fantazji;-)

          • stachenka Re: Bolało jeszcze bardziej 30.01.04, 02:05
            Siedzi Lady w gabinecie ginekologicznym i każdej badanej kobiecie "montuje" w
            ścianie macicy "człowieka w początkowej fazie rozwoju". (czyt. zygotę)
            • Gość: Lady Następna proszę... ;-)))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.04, 02:21
              Największe marzenie Lady: siedzieć w gabinecie ginekologicznym i każdej badanej
              kobiecie montować w ścianie macicy "człowieka w początkowej fazie rozwoju".
              (czyt. zygotę).


          • stachenka Re: Bolało jeszcze bardziej 03.02.04, 04:42
            Jeździ Lady po domach dziecka na całym świecie i adoptuje wszystkie dzieci.
            (Bo przecież litościwe kobiety urodziły je po to, aby Lady mogła je kochać.)
    • Gość: eska Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 81.210.22.* 29.01.04, 08:50
      Nigdy nie przejdzie legalizacja aborcji, bo lekarze zbijają na
      tym niezłą kasę.
      A kobietom w trudnej sytuacji nikt nie pomoże. Ciągle jesteśmy
      w tym kraju poniżane. Każą nam rodzić dzieci ale fundusz
      alimentacyjny likwidują, zamykają przedszkola i żłobki, mało
      kto chce przyjąć do pracy kobietę z małym dzieckiem, więc
      kochane panie polecam sznurek do snopowiązałki, którego
      nareszcie w tym kraju nie brakuje i powieście się na
      najbliższym drzewie a jak kochany rząd wprowadzi podatek od
      zgonu to jeszcze na was zarobi...
    • Gość: Beata Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.04, 10:29
      L.O.! - prosiłaś o psychiczne odczucia.
      Dwie z moich koleżanek - jedna po 30. , druga po 40. usuwały
      ciążę. Żadna sie tym specjalnie nie przejęła. Potraktowały to
      jak pryszcz - wycisnąć i po sprawie. W gabinecie na Pięknej
      dostały tabletki po 1500, a potem kontrola i znów są ZDROWE!
      Dziękuję Bogu, że mnie to nie spotkało. Mam córkę 10 - letnią i
      synka 8 - miesięcznego. Walczyłam o niego kilkanaście miesięcy,
      potem dostałam krwotoku i losy nasze ważyły sie przez 48
      godzin, albo i dłużej. Ale jest! Trochę marudny, chorowity, ale
      nie narzekam, bo go sobie wymarzyłam! Współczuję kobietom,
      które stoją przed dylematem czy usunąć. Z jednej strony są
      głupie, bo się nie zabezpieczyły, z drugiej biedne. Nie oceniam
      ich, bo nie ma takich kategorii oceny, które można by
      zastosować w tych przypadkach. To smutne...ot, i wszystko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka